49,90 zł
Elementarny podręcznik teologii dla wszystkich, którzy w swoim życiu chcą się kierować głęboką wiarą w Boga i zdrowym rozsądkiem. Nie jest to możliwe bez rzetelnego i dogłębnego zrozumienia podstawowych prawd chrześcijaństwa, a te Frank J. Sheed – wybitny świecki teolog i apologeta – wyjaśnia z mistrzowską prostotą i klarownością. Choć od pierwszego wydania w 1946 r. minęło wiele lat, dzieło wciąż pozostaje aktualne na drodze chrześcijańskiego powołania – świętości, do której „zdrowy rozum wskazuje prostą drogę”.
Teologia n(a) zdrowy rozum ukaże się w trzech tomach: Bóg (t. 1), Stworzenie (t. 2), Człowiek (t. 3).
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 298
Data ważności licencji: 9/4/2035
Tytuł oryginału
Theology and Sanity
Original edition © 1946,1978 F. J. Sheed. Published with ecclesiastical approval. All rights reserved
© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2026
Redaktor inicjujący – Paweł Dąbrowski op
Redaktor prowadząca – Justyna Olszewska
Redakcja – Joanna Dąbrowska
Korekta – Marek Kowalik, Joanna Dąbrowska
Skład i łamanie wersji do druku– Pilcrow Studio
Redakcja techniczna – Józefa Kurpisz
Projekt okładki i layoutu – Krzysztof Lorczyk OP
ISBN kolekcji
978-83-7906-993-4
ISBN 978-83-7906-994-1 (wersja drukowana)
ISBN 978-83-7906-995-8 (wersja elektroniczna)
Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o.
Wydanie I
ul. Kościuszki 99
61-716 Poznań
tel. 61 852 39 62
www.wdrodze.pl
Przygotowanie wersji elektronicznej
Teologia (n)a zdrowy rozum Franka J. Sheeda jest jednym z najważniejszych dzieł współczesnej apologetyki. Od swojego pierwszego wydania w 1946 roku książka ta pozostaje bezkonkurencyjnym przewodnikiem dla wszystkich, którzy pragną, by ich wiara była poparta rzetelną wiedzą teologiczną.
Ze względu na obszerność tego klasycznego wykładu, zdecydowaliśmy się na publikację dzieła w trzech tomach odpowiadających głównym obszarom rozważań autora.
Tom pierwszy to intelektualne zaproszenie do poznania Boga nie jako odległej abstrakcji, lecz jako fundamentu rzeczywistości, bez którego nasz umysł skazany jest na błądzenie. Ta intelektualna podróż prowadzi czytelnika do stwierdzenia, że rzetelne myślenie o Bogu nie jest zarezerwowane dla nielicznych, ale jest obowiązkiem każdego, kto chce żyć w świecie rzeczywistym, a nie w świecie własnych wyobrażeń.
Nigdy nie osiągniemy maksimum miłości do Boga z minimalną tylko wiedzą o Nim.
W tomie drugim Frank J. Sheed kreśli mapę wszechświata – od bytów duchowych po świat materii – ukazując nierozerwalną więź wszystkiego, co istnieje, z podtrzymującą nas w istnieniu wolą Stwórcy. To tutaj odkrywamy sens historii zbawienia i rolę Kościoła jako narzędzia, przez które Chrystus wciąż ofiarowuje światu prawdę i życie.
Wszechświat i wszystko, co się w nim zawiera – łącznie z nami – są nieustannie podtrzymywane w istnieniu przez samą niezmienną wolę Boga, który chce je tak podtrzymywać.
Ostatni, trzeci tom jest analizą natury człowieka, który – choć sam sobie nie wystarcza – w zjednoczeniu z Chrystusem odkrywa swoje nadprzyrodzone dostojeństwo. Autor prowadzi nas przez meandry życia w łasce, pokazując, jak dzięki cnotom i darom Ducha Świętego możemy osiągnąć pełną harmonię z rzeczywistością i przygotować się do widzenia Boga twarzą w twarz.
Zasadniczym faktem dotyczącym człowieka jest to, że jest on capax Dei – zdolny do napełnienia się Bogiem.
Podział ten ma charakter wyłącznie edytorski. Zachowuje pierwotny układ i ciągłość wywodu autora, a zarazem pozwala wyraźniej ukazać trzy główne obszary jego rozważań.
Ta intelektualna podróż pozwoli nie tylko poznać prawdy wiary, ale przede wszystkim „zadomowić się w rzeczywistości” i odnaleźć w niej swoje właściwe miejsce.
Wydawnictwo W drodze
Bóg to byt nieskończony i całkowicie samowystarczalny. Żadna potrzeba Jego natury nie pozostaje niezaspokojona przez to, czym On jest. Nawet najmniejsza odrobina nie może zostać dodana do pełni Jego istnienia, do nieograniczonej doskonałości Jego szczęścia. Oprócz siebie nie potrzebuje On nikogo. W jaki sposób byty niemające w sobie niczego, czego On by im nie udzielił, mogłyby zapewnić Mu coś, czego Mu brakuje?
A jednak inne byty istnieją, i to dlatego, że właśnie On powołał je do istnienia. Po co? Stworzenie nie zaspokoiło żadnej potrzeby w Bożej naturze i nie stało się – by tak rzec – żadnym zbytkiem: nie przyniosło żadnego zysku ani wzrostu, gdyż nie zawierało w sobie niczego, co uprzednio nie znajdowałoby się w Bogu na wyższym, bo niestworzonym stopniu doskonałości. Dlaczego więc w ogóle istnieje wszechświat?
1. Dlaczego Bóg stwarza
Odpowiedź, jaka nam się ciśnie na usta, nie trafia dokładnie w nasze pytanie. Wszechświat istnieje – powiadamy – dla czci i chwały Bożej, a każdy byt wielbi Boga samym swoim byciem: ani stworzenie w swoim całokształcie, ani żaden jego składnik nie mogłyby mieć żadnej innej racji istnienia. Byty stworzone osiągają swoją własną doskonałość przez oddawanie chwały Bogu. Mimo to nie dodają niczego do chwały Bożej, toteż w mocy pozostaje nasze pytanie: „po co w ogóle Bóg stworzył wszechświat?”.
Bóg wie. Na tym stwierdzeniu jednak nie musimy poprzestać. Ze wszystkiego, co Bóg mówi o świecie, jasno wynika, że stworzył go z miłości – szczególnie z miłości do człowieka. Prosta odpowiedź brzmi, że Bóg stworzył świat, ponieważ wiedział, że będzie nam się podobał. Bóg nic na tym nie skorzystał, ale my możemy skorzystać bardzo wiele. Niewątpliwie zaś pasuje do Jego nieskończonej dobroci to, by nasz pożytek stał się dla Niego motywem. W naturze dobroci leży chęć udzielania się, przekazywania siebie, a Bóg jest najwyższą Dobrocią.
Poniekąd jednym z najbardziej zaskakujących sformułowań w całym Piśmie Świętym jest stwierdzenie św. Jana, że „Bóg umiłował świat” (J 3,16). Niemniej ów apostoł tak dobrze poznał miłość Bożą, że mógł wypowiedzieć tak niezwykłe zdanie niemalże mimochodem i beznamiętnie. Bóg mógł umiłować inne byty mniej niż siebie i działać dla ich przyjemności, więc powołał je do istnienia. Wiedział, że mogą bytować istoty zdolne się Nim cieszyć, i je stworzył. „Pan stworzył wszystko zgodnie z zamierzeniem” (Prz 16,4), stworzył dla siebie: poza Nim nie istniało nic, żaden powód, dla którego mógłby je stworzyć. Stworzył je dla siebie samego, dla swojej własnej przyjemności. Przyjemność wszakże sprawiało mu uczynienie takich bytów, jakie czerpałyby przyjemność z istnienia. Ze względu na nas stworzył nas dla siebie samego. W tak totalnym altruizmie coś nas zadziwia, a zarazem fascynuje. Pośród wszystkich tajemnic niejedna jest większa, ale chyba żadna nie jest milsza.
2. Co to znaczy być stworzonym
Pojęliśmy więc do pewnego stopnia, dlaczego istnieją byty stworzone. Tego zawsze musi dotyczyć naczelne pytanie. Dopóki nie poznamy, dlaczego coś istnieje, dopóty nie możemy właściwie niczego więcej się o tym dowiedzieć. Odkrywając w trakcie badań różne szczegóły, musimy je zawsze interpretować w świetle swojej wiedzy o tym, dlaczego dana rzecz w ogóle istnieje. Jeżeli mylimy się w tej sprawie, to znane nam szczegóły mogą nas również mylić. Skoro jednak główne pytanie brzmi „dlaczego?”, a odpowiedź na nie otwiera drzwi wszelkiego poznania, to należy też odpowiedzieć na dalsze kwestie we właściwym porządku. Po zagadnieniu „dlaczego?” następuje pytanie „jak?”. Wszechświat istnieje, ponieważ Bóg ukochał samą jego ideę. W jaki jednak sposób powstał?
Zwróćmy uwagę, że nie chodzi bynajmniej o naukowy problem początków wszechświata. Nauka zawsze wychodzi od czegoś istniejącego, a w swoich wyjaśnieniach jego genezy po prostu szuka jakiejś wcześniejszej rzeczy należącej do tego samego porządku stworzonego. Badania takie przedstawiają wielką wartość, lecz nasze obecne dociekanie przecina je u podstawy. Całkiem po prostu zastanawiamy się nad tym, dlaczego cokolwiek istnieje. Gdy takie pytanie stawiają filozofowie i teologowie, mają na myśli alternatywę: cokolwiek albo nic. Mogłoby nie być niczego, dlaczego więc coś jest? Tego rodzaju zagadnień nauka w zasadzie nie podejmuje. Gdyby w swoim cofaniu się od przyczyny do wcześniejszej przyczyny naukowiec nagle stanął w obliczu niczego, byłby niepomiernie zdziwiony. Ani jego przyrządy, ani metody badawcze nie nadają się do radzenia sobie z niczym. Gdyby w szeregu przyczyn napotkał nicość, musiałby się odwołać do filozofii i teologii.
Niemniej powyższe pytanie zachowuje całą swoją ważność, mimo że nauka sobie z nim nie radzi. Czasami można odnieść wrażenie, że naukowcy traktują problemy niepodpadające pod naukę w taki sposób, jak gdyby w ogóle nie były problemami. Jednakże pytanie o to, jak cokolwiek istnieje, ustępuje doniosłością jedynie pytaniu o to, dlaczego cokolwiek istnieje. Jedno i drugie należy rozpatrywać w świetle filozofii i teologii, które mogą udzielić na nie odpowiedzi. Nie obwiniajmy nauki za jej bezradność w tej dziedzinie, ale też nie traktujmy z tego powodu owych pytań jako bezzasadnych.
Zobaczyliśmy, dlaczego istnieje Bóg: dlatego, że Jego istota domaga się istnienia – Bóg nie może nie istnieć. Wszechświat nie domaga się jednak istnienia w taki sposób. Jak więc istnieje? Może istnieć wyłącznie dlatego, że Bóg – który sam pełnoprawnie posiada istnienie – udziela mu istnienia. Wszechświat został uczyniony przez Boga z niczego. Z czego Bóg mógłby go uczynić? Z siebie samego nie, ponieważ jest maksymalnie prosty i niezmienny: nie ma w Nim żadnych części, które mogłyby zostać odjęte i puszczone w ruch jako wszechświat oddzielny od Boga. W pewnym więc sensie akt stworzenia daje się opisać całkiem prosto: Bóg zechciał, żeby powstały byty, które nie istniały. „On rozkazał, a zostały stworzone. / Ustanowił je na wszystkie czasy, nadał prawo, które nie przeminie” (Ps 148,5–6). Stworzyć to znaczy uczynić coś w całości, kompletnie. Stolarz nie wykonuje krzesła w całości, gdyż drewno nie jest jego dziełem; poeta nie tworzy wiersza w całości, gdyż korzysta z gotowych wyrazów. Bóg natomiast rzeczywiście stwarza cały wszechświat – nie zawiera on w sobie niczego, co nie pochodziłoby od Boga, niczego, co istniałoby uprzednio.
Stwierdzenie to powinniśmy rozumieć poprawnie. Nie oznacza ono, że Bóg użył nicości jako swoistego materiału do ukształtowania wszechświata. Oznacza ono natomiast, że Bóg nie posłużył się w dziele stworzenia żadnym zgoła budulcem. Mógł to sprawić jako Byt nieskończony. Nikłe o tym pojęcie możemy sobie wyrobić, patrząc na podmiot ludzki w działaniu. Miarą naszej mocy sprawczej jest to, że potrafimy uzyskać wiele z małej rzeczy. Bezmiarem nieskończonej potęgi jest to, że potrafi ona uczynić wszechświat bez żadnego w ogóle budulca. Jeśli rzetelnie zastanowimy się nad aktem stworzenia, jeśli naprawdę uczciwie pomyślimy, co to znaczy „uczynić coś z niczego”, to zakręci nam się w głowie. Umysł wydaje się ślepnąć: nie chodzi o to, że pogrąża się w zupełnej ciemności, lecz że oszołamia go zarówno nadmiar światła, jak i brak przyzwyczajenia do poruszania się o własnych siłach. W namyśle nad aktem stworzenia nasz nawyk opierania się na wyobraźni zawodzi nas w najbardziej zgubny sposób.
Wydaje nam się, że myślimy o powstawaniu czegoś z niczego za sprawą nieskończonej potęgi, a tymczasem desperacko próbujemy utworzyć sobie jakiś wewnętrzny obraz tegoż procesu. Próba taka zawsze pozostaje skazana na niepowodzenie, gdyż jednemu z elementów procesu – mianowicie nicości – nie odpowiada żaden obraz. Jeżeli w ogóle chcemy jakoś zrozumieć dzieło stworzenia, to musimy się starać uchwycić omawiane pojęcia umysłem, nie usiłując ich zobrazować. Wchodzące zaś w grę pojęcia przedstawiają się całkiem prosto.
Bóg jest nieskończony. Jego byt i potęga nie znają żadnych granic. Jako że Jego potęga jest nieograniczona, nie ma też ograniczeń Jego moc stwórcza. Stałaby się ona wszelako poważnie ograniczona, gdyby potrzebowała jakiegoś materiału do obróbki. Bóg nie potrzebuje żadnych bytów poza sobą i w żaden sposób od nich nie zależy. W rozdziale czwartym zauważyliśmy, że pozostaje On niezależny od wszelkich rzeczy w ich poznawaniu. Święty Augustyn ujął to następująco:
Jak je stworzył, jeśli nie było mu znane? Wszak nie stworzył czegoś, nie wiedząc, co to jest. Zatem jako znane stworzył, a nie już istniejące poznał. Z tego wynika, że zanim zaistniały, były i nie były: były w wiedzy Boga, nie były we własnej swej naturze1.
Boska moc stwórcza pozostaje tak samo niezależna od rzeczy stworzonych jak władza poznawania. Najwprawniejszy stolarz jest zależny od drewna – bez niego stałby się bezradnym rzemieślnikiem, siedzącym z założonymi rękoma, a jego umiejętności pozostałyby niewykorzystane. To jednak tylko blade podobieństwo do Boga wszechmogącego, „ożywiającego umarłych, powołującego do istnienia tych, co nie istnieją” (Rz 4,17).
Bóg stworzył i nas, i wszelkie rzeczy z niczego – samym aktem swojej woli. Nie jest to li tylko fakt historyczny, jakieś wydarzenie z zamierzchłych czasów. Owszem, chodzi o pewne wydarzenie, ponieważ to się rzeczywiście wydarzyło. Z tego jednak wynika coś, co dzieje się tu i teraz, z chwili na chwilę, i co ma dla nas istotne znaczenie. Jako że zostaliśmy uczynieni przez Boga z niczego, nie możemy się utrzymać w istnieniu, jeżeli On nas nie podtrzymuje. W samym środku wszelkich bytów stworzonych tkwi pustka, którą może wypełnić sam Bóg: pustka nie tylko w tym sensie, że nie ma szczęścia bez Boga, ale przede wszystkim dlatego, że bez Boga w ogóle nic nie istnieje. Bóg nie stworzył nas po prostu i nie porzucił. Wróćmy na moment do porównania ze stolarzem: może on sporządzić stół i go porzucić, a pod jego nieobecność mebel przetrwa bez uszczerbku. Jak zauważyliśmy w rozdziale pierwszym, wynika to z właściwości użytego materiału, mianowicie drewna. Odznacza się ono taką budową, że zachowuje kształt, który mu nadano. Gdyby natomiast Bóg porzucił uczyniony przez siebie wszechświat, tenże pod względem ciągłości swojego istnienia pozostałby zależny od surowca, z którego powstał – mianowicie od nicości.
Pomóc może jeszcze inne porównanie z dziedziny doświadczenia ludzkiego. Kiedy stoję przed lustrem, wówczas odbija się w nim moja postać, ale tylko dopóki nie odejdę: gdy się oddalam, obraz znika. Może on trwać jedynie dzięki mojej stałej obecności. Dzieje się tak dlatego, że obraz tworzy się nie z lustra, lecz w lustrze. Ono wnosi jedynie odbiorczość – pozostaje całkowicie bierne. Tak samo nicość, w której odbija się Bóg: możemy ją sobie wyobrazić jako odbiorczą lub bierną, i to w najwyższym stopniu. Jak więc odbicie w lustrze trwa dzięki mojej ciągłej obecności, tak samo wszechświat istnieje dzięki ustawicznej obecności Bożej. Ja odejdę, a odbicie zniknie; Bóg odejdzie, a wszechświat przepadnie.
Niezależnie od użytego porównania chodzi o to, że gdyby Bóg porzucił cokolwiek przez siebie stworzonego, po prostu przestałoby to istnieć. Katechizm ujmuje to następująco:
Po stworzeniu Bóg nie pozostawia stworzenia samemu sobie. Nie tylko daje mu byt i istnienie, ale w każdej chwili podtrzymuje je w istnieniu, pozwala mu działać i prowadzi je do jego celu2.
Musimy zatem uznać, że wszechświat i wszystko, co się w nim zawiera – łącznie z nami – jest nieustannie podtrzymywane w istnieniu przez samą niezmienną wolę Boga, który chce je tak podtrzymywać. Tak wygląda szczera prawda o wszelkich bytach stworzonych. Nie widzieć jej to znaczy mylić się – tragicznie, komicznie albo tylko farsowo – co do nas samych i wszystkiego innego. Wskutek jej niedostrzegania człowiek odgrywa pod niebem tak wymyślne sztuczki, że aniołowie zanoszą się płaczem.
Do tej pory tylko streściliśmy stwierdzoną już prawdę o obecności Boga we wszelkich bytach. Teraz zaś możemy dodać zupełnie nową, doniosłą treść. Otóż Bóg – w ten sposób nieustająco obecny zarówno w nas, jak i we wszystkich rzeczach – jest Trójcą Przenajświętszą. W samym sercu naszego jestestwa Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty wiodą swoje nieskończone życie poznania i miłowania.
Tak więc przepis na wszystko – począwszy od Adama po archanioła – wygląda następująco: nicość zamieniona w coś i podtrzymywana w istnieniu przez nieskończoną potęgę Trójcy Świętej. Zwróćmy szczególną uwagę na wyrażenie „zamieniona w coś”. Byty nie są po prostu myślami w umyśle Boga: On dał im rzeczywiste istnienie, prawdziwy byt. Bóg nie tylko myśli o nich, lecz także je uczynił. Wszechświata nie tworzy układ idei, o których myśli Bóg, ale układ bytów stworzonych przez Boga. Wszechświat naprawdę istnieje.
Nie tak samo wszakże, jak istnieje Bóg. W tym miejscu musimy raz jeszcze podkreślić rozróżnienie między absolutnym bytem Boga a względnym bytem stworzenia. Relację między nimi filozofowie nazywają analogią bytu. Tylko Bóg w pełni istnieje, w najszerszym tego słowa znaczeniu. O wszechświecie również możemy to powiedzieć, ale zawsze musimy coś dodać, a każde dopowiedziane słowo coś odejmuje. Tak więc musimy orzec o wszechświecie: „istnieje, dlatego że…”, „istnieje, lecz nie istniał”, „istnieje, ale mógłby nie istnieć”, „istnieje, dopóki…”’, „istnieje jako to albo tamto, to znaczy jako człowiek albo kot, jako coś małego bądź dużego”. Wszystkie tego rodzaju dopowiedzenia, którymi należy opatrywać proste zdanie „istnieje”, jakoś ograniczają, odejmują coś od pełni sensu „istnienia”. Każda rzecz istnieje – ale przygodnie, relatywnie, cząstkowo, warunkowo, jako ta albo tamta ograniczona paleta wybranych doskonałości.
Mówiąc natomiast o Bogu, że istnieje, w zasadzie wypowiadamy już wszystko. Jeżeli zaś chcemy coś dodać – na przykład to, że jest nieskończony, wszechmogący, wszechwiedzący, całkowicie dobry – to dopowiedzenia te niczego nie odejmują, tylko uwypuklają określoną doskonałość, która się zawiera w pełni istnienia. Nic innego nie istnieje w takim zupełnym sensie i nic innego nie jest dobre w takim zupełnym sensie, lecz tylko parcjalnie. Wyłącznie Bóg jest absolutnym Dobrem i absolutnym Istnieniem.
Jako że wszechświat został stworzony z niczego, niczego Bogu nie dodaje. Bóg plus wszechświat nie równa się czemuś większemu od Boga – poniekąd tak jak uznalibyśmy o człowieku, że on plus jego odbicie w lustrze nie są czymś większym od niego samego. Wszechświat nie zawiera niczego, co nie pochodziłoby z mocy Bożej, koniecznej zarówno do tego, by go powołać do istnienia, jak i do tego, by go podtrzymywać w istnieniu. W bycie skończonym nie ma niczego, czego w nim nie umieścił i nie zachowuje Bóg.
Zauważmy, jak delikatnie objawia się prawda w tej dziedzinie. Wszechświat rzeczywiście istnieje – co prawda nie tą pełnią bytu, która przynależy samemu Bogu, niemniej istnieje on w porządku realnym, a nie tylko w sferze myśli, marzeń czy ułudy. Wszechświat naprawdę jest czymś, nie zaś nicością odzianą w maskę czegoś. Możemy wszakże zrozumieć błąd panteistów w tak delikatnej materii: sądzą oni, że wszechświat jest po prostu maską Boga i niczym więcej. Możemy też zrozumieć niezbyt odmienny błąd tych, dla których wszechświat jest złudzeniem. Obydwie grupy podają fałszywe rozwiązanie prawdziwej trudności; obie rozpoznały niższość bytu stworzonego w porównaniu z dostojeństwem bytu nieskończonego; obie natomiast nie uchwyciły godności bytu stworzonego w porównaniu z nicością.
Jedną i drugą prawdę musimy mieć stale na względzie, jeżeli chcemy prawidłowo widzieć rzeczywistość. Byt stworzony okazuje się całkiem mały w porównaniu z Niestworzonym. Prorok Izajasz powiada: „Przed Nim wszystkie narody są niczym, / są dla Niego jak nicość i pustka” (Iz 40,17). Mimo to Bóg umiłował świat. Obie prawdy, doskonale zrównoważone, wyraża Księga Mądrości:
Cały świat jest dla Ciebie jak maleńki ciężarek na wadze, jak kropla rosy, co spada rankiem na ziemię. Nad wszystkimi się litujesz, bo dla Ciebie wszystko jest możliwe, nie skupiasz wzroku na ich grzechach, by dać im możliwość nawrócenia. Kochasz wszystko, co istnieje, nie brzydzisz się żadnym swoim dziełem, bo gdybyś miał nienawidzić któreś z nich, to byś go nie stworzył. Czy mogłoby coś trwać, gdybyś tego nie chciał? Jakże coś by się ostało, gdybyś wciąż tego nie wzywał do istnienia? Troszczysz się o wszystko, gdyż wszystko należy do Ciebie, Władco, Przyjacielu życia! (Mdr 11,22–26)
3. Stworzenie jako dzieło Trójcy Przenajświętszej
Na pytanie, jak Bóg stworzył wszechświat, najpierw odpowiadamy, że powołał go do bytu z nicości samym aktem swojej woli. Tyle mogliśmy wywnioskować samodzielnie, zakładając, że nasz rozum osiąga maksimum swoich teoretycznych możliwości. W każdym razie możemy to teraz stwierdzić mocą samego rozumu, nie odwołując się do żadnego bezpośredniego stwierdzenia Boga na ten temat. Drugiej odpowiedzi na pytanie „jak” możemy udzielić tylko dlatego, że Bóg nam ją dał.
Stworzenie jest dziełem Trójcy Przenajświętszej: Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Powinniśmy wiedzieć – skoro zostało nam to objawione – że Bóg to trzy Osoby w jednej naturze. Natura stanowi bowiem zasadę działania, a ta zasada w całości i absolutnie na równi należy do wszystkich trzech Osób Boskich. Czwarty Sobór Laterański nazywa Ojca, Syna i Ducha Świętego „jednym wszystkich rzeczy początkiem, Stwórcą wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne”3. Dodatkowe wyjaśnienie podaje Sobór Florencki, zestawiając dwa fakty: „Ojciec i Syn nie są dwiema zasadami Ducha Świętego, ale jedną zasadą, jak Ojciec i Syn, i Duch Święty nie są trzema zasadami stworzenia, lecz jedną zasadą”4. Warto się na chwilę zatrzymać, aby prześledzić tę sekwencję (która zachodzi nie w czasie, lecz w porządku bytu):
Bóg Ojciec rodzi Syna; Bóg Ojciec i Syn Boży jako jedna zasada tchną Ducha Świętego; Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty jako jedna zasada stwarzają wszechświat.
Mimo że stworzenie jest dziełem trzech Osób Boskich, podpada ono pod prawo apropriacji na dwa sposoby. Po pierwsze, Ojca zawsze nazywa się Stwórcą – we wszystkich wyznaniach wiary i doprawdy wszędzie. Stosowność tego określenia nie ulega wątpliwości: Jemu, stanowiącemu źródło w obrębie Bytu Bożego, naturalnie przypisuje się pochodzenie wszystkich rzeczy zewnętrznych wobec tegoż bytu.
Zachodzi też jednak apropriacja stworzenia do drugiej Osoby Trójcy i warto się jej dokładnie przyjrzeć. Pokazuje nam ona bowiem, dlaczego właśnie druga Osoba miała stać się człowiekiem po to, aby wydobyć stworzenie z wielkiego upadku, w który popadło na skutek grzechu Adama. Wpierw rozważmy fakt tej apropriacji do Syna.
Już analizowaliśmy początkowe słowa Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga – i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko zaistniało dzięki Niemu. Bez Niego zaś nic nie zaistniało (J 1,1–3).
Zapowiedź tego znajdujemy w Starym Testamencie, gdzie Mądrość powiada o sobie: „Zostałam zrodzona, gdy nie było jeszcze morskich głębin, / kiedy jeszcze nie istniały źródła tryskające wodą” (Prz 8,24). Ponadto zanim św. Jan napisał swoją Ewangelię, to samo zostało już jasno stwierdzone w innych księgach Nowego Testamentu:
W tych dniach ostatnich [Bóg] przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy i przez Niego stworzył czasy (Hbr 1,2). [W Synu] (…) mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wobec całego stworzenia, gdyż w Nim wszystko zostało stworzone w niebie i na ziemi: to, co widzialne i niewidzialne, trony czy panowania, zwierzchności czy władze – wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim istnieje (Kol 1,14–17).
W pierwszej chwili coś nas w tym zastanawia. Stosowność przypisania dzieła stwórczego szczególnie Bogu Ojcu nie budzi wątpliwości: On jest źródłem i wszechmocą w obrębie Bytu Bożego, toteż naturalnie przypisuje Mu się zapoczątkowanie wszechświata. W takim jednak razie skąd się wzięła apropriacja do Syna?
Pismo Święte ukazuje dwa aspekty stworzenia, z których jeden przypisuje Ojcu, a drugi – Synowi. Bóg Ojciec stwarza, czyni to zaś „przez” Syna. Możemy przez to rozumieć stwórczą wolę Ojca, którą wykonuje Syn. Albo inaczej: Ojciec stwarza, to znaczy wydobywa pierwsze elementy bytu z nicości (na tym polega bezpośrednie dzieło Wszechmocy), a Syn je przekształca w znany nam porządek stworzony (dzieło Mądrości jako różnej od Potęgi). W ten sposób można rozumieć pierwsze słowa Księgi Rodzaju: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). Czasownik „stwarzać” zostaje ponownie użyty wyłącznie w zastosowaniu do człowieka (którego dusza rzeczywiście jest nowym stworzeniem) oraz do potworów morskich (jeżeli kryje się w tym jakiś sens, to ja go nie znam). Poza tymi dwoma wyjątkami używany jest czasownik „czynić”. Widzimy zatem, że dzieło stworzenia zaangażowało zarówno Wszechmoc, jak i Mądrość. Wszechmoc była potrzebna do tego, żeby stworzyć coś z niczego. Aby zaś nie powstało cokolwiek, lecz uporządkowany, celowy układ bytów, potrzeba też było Mądrości. Jako dzieło Wszechmocy stworzenie przypisuje się Ojcu, a jako dzieło Mądrości – Synowi5.
Te i wszelkie inne wyjaśnienia wskazują na wielką prawdę, że Bóg uczynił wszechświat. Co to jednak znaczy? Możemy w związku z tym powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, wszelkie tworzenie jest w jakimś stopniu autoekspresją: twórca wyraża się w swoim dziele. Po drugie, twórca działa w zgodzie z zamysłem czy obrazem w swoim umyśle.
Co się jednak tyczy pierwszego, to stworzenie naszego wszechświata nie było pierwszym owocem niewyczerpanej płodności czy autoekspresji Boga. Ojciec bowiem już wcześniej wypowiedział się w pełni jako Syn, Słowo, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej. Bóg to nie tylko nieskończone działanie, lecz także niewyczerpana płodność, z której pochodzą Słowo i Duch Święty. Ponieważ zaś jest to ten sam Bóg, Jego skończone dzieło odzwierciedla Jego nieskończoną płodność. Ongiś wypowiedział się w tym, co niestworzone – według tego zatem, jak Jego autoekspresję mogła przyjąć nieskończona natura – rodząc Słowo; teraz zaś wypowiada się w porządku stworzonym – według tego zatem, jak Jego autoekspresję może przyjąć nicość – tworząc wszechświat. Możemy dostrzec pewien przebłysk relacji między Bogiem wypowiadającym się w tym, co niestworzone, jako druga Osoba Trójcy Świętej, a Bogiem wypowiadającym się – o ile to możliwe – w nicości jako stworzenie.
Przejdźmy do drugiego punktu. Jeżeli tworzenie odbywa się zgodnie z obrazem w umyśle twórcy, to obrazem uprzednio obecnym w umyśle Bożym była druga Osoba Trójcy Świętej. Należy teraz dopowiedzieć jeszcze jedną prawdę o drugiej Osobie jako obrazie pierwszej. W Słowie Ojciec wypowiada się całkowicie, a zatem wyraża całe swoje poznanie – to zaś oznacza Jego wiedzę nie tylko o sobie samym, lecz także o wszelkich bytach, jakie może On stworzyć. Toteż druga Osoba Trójcy wyraża ideę wszelkich bytów możliwych do stworzenia, obecnych w boskiej naturze. Dlatego św. Tomasz z Akwinu może powiedzieć, że w Słowie Bóg wypowiada zarówno siebie, jak i nas.
1 Aureliusz Augustyn, Komentarz słowny do Księgi Rodzaju, V 18(36), w: tegoż, Pisma egzegetyczne przeciw manichejczykom, tłum. J. Sulowski, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1980, s. 209.
2Katechizm Kościoła Katolickiego, 301, wyd. 2 popr. i uzup., Pallottinum, Poznań 2020, s. 84.
3 Sobór Laterański IV, Definicja przeciw albigensom i katarom, dz. cyt., s. 147.
4 Sobór we Florencji, Bulla o unii z Koptami i Etiopczykami „Cantate Domino”, 4 lutego 1442, w: Breviarium fidei, dz. cyt., 293, s. 168.
5 Duch Święty jest także nazywany Stworzycielem, na przykład w hymnie Veni Creator Spiritus („O Stworzycielu, Duchu, przyjdź…”). Dotyczy to wprost stworzenia „nowego człowieka” w łasce. O ile jednak stworzenie wszechświata wyrażało miłość Bożą, o tyle można dokonywać również apropriacji do Ducha Świętego (przyp. aut.).
A
Adam (zob. też upadek człowieka)
dary nadnaturalne
dary nadprzyrodzone
kuszenie i grzech
wyrok Boży
przyrodzone i nadprzyrodzone skutki jego upadku
włączenie nas w Adama
aniołowie
stworzeni przez Boga
znani tylko z objawienia
świadectwa biblijne
dziewięć chórów
brak prokreacji
nasze relacje z nimi
próba
upadli aniołowie
Antychryst
apostołowie
zażyłość z Chrystusem
rola
B
bierzmowanie
Bóg (zob. też Trójca Święta)
samoistność
nieskończoność
nieograniczoność
wszechobecność
wieczność
niezmienność
nieskończone działanie
stwarzający i podtrzymujący w istnieniu
prawodawca
Opatrzność
nauka płynąca z Wcielenia
niewystarczalność człowieka poza Bogiem
Bóg Ojciec
w Trójcy Świętej
apropriacja
apropriacja stworzenia do Ojca
c
Chrystus Jezus
zapowiadany przez proroków
jedna Osoba w dwóch naturach
prawdziwy człowiek
pełen Ducha Świętego
Jego modlitwa
ziemski życiorys
zapowiedzi śmierci
Ostatnia Wieczerza
męka i śmierć na krzyżu
Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie
po co przyszedł
droga, prawda i życie
co objawia o Bogu sobą
co objawia o Bogu słowami
objawienie miłości Bożej
musimy wzrastać w zażyłości
żyjący w Kościele
odnowienie wszech rzeczy w Chrystusie
chrzest
jako początek życia
jako włączenie w Chrystusa
Ciało Mistyczne Chrystusa
znaczenie doktryny
nauczanie św. Pawła
włączenie przez chrzest
dopełnienie nauki o odkupieniu
Duch Święty w nim
więź z Chrystusem i pomiędzy sobą
ciąg dalszy życia Chrystusa na ziemi
Matka Boża i współodkupienie
Msza święta w nim
współczynniki ludzkie i boskie
stan woli w chwili śmierci
dusze w czyśćcu i niebie
wzrost ku pełni
koniec świata
cnoty
teologalne i moralne
człowiek
stworzony przez Boga
podtrzymywany w istnieniu przez Boga
jako połączenie ducha z materią
jako zwierzę rozumne
według Księgi Rodzaju
jego próba i upadek
zerwanie więzi z Bogiem
potrzeba odrodzenia
między upadkiem a odkupieniem
odkupiony w Chrystusie
działanie współodkupieńcze
zadomowiony w Kościele
jego niezwykłość
jednostkowość i społeczność
problem natury ludzkiej
niewystarczający dla siebie
czyściec
d
diabeł
jego imiona
jego upadek
opisany przez Pana Jezusa
kusi pierwszych rodziców
staje się księciem tego świata
traktowany poważnie przez Chrystusa
zwycięstwo Chrystusa nad nim
stale nas kusi
Duch Święty
równy, lecz odrębny
apropriacja stworzenia
zstąpienie w dniu Pięćdziesiątnicy
kieruje Kościołem
zamieszkuje Ciało Mistyczne
duch (zob. też dusza)
stworzony na podobieństwo Boga
jego życie
dusza ludzka
jest duchem
złączona z ciałem
ruch duszy w chwili śmierci
E
Eucharystia
ustanowienie
w Ciele Mistycznym
g
grzech (zob. też grzech pierworodny)
natura
aniołów
przebaczenie
powszedni i śmiertelny
ucieczka od rzeczywistości
grzech a życie nadprzyrodzone
grzech pierworodny (zob. też upadek człowieka)
I
istnienie
Boże odróżnione od naszego
K
katolik przeciętny
koniec świata
pełnia Ciała Mistycznego
znaki końca
dzień sądu
nowe niebo i nowa ziemia
kontemplacja
Kościół Chrystusowy (zob. też: królestwo Boże, Mistyczne Ciało Chrystusa)
przedłużenie działalności Chrystusa na ziemi
Duch Święty zstępuje na Kościół
prymat Piotra
dlaczego Chrystus zgromadził swoich naśladowców
jako przekaziciel prawdy
jako przekaziciel życia
kontynuuje ofiarę Chrystusa
dopasowanie do natury ludzkiej
jego współczynnik ludzki i boski
królestwo Boże (zob. też Kościół)
przepowiedziane przez proroków
Pan Jezus je zakłada
obiecane na Ostatniej Wieczerzy
jego natura
ł
łaska aktualna
łaska uświęcająca – zob. życie nadprzyrodzone
M
małżeństwo
sakrament
materia
odróżniona od ducha
konieczna skończoność
nosi odcisk Boga
ożywiona i nieożywiona
czego nas uczy
miłość/miłosierdzie jako cnota
modlitwa
natura
modlitwa indywidualna
modlitwa Ciała Mistycznego
środek na dysharmonię
modlitwa kontemplacyjna
Msza święta
N
nadzieja jako cnota
Najświętsza Maryja Panna
Niepokalane Poczęcie
Zwiastowanie
Maryja Dziewica
Wniebowzięcie
więź z Synem
związek z Ciałem Mistycznym
współcierpiąca
nasza orędowniczka
natura
różna od osoby
a osoba we Wcieleniu
niebo
jako widzenie uszczęśliwiające
zamknięte dla ludzi przez grzech Adama
ponownie otwarte przez Chrystusa
życie w niebie
nieomylność
natura i cel
Kościoła i papieża
nieskończoność
O
obcowanie świętych
odkupienie (zob. też: Adam, upadek człowieka)
składniki odkupieńczego dzieła Chrystusa
dzieło Osoby Boskiej w naturze ludzkiej
ofiara odkupieńcza
dlaczego odkupienie jest skuteczne
jego owoce
zwycięstwo nad diabłem
zasklepienie rozłamu między Bogiem a człowiekiem
nie wszyscy zostaną zbawieni
kontynuacja odkupieńczego dzieła Chrystusa
w Ciele Mistycznym
współodkupienie
ofiara
sens
ofiara naszego odkupienia
ciąg dalszy w niebie
ciąg dalszy na ziemi (zob. Msza święta)
Opatrzność
osoba
osoba a natury we Wcieleniu
P
papież
prymat Piotra
nieomylność
grzeszność
piekło
żyją tam upadli aniołowie
ludzie mogą tam iść
pogaństwo
geneza
przygotowanie pogan
pojednanie (zob. też odkupienie)
pokuta jako sakrament
prawda
przedmiotem intelektu
Chrystus jest prawdą
Chrystus naucza prawdy przez Kościół
prawo moralne
sens
odróżnione od fizycznego
prorocy Izraela
pycha
R
rozum
katolicki
odróżniony od woli
S
sakramenty
kanały łaski
w Ciele Mistycznym
sąd ostateczny
Słowo w Trójcy Świętej (zob. też Syn Boży)
solidarność ludzkości
stworzenie
z niczego – w jakim sensie
ustawiczne
dlaczego Bóg stwarza
przekaz Księgi Rodzaju
podobieństwo i odcisk
kiedy stworzony został wszechświat
apropriacja do Boga Ojca i Syna Bożego
sumienie
Syn Boży (zob. też Chrystus Jezus)
równy we wszystkich doskonałościach
apropriacja
apropriacja stworzenia
Odkupiciel świata
Ś
śmierć
jako kara za grzech
chwila śmierci
sens
dusza idzie na swoje miejsce
święcenia kapłańskie
świętość
wzrost w niej
T
Trójca Święta
apropriacja stworzenia
U
upadek człowieka (zob. też: Adam, grzech pierworodny)
pierwotny stan człowieka
pokusa i grzech
skutki
W
Wcielenie
znaczenie doktryny
wiara
widzenie uszczęśliwiające
wieczność
wiekuistość (aevum/aeviternitas)
Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa
wola
jej znaczenie
odróżniona od rozumu
jej wolność
nasza wola w Ciele Mistycznym
możliwe stany w chwili śmierci
wolność
znaczenie
współodkupienie
wyobraźnia
związek z rozumem
Z
zamysł Boży w stworzeniu
co do zwierząt
co do aniołów i ludzi
zmartwychwstanie
Chrystusa
ciała ludzkiego
zmiana
zwierzęta
poddane człowiekowi
ż
życie (zob. też życie nadprzyrodzone)
duchowe i zwierzęce
naturalne i nadprzyrodzone
życie nadprzyrodzone (zob. też cnoty)
odróżnione od życia naturalnego
konieczność dla przeznaczenia człowieka
dane Adamowi
Chrystus jest życiem
Chrystus przyszedł, abyśmy mogli je mieć
Chrystus ustawicznie je daje przez Kościół
sakramenty jako kanały
w Ciele Mistycznym
Żydzi
wybrani przez Boga
pełnia czasów
odrzucenie Chrystusa
ostateczne nawrócenie
Frank Joseph Sheed (1897–1981) – jeden z najważniejszych katolickich apologetów i świeckich teologów XX wieku. Urodzony w Australii, większość życia spędził w Wielkiej Brytanii i USA. Zasłynął jako wydawca, mówca i autor książek. Światowe uznanie zyskał dzięki darowi wyjaśniania zawiłych zagadnień teologicznych językiem zrozumiałym dla każdego. Teologia (n)a zdrowy rozum uważana jest za jego najwybitniejsze dzieło. Wydawnictwo W drodze wydało także inną jego książkę: Teologia dla początkujących (2020).
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Przedmowa od wydawcy
Część III. Stworzenie
Rozdział dziesiąty. Bóg jako Stwórca
Przypisy
Indeks
O Autorze
Spis treści
Cover
Title Page
Strona tytułowa
