Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
55 osób interesuje się tą książką
Lea od zawsze marzyła o wielkim świecie modelingu. O światłach, wybiegach i życiu z dala od małej wsi, w której każdy zna każdego. Wszystko zmienia się, gdy na jej drodze staje niewłaściwy mężczyzna. Lea szybko przekonuje się, że wejście mu w drogę może kosztować ją znacznie więcej niż utrata wymarzonej kariery. Tajemniczy, bezkompromisowy i pilnie strzegący swojej prywatności. W swojej posiadłości, z dala od ciekawskich spojrzeń, rządzi według własnych zasad. Postawiona pod ścianą Lea zrobi wszystko, aby wyrwać się z miejsca, którego nienawidzi. Nawet jeśli ceną za wolność będzie wyciągnięcie ręki do człowieka, któremu nigdy nie powinna zaufać.
Gdzie znajduje się granica, której nie wolno przekroczyć?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 38
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tajemnice
mroku
Ewa Maciejczuk
Wydawnictwo Motylewnosie
Poznań 2026
Copyright © Ewa Maciejczuk
Copyright @ Motylewnosie 2026
Wydanie I
Poznań 2026
Ebook ISBN 978-83-66821-90-3
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione bez wcześniejsze pisemnej zgody autora oraz wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pomocą nośników elektronicznych.
Wydawnictwo:
motyleWnosie
Ebooki i książki kupisz na stronie:
www.motylewnosie.pl
www.sklep.motylewnosie.pl
Ostrzeżenie!
Historia zawiera brutalne sceny i nie jest przeznaczona dla wrażliwych czytelników. Czytacie na własną odpowiedzialność. Treść jest fikcją literacką. Opisane drastyczne sceny w żadnym stopniu nie są przez Autorkę popierane. Możliwy dyskomfort podczas czytania. W historii znajdują się sceny przemocy i wykorzystania seksualnego.
Książka dla osób 18+
Nie naśladujcie bohaterów!
Mieszkając w małym miasteczku na przedmieściach, nie ma się zbyt dużych perspektyw na pracę, która będzie dobrze płatna. Zawsze chciałam pracować w modelingu, jednak na takiej wsi zabitej dechami jak moja, mogłam o tym jedynie pomarzyć. Skrupulatnie odkładałam część pensji na spełnienie swoich snów. Nie były to zbyt wysokie sumy, ale cieszyłam się, że mogłam dorabiać sobie jako kelnerka w Wiejskiej Chacie – taką nazwę głosił wielki szyld na budynku. Gdy wybierałam się do restauracji,zawsze starałam się ubierać, czesać oraz malować najlepiej, jak potrafiłam. Łudziłam się, że może przez przypadek jakiś fotograf czy agent przejazdem znajdzie się u nas i mnie zauważy. Może i to czcze marzenie, ale nieraz trzeba szczęściu troszkę pomóc. Nic się nie dzieje od siedzenia na dupie.
Minął rok od chwili, kiedy podpisałam umowę z właścicielem „Wiejskiej Chaty”, a ja szłam na kolejną zmianę, stwierdzając, że nadal nie odłożyłamodpowiedniej kwoty na wyjazd. Tym samym szanse na modeling zdecydowanie malały z każdym kolejnym miesiącem. Pochłonięta myślami, nie zdawałam sobie nawet sprawy, kto jest gościem w karczmie, póki nie wpadłam na jego plecy tuż przed wejściem. Zanim się zorientowałam, jego ochroniarz wykręcił mi ręce za plecy, chwytając mnie w żelazny uścisk.
– Puść mnie! – syknęłam, szarpiąc się nieustannie. Moje próby oswobodzenia okazały się daremne, bo facet był prawie trzy razy większy ode mnie i na pewno dużo silniejszy. Aiden, jego szef, skinął nieznacznie głową i dopiero wtedy goryl mnie puścił, a ja, niewiele myśląc, odwróciłam się i chciałam strzelić go w twarz. Lecz nim moja dłoń zderzyła się z gębą ochroniarza, złapał ją w swoje wielkie łapsko i ścisnął, aż zatrzeszczały mi kostki.
– Marko, puść panią – rozkazał Aiden obojętnym głosem.
W tej wiosce wszyscy się znali, jedynie o mężczyźnie naprzeciwko mnie chodziły coraz to ciekawsze legendy. Facet przyjechał tutaj kilka lat temu i nikt nie wiedział, czym się zajmuje, jednak z całą pewnością nie uprawiał pola na skraju lasu wokół swojej rezydencji. Ma od tego ludzi, którzy tylko koszą tam trawę.
Uniosłam wysoko głowę i ruszyłam w stronę karczmy, prychając.
– Bogaty palant – mruknęłam pod nosem.
– Zazdrościsz? – Usłyszałam za plecami. Wciągnęłam głośno powietrze, bo byłam pewna, że odeszłam wystarczająco daleko od mężczyzn. Nie sądziłam, że to usłyszy, ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B.
– No pewnie, szczególnie bycia palantem – sarknęłam, mrużąc oczy i powoli odwracając się w ich stronę. Podskoczyłam, gdy zdałam sobie sprawę, że Aiden stoi tuż za mną i także spogląda na mnie spod przymrużonych powiek. Jego przyjemny zapach doleciał do moich nozdrzy. Cofnęłam się o krok, żeby zachować między nami dystans.
– Uważaj – ostrzegł bardzo cicho przez zaciśnięte zęby. – Moja cierpliwość i szacunek do kobiet też mają swoje granice. – Prychnęłam po raz kolejny, bo nie bałam się takich czczych pogróżek. Złapał mnie pod łokieć i odciągnął na bok. – Takie malutkie dziewczynki zjadam na śniadanie – szepnął. Wyraźnie słyszałam groźbę w jego tonie. Wyszarpnęłam się z jego uścisku.
– A ja słyszę takie teksty pięć razy w tygodniu w karczmie i mam je w dupie. – Spojrzał na mnie, lekko przechylając głowę. Toczyliśmy walkę na spojrzenia. Żadne nie odpuszczało, a gdy chciałam odejść, przytrzymał mnie z powrotem za łokieć. – Koleś, nie wiem, co ty ode mnie chcesz. Nie wpadłam na ciebie specjalnie, a teraz nie dajesz mi iść do pracy, bawiąc się w jakieś głupie dyskusje. Ty może nie musisz pracować, w przeciwieństwie do mnie.
– Nisko mierzysz, jeśli zależy ci na tym. – Machnął lekceważąco w stronę Wiejskiej Chaty i wyciągnął czarną wizytówkę. – Zadzwoń, jeśli chcesz odmienić swoje życie – oświadczył, wciskając mi z łobuzerskim uśmiechem mały kartonik w dekolt. Z jeszcze większą satysfakcją wyjęłam go, przedarłam na jego oczach na pół i wrzuciłam w pobliskie krzaki.
– Nie jestem zainteresowana twoją osobą – odrzekłam i nim zdążył mnie kolejny raz zatrzymać, szybkim krokiem weszłam do karczmy.
Zegar nad barem boleśnie dawał znać, że już dziesięć minut temu powinnam zacząć pracę. Właściciel ze wściekłą miną obserwował, jak przemykam do szatni. Udawałam, że go nie widzę, lecz i tak wiedziałam, że jego mina nie wróży nic dobrego. Pośpiesznie zostawiłam swoje prywatne rzeczy, wzięłam zapaskę z szafki i czym prędzej wyszłam, by zająć swoje stanowisko.
