Stres w życiu codziennym - Maria Treben - ebook

Stres w życiu codziennym ebook

Maria Treben

0,0
21,50 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Codzienny pośpiech, napięcie i nadmiar obowiązków coraz częściej odbijają się na naszym zdrowiu. W książce „Stres w życiu codziennym” Maria Treben w przystępny sposób opisuje, jak rozpoznawać pierwsze sygnały ostrzegawcze wysyłane przez organizm oraz jak nie dopuścić do rozwoju poważniejszych schorzeń.

Autorka zwraca uwagę, że nawet pozornie błahe dolegliwości mogą być skutkiem długotrwałego stresu, lęku i przemęczenia. Dzięki praktycznym wskazówkom, naturalnemu podejściu do zdrowia i wieloletniemu doświadczeniu pomaga lepiej zrozumieć własne ciało i zadbać o równowagę każdego dnia.

To wartościowy poradnik dla wszystkich, którzy chcą żyć spokojniej i zdrowiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł ory­gi­nału: Stres im All­tag

Korekta: Arie Books

Copy­ri­ght © by Dres­sler Dublin Sp. z o.o. 2026 All rights rese­rved

Ilu­stra­cje: Shut­ter­stock

Pro­du­cent: Dres­sler Dublin sp. z o.o. 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki, ul. Poznań­ska 91 e-mail: sekre­ta­riat@dres­sler.com.pl

Dane do kon­taktu: Wydaw­nic­two Bel­lona 02-103 War­szawa, ul. Han­kie­wi­cza 2 e-mail: biuro@bel­lona.pl www.bel­lona.pl www.face­book.com/Wydaw­nic­two.Bel­lona

Księ­gar­nie inter­ne­towe: swiatk­siazki.pl, ksiazki.pl, czy­tam.pl

Dys­try­bu­cja: Dres­sler Dublin sp. z o.o. 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki, ul. Poznań­ska 91 e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl tel. + 48 22 733 50 31/32 www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-11-19116-7

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Ta zasada jest znana nie­mal wszyst­kim, jed­nak nie­stety rzadko kiedy bywa prze­strze­gana. Więk­szość z nas ocze­kuje od swego orga­ni­zmu bez­błęd­nego funk­cjo­no­wa­nia przy jed­no­cze­snym zno­sze­niu wiel­kich obcią­żeń, rów­no­cze­śnie spo­dzie­wa­jąc się, że siły witalne i odpor­no­ściowe orga­ni­zmu są wręcz nie­wy­czer­palne. Bar­dzo ryzy­kuje ten, kto uległ temu błęd­nemu prze­ko­na­niu. Nie można bowiem bez­kar­nie pro­wa­dzić gospo­darki rabun­ko­wej w sto­sunku do wła­snego orga­ni­zmu. Nasze ciało potrze­buje pie­lę­gna­cji i opieki, wystar­cza­ją­cego wytre­no­wa­nia oraz odpo­wied­niej ilo­ści przerw na odpo­czy­nek i rege­ne­ra­cję.

Oczy­wi­ście trudno w jed­no­znaczny i prze­ko­nu­jący spo­sób wyka­zać sku­tecz­ność zapo­bie­ga­nia cho­ro­bom. Gdy kogoś omi­nie nie­mal obo­wiąz­kowy wio­senny katar, chęt­niej uzna­jemy to za szczę­śliwy zbieg oko­licz­no­ści, niż przyj­mu­jemy, że udało mu się unik­nąć infek­cji dzięki regu­lar­nemu har­to­wa­niu orga­ni­zmu. Zamiast zapo­bie­gać roz­wo­jowi cho­rób, czę­ściej przyj­mu­jemy postawę wycze­ku­jącą i podej­mu­jemy lecze­nie dopiero wtedy, gdy zdążą się już roz­wi­nąć.

Prze­strze­ga­nia zasad pro­fi­lak­tyki nie da się nikomu naka­zać, można ją jedy­nie gorąco zale­cać. Doty­czy to szcze­gól­nie osób żyją­cych w wiel­kich mia­stach, naj­bar­dziej nara­żo­nych na stres i cho­roby cywi­li­za­cyjne.

Pamię­tajmy przy tym, że Bóg stwo­rzył odpo­wied­nie ziele na każdą cho­robę. Naszym zada­niem pozo­staje jedy­nie zadać sobie odro­binę trudu, aby wła­ści­wie sko­rzy­stać z Jego darów.

Hartowanie ciała

W celu zacho­wa­nia zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia trudno wska­zać coś waż­niej­szego niż kąpiele: w wodzie, słońcu i świe­żym powie­trzu. W ten spo­sób har­tu­jemy całe ciało i zmniej­szamy jego podat­ność na róż­nego rodzaju infek­cje oraz scho­rze­nia. Szcze­gólną rolę w har­to­wa­niu orga­ni­zmu odgrywa zimna woda, ponie­waż nie tylko zna­ko­mi­cie pobu­dza serce i układ krą­że­nia, lecz także wyraź­nie popra­wia ukrwie­nie skóry oraz tkanki pod­skór­nej.

Przy sto­so­wa­niu har­to­wa­nia się zimną wodą należy jed­nak prze­strze­gać kilku pod­sta­wo­wych zasad.

Przed zasto­so­wa­niem zabiegu całe ciało musi być cie­płe, zabiegi poranne naj­le­piej prze­pro­wa­dzać tuż po wyj­ściu z roz­grza­nej pościeli, zaś przed zabie­gami wie­czor­nymi całe ciało należy roz­grzać krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem.

Tem­pe­ra­tura powie­trza w łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym wyko­ny­wać będziemy zabieg, powinna być umiar­ko­wana, zde­cy­do­wa­nie odczu­wana jako przy­jemna. Okna muszą być zamknięte, by nie dopu­ścić do powsta­nia prze­ciągu.

Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu ciało musi mieć moż­li­wość szyb­kiego, ponow­nego roz­grza­nia się. Jeżeli tylko mamy taką moż­li­wość, na kil­ka­na­ście minut (do pół godziny) wra­camy do cie­płego łóżka.

Przy sto­so­wa­niu wszel­kich zabie­gów słu­żą­cych har­to­wa­niu całego ciała i wzmac­nia­niu układu odpor­no­ścio­wego, jak zresztą we wszyst­kim, należy zacho­wać umiar. W prze­ciw­nym razie orga­nizm zbyt mocno przy­zwy­czai się do okre­ślo­nych bodź­ców i prze­sta­nie reago­wać na nie we wła­ściwy spo­sób. Nie warto więc nie­ustan­nie korzy­stać z tych samych metod har­to­wa­nia, lecz raczej je zmie­niać i dosto­so­wy­wać na przy­kład do pory roku.

Zimne obmywania

Jeśli dzień będziemy roz­po­czy­nać i koń­czyć obmy­wa­niem całego ciała zimną wodą, już po krót­kim cza­sie wyraź­nie wzmoc­nimy odpor­ność i zmniej­szymy podat­ność na infek­cje gry­powe, prze­zię­bie­nia, a także na uciąż­liwe reago­wa­nie orga­ni­zmu na zmiany pogody.

Do wyko­na­nia zabiegu naj­le­piej użyć gąbki kąpie­lo­wej dobrze nasiąk­nię­tej zimną wodą. Obmy­wa­nie roz­po­czy­namy od pra­wej stopy, potem prze­cho­dzimy do obu nóg, zawsze pro­wa­dząc ruch od pra­wej strony ku lewej. Następ­nie obmy­wamy brzuch, ramiona i plecy, a szcze­gólną uwagę poświę­camy oko­licy serca, którą prze­cie­ramy dwu lub trzy­krot­nie koli­stym ruchem. Gdy po zakoń­cze­niu zabiegu wytrzemy ciało dość szorst­kim ręcz­ni­kiem fro­to­wym, szybko pojawi się przy­jemne uczu­cie cie­pła. Taki spo­sób postę­po­wa­nia pomaga utrzy­mać cie­płe i suche dło­nie oraz stopy, a zara­zem sprzyja zacho­wa­niu rów­no­wagi fizycz­nej i psy­chicz­nej.

Wyko­na­nie tego zabiegu wie­czo­rem, tuż przed snem, sprzyja zdro­wemu i głę­bo­kiemu wypo­czyn­kowi.

Szczotkowanie skóry

Zabieg naj­le­piej wyko­ny­wać raz dzien­nie, naj­le­piej rano. Suchą skórę nacie­ramy szczotką z natu­ral­nego wło­sia, pro­wa­dząc ruchy od pra­wej strony w kie­runku serca. Podob­nie jak przy obmy­wa­niu zimną wodą, zaczy­namy od stóp i stop­niowo prze­su­wamy się ku bar­kom. Do szczot­ko­wa­nia ple­ców przyda się szczotka z nieco dłuż­szą rączką. Plecy szczot­ku­jemy od krę­go­słupa na zewnątrz, ku bokom, nato­miast brzuch masu­jemy ruchami koli­stymi, zgod­nymi z ruchem wska­zó­wek zegara. Nie należy przy tym zbyt mocno doci­skać szczotki – skóra powinna wyraź­nie się zaró­żo­wić, ale nie zaczer­wie­nić.

Po zabiegu bie­rzemy cie­pły prysz­nic, aby spłu­kać złusz­czone dro­binki mar­twego naskórka. Szczot­ko­wa­nie skóry przy­nosi korzy­ści nie tylko dla zdro­wia. Pobu­dza ukrwie­nie skóry i tkanki pod­skór­nej, a przez to pośred­nio odciąża także układ krą­że­nia oraz narządy wewnętrzne. Rów­no­cze­śnie wyraź­nie popra­wia wygląd skóry, która staje się gład­sza, bar­dziej miękka, a zara­zem jędrna i sprę­ży­sta.

Bieg po rosie

Jeśli mamy do dys­po­zy­cji wła­sny ogró­dek albo miesz­kamy w pobliżu tere­nów zie­lo­nych, warto wyko­rzy­stać majowe poranki do har­to­wa­nia orga­ni­zmu przez bie­ga­nie boso po rosie. Wła­śnie maj sprzyja temu naj­le­piej, bo słońce grzeje już dość mocno, ale nie zdą­żyło jesz­cze nad­mier­nie wysu­szyć trawy.

Taki bieg nie tylko pobu­dza krą­że­nie krwi, lecz także korzyst­nie oddzia­łuje na cały orga­nizm. Pod­czas biegu trzeba zacho­wać wypro­sto­waną postawę, nawet z lek­kim odchy­le­niem tuło­wia ku tyłowi, a także oddy­chać głę­boko i nie­zbyt szybko, tak by tlen docie­rał do naj­dal­szych par­tii płuc. Po dzie­się­ciu minu­tach wra­camy do domu, spłu­ku­jemy wil­gotne stopy let­nią wodą i bez wycie­ra­nia wkła­damy skar­petki.

Bie­ga­nie boso po rosie wyraź­nie pobu­dza krą­że­nie, dla­tego nie musimy oba­wiać się zim­nych ani wil­got­nych stóp. Taka krótka prze­bieżka o świ­cie, w pierw­szych pro­mie­niach majo­wego słońca i przy świer­go­cie pta­ków, wpro­wa­dza do życia spo­kój oraz rów­no­wagę. Dzięki temu łatwiej zacho­wu­jemy odpor­ność na stresy towa­rzy­szące nam przez cały dzień.

Bieg po śniegu

Wsta­jemy skoro świt, cie­pło się ubie­ramy i bie­gniemy boso po świeżo spa­dłym śniegu. Taki zabieg nadaje się wyłącz­nie dla osób już zahar­to­wa­nych, na przy­kład przez bie­ga­nie boso po rosie albo cało­roczne har­to­wa­nie zimną wodą.

Pod­czas biegu trzeba utrzy­my­wać równe tempo. Nie powi­nien on prze­cho­dzić w mar­szo­bieg, ponie­waż nie wolno dopu­ścić do zmar­z­nię­cia.

Pierw­sze próby, nawet u osób dobrze zahar­to­wa­nych, nie powinny trwać dłu­żej niż minutę. Z cza­sem, gdy orga­nizm się przy­zwy­czai, można wydłu­żyć ten czas do trzech minut, ale ni­gdy ponad tę gra­nicę.

W trak­cie biegu głę­boko wdy­chamy mroźne powie­trze nosem i wydy­chamy ustami albo oddy­chamy wyłącz­nie nosem, przy zamknię­tych ustach. Zimowe powie­trze, bogate w tlen, działa bar­dzo ożyw­czo na cały orga­nizm, a dodat­kowo wzmac­nia siły odpor­no­ściowe.

Po biegu spłu­ku­jemy wil­gotne stopy cie­płą wodą i na mokre wkła­damy cie­płe skar­petki. Następ­nie roz­grze­wamy i osu­szamy stopy krót­kim, ale inten­syw­nym mar­szem.

Zabiegi hydroterapeutyczne

Ciało czło­wieka pokrywa skóra o powierzchni około dwóch metrów kwa­dra­to­wych, w obrę­bie któ­rej znaj­duje się mniej wię­cej 300 000 recep­to­rów zimna i 25 000 recep­to­rów cie­pła. Wszyst­kie te punkty reagują na pole­wa­nie wodą oraz inne zabiegi hydro­te­ra­peu­tyczne zale­cane przez pastora Kne­ippa.

Zabiegi wyko­ny­wane według zale­ceń Kne­ippa można pole­cić wła­ści­wie każ­demu, a szcze­gól­nie miesz­kań­com dużych miast, któ­rzy nie­ustan­nie żyją w pośpie­chu i stre­sie. Hydro­te­ra­pia nie tylko har­tuje całe ciało, mię­dzy innymi przez pobu­dza­nie ukrwie­nia tka­nek i poprawę prze­miany mate­rii, lecz także korzyst­nie wpływa na samo­po­czu­cie oraz uła­twia szyb­sze roz­ła­do­wa­nie napię­cia i stresu.

Nie każdy jed­nak chce albo może pozwo­lić sobie na kura­cję kne­ip­pow­ską w sana­to­rium, pro­wa­dzoną pod okiem wykwa­li­fi­ko­wa­nych mistrzów kąpie­lo­wych. Taki pobyt – raz w roku lub raz na dwa lata – nie­wąt­pli­wie bar­dzo dobrze wpływa na ogólny stan zdro­wia, jed­nak więk­szość pro­stych zabie­gów można z równą sku­tecz­no­ścią wyko­ny­wać w domu, przy uży­ciu naj­prost­szego wypo­sa­że­nia. Do prze­pro­wa­dze­nia kura­cji kne­ip­pow­skiej wystar­czą bowiem umy­walka, wanna z węży­kiem do pole­wa­nia, dwa wyso­kie do kolan wia­dra oraz ter­mo­metr kąpie­lowy.

Mając taki „sprzęt”, możemy z powo­dze­niem sto­so­wać kla­syczne zabiegi zale­cane przez pastora Kne­ippa: naprze­mienne zimne i cie­płe kąpiele rąk w umy­walce, mocze­nie stóp i nóg, stą­pa­nie w wodzie oraz pole­wa­nie kolan i ud.

Krwawnik pospolityAchillea millefolium

Roślinę o deli­kat­nych kwia­tach, uło­żo­nych w bal­da­cho­wate kwia­to­stany, przede wszyst­kim na łąkach, pastwi­skach, przy dro­gach także w sadach, ogro­dach, na polach i w ruinach sta­rych domów. Jej grze­bie­nio­wate liście od dawna wyko­rzy­sty­wane były na tamu­jące krew opa­trunki.

Obec­nie ziele krwaw­nika sto­suje się przede wszyst­kim jako śro­dek roz­kur­czowy i pobu­dza­jący wydzie­la­nie się soków tra­wien­nych.

Krwaw­nik jest rów­nież lekiem prze­ciw­dzia­ła­ją­cym ner­wo­wo­ści i zbyt obfi­temu oraz nie­re­gu­lar­nemu mie­siącz­ko­wa­niu. Jego dezyn­fe­ku­jące dzia­ła­nie jest rów­nież wyko­rzy­sty­wane zewnętrz­nie – do lecze­nia trą­dziku i lisza­jów. Jest nie­za­stą­pio­nym środ­kiem uśmie­rza­ją­cym krwa­wie­nia – zaskle­pia rany i jed­no­cze­śnie je dezyn­fe­kuje. Zasto­so­wa­nie krwaw­nika do opa­trunku gwa­ran­tuje asep­tycz­ność rany w każ­dych warun­kach.

Ziele to jest szcze­gól­nie uży­teczne w tamo­wa­niu krwo­to­ków wewnętrz­nych, przy prze­wle­kłych zabu­rze­niach pracy prze­wodu pokar­mo­wego oraz do płu­ka­nia jamy ust­nej i gar­dła.

Listki oraz górne czę­ści pędów należy zbie­rać przed peł­nym roz­kwi­tem rośliny i suszyć w prze­wiew­nym, raczej zacie­nio­nym miej­scu.

Zimna kąpiel rąk

Do wyko­na­nia zabiegu potrzebna jest umy­walka napeł­niona wodą do poziomu umoż­li­wia­ją­cego zanu­rze­nie rąk do połowy przed­ra­mion. Zabieg należy prze­pro­wa­dzać w cie­płym pomiesz­cze­niu, przy uprzed­nio roz­grza­nym orga­ni­zmie. Nie powi­nien być wyko­ny­wany w przy­padku odczu­wa­nia zimna lub wychło­dze­nia.

Ręce zanu­rzamy powoli i stop­niowo – naj­pierw czubki pal­ców, potem dłoń, przed­ra­mię i ramię do połowy. Naj­pierw wkła­damy do wody prawą rękę, a następ­nie lewą.

Zanu­rzone ręce utrzy­mu­jemy w wodzie tak długo, aż wystąpi reak­cja: albo uczu­cie sil­nego ścią­ga­nia się skóry, albo uczu­cie cie­pła połą­czone z deli­kat­nym zaró­żo­wie­niem się naskórka. Reak­cja nastę­puje zwy­kle po 20–30 sekun­dach.

Po zabiegu na mokre ręce zakła­damy koszulę z dłu­gim ręka­wem i roz­grze­wamy je macha­niem.

Ciepła kąpiel rąk

Przy cie­płej kąpieli rąk postę­pu­jemy podob­nie jak przy kąpieli zim­nej, z tą róż­nicą, że zabieg powi­nien trwać od dzie­się­ciu do dwu­na­stu minut, a tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić około 38 °C. Do cie­płej kąpieli można doda­wać zioła, czego nie zaleca się przy kąpieli zim­nej. Po zakoń­cze­niu zabiegu dodat­kowo spłu­ku­jemy ręce zimną wodą.

Przemienna kąpiel rąk

Prze­mienną kąpiel rąk zaleca się przede wszyst­kim przy nie do końca okre­ślo­nych dole­gli­wo­ściach serca i układu krą­że­nia. Przy­go­to­wu­jemy dwa naczy­nia: jedno z wodą o tem­pe­ra­tu­rze 38 °C, dru­gie z wodą zimną, ewen­tu­al­nie let­nią. Powinny być one na tyle głę­bo­kie, aby można było bez trudu zanu­rzyć ręce aż do połowy ramion. Obie ręce wkła­damy jed­no­cze­śnie naj­pierw do cie­płej wody, wyko­nu­jąc ruch dość szybki, ale rów­no­mierny. Po pię­ciu minu­tach prze­no­simy je na dzie­sięć sekund do zim­nej wody, a następ­nie ponow­nie zanu­rzamy na trzy minuty w wodzie cie­płej. Cały zabieg koń­czymy jesz­cze jed­nym, dzie­się­cio­se­kun­do­wym zanu­rze­niem rąk w zim­nej wodzie. Ręcz­ni­kiem osu­szamy tylko dło­nie, nato­miast przed­ra­miona i ramiona pozo­sta­wiamy do wyschnię­cia w ruchu.

Stopniowa kąpiel rąk

Kąpiel rąk w wodzie o stop­niowo pod­no­szo­nej tem­pe­ra­tu­rze działa sil­nie roz­luź­nia­jąco i roz­kur­czowo. Tego rodzaju zabiegi zaleca się zwłasz­cza przy skur­czach w oko­licy serca, osła­bie­niu mię­śnia ser­co­wego oraz jako uzu­peł­nie­nie tera­pii poza­wa­ło­wej. Taka forma kąpieli sta­nowi rów­nież cenny śro­dek pro­fi­lak­tyczny i wspo­ma­ga­jący lecze­nie dusz­nicy bole­snej (angina pec­to­ris).

Mocze­nie rąk w coraz cie­plej­szej wodzie pro­wa­dzi do roz­sze­rze­nia naczyń krwio­no­śnych, a tym samym zwięk­sza ukrwie­nie obwo­dowe. W efek­cie tkanki zostają lepiej zaopa­trzone w krew, ciśnie­nie tęt­ni­cze może się obni­żyć, a mię­sień ser­cowy ulega odcią­że­niu.

Zabieg roz­po­czy­namy od pra­wej ręki zanu­rza­jąc ją powoli w wodzie o tem­pe­ra­tu­rze od 34 do 36 °C. Następ­nie przez dole­wa­nie bar­dzo gorą­cej wody pod­no­simy tem­pe­ra­turę (w ciągu 20–30 minut) do 39–41 °C. Zabieg natych­miast prze­ry­wamy w wypadku sil­nego bicia serca lub gdy spły­niemy potem. W żad­nym wypadku nie można dopu­ścić, by w trak­cie zabiegu woda ule­gła ponow­nemu wyzię­bie­niu, gdyż ryzyko ponow­nego skur­czu naczy­nio­wego jest wtedy bar­dzo duże.

Zabieg jest bar­dzo męczący, toteż po jego prze­pro­wa­dze­niu warto przy­naj­mniej na pół godziny poło­żyć się i odpo­cząć

Kąpiel stóp

Do wanny nale­wamy zimną wodę tak, aby się­gała nieco powy­żej połowy łydek. Warunki wstępne pozo­stają takie same jak przy innych zabie­gach hydro­te­ra­peu­tycz­nych: pomiesz­cze­nie powinno być cie­płe, stopy roz­grzane, a całe ciało dobrze ogrzane.

Stopy zanu­rzamy w zim­nej wodzie powoli, zaczy­na­jąc od pra­wej. Naj­pierw wkła­damy palce, potem pod­bi­cie, piętę i łydkę. Z wody wycho­dzimy natych­miast po poja­wie­niu się uczu­cia cie­pła w sto­pach, co zwy­kle nastę­puje po około 20 sekun­dach. Nóg nie wycie­ramy ręcz­ni­kiem, lecz na wil­gotne wkła­damy cie­płe skar­petki i osu­szamy je krót­kim, ale ener­gicz­nym mar­szem trwa­ją­cym około pięt­na­stu minut.

Cie­płą kąpiel stóp oraz kąpiel prze­mienną wyko­nu­jemy w taki sam spo­sób jak odpo­wia­da­jące im zabiegi prze­zna­czone dla rąk.

Polewanie kolan

Do prze­pro­wa­dze­nia zabiegu potrze­bu­jemy wanny z węży­kiem kąpie­lo­wym. Naj­le­piej, aby był to spe­cjalny wężyk o wewnętrz­nej śred­nicy od 18 do 22 mili­me­trów. Jeśli nie mamy takiego wypo­sa­że­nia, możemy po pro­stu zdjąć sitko ze zwy­kłego prysz­nica. Ciśnie­nie wody należy usta­wić tak, aby stru­mień wypły­wa­jący z pio­nowo unie­sio­nego wężyka się­gał mniej wię­cej do wyso­ko­ści dzie­się­ciu cen­ty­me­trów.

Przy pole­wa­niu zim­nym tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od dwu­na­stu do osiem­na­stu °C, a czas trwa­nia zabiegu od 40 do 60 sekund. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym tem­pe­ra­tura zim­nej wody rów­nież powinna wyno­sić od 12–18 °C, nato­miast wody cie­płej około 38 °C. Roz­po­czy­namy zawsze od pole­wa­nia cie­płego, prze­mie­niamy dwa razy i koń­czymy zim­nym. Cie­płe pole­wa­nie powinno trwać od jed­nej do dwu minut, zaś zimne około dwu­dzie­stu sekund. Po zabiegu nie wycie­ramy się, lecz na mokre nogi nacią­gamy pod­ko­la­nówki i roz­grze­wamy się krót­kim, ale ener­gicz­nym mar­szem. Rów­nież przy pole­wa­niach obo­wią­zują pod­sta­wowe zasady:

– prze­by­wamy w cie­płym pomiesz­cze­niu,

– mamy roz­grzane nogi,

– mamy cie­płe całe ciało.

Do zabiegu roz­bie­ramy się jedy­nie od pasa w dół i wcho­dzimy do wanny. Pole­wa­nie zawsze roz­po­czy­namy od tyl­nej czę­ści pra­wej stopy, trzy­ma­jąc koń­cówkę wężyka jak ołó­wek. Stru­mień wody pro­wa­dzimy od guza pię­to­wego, przez ścię­gno Achil­lesa, aż do wewnętrz­nej strony pra­wego kolana. W tym miej­scu zatrzy­mu­jemy go na chwilę, dba­jąc o to, aby woda rów­no­mier­nie, niczym płaszcz, opły­wała całą tylną powierzch­nię łydki, bez żad­nych przerw. Jeśli wyko­nu­jemy zabieg pra­wi­dłowo, wodna war­stwa powinna czę­ściowo obej­mo­wać także stronę przed­nią. Następ­nie spro­wa­dzamy stru­mień z powro­tem do pięty. Zarówno tylną, jak i przed­nią powierzch­nię łydki pole­wamy do momentu poja­wie­nia się reak­cji w postaci lek­kiego zaró­żo­wie­nia skóry albo uczu­cia cie­pła, co zwy­kle trwa od ośmiu do dzie­się­ciu sekund.

Taką samą ope­ra­cję prze­pro­wa­dzamy na lewej nodze, po czym krótko pole­wamy pode­szwy stóp i kie­ru­jemy stru­mień wody od pal­ców pra­wej stopy, poprzez pisz­czel aż do rzepki kola­no­wej, którą okrą­żamy dwu-trzy­krot­nie. Następ­nie stru­mień wody po bocz­nej powierzchni łydki spro­wa­dzamy na powrót do pod­bi­cia. Zabieg w iden­tyczny spo­sób prze­pro­wa­dzamy na dru­giej nodze, po czym wycho­dzimy z wanny na mokre nogi nacią­ga­jąc pod­ko­la­nówki. Na roz­grzewkę masze­ru­jemy ener­gicz­nie (co naj­mniej przez kwa­drans).

Pole­wa­nie cie­płą wodą prze­pro­wa­dzamy w ana­lo­giczny spo­sób, tyle że tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 38 do 40 °C. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym zaczy­namy od wody cie­płej aż do wystą­pie­nia inten­syw­nego zaczer­wie­nie­nia, następ­nie dwa razy prze­mie­niamy i koń­czymy pole­wa­niem wodą zimną.

Polewanie ud

Pole­wa­nie ud roz­po­czy­namy, jak zwy­kle, od pra­wej nogi. Stru­mień wody pro­wa­dzimy przez pod­bi­cie i piętę, a następ­nie po zewnętrz­nej stro­nie nogi aż do bio­dra, gdzie zatrzy­mu­jemy go na pięć sekund. Potem spro­wa­dzamy wodę po wewnętrz­nej stro­nie uda z powro­tem do pięty i stam­tąd od razu kie­ru­jemy ją na zewnętrzną powierzch­nię lewej nogi, powta­rza­jąc po tej stro­nie cały prze­bieg aż do mied­nicy i z powro­tem.

Pole­wamy następ­nie przed­nią powierzch­nię nogi od pod­bi­cia aż do pachwiny, gdzie zatrzy­mu­jemy się na pięć sekund, następ­nie przez pięć sekund pole­wamy nieco w prawo, pięć nieco w lewo i drugą nogą powra­camy na powrót do pięty. Na sam koniec pole­wamy krótko pode­szwy stóp.

Polewanie piersi

Pole­wa­nie piersi wyko­nuje się podob­nie jak pole­wa­nie ramion. Zabieg roz­po­czy­namy od wewnętrz­nej strony pra­wego ramie­nia, a następ­nie pro­wa­dzimy stru­mień wody ku piersi, którą oble­wamy kil­koma pozio­mymi ruchami przy­po­mi­na­ją­cymi „ósemki”, zwy­kle od trzech do pię­ciu razy.

Polewanie ramion

Zaczy­namy od zewnętrz­nej strony pra­wej dłoni, pro­wa­dząc stru­mień wody ku górze aż do stawu bar­ko­wego. W tym miej­scu zatrzy­mu­jemy go i przez około pięć sekund pozwa­lamy wodzie swo­bod­nie spły­wać po całej ręce. Następ­nie spro­wa­dzamy stru­mień w dół wzdłuż wewnętrz­nej strony ramie­nia aż do łok­cia, po czym tą samą stroną wra­camy do stawu bar­ko­wego i ponow­nie przez pięć sekund pozo­sta­wiamy wodę, by swo­bod­nie oble­wała rękę. Potem pro­wa­dzimy stru­mień po wewnętrz­nej stro­nie ramie­nia i przedramie­nia aż do czub­ków pal­ców. W iden­tyczny spo­sób wyko­nu­jemy cały zabieg na lewej ręce.

Do pole­wa­nia ramion można dołą­czyć także pole­wa­nie twa­rzy. Naj­pierw pro­wa­dzimy stru­mień kil­koma ruchami pio­no­wymi, obej­mu­jąc całą twarz od ucha do ucha, a następ­nie kil­koma ruchami pozio­mymi prze­su­wamy go wzdłuż nasady wło­sów.

Dreptanie w wodzie

Zabieg wyko­nu­jemy w bro­dziku albo w wan­nie, nale­wa­jąc tyle wody, aby się­gała ona mniej wię­cej do trzech czwar­tych łydki. Przy każ­dym kroku trzeba uno­sić nogę cał­ko­wi­cie nad powierzch­nię wody, tak by nawet czubki pal­ców jej nie doty­kały. Tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 12 do 18 °C, a czas trwa­nia zabiegu – zależ­nie od wytrzy­ma­ło­ści – od pięt­na­stu do trzy­dzie­stu sekund.

Po zakoń­czo­nym zabiegu nie wycie­ramy nóg, jedy­nie strze­pu­jemy z nich kro­ple wody i na wil­gotne zakła­damy cie­płe skar­petki (pod­ko­la­nówki). Nogi roz­grze­wamy krót­kim, ale inten­syw­nym mar­szem przez około pięt­na­ście minut.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki