Choroby mężczyzn - Maria Treben - ebook

Choroby mężczyzn ebook

Maria Treben

0,0
21,50 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Choroby mężczyzn to praktyczny przewodnik po zdrowiu męskiego organizmu z wykorzystaniem sprawdzonych metod zielarskich Marii Treben. Znajdziesz tu naturalne sposoby na codzienne dolegliwości, w tym prostą i skuteczną metodę ograniczania chęci palenia tytoniu przy użyciu korzenia tataraku.

Książka to niezastąpione źródło wiedzy dla każdego mężczyzny, który chce dbać o zdrowie w sposób naturalny i bezpieczny.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Lepiej zapobiegać niż leczyć

Zasadę tę znają wszy­scy, nie­stety tylko nie­wielu jej prze­strzega. Więk­szość ludzi ocze­kuje od swego orga­ni­zmu nie­za­wod­nego funk­cjo­no­wa­nia w każ­dych warun­kach sądząc, że jego siły witalne i odpor­no­ściowe są nie­wy­czer­pane. Czło­wiek, który uległ takiemu prze­ko­na­niu, żyje bar­dzo nie­bez­piecz­nie, gdyż ciało dla pra­wi­dło­wego funk­cjo­no­wa­nia potrze­buje opieki, pie­lę­gna­cji oraz dosta­tecz­nego wytre­no­wa­nia. Pro­wa­dze­nie na dłuż­szą metę gospo­darki rabun­ko­wej wobec wła­snego orga­ni­zmu nie jest moż­liwe, wcze­śniej czy póź­niej musi zakoń­czyć się kata­strofą.

Oczy­wi­ście, nie­ła­two jest udo­wod­nić sku­teczne dzia­ła­nie sto­so­wa­nych zabie­gów uod­par­nia­ją­cych. W końcu, jeśli kogoś oszczę­dzi obo­wiąz­kowy katar wio­senny, to więk­szość ludzi woli myśleć, że czło­wiek ów miał szczę­ście, że nie uległ infek­cji. Nie zasta­na­wia­jąc się jed­nak nad tym, że może „szczę­ście” to było sta­ran­nie wypra­co­wane przez har­to­wa­nie całego ciała przez cały rok.

Do sto­so­wa­nia zabie­gów pro­fi­lak­tycz­nych nie można nikogo zmu­sić, można je jedy­nie gorąco zale­cić, zwłasz­cza tym, któ­rym sprawy zdro­wia nie są cał­kiem obo­jętne. Musimy przy tym pamię­tać, że Bóg stwo­rzył lekar­stwa na wszyst­kie dole­gli­wo­ści, od nas wyma­ga­jąc jedy­nie odro­binę trudu przy ich wyko­rzy­sty­wa­niu.

Hartowanie ciała

Nie ma rze­czy waż­niej­szej dla naszego zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia niż kąpiele w wodzie, słońcu i świe­żym powie­trzu. W ten spo­sób har­tu­jemy nasze ciało i zabez­pie­czamy je w dużym stop­niu przed wszel­kimi scho­rze­niami i infek­cjami. Szcze­gólną rolę w tych zabie­gach pełni zimna woda, któ­rej regu­larne sto­so­wa­nie w zna­ko­mity spo­sób pobu­dza czyn­no­ści serca i układu krą­że­nia, nie mówiąc już o zba­wien­nym wpły­wie na lep­sze ukrwie­nie skóry i tkanki pod­skór­nej. Przy­sto­so­wa­niu zabie­gów z zimną wodą należy jed­nak prze­strze­gać kilku pod­sta­wo­wych zasad, gdyż w innym wypadku, miast sobie pomóc, możemy jedy­nie zaszko­dzić.

Przed zasto­so­wa­niem zabiegu z zimną wodą całe ciało musi być roz­grzane. Zabiegi poranne naj­le­piej prze­pro­wa­dzać z samego rana, natych­miast po wsta­niu z cie­płej pościeli. Wie­czo­rem należy się roz­grzać krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem lub kil­koma ćwi­cze­niami gim­na­stycz­nymi.

W łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym prze­pro­wa­dzać będziemy zabieg, powinna pano­wać umiar­ko­wana tem­pe­ra­tura, odczu­wana przez naszą skórę jako przy­jemna. Nie wolno otwie­rać okien, powsta­nie nawet krót­ko­trwa­łego prze­ciągu może mieć nie­ko­rzystne kon­se­kwen­cje.

Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu z zimną wodą nasze ciało musi mieć moż­li­wość ponow­nego ogrza­nia się w jak naj­krót­szym cza­sie. W ide­al­nym przy­padku, po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu, na pewien czas powra­camy do łóżka (rano) lud uda­jemy się od razu na spo­czy­nek (wie­czo­rem).

Ze sto­so­wa­niem zabie­gów har­tu­ją­cych całe ciało nie wolno prze­sa­dzić – ciało może się zanadto przy­zwy­czaić do dostar­cza­nych mu bodź­ców i nie reago­wać już w pożą­dany spo­sób. Nie należy w związku z tym stale wyko­rzy­sty­wać wszel­kich moż­li­wo­ści har­to­wa­nia się, lecz zmie­niać je, na przy­kład w zależ­no­ści od pory roku.

Zimne obmywania

Roz­po­czę­cie i zakoń­cze­nie dnia szyb­kim obmy­ciem całego ciała zimną wodą jest zna­ko­mi­tym i sku­tecz­nym spo­so­bem na zahar­to­wa­nie. Uzy­sku­jemy w ten spo­sób znaczną odpor­ność na prze­zię­bie­nia, scho­rze­nia gry­powe, a nawet obro­nimy się przed wraż­li­wo­ścią na zmiany pogo­dowe.

Do zabiegu koniecz­nie należy sto­so­wać gąbkę kąpie­lową. Po zmo­cze­niu jej w zim­nej wodzie roz­po­czy­namy obmy­wa­nie – zawsze od pra­wej stopy, następ­nie obie nogi – zawsze od pra­wej ku lewej, póź­niej brzuch, ramiona, plecy oraz oko­lica serca. Zabieg powi­nien być prze­pro­wa­dzany dość szybko, oko­licę serca obmy­wamy dwu-trzy­krot­nie okręż­nymi ruchami. Po zabiegu wycie­ramy się dość szorst­kim, fro­to­wym ręcz­ni­kiem, co całe nasze ciało napełni uczu­ciem bło­giego cie­pła.

Regu­larne sto­so­wa­nie tego zabiegu gwa­ran­tuje bar­dzo dobre ukrwie­nie skóry i tkanki pod­skór­nej, dzięki temu zawsze będziemy mieli suche i cie­płe stopy i dło­nie oraz wywa­żoną rów­no­wagę, zarówno fizyczną jak i psy­chiczną. Prze­pro­wa­dze­nie zabiegu wie­czo­rem działa wybit­nie nasen­nie.

Szczotkowanie skóry

Szczo­teczką z natu­ral­nego wło­sia masu­jemy na sucho skórę. Jest to zabieg, który powinno się prze­pro­wa­dzać rano, przed poran­nym prysz­ni­cem. Roz­po­czy­namy zawsze od pra­wej strony i szczot­ku­jemy w kie­runku „do serca”, od stóp do bar­ków. Nacisk nie powi­nien być zbyt silny, skóra winna się jedy­nie lekko zaczer­wie­nić. Potem prze­cho­dzimy na lewą stronę. Do sku­tecz­nego wyszczot­ko­wa­nia ple­ców warto spra­wić sobie szczo­teczkę na dłuż­szym trzonku – plecy szczot­ku­jemy zawsze w kie­runku od krę­go­słupa do boków. Brzuch szczot­ku­jemy ruchami okręż­nymi, prze­pro­wa­dza­nymi zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zegara.

Prysz­nic, konieczny po wyko­na­niu zabiegu szczot­ko­wa­nia, spłu­cze z nas zeszczot­ko­wane łuseczki wyda­lo­nego naskórka.

Bieg po rosie

Jeśli dys­po­nu­jemy kawał­kiem wła­snego ogródka lub miesz­kamy w oko­licy tere­nów zie­lo­nych, należy wyko­rzy­stać oka­zję do poran­nych bosych bie­gów po tra­wie mokrej od poran­nej rosy. Do reali­zo­wa­nia tych bie­gów naj­le­piej nadaje się mie­siąc maj: poranne słońce jest wtedy już na tyle silne, że ogrzewa zie­mię nie prze­su­sza­jąc jej jesz­cze zanadto.

Bie­ga­nie na bosaka po tra­wie nie tylko pobu­dza cyr­ku­la­cję krwi w sto­pach, alei korzyst­nie wpływa na nasze zdro­wie, poj­mo­wane jako całość. Bie­gamy wypro­sto­wani, nawet z lekką ten­den­cją do odchy­la­nia tuło­wia do tyłu, oddy­chamy głę­boko „tan­ku­jąc” por­cję świe­żego powie­trza na cały dzień. Po dzie­się­cio­mi­nu­to­wym biegu wra­camy do domu, spłu­ku­jemy stopy cie­płą wodą i na wil­gotne zakła­damy skar­petki.

Zabieg ten przede wszyst­kim pobu­dza krą­że­nie w sto­pach i jest ide­alny dla osób uskar­ża­ją­cych się na zimne, wil­gotne stopy. Poza tym poranne bie­ga­nie wpro­wa­dza har­mo­nię do naszego pośpiesz­nego życia, pozwala choć przez chwilę wyłą­czyć się z codzien­no­ści i w trak­cie biegu kon­tem­plo­wać pierw­sze poranne pro­mie­nie słońca na tle nie­zmie­rzo­nego błę­kitu nieba.

Bieg po śniegu

Zimą wsta­jemy skoro świt, ubie­ramy się cie­pło i na bosaka bie­gniemy po świeżo spa­dłym śniegu. Jest to oczy­wi­ście zabieg jedy­nie dla ludzi już tro­chę zahar­to­wa­nych, na przy­kład przy­zwy­cza­jo­nych latem do poran­nych bie­gów po rosie. W bie­ga­niu po śniegu bar­dzo istotną rze­czą jest tempo – nie wolno dopu­ścić, by bieg prze­szedł w mar­szo­bieg, w takim przy­padku może nastą­pić nad­mierne wyzię­bie­nie się orga­ni­zmu, co oczy­wi­ście nie jest korzystne.

Pierw­sze w sezo­nie biegi nie powinny trwać dłu­żej niż jedną minutę, przy czym nawet po odpo­wied­nim zahar­to­wa­niu się w środku sezonu nie należy prze­kra­czać trzech minut. W trak­cie bie­ga­nia wdy­chamy mroźne powie­trze przez nos, a wydy­chamy ustami lub oddy­chamy wyłącz­nie nosem. Mroźne, świeże powie­trze działa ożyw­czo na cały orga­nizm i pozwala dotle­nić się na cały dzień.

Po powro­cie do domu stopy spłu­ku­jemy cie­płą wodą i na wil­gotne zakła­damy skar­petki. Jeśli spłu­ka­nie stóp cie­płą wodą nie wystar­czyło do ich ponow­nego roz­grza­nia, wyko­nu­jemy krótki, ener­giczny spa­cer.

Jemioła pospo­lita Viscum album

Roślina, wokół któ­rej naro­sło wiele mitów i legend, głów­nie z uwagi na pół­pa­so­żyt­ni­czy tryb życia, jest bar­dzo cenną rośliną lecz­ni­czą, a jej jagody już w sta­ro­żyt­no­ści sto­so­wane były do wyrobu maści sku­tecz­nych na różne dole­gli­wo­ści.

Obec­nie jemioła jest lekiem sto­so­wa­nym przede wszyst­kim na obni­ża­nie ciśnie­nia krwi, w lecze­niu zabu­rzeń rytmu serca oraz jako śro­dek uzu­peł­nia­jący w postę­pu­ją­cej miaż­dżycy. Pre­pa­raty z jemioły są rów­nież sto­so­wane przy zbyt obfi­tych krwa­wie­niach mie­sięcz­nych oraz przy upo­rczy­wym krwo­to­kach z nosa.

Ostat­nio pro­wa­dzi się dość zaawan­so­wane bada­nia wpływu pre­pa­ra­tów z jemioły na hamo­wa­nie roz­ro­stu komó­rek nowo­two­ro­wych.

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się świeże i suszone liście jemioły bytu­ją­cej na drze­wach liścia­stych.

Polewanie wodą

Prze­ciętny czło­wiek ma około dwu metrów kwa­dra­to­wych skóry, wypo­sa­żo­nej w około 300 000 recep­to­rów zimna i pra­wie 25 000 recep­to­rów cie­pła. Wszyst­kie te punkty reagują w spe­cy­ficzny spo­sób na pole­wa­nia wodą oraz inne zabiegi hydro­te­ra­peu­tyczne, zale­cane przez pastora Kne­ippa.

Kura­cje pastora Kne­ippa można pole­cić wszyst­kim, a szcze­gól­nie ludziom żyją­cym w wiel­kich mia­stach oraz wszyst­kim żyją­cym i pra­cu­ją­cym pod dzia­ła­niem dużych obcią­żeń psy­chicz­nych. Zabiegi te rów­no­cze­śnie służą zahar­to­wa­niu ciała prze­ciwko wszel­kim infek­cjom, pobu­dzają prze­mianę mate­rii, polep­szają ukrwie­nie tka­nek (zwłasz­cza skóry i tkanki pod­skór­nej), przy­spie­szają roz­ła­do­wy­wa­nie się stre­sów i popra­wiają samo­po­czu­cie.

Jed­nak nie każdy chce czy może prze­pro­wa­dzić Kne­ip­pow­ską kura­cję w warun­kach sana­to­ryj­nych, gdzie wykwa­li­fi­ko­wani kąpie­lowi prze­pro­wa­dzają codzien­nie kilka, a nawet kil­ka­na­ście zabie­gów (pole­wa­nia, kąpiele, prysz­nice, okłady i in.). Wpraw­dzie pobyt taki – raz na kilka lat – wpływa bar­dzo korzyst­nie na zdro­wie, nie jest jed­nak konieczny. Można bowiem kura­cję Kne­ip­pow­ską prze­pro­wa­dzić w warun­kach domo­wych z rów­nie dobrym skut­kiem. Potrze­bu­jemy do tego celu jedy­nie umy­walkę, wannę z węży­kiem do pole­wa­nia, dwa wyso­kie, pla­sty­kowe wia­dra oraz ter­mo­metr kąpie­lowy.

W ten spo­sób możemy sku­tecz­nie prak­ty­ko­wać ele­menty kla­sycz­nych metod pastora Kne­ippa: zimne oraz prze­mienne kąpiele rąk, kąpiele stóp, stą­pa­nie w wodzie oraz pole­wa­nie kolan i ud.

Zimna kąpiel rąk

Woda w umy­walce, w któ­rej prze­pro­wa­dzać będziemy zabieg, powinna się­gać mniej wię­cej do połowy ramie­nia. Pomiesz­cze­nie powinno być ogrzane, całe ciało, łącz­nie ze sto­pami roz­grzane – zabiegu nie wolno prze­pro­wa­dzać w sytu­acji, gdy mar­z­niemy.

W zim­nej wodzie naj­pierw zanu­rzamy koń­cówki pal­ców, następ­nie bar­dzo wolno dłoń, przed­ra­mię i w końcu ramię. Naj­pierw zanu­rzamy prawą rękę, następ­nie dokła­damy lewą. Obie ręce trzy­mamy w wodzie tak długo, aż wystąpi wyraźna reak­cja: albo lek­kie zaró­żo­wie­nie się skóry, albo odczu­cie cie­pła, bądź też sil­nie ścią­ga­jące uczu­cie. Zazwy­czaj od zanu­rze­nia do wystą­pie­nia reak­cji mija od dwu­dzie­stu do trzy­dzie­stu sekund.

Po zabiegu suszymy jedy­nie dło­nie i zakła­damy koszulę z dłu­gim ręka­wem. Jeśli jest lato i nosimy krótki rękaw, wycie­ramy rów­nież odsło­niętą część przed­ra­mie­nia i ramie­nia. Ręce roz­grze­wamy powol­nymi wyma­chami.

Ciepła kąpiel rąk

Przy cie­płej kąpieli rąk postę­pu­jemy ana­lo­gicz­nie, jak przy zim­nej kąpieli rąk. Zabieg prze­pro­wa­dzamy w wodzie o tem­pe­ra­tu­rze około 38°C. W odróż­nie­niu od zim­nej kąpieli rąk, trwa­ją­cej od dwu­dzie­stu do trzy­dzie­stu sekund (śred­nio), cie­pła kąpiel trwa od dzie­się­ciu do dwu­na­stu minut. Do cie­płej wody można doda­wać roz­ma­ite dodatki zio­łowe. Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu ręce krótko spłu­ku­jemy zimną wodą.

Naprzemienna kąpiel rąk

Przy­go­to­wu­jemy dwa naczy­nia z wodą: w jed­nym woda powinna mieć tem­pe­ra­turę 38°C, w dru­gim ma być woda zimna bądź (dla nie­przy­zwy­cza­jo­nych) jedy­nie lekko let­nia. Następ­nie obie ręce wkła­damy na pięć minut do cie­płej wody, któ­rej poziom powi­nien się­gać do połowy ramie­nia. Potem szyb­kim i płyn­nym ruchem prze­kła­damy ręce na dzie­sięć sekund do zim­nej wody, by je po tym ponow­nie wło­żyć do cie­płej wody, tym razem na trzy minuty. Na zakoń­cze­nie ręce jesz­cze raz na dzie­sięć sekund wkła­damy do zim­nej wody. Po zabiegu suszymy ręcz­ni­kiem jedy­nie dło­nie, roz­grze­wa­jąc (i susząc) resztę wyma­chami.

Kąpiele stóp

Naczy­nie prze­zna­czone na kąpiele stóp musi umoż­li­wiać zanu­rze­nie nogi aż do połowy łydki. Zało­że­nia do prze­pro­wa­dza­nia zabiegu są iden­tyczne, jak do pozo­sta­łych: cie­płe pomiesz­cze­nie, cie­płe stopy, cie­płe całe ciało.

Stopy w zim­nej wodzie zanu­rzamy wolno, naj­pierw końce pal­ców, następ­nie śród­sto­pie, pięta i kostka. Nogi w zim­nej wodzie trzy­mamy aż do wystą­pie­nia reak­cji, to zna­czy odczu­cia fali cie­pła. Zwy­kle trwa to od dzie­się­ciu do dwu­dzie­stu sekund.

Po zabiegu nóg nie wycie­ramy, na mokre zakła­damy skar­petki i dla roz­grzewki przez kwa­drans ener­gicz­nie masze­ru­jemy.

Cie­płą kąpiel stóp i prze­mienną kąpiel stóp prze­pro­wa­dzamy tak samo, jak ana­lo­giczne kąpiele rąk.

Polewanie kolan

Naj­le­piej wejść w tym celu do wanny, gdyż prze­pro­wa­dza­nie zabiegu w dużej nawet mied­nicy zwy­kle koń­czy się ochla­pa­niem znacz­nej czę­ści łazienki. Do prze­pro­wa­dze­nia zabiegu potrze­bu­jemy wężyk do pole­wa­nia o wewnętrz­nym prze­kroju od 18 do 22 mili­me­trów.

W osta­tecz­no­ści możemy do tego celu użyć wężyka od prysz­nica, z któ­rego oczy­wi­ście trzeba zdjąć koń­cówkę. Ciśnie­nie wody usta­wiamy tak, by stru­mień wytry­sku­jący z pio­nowo do góry trzy­ma­nego wężyka się­gał mniej wię­cej ha wyso­kość pię­ciu cen­ty­me­trów.

Przy pole­wa­niu zim­nym tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 12 do 18 stopni, przy czym czas trwa­nia zabiegu winien oscy­lo­wać pomię­dzy 40 a 60 sekund. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym tem­pe­ra­tura zim­nej wody pozo­staje taka sama, a cie­płą usta­wiamy na około 38°C. Przy pole­wa­niach prze­mien­nych zawsze zaczy­namy od wody cie­płej, prze­mie­niamy dwa razy i koń­czymy na zim­nej. Pole­wa­nie cie­płą wodą powinno trwać od 1 do 2 minut, zaś pole­wa­nie wodą zimną około 20 sekund.

Po zabiegu nie wycie­ramy się, lecz na mokre nogi zakła­damy cie­płe skar­pety i roz­grze­wamy się poprzez ruch, na przy­kład krótki, ale ener­giczny spa­cer. Podob­nie jak przy kąpie­lach musimy zacho­wać pod­sta­wowe zało­że­nia: cie­płe pomiesz­cze­nie, cie­płe nogi, cie­płe całe ciało. Zabieg zawsze roz­po­czy­namy od pra­wej nogi.

Do prze­pro­wa­dze­nia zabiegu obna­żamy jedy­nie dolną część ciała i wcho­dzimy do wanny. Zaczy­namy pole­wa­nie od tyl­nej czę­ści, przy czym koniec wężyka trzy­mamy pomię­dzy pal­cami tak, jak trzyma się ołó­wek. Stru­mień wody kie­ru­jemy naj­pierw na piętę, następ­nie w górę przez łydkę aż do wewnętrz­nej czę­ści kolana. Tam zatrzy­mu­jemy się na pewien czas, zwra­ca­jąc uwagę by woda okry­wała tylną część łydki niczym płasz­czem, bez żad­nych przerw czy dziur. Przy pra­wi­dłowo prze­pro­wa­dza­nym zabiegu woda czę­ściowo zacho­dzi rów­nież na przed­nią powierzch­nię. Następ­nie stru­mień wody spro­wa­dzamy ponow­nie do pięty. Zazwy­czaj przy pole­wa­niu przed­niej i tyl­nej czę­ści łydki reak­cja, w postaci zaró­żo­wie­nia się lub odczu­cia fali cie­pła, następ­nie po 8–10 sekun­dach.

W taki sam spo­sób zabieg prze­pro­wa­dzamy na dru­giej nodze, po czym krótko pole­wamy pode­szwy stóp, prze­cho­dząc następ­nie do przed­niej powierzchni łydki. Stru­mień wody pro­wa­dzimy od pod­bi­cia poprzez pisz­czel aż do stawu kola­no­wego, który okrą­żamy dwu-trzy­krot­nie. Stru­mień wody następ­nie spro­wa­dzamy po wewnętrz­nej powierzchni łydki, aż do pod­bi­cia stopy. Zabieg powta­rzamy na dru­giej nodze.

Z obu nóg strzą­samy wodę i bez wycie­ra­nia zakła­damy cie­płe skar­petki (np. pod­ko­la­nówki). Nogi roz­grze­wamy i suszymy 15-minu­to­wym ener­gicz­nym mar­szem.

Pole­wa­nie kolan cie­płą wodą prze­pro­wa­dzamy dokład­nie tak samo, tyle że tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić od 38 do 40°C. Przy pole­wa­niu prze­mien­nym zawsze zaczy­namy od wody cie­płej, odcze­ku­jemy aż do wystą­pie­nia nie­zbyt inten­syw­nego zaczer­wie­nie­nia, następ­nie zmie­niamy na wodę zimną i powta­rzamy zabieg dwu­krot­nie.

Polewanie ud

Zabieg roz­po­czy­namy od tyl­nej powierzchni pra­wej nogi, pro­wa­dząc stru­mień wody od pięty w górę, Pole­wamy zewnętrzną stronę nogi aż do kra­wę­dzi kości mied­ni­czej, powra­ca­jąc następ­nie po wewnętrz­nej stro­nie nogi do pięty. Od pięty pra­wej nogi od razu prze­cho­dzimy do nogi lewej, gdzie prze­pro­wa­dzamy iden­tyczne czyn­no­ści.

Następ­nie pole­wamy przed­nią powierzch­nię pra­wej nogi, aż do pachwiny, gdzie zatrzy­mu­jemy się mniej wię­cej na pięć sekund. Stru­mień wody pro­wa­dzimy na pięć sekund nieco w prawo, potem znów na pięć sekund nieco w lewo i po wewnętrz­nej stro­nie dru­giej nogi powra­camy do pięty. Na zakoń­cze­nie zabiegu krótko pole­wamy pode­szwy stóp.

Polewanie ramion

Pole­wa­nie ramion roz­po­czy­namy od zewnętrz­nej kra­wę­dzie pra­wej dłoni i pro­wa­dzimy stru­mień wody poprzez przed­ra­mię i ramię aż do stawu bar­ko­wego, gdzie zatrzy­mu­jemy się na pięć sekund, pozwa­la­jąc by swo­bod­nie spły­wa­jąca woda omy­wała całą rękę. Następ­nie stru­mień wody spro­wa­dzamy po wewnętrz­nej stro­nie ramie­nia aż do łok­cia, stam­tąd ponow­nie do stawu bar­ko­wego, pole­wamy przez pięć sekund i ponow­nie po wewnętrz­nej stro­nie ramie­nia spro­wa­dzamy do dłoni.

W iden­tyczny spo­sób postę­pu­jemy przy lewej ręce. Do pole­wa­nia ramion można dołą­czyć krót­kie pola­nie twa­rzy: przy tym zabiegu pole­wamy twarz kil­koma wzdłuż­nymi i poprzecz­nymi ruchami, od czoła aż do szczęki.

Polewanie piersi

Pole­wa­nie piersi prze­pro­wa­dza się tak samo jak pole­wa­nie ramion, tyle że po dotar­ciu do wewnętrz­nej strony ramie­nia stru­mień wody prze­no­simy na piersi, kre­śląc na nich od trzech do pię­ciu pozio­mych „óse­mek”.

Stąpanie w wodzie

Woda w wan­nie lub naczy­niu, w któ­rym prze­pro­wa­dzać będziemy zabieg, powinna się­gać mniej wię­cej do trzech czwar­tych łydki. Posia­da­nie bro­dzika wcale nie jest do tego konieczne, od biedy wystar­czą dwa wyso­kie wia­dra. Należy pamię­tać o tym, by przy każ­dym kroku pod­no­szoną nogę cał­ko­wi­cie wycią­gać z wody. Tem­pe­ra­tura wody powinna wahać się pomię­dzy 12 a 18°C – jest to uza­leż­nione wyłącz­nie od odpor­no­ści wyko­nu­ją­cego zabieg. Podob­nie czas, tyle że należy zmie­ścić się w prze­dziale od 15 do 30 sekund. Przez ten czas stą­pamy w wodzie, wolno i dostoj­nie, niczym bocian.

Po prze­pro­wa­dzo­nym zabiegu strzą­samy wodę z nóg i nie wycie­ra­jąc ich nacią­gamy cie­płe pod­ko­la­nówki i roz­grze­wamy się krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem.

Dziu­ra­wiec zwy­czajny Hype­ri­cum per­fo­ra­tum

Jest jed­nym z naj­pow­szech­niej sto­so­wa­nych leków roślin­nych. W kwit­ną­cych wierz­choł­kach pędów zawarte są liczne garb­niki, fla­wo­no­idy oraz ole­jek ete­ryczny.

Napar z dziu­rawca sku­tecz­nie działa na zabu­rze­nia czyn­no­ści wątroby i dróg żół­cio­wych, leczy stany zapalne prze­wodu pokar­mo­wego, ponadto jest sku­tecz­nym lekiem roz­kur­czo­wym, szcze­gól­nie inten­syw­nie dzia­ła­ją­cym na mię­śnie gład­kie prze­wodu pokar­mo­wego i naczy­nia obwo­dowe.

W nie­któ­rych przy­pad­kach zaleca się sto­so­wa­nie dziu­rawca jako leku prze­ciw­bak­te­ryj­nego (działa na bak­te­rie gram­do­dat­nie).

Napar z dziu­rawca sto­suje się jako sku­teczny lek prze­ciw­de­pre­syjny, szcze­gól­nie przy­datny w lecze­niu ner­wic i psy­choz. Zewnętrz­nie naparu z dziu­rawca używa się do prze­my­wa­nia owrzo­dzeń, odmro­żeń, opa­rzeń i innych, trudno goją­cych się ran. Jest to rów­nież lek zale­cany przy sta­nach zapal­nych w jamie ust­nej (ślu­zówka, dzią­sła, gar­dło).

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki