Alergie - Maria Treben - ebook

Alergie ebook

Maria Treben

0,0
21,50 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Coraz więcej osób zmaga się z alergiami, często nie zdając sobie sprawy z ich prawdziwej przyczyny. Maria Treben – jedna z najbardziej znanych propagatorek ziołolecznictwa – przedstawia naturalne spojrzenie na alergie i ich objawy, takie jak astma, katar sienny, pokrzywka czy egzemy. Autorka pokazuje, że reakcje alergiczne mogą być wywoływane nie tylko przez pyłki czy kurz, lecz także przez żywność, leki, kosmetyki i substancje obecne w codziennym otoczeniu.

Książka stanowi przystępne i inspirujące wprowadzenie do naturalnych metod wspierania organizmu w walce z alergiami.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Lepiej zapobiegać niż leczyć

Zasadę tę zna oczy­wi­ście więk­szość ludzi, nie­stety w prak­tyce prze­strzega jej jedy­nie nie­wielu. Wiele osób ocze­kuje od wła­snego orga­ni­zmu nie­prze­rwa­nego, nie­za­wod­nego funk­cjo­no­wa­nia, wyma­ga­jąc od niego zno­sze­nia sta­łych obcią­żeń, jakby jego zdol­no­ści samo­re­gu­la­cyjne i auto­te­ra­peu­tyczne były nie­ogra­ni­czone. Kto ulega takiej ilu­zji, postę­puje bar­dzo ryzy­kow­nie, ponie­waż cały orga­nizm czło­wieka, a w szcze­gól­no­ści układ odpor­no­ściowy, wymaga sta­łej tro­ski, odpo­wied­niej opieki oraz wystar­cza­ją­cej ilo­ści odpo­czynku, nie­zbęd­nego do rege­ne­ra­cji sił wital­nych.

Pro­wa­dze­nie swo­istej „gospo­darki rabun­ko­wej” wobec wła­snego orga­ni­zmu prę­dzej czy póź­niej musi zakoń­czyć się poważ­nymi i nie­przy­jem­nymi kon­se­kwen­cjami zdro­wot­nymi

Oczy­wi­ście nie jest łatwo wyka­zać sku­tecz­ność dzia­łań pro­fi­lak­tycz­nych. Jeżeli ktoś dzięki regu­lar­nemu har­to­wa­niu orga­ni­zmu przez cały rok unik­nie typo­wego kataru w trud­nym okre­sie jesienno-zimo­wym, czę­ściej skłonni jeste­śmy przy­pi­sy­wać to szczę­ściu lub bra­kowi kon­taktu z drob­no­ustro­jami, niż kon­se­kwent­nie sto­so­wa­nym zabie­gom pro­fi­lak­tycz­nym

Do pro­fi­lak­tyki nikogo nie można zmu­sić – można ją jedy­nie z prze­ko­na­niem zale­cać, zwłasz­cza oso­bom, dla któ­rych wła­sne zdro­wie nie jest obo­jętne. Warto przy tym pamię­tać, że natura dostar­cza środ­ków wspie­ra­ją­cych lecze­nie każ­dego scho­rze­nia, ocze­ku­jąc od czło­wieka jedy­nie odro­biny wysiłku i uważ­no­ści w ich wła­ści­wym wyko­rzy­sta­niu.

Hartowanie ciała

Dla zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia nie ma nic zdrow­szego ani waż­niej­szego niż „kąpiele” w słońcu, powie­trzu i wodzie. W ten spo­sób har­tu­jemy cały orga­nizm i zwięk­szamy jego odpor­ność na infek­cje oraz róż­nego rodzaju scho­rze­nia. Szcze­gólne zna­cze­nie ma przy tym zimna woda, która zna­ko­mi­cie pobu­dza pracę serca i układu krą­że­nia, a także popra­wia ukrwie­nie skóry oraz tka­nek poło­żo­nych bez­po­śred­nio pod nią. Sto­su­jąc zabiegi z wyko­rzy­sta­niem zim­nej wody, należy jed­nak bez­względ­nie prze­strze­gać trzech pod­sta­wo­wych zasad. W prze­ciw­nym razie, zamiast sobie pomóc, można wyrzą­dzić orga­nizmowi szkodę.

Przed kon­tak­tem z zimną wodą całe ciało powinno być dobrze roz­grzane. Rano naj­le­piej wyko­ny­wać taki zabieg bez­po­śred­nio po wsta­niu z cie­płego łóżka, nato­miast wie­czo­rem – po krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rze lub po wyko­na­niu kilku roz­grze­wa­ją­cych ćwi­czeń gim­na­stycz­nych.

Tem­pe­ra­tura w łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym wyko­nu­jemy zabieg, powinna być umiar­ko­wana i odczu­wana jako przy­jemna. Okna muszą pozo­stać zamknięte, aby nie dopu­ścić do powsta­nia prze­ciągu.

Po zasto­so­wa­niu zim­nej wody ciało musi mieć zapew­nioną moż­li­wość szyb­kiego ponow­nego roz­grza­nia. Po poran­nym zabiegu warto na krótko wró­cić do cie­płego łóżka, nato­miast po wie­czor­nym należy od razu udać się na spo­czy­nek albo roz­grzać się krót­kim, lecz szyb­kim spa­ce­rem bądź odpo­wied­nimi ćwi­cze­niami gim­na­stycz­nymi.

Przy sto­so­wa­niu zabie­gów har­tu­ją­cych orga­nizm należy zacho­wać zdrowy umiar – w prze­ciw­nym razie ciało może nad­mier­nie przy­zwy­czaić się do bodź­ców i prze­stać reago­wać na nie w ocze­ki­wany spo­sób

Nie powinno się więc stale wyko­rzy­sty­wać wszyst­kich metod har­to­wa­nia, lecz raczej je zmie­niać, na przy­kład w zależ­no­ści od pory roku lub innych oko­licz­no­ści.

Zimne obmywania

Jeśli dzień roz­pocz­niemy i zakoń­czymy obmy­ciem całego ciała zimną wodą, sku­tecz­nie uod­por­nimy orga­nizm prze­ciw cho­ro­bom infek­cyj­nym, prze­zię­bie­niom, a nawet nad­wraż­li­wo­ści na zmiany pogody. W tym celu uży­wamy mięk­kiej gąbki, dobrze nasą­czo­nej zimną wodą. Obmy­wa­nie zawsze roz­po­czy­namy od pra­wej stopy, pro­wa­dząc gąbkę ku górze aż do pachwiny, następ­nie myjemy lewą nogę, a potem – zawsze w kie­runku od pra­wej do lewej – brzuch, ręce i plecy. Oko­licę serca obmy­wamy dwu- lub trzy­krot­nie, wyko­nu­jąc ruchy okrężne. Zabieg należy prze­pro­wa­dzać dość szybko. Po jego zakoń­cze­niu ener­gicz­nie wycie­ramy ciało szorst­kim ręcz­ni­kiem, co wywo­łuje przy­jemne uczu­cie roz­le­wa­ją­cego się cie­pła.

Sto­su­jąc obmy­wa­nie zimną wodą dwa razy dzien­nie, zacho­wamy cie­płe i suche dło­nie oraz stopy, a także har­mo­nijną rów­no­wagę – zarówno fizyczną, jak i jak i psy­chiczną. Wie­czorne obmy­cie zimną wodą sta­nowi sku­teczny spo­sób łago­dze­nia trud­no­ści z zasy­pia­niem.

Bieg po rosie

Jeśli dys­po­nu­jemy wła­snym ogród­kiem lub miesz­kamy w pobliżu tere­nów zie­lo­nych, powin­ni­śmy wyko­rzy­sty­wać majowe poranki na krótki bieg na bosaka po tra­wie mokrej od poran­nej rosy. Maj nadaje się do tego celu naj­le­piej, gdyż poranne słońce jest już na tyle silne, że ogrzewa zie­mię, nie­prze­su­sza­jąc jed­no­cze­śnie nad­mier­nie trawy.

Bie­ga­nie na bosaka nie tylko sprzyja polep­sze­niu cyr­ku­la­cji krwi. Jest to zabieg dobro­czyn­nie wpły­wa­jący na nasze zdro­wie trak­to­wane jako cało­kształt. Całe ciało powinno być wypro­sto­wane, nawet z lekką ten­den­cją do odchy­la­nia tuło­wia do tyłu. Po dzie­się­cio­mi­nu­to­wym bie­ga­niu powra­camy do domu, stopy spłu­ku­jemy cie­płą wodą i na wil­gotne zakła­damy skar­petki.

Bieg po mokrej od rosy tra­wie zna­ko­mi­cie pobu­dza cyr­ku­la­cję krwi. Możemy w ten spo­sób nie oba­wiać się zim­nych i wil­got­nych stóp, będą­cych efek­tem złego ukrwie­nia. Dodat­kową zaletą takiego roz­po­czę­cia dnia jest uzy­ska­nie rów­no­wagi i odpor­no­ści psy­chicz­nej – błę­kit nieba, pierw­sze poranne pro­mie­nie słońca i świer­got pta­ków bar­dzo pozy­tyw­nie wpły­wają na naszą psy­chikę.

Bieganie po śniegu

Ten zabieg prze­zna­czony jest oczy­wi­ście dla ludzi nieco już zahar­to­wa­nych, przy­kła­dowo let­nim bie­ga­niem po rosie. Wsta­jemy rano, ubie­ramy się cie­pło i na bosaka bie­gniemy po świeżo spa­dłym śniegu. Należy przy tym zwró­cić szcze­gólną uwagę, by bieg nie prze­szedł w mar­szo­bieg. Utrzy­ma­nie tempa jest konieczne, gdyż sta­bi­li­zuje jed­no­cze­śnie tem­pe­ra­turę ciała, nie dopusz­cza­jąc do nad­mier­nego wyzię­bie­nia. Na począ­tek nie należy bie­gać po śniegu dłu­żej niż minutę, a nawet po odpo­wied­nim zahar­to­wa­niu czas bie­ga­nia nie powi­nien prze­kra­czać trzech minut. W trak­cie biegu świeże, zimowe powie­trze wdy­chamy nosem, a wydy­chamy ustami lub przez cały czas oddy­chamy nosem. Po powro­cie do domu spłu­ku­jemy stopy cie­płą wodą i na wil­gotne zakła­damy skar­petki.

Efekt bie­ga­nia po śniegu jest taki, jak przy biegu po rosie: zahar­to­wa­nie całego ciała, poprawa cyr­ku­la­cji krwi, „zatan­ko­wa­nie” tlenu na cały dzień oraz uzy­ska­nie wewnętrz­nej rów­no­wagi. Jed­nak sil­niej­szy bodziec spra­wia, że dzia­ła­nie jest dużo inten­syw­niej­sze.

Czo­snek niedź­wie­dzi Allium ursi­num

Czo­snek niedź­wie­dzi, zwany także czosn­kiem leśnym lub cebulą cza­row­nic, posiada wszyst­kie cenne wła­ści­wo­ści swo­jego upraw­nego odpo­wied­nika.

Roślina osiąga mniej wię­cej wyso­kość 40 cen­ty­me­trów, a rośnie w zacie­nio­nych, wil­got­nych miej­scach w zaro­ślach i na leśnych pola­nach. Z wąskiej, podłuż­nej cebuli wyra­stają zazwy­czaj dwa liście, z któ­rych wyziera nieco wyż­sza łodygi zwień­czona kwia­to­sta­nem: białą, postrzę­pioną kulką.

Liście czosnku niedź­wie­dziego są naj­po­pu­lar­niej­szym środ­kiem do prze­pro­wa­dza­nia wio­sen­nych kura­cji czysz­czą­cych krew, oprócz tego likwi­dują sku­tecz­nie nad­ci­śnie­nie, arte­rio­skle­rozę i wzdę­cia.

Nalewka z czosnku niedź­wie­dziego – wio­sną nasta­wia się ją z drobno posie­ka­nych liści, zaś jesie­nią z cebu­lek – jest dosko­na­łym lekiem prze­ciwko bron­chi­towi oraz osła­bie­niu pamięci.

Listki czosnku niedź­wie­dziego zbiera się od kwiet­nia do maja i należy uży­wać ich w sta­nie świe­żym – suszone tracą wszel­kie lecz­ni­cze wła­ści­wo­ści. Cebule tej rośliny wyko­puje się późną jesie­nią (ale przed mro­zami!).

UWAGA! Czosnku niedź­wie­dziego nie należy mylić z tru­ją­cym zie­mo­wi­tem jesien­nym, który jest podobny w nie­któ­rych okre­sach wege­ta­cyj­nych.

Brodzenie w wodzie

Pod­czas zimy napeł­niamy wannę zimną wodą do poziomu umoż­li­wia­ją­cego zanu­rze­nie nogi po staw kola­nowy – latem możemy po pro­stu wejść do czy­stego stru­mie­nia. Bro­dzimy w wodzie niczym bocian, za każ­dym razem trzy­ma­jąc jedną nogę w wodzie, a drugą wysoko pod­kur­czoną. Zmiana nóg powinna nastę­po­wać moż­li­wie łagod­nie – naj­pierw palce, potem śród­sto­pie, pięta i kostka – trzeba w tym celu wyćwi­czyć zmysł rów­no­wagi, zwłasz­cza jeśli zabieg będziemy prze­pro­wa­dzać w rwą­cym, gór­skim stru­mie­niu.

Wystar­cza­jące będzie jed­no­mi­nu­towe bro­dze­nie. Po zabiegu na mokre, otrzą­śnięte tylko z wody stopy zakła­damy cie­płe skar­pety i roz­grze­wamy się krót­kim, lecz ener­gicz­nym mar­szem.

Kąpiel rąk

Napeł­niamy umy­walkę lub mied­nicę zimną wodą i zanu­rzamy obie ręce aż do sta­wów bar­ko­wych, powoli licząc od 20 do 30. Po cał­ko­wi­tym zanu­rze­niu wyj­mu­jemy obie ręce jed­no­cze­śnie. Nie wycie­ramy ich, lecz otrzą­samy z wody i osu­szamy ener­gicz­nymi wyma­chami w przód i w tył. Gdy tylko ręce wyschną, prze­bie­ramy się do snu i kła­dziemy do łóżka.

Miłe, lekko szczy­piące uczu­cie świe­żo­ści, już po chwili prze­nosi się w oko­licę serca, dla któ­rego taki zabieg ozna­cza nie tylko łagodne pobu­dze­nie, ale i uspo­ko­je­nie – sło­wem działa toni­zu­jąco. Kąpiel rąk jest nie tylko zna­ko­mi­tym spo­so­bem sty­mu­lo­wa­nia krą­że­nia, jest to też świetny spo­sób na zwal­cze­nie kło­po­tów z zasy­pia­niem.

Szczotkowanie skóry

Zabieg ten należy sto­so­wać codzien­nie rano. Służy do tego śred­nio twarda lub miękka szczo­teczka z natu­ral­nego wło­sia. Szczot­ku­jemy skórę na sucho, zacho­wu­jąc kolej­ność od pra­wej strony do serca i od dołu ku górze. W celu wyszczot­ko­wa­nia ple­ców warto spra­wić sobie szczo­teczkę na nieco dłuż­szym trzonku, ina­czej będziemy zdani na pomoc kogoś z rodziny. Plecy szczot­ku­jemy zawsze od krę­go­słupa na boki, a brzuch koli­stymi ruchami, zgod­nymi z kie­run­kiem ruchu wska­zó­wek zegara, poczy­na­jąc od dołu po pra­wej stro­nie. Nacisk szczo­teczki nie może być zbyt silny, skóra powinna się tylko lekko zaczer­wie­nić. Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu wcho­dzimy na moment pod prysz­nic, by spłu­kać z sie­bie zeszczot­ko­wane łuseczki naskórka.

Szczot­ko­wa­nie skóry na sucho jest nie tylko bar­dzo sku­tecz­nym spo­so­bem na popra­wie­nia ukrwie­nia całego ciała, ale zapo­biega rów­nież powsta­wa­niu na powierzchni skóry wszel­kich zmian zwy­rod­nie­nio­wych, co ma nie­ba­ga­telne zna­cze­nie dla natu­ral­nej kosme­tyki.

Zioła

Aloes drzewiasty

Aloes drze­wia­sty (Aloe arbo­re­scens) wystę­puje dziko przede wszyst­kim w Afryce Połu­dnio­wej i Wschod­niej, na Pół­wy­spie Arab­skim oraz na Mada­ga­ska­rze. W sta­nie natu­ral­nym osiąga wyso­kość do pię­ciu metrów. Jed­nak osob­niki upra­wiane w naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej, w donicz­kach, rzadko kiedy wyra­stają powy­żej jed­nego metra. Upra­wia­nie alo­esu drze­wia­stego w warun­kach domo­wych nie nastrę­cza w zasa­dzie żad­nych pro­ble­mów, jeśli się pamięta, że jest to roślina cie­pło­lubna – aloes nie znosi przy­mroz­ków i w wypadku dłuż­szego oddzia­ły­wa­nia niskiej tem­pe­ra­tury po pro­stu usy­cha.

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się liść alo­esu, zawie­ra­jący cha­rak­te­ry­styczne sub­stan­cje zbli­żone do gli­ko­zy­dów: alo­inę oraz alo­ino­zydy, oprócz tego znaczne ilo­ści białka, soli mine­ral­nych, wie­lo­cu­krów, kwa­sów orga­nicz­nych, aminokwa­sów oraz bio­gen­nych sty­mu­la­to­rów. Nie­wiel­kie dawki zagęsz­czo­nego soku z liści alo­esu sto­suje się jako śro­dek pobu­dza­jący ape­tyt, w więk­szych ilo­ściach pre­pa­rat ten działa prze­czysz­cza­jące, nie jest jed­nak zale­cany przy cho­ro­bie wrzo­do­wej, zapa­le­niach nerek, krwa­wie­niach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego oraz w okre­sie ciąży, gdyż zwy­kle powo­duje silne prze­krwie­nie i podraż­nie­nie jelita gru­bego. Nie­za­gęsz­czony sok z liści alo­esu oraz same liście (jako okłady) sto­suje się przy roz­ma­itych dole­gli­wo­ściach skór­nych (stany zapalne, lek­kie opa­rze­nia), przy zapa­le­niu spo­jó­wek oka, oraz sta­nach nie­ży­to­wych w obrę­bie jamy ust­nej i gar­dła.

Sok z alo­esu jest zna­ko­mi­tym środ­kiem do pie­lę­gna­cji cery suchej, a sto­so­wany wewnętrz­nie wzmac­nia rekon­wa­le­scen­tów i ludzi w bar­dzo pode­szłym wieku. Inha­la­cje par alo­esu są sku­tecz­nym spo­so­bem na łago­dze­nie dole­gli­wo­ści zwią­za­nych z ata­kami astmy oskrze­lo­wej.

Aralia wysoka

Ara­lia wysoka (Ara­lia elata) to drzewo osią­ga­jące do sze­ściu metrów wyso­ko­ści, zazwy­czaj o nie­roz­ga­łę­zio­nym pniu, cia­sno uło­żo­nych, drobno ząb­ko­wa­nych liściach, posia­da­jące kolce spo­rych roz­mia­rów.

W sta­nie natu­ral­nym wystę­puje na Dale­kim Wscho­dzie: w pół­noc­nych Chi­nach, Korei i gra­ni­czą­cych z Chi­nami obsza­rach byłego ZSRR. Ara­lia wysoka jest bli­skim krew­nym słyn­nego żeń-sze­nia, legen­dar­nej rośliny, któ­rej korzeń, mający kształt ludz­kiej syl­wetki, od wie­ków sto­so­wany jest przez medy­cynę Dale­kiego Wschodu jako uni­wer­salny śro­dek wzmac­nia­jący i zwięk­sza­jący odpor­ność orga­ni­zmu.

Do celów lecz­ni­czych wyko­rzy­stuje się korzeń ara­lii wyso­kiej, sil­nie włók­ni­sty, o cha­rak­te­ry­stycz­nym aro­ma­cie i gorz­ka­wym smaku. Z sub­stan­cji czyn­nych zawiera on głów­nie sapo­niny oraz tak zwane ara­lio­zydy A, B i C. Pozo­stałe związki: garb­niki, sole mine­ralne, aminy, kwasy orga­niczne oraz nie­wiel­kie ilo­ści olejku ete­rycz­nego mają raczej dru­go­rzędne zna­cze­nie.

Wyciągi z korze­nia ara­lii wyso­kiej dzia­łają pobu­dza­jąco na cen­tralny sys­tem ner­wowy, przede wszyst­kim na ośro­dek ruchu i wydziel­ni­czy.

Pre­pa­raty z ara­lii wyso­kiej usu­wają zmę­cze­nie, rów­nież tak zwane zmę­cze­nie wio­senne, popra­wiają ogólne samo­po­czu­cie oraz znacz­nie przy­spie­szają powrót do peł­nego zdro­wia i dobrej kon­dy­cji fizycz­nej po cięż­kich, wynisz­cza­ją­cych cho­ro­bach, zabie­gach ope­ra­cyj­nych itp. Są z powo­dze­niem sto­so­wane w celu obni­ża­nia poziomu cukru we krwi, oprócz tego wpły­wają na poprawę czyn­no­ści serca, płuc i mię­śni oraz pod­no­szą ciśnie­nie krwi.

Nalewki z korze­nia ara­lii wyso­kiej zale­cane są rów­nież przy prze­mę­cze­niu psy­chicz­nym i fizycz­nym, impo­ten­cji i sta­nach depre­syj­nych, zaś zewnętrz­nie jako tonik do pie­lę­gna­cji cery suchej i wraż­li­wej.

Arcydzięgiel litwor

Arcy­dzię­giel litwor (Archan­ge­lica offi­ci­na­lis) powszech­nie wystę­puje na środ­ko­wych i pół­noc­nych obsza­rach Europy i Azji. Jego pusta w środku łodyga osiąga wyso­kość nawet do 2,5 metra. Trój­dzielne, drobno ząb­ko­wane liście dość gęsto okry­wają odga­łę­zie­nia głów­nej łodygi. Na koń­cach łodyg i odro­stów arcy­dzię­giel litwor wykształca zie­lone lub zie­lo­no­żółte kwiaty w for­mie zwar­tych, okrą­gła­wych bal­da­chów. Do celów lecz­ni­czych wyko­rzy­stuje się korzeń tej rośliny, zawie­ra­jący mię­dzy innymi ole­jek ete­ryczny, fla­wo­no­idy, fito­ste­role oraz garb­niki i gory­cze.

Mace­raty, nalewki i napary z korze­nia arcy­dzię­gla zaleca się głów­nie przy zabu­rze­niach gastrycz­nych: nie­do­bo­rze soków tra­wien­nych, wzdę­ciach i łagod­nych nie­ży­tach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego. Nie­wiel­kie dawki dzia­łają lekko pobu­dza­jąco na cen­tralny sys­tem ner­wowy, więk­sze nato­miast uspo­ka­ja­jąco.

Korzeń arcy­dzię­gla jest też sto­so­wany zewnętrz­nie, przy reu­ma­ty­zmie i gośćcu, zapa­le­niu korzon­ków ner­wo­wych oraz new­ral­giach.

Pokrzywa Urtica urens

Przy­krą zna­jo­mość z tą pokrzywą (Urtica urens) z pew­no­ścią każdy już kie­dyś zawarł. Jed­nak sub­stan­cje, które wstrzy­kuje nam przy bez­po­śred­nim kon­tak­cie – ace­tyl­cho­lina i hista­mina spra­wiają, że pokrzywę zali­czamy do cen­nych roślin lecz­ni­czych.

Pokrzywa przede wszyst­kim pobu­dza ogól­no­ustro­jową prze­mianę mate­rii, oprócz tego korzyst­nie działa na cały sze­reg innych scho­rzeń. Jest to roślina moczo­pędna, likwi­du­jąca drobne krwa­wie­nia w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego i w istotny spo­sób wpły­wa­jąca na przy­swa­ja­nie pokar­mów poprzez regu­la­cję wydzie­la­nia się soków tra­wien­nych. Obniża poziom cukru we krwi, zwięk­sza ilość hemo­glo­biny w oso­czu, oprócz tego jest bar­dzo cen­nym źró­dłem wita­min i łatwo przy­swa­jal­nych soli mine­ral­nych, mię­dzy innymi związ­ków jodu i żelaza.

Babka lancetowata

Liście babki lan­ce­to­wa­tej (Plan­tago lan­ce­olata) zbie­rane w okre­sie kwit­nie­nia zawie­rają przede wszyst­kim duże ilo­ści cukrów, gli­ko­zy­dów, fla­wo­no­idów oraz garb­ni­ków, ślu­zów, pek­tyn, kwa­sów orga­nicz­nych i soli mine­ral­nych, mię­dzy innymi krze­mionki.

Świeżo zerwane, czy­ste liście po przy­ło­że­niu na skórę szybko i sku­tecz­nie leczą ska­le­cze­nia, pęche­rze oraz lek­kie opa­rze­nia. Napar z babki lan­ce­to­wa­tej działa wybit­nie prze­ciw­za­pal­nie oraz nieco sła­biej wykrztu­śnie i prze­ciw­skur­czowo, z tego powodu wyko­rzy­sty­wany jest zarówno przy scho­rze­niach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego, jak i jak i przy sta­nach zapal­nych jamy ust­nej, gar­dła i gór­nych dróg odde­cho­wych.

Napar oraz syropy z babki lan­ce­to­wa­tej są też łagod­nym środ­kiem prze­ciw­bie­gun­ko­wym, szcze­gól­nie chęt­nie sto­so­wa­nym w scho­rze­niach doty­czą­cych dzieci.

Medy­cyna ludowa uważa babkę za jedną z roślin „czysz­czą­cych krew” i zaleca prze­pro­wa­dza­nie wio­sen­nych kura­cji, w trak­cie któ­rych doro­śli przyj­mują przed każ­dym posił­kiem łyżkę sto­łową syropu, a dzieci łyżeczkę od her­baty.

Syrop z babki lancetowatej I

Cztery gar­ście świeżo umy­tych liści babki lan­ce­to­wa­tej mie­limy w maszynce do mięsa i doda­jemy odro­binę prze­go­to­wa­nej wody w celu roz­rze­dze­nia powsta­łej masy. Do mia­zgi doda­jemy 250 g natu­ral­nego miodu psz­cze­lego i 300 g cukru trzci­no­wego (brą­zo­wego). Mie­sza­ninę pod­grze­wamy na małym ogniu aż do wrze­nia, nie dopusz­cza­jąc jed­nak do zago­to­wa­nia się – w trak­cie pod­grze­wa­nia należy przez cały czas mie­szać. Gdy wszyst­kie skład­niki dokład­nie się połą­czą, prze­le­wamy gorący, gęsty płyn do czy­stych, szczel­nie zamy­ka­nych sło­ików i prze­cho­wu­jemy w lodówce.

Syrop z babki lancetowatej II

Do gli­nia­nego lub szkla­nego naczy­nia wsy­pu­jemy war­stwę liści babki lan­ce­to­wa­tej, na nią war­stwę cukru trzci­no­wego, ponow­nie war­stwę liści babki i war­stwę cukru – aż do cał­ko­wi­tego zapeł­nie­nia naczy­nia. Naczy­nie szczel­nie zamy­kamy, owi­jamy kil­koma war­stwami folii, za każ­dym razem mocno okrę­ca­jąc sznur­kiem, po czym zako­pu­jemy w ozna­ko­wa­nym miej­scu w ogródku (przed zasy­pa­niem naczy­nie przy­kry­wamy deseczką, by nie prze­bić folii). Pod zie­mią mie­szanka liści babki i cukru zaczyna powoli fer­men­to­wać. Naczy­nie wyko­pu­jemy po ośmiu tygo­dniach, powstały syrop zago­to­wu­jemy i po schło­dze­niu prze­le­wamy do nie­wiel­kich, szczel­nie zamy­ka­nych sło­icz­ków lub bute­le­czek i prze­cho­wu­jemy w chłod­nym miej­scu.

Babka zwyczajna

Liść babki zwy­czaj­nej (Plan­tago major), rośliny powszech­nie wystę­pu­ją­cej na całym świe­cie, zwy­kle jako pospo­lity chwast przy­drożny, jest uwa­żany za naj­star­szy śro­dek lecz­ni­czy. Pierw­sze wzmianki o sto­so­wa­niu liścia babki zwy­czaj­nej pocho­dzą sprzed ponad trzech tysięcy lat – Chiń­czycy zale­cali liście i nasiona babki do lecze­nia bez­płod­no­ści oraz jako śro­dek wykrztu­śny i moczo­pędny.

Okłady z liści babki zwy­kłej na rany i ska­le­cze­nia sto­so­wali sta­ro­żytni Grecy i Rzy­mia­nie, a w okre­sie śre­dnio­wie­cza naparu z liścia babki uży­wano do usu­wa­nia zmę­cze­nia i łago­dze­nia bez­sen­no­ści.

Liście babki zwy­czaj­nej zawie­rają głów­nie fla­wo­no­idy, śluzy, goryczki, garb­niki oraz wita­miny C, A i K, oprócz tego w nieco mniej­szym stop­niu skład­niki mine­ralne, mię­dzy innymi krze­mionkę.

Bagno zwyczajne

Bagno zwy­czajne (Rho­do­den­dron tomen­to­sum) jest zimo­lub­nym krze­wem, osią­ga­ją­cym 150 cen­ty­me­trów wyso­ko­ści, o sil­nie roz­ga­łę­zio­nym sys­te­mie korzeni i wąskich, skó­rza­stych liściach. Nie­wiel­kie, białe kwiaty zebrane są w bal­da­chy wyra­sta­jące na koń­cach pędów. W naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej bagno zwy­czajne wystę­puje na pół­noc­nych nizi­nach, na tor­fo­wi­skach i bagnach oraz w górach do wyso­ko­ści 1300 metrów n.p.m.

Sto­so­wane lecz­ni­czo ziele bagna lub same liście bagna zawie­rają głów­nie ole­jek ete­ryczny, arbu­tynę, woski oraz inne, bli­żej nie­zba­dane sub­stan­cje.

Medy­cyna ludowa zaleca nalewkę alko­ho­lową na zielu bagna w celu łago­dze­nia dole­gli­wo­ści ast­ma­tycz­nych, a napar do płu­ka­nia jamy ust­nej przy sta­nach zapal­nych w jej obrę­bie – łącz­nie z bólem zębów. Leka­rze home­opaci prze­pi­sują płu­kanki i okłady z bagna przy reu­ma­ty­zmie, bólach gość­co­wych, artre­ty­zmie oraz przy odmro­że­niach i wil­got­nych, śli­ma­czą­cych się egze­mach – rów­nież typu aler­gicz­nego.

Według ludo­wych tra­dy­cji, ziele bagna wło­żone do szafy sku­tecz­nie odstra­sza mole, pru­saki i inne owady.

Berberys zwyczajny

Ber­be­rys zwy­czajny (Ber­be­ris vul­ga­ris) jest raczej wyso­kim krze­wem, osią­ga­ją­cym nawet do pię­ciu metrów wyso­ko­ści, roz­po­wszech­nio­nym w umiar­ko­wa­nym euro­pej­skim kli­ma­cie. W zasa­dzie w całej Euro­pie, oprócz dale­kiej pół­nocy i skraj­nego połu­dnia. Jego ulu­bione miej­sca to obrzeża lasów, szcze­gól­nie lasów mie­sza­nych i liścia­stych, mie­dze i brzegi jezior i rzek.

Do celów lecz­ni­czych wyko­rzy­stuje się zarówno korę korzeni, same korze­nie, jak i jak i liście oraz jagody. Liście i korzeń zawie­rają głów­nie alka­lo­idy, zaś owoce kwasy orga­niczne, cukry, pek­tyny, oraz znaczne ilo­ści soli mine­ral­nych i wita­miny C i E.

Owoce ber­be­rysu, poda­wane w for­mie kon­fi­tur, napa­rów i wod­nych wycią­gów są sto­so­wane przy awi­ta­mi­no­zie oraz przy zabu­rze­niach pro­ce­sów prze­miany mate­rii. Owoce ber­be­rysu są oprócz tego z powo­dze­niem sto­so­wane przy sta­nach zapal­nych błon ślu­zo­wych oraz zabu­rze­niach ukrwie­nia tka­nek pod­skór­nych, gdyż w dużym stop­niu przy­wra­cają ela­stycz­ność naczyń wło­so­wa­tych.

Zaleca się spo­ży­wa­nie owo­ców ber­be­rysu w prze­two­rzo­nej for­mie, zwłasz­cza w przej­ścio­wych okre­sach, gdyż wzmac­niają one natu­ralne siły odpor­no­ściowe orga­ni­zmu – przede wszyst­kim na zaka­że­nia i infek­cje bak­te­ryjne.

Korę z korzeni i same korze­nie ber­be­rysu sto­suje się w lecze­niu prze­wle­kłego zapa­le­nia wątroby, przy kamicy żół­cio­wej i sta­nach nie­do­boru żółci, a także wszel­kich zabu­rze­niach czyn­no­ści dróg żół­cio­wych (nie­żyty, stany skur­czowe, zaka­że­nia bak­te­ryjne itp.).

Biedrzeniec mniejszy

Bie­drze­niec mniej­szy (Pim­pi­nella saxi­fraga) wystę­puje powszech­nie na tere­nie całej Europy i Ame­ryki Pół­noc­nej, naj­czę­ściej na mie­dzach, wzgó­rzach, obrze­żach lasów i polach boga­tych w wapń.

Jest byliną o cien­kiej, chwiej­nej i sze­roko roz­ga­łę­zio­nej łody­dze. Drobne białe kwiaty zebrane są w dość duże bal­da­chy, przy­po­mi­na­jące nieco koper ogro­dowy.

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się suszony korzeń bie­drzeńca. Zawiera on głów­nie ole­jek ete­ryczny, pochodne kuma­ryny oraz garb­niki i kwasy orga­niczne.

Medy­cyna natu­ralna sto­suje korzeń bie­drzeńca mniej wię­cej od początku XVI wieku, przede wszyst­kim przy nie­ży­tach gór­nych dróg odde­cho­wych, ast­mie oskrze­lo­wej oraz sil­nym, upo­rczy­wym kaszlu. Wyciągi wodne z korze­nia bie­drzeńca poda­wane są rów­nież przy prze­wle­kłych bie­gun­kach oraz utrzy­mu­ją­cych się zabu­rze­niach tra­wien­nych, zwy­kle jed­nak w połą­cze­niu z innymi zio­łami.

Płu­kanki z korze­nia bie­drzeńca znacz­nie łago­dzą dole­gli­wo­ści zwią­zane ze sta­nami zapal­nymi w obrę­bie jamy ust­nej i gar­dła.

Bukwica zwyczajna

Bukwica zwy­czajna (Sta­chys offi­ci­na­lis), łatwo adap­tu­jącą się do róż­nych warun­ków kli­ma­tycz­nych, wystę­puje zarówno w zachod­niej Sybe­rii i Euro­pie, jak i jak i w Afryce Pół­noc­nej. Owło­siona, o wznie­sio­nym pokroju łodyga dość gęsto pokryta jest drobno ząb­ko­wa­nymi liśćmi osa­dzo­nymi na krót­kich ogon­kach. Od lipca do wrze­śnia bukwica kwit­nie – górne czę­ści łodygi okry­wają się fio­le­to­wymi, różo­wymi lub bia­łymi kwia­tami, zebra­nymi w sze­ro­kie kłosy.

Medy­cyna natu­ralna poleca sto­so­wa­nie liścia bukwicy, lub zamien­nie, całego ziela przy nie­ży­tach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego, w zwal­cza­niu zatruć pokar­mo­wych, bie­gun­kach, bólach brzu­cha i wzdę­ciach, szcze­gól­nie wystę­pu­ją­cych u młod­szych dzieci.

Zewnętrz­nie napary z bukwicy sto­suje się do płu­ka­nia i okła­dów na wrzody, czy­raki oraz źle gojące się i zain­fe­ko­wane rany. Napary z bukwicy sku­tecz­nie sto­so­wane są przy grzy­bi­cach, zaka­że­niach bak­te­riami ropo­twór­czymi oraz nad­mier­nej potli­wo­ści, szcze­gól­nie stóp.

Napary z bukwicy lekar­skiej zale­cane są też w celu łago­dze­nia bole­snego lub nie­re­gu­lar­nego mie­siącz­ko­wa­nia.

Centuria pospolita

Cen­tu­ria pospo­lita (Cen­tau­rium ery­th­rae), zwana czę­ściej tysią­cz­ni­kiem, wystę­puje powszech­nie w całej Euro­pie, zachod­niej Azji i Afryce Pół­noc­nej, przede wszyst­kim na nizi­nach, łąkach, pastwi­skach, tor­fo­wi­skach i w pobliżu ludz­kich domostw. Osią­ga­jąca 50 cen­ty­me­trów do metra wyso­ko­ści łodyga okryta jest syme­trycz­nie wyra­sta­ją­cymi z obu stron bez­ogon­ko­wymi liśćmi, o kształ­cie krót­kiego lan­cetu. Piękne, dość duże, czer­wone lub czer­wono różowe kwiaty zebrane są w bal­da­chy na szczy­tach łodyg.

Do celów medycz­nych sto­suje się ziele tysią­cz­nika, zbie­rane w okre­sie peł­nego roz­kwitu i suszone w warun­kach natu­ral­nych, w cie­ni­stym, prze­wiew­nym miej­scu lub w suszar­niach w tem­pe­ra­tu­rze nie prze­kra­cza­ją­cej 40°C.

Ziele cen­tu­rii zawiera przede wszyst­kim gory­cze, nada­jące mu wybit­nie gorzki smak. Prócz gory­czy w zielu tysią­cz­nika znaj­dują się takie sub­stan­cje, jak alka­lo­idy, fla­wo­no­idy oraz kwasy orga­niczne.

Napary z ziela tysią­cz­nika, ze względu na bar­dzo gorzki smak, zale­cane są przede wszyst­kim przy zabu­rze­niach gastrycz­nych, braku łak­nie­nia i nie­do­bo­rze żółci. Jego smak spra­wia jed­nak, że cen­tu­ria rzadko kiedy sto­so­wana jest jako lek samo­dzielny – naj­czę­ściej wcho­dzi w nie­wiel­kich ilo­ściach w skład mie­sza­nek zio­ło­wych.

Chaber bławatek

Cha­ber bła­wa­tek (Cen­tau­rea cyanus) to roślina pocho­dząca z basenu Morza Śród­ziem­nego lub z Bli­skiego Wschodu i stam­tąd roz­po­wszech­niła się w całej Euro­pie jako pospo­lity chwast zbóż ozi­mych. Sto­so­wa­nie przez rol­ni­ków środ­ków ochrony roślin, przede wszyst­kim her­bi­cy­dów spra­wiło, że obec­nie cha­ber bła­wa­tek należy do rzad­ko­ści.

Kwiat bła­watka zawiera liczne fla­wo­no­idy, śluzy, garb­niki oraz sole mine­ralne, przede wszyst­kim man­gan i potas. Napary z kwiatu bła­watka dzia­łają wybit­nie moczo­pęd­nie i prze­ciw­za­pal­nie oraz nieco mniej inten­syw­nie – żół­cio­pęd­nie. Wewnętrz­nie sto­suje się ten pre­pa­rat przy prze­wle­kłych zapa­le­niach nerek, infek­cjach w obrę­bie dróg moczo­wych oraz nie­znacz­nym nie­do­bo­rze żółci.

Zewnętrz­nie sto­suje się napary z bła­watka do lecze­nia zapa­le­nia spo­jó­wek, szcze­gól­nie jeśli stan zapalny powstaje na tle nad­wraż­li­wo­ści na pro­mie­nio­wa­nie sło­neczne oraz pro­mie­nio­wa­nie ema­nu­jące z ekra­nów tele­wi­zyj­nych i moni­to­rów kom­pu­te­rów.

Cykoria podróżnik

Cyko­ria podróż­nik (Cicho­rium inty­bus) to wie­lo­let­nia roślina, osią­ga­jąca od 20 do 120 cen­ty­me­trów, o kan­cia­stej, sztyw­nej, nie­mal bez­list­nej łody­dze. Liście odziom­kowe, zebrane w rozetę, są wydłu­żone i mocno postrzę­pione. Od lipca do wrze­śnia poja­wiają się inten­syw­nie nie­bie­skie kwiaty.

Korzeń cyko­rii wyko­puje się wcze­sną wio­sną lub późną jesie­nią, zaś ziele należy zbie­rać w począt­ko­wym okre­sie kwit­nie­nia, wybie­ra­jąc wyłącz­nie górne, zakwi­ta­jące czę­ści pędów.

Korzeń cyko­rii zawiera gory­cze, gli­ko­zydy, cukry, inu­linę oraz nie­wiel­kie ilo­ści olejku ete­rycz­nego i soli mine­ral­nych. W zielu wystę­puje przede wszyst­kim cho­lina, fla­wo­no­idy oraz, podob­nie jak w korze­niu, gli­ko­zyd – inty­bina.

Zarówno korzeń, jak i jak i ziele cyko­rii zale­cane jest jako lek toni­zu­jący, moczo- i żół­cio­pędny oraz wspo­ma­ga­jący czyn­no­ści żołądka. Korzeń cyko­rii sto­so­wany jest przy prze­wle­kłych zabu­rze­niach czyn­no­ści wątroby i dróg żół­cio­wych oraz jako śro­dek sty­mu­lu­jący prze­mianę mate­rii. Nie­któ­rzy tera­peuci zale­cają korzeń cyko­rii przy nie­do­bo­rze mikro­ele­men­tów.

Czeremcha zwyczajna

Kwit­nące gałązki cze­rem­chy zwy­czaj­nej (Pru­nus padus) od dawna słu­żyły ludziom do ochrony przed pio­ru­nami, do uda­rem­nia­nia cza­rów i uro­ków oraz do odpę­dza­nia wszel­kiego robac­twa. Nie­stety, jedy­nie ostat­nia cecha ma naukowe uza­sad­nie­nie: młode liście cze­rem­chy zawie­rają lotne związki o skła­dzie che­micz­nym zbli­żo­nym do gli­ko­zy­dów, które nie dość, że są sil­nie bak­te­rio­bój­cze, to mają wła­ści­wo­ści tok­syczne, szcze­gól­nie dla nie­wiel­kich orga­ni­zmów.

Cze­rem­cha jest pospo­li­tym drze­wem, rza­dziej krze­wem, osią­ga­ją­cym cza­sem 10–15 metrów wyso­ko­ści. Wystę­puje pospo­li­cie na tere­nie całej Europy, nawet na wyso­ko­ści prze­kra­cza­ją­cej 2000 metrów n.p.m. W maju zakwita, okry­wa­jąc się drob­niut­kimi, zebra­nymi w grona kwiat­kami o cha­rak­te­ry­stycz­nym cierp­kim zapa­chu.

Do celów lecz­ni­czych wyko­rzy­stuje się korę cze­rem­chy, zdzie­raną z mło­dych, naj­wy­żej dwu­let­nich gałą­zek. Zawiera ona przede wszyst­kim gli­ko­zydy. Napary z kory cze­rem­chy są środ­kiem wybit­nie moczo­pęd­nym, uspo­ka­ja­ją­cym oraz prze­ciw­reu­ma­tycz­nym. Z owo­ców cze­rem­chy przy­go­to­wy­wano soki, prze­ciery, a nawet napoje alko­ho­lowe, dba­jąc jed­nak sta­ran­nie o usu­wa­nie z nich nasion, które podob­nie jak nasiona śliw, moreli, brzo­skwiń i wiśni wyko­rzy­sty­wano jako śro­dek aro­ma­ty­zu­jący, zastę­pu­jący gorz­kie mig­dały. Zwią­zek che­miczny, nada­jący im cha­rak­te­ry­styczny smak i zapach – amig­da­lina – nie jest tru­jąca, lecz łatwo ulega prze­kształ­ce­niu, (poprzez hydro­li­tyczny roz­kład) w wyniku czego powstaje sil­nie tru­jący kwas pru­ski (cyja­no­wo­dór).

Babka lan­ce­to­wata Plan­tago lan­ce­olata

Babka lan­ce­to­wata jest wyra­sta­jącą do wyso­ko­ści 50 cen­ty­me­trów krze­winką o wąskich, przy­po­mi­na­ją­cych ostrze mie­cza lub lan­cet liściach. Wła­śnie w liściach, zbie­ra­nych od wcze­snej wio­sny aż do początku kwit­nie­nia, zawarte jest naj­więk­sze stę­że­nie cen­nych z medycz­nego punktu widze­nia sub­stan­cji: garb­ni­ków, ślu­zów, pek­tyn i kwa­sów orga­nicz­nych.

Liście babki od sta­ro­żyt­no­ści sto­so­wane były co celów lecz­ni­czych, obec­nie mają zasto­so­wa­nie głów­nie zewnętrzne: okłady z liści babki dosko­nale wpły­wają na szyb­kość goje­nia się ran, zwłasz­cza trudno goją­cych się i zain­fe­ko­wa­nych.

Liście babki lan­ce­to­wa­tej sto­so­wane są rów­nież w cho­ro­bach dróg odde­cho­wych. Zarówno napar, jak i jak i syrop z nich dzia­łają prze­ciw­za­pal­nie, bak­te­rio­bój­czo, zmniej­sza­jąc jed­no­cze­śnie prze­krwie­nie podraż­nio­nych błon ślu­zo­wych. Prócz tego aktywne sub­stan­cje zawarte w liściu babki dzia­łają roz­kur­czowo na mię­śnie gład­kie gór­nych dróg odde­cho­wych oraz uła­twiają odkrztu­sza­nie.

Roślinkę znaj­dziemy powszech­nie na łąkach, mie­dzach, pastwi­skach oraz na pobo­czu dróg. Zbiór liści naj­le­piej prze­pro­wa­dzać przed kwit­nię­ciem i szybko suszyć w tem­pe­ra­tu­rze od 30 do 50°C. Znacz­nie rza­dziej sto­so­wane do celów lecz­ni­czych nasiona babki zbiera się przy suchej, sło­necz­nej pogo­dzie, gdy są w pełni doj­rzałe (od sierp­nia do paź­dzier­nika).

Dereń jadalny

Dereń jadalny (Cor­nus mas) to krzew lub drzewo o roz­ło­ży­stej koro­nie, osią­ga­jące wyso­kość 8 metrów, w sta­nie dzi­kim wystę­puje nie­mal wyłącz­nie w Azji Mniej­szej, na Kau­ka­zie i Kry­mie. W naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej wystę­puje wyłącz­nie jako roślina udo­mo­wiona. Owoce dere­nia wła­ści­wego sto­suje się głów­nie przy scho­rze­niach prze­wodu pokar­mo­wego, nie­pra­wi­dło­wej prze­mia­nie mate­rii, a także ane­mii, poda­grze i scho­rze­niach reu­ma­tycz­nych na tle zabu­rzeń prze­miany mate­rii oraz nie­któ­rych cho­ro­bach skóry.

Napar z kory ucho­dzi za zna­ko­mity śro­dek ogól­nie wzmac­nia­jący i pobu­dza­jący, zaś napar z liści przede wszyst­kim jako śro­dek moczo- i żół­cio­pędny.

Z owo­ców dere­nia, zawie­ra­ją­cych duże ilo­ści cukrów, kwa­sów orga­nicz­nych, pek­tyn, fla­wo­no­idów oraz wita­miny C można przy­rzą­dzać sma­ko­wite powi­dła, kon­fi­tury, soki, kom­poty i kisiele, a także nalewki – słynną dere­niówkę.

Dymnica lekarska

Dym­nica lekar­ska (Fuma­ria offi­ci­na­lis) zwana jest rów­nież polną rutką. Jed­no­roczna roślina o wiot­kiej, sil­nie roz­ga­łę­zio­nej łody­dze, wyra­sta­ją­cej do 75 cen­ty­me­trów wyso­ko­ści z pie­rza­sto­dziel­nymi list­kami. Dym­nica kwit­nie od maja do wrze­śnia, okry­wa­jąc górne czę­ści pędów czer­wo­nymi kwia­tami, zebra­nymi w dość luźne grona.

W medy­cy­nie wyko­rzy­stuje się ziele dym­nicy lekar­skiej, zbie­rane w okre­sie peł­nego roz­kwitu rośliny i suszone w prze­wiew­nym, zacie­nio­nym miej­scu.

Zawiera ono przede wszyst­kim alka­lo­idowe związki, z któ­rych naj­więk­sze zna­cze­nie ma pro­to­pina, ponadto żywice, garb­niki, kwasy orga­niczne, fla­wo­no­idy oraz sole mine­ralne.

Ziele dym­nicy lekar­skiej, poda­wane w for­mie naparu działa wybit­nie roz­kur­czowo na mię­śnie gład­kie: przede wszyst­kim jelit, dróg moczo­wych i żół­cio­wych oraz na naczy­nia krwio­no­śne. Podaje się je przy nie­wy­dol­no­ści wątroby, nie­do­bo­rze żółci, kamicy żół­cio­wej oraz kolce żół­cio­wej. Ziele dym­nicy lekar­skiej wcho­dzi w skład wielu mie­sza­nek zio­ło­wych o dzia­ła­niu żół­cio­pęd­nym.

Eleuterokok kolczasty

Eleu­te­ro­kok kol­cza­sty (Eleu­the­ro­coc­cus sen­ti­co­sus) wystę­puje wyłącz­nie na Dale­kim Wscho­dzie, w Korei, Man­dżu­rii, na Sacha­li­nie oraz nad Amu­rem, naj­chęt­niej zaj­mu­jąc sta­no­wi­ska w lasach mie­sza­nych i igla­stych. Jest to krzew osią­ga­jący do 3 metrów wyso­ko­ści, two­rzący miej­scami roz­le­głe zaro­śla przy­po­mi­na­jące śród­ziem­no­mor­ską makię.

Z kłą­czy eleu­to­ro­koka wytwa­rza się płynny wyciąg. Jego sub­stan­cje czynne to sie­dem gli­ko­zy­dów, przy czym ich dzia­ła­nie nie jest jesz­cze do końca zba­dane. Wia­domo jedy­nie, że wyciąg z eleu­to­ro­koka pobu­dza, wzmac­nia oraz uła­twia adap­to­wa­nie się do zmien­nych warun­ków, przy czym jest to dzia­ła­nie ogól­no­ustro­jowe. Dzia­ła­nie pobu­dzające, pole­ga­jące na widocz­nym polep­sze­niu się spraw­no­ści fizycz­nej i umy­sło­wej, nastę­puje już po zaży­ciu poje­dyn­czej dawki, wyno­szą­cej z reguły od 15 do 40 kro­pli. Kura­cja trwa­jąca kilka dni znacz­nie popra­wia ogólne samo­po­czu­cie oraz wytrzy­ma­łość fizyczną. Pre­pa­rat ten powo­duje jed­no­cze­śnie zwięk­sze­nie odpor­no­ści orga­ni­zmu na nie­ko­rzystne wpływy zewnętrzne, przy czym doty­czy to nie tylko odpor­no­ści na infek­cje, ale i na nie­ko­rzystne warunki kli­ma­tyczne, żywie­niowe, itp.

Glistnik jaskółcze ziele

Glist­nik jaskół­cze ziele (Che­li­do­nium majus) wystę­puje naj­czę­ściej w lasach liścia­stych, w zaro­ślach, przy dro­gach oraz w pobliżu ludz­kich sie­dzib.

Do celów lecz­ni­czych używa się ziela glist­nika oraz jego korze­nia. Oba zawie­rają głów­nie alka­lo­idy o dzia­ła­niu nieco zbli­żo­nym do dzia­ła­nia opium, oprócz tego garb­niki, fla­wo­no­idy, sapo­niny, kwasy orga­niczne, aminy oraz nie­wiel­kie ilo­ści olejku ete­rycz­nego.

Zarówno świeży sok, jak i jak i napary z suszu zio­ło­wego zale­cane są przede wszyst­kim przy sta­nach skur­czo­wych dróg żół­cio­wych, kolce żół­cio­wej i jeli­to­wej, kamicy żół­cio­wej i innych tego typu dole­gli­wo­ściach.

Napa­rem z glist­nika sto­so­wa­nym zewnętrz­nie leczy się nie­które cho­roby skóry, mię­dzy innymi wypry­ski oraz grzy­bice. Medy­cyna natu­ralna zaleca napar rów­nież prze­ciwko puchli­nie wod­nej, reu­ma­ty­zmowi, nie­do­bo­rowi żółci, a świeży sok do sku­tecz­nego wywa­bia­nia kurza­jek.

Glist­nik ze względu na zawar­tość alka­lo­idów jest rośliną tok­syczną i sto­so­wa­nie wszel­kich pre­pa­ra­tów z niego powinno odby­wać się pod ści­słą kon­trolą leka­rza.

Janowiec barwierski

Jano­wiec bar­wier­ski (Geni­sta tinc­to­ria) to roślina pospo­li­cie wystę­pu­jąca zarówno na nizi­nach, jak i jak i w niż­szych par­tiach gór. Pora­sta głów­nie sta­no­wi­ska suche – w lasach i rzad­kich zaro­ślach, na zrę­bach, wrzo­so­wi­skach, suchych łąkach i pastwi­skach. Dość gęsto rosnące, nie­roz­ga­łę­zione łodygi są gęsto obro­śnięte ciem­no­zie­lo­nymi lan­ce­to­wa­tymi liśćmi. Od czerwca do sierp­nia jano­wiec kwit­nie, w tym okre­sie na szczy­tach łodyg wykształ­cają się drobne, motyl­ko­wate kwiaty zebrane w luźne grona.

Ziele janowca zawiera przede wszyst­kim alka­lo­idy i fla­wo­no­idy, oprócz tego ole­jek ete­ryczny, goryczki i garb­niki.

Napary z ziela janowca, dzia­ła­jące wybit­nie moczo­pęd­nie, zaleca się przede wszyst­kim przy nie­wy­dol­no­ści nerek, łagod­nych nie­do­ma­ga­niach ser­cowo-krą­że­nio­wych oraz pomoc­ni­czo przy gośćcu prze­wle­kłym i kamicy moczo­wej.

Jeżyna fałdowana

Jeżyna fał­do­wana (Rubus pli­ca­tus) wystę­puje w wid­nych lasach, nie­zbyt gęstych zaro­ślach, na obrze­żach lasów, pola­nach, przy dro­gach i nasy­pach kole­jo­wych. Krzewy jeżyny są zwy­kle sze­roko roz­ga­łę­zione, o pokroju czę­ściowo wznie­sio­nym, czę­ściowo pło­żą­cym się. Łodygi oraz pędy jeżyny mają nie­wiel­kie, ale bar­dzo ostre kolce.

Owoce jeżyny są nie tylko smaczne, popra­wiają rów­nież tra­wie­nie i dzia­łają ogól­nie wzmac­nia­jąco. Udają się z nich bar­dzo smaczne prze­twory: soki, dżemy, mar­mo­lady i wina, a prze­mysł spo­żyw­czy nie­kiedy używa kon­cen­tratu jeży­no­wego do zabar­wia­nia pro­duk­tów na czer­wony kolor.

Napary z liści jeżyny sto­suje się jako śro­dek ścią­ga­jący, bak­te­rio- i grzy­bo­bój­czy oraz do łago­dze­nia bie­gu­nek i nie­ży­tów żołądka. W nie­któ­rych przy­pad­kach liść jeżyny wcho­dzi w skład mie­sza­nek prze­ciw­cu­krzy­co­wych.

Liście jeżyny zawie­rają garb­niki, kwasy orga­niczne oraz fla­wo­no­idy i duże ilo­ści wita­miny C.

Kopytnik pospolity

Kopyt­nik pospo­lity (Asa­rum euro­pa­eum) jest niską byliną, rzadko kiedy wyra­sta­jącą powy­żej 10 cen­ty­me­trów. Z kłą­cza wyra­stają liście na dość dłu­gich ogon­kach, cało­brze­gie, o ser­co­wa­tym kształ­cie. Kwiat, poja­wia­jący się mię­dzy mar­cem a majem, rośnie tuż przy ziemi, na krót­kiej łodyżce. Kopyt­nik pospo­lity wystę­puje na tere­nie nie­mal całej Europy z wyjąt­kiem wyż­szych par­tii gór­skich. Naj­chęt­niej zaj­muje sta­no­wi­sko na żyznych, dość wil­got­nych gle­bach, w lasach mie­sza­nych i liścia­stych oraz w dość gęstych zaro­ślach.

W zielu kopyt­nika pospo­li­tego naj­waż­niej­szą sub­stan­cją jest ole­jek ete­ryczny. Prócz tego wystę­pują jesz­cze garb­niki, żywice, kwasy orga­niczne oraz pokaźne ilo­ści soli mine­ral­nych, w tym dużo potasu i roz­pusz­czal­nej w wodzie krze­mionki.

Napary i wyciągi z kopyt­nika pobu­dzają czyn­no­ści wydziel­ni­cze błon ślu­zo­wych jamy ust­nej, gar­dła, prze­łyku i żołądka, oprócz tego zale­cane są przy nie­ży­tach gór­nych dróg odde­cho­wych, suchym kaszlu i zaniku odru­chu wykrztu­śnego. Medy­cyna natu­ralna zaleca poda­wa­nie naparu z kopyt­nika jako środka wykrztu­śnego i wymiot­nego.

Kopyt­nik pospo­lity jest rośliną tru­jącą i poda­wa­nie go powinno odby­wać się pod ści­słą kon­trolą leka­rza.

Kozieradka pospolita

Kozie­radka pospo­lita (Tri­go­nella foenum-gra­ecum) jest rośliną pocho­dzącą z Azji Połu­dniowo-Zachod­niej. Upra­wiana jest już od sta­ro­żyt­no­ści, obec­nie przede wszyst­kim na tere­nach Bli­skiego Wschodu, Afryki Pół­noc­nej, w Chi­nach, Indiach i nie­wiel­kich obsza­rach basenu Morza Śród­ziem­nego.

Nasie­nie kozie­radki pospo­li­tej zawiera śluzy, sapo­niny, fla­wo­no­idy, goryczki, białko, tłusz­cze, ole­jek ete­ryczny oraz wita­miny. W kra­jach Bli­skiego i Środ­ko­wego Wschodu nasiona kozie­radki są popu­larną przy­prawą, wcho­dzą rów­nież w skład wielu mie­sza­nek przy­pra­wo­wych, mię­dzy innymi curry.

Zewnętrz­nie okłady z kozie­radki sto­suje się na wrzody i obrzęki, zaś wewnętrz­nie popra­wiają tra­wie­nie i prze­mianę mate­rii. Kozie­radka zwięk­sza lak­ta­cję, wzmaga ape­tyt oraz usuwa objawy nie­do­krwi­sto­ści.

Kurzyślad polny

Kurzy­ślad polny (Ana­gal­lis arven­sis) pocho­dzi z rejonu Morza Śród­ziem­nego. To jed­no­roczna roślina o licz­nych drob­nych, pło­żą­cych się lub lekko wznie­sio­nych łodyż­kach i cało­brze­gich, dość drob­nych liściach. Kurzy­ślad kwit­nie od maja do paź­dzier­nika – dość duże, czer­wone kwiaty wyra­stają poje­dyn­czo z kątów liści.

Lecz­ni­cze wła­ści­wo­ści ziela kurzy­śladu znane były już sta­ro­żyt­nym leka­rzom, zale­ca­ją­cym go jako śro­dek moczo­pędny i odpę­dza­jący melan­cho­lię. W póź­niej­szym okre­sie kurzy­ślad wyko­rzy­sty­wano przy ope­ra­cjach prze­pro­wa­dza­nych w obrę­bie oka, gdyż napar z tego ziela działa podob­nie jak atro­pina – obniża adap­ta­cyjne funk­cje oka.

Obec­nie ziele to sto­so­wane jest raczej rzadko, home­opaci zale­cają je prze­ciwko neu­ra­ste­nii, epi­lep­sji, melan­cho­lii, depre­sjom oraz jako śro­dek żół­cio­pędny.

Ziele kurzy­śladu polnego zawiera głów­nie gli­ko­zydy sapo­ni­nowe, goryczki oraz garb­niki.

Lebiodka pospolita

Lebiodka pospo­lita, ore­gano (Ori­ga­num vul­gare) zwana jest rów­nież dzi­kim maje­ran­kiem. To roślina wybit­nie cie­pło­lubna, wyma­ga­jąca żyznej ziemi i nasło­necz­nio­nego, osło­nię­tego od wia­tru miej­sca. Mimo dość dużych wyma­gań lebiodka powszech­nie wystę­puje na kon­ty­nen­cie euro­azja­tyc­kim oraz na nie­któ­rych obsza­rach Ame­ryki Połu­dnio­wej.

Roślina wyra­sta mniej wię­cej do jed­nego metra wyso­ko­ści, łodygi ma wznie­sione, pokryte mięk­kim, jasnym mesz­kiem. Dość gęsto rosnące liście są cało­brze­gie, owalne, lekko zaostrzone u wierz­choł­ków. Od lipca do sierp­nia lebiodka kwit­nie – drobne, czer­wono-różowe lub rza­dziej fio­le­towe kwiatki zebrane są w wyra­stające u szczy­tów łodyg bal­daszki.

W zielu lebiodki wystę­puje ole­jek ete­ryczny, garb­niki, fla­wo­no­idy, goryczki, fito­ste­role, żywice oraz kwas askor­bi­nowy. Napary z ziela lebiodki wyko­rzy­sty­wane są jako łagodny śro­dek wykrztu­śny. Prócz tego lebiodka pobu­dza ape­tyt, uła­twia tra­wie­nie oraz regu­luje fer­men­ta­cję jeli­tową.

Lebiodka, wraz z maje­ran­kiem, jest jedną z pod­sta­wo­wych roślin przy­pra­wo­wych sto­so­wa­nych do popra­wia­nia smaku potraw mię­snych, warzyw­nych oraz z ryb. We Fran­cji i Wło­szech lebiodka, lepiej znana pod okre­śle­niem ore­gano, jest bar­dzo powszech­nie sto­so­wana do przy­pra­wia­nia pizzy oraz sała­tek i potraw jar­skich.

Ole­jek prze­my­słowo pozy­ski­wany z lebiodki sto­so­wany jest w prze­my­śle kosme­tycz­nym do wyrobu wód koloń­skich, mydeł, past i poma­dek.

Macierzanka piaskowa

Macie­rzanka pia­skowa (Thy­mus ser­pyl­lum) to krzew o wiot­kich, pło­żą­cych się pędach, pokry­tych drob­nymi, wąskimi list­kami.

W zależ­no­ści od strefy kli­ma­tycz­nej kwit­nie od czerwca do wrze­śnia, wyda­jąc dwu­war­gowe, różowe lub fio­le­towe kwiatki, zebrane w głów­ko­wate kwia­to­stany. Znaj­dziemy ją przede wszyst­kim w nizin­nych sosno­wych lasach, na jało­wych łąkach i pastwi­skach. Ziele macie­rzanki zawiera ole­jek ete­ryczny, garb­niki, fla­wo­no­idy, goryczki oraz kwasy orga­niczne.

Macie­rzankę pia­skową sto­suje się przede wszyst­kim jako śro­dek wykrztu­śny, prze­ciw – kasz­lowy i odka­ża­jący przy nie­ży­tach w obrę­bie jamy ust­nej, gar­dła, krtani i oskrzeli. Wewnętrz­nie sto­suje się ją rów­nież przy nie­ży­tach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego, przy nad­mier­nej fer­men­ta­cji jeli­to­wej, wzdę­ciach oraz nie­do­kwa­śno­ści.

Zewnętrz­nie napary z macie­rzanki znaj­dują zasto­so­wa­nie przy nie­ży­tach jamy ust­nej i gar­dła oraz do odka­ża­ją­cych okła­dów na skórę.

Jemioła pospo­lita Viscum album

Jemioła pospo­lita, jemioła biała to roślina, wokół któ­rej naro­sło wiele mitów i legend, głów­nie z uwagi na pół­pa­so­żyt­ni­czy tryb życia, jaki pro­wa­dzi, jest bar­dzo cenną rośliną lecz­ni­czą, a jej jagody już w sta­ro­żyt­no­ści wyko­rzy­sty­wane były do wyrobu maści sku­tecz­nych prze­ciwko róż­nym dole­gli­wo­ściom.

Obec­nie jemioła jest przede wszyst­kim lekiem sto­so­wa­nym na obni­ża­nie ciśnie­nia krwi, w lecze­niu zabu­rzeń rytmu serca oraz jako śro­dek uzu­peł­nia­jący w lecze­niu postę­pu­ją­cej miaż­dżycy.

Pre­pa­raty z jemioły są rów­nież sto­so­wane przy zbyt obfi­tych krwa­wie­niach mie­sięcz­nych oraz upo­rczy­wych krwo­to­kach z nosa.

Ostat­nio pro­wa­dzi się dość zaawan­so­wane bada­nia nad wpły­wem pre­pa­ra­tów z jemioły na hamo­wa­nie roz­ro­stu komó­rek nowo­two­ro­wych.

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się świeże i suszone Uście jemioły bytu­ją­cej na drze­wach liścia­stych.

Miodunka plamista

Ziele mio­dunki pla­mi­stej (Pul­mo­na­ria offi­ci­na­lis) – rośliny o cien­kim, roz­ga­łę­zio­nym kłą­czu i jasno­zie­lo­nych, pla­mi­stych liściach – zawiera duże ilo­ści roz­pusz­czal­nej w wodzie krze­mionki, garb­niki, śluzy, fla­wo­no­idy, sapo­niny, kwasy orga­niczne oraz sole mine­ralne.

Mio­dunka pla­mi­sta wystę­puje głów­nie w środ­ko­wej i wschod­niej Euro­pie oraz zachod­niej Sybe­rii, kwit­nie w zależ­no­ści od warun­ków kli­ma­tyczno-pogo­do­wych mię­dzy majem a wrze­śniem. Napary oraz wyciągi z mio­dunki sto­suje się w lecze­niu uzu­peł­nia­ją­cym przy gruź­licy, zapa­le­niu płuc oraz pylicy. Jej waż­nym atu­tem jest to, że nie wcho­dzi w żadne inte­rak­cje z anty­bio­ty­kami czy syn­te­tycz­nymi lekami wyko­rzy­sty­wa­nymi w lecze­niu cho­rób płuc.

Wyciąg z mio­dunki działa korzyst­nie na błony ślu­zowe dróg odde­cho­wych, przy­spie­sza­jąc bli­zno­wa­ce­nie uszko­dzo­nej tkanki płuc­nej. Ziele to działa prze­ciw­za­pal­nie i jed­no­cze­śnie zwięk­sza odpor­ność na dzia­ła­nie szko­dli­wych opa­rów i pyłów. Napary z mio­dunki są dość sku­tecz­nym lekiem prze­ciwko zapa­le­niom oskrzeli – wzma­gają ruch nabłonka rzę­sko­wego, co przy jed­no­cze­snym wzmac­nia­niu odru­chu wykrztu­śnego przy­czy­nia się do szyb­szego oczysz­cza­nia oskrzeli.

Morszczyn pęcherzykowaty

Morsz­czyn pęche­rzy­ko­waty (Fucus vesi­cu­lo­sus) to glon nale­żący do gro­mady bru­nat­nie, wystę­pu­ją­cym w Oce­anie Atlan­tyc­kim, w zachod­nich rejo­nach Morza Śród­ziem­nego oraz w Bał­tyku.

Do celów lecz­ni­czych używa się suszo­nej ple­chy morsz­czynu, która w trak­cie tego pro­cesu zmie­nia zabar­wie­nie z zie­lon­ka­wego na bru­nat­no­zie­lony lub bru­nat­no­czarny. Suro­wiec ten zawiera orga­niczne związki jodu, kwas algi­nowy, wita­miny z grupy B oraz sole mine­ralne.

Związki jodu zawarte w morsz­czy­nie zwięk­szają ilość wydzie­la­nych przez tar­czycę hor­mo­nów, co zapo­biega jej prze­ro­stowi oraz ogól­no­ustro­jo­wej oty­ło­ści. Morsz­czyn sto­suje się naj­czę­ściej w mie­szan­kach zio­ło­wych poda­wa­nych na nie­do­czyn­ność tar­czycy na tle nie­do­boru jodu oraz jako środki prze­ciw­dzia­ła­jące chro­nicz­nym zapar­ciem.

Nostrzyk żółty

W celach lecz­ni­czych sto­suje się ziele nostrzyka żół­tego (Meli­lo­tus offi­ci­na­lis) zbie­rane w począt­ko­wym okre­sie kwit­nie­nia. Naj­sku­tecz­niej­sze są górne czę­ści zakwi­ta­ją­cych pędów, ści­nane mniej wię­cej na wyso­ko­ści 35 cen­ty­me­trów. Zawie­rają one liczne związki kuma­ry­nowe, kwasy orga­niczne, fla­wo­no­idy, garb­niki i sole mine­ralne.

Napary z ziela nostrzyka mają wła­ści­wo­ści prze­ciw­za­palne, uspo­ka­ja­jące i popra­wia­jące tra­wie­nie. Ponadto nostrzyk zmniej­sza krze­pli­wość krwi i popra­wia jej cyr­ku­la­cję w naczy­niach wło­so­wa­tych. Z uwagi na te ostat­nie cechy jest czę­sto sto­so­wany w lecze­niu takich cho­rób, jak zakrze­powe zapa­le­nie żył, żyla­kowe owrzo­dze­nie nóg, żylaki odbytu oraz zapa­le­nia węzłów chłon­nych.

Ziele nostrzyka sto­suje się rów­nież zewnętrz­nie jako okłady i do prze­my­wa­nia wrzo­dów, czy­ra­ków, zaognio­nych powiek i brze­gów spo­jó­wek oraz nie­któ­rych infek­cji i zapa­leń skór­nych.

Pieprzyca siewna

Bar­dziej znana jako rze­żu­cha ogro­dowa lub rze­żu­cha siewna (Lepi­dium sati­vum), jest rośliną powszech­nie upra­wianą, gdyż nie nastrę­cza to żad­nych kło­po­tów. Nasiona można wysie­wać na pia­sek lub watę czy ligninę pod warun­kiem, że jest bar­dzo wil­gotna. Kieł­ko­wa­nie nastę­puje już po 1–2 dniach. Przy sta­łym pod­le­wa­niu i cie­ple zbiory można prze­pro­wa­dzać już po dwu tygo­dniach od wysia­nia. Świeże, młode listki rze­żu­chy mają przy­jemny, ostry smak i cha­rak­te­ry­styczny zapach. Zawie­rają one wita­miny C, B, B2, K oraz karo­ten i łatwo przy­swa­jalne sole mine­ralne.

Spo­ży­wa­nie list­ków rze­żu­chy pobu­dza prze­mianę mate­rii, zwięk­sza wydzie­la­nie się soku żołąd­ko­wego i żółci, a także działa lekko moczo­pęd­nie. Przy regu­lar­nym jej spo­ży­wa­niu wyraź­nie wzra­sta ilość czer­wo­nych krwi­nek w oso­czu. Rze­żu­cha spo­ży­wana jest przede wszyst­kim jako warzywo do nabiału, ryb i sała­tek.

Medy­cyna ludowa zaleca zja­da­nie więk­szych ilo­ści rze­żu­chy przy nad­ci­śnie­niu, szkor­bu­cie oraz ane­mii, ponadto maści spo­rzą­dzane z ziela i nasion pie­przycy zale­cane są do lecze­nia ropie­ją­cych ran, nie­któ­rych der­ma­toz, a nawet świerzbu.

Pięciornik gęsi

Pię­cior­nik gęsi (Poten­tilla anse­rina) to bylina, rzadko kiedy wyra­sta­jąca powy­żej dzie­się­ciu cen­ty­me­trów, o pło­żą­cych się pędach, które od maja do sierp­nia zakwi­tają wyda­jąc poje­dyn­czy, żółty kwiat. Pię­cior­nik gęsi wystę­puje w całej pół­noc­nej i środ­ko­wej Euro­pie, naj­chęt­niej na łąkach, pastwi­skach oraz nad brze­gami wód sto­ją­cych i wolno pły­ną­cych.

Ziele pię­cior­nika gęsiego zawiera liczne garb­niki, fla­wo­no­idy. goryczki, śluzy oraz pokaźne ilo­ści wita­miny C.

Napar z pię­cior­nika poda­wany jest jako śro­dek ścią­ga­jący przy nie­wiel­kich krwa­wie­niach wewnętrz­nych oraz przy prze­wle­kłych bie­gun­kach, zabu­rze­niach tra­wien­nych i nie­do­czyn­no­ści wątroby. Ziele to sku­tecz­nie działa przy wzdę­ciach, nie­re­gu­lar­nych wypróż­nie­niach, nie­do­bo­rze soku żołąd­ko­wego i żółci oraz bywa zale­cane przy bole­snym i nie­re­gu­lar­nym mie­siącz­ko­wa­niu.

Medy­cyna ludowa zaleca okłady ze zmiaż­dżo­nych, świe­żych liści pię­cior­nika prze­ciwko żyla­kom i reu­ma­ty­zmowi.

Rutwica lekarska

Rutwica lekar­ska (Galega offi­ci­na­lis) znaj­duje zasto­so­wa­nie we wcze­snych sta­diach cukrzycy, ponie­waż zawarte w niej związki czynne wyka­zują dzia­ła­nie hipo­gli­ke­mi­zu­jące. Roślina ta bywa także sto­so­wana wspo­ma­ga­jąco w lecze­niu oty­ło­ści oraz jako śro­dek galak­to­genny u kobiet kar­mią­cych, w celu pobu­dze­nia lak­ta­cji.

Roślina ta, w sta­nie dzi­kim wystę­pu­jąca w połu­dnio­wej i środ­ko­wej Euro­pie, poprzez Kau­kaz aż po Bli­ski Wschód, mie­rzy zwy­kle około 60 cen­ty­me­trów wyso­ko­ści i ma puste w środku, wypro­sto­wane łodygi. Od lipca do sierp­nia rutwica wykształca białe, nie­bie­skie lub liliowe kwiaty, ujęte w grona.

Serdecznik pospolity

Ser­decz­nik pospo­lity (Leonu­rus car­diaca) wystę­puje na kon­ty­nen­cie euro­azja­tyc­kim i pół­noc­no­ame­ry­kań­skim. Nie ma więk­szych wyma­gań kli­ma­tyczno-gle­bo­wych, rośnie prak­tycz­nie wszę­dzie, na polach, łąkach, w wid­nych lasach i rzad­kich zaro­ślach, a także w pobliżu ludz­kich domostw.

Przy dobrym nasło­necz­nie­niu i nie­zbyt jało­wej gle­bie ser­decz­nik wyra­sta nawet do pół­tora metra wyso­ko­ści. Wznie­sione, owło­sione łodygi są puste w środku i gęsto poro­śnięte ciem­no­zie­lo­nymi, roz­cza­pie­rzo­nymi liśćmi. Ser­decz­nik kwit­nie od czerwca do wrze­śnia, wyda­jąc nie­po­zorne, czer­wone lub różowe kwiaty, oka­la­jące nasady gór­nych liści.

Ziele ser­decz­nika od sta­ro­żyt­no­ści sto­so­wane jest w lecze­niu cho­rób serca – w postaci wycią­gów lub napa­rów. Ser­decz­nik toni­zuje cen­tralny sys­tem ner­wowy oraz działa roz­kur­czowo na mię­śnie gład­kie, przede wszyst­kim prze­wodu pokar­mo­wego. Ofi­cjalna medy­cyna zaleca napary z ser­decz­nika przy nad­po­bu­dli­wo­ści zwią­za­nej zarówno z meno­pauzą, jak i jak i andro­pauzą oraz przy ner­wi­cach ser­cowo-naczy­nio­wych. Szyb­kie efekty uzy­skuje się dzięki temu spe­cy­fi­kowi przy ata­kach kolki jeli­to­wej i bólach brzu­cha.

Medy­cyna ludowa sto­suje napar z ser­decz­nika przy cukrzycy, padaczce, histe­rii oraz cho­ro­bie Base­dowa.

Świerk pospolity

Świerk pospo­lity (Picea abies) osiąga 60 metrów wyso­ko­ści. To drzewo o pro­stym, strze­li­stym pniu zwień­czo­nym stoż­ko­watą koroną, wystę­puje powszech­nie w pół­noc­nej i środ­ko­wej Euro­pie. W zasa­dzie nie ma okre­ślo­nych wyma­gań gle­bowo-kli­ma­tycz­nych. Liście w for­mie trzy­cen­ty­me­tro­wych igieł o rom­bo­idal­nym prze­kroju gęsto okry­wają gałązki korony. Całe drzewo pokryte jest bru­natną, mocno spę­kaną korą. Doj­rzałe szyszki mają kształt walca, są bru­natne i błysz­czące i osią­gają dłu­gość od 15 do 20 cen­ty­me­trów.

W liściach i mło­dych gałąz­kach świer­ko­wych wystę­puje cenny ole­jek ete­ryczny oraz dość duże ilo­ści garb­ni­ków. Do celów lecz­ni­czych używa się liści świer­ko­wych (czyli igieł) oraz żywicy.

Napary z igieł świer­ko­wych (lub z mło­dych odro­stów) sto­suje się do inha­la­cji przy scho­rze­niach gór­nych dróg odde­cho­wych oraz do obmy­wań i kąpieli – napar działa wybit­nie dezyn­fe­ku­jące.

Żywicy świer­ko­wej używa się do pro­duk­cji maści roz­grze­wa­ją­cych oraz pla­strów sto­so­wa­nych przy zapa­le­niu korzon­ków ner­wo­wych, new­ral­giach itp.

Tymia­nek Thy­mus ser­pyl­lum

Tymia­nek należy do roślin z rodziny war­go­wych i w naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej wystę­puje naj­czę­ściej na sło­necz­nych obrze­żach lasów oraz jasnych pola­nach. Ten nie­wielki pół­krzew kwit­nie od czerwca do wrze­śnia, roz­ta­cza­jąc inten­sywny, aro­ma­tyczny zapach, który z daleka wabi owady. Tymia­nek jest rośliną mio­do­dajną.

Ole­jek ete­ryczny, wcho­dzący w skład ziela tymianku, działa roz­kur­czowo i dezyn­fe­ku­jące, ze względu na to chęt­nie sto­suje się napary i wyciągi z tymianku przy wszel­kich cho­ro­bach gór­nych dróg odde­cho­wych: od astmy oskrze­lo­wej po zwy­kłe prze­zię­bie­nia.

Napar z tymianku sto­suje się rów­nież zewnętrz­nie do płu­ka­nia jamy ust­nej i gar­dła przy wszel­kich sta­nach zapal­nych oraz jako okłady na źle gojące się, zaognione rany.

Tymia­nek jest jedną z pod­sta­wo­wych roślin przy­pra­wo­wych, sto­suje się go do przy­pra­wia­nia zarówno mięs, jak serów, ryb i warzyw, gdyż pobu­dza ape­tyt i korzyst­nie wpływa na czyn­no­ści dróg tra­wien­nych. Nie należy jed­nak tego cen­nego ziela nad­uży­wać, gdyż w więk­szych daw­kach może zbyt mocno pobu­dzić dzia­ła­nie tar­czycy, co nie jest wska­zane.

Do celów lecz­ni­czych naj­le­piej uży­wać gór­nych, kwit­ną­cych czę­ści pędów tej rośliny.

Topola czarna

Topola czarna, soko­rzyna (Popu­lus nigra) to drzewo dora­sta­jące do 25–35 metrów wyso­ko­ści, o luź­nej, sze­ro­kiej koro­nie i ciem­no­bru­nat­nej, miej­scami głę­boko spę­ka­nej korze. Liście topoli, o trój­kąt­nym zary­sie, wyra­stają z gałą­zek na dłu­gich szy­puł­kach. Kwiaty, poja­wia­jące się w kwiet­niu, zebrane są w dłu­gie zwi­sa­jące kotki. Topola pocho­dzi naj­praw­do­po­dob­niej z Hima­la­jów, obec­nie jest bar­dzo dobrze zaadap­to­wana do warun­ków kli­ma­tycz­nych panu­ją­cych w środ­ko­wej i wschod­niej Euro­pie, gdzie też naj­czę­ściej wystę­puje. Jest to drzewo typowo nizinne, rosnące na niżu i w doli­nach rzek oraz w lasach liścia­stych.

Topo­lami bar­dzo czę­sto obsa­dza się pobo­cza dróg i gra­nice par­ków.

Pączki topoli, zbie­rane wcze­sną wio­sną, gdy są jesz­cze zamknięte i okryte łuskami, zawie­rają liczne gli­ko­zydy, fla­wo­no­idy, garb­niki, żywice oraz ole­jek ete­ryczny.

Świeże pączki po zmiaż­dże­niu sto­suje się w for­mie okła­dów przy grzy­bi­cach, owrzo­dze­niach oraz żyla­kach. Napary z pącz­ków topoli mają dzia­ła­nie moczo­pędne i dezyn­fek­cyjne, ze względu na te wła­ści­wo­ści są czę­sto zale­cane przy scho­rze­niach i infek­cjach dróg moczo­wych i nerek. Medy­cyna ludowa zaleca napary z pącz­ków topoli jako śro­dek prze­ciw­go­rącz­kowy i napo­tny. Daw­niej popu­larne były maści spo­rzą­dzane z roz­tar­tych pącz­ków topoli i wie­przo­wego smalcu – zale­cano je przy egze­mach oraz prze­ciwko wypa­da­niu wło­sów.

Nie­któ­rzy tera­peuci zale­cają świeże, miaż­dżone pączki topoli na okłady przy zaawan­so­wa­nych żyla­kach, rów­nież przy odży­la­ko­wym owrzo­dze­niu pod­udzi.

Wiązówka błotna

Wią­zówka błotna (Fili­pen­dula ulma­ria) wystę­puje na nizi­nach i w górach. Lubi gleby żyzne i wil­gotne, tor­fo­wi­ska, gęste zaro­śla, wil­gotne lasy olchowe oraz brzegi wód, zarówno sto­ją­cych, jak i jak i pły­ną­cych.

Jest to bylina o krót­kim, zdrew­nia­łym kłą­czu, z któ­rego wyra­sta sztywna, wznie­siona łodyga, osią­ga­jąca nawet do dwu metrów wyso­ko­ści. W czerwcu i lipcu poja­wiają się liczne pach­nące kwiatki, zebrane w roz­ga­łę­zione bal­da­chy.

W celach lecz­ni­czych sto­suje się kwiat wią­zówki, który, szcze­gól­nie w począt­ko­wym okre­sie kwit­nie­nia, zawiera liczne cenne sub­stan­cje: gli­ko­zydy, fla­wo­no­idy, garb­niki, kwasy orga­niczne oraz ole­jek ete­ryczny.

Napary z kwiatu wią­zówki błot­nej przy­spie­szają two­rze­nie się i wyda­la­nie potu oraz moczu, co znacz­nie przy­spie­sza wyda­la­nie z orga­ni­zmu tok­syn i szko­dli­wych meta­bo­li­tów. Napar z wią­zówki działa rów­nież na prze­wód pokar­mowy – lekko ścią­ga­jąc i prze­ciw­bak­te­ryj­nie. Wią­zówka błotna sto­so­wana jest z powo­dze­niem przy scho­rze­niach reu­ma­tycz­nych i gość­co­wych, przy bólach w sta­wach, gorączce i obo­la­łych mię­śniach. Sku­tecz­ność jej dzia­ła­nia zwią­zana jest z obec­no­ścią kwasu sali­cy­lo­wego, dzia­ła­ją­cego podob­nie jak aspi­ryna.

Zewnętrz­nie napary z wią­zówki błot­nej zaleca się przy nie­któ­rych cho­ro­bach skóry.

Żurawina błotna

Żura­wina błotna (Vac­ci­nium oxy­coc­cos) to krze­winka o wiot­kich, pło­żą­cych się pędach, osy­pa­nych dość gęsto małymi, ciem­no­zie­lo­nymi, elip­so­wa­tymi list­kami. Żura­wina zakwita pomię­dzy czerw­cem a lip­cem, zaś jej jagody doj­rze­wają cał­ko­wi­cie dopiero we wrze­śniu. Można je zbie­rać przez całą zimę, gdyż pozo­stają na krzacz­kach aż do wcze­snej wio­sny.

Jest to roślina zim­no­lubna, wystę­pu­jąca w naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej raczej w pół­noc­nych czę­ściach kon­ty­nentu i w górach.

Jagody żura­winy zawie­rają w sobie cukry, kwasy orga­niczne, pek­tyny, garb­niki, karo­teny, wita­miny z gruby B oraz nie­wiel­kie ilo­ści gory­czek. Medy­cyna ofi­cjalna zaleca sto­so­wa­nie wycią­gów i napa­rów z żura­winy jako śro­dek prze­ciw­go­rącz­kowy i orzeź­wia­jący, a sok z żura­winy poda­wany jest przy infek­cjach dróg moczo­wych.

Medy­cyna ludowa sto­suje sok żura­winy przy gośćcu, angi­nie oraz wszel­kich cho­ro­bach prze­zię­bie­nio­wych.

Żura­wina jest też dosko­na­łym i peł­nym wita­min dodat­kiem do mięs, dro­biu itp. Oprócz tego wyra­bia się z niej kisiele, soki i kon­fi­tury.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki