Choroby kobiet - Maria Treben - ebook

Choroby kobiet ebook

Maria Treben

0,0
21,50 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Choroby kobiet to praktyczne kompendium naturalnych metod wspierania zdrowia kobiet w każdym wieku. Maria Treben pokazuje, jak łagodzić codzienne dolegliwości i dbać o organizm z pomocą ziół. Autorka podkreśla też znaczenie profilaktyki – każda kobieta powinna regularnie badać piersi po menstruacji, by wcześnie wykryć ewentualne zmiany. Nie każde zgrubienie oznacza nowotwór – bolesne gruczoły podczas cyklu, stany zapalne czy obrzęki spowodowane nagromadzeniem mleka są powszechne i zwykle niegroźne. Regularna kontrola pozwala reagować odpowiednio i dbać o zdrowie w pełni świadomie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Lepiej zapobiegać niż leczyć

Zasadę tę znają wpraw­dzie wszy­scy, nie­stety bar­dzo nie­wielu jej prze­strzega. Wielu ludzi ocze­kuje od swego ciała nie­za­wod­nego funk­cjo­no­wa­nia w każ­dych warun­kach, sądząc, że można je obcią­żać w nie­skoń­czo­ność i wie­rząc, iż jego wewnętrzne siły są nie­wy­czer­palne. Każdy, kto uległ tej ilu­zji, żyje bar­dzo nie­bez­piecz­nie, gdyż nasze ciało potrze­buje pie­lę­gna­cji, opieki, wytre­no­wa­nia oraz wystar­cza­ją­cej ilo­ści snu i wypo­czynku w celu rege­ne­ra­cji sił wital­nych i odpor­no­ścio­wych. Pro­wa­dze­nie gospo­darki rabun­ko­wej w sto­sunku do wła­snego orga­ni­zmu prę­dzej, czy póź­niej musi zakoń­czyć się kata­stro­fal­nie.

Oczy­wi­ście udo­wod­nie­nie sku­tecz­no­ści metod zapo­bie­gaw­czych nie jest sprawą pro­stą. Jeśli kogoś oszczę­dzi „obo­wiąz­kowy” katar w okre­sie przej­ścio­wym, wolimy wie­rzyć, że czło­wiek ów miał szczę­ście, niż że jego metody pro­fi­lak­tyczne odnio­sły suk­ces.

Na pomysł, że za pomocą har­to­wa­nia całego ciała można uchro­nić się przed infek­cją, wpada nie­wielu.

Stąd już pro­sta droga do poglądu: po co mam pić napary zio­łowe ze skrzypu, czy jemioły, skoro na razie nie mam żad­nych dole­gli­wo­ści zwią­za­nych z miaż­dżycą, czy ser­cem?

Cóż, do pro­fi­lak­tyki nikogo nie można zmu­sić, można ją jedy­nie bar­dzo ser­decz­nie zale­cać jako jedyną metodę uchro­nie­nia się przed wie­loma scho­rze­niami.

Pamię­tajmy, że Bóg stwo­rzył prze­ciwko każ­dej cho­ro­bie roślinne lekar­stwo, wyma­ga­jąc od nas jedy­nie odro­biny trudu w korzy­sta­niu z Jego darów.

Hartowanie ciała

Nie ma rze­czy istot­niej­szej dla naszego ciała od kąpieli w wodzie, słońcu i powie­trzu. W ten spo­sób har­tu­jemy całe ciało i spra­wiamy, że staje się ono mniej podatne na wszel­kie infek­cje i scho­rze­nia. Szcze­gólną rolę ma przy tym zimna woda, pobu­dza­jąca serce i krą­że­nie oraz ukrwie­nie tka­nek. Przy zabie­gach prze­pro­wa­dza­nych za pomocą zim­nej wody należy jed­nak prze­strze­gać kilku zasad­ni­czych reguł, w innym przy­padku miast sobie pomóc – możemy jedy­nie zaszko­dzić.

Oto zasady, któ­rych prze­strze­ga­nie jest obo­wiąz­kowe:

Przed zasto­so­wa­niem zim­nej wody całe ciało powinno być roz­grzane. Rano naj­le­piej zabiegi prze­pro­wa­dzać natych­miast po wsta­niu z cie­płego łóżka, wie­czo­rem naj­le­piej roz­grzać się krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem.

Tem­pe­ra­tura w łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym prze­pro­wa­dzać będziemy zabieg, musi być umiar­ko­wana, raczej odczu­wana jako przy­jemna. Okno musi być zamknięte, by nie dopu­ścić do powsta­nia prze­ciągu.

Po zabiegu ciało musi mieć moż­li­wość szyb­kiego ponow­nego roz­grza­nia się, ide­al­nie jest, jeśli po ran­nym zabiegu wró­cimy na pół godziny do roz­grza­nego łóżka, a po wie­czor­nym wyko­namy krótki, ale ener­giczny spa­cer.

Przy sto­so­wa­niu zabie­gów mają­cych na celu zahar­to­wa­nie całego ciała, zresztą tak jak ze wszyst­kim, nie wolno jed­nak prze­sa­dzić. Jeśli nasze ciało zbyt­nio się przy­zwy­czai do bodź­ców, nie będzie już na nie w pożą­dany spo­sób reago­wać. Nie należy więc stale wyko­rzy­sty­wać wszyst­kich moż­li­wo­ści har­to­wa­nia się, lecz zmie­niać metody, na przy­kład w zależ­no­ści od pory roku.

Kąpiel rąk

Napeł­niamy umy­walkę zimną wodą do poziomu umoż­li­wia­ją­cego zanu­rze­nie rąk aż do połowy ramion i pomału zanu­rzamy w niej ręce. Przy zanu­rze­niu powoli liczymy od dwu­dzie­stu do trzy­dzie­stu, następ­nie ręce wycią­gamy z wody i otrzą­samy (nie wycie­ra­jąc ich jed­nak). Ręce roz­grze­wamy i suszymy ener­gicz­nymi wyma­chami. Po osu­sze­niu od razu uda­jemy się do łóżka. Uczu­cie świe­żo­ści ema­nu­jące z rąk powinno w krót­kim cza­sie prze­nieść się rów­nież na serce, dla któ­rego zimna woda ozna­cza pobu­dze­nie czyn­no­ści przy jed­no­cze­snym toni­zo­wa­niu jego skur­czów. W ten spo­sób nie tylko będziemy mieli zdrowy, głę­boki sen, ale i zahar­tu­jemy całe ciało uod­par­nia­jąc je prze­ciwko wszel­kim infek­cjom.

Zimne obmywania

Zimne obmy­wa­nia, prze­pro­wa­dzane dwa razy dzien­nie – rano i wie­czo­rem – są zna­ko­mi­tym spo­so­bem na zahar­to­wa­nie całego ciała. Śro­dek ten jest szcze­gól­nie sku­teczny prze­ciwko wszel­kim prze­zię­bie­niom, cho­ro­bom gry­po­wym oraz wraż­li­wo­ści na zmiany pogo­dowe.

Do zabiegu uży­wamy gąbki zmo­czo­nej w zim­nej wodzie. Roz­po­czy­namy zawsze od pra­wej stopy, następ­nie obie nogi, zawsze w kolej­no­ści od pra­wej ku lewej, ramiona, plecy oraz oko­lica serca. Obmy­wa­nie się powinno być prze­pro­wa­dzane dość szybko, oko­licę serca obmy­wamy, dwóch-trzy­krot­nie koli­stymi ruchami.

Wycie­ra­nie się szorst­kim fro­to­wym ręcz­ni­kiem zalewa całe ciało wspa­nia­łym uczu­ciem dogłęb­nego cie­pła. Przy dwóch­krot­nym prze­pro­wa­dza­niu zabiegu (rano i wie­czo­rem) zawsze będziemy mieli cie­płe i suche dło­nie i stopy, prócz tego wywa­żoną rów­no­wagę, zarówno fizyczną jak i psy­chiczną. Wie­czorne obmy­wa­nie się ozna­cza zawsze zdrowy, mocny sen.

Bieg po rosie

Jeśli mamy wła­sny ogró­dek lub miesz­kamy w pobliżu tere­nów zie­lo­nych, powin­ni­śmy majowe poranki wyko­rzy­sty­wać na bie­ga­nie boso po rosie. Maj jest do tego celu porą naj­od­po­wied­niej­szą: słońce już roz­grzewa zie­mię, lecz nie na tyle, by przed­wcze­śnie wysu­szyć poranną rosę

Bie­ga­nie na bosaka nie tylko zna­ko­mi­cie pobu­dza krą­że­nie krwi. Dzie­się­cio­mi­nu­towy bieg, wyko­ny­wany przy wypro­sto­wa­nej syl­wetce, nawet z lekką ten­den­cją do odchy­le­nia tuło­wia ku tyłowi, przy jed­no­cze­snym bar­dzo głę­bo­kim oddy­cha­niu, wywiera ogól­nie dobro­czynny wpływ na cało­kształt naszego zdro­wia.

Po powro­cie do domu wil­gotne stopy spłu­ku­jemy cie­płą wodą i, nie wycie­ra­jąc ich, zakła­damy skar­petki. Bieg po rosie zna­ko­mi­cie pobu­dza krą­że­nie krwi i sku­tecz­nie chroni przed zim­nymi i wil­got­nymi sto­pami. Ponadto poranny, dzie­się­cio­mi­nu­towy bieg pozwala na cały dzień pobrać tlen i ener­gię.

Stąpanie po śniegu

Rano wsta­jemy, cie­pło się ubie­ramy i na bosaka bie­gniemy przez świeżo spa­dły śnieg. Jest to oczy­wi­ście spo­sób na har­to­wa­nie się wyłącz­nie dla ludzi już wpra­wio­nych w tej dzie­dzi­nie, na przy­kład let­nim bie­ga­niem po rosie i zim­nymi obmy­wa­niami. Bar­dzo ważne jest tempo biegu – nie powinno prze­kształ­cić się w mar­szo­bieg, gdyż jedy­nie dość szybki, praw­dziwy bieg gwa­ran­tuje, że nie zmar­z­niemy.

Na począ­tek nie powinno się na śniegu prze­by­wać dłu­żej niż jedną minutę, po dłuż­szym tre­ningu możemy czas wydłu­żyć do trzech minut, ale jest to już nie­prze­kra­czalna gra­nica.

W trak­cie biegu oddy­chamy głę­boko przez nos lub wdy­chamy powie­trze przez nos i wydy­chamy przez usta. Świeże mroźne powie­trze działa odżyw­czo na cały orga­nizm, prze­peł­nia­jąc go tle­nem i ener­gią. Po powro­cie do domu wil­gotne stopy spłu­ku­jemy cie­płą wodą i, nie wycie­ra­jąc ich, zakła­damy cie­płe skar­petki. Stopy możemy dodat­kowo roz­grzać krót­kim, ale inten­syw­nym spa­ce­rem.

Stąpanie w wodzie

W zim­nej wodzie, się­ga­ją­cej nieco powy­żej pół łydki, spa­ce­ru­jemy niczym bocian, za każ­dym razem wynu­rza­jąc cał­ko­wi­cie jedną nogę. Ponowne zanu­rze­nie powinno nastę­po­wać dość powoli i stop­niowo: naj­pierw palce, następ­nie śród­sto­pie i pięta, na końcu łydka. Po zabiegu nie wycie­ramy nóg, tylko na wil­gotne nacią­gamy cie­płe skar­petki.

Zimą zabieg prze­pro­wa­dzamy w wan­nie wypeł­nio­nej zimną wodą, latem wyszu­ku­jemy w tym celu czy­sty stru­mień lub potok.

Szczotkowanie skóry

Szczotką z natu­ral­nego wło­sia szczot­ku­jemy rano, po poran­nej toa­le­cie skórę na sucho.

Roz­po­czy­namy zawsze od pra­wej strony i szczot­ku­jemy w kie­runku do serca, od stóp do bar­ków. Następ­nie prze­cho­dzimy na prawą stronę. Do ple­ców warto spra­wić sobie szczotkę na nieco dłuż­szym trzonku, przy czym plecy szczot­ku­jemy zawsze w kie­runku od krę­go­słupa na boki. Brzuch szczot­ku­jemy okręż­nymi ruchami, pro­wa­dzo­nymi zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zegara.

Po prze­pro­wa­dzo­nym zabiegu warto wziąć prysz­nic, by spłu­kać zeszczot­ko­wane łuseczki wyda­lo­nego naskórka. Nacisk przy szczot­ko­wa­niu nie powi­nien być zbyt mocny, skóra powinna się inten­syw­nie zaró­żo­wić, ale nie zaczer­wie­nić.

Zioła

Aralia wysoka

Ara­lia wysoka (Ara­lia elata), roślina nale­żąca do rodziny ara­lio­wa­tych, jest nie­wiel­kim, wyra­sta­ją­cym mniej wię­cej do wyso­ko­ści 6 metrów drzew­kiem, o cien­kim, zazwy­czaj nie­roz­ga­łę­zio­nym pniu. Do tej samej rodziny należy rów­nież legen­darny żeń­szeń (Panax gin­seng), któ­rego korze­nie, mające kształt ludz­kiego ciała, powszech­nie wyko­rzy­sty­wane są jako śro­dek wzmac­nia­jący i popra­wia­jący pracę ludz­kiego sys­temu odpor­no­ścio­wego.

Drzewko, któ­rego ojczy­zną jest Daleki Wschód, jest powszech­nie wyko­rzy­sty­wane w lecz­nic­twie. Wyciągi wodne i alko­ho­lowe z ara­lii wyso­kiej mają dzia­ła­nie zbli­żone do znacz­nie rza­dziej wystę­pu­ją­cego żeń-sze­nia: pobu­dzają ośrod­kowy układ ner­wowy, szcze­gól­nie czę­ści odpo­wie­dzialne za koor­dy­na­cję ruchową i wydziel­ni­czą. Wyciągi z korze­nia ara­lii mają wła­ści­wo­ści prze­ciw­wi­ru­sowe, a nawet w pew­nym stop­niu prze­ciw­no­wo­two­rowe, usu­wają zmę­cze­nie, pobu­dzają aktyw­ność i znacz­nie przy­spie­szają powrót do zdro­wia po cięż­kich, wynisz­cza­ją­cych orga­nizm cho­ro­bach i ope­ra­cjach. Nalewki z ara­lii zaleca się na poprawę czyn­no­ści serca, płuc oraz na obni­że­nie poziomu cukru we krwi.

Liczne bada­nia dowo­dzą, że regu­larne sto­so­wa­nie pre­pa­ra­tów z ara­lii prze­ciw­działa impo­ten­cji oraz sta­nom depre­syj­nym, przede wszyst­kim wystę­pu­ją­cym na tle kli­mak­te­ryj­nym. Wyciągi z ara­lii nie są wska­zane przy nad­ci­śnie­niu, gdyż pod­no­szą ciśnie­nie tęt­ni­cze.

Babka lancetowata

Liście babki lan­ce­to­wa­tej (Plan­tago lan­ce­olata) od sta­ro­żyt­no­ści sto­so­wane były w celach lecz­ni­czych. Obec­nie mają zasto­so­wa­nie głów­nie zewnętrzne, gdyż okłady z nich dosko­nale wpły­wają na szyb­kość goje­nia się ran, zwłasz­cza trudno goją­cych się i zain­fe­ko­wa­nych.

Napary oraz syropy z liści babki lan­ce­to­wa­tej są rów­nież sto­so­wane w cho­ro­bach gór­nych dróg odde­cho­wych, dzia­łają prze­ciw­za­pal­nie i bak­te­rio­bój­czo.

Dezyn­fe­ku­jące dzia­ła­nie babki lan­ce­to­wa­tej i zwy­kłej wyko­rzy­sty­wane jest przy kom­po­no­wa­niu mie­sza­nek zio­ło­wych do okła­dów i prze­my­wań pochwy przy sta­nach zapal­nych oraz podraż­nie­niach.

Aktyw­nymi sub­stan­cjami w liściu i zielu babki lan­ce­to­wa­tej są przede wszyst­kim gli­ko­zydy, śluzy, pek­tyny oraz kwasy orga­niczne.

Przy­wrot­nik pospo­lity Alche­milla vul­ga­ris

Ziele przy­wrot­nika pospo­li­tego jest rośliną lecz­ni­czą naj­wszech­stron­niej leczącą dole­gli­wo­ści kobiece.

Roślinę tę znaj­dziemy na pod­mo­kłych łąkach, w zaro­ślach, na pola­nach leśnych i w wil­got­nych rowach. Kwit­nie od maja do począt­ków wrze­śnia, okry­wa­jąc górne czę­ści pędów drob­niut­kimi kwiat­kami zebra­nymi w grona.

Lecz­ni­cze wła­ści­wo­ści ma cała nad­ziemna część przy­wrot­nika, zawie­ra­jąca liczne goryczki i garb­niki. Jej dzia­ła­nie jest przede wszyst­kim łagod­nie ścią­ga­jące i roz­kur­czowe.

Napar z przy­wrot­nika pospo­li­tego zaleca się przy dole­gli­wo­ściach okresu prze­kwi­ta­nia, przy zbyt sil­nym mie­siącz­ko­wa­niu, a szcze­gól­nie pokwi­ta­ją­cym dziew­czę­tom przy upła­wach.

Przy­wrot­nik sto­suje się rów­nież do czysz­cze­nia krwi przy obja­wach zabu­rzeń prze­miany mate­rii oraz dole­gli­wo­ściach żołąd­kowo-jeli­to­wych. Napar z przy­wrot­nika sto­so­wany jest zewnętrz­nie przy zapa­le­niach pochwy.

Ziele przy­wrot­nika należy zbie­rać przy suchej, sło­necz­nej pogo­dzie, przed jego peł­nym roz­kwi­tem. Korzeń, rów­nież nie­kiedy uży­wany do celów lecz­ni­czych, wyko­puje się we wrze­śniu i paź­dzier­niku.

Barwinek pospolity

Bar­wi­nek (Vinca minor) spo­ty­kany jest powszech­nie na całym nie­mal obsza­rze Europy Środ­ko­wej i Połu­dnio­wej, przede wszyst­kim w liścia­stych lasach, w zaro­ślach oraz na zbo­czach pagór­ków. Ziele bar­winka, ści­nane tuż przy ziemi, w okre­sie kwit­nie­nia, to zna­czy pomię­dzy mar­cem a majem, a także przy dru­gim kwit­nie­niu, które ma miej­sce jesie­nią, zawiera około 30 alka­lo­idów, ponadto garb­niki, fla­wo­no­idy, kwasy orga­niczne, wita­minę C, pek­tyny oraz sole mine­ralne.

Sta­ro­żytni Grecy zale­cali ziele bar­winka prze­ciwko bólom zębów, bie­gunce, a nawet uką­sze­niom węży!

Od XVII wieku ziele bar­winka sto­so­wane było w lecze­niu cho­rób płuc, nad­ci­śnie­nia oraz na ogólne wzmoc­nie­nie sił wital­nych. Zewnętrz­nie bar­wi­nek sto­suje się do okła­dów i płu­ka­nek przy sta­nach zapal­nych, zarówno w obrę­bie jamy ust­nej, jak i geni­ta­liów.

Nie­wiel­kie ilo­ści naparu z bar­winka (więk­sze mogą podzia­łać tok­sycz­nie z uwagi na obec­ność alka­lo­idów) zaleca się przy zabu­rze­niach kli­mak­te­ryj­nych, szcze­gól­nie przy bólach głowy, szu­mie w uszach oraz trud­no­ściach w kon­cen­tra­cji.

Berberys zwyczajny

Się­ga­jący do trzech metrów krzew ber­be­rysu zwy­czaj­nego (Ber­be­ris vul­ga­ris) wystę­puje w całej Euro­pie, z wyjąt­kiem dale­kiej pół­nocy, Gre­cji oraz Tur­cji. Kwit­nie od maja do czerwca, a owo­cuje od sierp­nia do wrze­śnia. Do celów lecz­ni­czych sto­suje się korę ber­be­rysu, jego liście oraz owoce – znacz­nie rza­dziej korze­nie.

W owo­cach ber­be­rysu wystę­pują przede wszyst­kim kwasy orga­niczne, sole mine­ralne, pek­tyny, cukry oraz wita­mina E. W liściach i korze­niu głów­nym czyn­nymi sub­stan­cjami są alka­lo­idy.

Kora i korze­nie ber­be­rysu sto­so­wane są z powo­dze­niem w lecze­niu prze­wle­kłego zapa­le­nia wątroby, kamicy żół­cio­wej, nie­do­sta­tecz­nym wytwa­rza­niu żółci oraz powi­kła­niach czyn­no­ści wątroby i woreczka żół­cio­wego wsku­tek infek­cji bak­te­ryj­nych. Napary oraz wyciągi z liści sto­so­wane są przede wszyst­kim w gine­ko­lo­gii i położ­nic­twie, a owoce przy sta­nach zapal­nych błon ślu­zo­wych oraz pro­fi­lak­tycz­nie, celem zapo­bie­że­nia infek­cjom bak­te­ryj­nym.

Bukko brzozowe

Bukko brzo­zowe, grusz­lin kar­bo­listny, grucz­lin (Aga­tho­sma betu­lina) to nie­zwy­kle cenna roślina wystę­pu­jąca wyłącz­nie w Repu­blice Połu­dnio­wej Afryki, w oko­licy Kapsz­tadu. Wszel­kie próby prze­szcze­pie­nia bukko w inne rejony skoń­czyły się jak dotąd nie­po­wo­dze­niem.

Wodne i alko­ho­lowe wyciągi z liści bukko mają silne dzia­ła­nie moczo­pędne i anty­sep­tyczne oraz umiar­ko­wane dzia­ła­nie roz­kur­czowe, przede wszyst­kim w zakre­sie mię­śni gład­kich prze­wodu pokar­mo­wego i dróg moczo­wych.

Dzięki swym wła­ści­wo­ściom liście bukko są nie­za­stą­pio­nym lekiem przy wszel­kich scho­rze­niach dróg moczo­wych – od nerek aż po cewkę moczową. Rów­nie sku­tecz­nie leczą zapa­le­nia mied­ni­czek ner­ko­wych, jak i pęche­rza, gru­czołu kro­ko­wego (pro­staty) i cewki moczo­wej. Kura­cję liśćmi bukko zaleca się także przy kamicy moczo­wej oraz przy wszel­kich obrzę­kach powsta­łych na tle nie­wy­dol­no­ści nerek.

Nie­stety, liście bukko oraz wszel­kie pre­pa­raty z niego wytwo­rzone są nie­zwy­kle trudno dostępne, przede wszyst­kim ze względu na ogra­ni­czone wystę­po­wa­nie tej rośliny.

Chaber bławatek

Cha­ber bła­wa­tek (Cen­tau­rea cyanus) jest pospo­li­tym chwa­stem zbóż ozi­mych, przede wszyst­kim żyta, wystę­pu­ją­cym naj­czę­ściej na lek­kich i nie­zbyt kwa­śnych gle­bach.

Do celów lecz­ni­czych zbiera się sam kwiat, zawie­ra­jący barw­niki o skła­dzie che­micz­nym nieco zbli­żo­nym do fla­wo­no­idów, oraz śluzy, garb­niki i sole mine­ralne, w tym przede wszyst­kim cenny potas i man­gan.

Cha­ber bła­wa­tek uży­wany zarówno sam, jak i w mie­szan­kach z innymi zio­łami działa prze­ciw­za­pal­nie i moczo­pęd­nie. Zaleca się picie naparu przy prze­wle­kłych zapa­le­niach nerek oraz infek­cjach dróg moczo­wych.

W for­mie zewnętrz­nej płu­kanki jest dość sku­tecz­nym lekiem prze­ciwko zapa­le­niu spo­jó­wek oka oraz nad­wraż­li­wo­ści skóry na pro­mie­nio­wa­nie sło­neczne.

Chmiel zwyczajny

Chmiel zwy­czajny (Humu­lus lupu­lus) jest cenną rośliną, nie­zbędną do pro­duk­cji piwa. Nadaje mu lekko gorycz­kowy smak, aro­mat, trwa­łość, kla­row­ność oraz zdol­ność natu­ral­nego pie­nie­nia się.

Do celów lecz­ni­czych dość rzadko sto­suje się szyszki chmie­lowe, znacz­nie czę­ściej zale­cane jest sto­so­wa­nie lupu­liny, sub­stan­cji będą­cej w isto­cie wysu­szo­nymi gru­czo­łami wydziel­ni­czymi szy­szek odpa­da­ją­cymi samo­ist­nie po prze­su­sze­niu surowca.

Lupu­lina zale­cana jest przede wszyst­kim jako śro­dek łagod­nie uspo­ka­ja­jący cen­tralny sys­tem ner­wowy, łago­dzący nad­po­bu­dli­wość płciową w okre­sie pokwi­ta­nia oraz prze­ciwko dole­gli­wo­ściom zwią­za­nym z prze­kwi­ta­niem. Lupu­lina, podob­nie jak piwo, ma dzia­ła­nie lekko nasenne i łagod­nie moczo­pędne. Wyciągi z szy­szek chmie­lo­wych mają wybit­nie bak­te­rio­bój­cze wła­ści­wo­ści, z uwagi na to bywają nie­kiedy wyko­rzy­sty­wane przy lecze­niu wrzo­dów, czy­ra­ków, i trudno goją­cych się ran.

Ciemiężyca

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się suszone kłą­cze cie­mię­życy bia­łej (Vera­trum album) lub zie­lo­nej (Vera­trum viride), zbie­rane od wrze­śnia do począt­ków listo­pada, suszone po odcię­ciu od korzeni w suchym i prze­wiew­nym miej­scu.

Aktyw­nymi sub­stan­cjami kłą­cza cie­mię­życy są alka­lo­idy. Przedaw­ko­wa­nie naparu lub innych pre­pa­ra­tów z cie­mię­życy jest nie­bez­pieczne, gdyż lek ten znacz­nie obniża ciśnie­nie tęt­ni­cze krwi oraz zwal­nia pracę serca. Wyciągi z cie­mię­życy bia­łej zale­cane są przede wszyst­kim przy poważ­nych zabu­rze­niach cyklu mie­sięcz­nego.

Cykoria podróżnik

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się korzeń cyko­rii podróż­nik (Cicho­rium inty­bus), znacz­nie rza­dziej ziele. W zielu wystę­puje przede wszyst­kim cho­lina oraz związki fla­wo­nowe, w korze­niu zaś goryczki, gli­ko­zydy, fito­ste­role, cukry, insu­lina oraz nie­wiel­kie ilo­ści olejku ete­rycz­nego i soli mine­ral­nych.

Cyko­ria zale­cana jest do lecze­nia nie­do­bo­rów mikro­ele­men­tów, przy zabu­rze­niach gastrycz­nych, jako śro­dek żół­cio­pędny oraz ogól­nie uspo­ka­ja­jący.

Czarnuszka siewna

W sta­nie dzi­kim czar­nuszka siewna (Nigella sativa) wystę­puje w Azji Mniej­szej, Pół­noc­nej Afryce oraz Euro­pie Połu­dnio­wej. W naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej jest to wyłącz­nie roślina uprawna.

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się nasie­nie czar­nuszki, zawie­ra­jące olej, cukry, białka, ole­jek ete­ryczny oraz sapo­niny.

Nasiona czar­nuszki do sta­ro­żyt­no­ści po późne śre­dnio­wie­cze uży­wane były jako przy­prawa do wypieku chleba i innych gatun­ków pie­czywa oraz sto­so­wane jako śro­dek na poprawę ape­tytu i dla ochrony przed róż­nymi cho­ro­bami.

Ofi­cjal­nie medy­cyna nie uznaje czar­nuszki za roślinę lecz­ni­czą, choć wyka­zuje ona wła­ści­wo­ści moczo­pędne, prze­ciw­działa wzdę­ciom i działa ogól­nie wzmac­nia­jąco. Home­opaci zale­cają czar­nuszkę jako sku­teczny śro­dek na wzmo­że­nie lak­ta­cji u kobiet kar­mią­cych oraz regu­lu­jący zabu­rze­nia men­stru­acyjne, szcze­gól­nie w wieku pokwi­ta­nia oraz po ciąży.

Czosnek niedźwiedzi

Czo­snek niedź­wie­dzi (Allium ursi­num) zwany rów­nież czosn­kiem leśnym i „cebulą cza­row­nic” posiada wszyst­kie cenne wła­ści­wo­ści swego upraw­nego krew­niaka.

Wio­sną jego listki (a jesie­nią cebule) prze­sy­cone są bar­dzo cen­nymi dla naszego zdro­wia sub­stan­cjami: mię­dzy innymi fla­wo­no­idami, sapo­ni­nami, sub­stan­cjami o cha­rak­te­rze męskich i żeń­skich hor­mo­nów płcio­wych, licz­nymi enzy­mami i ami­no­kwa­sami oraz olej­kami ete­rycz­nymi, nada­ją­cymi cha­rak­te­ry­styczny smak i zapach. Prócz tego w czosnku, zarówno zwy­kłym jak i niedź­wie­dzim, znaj­dziemy olbrzy­mią ilość wita­min, mię­dzy innymi prowita­minę A, B1 B2, PP, C oraz nie­zwy­kle cenne skład­niki mine­ralne: potas, wapń, magnez oraz takie mikro­ele­menty, jak kobalt, chrom, czy nikiel.

Liście czosnku niedź­wie­dziego są chyba naj­po­pu­lar­niej­szym spo­so­bem na prze­pro­wa­dza­nie wio­sen­nych kura­cji czysz­czą­cych krew, prócz tego sku­tecz­nie likwi­dują wzdę­cia, nad­ci­śnie­nie i nawet zaawan­so­waną arte­rio­skle­rozę. Czo­snek ma rów­nież wybitne wła­ści­wo­ści bak­te­rio­bój­cze i – co szcze­gól­nie cenne – mimo wie­ków jego sto­so­wa­nia nie zna­le­ziono jesz­cze szczepu bak­te­ryj­nego, który w dro­dze muta­cji uod­por­niłby się na jego dzia­ła­nie.

Nalewka z czosnku niedź­wie­dziego, wio­sną nasta­wiana na list­kach, a jesie­nią na cebul­kach jest cen­nym lekiem prze­ciw­bron­chi­to­wym i ogól­nie wzmac­nia­ją­cym, prócz tego regu­larne jej przyj­mo­wa­nie prze­ciw­działa osła­bie­niu pamięci.

Dąb szypułkowy

Wła­ści­wo­ści lecz­ni­cze ma kora dębu szy­puł­ko­wego (Quer­cus robur), zbie­rana wcze­sną jesie­nią z mło­dych odro­śli i 3–4 let­nich gałą­zek. Z kory dębo­wej, po wysu­sze­niu i roz­drob­nie­niu, spo­rzą­dza się napary i wyciągi alko­ho­lowe, w któ­rych główną czynną sub­stan­cją są garb­niki.

Dzia­łają one bak­te­rio­bój­czo na florę bak­te­ryjną jamy ust­nej i prze­wodu pokar­mo­wego, a ich wła­ści­wo­ści ścią­ga­jące „uszczel­niają” ścianki prze­wodu pokar­mo­wego eli­mi­nu­jąc drobne krwo­toki i zmniej­sza­jąc ich prze­pusz­czal­ność, Kora dębu jest rów­nie sku­tecz­nym lekiem prze­ciwko nad­mier­nemu poce­niu się, jak i prze­ciwko upła­wom, poza tym wcho­dzi w skład dezyn­fe­ku­ją­cych i prze­ciw­za­pal­nych mie­sza­nek zio­ło­wych prze­zna­czo­nych do płu­ka­nia zarówno przy infek­cjach i zapa­le­niach jamy ust­nej, jak i geni­ta­liów. Kora dębu ponadto sku­tecz­nie leczy wcze­sne sta­dia żyla­ków odbytu oraz odmro­że­nia, opa­rze­nia i drobne ranki.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki