Skacz wysoko, Vilde! - Bicho Jenny - ebook + książka

Skacz wysoko, Vilde! ebook

Bicho Jenny

0,0
29,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Przeprowadzka? Tego nie było w planach Vilde!

Vilde nie ma najmniejszej ochoty wyprowadzać się z jedynego domu, jaki kiedykolwiek miała! Ale mama w ogóle nie chce jej słuchać i robi, co chce. Jednak przed nowym mieszkaniem zauważa dwie dziewczyny ćwiczące z hobby horse’ami. Może nie będzie tak źle? Tylko czy odważy się do nich podejść?

Jednocześnie w szkole pojawiają się plakaty o treningach hobby horse’ów. Leya zapisuje się od razu i koleżanka z nowego osiedla też. Vilde bardzo by chciała na nie chodzić, ale co na to mama? I dlaczego kolega z pracy mamy zaczął im we wszystkim pomagać? Jak zawsze wszystko musi dziać się w tym samym czasie!

Skacz wysoko, Vilde! to trzecia część serii o Vilde i hobby horse’ach. Przeczytaj też Vildei zwycięski hobby horse oraz Vilde i lato z Cleo.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 53

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Jenny Bicho, Andrea Femerstrand Skacz wysoko, Vilde! Tytuł oryginału Hoppa högt, Vilde! Język oryginału: szwedzki ISBN 978-83-8203-479-0 Copyright © Jenny Bicho & Andrea Femerstrand, 2022 First Published by Bonnier Carlsen, Stockholm, Sweden. Published in the Polish language by arrangement with Bonnier Rights, Stockholm, Sweden and Macadamia Literary Agency, Warsaw, Poland. Tłumaczenie © Ewelina Węgrzyn 2026 Redaktor prowadząca Ewelina Bojszczak Redakcja Anna Niklewicz Opieka promocyjna Bartosz Wojtaszek Adaptacja wnętrza i okładki do polskiego wydania Jarosław Szumski Wydanie 1 Wydawnictwo Nowa Baśń ul. Święty Marcin 77 lok. 8a, 61-808 Poznań telefon 881 000 125www.nowabasn.com Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich. Konwersję do wersji elektronicznej wykonał Jarosław Szumski.

1.

W pokoju jest pusto, nie licząc łóżka. Nie ma na nim kołdry ani poduszek, jedynie lekko poplamiony materac. Zniknęło biurko i regał na książki. Ściany są gołe, a na tapecie zostały ciemne prostokąty po wiszących tam wcześniej plakatach. Stajnia dla hobby horse’ów została rozkręcona i zdjęta. Pokój jest opustoszały, głuchy i przygnębiający. W mieszkaniu rozchodzi się echo, gdy kilku robotników w neonowych kamizelkach wynosi meble na klatkę schodową i nawołuje do siebie:

— Czekaj! Weź to postaw.

— Da radę, jak obrócimy w lewo!

— Trzy, dwa, jeden, hop!

Vilde siedzi na łóżku i trzyma Niebieską na kolanach.

— Też nie chcesz się przeprowadzać, co? — szepcze do swojej kotki, która zaczyna mruczeć i wyginać plecy w łuk w kierunku jej dłoni.

Mama wchodzi do pokoju. Ma na sobie ubrudzony kombinezon, a ciemne włosy owinęła dużą liliową chustą. Trzyma w ręku hobby horse’y Vilde: Lussan, Winnera i Teda. Wygląda na zadowoloną.

— Chcesz któregoś? Bo inaczej zabieram je do samochodu, by nie wylądowały w furgonetce do przeprowadzek. Gdybyś zobaczyła, jaka jest brudna… — ćwierka wesoło.

Vilde zalewa fala złości. Nie znosi, jak mama mówi tym dziwnym, nienaturalnym głosem. Brzmi tak zawsze, gdy ma wyrzuty sumienia — tak jak teraz, kiedy zmusiła Vilde, by wyprowadziła się z jedynego domu, jaki miała i kiedykolwiek chciała mieć. Mama dobrze wie, że Vilde jest zła i smutna. Kłóciły się o to przez kilka tygodni — od dnia, gdy mama powiedziała, że ma coś ważnego do zakomunikowania.

Vilde zaciska usta i odwraca wzrok.

— Halo, Vildusko-Dzikusko! Słyszysz mnie? — pyta mama, wciąż rozradowanym głosem.

— Idź stąd — mówi nieugięcie Vilde i się odwraca.

— Jak to „idź”? — pyta mama już normalnym tonem.

— Powiedziałam: IDŹ STĄD! — odpowiada Vilde i zatapia twarz w sierści Niebieskiej.

Słyszy, jak mama wzdycha.

— Słuchaj, trzeba się wziąć w garść. Mówię serio. — Brzmi już poważnie.

Vilde spogląda na nią zza kotki. Mama z uniesionym palcem wskazującym ciągnie:

— Za chwilkę panowie przyjdą po twoje łóżko. Wtedy grzecznie wstaniesz i wyjdziesz z mieszkania do samochodu, który stoi na dole już cały zapakowany. Okej?

Długo mierzy Vilde srogim wzrokiem. Potem odwraca się i wychodzi z pustego pokoju.

— Aaa, nienawidzę cię! NIENAWIDZĘ! — krzyczy Vilde i pada do tyłu na materac, niemal uderzając głową o ścianę. Niebieska spada z jej kolan i ląduje obok na łóżku. Łzy płyną Vilde po skroniach i wpadają do uszu. Płacze, jak może najgłośniej, by mama ją usłyszała. Zupełnie jak małe dziecko, chociaż już jej nie wypada. Z początku zastanawia się, czy Niebieska się nie boi, ale postanawia się tym nie przejmować i łka z całych sił jeszcze chwilę. Wykrzykuje całą swoją złość na przeprowadzkę.

W końcu brakuje jej tchu i zaczyna kaszleć. W samym środku ataku kaszlu słyszy niski głos:

— Jak tam? Chyba nie umierasz?

Vilde podnosi wzrok. W drzwiach stoi policjant. Poznaje to po ciemnoniebieskiej kurtce z policyjną tarczą na piersi. Dostrzega też, że ma pas z pałką, pistoletem i małym radiotelefonem, który popiskuje. Ech, oczywiście! Jakiś kolega mamy z pracy.

Vilde kaszle jeszcze kilka razy.

— No to jak będzie? Przeżyjesz? — pyta znowu.

— Uhm — mamrocze pod nosem Vilde, a potem dodaje: — Albo nie, umrę z rozpaczy.

Pozwala, by głowa znów opadła jej na materac i bierze głęboki wdech.

Nie ma odwagi zacząć znów głośno płakać, bo policjant wciąż jest w pokoju. Vilde po prostu leży w zupełnej ciszy. Niebieska podchodzi i liże ją po policzku. Mokro i słono, tak jak to robią koty. Szorstki języczek łaskocze, ale Vilde się nie śmieje. Nie dziś.

Zastanawia się, czy kiedykolwiek będzie się jeszcze śmiała. Słyszy kroki. Piski i trzaski z radiotelefonu niosą się echem po pokoju. Nagle czuje, jak materac się ugina, kiedy policjant siada obok niej na łóżku. Jest wielki, a jego zapach przypomina Vilde noworoczne fajerwerki. Policjant głaszcze Niebieską po grzbiecie wielgaśną dłonią i mówi:

— Przeprowadzałem się dwanaście razy. Czasami zmiana była na lepsze, i to o wiele lepsze, a czasami na trochę gorsze.

Vilde leży sztywno jak kłoda z głową przy ścianie i stopami na podłodze. Przyciąga do siebie Niebieską i kładzie ją sobie na twarzy, by nie było jej widać. Policjant mówi dalej:

— Najlepsze w przeprowadzkach jest to, że zawsze poznaje się kogoś nowego. Kiedyś moim sąsiadem został jeden chłopak i do dziś jest moim najlepszym przyjacielem.

Vilde leży jeszcze chwilę w ciszy z twarzą schowaną pod kotką.

— Czy twój najlepszy przyjaciel też jest w policji? — pyta. Głównie dlatego, że wie, że to niemiłe, gdy ktoś do ciebie mówi, a ty nie odpowiadasz.

— Nie, jest muzykiem. Gra w zespole i jeździ w trasy po całym świecie — odpowiada policjant.

Vilde podnosi się i opiera na łokciach. Niebieska zjeżdża do małego dołka w materacu między Vilde a policjantem. Vilde ma właśnie spytać, czy ten przyjaciel jest kimś, kogo mogłaby znać, kiedy mama zagląda do pokoju:

— O, poznaliście się. To dobrze! Ale musimy już jechać. Idziecie? — pyta i znów wychodzi.

Policjant wstaje i wyciąga swoją wielką dłoń do Vilde.

— Mam na imię Magnus. Jeśli chcesz, mogę podrzucić cię radiowozem do waszego nowego mieszkania — proponuje, podciągając Vilde za rękę do góry.

— Czy możemy jechać na sygnale? — pyta Vilde, wierzchem dłoni ocierając łzy na policzkach.

— Obiecuję, że zrobię, co w mojej mocy, by choć na chwilę włączyć syrenę. Ale musisz obiecać, że nie powiesz nic mamie — mówi Magnus i się uśmiecha.

Vilde schyla się i bierze Niebieską w ramiona. Potem idzie za Magnusem do przedpokoju. W drzwiach obraca się ostatni raz i przygląda się temu, co zawsze było jej pokojem.

— Żegnaj. Już nigdy więcej się nie zobaczymy.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

2.

Radiowóz wjeżdża powoli na nowe osiedle. Pięć wysokich bloków stoi wokół zacienionego podwórka. W środku jest plac zabaw, boisko do piłki nożnej i spory zielony teren z górką. Wszędzie jest pełno dzieci, które biegają dookoła i się bawią, ale kiedy podjeżdża radiowóz, kilkoro z nich przystaje i przygląda się z zaciekawieniem.

— Jeszcze raz? — prosi Vilde, spoglądając na przycisk włączający policyjną syrenę.

— Nie, może wystraszyć dzieci — odpowiada Magnus i hamuje pod wysokim szarym budynkiem z numerem 22.

— Było naprawdę bardzo fajnie, kiedy jechaliśmy na sygnale — mówi Vilde i się ­śmieje.

— Uhm, ale nie mów o tym mamie — prosi Magnus i wyłącza silnik.

Samochód mamy jeszcze nie przyjechał, więc czekają w radiowozie. Magnus wskazuje na dwie dziewczyny, które galopują na hobby horse’ach pod górę.

— Pomyśl, jedna z tych dwóch dziewczyn może zostać twoją najlepszą przyjaciółką na całe życie. Wygląda na to, że lubią to samo co ty. Bo lubisz hobby horse’y, prawda? Pamiętam, że twoja mama coś o tym wspominała — mówi.

Vilde wpatruje się w dziewczyny na górce. Jedna ma ciemnobrązowe krótkie włosy i grafitowego hobby horse’a z różową grzywą. Druga ma długie blond włosy. Jej hobby horse jest biały.

— Eee, mam już przyjaciółki. Mimo że się przeprowadzamy, nie zmieniam szkoły, więc nie potrzebuję nowych — mówi Vilde.

Jednak wciąż śledzi dziewczyny wzrokiem. Patrzy, jak galopem pokonują dwie małe przeszkody rozstawione na trawie.

— Nie zaszkodzi mieć więcej. Nie ma czegoś takiego jak za dużo przyjaciół — mówi Magnus, po czym otwiera drzwi samochodu.

Mama właśnie zaparkowała tyłem, by bagażnik znalazł się naprzeciwko wejścia do bloku z numerem 22. Vilde wzdycha głośno, nim otwiera drzwi. Przy radiowozie stoi trzech małych chłopców. Patrzą z zaciekawieniem i pytają Magnusa, dlaczego przyjechała policja i czy będzie łapać jakiegoś złodzieja.

Vilde bierze Niebieską w ramiona. Kotka ma jasnoniebieską obrożę i smycz, które Vilde dostała od dziadka na urodziny. Niebieska wyślizguje się z jej rąk i Vilde wypuszcza ją na trawnik. Powoli idą w stronę górki, gdzie dziewczyny wciąż galopują. Przeszkody są niemal identyczne jak te, które ma w swoim ogrodzie Leya. Vilde słyszy, jak dziewczyny cmokają na swoje konie i je popędzają:

— Dawaj, Miss Blueberry! Została ostatnia przeszkoda. Potem mamy w garści całe mistrzostwa! — krzyczy ciemnowłosa dziewczyna z grafitowym hobby horse’em.

Vilde słyszy głos mamy:

— VILDE! IDĘ NA GÓRĘ DO MIESZKANIA. MIESZKAMY NA PIERWSZYM PIĘTRZE — woła, trzymając jeden palec wysoko w górze.

Vilde spogląda na nią, ale nie odpowiada. Potem odwraca się znów do dziewczyn, które przystanęły nieopodal.

— Ooo! To twój kotek? Jaki słodziak. Mogę pogłaskać? — pyta ciemnowłosa dziewczyna piskliwym głosem i podchodzi bliżej.

— Tak, możesz — odpowiada Vilde i wszystkie klękają wokół Niebieskiej.

— Jak się nazywa? — pyta blondynka.

— Ma na imię Niebieska. Dostałam ją na urodziny — mówi Vilde.

Nagle Vilde zaczyna się martwić, że dziewczyny chciały tylko pogłaskać kota i zaraz sobie pójdą, dlatego ciągnie:

— Fajne hobby horse’y. Sama mam trzy. Jak się nazywają wasze?

— Moja to Miss Blueberry — odpowiada ciemnowłosa dziewczyna i podnosi grafitowego konia, by Vilde mogła go zobaczyć.

— A moja ma na imię Lady — mówi dziewczyna z białym koniem. — Jak nazywają się twoje?

— Lussan, Winner i Ted — odpowiada Vilde.

— Możesz je przynieść? — pyta dziewczyna z ciemnymi włosami.

Vilde wskazuje na budynek, przy którym zaparkowali mama i Magnus.

— Razem z mamą wprowadzamy się do tego bloku.

Ciemnowłosa dziewczyna się rozpromienia.

— Ja też tam mieszkam! Na którym piętrze?

— Będę mieszkać na pierwszym — mówi Vilde, trzymając w górze jeden palec zupełnie jak mama.

— Ja mieszkam na trzecim. To będziemy blisko siebie — cieszy się dziewczyna z ciemnymi włosami.

Blondynka wskazuje budynek kawałek dalej.

— Ja mieszkam w bloku z numerem 26, ale tylko co drugi tydzień — mówi.

Vilde przez chwilę się zastanawia, co odpowiedzieć, po czym przyznaje:

— Mój tata mieszka w Göteborgu i prawie nigdy się nie widujemy.

— Jest ci przez to smutno? — pyta dziewczyna z ciemnymi włosami.

— Nie — odpowiada Vilde.

Vilde zostawia Niebieską mamie i bierze z nowego mieszkania trzy hobby horse’y, by dołączyć do dziewczyn na górce. Ich trasa cross country prowadzi pod gałęziami i dalej pod drabinkami. Skaczą i bawią się, aż przerywa im trąbienie radiowozu, który powoli przejeżdża obok.

— Vilde, mama kazała ci powiedzieć, że masz iść na górę, by coś zjeść — woła Magnus przez okno.

— Dobrze — odpowiada Vilde i macha wesoło do Magnusa, który trąbi raz jeszcze, zanim odjedzie.

— To chłopak twojej mamy? — pyta dziewczyna z blond włosami.

— Nie, to tylko kolega z pracy — tłumaczy Vilde.

Pokonuje trasę ostatni raz, a potem zabiera swoje hobby horse’y i schodzi z górki. Już na dole przypomina sobie o jednej ważnej rzeczy, więc woła:

— Zapomniałam spytać, jak macie na imię.

— Nazywam się Siri! — krzyczy ciemnowłosa dziewczyna.

— A ja Svea! — woła dziewczyna z blond włosami.

— A ja mam na imię Vilde, jeśli jeszcze się nie domyśliłyście. To cześć! — woła i szybkim krokiem idzie do nowego domu.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

1.

2.