Sekret umysłu i ciała - Oreste Maria Petrillo - ebook
Opis

Edukacyjna i motywująca historia, która prowadzi czytelnika za rękę przez proces przezwyciężania swoich lęków i spełniania marzeń. Książka utrzymana jest w formacie inspirującej opowieści sportowej o biednym chłopcu z brazylijskiej faveli który staje przed wyzwaniem: jak wyrwać się z wszechobecnego ubóstwa i brzydoty by stać się mężczyzną oraz mistrzem w sporcie i własnym życiu. Pomagają mu w tym dwaj trenerzy…The Secret of Mind and Body to historia, którą przeżył każdy z nas, w momencie kiedy siła Twojego umysłu okazała się silniejsza niż ciężar, które ciągnął Cię w dół. To historia której czytanie boli… przeznaczona dla każdego, kto nie akceptuje wymówek. Dla tych, którzy wyznaczają sobie cele i je osiągają. Dla tych, którzy cierpią, jednak ciągle mają jeszcze nadzieję i chcą to przetrwać. Wiele osób znajdzie w tej opowieści coś dla siebie, ponieważ każdy z nas był kiedyś przytłoczony przez coś lub kogoś. Niektórzy z nas znaleźli wtedy siłę aby się podnieść i walczyć. Dlatego właśnie dedykuję tę książkę Tobie, nieważne jaką toczysz walkę. The Secret of Mind and Body pomoże Ci ją wygrać. Czego dowiesz się z lektury? Przede wszystkim przekonasz się jak prosta historia jest w stanie zmienić Twoje życie. W jaki sposób udała się Carlosowi ucieczka z Rocinha? Jak George zrobił z niego mistrza? Której karty użył Carlos aby wygrać swoje zawody? Jak udało mu się wytrenować swój umysł? A jaką bitwę uda się Tobie wygrać?PUBLISHER: TEKTIME

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 110

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Sekret umysłu i ciała

Cała prawda o tym jak łatwo osiągnąć sukces korzystając z właściwych strategii

Autorzy:

Oreste Maria Petrillo

oraz

Gianluca Pistore

Tłumaczenie: Paweł Kubiak

www.pawel-kubiak.com

Projekt okładki:

Giuseppe di Somma

WSTĘP

OSTRZEŻENIE: Lektura niniejszej książki może sprawić, że staniesz się silniejszy, pełen energii oraz dobrego samopoczucia. Poczujesz się niezwyciężony – opisane ćwiczenia sprawią, że staniesz się po prostu nieodparty, wyrzeźbiony i boski. Autorzy nie biorą na siebie odpowiedzialności za późniejsze nękanie ze strony kobiet, które nie będą mogły ci się oprzeć, ani za szkody spowodowane przez bezpruderyjnych mężczyzn nie dających spokoju naszym czytelniczkom.

WSTĘP: Autorzy odradzają zakup niniejszego podręcznika. Dlaczego? Wpędzi cię on w kryzys i sprawi, że poczujesz się zniewieściały. Doprowadzi cię do kresu możliwości fizycznych, które z kolei przyniosą niewiarygodne rezultaty. Doświadczysz też problemów natury finansowej: spodnie będą zsuwać się z bioder, a swetry wisieć na tobie jak worek. Ponadto, będziesz musiał wyrzucić wszystkie koszule kiedy twoja klatka piersiowa po prostu eksploduje od wewnątrz. Ręce staną się większe i wytrzymalsze, wiara w siebie wzrośnie, a pasek u spodni pęknie przy najmniejszym ziewnięciu. To nie koniec: twoje mięśnie brzucha będą tak wyrzeźbione, że Twojej kobiecie będzie się wydawało, że śpi w łóżku ze Schwarzennegerem. Nie oczekuj jednak, że będziemy w stanie poprawić również twoją twarz. Cuda nie istnieją.

WSTĘP 2.0: Autorzy nie biorą odpowiedzialności za powyższe słowa. Niniejsza publikacja nie została stworzona w zastępstwie kuracji medycznej albo wizyty na siłowni. Jeśli jesteś chory - wylecz się. Jeśli chcesz schudnąć, nie myśl, że uda ci się to zrobić poprzez samo czytanie.

INTENCJE AUTORÓW: Sprzedać ci tę książkę a tym samym wiarę w to, że staniesz się przez nią silniejszy, dobrze zbudowany i wyrzeźbiony, pełen dobrego samopoczucia oraz energii.

STRATEGIA MARKETINGOWA: Pomóc ci uzyskać opisane powyżej rezultaty, które sprawią, że polecisz tę książkę swoim znajomym. Dlatego tak bardzo się staraliśmy!

CEL KSIĄŻKI: Sprawić, że ją zamkniesz aby iść na siłownię.

WSTĘP NAPISANY PRZEZ SYLWESTRA

Wstęp, którego autorem (nie) jest Sylvester Stallone:

«Masz za dużo mięśni» mówiono mi, kiedy odrzucano moją kandydaturę na głównego bohatera w filmie, którego scenariusz sam napisałem.

Zaproponowano mi niewiarygodną sumę pieniędzy za odsprzedanie scenariusza i usunięcie się z projektu. Mówili mi, że nigdy nie zostanę aktorem, że nie pasuję do tej roli.

Nie poddałem się: zostałem Rockym.

Film narodził się, kiedy pewnego dnia powiedziałem sobie „dlaczego by nie skupić się na tym jak sam siebie widzę i napisać scenariusz o tym co dzieje się wewnątrz osoby o takim topornym wyglądzie?”*

To właśnie Rocky - silny bokser, wytrwały wojownik, człowiek który nigdy się nie poddaje i ma wielkie serce; człowiek który nawet zmuszony do roli oprawcy na usługach zorganizowanych przestępców nie przestaje próbować zmienić swojego życia na lepsze. Rocky to historia o miłości*, a nie prosta opowiastka o bokserze. Opowiada o tych, którzy nigdy się nie poddają, stawiają czoła życiu aby osiągnąć to o czym marzą.

W trakcie mojej kariery filmowej przytrafiło mi się wiele kontuzji, stosowałem najróżniejsze programy treningowe i diety, przez co często podupadałem na zdrowiu i źle się czułem.

W czasie treningów przed kręceniem Rocky II z dwukrotnym Mister Olympia, Franco Columbu, zerwałem mięsień piersiowy przez co musiałem przejść operację trwającą 4 godziny. Ze szpitala natychmiast pojechałem na plan a rezultat jest ciągle widoczny: w filmie zmieniam gardę nie dlatego aby zmylić Apollo (tak jak wtedy powiedziałem), ale dlatego, że nie byłem jeszcze w stanie dobrze boksować świeżo po operacji.**

Aby przygotować się do filmu Victory, stosowałem dietę, która pozwalała mi na spożycie co najwyżej 200 kalorii dziennie, wyłącznie produktów zawierających białko i jednego ziemniaka, tylko w porach kiedy robiło mi się słabo z głodu.

Z kolei przed zdjęciami do Rocky III rozpoczynałem dzień od przebiegnięcia dwóch mil, następnie 18 rund boksu, dwóch godzin ciężarów i skakanki. Po południu, po krótkim odpoczynku, kolejne dwie mile biegu.

W tamtych czasach wiele informacji na temat żywienia nie zostało jeszcze odkrytych, więc korzystałem z ekstremalnych metod aby zgubić kilogramy albo przybrać na wadze, skończyło się praktycznie na autokanibaliźmie. Stosowałem bardzo niezdrowe treningi i diety. Znęcałem się nad moim ciałem i nikomu nie polecam tego samego. Dziś ćwiczę regularnie każdego ranka, a po południu zajmuję się biznesem.

Odżywiam się zdrowo i prawidłowo. Staram się stosować zbilansowany program żywieniowy i utrzymuję wysokość tłuszczu w organizmie na poziomie 6%, kiedy kręcę film schodzę do 4%. Mój osobisty rekord to 3.7% masy tłuszczowej w czasie kręcenia Rocky IV.

Dla mnie trening fizyczny oznacza dyscyplinę, skupienie mentalne i wytrwałość. Nikt nie zadaje ciosów tak silnych jak życie; silny jest nie ten kto pada na deski, lecz ten, który jest się w stanie z nich podnieść.

Nie mam pojęcia dlaczego kupiłeś tę książkę, nie wiem dlaczego chcesz trenować i przejść na dietę. Ciężko mi powiedzieć czy chcesz nabrać masy czy zgubić wagę, rozbudować mięśnie czy tylko je zdefiniować, czy jesteś zawodnikiem lub atletą… Kimkolwiek byś nie był, obudź tę bestię która drzemie w Tobie w środku! Kiedy inni nie potrafią czegoś zrobić, zaczynają ci powtarzać, że ty też nie zdołasz!

Naprzeciw przeciwnościom, przeszkodom jakie rzuca nam życie, nie ważne ile problemów się nagromadziło, znajdziemy siłę, aby je wszystkie przezwyciężyć! Nie ważne jaki ciężar spoczywa na twoich barkach, my nie klękamy pod jego obciążeniem. Najważniejsze jest nie to jak uderzasz, ale jak przyjmujesz ciosy i czy kiedy padniesz na deski to będziesz miał siłę się z nich podnieść – tak poznaje się zwycięzców!

Zawsze kiedy będziesz czuł ból, będziesz miał dość i będziesz chciał to wszystko skończyć, powtarzaj sobie zdanie, którego nauczył mnie mój trener: „Ej, nie słyszałem gongu, jeszcze jedna runda?”

Miłej lektury,

Sly***

*Faktyczne cytaty z wywiadów z Sylwestrem Stallone.

**Ta i wiele innych informacji pochodzi z oficjalnej strony aktora www.sylvesterstallone.com

***Dla pewności powtarzamy: Sly ma nas głęboko gdzieś, ale jesteśmy przekonani, że na pewno by się wzruszył i poparł wszystkie powyższe słowa.

PRZED ROZPOCZĘCIEM LEKTURY

Książka, którą trzymasz w rękach nie nauczy cię jak schudnąć bez stosowania diety, ani nie sprawi, że zrzucisz 7 kilogramów w 7 dni. Nasz trening nie sprowadza się do jedzenia bananów, ani innych owoców.

Nie proponujemy również treningów przy których się nie spocisz i które można spokojnie wykonać w biurze w przerwie obiadowej.

Jeśli tego właśnie szukałeś, lepiej abyś natychmiast zamknął tę książkę.

My sprawimy, że będziesz się pocił przy samym czytaniu, a ponadto dopilnujemy, żebyś padał na twarz w siłowni. Nasze metody nie są dla każdego. Przeznaczyliśmy je dla kogoś, kto jest zdeterminowany i nie boi się ciężkiej pracy, co nie jest znowu takie wszechobecne. Tak więc, jeśli nie boisz się spocić, ta książka jest dla Ciebie.

Można z góry założyć, że autorzy tej książki mają hopla na punkcie siłowni… Cóż, tak właśnie jest. Mimo to ciężko to stwierdzić patrząc na nas. Nie jesteśmy nadludźmi z dwóch powodów: nie stosujemy dopingu i nie chcemy nigdy potrzebować pomocy przy korzystaniu z papieru toaletowego.

Chodzi nam o siłę, mięśnie duże, ale proporcjonalne do ciała. Jeśli chcesz być o wiele większy, możesz to osiągnąć stosując nasze metody. My po prostu wybraliśmy w tym celu inną drogę.

Jeśli mimo to kupiłeś naszą książkę, ponieważ chcesz zrzucić dwa kilo przed wakacjami, pora ją zamknąć. Cóż, mamy dla Ciebie rozwiązanie, ale po prostu nie podoba nam się Twoja motywacja. Jeśli z kolei chcesz na zawsze zrzucić parę kilogramów i czuć się zdrowy na stałe – nie mogłeś trafić lepiej.

UWAGA!

Zauważyliśmy, że wielu z naszych czytelników:

- ma nadwagę z powodu uwarunkowań genetycznych

- mają przepuklinę na plecach albo wrośnięte na stałe włosy w nosie przez co nie mogą ćwiczyć

W tym momencie pojawiamy się my.

Nazywam się Oreste Maria Petrillo, urodziłem się w dzielnicy o złej sławie, życie sprawiło, że byłem nieśmiały i brakowało mi wiary w siebie. Potrzebowałem osłony, czy jak kto woli „zbroi” fizycznej, a matka natura mi jej nie poskąpiła: w wieku 11-12 lat ważyłem już 90kg.

Wyobrażasz mnie sobie pewnie teraz jako mini Schwarzennegera, jednak wyglądałem raczej jak mały Chiyonofuji (jeden z najsławniejszych zawodników sumo).

Pewnie dlatego zainteresowałem się sportem i kulturystyką. Życie uczyniło mnie nieśmiałym, a sport pozwolił mi odzyskać pewność siebie.

Zacząłem podnosić ciężary ponieważ chciałem aby „zbroja” która mnie chroni była naturalna i nie wykonana z tłuszczu, lecz potężniejsza, wykonana z mięśni. Później zrodziła się moja pasja do sportu, wiedzy o ciele ludzkim i wszystkich jego osobliwościach.

Zacząłem studiować prawo na uniwersytecie, ale bardziej skupiałem się na studiowaniu medycyny, odżywiania i biochemii, niż na samym prawie (mimo to udało mi się ukończyć forensykę).

Nauczyłem się w jaki sposób odżywiać się aby zmienić moje ciało, co jeść aby osiągnąć dowolny efekt: siłę, masę czy wytrzymałość. Wyrobiłem w sobie charakter i dyscyplinę, wytrwałość i determinację. Sport i wiedza zmieniły mnie na lepsze.

Dziś jestem trenerem osobistym, który pomaga innym wydostać się ze swojego szczelnego kokonu aby w końcu stać się przepięknym motylem.

Przekonałem się, że nie ma większej potęgi niż siła woli, a ciężka praca pozwala osiągnąć dowolny cel, niezależnie w jakim punkcie zaczynasz.

Dziś dzielę się moimi doświadczeniami z każdym kto chce słuchać. Lubię myśleć o sobie jako o konstruktorze prawdziwego mężczyzny, zarówno pod względem fizycznym jak i mentalnym.

Nazywam się Gianluca Pistore, mam 175cm wzrostu i od lat ważę 68kg. Niezależnie od tego, że jadłem lody, Nutellę, słodycze, pizzę, pizzette, pieczywo i makaron, mam sześciopak na brzuchu od kiedy skończyłem 14 lat, urodziłem się z obwodem w pasie, który spokojnie pozwoliłby mi startować w zawodach.

Mogłem być jednym z tych dzieciaków, którzy mają najlepsze oceny w szkole bez uczenia się, gdyby nie jeden mały problem: urodziłem się z pępowiną owiniętą wokół szyi i nie dość, że mogłem tego nie przeżyć to jeszcze w trakcie porodu złamali mi lewe ramię oraz naruszyli nerw.

Przez pierwsze sześć miesięcy mojego życia w ogóle nie mogłem ruszać ramieniem, później musiałem przejść przez niezwykle bolesną terapię (dzięki której nabawiłem się niezłej przepukliny), po której mogłem wreszcie pokazać środkowy palec doktorowi, który pomógł mi się urodzić.

Kiedy miałem trzy i pół roku, upadłem przez dwójkę innych dzieci, ucierpiało kilka moich kręgów szyjnych i leżałem sparaliżowany w szpitalu. Później jednak - pewnie cudem - zacząłem się ruszać.

W wieku 6 lat zapisałem się na lekcje Karate. Wygrałem różne turnieje.

Kiedy miałem 16 lat moja kondycja fizyczna się pogorszyła i zalecono mi (czytaj: zmuszono mnie) abym przestał trenować.

Dorastałem z obawą, że coś mi się zaraz stanie, z przekonaniem, że jestem słaby. Przyznam szczerze, że nigdy nie wziąłem na ręce żadnej dziewczyny z obawy, że mój kręgosłup tego nie wytrzyma.

W czasie treningów byłem słaby i nieustannie czułem ból w szyi, plecach, ramionach i wszystkich innych częściach ciała. Pewnego dnia w siłowni nie zauważyłem, że nałożone krążki ważyły dwa razy więcej, niż byłem w stanie ponieść. Podniosłem ten ciężar w trakcie rozgrzewki i zorientowałem się wtedy, że miałem wcześniej blok mentalny. Wtedy wszystko się całkowicie się zmieniło.

Zafascynowało mnie zgłębianie ludzkiego umysłu i to jaki wpływ ma on na osiągane wyniki w kontekście finansowym, sportowym i osobistym.

Zacząłem studiować PNL z najlepszymi na świecie, wziąłem udział w seminarium, które prowadził Anthony Robbins, chodziłem po rozżarzonych węglach i zdałem sobie sprawę, że w każdym z nas drzemie nieograniczony potencjał.

Następnie poznałem Oreste. Myślę, że nie nikogo innego nie zbombardowałem tyloma pytaniami co jego: on wie dosłownie wszystko! Zacząłem trenować korzystając z jego notatek i własnych technik umysłowych aby zwiększyć swoje osiągi.

Opowiedziałem mu następnie o tym wszystkim, on przeanalizował wyniki jakie udało nam się razem osiągnąć, po czym powiedział, że mamy do zakomunikowania całemu światu wiadomość zbyt piękną aby zachować ją dla siebie. W ten właśnie sposób postanowiliśmy podzielić się naszą wiedzą w książce Sekret umysłu i ciała.

KONIEC

Nie, jeszcze nie oszaleliśmy, ani nasz edytor nie pozamieniał stron.

Pragniemy aby ta publikacja stała się końcem twojego aktualnego sposobu bycia, użalania się nad sobą, końcem twoich niepowodzeń.

Badaliśmy dogłębnie gdzie leży kres ludzkich możliwości i chociaż są one nieskończone, to udało nam się odnaleźć Sekret, który gdzieś się zagubił wieki temu. Sekret, którego nie zdradzą ci ani mistrzowie ani osoby, które odniosły sukces. My teraz podzielimy się nim z tobą.

Nie próbuj sam go szukać. Stracisz tylko czas, pieniądze, cierpliwość i popełnisz po drodze mnóstwo błędów. Sami przez to przeszliśmy, więc po prostu skorzystaj z naszych doświadczeń.

Zapłaciliśmy też słono za czas poświęcony na badania i napisanie niniejszej książki, dlatego też chcemy aby wspomniany Sekret poznało jak najwięcej ludzi, taka jest właśnie jego natura.

Dzisiejszy człowiek jest zbyt leniwy i odseparowany od natury aby odkryć Sekret i wsłuchać się w niego. Mimo to, wielu osobom, które osiągnęły sukces to się udało.

Co to właściwie jest sukces?

Rozkładając go na czynniki semantyczne, jest to imiesłów czasu przeszłego od włoskiego czasownika „succedere” czyli „udawać się/odnosić sukces/wygrywać”. Zgodnie z powyższym, za każdym razem kiedy udaje ci się osiągnąć coś co sobie założyłeś – odniosłeś sukces.

Istnieje wiele sposobów na odniesienie sukcesu. Nie napinamy się, że to nam udało się znaleźć ten najlepszy. Jednakże, jeśli będziesz przyjmował i stosował to co przekażemy ci na kolejnych stronach, zapewniamy cię, że uda ci się osiągnąć swoje założenia. Jednym słowem, gwarantujemy ci prawdziwy Sukces, przez duże „S”.

Wyobraź sobie gdzie chciałbyś być za dwa lata od teraz, pomyśl o wszystkich rzeczach jakie możesz osiągnąć, zdając sobie sprawę, że droga do celu może i była długa, ale doprowadziła cię do tego czego pragnąłeś, tego czym się stałeś. Wtedy obejrzysz się za siebie, połączysz wszystkie części tej wielkiej układanki i zdasz sobie sprawę, że wszystkie idealnie do siebie pasują, że zawsze pasowały, tyle że byłeś zbyt krótkowzroczny aby to dostrzec.

Dzieło które trzymasz w rękach to inspirująca historia, która motywuje i pozwala marzyć: opowieść o chłopcu, który stracił swoją tożsamość, po czym udało mu się ją odzyskać dzięki mozolnej pracy dwóch mentorów oraz mądrości: mądrości wywodzącej się z osiągnięcia szczytu swoich możliwości fizycznych i mentalnych.

Jeśli naprawdę chcesz schudnąć i zmienić swoje życie, przewróć stronę i czytaj dalej, ponieważ będzie to najważniejsza lektura w Twoim życiu.

Podaruj sobie sam prezent, obiecaj sobie: „Muszę poznać Sekret, dzielić się nim, muszę sam stać się Sekretem!”

Zdaj się na nas. Naprawdę, zdaj się na nas, a nie pożałujesz.

Przewróć stronę i przejmij „nasz” Sekret, uczyń go swoim. Do zobaczenia po drugiej stronie…

Trzymamy kciuki za twój sukces!

Oreste i Gianluca.

“Prawdziwie nowa i oryginalna byłaby książka, która sprawiłaby, że zakochamy się w starych prawdach.”

Vauvenargues

Prolog

Na błyszczącej szybie siłowni w Rio wisiało ogłoszenie o którym Carlos obsesyjnie myślał od miesięcy: „Nagroda główna 80 tysięcy dolarów”.