Samo Sedno - Jak wspierać rozwój dziecka w wieku 6–13 lat? - Natalia Minge, Krzysztof Minge - ebook
Opis

Twoje dziecko zaczyna naukę w szkole i chcesz je zachęcić do zdobywania wiedzy? Szukasz pomysłów, jak wypełnić jego wolny czas i rozwijać jego talenty?

Dzięki książce stworzysz dziecku warunki do efektywnej nauki, zorganizujesz zajęcia dodatkowe oraz wybierzesz odpowiednią szkołę. Dowiesz się, jak pomóc mu rozwijać jego pasje oraz jak pozbyć się złych nawyków i pokonać stres. Poznasz propozycje zabaw i ćwiczeń, które ułatwią zdobywanie wiedzy oraz uatrakcyjnią czas wolny. 

Zapewnij dziecku jak najlepszy start w dorosłe życie! 

Dlaczego poradnik trafia w Samo Sedno? 

- podpowiada, jak sprawić, by nauka stała się wspaniałą zabawą dla was obojga

- uczy, jak budować samodzielność i odpowiedzialność twojego dziecka

- podpowiada, o czym należy pamiętać, przygotowując się do rozmowy

- prezentuje techniki uczenia się, które rozwiną pamięć, udoskonalą umiejętność szybkiego czytania i pomogą osiągnąć lepsze wyniki w szkole

- wskazuje sposoby, jak uczyć dziecko umiejętności radzenia sobie w sytuacjach społecznych, np. w kontaktach z rówieśnikami, relacjach z rodziną

O autorce:

Natalia i Krzysztof Minge – psycholodzy z wieloletnim doświadczeniem. Zainteresowani rodzicielstwem bliskości oraz wspomaganiem rozwoju dzieci. Autorzy m.in. bestsellerowego poradnika Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? oraz książki Rodzicielstwo bliskości.

Samo Sedno to seria nowoczesnych, praktycznych i podręcznych poradników, które trafiają w samo sedno. W serii znajdują się tytuły o tematyce m.in. biznesowej, parentingowej, psychologicznej czy dotyczącej zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 269

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Wstęp

Oddajemy w twoje ręce poradnik, który, jak mamy nadzieję, pomoże przetrwać pierwsze lata edukacji twojego dziecka. Znajdziesz tu informacje o kłopotach, jakie możesz napotkać, gdy dziecko rozpocznie naukę w szkole, ale przede wszystkim porady, jak sobie z poszczególnymi problemami radzić.

Liczymy na to, że książka ułatwi ci komunikację z dzieckiem, a nade wszystko pozwoli nieco inaczej na nie spojrzeć – nie na kogoś, kto powinien się przystosować i kogo należy kształcić, lecz na wolną jednostkę, która sama z siebie pragnie się rozwijać, ma własne zainteresowania i preferencje.

Dzięki poradnikowi poznasz szkoły funkcjonujące w Polsce, a także alternatywne modele edukacji, które działają inaczej niż klasyczne i kierują się wartościami różnymi od typowej, w znacznej mierze autorytarnej, szkoły. Dowiesz się również, jakie niebezpieczeństwa ze strony współczesnego świata mogą zagrażać dziecku, jak sobie z nimi radzić, a także jak zmienić środowisko, w którym żyjecie, byście zarówno ty, jak i twoje dziecko lepiej się w nim czuli i potrafili efektywniej wykorzystać wspólnie spędzony czas.

Chcielibyśmy, żebyś po lekturze tej książki potrafił pomóc dziecku w zdobywaniu wiedzy, jednak nie poprzez spędzanie z nim godzin nad zadaniami domowymi i nakłanianie go do nauki, lecz w sposób, którego naprawdę potrzebuje – poprzez budowanie jego samodzielności i odpowiedzialności. Poznasz sposoby, które z jednej strony przyspieszają i ułatwiają naukę, a z drugiej sprawiają, że przestaje być ona męczącym obowiązkiem, a staje się zabawą.

Kilkakrotnie namawiamy do podjęcia próby współpracy z nauczycielem i szkołą – po to, by zburzyć mury, których budowa mogła rozpocząć się wiele lat temu, gdy to ty uczęszczałeś do szkoły. Być może odnajdziesz w nauczycielu sprzymierzeńca, który nie tylko będzie uczyć twoje dziecko, lecz także pomoże ci je zrozumieć, a nawet stanie się partnerem, który wesprze cię w zmienianiu szkoły na taką, jakiej pragniesz dla swojego dziecka.

Jeżeli należysz do rodziców, którzy głowią się, jak zorganizować dziecku wolny czas, jakie wybrać zajęcia dodatkowe, jak sprawić, by jego start w dorosłe życie był jak najbardziej udany – również znajdziesz tu coś dla siebie.

Wierzymy, że wskazówki i porady zawarte w tej książce sprawią, że wraz z dzieckiem wspólnie odnajdziecie odpowiedzi na pytania dotyczące teraźniejszości i jego przyszłości.

Zapraszamy do lektury!

Autorzy

Rozdział 1Szkoła     – możliwości  wyboru

Z tego rozdziału dowiesz się:

jakie problemy mogą się wiązać z posyłaniem do szkoły sześciolatków;dlaczego warto rozważyć skorzystanie z alternatywnych form edukacji;jakie wady i zalety mają szkoły waldorfskie, Montessori, demokratyczne oraz edukacja domowa;kto powinien dokonywać wyboru szkoły.

Jakich problemów można się spodziewać?

6 to nie 7 – o różnicach między dziećmi

W krajach europejskich dzieci rozpoczynają edukację szkolną w różnym wieku. Najwcześniej temu obowiązkowi podlegają mali Brytyjczycy i Irlandczycy, którzy zaczynają przygodę ze szkołą już od czwartego roku życia. W części krajów, np. we Francji, w Niemczech, we Włoszech czy w Austrii, wysyła się dzieci do placówek edukacyjnych w wieku lat sześciu (podobnie jak w Polsce), w innych – siedmiu. Nie jest jednak prawdą, że im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym lepsze rezultaty osiągną. Finlandia jest przykładem kraju, w którym edukacja stoi na najwyższym poziomie, mimo że dzieci uczęszczają tam do szkoły dopiero od siódmego roku życia.

Zapamiętaj

Charakterystyki przytaczane w niniejszej książce dotyczą przeciętnego dziecka. Nauczyciele z pewnością zetknęli się z wieloma sześciolatkami, które świetnie radziły sobie w warunkach szkolnych. Prawdopodobnie mieli również do czynienia z siedmiolatkami, które nadal wykazywały sporo cech charakterystycznych dla dzieci młodszych, a zatem słabo przystosowanych do szkolnej formy nauki. Przytaczane tu prawa ogólne dotyczą zatem większości dzieci, ale nie wszystkich.

Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że obowiązek posyłania do szkoły dzieci w wieku sześciu lat będzie zmianą ogromną – o wiele większą, niż można się spodziewać. Sześciolatki od siedmiolatków znacznie się bowiem różnią. Pierwsza i podstawowa różnica tkwi w funkcjonowaniu ich mózgu. U sześciolatków wciąż sprawniejsza jest prawa półkula mózgu – o wiele łatwiej jest im wymyślać historie, niż odtwarzać fakty. Mają świetną pamięć wzrokową – niektóre z nich zachowują nadal pamięć fotograficzną. Sprawia to, że z łatwością mogą się uczyć. Problem jednak tkwi w tym, że ich lewa półkula nie jest jeszcze w pełni dojrzała. Oznacza to, że wśród sześciolatków procesy rozumowania logicznego nie przebiegają tak dobrze jak u dzieci starszych. Konsekwencją tego są trudności w nauce matematyki opartej na symbolach czy w opanowaniu czytania wymagającego umiejętności łączenia liter. Wiele sześciolatków po prostu jeszcze do tego typu działań nie dorosło. Właśnie stąd, a nie z zaburzeń, mogą wynikać problemy z nauką, które miewają negatywne konsekwencje w postaci złego nastawienia dziecka do szkoły, niechęci do zdobywania wiedzy czy problemów z zachowaniem w klasie.

Ciekawostka

Prawa i lewa półkula

Mimo że wyglądają niemal identycznie, prawa i lewa półkula ludzkiego mózgu znacznie różnią się funkcjami. Półkula prawa – dominująca u dzieci do około szóstego roku życia – odpowiedzialna jest za wyobraźnię, kolory i kształty. To ona w dużej mierze odpowiada za odbiór muzyki, rymów i rytmów. Pozwala na znajdowanie nowatorskich rozwiązań, jednak myślenie logiczne nie jest jej domeną. W tym ostatnim, podobnie jak we wszelkich działaniach na symbolach i w ich rozumieniu, specjalizuje się półkula lewa. To dzięki niej potrafimy wyciągać trafne wnioski i przewidywać konsekwencje własnych działań. W dużej mierze także ona kontroluje emocje i sprawia, że zachowujemy się racjonalnie.

Dzieci sześcioletnie, jak wcześniej wspomniano, bardzo łatwo się uczą, dzieje się to jednak niemal bezwiednie. Uczą się podczas zabawy, podczas słuchania rozmów rodziców czy czytania im książek. Uczą się, mogąc wykonywać choćby najprostsze eksperymenty. Problem w tym, że dzieci w tym wieku nie znają technik, które mogłyby im pomóc zapamiętywać informacje. Ich świadomość funkcjonowania własnej pamięci dopiero się rozwija. Krótko mówiąc, nie wiedzą, jak działa pamięć i jak można z nią postępować. Zadaniem rodzica i nauczyciela jest stworzenie sytuacji, w której dziecko w tym wieku będzie miało możliwość poznawania świata i uczenia się. Sytuacji, z której może ono skorzystać w dużym stopniu nieświadomie. Nie wolno bowiem od sześciolatków (od siedmiolatków zresztą też) wymagać, by uczyły się w pełnym tego słowa znaczeniu.

Zapamiętaj

Sześciolatki uczą się głównie przez zabawę. Jeżeli zatem chcesz przygotować swoje dziecko do nauki w szkole lub pomóc mu, gdy nie nadąża za rówieśnikami, spróbuj wymyślić zabawy, które będą doskonalić daną umiejętność, zamiast zmuszać do ślęczenia nad książkami.

Kolejną kwestią są kłopoty z koncentracją. Wbrew temu, co często można usłyszeć, każde dziecko potrafi się skoncentrować. Im jednak jest młodsze, tym czas skupienia jest krótszy. Koncentracja wymaga treningu, by w pełni się rozwinąć. Dzisiaj w szkole nader często oczekuje się, by sześciolatek (a niekiedy i dziecko o pół roku młodsze) siedział w ławce przez 45 minut i wykonywał zadania, które wyznaczył nauczyciel. Jednak niewiele dzieci w tym wieku jest do tego zdolnych, a jeszcze mniej potrafi robić to przez następne godziny lekcyjne przerywane krótkimi przerwami.

Zapamiętaj

Jeżeli twojemu dziecku sprawia kłopot spędzenie 45 minut w ławce, nie znaczy to, że jest niegrzeczne, ma złą wolę lub źle się rozwija. Po prostu jeszcze do tego nie dorosło i wcale nie jest w tym odosobnione. Możesz mu pomóc, wykonując wspólnie z nim ćwiczenia na koncentrację zawarte w dalszych rozdziałach książki.

Dzieci w tym wieku nie do końca panują nad tym, co robią. Trudno im zmusić się do robienia czegoś, co w danym momencie ich nie interesuje, a już dużym problemem jest wykonywanie nieprzerwanie jednej czynności przez dłużej niż kilkanaście minut. Oznacza to, że wiele dzieci w wieku sześciu lat, nawet jeżeli przez pierwsze minuty pracuje w skupieniu, po chwili pragnie robić coś innego. Gdyby im pozwolić, mogłyby opanowywać inną umiejętność z równym zaangażowaniem. Jednak wobec konieczności siedzenia w milczeniu na krześle prawie całą uwagę wkładają w nieprzeszkadzanie nauczycielowi w prowadzeniu zajęć. Nie są w stanie w takiej sytuacji wiele zrozumieć z tego, co dzieje się wokoło, gdyż ich możliwości samoopanowania wyczerpują się podczas tej czynności. Jeżeli tak się dzieje, możesz poprosić nauczyciela o pomoc i dostosowanie trybu lekcji w większym stopniu do możliwości dziecka. Oprócz tego możesz spróbować powrócić do omawianych na lekcji tematów w domu w sposób niewymagający długotrwałego skupienia i słuchania, lecz pozwalający na działanie.

Przykład

Gdy twoje dziecko uczy się o oszczędzaniu wody, możesz wraz z nim – podczas wykonywania codziennych czynności – zastanowić się, co moglibyście zrobić, by zużywać mniej tego surowca. To zadanie oparte na konkrecie, ciekawe i inspirujące dla ucznia pierwszych klas podstawówki. Możecie też wspólnie poszukać w internecie stron poświęconych temu zagadnieniu i opracować domową strategię oszczędzania wody.

Jeszcze jedną – niezwykle ważną – potrzebą dzieci, nie tylko sześcioletnich, lecz także znacznie starszych, jest ruch. Różnica tkwi w tym, że dzieci starsze potrafią tę potrzebę stłumić, poczekać z jej realizacją na przerwę, lekcję wychowania fizycznego czy zakończenie zajęć. Młodsze jej nie kontrolują. Stąd biorą się nierzadkie spacery po klasie, które – wbrew twierdzeniu niektórych nauczycieli – wcale nie wyrażają nieposłuszeństwa czy braku wychowania. Są rezultatem charakterystycznego dla tego wieku braku umiejętności odraczania tej bardzo ważnej i podstawowej dziecięcej potrzeby.

Wskazówka

Jeżeli twoje dziecko ma problem z siedzeniem przez dłuższy czas w jednym miejscu, spróbuj porozmawiać o tym zarówno z nim, jak i z nauczycielem. Być może uda wam się wypracować konsensus, np. dziecko będzie mogło przejść na tył klasy i tam spędzić chwilę bądź bawić się w czasie lekcji cichą zabawką, taką jak gumowa kulka wypełniona mąką, co pozwoli mu ruszać choćby rękami, a jednocześnie nie przeszkadzać innym.

Na naukę nigdy nie jest za wcześnie, ale...

Jak wspomniano w poprzednim podrozdziale, sześciolatki wcale nie są dziećmi zbyt małymi, by się uczyć. W praktyce przystosowane jest do tego już kilkutygodniowe niemowlę, które na każdym kroku dowiaduje się czegoś nowego, poznaje świat i ludzi, a także język. Czas przedszkolny również nie jest okresem przygotowania do nauki, lecz bardzo intensywnego zbierania doświadczeń, które w najmniejszym stopniu nie ustępują ważnością temu, co przekazuje się dzieciom szkolnym.

Różnica wynika z tego, że większość ludzi nie uważa czynności wykonywanych przez przedszkolaki za prawdziwą naukę. Dzieci się przecież bawią, a nie uczą. Przeciwstawianie tych dwóch czynności jest źródłem problemów w przestawieniu się dzieci z funkcjonowania w przedszkolu na zajęcia szkolne. Sześciolatek jest bowiem ciekawy świata, pragnie go poznawać – podobnie jak wtedy, gdy miał cztery lata czy pięć lat. Tyle że dziecko szkolne nadal potrzebuje przede wszystkim zabawy. Dlatego właśnie w dotychczasowych zerówkach krótkie momenty intensywnej nauki przerywane były dłuższymi okresami zabawy, gdy dzieci miały dużą dowolność wyboru czynności, której chcą się poświęcić.

Ciekawostka

Bardzo trafne stwierdzenie mówi, że przeciętny człowiek zapamiętuje 5% tego, co usłyszy, 15% tego, co zobaczy, i aż 80% tego, co wykona osobiście.

Nie tylko młodsze dzieci, lecz także starsi uczniowie i dorośli poznają świat wszystkimi zmysłami i łatwiej im zapamiętać to, czego doświadczają, co wymaga od nich działania, co można obejrzeć, powąchać, czego można wysłuchać lub dotknąć. Współczesna szkoła jednak oczekuje od dziecka, że będzie w sposób bierny chłonęło wiedzę przekazywaną przez nauczyciela. Już starożytni zauważyli, że jeśli człowiek jedynie słucha, zapamiętuje niewiele. Im młodszy jest człowiek, tym większe odzwierciedlenie w rzeczywistości mają te słowa. By dziecko mogło się uczyć, potrzebuje czegoś więcej niż przyklejanie nalepek i kolorowanie połączone ze słuchaniem nauczyciela. Potrzebuje także uwzględnienia własnych potrzeb, wzięcia pod uwagę tego, jak ono postrzega świat.

Panuje powszechne przekonanie, że dziecko może się uczyć tylko w bezruchu. Często zarówno rodzice, jak i nauczyciele sądzą, że uczeń, który się „kręci”, kiwa na krześle, rysuje czy nawet rusza nogami, nie uważa i z pewnością nie wie, co chce się mu przekazać. Jest to myślenie całkowicie błędne. Wiele dzieci, zwłaszcza małych, potrzebuje ruchu właśnie do tego, by w ogóle móc się skupić. Mimo że dzieci, które wiecznie się czymś bawią, kopią w stół czy rysują, wydają się nieobecne duchem, często doskonale orientują się, co się dzieje wokół. Jednak gdy zakaże im się jakiejkolwiek aktywności, nie mają pojęcia, o czym mówią ludzie wokoło.

Wskazówka

Jeżeli dziecko nie może w danym momencie poradzić sobie z jakąś czynnością, to zamiast wytrwale ją ćwiczyć, warto zastanowić się, co powinno umieć, by ją opanować. Można wtedy skupić się na ćwiczeniu potrzebnych elementów składowych w formie zabawy – bez nacisku na efekt i bez odczuwania stresu, gdy nie wychodzi. Gdy wraz z dzieckiem wykształcisz solidne podstawy, z dużym prawdopodobieństwem umiejętność przyjdzie sama. Przykładem może być pisanie kształtnych liter. Umiejętność ta wymaga wyćwiczenia precyzji ręki i koordynacji ręka–oko. Zamiast ćwiczyć pisanie liter, które w danym momencie sprawia trudność (nie jest więc dla dziecka przyjemne), możesz z nim rysować, malować, kolorować, lepić z plasteliny, nawlekać koraliki – te wszystkie czynności wyćwiczą sprawność ręki. Dodatkowo koordynację wspomogą: rzucanie i łapanie piłki, nadziewanie krążków na patyk, a nawet zawody w trafianiu papierowymi kulkami do śmietnika. Takie zabawy są przyjemne, a równocześnie pomagają ćwiczyć umiejętność, jaką jest pisanie.

Należy pamiętać, że każde dziecko uczy się w nieco innym tempie i nawet jeżeli pewne zagadnienia opanowuje błyskawicznie, z innymi może mieć kłopot. Jeśli dziecko nie może pojąć konkretnego zagadnienia w danym momencie, nie świadczy to, że jest mniej inteligentne od innych. Nie znaczy nawet, że mało się stara. Po prostu mogło jeszcze nie rozwinąć się wystarczająco, by być gotowe do opanowania konkretnej kwestii. Im dziecko młodsze, tym opóźnienia tego typu są bardziej prawdopodobne i tym ważniejsze jest, by wziąć je pod uwagę w procesie kształcenia. Istnieje całkiem duża szansa, że to samo dziecko, które przez pół roku ma kłopoty z dodawaniem w zakresie pięciu, nagle w ciągu tygodnia nauczy się dodawać i odejmować w zakresie dwudziestu i to niemal samodzielnie. Ważne jednak, by do tego czasu całkowicie nie zniechęcić dziecka do podejmowania prób i by nie zanudzić go ćwiczeniami, które mają na nim wymusić nauczenie się czegoś, na co nie jest jeszcze gotowe.

Ciekawostka

Niekiedy wydaje się, że dzieci opanowują pewne umiejętności z dnia na dzień, innym razem ćwiczą przez miesiąc lub dłużej i nie potrafią pojąć danego zagadnienia. Jest to zjawisko całkowicie normalne i w żaden sposób nie świadczy o zdolnościach danego dziecka. Człowiek może nauczyć się czegoś dopiero wtedy, gdy jego mózg (a często także mięśnie) jest na to gotowy. Gdy to się stanie, nabywa daną umiejętność często niemal automatycznie. Z tego powodu rozwoju dziecka nie da się przyspieszyć. Można za to sprawić, by wykorzystało w pełni możliwości, które posiada w danej chwili.

Zapamiętaj

Sześciolatek jest gotów, by się uczyć – nie zawsze jednak potrafi dostosować się do wymogów szkolnych.Różnice pomiędzy sześcioa siedmiolatkami mogą być widoczne podczas prób koncentracji, a także panowania nad swoim zachowaniem i emocjami.Kłopoty w pierwszym okresie uczęszczania do szkoły zwykle wynikają nie z tego, że dziecko jest niegrzeczne, lecz z jego niewystarczającej dojrzałości.

Pozostała część książki dostępna w pełnej wersji.