SameLand - Filip Chrzuszcz - ebook + audiobook

SameLand ebook i audiobook

Filip Chrzuszcz

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Richard Rice jest kontrolerem wszczepów w firmie technologicznej SameLand. Pewnego razu zgłasza się do niego chłopak, który twierdzi, że po zamontowaniu augmentacji zmysłowych widział budynek zniszczony pięćdziesiąt lat wcześniej w zamachu terrorystycznym. Niestety w trakcie diagnostyki klient umiera, a Rice, jako profesjonalista, musi się dowiedzieć, czy słowa nastolatka były prawdą. Namawia znajomego montera do zaimplementowania mu wszczepów denata i rozpoczyna badania terenowe.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 13

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 24 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Mikołaj Krawczyk

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



SameLand

Kobiety ubrane w uniformy SameLandu uwijały się w recepcji. Biegały od jednego klienta do drugiego, podczas gdy reszta petentów podziwiała rozświetlony blaskiem neonów czarno-złoty hol i potężny blat rozciągający się wokół korytarza. Geometryczne linie zdobiły okrągły stół i układały się w wykwintne logo korporacji – napis zawsze był prosty i bez zniekształceń, bez względu na kąt patrzenia.

Osoby zgłaszające się do parterowego segmentu rezerwowały wizyty w klinice i były sprawdzane pod względem podatności na efekty uboczne przyjęcia wszczepów. Bardzo rzadko zdarzało się, aby ktoś się nie nadawał, a wyjątkowe przypadki były szybko rewidowane i opatrywane opieką. Wszystko w imię założycielskiej idei: jesteśmy tacy sami.

Przez zatłoczone wejście przecisnął się mężczyzna w zwykłym T-shircie odsłaniającym opalony kark, na którym znajdowały się najnowsze augmentacje, minimalizujące ryzyko garbienia. Pomachał do zarobionych koleżanek, ale nawet tego nie zauważyły. Ruszył dalej wzdłuż poczekalni lekarskich i gabinetów chirurgicznych, wszedł do windy, nacisnął przycisk setnego, najwyższego piętra i wyjął telefon.

8:59:12. Klient czeka pod pokojem 140, panie Rice.

Drzwi zamknęły się i nastała cisza, którą Richard uwielbiał się delektować. Ostatnie piętro realizowało szybkie i zdalne rozwiązywanie problemów z techem SameLandu. Panująca tam atmosfera przywodziła na myśl dzięcioła wykuwającego dziuplę na pełnych obrotach. Ktoś oślepł i spowodował karambol na autostradzie lub wypił duszkiem wrzątek, bo stracił czucie na języku – rutyna. Klient ma być zadowolony, a ubezpieczyciel przekonany do wypłacenia honorarium. Idea jednomyślności zmysłów stała się przełomem, ale wymagała całodobowej opieki. Zdarzało się, że sprawa nie była na tyle poważna, aby wymagać natychmiastowej reakcji. Wtedy klienci umawiali się ze starszym kontrolerem jakości, a on nadzorował procesy naprawcze na miejscu.

Richard westchnął i wysiadł z windy.