7,99 zł
Wreszcie nadeszła wiosna! Świat wokół wypełniają zapachy kwitnących sadów. Pszczoły uwijają się przy pracy, zapylając wszystkie kwiaty. A tych jest mnóstwo! Zamykając oczy, usłyszysz najpiękniejsze ptasie koncerty. Uważaj tylko podczas spacerów leśnymi ścieżkami. To czas, kiedy rodzą się małe sarenki i dziki, staraj się ich nie wystraszyć!
Kolejny tom z serii „Razem ze słonkiem" pokazuje dzieciom, jak zmienia się świat wraz z nadejściem wiosny. Uczy młodych czytelników, jak przyroda wchodzi w swój najbardziej rozwojowy czas. Zaprasza do wspólnych obserwacji procesów przyrodniczych i kształtuje wrażliwość.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 53
Maria Kownacka
Saga
Razem ze słonkiem. Wiosna
Copyright © 1986, 2021 Maria Kownacka i SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.
ISBN: 9788726910551
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.
www.sagaegmont.com
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
Zwierzęta muszą być bardzo czyste.
Tylko wyczyszczone skrzydła dobrze latają, a sierść nie zlepiona brudem nie daje o sobie znać zapachem ...
Łatwiej się wtedy ukryć przed wrogiem i łatwiej polować na zdobycz.
Czy ktoś z was widział, jak mucha przystaje i przednimi łapkami czyści tułów i głowę, że o mało jej sobie nie urwie?
Albo jak rybki w akwarium ocierają się o podwodne rośliny? Jak ptaki pluskają się w pojniku? Jak gołębie zanurzają się w zimnej wodzie — raz-dwa-trzy, a potem szszszszuuu! Trzepotanie skrzydłami i fontanna wody...
W naszych pojnikach lubią się kąpać ptaszki — długo trzepią i pluskają skrzydełkami, a potem lecą na gałąź, gdzie grzeje słonko, otrzepują się z wody i starannie rozczesują i wygładzają piórka dziobem.
— A czy kto widział kiedy kurę, która by się kąpała w wodzie?
— Nikt nie widział? — Zgadza się! Bo kury nigdy nie kąpią się w wodzie, tylko — w piasku!... Wygrzebują sobie dołek i wypuszczają przez pióra taką fontannę piachu, jakby to była woda. Tym sposobem pozbywają się dokuczliwych pasożytów, które im niszczą pióra i wysysają krew.
No, a kto najdłużej czesze swoje pióra i namaszcza je tłuszczem? — Kaczki! — Kto się domyśli dlaczego?...
Kaczka — wodny ptak — całymi dniami pływa w wodzie, a pióra jej wcale nie przemakają... Jak ona to robi?... To jest właśnie jej tajemnica!
Kaczka nad swoim kuperkiem ma gruczoł pełen tłuszczu. Kiedy wyjdzie z wody — sięga dziobem do gruczołu i tłuszcz rozprowadza po wszystkich piórach.
Łatwo to zauważyć! Przypatrzcie się, jak ona to robi!
A jak się czyści Burek? Jak kot się czesze ostrym niby szczoteczka językiem? Jak się czochrają o płot świnie? Jak krowa czyści językiem boki swojego cielątka. Jak konie na pastwisku pomagają sobie nieraz i jeden drugiego czyści ...
Tak, tak, zwierzęta wiedzą, co znaczy być czystym.
U ptaków jest teraz pora lęgowa. Samiczki siedzą w gniazdach i wysiadują jaja. Samce śpiewają zawzięcie — ogłaszając światu:
„— Uwaga!... Tiurrr-li-li! Tu moje władanie!... Niech się tu nikt nie zbliża — bo po ogonie dostanie!!!”
Czy idziemy do parku, do lasu czy w pole — wszędzie czujnie nastawiajmy uszu.
— Kto śpiewa? Czy skowronek w obłokach? Czy jakiś inny ptaszek ukryty w gałęziach?
— Kto go podpatrzy?... Kto go wytropi?
Cichuteńko... Ostrożnie... Z daleka! Żeby czasami nie spłoszyć! To jest sztuka nie lada! Ptaszki są czujne! Nie lubią być śledzone...
A jeżeli się nam udało podpatrzyć, jakie ptak ma piórka, dziób, ogon, to może go rozpoznamy w książce 1 ), gdzie są wszystkie ptaki wymalowane i opisane — i będziemy już wiedzieć, jak ten nasz podpatrzony ptaszek się nazywa i jakie ma obyczaje.
Ojciec Piotrusia kopie dołki na dalie. Tam zaraz za naszym brodzikiem, pod krzewami.
Wbił łopatę i ledwo grudę ziemi odwalił na bok, a w tej rozsypującej się grudzie — coś się poruszyło...
— Dżdżownica — pomyślałam. — Jaka spaśna!
I przygarnęłam ją ku sobie gracką.
— Chodź, jeszcze cię rozetną tutaj! Spoglądam z bliska i oczom nie wierzę — zamiast dżdżownicy wysupłuje się z ziemi nieduża żabka.
Jest płaska, okrągła i jakby wyleniała, żółto-szaro-czerwonawa na grzbiecie, a brzuszek ma biały. To widać od zimowania w ziemi tak kolory straciła.
