Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
W głębi zimowego krajobrazu stoi zagajnik, który od pokoleń budzi niepokój. W jego cieniu znikają ludzie, a ci, którzy słyszeli dochodzące stamtąd głosy, nie potrafią o nich zapomnieć. Blackwood prowadzi czytelnika w stronę tajemnicy, która zmienia spojrzenie na rzeczywistość. To historia o spotkaniu z nieznanym, o lęku i o chwili, gdy człowiek odkrywa, że świat jest o wiele bardziej kruchy, niż przypuszczał.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 8
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Algernon Blackwood
Przejście
Tytuł oryginalny: Entrance and exit
Przekład: Maciej Niewiadomski
Redakcja: Maciej Niewiadomski
Korekta: Maciej Niewiadomski
Projekt okładki: Maciej Niewiadomski
Copyright © Algernon Blackwood– utwór w domenie publicznej
Copyright © 2026 Maciej Niewiadomski – prawa do tłumaczenia zastrzeżone
Lusina 2026
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-983786-2-8
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Przejście
Trzy osoby – stary fizyk, dziewczyna oraz młody anglikański duchowny, z którym była zaręczona – stali przy oknie wiejskiej rezydencji. Żaluzje wciąż pozostawały otwarte. Widzieli ciemną kępę sosen na polu, a ich wierzchołki wyraźnie rysowały się na tle bladego, zimowego nieba lutowego popołudnia. Świeży śnieg zalegał na trawniku i wzgórzu, a nad wszystkim rozświetlał się już duży, jasny księżyc.
— Tak, to właśnie ten zagajnik – zaczął starzec. — I dokładnie w tym dniu, pięćdziesiąt lat temu – trzynastego lutego – człowiek zniknął w jego cieniu. Został wciągnięty w niesamowity, niewytłumaczalny sposób w czystą nieobecność... w jakieś zupełnie inne miejsce. Czy dziwicie się, że ten las ma swoją legendę?
Dziwna, ciężka ekspresja w jego głosie kłóciła się ze sztucznym śmiechem, którym skwitował własne słowa.
— O, opowiedz nam, proszę – szepnęła dziewczyna. — Jesteśmy tu teraz sami.
Ciekawość wzięła górę, ale w jej pytającym spojrzeniu czaił się cień niepokoju. Szukała oparcia u młodszego towarzysza, którego szlachetna twarz nosiła wyraz powagi i niemal mistycznego uniesienia. Słuchał z niezwykłą uwagą.
— Tak, jakby Natura miejscami ukrywała próżnię... szczeliny i pęknięcia w samej tkance przestrzeni – mówił fizyk, niemal do siebie. Jego umysł zawsze skłaniał się ku spekulacjom. — Przez takie szczeliny człowiek mógłby po prostu wypaść z tego świata. Zupełnie nowy kierunek, prostopadły do trzech znanych nam wymiarów – wyższa przestrzeń, o której pisali Bolyai, Gauss czy Hinton. Albo coś, co ty, z twoim mistycznym zacięciem – spojrzał na młodego księdza – nazwałbyś duchową przemianą stanu; wejściem w region, gdzie czas i przestrzeń przestają istnieć, a wszystkie wymiary stają się jednością.
