Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Sir Timothy Puffe, próżny i samolubny baronet, otrzymuje list, który burzy jego świat. W luksusowym hotelu zaczyna doświadczać dziwnych zjawisk – ludzie znikają, przedmioty maleją, a on sam kurczy się w oczach innych. W tej surrealistycznej opowieści Algernon Blackwood tworzy mistrzowską metaforę duchowego upadku człowieka, który traci wszystko, co go definiowało.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 11
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Algernon Blackwood
Dziwne zniknięcie baroneta
Tytuł oryginalny: Strange disappearance of a baronet
Przekład: Maciej Niewiadomski
Redakcja: Maciej Niewiadomski
Korekta: Maciej Niewiadomski
Projekt okładki: Maciej Niewiadomski
Copyright © Algernon Blackwood– utwór w domenie publicznej
Copyright © 2026 Maciej Niewiadomski – prawa do tłumaczenia zastrzeżone
Diano Marina 2026
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-982402-5-3
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Dziwne zniknięcie baroneta
Jego wartość wobec Wieczności była znikoma. Miał jednak większość rzeczy, które świat ceni: aparycję, nazwisko, majątek, a przede wszystkim wysokie mniemanie o sobie. To mniemanie oszczędza innym trudu osobnej i kłopotliwej oceny. Poza tymi dobrami nie posiadał niczego o trwałej wartości ani niczego, co mogłoby z czystym sumieniem rościć sobie prawo do nieśmiertelności. Nigdy bowiem nie doświadczył nawet tego poszerzenia własnego „ja”, które powszechnie nazywa się szlachetnością czy po prostu bezinteresownością. Nikt nie musi go jednak przepraszać za tę zdumiewającą przygodę. Te same Wieczności, które go osądziły, oświadczyły bowiem, że to One go obnażyły i pokazały mu, kim jest naprawdę.
Wszystko zaczęło się od tej druzgocącej kartki od prawników. Czytał ją znowu i znowu w wygodnym przedziale pierwszej klasy, gdy pospieszny pociąg wiózł go do stolicy. Był wygodnie otulony kocami i futrami, lecz w duchu czuł niepokojącą udrękę. A tego samego wieczoru pan Smirles, jeszcze bardziej odrażający niż jego list, przyjął go w prywatnym salonie wielkiego hotelu. Oświadczył mu tam wprost, że nowy i nieoczekiwany pretendent do jego tytułu oraz majątku może okazać się niezwykle kłopotliwy. „A nawet niebezpieczny, sir Timothy! Skoro pan pyta, muszę powiedzieć jedną rzecz. Roztropnie byłoby spojrzeć na przyszłość... hmmm... w nieco innej skali niż ta, do której był pan dotąd przyzwyczajony”.
