Prawo Marcina. Znaj swoje prawa w szkole - Marcin Kruszewski - ebook + audiobook + książka

Prawo Marcina. Znaj swoje prawa w szkole ebook i audiobook

Marcin Kruszewski

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Dzieci i ryby głosu nie mają? Nie w naszych czasach! Poznaj swoje prawa i nigdy więcej nie daj się zmanipulować w szkole.

Podczas lekcji skonfiskowano Twój telefon? Nauczycielka od fizyki każe Ci wyciągnąć kolczyk z nosa pod groźbą uwagi? A może z powodu gadania na lekcji ukarano Cię jedynką z matmy? Być może nie wiesz, ale nic z tego nie jest legalne! Marcin Kruszewski, prawnik i twórca profilu Prawo Marcina, nie pozwoli, by brak wiedzy wpakował Cię w kłopoty. A wszystko to w przystępnej i zrozumiałej formie, dalekiej od podręcznikowego stylu, który znasz ze szkolnej ławki.

Nieważne, czy jesteś uczniem, nauczycielem czy rodzicem — ta książka na pewno przyda się przy najbliższej klasowej dyskusji!

 

Ta książka ma szansę zakopać pokoleniową przepaść. Drodzy Dorośli – czytajcie, słuchajcie i oglądajcie Marcina Kruszewskiego!
Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich i Minister Sprawiedliwości

To jest książka, która powinna trafić do każdej szkolnej biblioteki. Dziękuję Marcinowi Kruszewskiemu za „Prawo Marcina”!
Marek Michalak, były Rzecznik Praw Dziecka i kanclerz Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu

 

Marcin Kruszewski – prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, twórca największego profilu prawniczego w Polsce, na którym codziennie opowiada o prawach ucznia. TikToker roku 2023 wg. See Blogers. W ostatnich dwóch latach jego konto było najszybciej rozwijającym się profilem na platformie. W młodości był tym uczniem, który wykłócał się z nauczycielem, czy można mu zabrać telefon; dziś wspiera młodzież w walce o ich prawa w domu i w szkole.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 169

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 4 godz. 32 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Józef Pawłowski

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wsparcie redakcyjne: Paweł Sajewicz

Korekta: Hanna Jagodzińska

Konsultacja merytoryczna: Jakub Dorosz-Kruczyński, Przemysław Portacha

Projekt okładki: Paweł Panczakiewicz/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN

Zdjęcie autora na okładce: Mateusz Skwarczek/Agencja Wyborcza.pl

Opracowanie graficzne i skład: Maciej Trzebiecki

Redaktor prowadzący: Marcin Kicki

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

www.wydawnictwoagora.pl

Copyright © by Agora SA, 2024

Copyright © by Marcin Kruszewski, 2024

Wszelkie prawa zastrzeżone

Warszawa 2024

ISBN: 978-83-268-4399-0

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Książkę dedykuję mojej Mamie Asi, która dała mi nie tylko siłę, lecz i wiarę w to, że dziecko jest tak samo ważne jak dorosły, i która jest najlepszą rzeczniczką i obrończynią moich praw oraz żywą inspiracją, że warto i trzeba o nie walczyć.

WSTĘP
Znaj swoje prawa i nie daj wykorzystać swojej niewiedzy w szkole!

Ostatnio prawa ucznia stały się w mediach społecznościowych prawdziwym trendem, chociaż jeszcze niedawno mało kto chciał o nich rozmawiać. Przecież w szkole od zawsze, według dorosłych, ważne były tylko obowiązki. Pamiętam te jesienne i zimowe dni mojej własnej edukacji: kiedy wychodziłem do szkoły, rano wciąż było ciemno, a kiedy z niej wracałem – podobnie. Na korkach trzeba było nadrobić wszystko, czego nie udało się przerobić na lekcji. Do tego stos prac domowych, zapowiedzianych sprawdzianów, kartkówek. Nie było czasu, żeby się zastanawiać, czy nauczyciel, który każe nam coś zrobić, ma w ogóle do tego prawo.

Pamiętam też jedną z sal, w których miałem zajęcia. Jej ścianę zdobił plakat (najpewniej wymyślony przez samą nauczycielkę), na którym wypisane były szkolne reguły gry. Już pierwszy punkt brzmiał ponuro, głosił bowiem, że „nauczyciel ma zawsze rację”. Dalej pojawiały się kolejne mniej czy bardziej racjonalne zakazy jak na przykład te, że w klasie nie można gadać albo na lekcji nie można pić. Najbardziej dołujący był jednak punkt ostatni, który niejako powodował, że wszystkie inne traciły sens: „W razie wątpliwości patrz punkt pierwszy”. Totalny absurd! Kiedy to czytałem, czułem się jak nieważny trybik w bezosobowej szkolnej maszynie.

A przecież nie powinno tak być. To szkoła jest dla ucznia, nie uczeń dla szkoły! Tym bardziej że moi rodzice ciężko pracowali, płacili wcale niemałe podatki i robili to, abym otrzymał wysokiej jakości edukację i szkołę, która szanuje moje prawa.

Kiedy powiedziałem o tym plakacie mojej mamie, ta zapewniła mnie, że tego typu zasad przestrzegać nie będziemy. Przecież nie zawsze starszy ma rację, każdy może się czasem pomylić. Ważniejsze niż wiek jest to, by działać uczciwie, nie szkodzić innym i szanować prawo. Obiecałem sobie wtedy, że nie pozwolę, by ktokolwiek zbijał moje argumenty, odwołując się do młodego wieku.

Lata mijały, a zgłębianie prawa stało się moją pasją. Dlatego rozpocząłem studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, a potem podjąłem pracę prawnika. To jednak mi nie wystarczyło. Co z tego, że jako prawnik znam swoje prawa? Może warto się podzielić tą wiedzą z innymi?

Prawo bywa skomplikowane, zagmatwane i mało kto stara się je wytłumaczyć, a przecież nieznajomość prawa szkodzi. Dlatego 3 stycznia 2022 roku nagrałem i wrzuciłem do internetu pierwszy film, w którym opowiedziałem o waszych prawach podczas zakupów. Stał się on z miejsca wiralem, a ja poszedłem za ciosem. Ale nie nagrywałem kolejnych filmików tylko o tym, co ciekawiło mnie samego. Zacząłem opowiadać o sprawach, które pojawiały się w waszych komentarzach, a chyba najczęściej padały tam pytania o prawa ucznia. Tak powstała seria filmów o tym, jak szkoła często wprowadza nas w błąd.

Minęły dwa lata, a ja nadal dostaję tych pytań tysiące. Postanowiłem więc napisać książkę, w której nie tylko odpowiem na wasze największe zagwozdki, ale też poruszę tematy, których nie da się omówić w formie krótkich filmów.

Co znajdziesz w mojej książce

Praktyczne odpowiedzi na największe bolączki uczniów i nauczycieli. Omówienie kluczowych przepisów prawa oświatowego i praw człowieka w szkole. A także obowiązków – zarówno nauczycieli, jak i uczniów. O wszystkim tym opowiadam, podpierając się przykładami prawdziwych sytuacji, do których dochodziło w szkołach w całej Polsce i o których dowiedziałem się bezpośrednio od was, a także moimi osobistymi szkolnymi historiami. A żeby było nawet bardziej obrazowo, te prawnicze wywody uzupełnia wiele kazusów stworzonych na potrzeby książki i inspirowanych życiem oraz przepisami prawa. To fikcyjne, ale bliskie rzeczywistości sytuacje, które pozwalają omówić często niszowe i trudne od odkopania z setek stron przepisów problemy trapiące uczniów.

Mam nadzieję, że moja książka będzie dla was przystępna i ciekawa. Chciałem poruszyć w niej najważniejsze zagadnienia w popularnonaukowej formie, co oznacza, że niektóre, nieistotne z perspektywy tematu, kwestie zostały pominięte. Ale materiału i tak jest sporo! Chciałbym, żeby ta książka była drogowskazem – i dla szkół, jak działać zgodnie z prawem, i dla was, jak respektować reguły gry. I jak przy tym wszystkim zachować wzajemny szacunek.

Jak poruszać się po tej książce

Prawa ucznia omawiam na zasadzie lekcji. Każda z nich to zbiór powiązanych ze sobą tematów i rozdziałów. Razem przejdziemy przez cały szkolny kalendarz, od rozpoczęcia roku, przez szkolne trudy codzienności, aż po koniec roku, wystawianie ocen, poprawki i upragnione wakacje.

Dla kogo jest ta książka

Dla nauczycieli, którzy chcą lepiej poznać prawo oświatowe i granice wyznaczane w szkolnym życiu przez przepisy, a także własne prawa i obowiązki, w szczególności te regulujące relacje z uczniami.

Dla rodziców, którzy chcą się podszkolić w zakresie praw i obowiązków swoich pociech, by skutecznie je potem wspierać. Bo często bez wsparcia rodziców uczeń, podejmując formalne kroki, ma związane ręce.

I przede wszystkim dla uczniów i uczennic, którzy chcą poznać swoje prawa i od najmłodszych lat pragną zdobywać obywatelską świadomość, bo dzięki niej mogą być podmiotem, a nie przedmiotem w szkolnych relacjach.

W jakich szkołach moje rady mogą znaleźć zastosowanie

W niniejszej książce odwołuję się przede wszystkim do najpopularniejszych typów szkół publicznych – podstawowych i liceów ogólnokształcących. Zdecydowana większość zawartych tu treści będzie dotyczyła również szkół prywatnych, podobnie jak szkół branżowych i techników (tam przecież również obowiązują prawa człowieka!). W kilku miejscach wskażę też różnice między poszczególnymi typami szkół ponadpodstawowych.

To zaczynamy!

Czy pierwszego dnia szkoły wam też zdarzało się czuć wielką bezradność? Masa dokumentów, regulaminów, statutów i zasad, które organizują naukę, potrafi zrobić niezły mętlik w głowie. Do tego, żeby znać swoje prawa, trzeba się przekopać przez niezliczone strony konstytucji, ustaw, rozporządzeń. A do tego bywa, że w szkole starszy zawsze ma rację... nawet jeżeli w rzeczywistości się myli. To jak się połapać w tym, co wolno, a czego nie należy?

Zawsze powtarzam, że naukę w każdej szkole warto zacząć od przeczytania jej statutu i poznania podstawowych wewnętrznych zasad. Co jednak, jeśli statut został napisany takim językiem, że trudno zrozumieć, o co w nim chodzi? Albo zawiera zasady niezgodne z prawem? A jeśli sami nauczyciele nie przestrzegają zasad?

Mam dobrą informację: nawet wtedy nie jesteście bezbronni! Żeby odnaleźć się w tym gąszczu często sprzecznych informacji i niejasnych reguł, musicie jednak znać swoje prawa i nigdy nie przyjmować za pewnik informacji, „że jest tak, bo tak”.

Osoba, która poznała swoje prawa i potrafi ich bronić, wcale nie jest bezczelnym, roszczeniowym kidosem i wcale nie próbuje utrudniać nauczycielowi jego pracy. To świadomy młody obywatel czy obywatelka, który oczekuje tego, co mu się zwyczajnie należy – szacunku do niego i prawa.

Aby być świadomymi uczniami, musicie w szczególności poznać prawa człowieka, a konkretniej – prawa młodego człowieka w szkole. Zarówno konstytucja, przepisy Prawa oświatowego, jak i Konwencja o prawach dziecka dają wam wiele praw, z których możecie korzystać w swoim szkolnym życiu. Poznajcie je, a rok szkolny upłynie wam o wiele spokojniej.

CZY NAUCZYCIEL MOŻE ZABRAĆ CI TELEFON?
CZYLI O PRAWIE WŁASNOŚCI I O TYM, DLACZEGO KONSTYTUCJA JEST TAKA WAŻNA

(ART. 64 KONSTYTUCJI I ART. 99 PRAWA OŚWIATOWEGO)

POWROTY Z WAKACJI CZY FERII bywają trudne. Wie o tym każdy, kto wyrwany z błogiego odpoczynku musiał wrócić do prozy życia szkolnego i wiążących się z nią stresów oraz nadmiaru obowiązków. Przekonała się o tym również 8a, zwyczajna klasa z zupełnie zwyczajnej polskiej podstawówki.

Pierwsze lekcje to zawsze twarde lądowanie, jednak matma była dla Stanisława lądowaniem bez spadochronu. Matmy zwyczajnie nie umiał ani nie lubił, a nowa nauczycielka skomplikowane zagadnienia tłumaczyła w wyjątkowo zawiły sposób. Lekcja okrutnie się dłużyła, Staś postanowił więc umilić sobie czas, przeglądając TikToka. Pomysł, choć niezbyt rewolucyjny, podchwyciła jego koleżanka Marta, która odpaliła na smartfonie ulubioną grę. Niedługo później spora część klasy bardziej niż na tablicę patrzyła w telefony. Nie trzeba było długo czekać na reakcję nauczycielki.

– Oddawajcie telefony! – rozkazała. – Odbierzecie je jutro. W towarzystwie rodziców.

– Ale tak nie można – próbował się bronić Stasiek. – To mój telefon, bez niego nie wrócę do domu, mam bilet na autobus w aplikacji.

– Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej. Statut szkoły mówi wyraźnie: kara za używanie telefonu na lekcji jest jedna: konfiskata.

Marta uznała, że nie warto wchodzić w dyskusję i oddała smartfona, żeby nie pogarszać sytuacji. Stasiek jednak nie dawał za wygraną, więc nauczycielka postanowiła zabrać mu telefon siłą.

– Kowalski, oddawaj! Inaczej będzie tylko gorzej.

Ale Stanisław wciąż nie ustępował.

– W takim razie dostajesz jedynkę za skandaliczne zachowanie – rzuciła matematyczka.

Wtedy w klasie rozpętała się prawdziwa dyskusja. Czy nauczycielka miała prawo zareagować w ten sposób?

Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco prosta: nauczyciel nie ma prawa zabrać za karę twojego telefonu ani innych rzeczy, które do ciebie należą! Szkolny statut nie może tego zmienić, bo nie pozwala na to polskie prawo.

HIERARCHIA AKTÓW PRAWNYCH

1. konstytucja

2. ratyfikowane umowy międzynarodowe (za zgodą wyrażoną w ustawie)

3. ustawy

4. rozporządzenia

5. akty prawa miejscowego

Czasami może się wydawać, że to nauczyciel sam określa wszystkie zasady lekcji, którą prowadzi, ale tak oczywiście nie jest. Szkoła i uczniowie podlegają przecież powszechnemu, obowiązującemu w Polsce prawu: konstytucji, ustawom, rozporządzeniom czy na przykład umowom międzynarodowym dotyczącym praw dziecka. Matematyczka, która prowadziła lekcję w 8a, mogła się wprawdzie zirytować, że uczniowie przestali jej słuchać i zamiast tego zajęli się grami albo memami. Ba, pewnie nawet miała rację, kiedy mówiła, że takie zachowanie jest niezgodne ze statutem szkoły. Mimo to jej reakcja nie powinna była naruszać przepisów prawa.

Chociaż brzmi to trochę abstrakcyjnie, nawet taką pozornie błahą sprawę jak korzystanie z telefonu na lekcji można przeanalizować pod kątem zgodności z... konstytucją. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale to prawda. Konstytucja, o której tyle się mówi w mediach, stoi również na straży waszych smartfonów.

Artykuł 64 Konstytucji RP gwarantuje każdemu prawo własności. Oznacza to, że każdy z nas może według własnej woli (i w granicach określonych przez prawo) korzystać z należącej do niego rzeczy. Prawo własności ma charakter powszechny – przysługuje każdemu, w tym dzieciom, młodzieży, dorosłym i osobom starszym. Dzieje się tak dlatego, że każdy człowiek ma zdolność prawną.

To właśnie dzięki zdolności prawnej prawo własności, które gwarantuje konstytucja, jest dla każdego, nie tylko dla wybranych. Od urodzenia możesz więc stać się właścicielem czy właścicielką różnych rzeczy, w tym także telefonu. Możesz na przykład dostać go od rodziców w prezencie (prawnik powiedziałby wtedy, że „nabywasz jego własność w drodze umowy darowizny”).

Oczywiście pewne prawa, w tym także prawo własności, mogą być ograniczane. Gdy na przykład sąd skazuje kogoś na karę pozbawienia wolności, czyli – mówiąc kolokwialnie – wsadza go do więzienia, to przecież ogranicza jego prawo do wolności osobistej. Takie ograniczenia nigdy jednak nie mogą być dowolne. O tym, czy i w jakim zakresie można kogoś w danej sytuacji pozbawić jego prawa, mówią ustawy i konstytucja. Są to jednak sytuacje wyjątkowe.

System prawa został tak skonstruowany, że im ważniejszy akt (a konstytucja jest najważniejszym aktem prawa krajowego), tym bardziej ogólne są zawarte w nim zasady. Kolejne akty prawne (o coraz mniejszej wadze) są z kolei coraz bardziej precyzyjne i szczegółowe, jest też ich coraz więcej. Zerknijcie na grafikę z hierarchią aktów prawnych w rozdziale „Czy nauczyciel może zabrać ci telefon?”, żeby się w tym zorientować.

Gdzieś daleko za tym łańcuszkiem jest szkolny statut. W przeciwieństwie do wcześniej wspomnianych aktów nie jest on nawet prawem powszechnie obowiązującym. To tylko źródło prawa wewnętrznego, które obowiązuje uczniów, nauczycieli i pracowników szkoły.

Statuty szkół uchwalane są przez radę szkoły na podstawie ustawy Prawo oświatowe. Jej przepisy wskazują, co może się w statucie pojawić. Pamiętajcie więc, że każde postanowienie statutu musi być zgodne z prawem powszechnie obowiązującym![Więcej o tym, co może się znaleźć w szkolnym statucie, w rozdziale „Co zrobić, jeżeli statut szkoły jest niezgodny z prawem?”] Przepisy aktów prawnych niższego rzędu (czyli tych „mniej ważnych”) muszą być zgodne z tymi znajdującymi się wyżej w hierarchii. Dlatego przepisy prawa wewnętrznego (na przykład szkolnego statutu) nie mogą zmieniać tych powszechnie obowiązujących (na przykład ustaw czy rozporządzenia). Statuty nie mogą także regulować spraw niewymienionych w ustawie (na przykład szkoła nie może w statucie określać, w jaki sposób powinniście spędzać swój czas wolny, bo ustawa Prawo oświatowe nie daje do tego podstaw).

Wróćmy więc do prawa własności. Według konstytucji: „Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności”. Innymi słowy, aby ktokolwiek (w tym nauczyciel) mógł was pozbawić tego prawa, musi istnieć do tego podstawa zawarta w ustawie.

Nauczycielka matematyki, która prowadziła lekcję z 8a, zabrała Staszkowi telefon, bo korzystał z niego podczas zajęć, zamiast słuchać o wyrażeniach algebraicznych. A czy istnieje w jakiejś ustawie przepis, który pozwalałby w takiej sytuacji ograniczyć prawo własności?

Nie. Żadna ustawa, a zwłaszcza prawo oświatowe, nie umożliwia konfiskaty telefonu w przypadku, gdy uczeń korzysta z niego podczas lekcji.

Powiecie pewnie: „Marcin, ale przecież matematyczka nie powołała się na prawo oświatowe, tylko na szkolny statut”.

Tak, tylko że – jak już pisałem – szkolny statut może zawierać wyłącznie takie zasady, na jakie pozwalają akty prawne wyższego rzędu (na przykład ustawy czy konstytucja).

Co na temat telefonów w szkole mówi ustawa Prawo oświatowe?

Zgodnie z art. 99 prawa oświatowego w statucie szkoła określa, jakie obowiązki mają uczniowie, gdy wnoszą na jej teren telefony komórkowe i inne urządzenia elektroniczne, a także jakich zasad muszą przestrzegać, gdy z nich potem korzystają.

Zauważcie, że mowa tu o obowiązkach uczniów, a nie o uprawnieniach nauczyciela do konfiskaty telefonów. Z ustaw nie wynika także żaden przepis prawa, który pozwalałby nauczycielowi na konfiskatę lub inną ingerencję w mienie ucznia.

W praktyce szkoła może więc w swoim statucie ograniczyć możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych na przykład na lekcji, nie ma jednak możliwości, aby zakazać przynoszenia ich na swój teren – bo to również nie wynika z ustawy Prawo oświatowe. Nauczyciel czy nawet dyrektor nie może też konfiskować telefonów, bo naruszałby w ten sposób cudze prawo własności. Bez zgody ucznia czy rodzica żaden pracownik szkoły nie ma prawa dotknąć ani telefonu, ani żadnego innego należącego do ucznia przedmiotu.

Czy możesz korzystać z telefonu na lekcji?

To zależy. Od tego, jak tę kwestię szkoła uregulowała w statucie, a statut każda szkoła ma inny. Te bardziej rygorystyczne na przykład wprowadzają depozyty, w których uczniowie powinni pozostawiać urządzenia na czas trwania lekcji. Czasami polega to na pozostawieniu wyłączonego telefonu w widocznym miejscu. Inne szkoły decydują się na wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z telefonów nawet podczas przerw i choć ta praktyka wydaje się kontrowersyjna, to przedstawiciele Ministerstwa Edukacji wielokrotnie potwierdzali, że niestety taki zakaz jest zgodny z prawem.

Uczeń ma obowiązek przestrzegać zasad zapisanych w statucie szkoły, ale – jak wiadomo – z przestrzeganiem obowiązków bywa różnie. Co więc grozi za łamanie szkolnych zasad?

Powtórzę to kolejny raz: na pewno nie konfiskata urządzenia, bo nawet gdy uczniowie w szkole nie wykonują swoich obowiązków oraz łamią statutowe zasady, nie tracą konstytucyjnych praw. Szkoła nie ma prawa karać uczniów, zabierając ich własność (albo własność ich rodziców).

Nie oznacza to jednak, że uczniowie są bezkarni. Po prostu szkoła musi stosować kary zgodne z prawem. Uczeń, który korzysta z telefonu na lekcji wbrew zakazowi, często nie realizuje swoich obowiązków oraz lekceważy szkolne zasady, a to może wpłynąć negatywnie na ocenę z zachowania. O takim postępowaniu szkoła naturalnie może również powiadomić rodziców.

Pamiętaj jednak, że niegrzeczne i niezgodne ze statutem zachowanie nie może nigdy być karane oceną niedostateczną z przedmiotu. Ocena z zachowania oraz ocena przedmiotowa nie mają na siebie wpływu.

O tym, jakie szkolne kary są zgodne z prawem, przeczytacie w Lekcji 5.

Stasiek z 8a mógłby więc rozpocząć rok szkolny od uwagi, a oglądanie TikToka na lekcji miałoby wpływ na jego ocenę z zachowania, jednak nauczycielka nie mogłaby postawić mu jedynki z matematyki. Korzystanie z telefonu nie stanowi przecież osiągnięcia edukacyjnego, za które można być ocenianym. Nauczycielka matematyki nie mogłaby też zabrać mu telefonu.

Co jednak, gdyby do tego doszło? O tym, jak reagować na przypadki łamania prawa w szkole, napisałem w przedostatniej części książki (Lekcja 6).

CZY NAUCZYCIEL MOŻE PRZESZUKAĆ PLECAK UCZNIA?

Wyobraźmy sobie sytuację, że Stasiek złamał szkolny, wprowadzony w statucie i niebudzący żadnych wątpliwości, zakaz korzystania z telefonu podczas sprawdzianu. Gdyby nauczycielka to dostrzegła, Stasiek zapewne schowałby smartfona do kieszeni albo plecaka. Czy nauczycielka miałaby wtedy prawo przetrzepać mu kieszenie i sprawdzić plecak?

Absolutnie nie! Uprawnienie do dokonywania wszelkich przeszukań czy kontroli osobistych mają wyłącznie właściwe do tego służby takie jak policja, i to w wyjątkowych sytuacjach (najczęściej dotyczących popełnienia przestępstw).

Pomijając już fakt, że korzystanie z telefonu przestępstwem nie jest, to nauczyciele nie mają prawa przetrzepywać waszych prywatnych rzeczy, nawet gdybyście ten telefon komuś ukradli. Żadne przepisy nie dają im do tego uprawnień. W sytuacji kiedy podejrzewają, że ktoś ukradł telefon, mogą wezwać policję, a ta zajmie się sprawą w legalny sposób.

W SKRÓCIE

Co szkoła może w związku z telefonami:

• określić zasady wnoszenia i korzystania z urządzeń

• zakazać korzystania z telefonów na lekcji czy przerwie

• oceniać zachowanie uczniów, którzy nie zastosowali się do zakazu

• karać, ale zgodnie z prawem

• poinformować rodziców o sytuacji w formie uwagi

Czego szkoła nie może:

• zabierać urządzeń uczniów albo ich rodziców

• wstawić przedmiotowej jedynki (ani żadnej innej oceny) za łamanie szkolnych zasad

• przeszukiwać twoich kieszeni czy plecaka

WYGLĄD W SZKOLE
UBIÓR, MAKIJAŻ, FARBOWANIE WŁOSÓW I INNE PODSTAWOWE PRAWA CZŁOWIEKA

(ART. 99 PRAWA OŚWIATOWEGO, ART. 32 I 41 KONSTYTUCJI)

MAJA Z LICEALNEJ 4B JEST ALTERNATYWKĄ.Jej wygląd odbiega od tego, jak ubierają się koleżanki z jej pokolenia (przynajmniej te, które nie spędzają większości dnia pod warszawskimi Złotymi Tarasami). Mocno pomalowane powieki, ciemna szminka, jaskrawo czerwone i błękitne pasemka zdobiące jej idealnie proste włosy. „Komu miałoby to przeszkadzać?”, pomyślała głośno, a z TikToka zapamiętała, że przecież wszyscy kochają alternatywki. To dodało jej pewności siebie, kiedy wchodziła do szkoły. Była jednak w głębokim błędzie, a konserwatywna wychowawczyni nie przepuściła okazji, by ją z niego wyprowadzić.

– Dziewczyno, jak ty się ubrałaś? – rzuciła. – Co ty masz na twarzy i głowie? To szkoła, a nie cyrk!

Rozmowie przysłuchiwała się Julka, przyjaciółka Mai. Ton, w jakim wychowawczyni strofowała Maję, bardzo jej się nie spodobał. Sama aktywnie walczyła o prawa ucznia, postanowiła więc stanąć w obronie koleżanki i wskazała, że przecież każdy może swoim wyglądem wyrażać siebie. Niestety, efekt był taki, że sama też oberwała.

– Obie marsz do łazienki – rozkazała nieprzejednana nauczycielka. – Natychmiast musicie zmyć makijaż albo sama wam go zmyję. A tobie, Julka, radzę nosić dłuższe spodnie, bo prowokujesz chłopaków. Dobrze wiesz, że nasz statut pozwala nosić szorty tylko mężczyznom.

To nie był spokojny dzień dla klasy 4b. Skontrolowano każdy element wyglądu wszystkich uczniów, a największe kontrowersje wzbudziła bluza klasowego dresa z cytatem z jego ulubionego rapera w formie wulgarnego nadruku...

Zacznijmy może od sprawy podstawowej, gdy chodzi o kwestię wyglądu w szkole. Otóż nauczyciel nie może zabronić ci farbowania włosów, robienia makijażu, malowania paznokci, bo nie ma do tego żadnej podstawy w polskich przepisach. Z poprzedniego rozdziału wiecie już, że o zasadach, których muszą przestrzegać uczniowie, decyduje szkolny statut. A statut nie może być niezgodny z przepisami prawa powszechnie obowiązującego.

Zgodnie z prawem szkoła określa w statucie zasady ubierania się uczniów na jej terenie. Zasady statutu powinny jednak dotyczyć wyłącznie wyjątków i ingerować w wygląd uczniów dopiero wtedy, kiedy faktycznie ograniczenie będzie potrzebne i racjonalne.

Szkolne zasady nie mogą odbierać ci prawa do wyrażania siebie ani prawa do prywatności. Szkoła nie może na przykład wprowadzić zakazu czerwonych ubrań, bo jakiś nauczyciel jest fanem Borussii Dortmund i czerwień kojarzy mu się z barwami znienawidzonego Bayernu Monachium. Szkoła nie mogłaby zakazać szerokich spodni tylko dlatego, że estetyka ubioru generacji Z nie pasuje do gustu starszego pokolenia. Uczeń, wkraczając do szkoły, nie traci prawa do ubierania się we własnym stylu, w wybranym przez siebie kolorze czy wyrażania własnych poglądów. Jeśli więc przestrzegasz zasad, które określa statut, w pozostałym zakresie możesz się ubierać do szkoły w dowolny sposób.

Co ważne, nie tylko uczennice i uczniowie muszą się trzymać statutu. Również nauczyciele mogą kontrolować ubiór uczniów tylko o tyle, o ile statut im na to pozwala. Ich opinia na temat twojego wyglądu nie stanowi prawa. To, że nauczycielce Majki z 4b prywatnie nie podobają się jej strój czy fryzura, stanowi wyłącznie problem tej nauczycielki i nie daje podstaw do zwrócenia uczennicy uwagi. Wy również nie jesteście związani prywatnymi opiniami waszych nauczycieli, musicie jednak, jak wspomniałem wcześniej, przestrzegać szkolnych reguł określonych w statucie (jeżeli są zgodne z prawem).

Szkoła nie może natomiast regulować innych elementów wyglądu niż ubiór, gdyż stanowiłoby to zbyt dużą ingerencję w wolność uczniów i byłoby nieproporcjonalne. Możecie więc niezależnie od wieku farbować włosy albo nosić makijaż (oczywiście jeśli pozwalają wam na to rodzice). Szkoła nie może również zakazać kolczyków czy tatuaży.

Pamiętajcie, że prawo chroni nietykalność cielesną każdego człowieka. Wychowawczyni nie miała prawa dotykać Majki bez jej zgody ani tym bardziej siłą zmywać jej makijażu czy szarpać za niestosowne jej zdaniem części garderoby. Konstytucja w art. 41 każdemu gwarantuje poszanowanie nietykalności cielesnej, a bezprawne naruszenie tej nietykalności może nawet być przestępstwem opisanym w kodeksie karnym.

Podczas jednego ze spotkań ze szczecińskimi uczniami usłyszałem opowieść o tym, jak nauczycielka szarpała za zbyt krótką jej zdaniem bluzkę uczennicy, aby zasłonić jej brzuch. Takie zachowanie jest niedopuszczalne, nawet gdyby uczennica złamała szkolne zasady ubioru. W tym przypadku mogło dojść do przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej z art. 217 kodeksu karnego.

Szkoła może natomiast zabronić noszenia ubrań, które będą naruszać normy prawne albo elementarne zasady społeczne. Co to znaczy w praktyce? Można zakazać noszenia ubrań z wulgarnymi, nawołującymi do nienawiści lub propagującymi nielegalne w Polsce ustroje hasłami. (Klasowy dresik z 4b ma niestety pecha...)

Nawet jeśli jesteś szkolnym fanem historii, to nie zakładaj koszulek przedstawiających symbolikę państw totalitarnych takich jak Związek Sowiecki czy nazistowskie Niemcy. Zakaz promowania takich ustrojów wynika w tym przypadku bezpośrednio z przepisów ustawy! Artykuł 256 § 1 kodeksu karnego przewiduje, że za propagowanie ustroju totalitarnego, jakimi są nazizm, komunizm lub faszyzm, grozi kara pozbawienia wolności nawet do trzech lat!

Podobnie choćbyś była fanką rapu, to nie każdy cytat z piosenki nadaje się na bluzę, w której rano idziesz do szkoły.

W statucie szkoły może się również pojawić zakaz noszenia ubrań, które będą dla uczniów zwyczajnie niebezpieczne. Zbyt wysokie obcasy nie będą się nadawać do chodzenia po szkolnych korytarzach czy schodach, bo zwiększają ryzyko kontuzji. Tak samo buty korki przeznaczone do gry na trawiastym boisku nie nadają się do gry na sali gimnastycznej. Szkoła może za to oczekiwać, że na lekcjach wychowania fizycznego będziemy nosić strój sportowy. Szkoła może też oczekiwać, że zmienisz brudne obuwie. Pamiętaj jednak, że karą za złamanie szkolnych zasad dotyczących ubioru nie może być zakaz wejścia do szkoły. Taka kara pozbawiałaby cię prawa do nauki.