Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kuba, Filip, Oliwka i Jagoda spędzają wakacje nad jeziorem, z niecierpliwością wyczekując Nocy Perseidów, magicznej nocy spadających gwiazd. Jednak nocne niebo to nie jedyne miejsce, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe. Miejscowy rolnik uruchamia lokalną atrakcję: Labirynt w polu kukurydzy. Dzień otwarcia zapowiada się wyśmienicie: lody o smaku czarnej dziury, gwiezdna lemoniada i mnóstwo galaktycznych gadżetów.
Jednak nad ranem okazuje się, że na polu obok nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób pojawiły się gigantyczne, tajemnicze kręgi w zbożu, a w mroku rozbłyskuje pulsujące, niebieskie światło. Ekipa na tropie staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze. W labiryncie wysokich łodyg, gdzie logika zderza się z tym, co niewyjaśnione, a niezawodny nos psa Kowboja prowadzi w nieznane, dzieci muszą odkryć prawdę ukrytą za gęstą ścianą roślin. Czy to inwazja z obcej planety, czy może tajny projekt, o którym nikt nie miał się dowiedzieć?
Przygotuj się na historię pełną nowoczesnej technologii, błyskotliwych teorii i wakacyjnej przygody.
„Kosmiczna zagadka” to opowieść, która porwie cię od pierwszej strony i udowodni, że najbardziej fascynujące tajemnice mogą kryć się tuż za progiem twojego domu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 87
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dla Oliwki Rabczuk, wspaniałej i odważnej superbohaterki,
która każdego dnia pokazuje, jak wielką moc ma uśmiech.
Życzę Ci, aby każda strona tej książki przynosiła Ci tyle radości i światła, ile Ty dajesz wszystkim wokół siebie.
Pamiętaj, że cała Ekipa na tropie, na czele z Twoją imienniczką, kibicuje Ci z całych sił!
Magda Stachula
Drogie Czytelniczki i Czytelnicy,
doskonale znacie już czworo przyjaciół – Kubę, Oliwkę, Filipa i Jagodę – oraz ich wiernego psa Kowboja. Z tą zgraną drużyną nie sposób się nudzić i wiem, że z chęcią ponownie spędzicie z nimi wolny czas.
Tym razem Ekipa na tropie spędza wakacyjne chwile nad jeziorem, szykując się na niezwykły spektakl na niebie – noc spadających gwiazd, czyli słynny rój Perseidów. Jednak nie skończy się tylko na obserwacji kosmosu, bo jak dobrze wiecie, tam gdzie pojawia się ekipa, zawsze czeka jakaś przygoda i tajemnica, którą trzeba niezwłocznie się zająć. Tym razem przyjdzie im się zmierzyć z… najprawdziwszą kosmiczną zagadką.
Zapraszam Was na kosmiczną wyprawę pełną niespodzianek, w której nauka miesza się z niewyjaśnionym. Życzę fascynującej lektury i doskonałej zabawy.
Magda Stachula
Upały nie odpuszczają od kilku dni. Kuba, Filip, Oliwka i Jagoda znów spotykają się nad jeziorem. Wakacje trwają w najlepsze i dzieci pełnymi garściami korzystają z wolnego czasu. Rano pływanie, w dzień wycieczki rowerowe, a wieczorem wspólne ogniska z pieczeniem kiełbasek, ziemniaczków i śpiewaniem piosenek. Pies chłopców także cieszy się, że spędza ten czas razem z dziećmi na łonie natury.
Od strony lasu dociera śpiew ptaków, a kolorowe motyle fruwają nad kwiatowym ogródkiem, urządzając wyścigi z pszczołami, które uwijają się ze swoją pracą wśród płatków floksów na rabatce babci.
– Sielsko, anielsko. – Babcia z uśmiechem spogląda na dzieci rozkładające koce piknikowe na trawie przed werandą. – Odpoczniemy teraz trochę po obiedzie – dodaje, siadając na leżaku pod rozłożystym drzewem. – A wiesz, Stefciu, że dzisiaj dzieci same przygotowały obiad – mówi, zerkając na dziadka, który nalewa paliwa do kosiarki.
– Ty, babciu, pomogłaś usmażyć naleśniki – zauważa Jagoda.
– To prawda, ale dzikie maliny po śniadaniu to już sami zbieraliście w lesie – mówi babcia, patrząc z czułością na wnuczkę.
– Odpoczywajcie, odpoczywajcie – krzyczy dziadek, nachylając się nad kosiarką. – Bo dzisiaj w nocy nie pośpicie.
– A to niby dlaczego? – Jagoda podnosi się na kocu i spogląda na dziadka.
– No jak to: dlaczego? – Pan Stefan odpowiada pytaniem na pytanie. – Przecież dzisiaj jest Noc Perseidów.
– No tak. – Filip się podrywa. – Prawie bym zapomniał, że to dzisiaj.
– A co to znaczy Noc Perseidów? – pyta Jagoda, zerkając tym razem na Filipa.
– Noc Perseidów przypada zawsze w wakacje… – zaczyna chłopiec.
– Całe szczęście – wtrąca jego brat, Kuba. – Inaczej pewnie rodzice nie pozwoliliby nam długo siedzieć, musielibyśmy iść spać, żeby rano nie zaspać do szkoły.
– Ale co to znaczy? – Jagoda ponawia pytanie.
– Noc Perseidów to inaczej noc spadających gwiazd – mówi Oliwka, która leży na plecach i wpatruje się w niebo.
Jest kilka minut po szesnastej, słońce świeci wysoko nad horyzontem i nie widać żadnej gwiazdy, ale to się zmieni, gdy zapadnie zmierzch.
– To występujące w Polsce w połowie sierpnia coroczne zjawisko astronomiczne, podczas którego można obserwować intensywny deszcz meteorów – tłumaczy Filip, siadając po turecku.
– A skąd się wzięła ta nazwa? Dlaczego Noc Perseidów? – drąży Jagoda.
– Nazwa pochodzi od Gwiazdozbioru Perseusza – wyjaśnia senior rodu. – Z którego pozornie wylatują meteory.
– Dlaczego pozornie wylatują? – Jagoda znów zerka na dziadka. – Nie rozumiem, o czym mówisz. – Krzywi się.
Oliwka wymownie przewraca oczami na wielość pytań, które ma w zwyczaju zadawać jej młodsza siostra, ale po jej minie widać, że tym razem sama chciałaby się więcej dowiedzieć o tym niezwykłym zjawisku meteorologicznym.
– Te spadające gwiazdy to nic innego jak drobinki pyłu z Komety Swift-Tuttle, które spalają się w atmosferze Ziemi. W momencie spalania widać jasne smugi światła i to daje efekt spadających gwiazd, ale tak naprawdę żadna gwiazda nie spada z nieba – wyjaśnia dziadek.
– Ziemia przechodzi przez obszar pozostałości komety od połowy lipca do końca sierpnia – dodaje Filip, który lubi zgłębiać różnorakie ciekawostki. – Jednak określenie Noc Perseidów odnosi się do momentu, w którym nasza planeta przelatuje przez najgęstszą część chmury pyłu z komety, a to przypada na noc z 12 na 13 sierpnia.
– Czyli dzisiaj – zauważa z uśmiechem Jagoda.
– No dzisiaj – przyznaje jej rację Filip.
– Czasami te Perseidy określane są również jako Łzy Świętego Wawrzyńca – dodaje babcia.
– Łzy Świętego Wawrzyńca? – Oliwka spogląda na babcię. – Nie słyszałam o tej nazwie.
– Dlaczego Łzy Świętego Wawrzyńca? – docieka Filip.
– To przepiękny motyw z historii i ludowych wierzeń, wynikający wyłącznie ze zbieżności dat – wyjaśnia babcia, poprawiając się w leżaku. – Święty Wawrzyniec był wczesnochrześcijańskim męczennikiem – zaczyna. – Według przekazów historycznych zginął w starożytnym Rzymie na początku sierpnia, a ponieważ Ziemia wpada w chmurę Perseidów regularnie każdego roku właśnie w sierpniu, ludzie uważali, że to na pamiątkę męczeńskiej śmierci tego świętego.
– Pamiętajcie, że zanim astronomowie zrozumieli, czym są komety i orbity, ludzie obserwowali niebo i szukali na nim różnych znaków – wtrąca dziadek.
– Dokładnie. – Babcia kiwa głową. – Dlatego stwierdzili, że w rocznicę męczeńskiej śmierci Wawrzyńca niebo płacze niezwykłym światłem. Wierzyli, że spadające gwiazdy to ogniste łzy świętego, które raz w roku spadają na Ziemię, przypominając o jego cierpieniu.
– Ciekawe – mówi Filip. – Nie wiedziałem.
– To może nie słyszeliście też o tym, że w kosmosie znajduje się gigantyczna chmura o smaku malin – dodaje babcia.
– Babciu, nie żartuj. – Jagoda się śmieje. – Malin? Takich jak dzisiaj u nas na obiad?
– Dokładnie. – Starsza pani potakuje. – W centrum naszej galaktyki odkryto obłok gazu, który zawiera mrówczan etylu, związek chemiczny odpowiadający za zapach lasu i smak malin.
– Nie wiedziałem, kochanie, że taka z ciebie specjalistka od kosmosu – komentuje z uśmiechem dziadek, zakładając ogrodowe rękawiczki.
– Była ostatnio w radiu ciekawa audycja o kosmosie – wyjaśnia babcia. – Słuchałam w pełnym skupieniu, goście mówili też, że w kosmosie człowiek staje się wyższy, bo bez przyciągania ziemskiego kręgosłup się rozciąga. Dlatego po powrocie na Ziemię astronauci mogą być nawet o pięć centymetrów wyżsi niż przed startem, ale efekt ten mija po kilku dniach – dodaje.
– A ja słyszałam, że w kosmosie panuje absolutna cisza, bo dźwięk potrzebuje powietrza, aby się przemieszczać – wtrąca Oliwka.
– A wiecie, co u nas mówiła pani na geografii? – włącza się z ożywieniem Kuba. – Opowiadała, że w stronę Drogi Mlecznej, czyli naszej galaktyki – wyjaśnia – pędzi Galaktyka Andromedy i zderzy się z nami…
– Z nami? – przerywa mu Jagoda. – Jak to się zderzy?
– Spokojnie. – Chłopak się uśmiecha. – Dopiero stanie się to za około cztery miliardy lat, ale nawet wtedy istnieje małe prawdopodobieństwo, aby jakieś gwiazdy się ze sobą zderzyły, ponieważ są rzadko rozstawione – tłumaczy. – Pani mówiła, że obie galaktyki po prostu się przenikną i stworzą jedną, nową – dodaje.
– Ale już tego nie doczekamy. – Oliwka uśmiecha się do siostry.
– No raczej. – Filip się krzywi.
– Ale skoro jesteście tacy mądrzy… – Dziadek przerywa pracę i opiera się na trzonku łopaty. – Kto powie, jaka jest różnica pomiędzy meteorem, meteorytem a meteoroidem?
– Tego w mojej audycji nie było – rzuca dowcipnie babcia. – Ale o ile mnie pamięć nie myli, meteoryt to ta część skały, która przetrwała lot przez atmosferę i uderzyła w ziemię, więc jeśli znajdziemy kosmiczny kamień na trawniku w naszym ogródku, na plaży lub w lesie, to jest to właśnie meteoryt.
– Dokładnie. – Dziadek kiwa z uznaniem głową. – Meteoryt to kosmiczna skała, która spadła na ziemię, a meteoroid to kamień, ale taki, który wciąż lata w kosmosie.
– Ja myślałam, że te latające w kosmosie kamienie to asteroidy – zauważa Oliwka.
– Tak, to prawda – przyznaje dziadek. – Asteroidy to skalisto-metalowe bryły, które także latają w kosmosie, ale są znacznie większe. Wiele meteoroidów to po prostu odłamki powstałe w wyniku zderzeń dwóch większych asteroid.
– Czyli różnią się jedynie wielkością? – upewnia się Oliwka.
– Tak, główną różnicą między asteroidą a meteoroidem jest ich rozmiar. Granica między nimi jest umowna i ustalona przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Za asteroidy uznaje się kosmiczne bryły o średnicy powyżej jednego metra, niektóre mają setki kilometrów średnicy. Największe z nich, jak Ceres, uznawane są obecnie za planety karłowate – wyjaśnia dziadek. – Natomiast obiekty poniżej jednego metra średnicy to meteoroidy, jeden może mieć wielkość ziemniaka, inny śliwki, a jeszcze inny jest malutki jak ziarenko piasku – dodaje. – Co ciekawe, te mniejsze niż ziarnko piasku nazywa się pyłem kosmicznym.
– To jedyna różnica? – docieka Kuba, którego bardzo zainteresował ten temat. – Ich wielkość?
– Zasadniczo tak, chociaż asteroidy zazwyczaj spokojnie krążą po swoich orbitach, natomiast meteoroidy często kończą swoją podróż bardziej efektownie – mówi dziadek.
– Czyli jak? – chce wiedzieć Jagoda.
– No właśnie tutaj docieramy do trzeciej definicji, której jeszcze mi nie wyjaśniliście. Pamiętacie, o co was pytałem?
– O różnicę między meteoroidem, meteorytem a meteorem – odpowiada Filip.
– Bardzo dobrze. – Pan Stefan uśmiecha się do chłopca. – Meteoryt wyjaśniła babcia, w skrócie to kamienie kosmiczne, które znajdujemy na ziemi, meteoroid omówiliśmy przed chwilą, są to kamienie, które nie spadły na ziemię, tylko jeszcze latają w kosmosie…
– Ale ich średnica ma mniej niż jeden metr – dodaje Oliwka. – Bo te powyżej metra to asteroidy.
– Brawo. – Tym razem dziadek chwali Oliwkę. – A więc zostały nam… – Celowo zawiesza na moment głos. – Zostały meteory. Kto wie, co to?
– Nie wiem – przyznaje Jagoda.
– Mnie się to wszystko trochę myli. – Kuba kręci głową z niezadowoleniem.
– Odpowiedź jest dość prosta i łatwa do zapamiętania. – Dziadek się uśmiecha. – Meteor to jest to pomiędzy, czyli już nie lata w kosmosie, ale jeszcze nie spadł na ziemię.
– Nie rozumiem. – Jagoda się krzywi.
– To zjawisko świetlne, czyli ta nasza dzisiejsza spadająca gwiazda, którą będziemy oglądać na niebie – wyjaśnia starszy pan.
– To za trudne. – Jego wnuczka się naburmusza.
– Nie, Jagódko – pociesza ją dziadek. – Trzeba to po prostu zrozumieć i przyda ci się to na lekcji geografii. Meteory widzimy, gdy meteoroidy wpadają w naszą atmosferę i zaczynają płonąć z powodu ogromnej prędkości i tarcia. Większość z nich spala się całkowicie i nigdy nie dociera do ziemi.
– A te, które dotrą, to meteoryty – dopowiada babcia.
– Dokładnie – potwierdza z uśmiechem dziadek.
– Czyli ta Noc Perseidów to tak naprawdę noc spadających meteorów, które wylatują z Gwiazdozbioru Perseusza? – upewnia się Oliwka.
– W rzeczy samej. – Dziadek przyznaje wnuczce rację. – Wbrew nazwie Perseidy nie są spadającymi gwiazdami, to drobinki pyłu i lodu pozostawione przez kometę. Gdy Ziemia w swojej podróży wokół Słońca wpada w ten ślad pozostawiony przez kometę, te drobinki wlatują w naszą atmosferę z ogromną prędkością około 59 kilometrów na sekundę i my widzimy to jako spadające gwiazdy. Ale to tylko takie złudzenie – podkreśla.
– A co to jest kometa, dziadku? – docieka Jagoda.
– Można powiedzieć, że to taka kula śniegu, bo głównie składa się z lodu, zamrożonych gazów i pyłu. Gdy zbliża się do Słońca, lód paruje, tworząc widowiskowy warkocz.
– To ja już nic nie rozumiem. – Dziewczynka krzyżuje ręce. – W takim razie czym różni się kometa od asteroidy i meteoroidów?
– Różnica jest oczywista i bardzo prosta do zapamiętania. – Dziadek się uśmiecha. – Tylko komety mają warkocz.
– Taki jak Gwiazda Betlejemska na kartkach świątecznych? – upewnia się Jagoda.
– Dokładnie taki. – Pan Stefan kiwa głową. – W niektórych przekazach właśnie mówiono, że Gwiazda Betlejemska to Kometa Halleya.
– Dziadku, a jak mamy się przygotować na to oglądanie spadających gwiazd? – pyta Jagoda, podchodząc do dziadka. – Może pożyczymy od Profesora lornetki? Ona ma kilka do oglądania ptaków.
– W Noc Perseidów niebo najlepiej obserwować gołym okiem – mówi dziadek, poklepując Kowboja po grzbiecie. – Lornetki czy teleskopy wcale nie są konieczne, bo zbytnio zawężają pole widzenia, a meteory pojawiają się na rozległym obszarze nieba. Kluczowym warunkiem udanych obserwacji jest pójście w miejsce oddalone od miejskich świateł, czyli my nad jeziorem mamy idealne warunki.
– A wiecie, że podobno Noc Perseidów jest najlepiej widoczna na północnej półkuli – odzywa się Filip. – W Australii już tak dobrze nie będzie widać spadających dziś w nocy gwiazd.
– Słabo. – Jagoda się krzywi.
– Ale oni mają inne fantastyczne spektakle na niebie – mówi Filip. – Na początku maja na niebie pojawia się Eta Akwarydy, coś bardzo podobnego do naszej Nocy Perseidów. Na południowej półkuli widać też spadające gwiazdy, kiedy Ziemia wchodzi w okruchy pozostawione przez słynną Kometę Halleya – tłumaczy.
– A co to ta Kometa Halleya? – Jagoda zerka na Filipa. – Przed chwilą dziadek o niej mówił, a teraz ty.
– Kometa Halleya krąży wokół Słońca po bardzo wydłużonej, eliptycznej orbicie, a czas jej pełnego obiegu wynosi średnio od 75 do 76 lat – wyjaśnia chłopiec, dumny ze swojej wiedzy.
– To prawda. – Dziadek kiwa głową z uznaniem. – Ostatni raz widziana była w 1986 roku – mówi. – A kolejny raz pojawi się 28 lipca 2061 roku.
– Mój tata mówił, że widział ją, gdy był mały – dodaje Kuba.
– To ma szansę jeszcze raz ją zobaczyć w 2061 roku – komentuje dziadek. – Kometa Halleya to jedyna znana kometa krótkookresowa, która jest na tyle jasna, że bez problemu widać ją gołym okiem, i jednocześnie jedyna, którą człowiek ma szansę zobaczyć dwukrotnie w swoim życiu.
– A dlaczego Halleya? – docieka Jagoda.
– Edmond Halley to angielski astronom i matematyk – zaczyna dziadek. – Jako pierwszy uwodnił, że kometa, która cyklicznie widziana jest z Ziemi, to ten sam obiekt, obliczył jej orbitę i trafnie przewidział, w którym roku znów powróci. Kiedy potwierdziły się jego przypuszczenia, kometę nazwano na jego cześć jego nazwiskiem.
– Ale super – mówi Jagoda. – Też chciałabym, aby coś nazwali moim imieniem i nazwiskiem.
– Masz na to szansę, Jagódko – odzywa się babcia. – Każde dziecko ma, jesteście młodzi, całe życie przed wami i całe morze różnych możliwości. Z pewnością w tym momencie na Ziemi jest niejeden chłopczyk i dziewczynka, o których potem pokolenia będą się uczyć na lekcjach fizyki, biologii czy chemii – dodaje. – Kto wie, może to będzie ktoś z was?
– To jeszcze jedna ciekawostka – rzuca dziadek. – Noc Perseidów dobrze widziana jest na północnej półkuli, a Eta Akwarydy na południowej. A kto wie, jakie zjawisko dobrze widać z każdego miejsca na ziemi? Co ciekawe, ma ono związek ze wspominaną Kometą Halleya. Kto wie, o czym mowa?
– Ja nie. – Oliwka się krzywi.
– Ja też nie. – Kuba wzrusza ramionami.
– A ty, Filipie? – Dziadek zwraca się do młodszego z chłopców. – Wyglądasz na takiego, który interesuje się kwestiami kosmosu.
– No tego to chyba nie wiem. – Filip wzdycha, drapiąc się po głowie. – Ale niech mnie pan oświeci – dodaje, spoglądając na pana Stefana.
– Chodzi o jesienne Orionidy, które mają dokładnie to samo źródło co majowe Eta Akwarydy. Ziemia w swojej rocznej wędrówce wokół Słońca przecina orbitę Komety Halleya aż dwa razy – tłumaczy pan Stefan. – Wiosną przelatujemy przez jedną część chmury pyłu, a jesienią przez drugą. Więc nawet jeśli sama kometa wróci na Ziemię dopiero w 2061 roku, jej lodowo-skalne okruszki wpadają w naszą atmosferę co roku i to dwa razy.
– A kiedy dokładnie? – pyta Filip.
– W nocy z 21 na 22 października, tylko wtedy jest już dość chłodno i trudniej długo obserwować niebo, leżąc na kocu, tak jak dzisiaj – dodaje starszy pan.
– Dzisiaj też musicie ubrać się ciepło i wziąć śpiwory, bo noce w sierpniu bywają już zimne – zauważa babcia. – Pójdę od razu zdjąć je ze strychu. – Podnosi się energicznie z leżaka. – Żeby potem po ciemku nie szukać.
– Pomogę pani – oferuje się Kuba.
– Ja też. – Filip również wstaje z koca.
– To chodźmy wszyscy razem – mówi babcia, kierując się w stronę domu.
Redakcja
Agnieszka Czapczyk
Korekta
Janusz Sigismund
Projekt graficzny okładki
Łukasz Silski
Skład i łamanie wersji do druku
Agnieszka Kielak
Ilustracje
Łukasz Silski
© Copyright by Skarpa Warszawska, Warszawa 2026
© Copyright by Magdalena Stachula-Nieścioruk, Warszawa 2026
Wydanie pierwsze
ISBN: 9788384305133
Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w Internecie.
WYDAWCA
Agencja Wydawniczo-Reklamowa
Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
ul. K.K. Baczyńskiego 1 lok. 2
00-036 Warszawa
tel. 22 416 15 81
www.skarpawarszawska.pl
@skarpawarszawska
Przygotowanie wersji elektronicznej
Okładka
Strona tytułowa
Powitanie
Rozdział 1
Strona redakcyjna
Spis treści
Dedykacja
