Wydawca: Bernardinum Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 618 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Potęga kobiecości - Helen Andelin

Co sprawia, że kobieta staje się fascynująca w oczach męża? Co daje kobiecie szczęście w małżeństwie? To tylko dwa z wielu pytań, na które odpowiada Helen Andelin w światowej klasy bestsellerze, dzięki któremu wiele milionów małżeństw mogło na nowo zaznać szczęścia. Dzięki tej książce dowiesz się:

Co sprawia, że mężczyzna nie potrafi się oprzeć kobiecie?

W jaki sposób kobieta może rozbudzić w mężczyźnie uczucie wielkiej miłości?

O ośmiu zasadach szczęśliwego związku.

Jak na nowo rozpalić płomień namiętności?

W jaki sposób możesz uwypuklić dobre strony męża i czerpać z tego korzyści?

Co powinna zrobić kobieta aktywna zawodowo?

Poznasz receptę na szczęście małżeńskie.

Potęga kobiecości oferuje ponadczasową mądrość, dobrą radę, trwałe wartości, jakże potrzebne nowemu pokoleniu kobiet – szczęśliwych, spełnionych, uwielbianych i szanowanych przez mężów – kobiet, które pragną na nowo odkryć magię swej kobiecości.

 

Kochające małżeństwo jest filarem szczęśliwej rodziny, a szczęśliwa rodzina jest trwałym fundamentem społeczeństwa. Problemy dzisiejszego świata w dużej mierze wynikają z burzliwej atmosfery domowej. Jeśli chcemy, by światem rządził pokój, musimy zacząć od naszych domów.

Opinie o ebooku Potęga kobiecości - Helen Andelin

Fragment ebooka Potęga kobiecości - Helen Andelin

Ty­tuł ory­gi­na­łu: Fa­sci­na­ting Wo­man­ho­od

© Co­py­ri­ght by

Re­na­is­san­ce So­cie­ty, Inc., An Ari­zo­na (USA) Non-Pro­fit Cor­po­ra­tion,

Pier­ce City, Mis­so­uri 2009

© Co­py­ri­ght by

Wy­daw­nic­two „Ber­nar­di­num” Sp. z o.o., 2012

Pro­jekt okład­ki:

Mar­cin Li­piń­ski

Wy­daw­nic­two „Ber­nar­di­num” Sp. z o.o.

ul. Bi­sku­pa Do­mi­ni­ka 11, 83-130 Pel­plin

tel. 58 536 17 57, fax 58 536 17 26

ber­nar­di­num@ber­nar­di­num.com.pl;

www.ber­nar­di­num.com.pl

ISBN 978-83-7823-036-6

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Potęga kobiecości

„Nie­wie­le jest na zie­mi obo­wiąz­ków waż­niej­szych niż roz­ta­cza­nie uro­ku. Wno­sić ra­dość, pro­mie­nio­wać szczę­ściem, roz­świe­tlać mro­ki (…) to wiel­ka za­słu­ga”.

Wic­tor Hugo

Wstęp

Mi­łość i tro­ska oka­zy­wa­ne przez męża to naj­głęb­sze pra­gnie­nie każ­dej ko­bie­ty. Książ­ka ta zo­sta­ła na­pi­sa­na po to, by przy­wró­cić ci wia­rę w owo pra­gnie­nie i wska­zać za­sa­dy, któ­re po­mo­gą ci zjed­nać so­bie praw­dzi­wą mi­łość męż­czy­zny.

Czy ży­cie mał­żeń­skie jest dla cie­bie speł­nie­niem tego, o czym ma­rzy­łaś i cze­go się po nim spo­dzie­wa­łaś? Czy twój mał­żo­nek da­rzy cię mi­ło­ścią, sza­cun­kiem i spo­glą­da na cie­bie z po­dzi­wem? A może czu­jesz się za­nie­dba­na, nie­do­ce­nio­na i nie­ko­cha­na? Je­śli tak, to czy zga­dzasz się na taki stan rze­czy, są­dząc, że nic lep­sze­go nie mo­głaś osią­gnąć? A może nadal wie­rzysz w ma­rze­nia, po­szu­ku­jąc dro­go­wska­zów do lep­sze­go mał­żeń­stwa? Być może tu i tam na­po­ty­kasz na wy­ryw­ko­we in­for­ma­cje, lecz jak śle­pe ulicz­ki, pro­wa­dzą cię one do­ni­kąd. Być może tkwisz za­gu­bio­na w mo­rzu ciem­no­ści.

A może ogar­nia cię jesz­cze więk­sza ciem­ność? Wy­da­je ci się, że je­steś szczę­śli­wa, lecz rze­czy­wi­stość wska­zu­je na coś zu­peł­nie in­ne­go. W po­rów­na­niu z in­ny­mi mał­żeń­stwa­mi, two­je wy­da­je się być uda­ne, lecz dla­cze­go nie wie­rzysz, że mo­żesz do­stać wię­cej? Nie masz po­ję­cia jak wy­glą­da i jak po­win­no wy­glą­dać praw­dzi­we szczę­ście w mał­żeń­stwie. Za­do­wa­la­ją cię okrusz­ki spa­da­ją­ce ze sto­łu, ale tak na­praw­dę nig­dy nie skosz­to­wa­łaś je­dze­nia na praw­dzi­wej uczcie. Wy­da­je ci się, że chwa­sty wy­glą­da­ją cał­kiem zno­śnie, po­nie­waż nie wi­dzia­łaś pięk­nych kwia­tów. Co gor­sza, wi­dok pie­kła wy­da­je ci się za­do­wa­la­ją­cy, gdyż nig­dy w ży­ciu nie uj­rza­łaś na­miast­ki raju.

A może je­steś jed­ną z tych nie­licz­nych ko­biet, któ­re już osią­gnę­ły mał­żeń­skie szczę­ście? Lecz, czy to już wszyst­ko, o czym ma­rzy­łaś? Czy może pra­gniesz żyć peł­nią szczę­ścia? Je­śli tak, czy je­steś otwar­ta na nowe po­my­sły i go­to­wa przy­swo­ić so­bie nowe idee po­moc­ne w zbu­do­wa­niu praw­dzi­wie szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa? Mał­żeń­stwa, w któ­rym za­znasz nie tyl­ko mi­ło­ści, lecz tak­że tro­ski ze stro­ny męża?

Ko­bie­ce szczę­ście

Czym jest dla ko­bie­ty szczę­ście? Je­śli je­steś sa­mot­na, być może od­naj­du­jesz szczę­ście w roz­wo­ju oso­bi­stym, jak i w służ­bie in­nym, a tak­że w pod­bi­ja­niu świa­ta, zdo­by­wa­niu ko­lej­nych ce­lów i roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów. Je­śli je­steś za­męż­na, z pew­no­ścią nie bie­rzesz pod uwa­gę aspek­tów szczę­ścia, któ­ry­mi są: szczę­śli­we i zdro­we dzie­ci, od­no­szą­cy suk­ce­sy i dba­ją­cy o ro­dzin­ne fi­nan­se mąż, twój oso­bi­sty suk­ces wy­ra­ża­ją­cy się w stwo­rze­niu szczę­śli­wej at­mos­fe­ry ro­dzin­nej, or­ga­ni­zo­wa­niu ży­cia pry­wat­ne­go, tak by nie za­bra­kło w nim cza­su na roz­wi­ja­nie ta­len­tów i inne za­in­te­re­so­wa­nia. Jed­nak­że rze­czą nie­zwy­kle za­wsze dla cie­bie istot­ną jest mi­łość męża. Jak za­dbać o taką peł­nię szczę­ścia?

Oto od­po­wiedź!

Pierw­szym kro­kiem, jaki na­le­ży uczy­nić w kie­run­ku osią­gnię­cia szczę­ścia mał­żeń­skie­go jest zro­zu­mie­nie fak­tu, iż we wszyst­kich sfe­rach ży­cia rzą­dzą pew­ne pra­wa, na przy­kład w na­tu­rze, mu­zy­ce, w na­uce. Owe pra­wa są nie­zmien­ne. Ży­cie w zgo­dzie z nimi za­pew­nia czło­wie­ko­wi zdro­wie, pięk­no i ob­fi­tość. Na­ru­sze­nie owych re­guł spro­wa­dza na czło­wie­ka brzy­do­tę i znisz­cze­nie. Choć nie za­wsze ro­zu­mie­my ich dzia­ła­nie, to wła­śnie one rzą­dzą na­szym ży­ciem. Je­śli ży­jesz zgod­nie z nimi, z pew­no­ścią pro­wa­dzisz szczę­śli­we ży­cie mał­żeń­skie, lecz je­śli nie zda­jesz so­bie spra­wy z ich dzia­ła­nia, za­pew­ne nie na­le­żysz do osób szczę­śli­wych.

Nie­zna­jo­mość mał­żeń­skich re­guł i za­sad wy­rzą­dza wie­le krzywd. Co spra­wia, iż jed­ne ko­bie­ty są szczę­śli­we, sza­no­wa­ne, ko­cha­ne, a inne, rów­nie atrak­cyj­ne, uro­cze i za­słu­gu­ją­ce na ten sam po­dziw, czu­ją się za­nie­dby­wa­ne, nie­szczę­śli­we i roz­cza­ro­wa­ne? Książ­ka ta od­po­wia­da na po­wyż­sze py­ta­nia, jak rów­nież uczy za­sad, ja­ki­mi win­na się kie­ro­wać ko­bie­ta, by zjed­nać so­bie mi­łość, uwiel­bie­nie i sza­cu­nek męża.

Po­tę­ga ko­bie­co­ści

Po­tę­ga ko­bie­co­ści pod­po­wie ci jak dą­żyć do szczę­ścia w mał­żeń­stwie. Oto trzy ele­men­ty nie­zbęd­ne do osią­gnię­cia celu.

1. Mi­łość:

Wia­do­mo, że ka­mie­niem wę­giel­nym każ­de­go mał­żeń­stwa jest mi­łość, dla­te­go przede wszyst­kim do­wiesz się, w jaki spo­sób roz­bu­dzać uczu­cie twe­go męża. Za­sa­dy te są ak­tu­al­ne dla każ­de­go, bez wzglę­du na wiek czy też sy­tu­ację ży­cio­wą. Mi­łość nie jest za­re­zer­wo­wa­na je­dy­nie dla mło­dych i pięk­nych, lecz dla tych wszyst­kich, któ­rzy po­tra­fią ją roz­bu­dzić.

Je­śli twój mąż nie oka­zu­je ci mi­ło­ści, naj­wy­raź­niej ro­bisz coś, co ozię­bia jego uczu­cia lub też za­tra­ci­łaś w so­bie coś, co było w sta­nie po­bu­dzić go do mi­ło­ści.

Być może na po­cząt­ku wa­sze mał­żeń­stwo prze­nik­nię­te było czu­ło­ścią, lecz te­raz ro­man­tycz­na aura wy­ga­sa. Dla­cze­go tak się dzie­je? Czy to ty się zmie­ni­łaś? Przyj­rzyj się uważ­nie. W więk­szo­ści przy­pad­ków męż­czy­zna prze­sta­je ko­chać ko­bie­tę po ślu­bie, gdyż ona prze­sta­je ro­bić to, co wcze­śniej roz­bu­dza­ło jego uczu­cie. Je­śli po­now­nie sta­niesz się cza­ru­ją­ca, być może na nowo za­pło­nie ogień mi­ło­ści.

Twój mąż nie musi ani nic wie­dzieć, ani też ni­cze­go ro­bić, abyś zjed­na­ła so­bie jego mi­łość. Nie ozna­cza to oczy­wi­ście, że nie robi on błę­dów i nie po­trze­bu­je zmia­ny, lecz kie­dy ty na­pra­wisz swe błę­dy, to spo­wo­du­je czu­ły od­zew z jego stro­ny. Nie­jed­no­krot­nie jego re­ak­cja bę­dzie tak nie­sa­mo­wi­ta, że wręcz prze­kro­czy two­je naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia.

Sztu­ka roz­bu­dza­nia mi­ło­ści w męż­czyź­nie nie jest dla ko­biet nie­moż­li­wym do­ko­na­niem, gdyż ba­zu­je na na­tu­ral­nych od­ru­chach ko­bie­cych. Jed­nak­że wie­le na­tu­ral­nych ludz­kich od­ru­chów od­cho­dzi w za­po­mnie­nie w na­szym wy­so­ce cy­wi­li­zo­wa­nym świe­cie. Je­dy­ne, co na­le­ży zro­bić, to obu­dzić w so­bie przy­mio­ty dane nam przez na­tu­rę.

2. Za­cho­waj swą god­ność

Za­cho­wa­nie god­no­ści jest nie­zbęd­nym ele­men­tem szczę­ścia mał­żeń­skie­go. Czy twój mąż zwra­ca się cza­sem do cie­bie nie­mi­łym to­nem, prze­sad­nie cię kry­ty­ku­je, za­nie­dbu­je, na­rzu­ca ci swą wolę lub w ja­ki­kol­wiek inny spo­sób trak­tu­je cię źle? Bez wzglę­du na to, co robi, naj­waż­niej­sza jest two­ja re­ak­cja. Czy wy­co­fu­jesz się, jak gdy­by ktoś wy­mie­rzył ci chło­stę? Czy za­my­kasz się w so­bie? Czy może od­pła­casz mu ką­śli­wą uwa­gą? A może wpa­dasz w fu­rię? Je­śli re­agu­jesz w któ­ry­kol­wiek z tych spo­so­bów, z pew­no­ścią do­pro­wa­dzisz samą sie­bie do żalu i osła­bisz mi­łość męża.

Ża­den męż­czy­zna nie znie­sie ko­bie­ty oka­zu­ją­cej hu­mo­ry, da­ją­cej sobą „po­mia­tać”, czy tej, któ­ra za­my­ka się w so­bie i uża­la nad sobą. Męż­czy­zna pra­gnie ko­bie­ty z cha­rak­te­rem, z pło­ną­cym we­wnątrz ogniem; ko­bie­ty, któ­ra nie po­zwo­li sobą po­mia­tać. Nie­któ­rzy męż­czyź­ni wręcz po­dzi­wia­ją „małe zło­śni­ce”, ta­kie któ­re wy­da­ją się być ka­pry­śne i nie­za­leż­ne, ko­bie­ty, któ­re nie po­zwo­lą so­bie na znie­wa­gę, ja­ką­kol­wiek zło­śli­wą uwa­gę.

Me­to­da ra­dze­nia so­bie ze zra­nio­ny­mi uczu­cia­mi w Po­tę­dze ko­bie­co­ści zo­sta­ła okre­ślo­na mia­nem dzie­cię­cej zło­ści, ko­bie­ce­go cha­rak­ter­ku, zu­chwa­ło­ści. Po­zwo­li ci ona po­ra­dzić so­bie, bez bólu i bez kon­flik­tów, z gru­biań­ską na­tu­rą męż­czy­zny. W mgnie­niu oka zmie­nisz sy­tu­ację kry­zy­so­wą w hu­mo­ry­stycz­ną, tak by dać swe­mu mę­żo­wi po­wód do śmie­chu. Dzie­cię­ca złość ule­czy zra­nio­ne mał­żeń­stwo, roz­pa­li ogień mi­ło­ści i czu­ło­ści.

3. Two­je pra­gnie­nia

Je­śli pra­gniesz szczę­ścia w mał­żeń­stwie, nie­od­łącz­ne jest uwzględ­nie­nie wła­snych pra­gnień. Mam na my­śli rze­czy, któ­re pra­gniesz mieć, miej­sca, któ­re chcesz od­wie­dzić, to, co chcesz ro­bić i to, co chcesz, by zo­sta­ło zro­bio­ne dla cie­bie. Nie mam na my­śli sa­mo­lub­nych ka­pry­sów, lecz istot­ne pra­gnie­nia. Moż­li­we, że przez lata mu­sia­łaś się obejść bez wie­lu spraw, gdyż nie wie­dzia­łaś, w jaki spo­sób na­kło­nić męża, by zro­bił coś dla cie­bie.

Naj­praw­do­po­dob­niej w re­zul­ta­cie ta­kie­go sta­nu rze­czy jego uczu­cia wo­bec cie­bie osła­bły. Ko­cha­my tych, któ­rym słu­ży­my. Je­śli twój mał­żo­nek robi dla cie­bie wszyst­ko tyl­ko i wy­łącz­nie z po­czu­cia obo­wiąz­ku, jego mi­łość do cie­bie może wy­ga­snąć. Z Po­tę­gi ko­bie­co­ści do­wiesz się, w jaki spo­sób otrzy­my­wać to, cze­go po­trze­bu­jesz i na co za­słu­gu­jesz, nie do­pro­wa­dza­jąc do spo­rów w mał­żeń­stwie. Mąż ze­chce speł­nić twe pra­gnie­nia, a co wię­cej, dzię­ki temu jego mi­łość do cie­bie wzro­śnie.

Choć na­uka za­war­ta w tej książ­ce sku­pia się w du­żej mie­rze na bu­do­wa­niu re­la­cji z mę­żem, za­sa­dy w niej za­war­te od­no­szą się do każ­dej re­la­cji z męż­czy­zną, tak­że z oj­cem, bra­tem, sy­nem, na­uczy­cie­lem, stu­den­tem, czy z pra­cow­ni­kiem. Uwa­żaj jed­nak, by nie wy­ko­rzy­stać ich w nie­cny spo­sób do po­zy­ska­nia wzglę­dów żo­na­te­go męż­czy­zny. Sta­ła­byś się wi­no­waj­cą grze­chu, któ­ry znisz­czył­by nie tyl­ko inne mał­żeń­stwo, lecz tak­że two­je wła­sne. W re­la­cjach z in­ny­mi męż­czy­zna­mi za­sa­dy te war­to sto­so­wać je­dy­nie w celu unik­nię­cia spo­rów, bądź też w celu wpro­wa­dza­nia at­mos­fe­ry har­mo­nii i za­ufa­nia.

Wie­dza za­war­ta w książ­ce może się oka­zać bar­dzo przy­dat­na mat­ce sa­mot­nie wy­cho­wu­ją­cej dzie­ci. Sa­mot­na mat­ka sta­je się ko­bie­cym wzor­cem dla swych dzie­ci, rów­nie waż­nym dla chłop­ców w roz­wi­ja­niu mę­sko­ści, jak i dla dziew­cząt w kształ­to­wa­niu ko­bie­co­ści. Po­win­na ona rów­nież po­uczać swe dzie­ci o mę­sko­ści, uka­zu­jąc jako przy­kład, swe­go ojca, bra­ta, lub in­ne­go męż­czy­znę.

Czy­ta­jąc tę książ­kę do­wiesz się, ja­ki­mi za­sa­da­mi się kie­ro­wać, by żyć w szczę­ściu, mi­ło­ści i sza­cun­ku. Spoj­rzysz na ko­bie­tę, któ­ra po­tra­fi roz­bu­dzić w męż­czyź­nie uczu­cie praw­dzi­wej mi­ło­ści. Co wię­cej, ko­bie­ta ta zo­sta­nie przed­sta­wio­na tak, jak wi­dzi ją męż­czy­zna. Szczę­ście mał­żeń­skie jest w za­się­gu twej ręki. Mo­żesz je osią­gnąć, nie włą­cza­jąc męża w swe po­czy­na­nia. Tak więc trzy­masz w ręce klu­cze do wła­sne­go szczę­ścia.

Osią­gnię­cie szczę­ścia nie wią­że się z utra­tą god­no­ści, wpły­wu, wol­no­ści; wręcz od­wrot­nie – zy­sku­jesz je i za­czy­nasz od­gry­wać waż­ną rolę w świe­cie. Rola ko­bie­ty, do­brze wy­peł­nio­na, jest fa­scy­nu­ją­ca, sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ca, peł­na przy­gód i po­zba­wio­na nudy. Prak­ty­ko­wa­nie „sztu­ki ko­bie­co­ści” daje szczę­ście wy­peł­nio­ne ob­fi­tą za­pła­tą i licz­ny­mi nie­spo­dzian­ka­mi. Do­wo­dem na to oka­za­ły się lata do­świad­cze­nia w na­ucza­niu ty­się­cy ko­biet – czy­tel­ni­czek Po­tę­gi ko­bie­co­ści.

Co możesz osiągnąć dzięki tej książce

Do­wiesz się:

Jaki

jest ide­ał ko­bie­ty z punk­tu wi­dze­nia męż­czy­zny.

Czym

ko­bie­ta fa­scy­nu­je męż­czy­znę.

W jaki spo­sób po­bu­dzić męż­czy­znę do wiel­kiej mi­ło­ści i czu­ło­ści.

Jak

zro­zu­mieć męż­czyzn, ich po­trze­by, tem­pe­ra­ment i oso­bo­wość.

Jak

trak­to­wać męż­czy­znę, gdy jest przy­gnę­bio­ny, tak by od­zy­skał pew­ność i sza­cu­nek do sa­me­go sie­bie.

Jak

spra­wić, by męż­czy­zna chro­nił cię, dbał o cie­bie i był ci od­da­ny.

Jak

otrzy­mać to, co jest dla cie­bie istot­ne i na co za­słu­gu­jesz.

Jak

wy­do­być z męża to, co ma w so­bie naj­lep­sze­go, nie sto­su­jąc na­ci­sku i per­swa­zji.

Jaka

jest ży­cio­wa rola ko­bie­ty i szczę­ście zwią­za­ne z jej wy­peł­nia­niem.

Jaka

jest ży­cio­wa rola męż­czy­zny i jak wy­ra­żać sza­cu­nek wo­bec jego po­wo­ła­nia.

Jak

re­ago­wać, kie­dy męż­czy­zna za­cho­wu­je się bez­myśl­nie, jest nie­spra­wie­dli­wy lub nie­dba­ły.

Jak w zło­ści za­cho­wać swo­ją atrak­cyj­ność, a na­wet urok.

Jak

się otwar­cie ko­mu­ni­ko­wać w mał­żeń­stwie i jak pie­lę­gno­wać po­zy­tyw­ne uczu­cia.

Jak

osią­gnąć praw­dzi­we szczę­ście w mał­żeń­stwie, sta­wia­jąc szczę­ście męża na pierw­szym miej­scu.

War­to za­uwa­żyć, że w książ­ce przy­to­czo­no wie­le przy­kła­dów z po­myśl­nym za­koń­cze­niem sta­rań. Wszyst­kie z nich są praw­dzi­we i do­tar­ły do au­tor­ki li­stow­nie, bądź też w bez­po­śred­niej roz­mo­wie z czy­tel­ni­ka­mi. Przy­kła­dy za­czerp­nię­te zo­sta­ły z ży­cio­wych do­świad­czeń, poza tymi z li­te­ra­tu­ry kla­sycz­nej.

1Prawdziwa miłość

Praw­dzi­wa mi­łość to okre­śle­nie uży­te w Po­tę­dze ko­bie­co­ści do wy­ra­że­nia naj­peł­niej­sze­go uczu­cia, ja­kim męż­czy­zna może ob­da­rzyć ko­bie­tę, lub ko­bie­ta męż­czy­znę. Praw­dzi­wa mi­łość spra­wia, iż prze­cięt­ne uczu­cie zo­sta­je pod­nie­sio­ne do ran­gi uczu­cia nie­zwy­kłe­go, któ­re z pew­no­ścią przy­rów­nać moż­na do pięk­nych kwia­tów, a nie do zno­śnie wy­glą­da­ją­cych chwa­stów, czy też do uczest­ni­cze­nia w praw­dzi­wej uczcie, a nie zja­da­nia okrusz­ków chle­ba.

Czy twój mąż da­rzy cię na­praw­dę ta­kim uczu­ciem, kie­dy mówi ci, że cię ko­cha lub też kie­dy pa­mię­ta o twych uro­dzi­nach, albo kie­dy za­pra­sza cię na ko­la­cję lub wte­dy, kie­dy za­cho­wu­je się uprzej­mie i szczo­drze? Nie­ko­niecz­nie. Tego ro­dza­ju uprzej­mo­ści są god­ne po­dzi­wu, lecz czy rze­czy­wi­ście są do­wo­dem praw­dzi­wej mi­ło­ści? Być może twój mał­żo­nek robi to, lub mówi ci o tym wy­łącz­nie z po­czu­cia obo­wiąz­ku, a nie­ko­niecz­nie ze szcze­re­go uczu­cia.

Praw­dzi­wa mi­łość nie wy­ni­ka z po­czu­cia obo­wiąz­ku, lecz jest do­bro­wol­na, cie­pła i czu­ła. Kie­dy męż­czy­zna praw­dzi­wie ko­cha ko­bie­tę, do­świad­cza wiel­kiej na­mięt­no­ści. Cza­sa­mi jej in­ten­syw­ność moż­na przy­rów­nać do siły bólu. Męż­czy­zna czu­je się ocza­ro­wa­ny i za­fa­scy­no­wa­ny. Pra­gnie za­trosz­czyć się o ko­bie­tę, któ­rą ko­cha, chro­niąc ją i bro­niąc przed krzyw­dą, nie­bez­pie­czeń­stwem i trud­no­ścia­mi. Ko­lej­nym stop­niem mi­ło­ści może być jesz­cze głęb­sze, du­cho­we od­czu­cie zwa­ne uwiel­bie­niem. Lecz na­wet ono nie może we wła­ści­wy spo­sób od­dać sen­su tak wspa­nia­łej rze­czy, jaką jest mi­łość. Po­niż­sze przy­kła­dy wy­raź­nie ilu­stru­ją jak wy­glą­da praw­dzi­wa mi­łość męż­czy­zny do ko­bie­ty.

John Al­den i Pri­scil­la

Przy­kład praw­dzi­wej mi­ło­ści uka­za­ny zo­stał przez Long­fel­lo­wa w re­la­cji Joh­na Al­de­na i Pri­scil­li Mul­lens, gdzie John czu­le wy­ra­ża się o Pri­scil­li: „Tak nie­na­ru­szo­nej gle­by, tak czy­ste­go i nie­ska­zi­tel­ne­go po­wie­trza nie ma na zie­mi, jak po­wie­trze, któ­rym ona od­dy­cha i jak zie­mia, po któ­rej ona stą­pa. Tu­taj, przez wzgląd na nią, po­zo­sta­nę i żyć będę, jak nie­wi­dzial­ny byt, po­dą­ża­jąc za nią na wie­ki, chro­niąc ją, pod­pie­ra­jąc ją w jej sła­bo­ściach”1.

Mi­łość Wik­to­ra Hugo

Czu­łe i peł­ne tro­ski uczu­cie opi­sał Wik­tor Hugo. O Ade­le Fo­ucher, ko­bie­cie, któ­rą na­praw­dę ko­chał, na­pi­sał: „Czy żyję wła­snym szczę­ściem? Nie, moje całe ży­cie skła­dam w jej ręce, nie­za­leż­nie od niej. I ja­kim pra­wem śmiał­bym pra­gnąć jej mi­ło­ści? Co to ozna­cza, że nie po­wi­nie­nem na­ru­szyć jej szczę­ścia? Kro­czyć bli­sko niej, ota­czać jej ży­cie swo­im, być dla niej jak tama chro­nią­ca przed wszel­ki­mi nie­bez­pie­czeń­stwa­mi, swą gło­wę jej ofia­ro­wać, by po­słu­ży­ła jako ka­mień przy przej­ściu na dru­gą stro­nę rze­ki, sta­wać nie­ustan­nie po­mię­dzy nią a jej smut­ka­mi, nie do­ma­ga­jąc się na­gro­dy, nie ocze­ku­jąc re­kom­pen­sa­ty. Nie­ste­ty! Gdy­by tyl­ko ze­zwo­li­ła mi po­świę­cić ży­cie na speł­nie­nie każ­de­go jej pra­gnie­nia, ka­pry­su, gdy­bym tyl­ko mógł z sza­cun­kiem ca­ło­wać jej cu­dow­ne od­ci­ski stóp, gdy­by tyl­ko cza­sa­mi ze­chcia­ła oprzeć się o mnie po­śród prze­ciw­no­ści losu”2.

Wo­odrow Wil­son

Jed­nym z naj­pięk­niej­szych przy­kła­dów praw­dzi­wej i trwa­łej mi­ło­ści są li­sty pre­zy­den­ta Wil­so­na Wo­odro­wa pi­sa­ne do żony Hel­len. Po sie­dem­na­stu la­tach mał­żeń­stwa wy­zna­je on: „Wszyst­ko, czym je­stem, wszyst­ko, co do­sta­łem od ży­cia, za­wdzię­czam to­bie… Nie mógł­bym być tym, kim je­stem, gdy­bym nie czer­pał spo­ko­ju i szczę­ścia pły­ną­ce­go ze związ­ku z tobą. Je­steś źró­dłem mo­je­go za­do­wo­le­nia, i tak dłu­go jak dłu­go mam cie­bie, i tak dłu­go jak ty tak­że je­steś ze mną szczę­śli­wa, tyl­ko do­bro i siła mogą pły­nąć do mnie. Och, moja nie­za­stą­pio­na żo­necz­ko, niech cię Bóg bło­go­sła­wi i strze­że”3.

A po dwu­dzie­stu ośmiu la­tach mał­żeń­stwa pi­sze z Bia­łe­go Domu: „Uwiel­biam cię! Nie pre­zy­dent, lecz ja, za­wsze mia­łem ide­al­ną żonę! Z pew­no­ścią je­stem naj­szczę­śliw­szym czło­wie­kiem pod słoń­cem”4. W jesz­cze in­nym li­ście wy­zna­je: „Pi­sząc, nie po­tra­fię my­śleć o ni­czym in­nym poza tobą. Moje dni są nie tyle wy­peł­nio­ne nie­po­ko­jem i wiel­kim po­czu­ciem od­po­wie­dzial­no­ści, co tobą, moja nie­obec­na uko­cha­na, ty, któ­ra nadal od­gry­wasz naj­waż­niej­szą rolę w moim ży­ciu, w każ­dej mi­nu­cie dnia”5. Ten ustęp zo­stał za­czerp­nię­ty z The Pri­ce­less Gift zbio­ru ich mał­żeń­skich li­stów mi­ło­snych, jak­że czu­łych i oso­bi­stych.

Część z was może są­dzić, iż wasi mę­żo­wie nie są zdol­ni do tego ro­dza­ju uczuć, lub przy­najm­niej do wy­ra­że­nia ich. Śmiem wąt­pić. Prze­peł­nio­ne mi­ło­ścią i czu­ło­ścią li­sty pre­zy­den­ta Wil­so­na były za­sko­cze­niem dla tych, któ­rzy oso­bi­ście zna­li go jako chłod­ne­go bel­fra. Każ­dy męż­czy­zna zdol­ny jest do czu­łej, ro­man­tycz­nej i cza­ru­ją­cej mi­ło­ści, je­śli tyl­ko owe na­mięt­no­ści zo­sta­ną roz­bu­dzo­ne przez ko­bie­tę, któ­rą ko­cha.

Mi­łość sza­cha Ja­ha­na do Mum­taz

W mie­ście Agra, po­ło­żo­nym w pół­noc­nych In­diach, znaj­du­je się Taj Ma­hal, wspa­nia­ły gro­bo­wiec z bia­łe­go mar­mu­ru, zbu­do­wa­ny przez sza­cha Ja­ha­na ku pa­mię­ci zmar­łej żony Mum­taz. Zo­stał on wznie­sio­ny w sie­dem­na­stym wie­ku i nadal jest jed­ną z naj­pięk­niej­szych bu­dow­li świa­ta, i naj­droż­szym ist­nie­ją­cym gro­bow­cem. Gro­bo­wiec ten jest ma­te­rial­nym wy­ra­zem praw­dzi­wej mi­ło­ści męż­czy­zny do ko­bie­ty. Opi­su­jąc mi­łość sza­cha do Mum­taz po­słu­żę się cy­ta­tem z Three Wise Men of the East au­tor­stwa Eli­za­beth Bi­sland:

„Mło­dy wład­ca In­dii od­na­lazł w tej per­skiej dziew­czy­nie speł­nie­nie swych naj­śmiel­szych ma­rzeń i wy­obra­żeń. Tak bar­dzo ich ży­cia były złą­czo­ne, tak do­sko­na­łym na­tchnie­niem wy­da­wa­ła się ona być dla nie­go, że nie moż­na tych syl­we­tek wy­obra­zić so­bie in­a­czej, jak tyl­ko jed­na obok dru­giej. Sło­wa po­ety naj­peł­niej wy­ra­ża­ją uczu­cia sza­cha do Mum­taz:

W jego ser­cu go­rą­cym

Naj­mniej­szy kę­dzio­rek sple­cio­ny

Po jej pięk­nej szyi wi­ją­cy się

Na tro­nie świa­ta go­dzien być osa­dzo­ny”6.

„W owych cza­sach nie ist­nia­ły żad­ne ogra­ni­cze­nia praw­ne, bądź też ogra­ni­cze­nia w oczach opi­nii pu­blicz­nej, co do kon­tro­lo­wa­nia pra­gnień ko­biet ży­ją­cych w im­pe­rium mon­gol­skim. Mimo iż szach był zu­peł­nie nie­za­leż­ny i mógł za­bie­rać ko­bie­ty, gdzie tyl­ko ze­chciał i ro­bić z nimi co­kol­wiek chciał, nie ma do­wo­dów na to, ja­ko­by szach dał swo­jej żo­nie mo­tyw do za­zdro­ści. Co praw­da miał jesz­cze dwie inne żony, lecz były to mał­żeń­stwa za­war­te z przy­czyn czy­sto po­li­tycz­nych, a nie mał­żeń­stwa z mi­ło­ści”7.

Szach zbu­do­wał swej żo­nie pa­łac z bia­łe­go mar­mu­ru, przy­pusz­czal­nie naj­do­sko­nal­sze miej­sce miesz­kal­ne w owych cza­sach. Było to nie­sa­mo­wi­te miej­sce. Świa­tło prze­bi­ja­ło się przez rzeź­bie­nia w mar­mu­rze nie­mal­że jak przez ko­ron­kę. Jego wnę­trze wy­peł­nia­ły wy­śmie­ni­te mo­zai­ki pta­ków i kwia­tów wy­ko­na­ne z dro­go­cen­nych ka­mie­ni. Oto tu wład­ca wiel­kie­go im­pe­rium do­ko­nał ist­ne­go dzie­ła sztu­ki, two­rząc dom dla swej uko­cha­nej. Po­nad bo­ga­to zdo­bio­ny­mi ko­lum­na­mi pod­trzy­mu­ją­cy­mi su­fit znaj­du­je się słyn­ny na­pis: Je­śli gdzieś na Zie­mi znaj­du­je się raj, jest on wła­śnie tu­taj, tu­taj, tu­taj8.

Mum­taz zmar­ła przy na­ro­dzi­nach ich czter­na­ste­go dziec­ka. Po­niż­szy frag­ment zo­stał za­czerp­nię­ty ze sta­re­go per­skie­go ma­nu­skryp­tu: „Kie­dy im­pe­ra­tor do­wie­dział się, że jego żona umrze, gorz­ko za­pła­kał, gdyż da­rzył ją wiel­ką mi­ło­ścią. Nie­je­den by rzekł, iż gwiaz­dy za­mar­ły na nie­bio­sach, a na zie­mię spadł deszcz. W pa­ła­cu za­pa­no­wał wiel­ki la­ment, ja­ko­by na­stał dzień Sądu Osta­tecz­ne­go. Wład­ca, szlo­cha­jąc i bi­jąc się w pierś, po­wta­rzał za po­etą Sa­adim: Tak jak Bóg nie znaj­dzie wy­tchnie­nia w ra­mio­nach mar­no­traw­ne­go, ani ko­cha­nek nie prze­sta­nie pa­łać mi­ło­ścią, tak i woda nie za­trzy­ma się w si­cie9. Wiel­ki smu­tek ogar­nął jego ser­ce. Wy­ra­zem nie­skoń­czo­nej mi­ło­ści, a tak­że wiel­kie­go ta­len­tu ar­ty­sty jest gro­bo­wiec wznie­sio­ny ku czci Mum­taz. Zde­cy­do­wał, że na gro­bie uko­cha­nej zo­sta­nie zło­żo­na do­sko­na­ła ko­ro­na mi­ło­ści”10.

„Wspa­nia­łe bu­dow­le świa­ta wzno­szo­ne są jako do­wo­dy wy­staw­no­ści i dumy kró­lów, świą­ty­nie bo­gów, bądź też jako pa­miąt­ki po bo­ga­tych i dum­nych mia­stach. Lecz szach Ja­han, po­przez pięk­no bia­łe­go mar­mu­ru dał wy­raz mi­ło­ści męż­czy­zny do ko­bie­ty. Nie mi­ło­ści po­strze­ga­nej przez pry­zmat cie­le­sne­go po­żą­da­nia, lecz bę­dą­cej zjed­no­cze­niem dusz. Wszyst­kie kro­ki zo­sta­ły po­czy­nio­ne tak, aby do­pro­wa­dzić do ide­al­ne­go sta­nu ostat­nie miej­sce spo­czyn­ku uko­cha­nej kró­lo­wej. Dwa­dzie­ścia ty­się­cy ro­bot­ni­ków pra­co­wa­ło nad wznie­sie­niem gro­bu po­nad sie­dem­na­ście lat”11.

War­to zwró­cić uwa­gę na ową myśl: Mum­taz wy­wo­dzi­ła się z kul­tu­ry, w któ­rej ko­bie­ty były pod­le­głe męż­czyź­nie, była więc za­leż­na od nie­go, a jej miej­sce było ogra­ni­czo­ne tyl­ko i wy­łącz­nie do świa­ta ko­biet. W tej kul­tu­rze ko­bie­ty nie były tymi, któ­re do­mi­nu­ją, żą­da­ją i za wszel­ką cenę sta­ra­ją się do­rów­nać męż­czy­znom. A jed­nak Mum­taz mia­ła to, cze­go pra­gnie każ­da ko­bie­ta: sza­cu­nek, cześć i od­da­ne­go w mi­ło­ści męża. Szach Ja­han po­przez wznie­sie­nie Taj Ma­ha­lu po­da­ro­wał swej uko­cha­nej naj­więk­szy ma­te­rial­ny do­wód mi­ło­ści, jaki kie­dy­kol­wiek męż­czy­zna ofia­ro­wał ko­bie­cie. Każ­da z nas może za­dać so­bie py­ta­nie: Czy za­słu­gu­ję na taką mi­łość i od­da­nie ze stro­ny męża? Gdzie znaj­du­je się mój Taj Ma­hal?

Czy to ego­izm?

Broń Boże nie sądź, że ego­izmem jest to, iż pra­gniesz mi­ło­ści, czu­ło­ści i od­da­nia swe­go męża. Owa mi­łość bę­dzie źró­dłem jego wiel­kiej ra­do­ści, a co wię­cej – dzię­ki niej sta­nie się bar­dziej mę­ski. To z ko­lei za­chę­ci go do więk­szych ży­cio­wych suk­ce­sów, da­jąc mu cel, do któ­re­go bę­dzie dą­żył, cel, dla któ­re­go bę­dzie żył, a je­śli zaj­dzie taka po­trze­ba, bę­dzie go­tów dla nie­go od­dać ży­cie. Roz­bu­dza­jąc mi­łość męża, po­ma­gasz mu w od­na­le­zie­niu więk­sze­go szczę­ścia i speł­nie­nia. Je­śli tego nie ro­bisz, po­zba­wiasz go, a wręcz ogra­biasz z jed­nej z naj­więk­szych ra­do­ści ży­cia.

Ty tak­że czer­piesz ko­rzy­ści. Mi­łość męża bę­dzie klu­czem do two­je­go szczę­ścia. Tym sa­mym, chęt­niej po­świę­cisz swój czas ro­dzi­nie i obo­wiąz­kom do­mo­wym. Mi­łość przy­czy­ni się do po­pra­wy two­je­go zdro­wia i twych uczuć, spra­wi, że roz­kwit­niesz i po­czu­jesz się wy­jąt­ko­wo.

Mi­łość jest klu­czo­wym ele­men­tem uda­ne­go mał­żeń­stwa, a uda­ne mał­żeń­stwo jest fun­da­men­tem szczę­śli­wej ro­dzi­ny. Nie ma in­nej dro­gi do praw­dzi­wie szczę­śli­wej ro­dzi­ny, jak tyl­ko przez mał­żeń­stwo męż­czy­zny i ko­bie­ty opar­te na od­da­nej i trwa­łej mi­ło­ści. Za­tem mi­łość sta­je się nie tyl­ko speł­nie­niem pra­gnień, lecz tak­że zo­bo­wią­za­niem. Kie­dy mał­żon­ko­wie są szczę­śli­wi, mo­że­my jed­no­cze­śnie mó­wić o szczę­śli­wych, do­brze roz­wi­ja­ją­cych się dzie­ciach, do­brze przy­go­to­wa­nych do do­ro­słe­go ży­cia. Szczę­śli­wy dom ro­dzin­ny to fun­da­ment spo­łe­czeń­stwa, przy­czy­nia się do po­ko­ju na świe­cie, a prze­ciw­nie – brak mi­ło­ści nie­sie nie­zgo­dę.

Two­ja mi­łość do nie­go

By osią­gnąć stan wiel­kiej mi­ło­ści, po­win­naś ob­da­rzyć swe­go męża taką mi­ło­ścią, jaką on da­rzy cie­bie. Prze­stu­diuj­my za­sa­dy, któ­re mają na celu roz­bu­dze­nie mi­ło­ści twe­go męża do cie­bie. Py­ta­nie pierw­sze brzmi: „W jaki spo­sób mo­żesz oży­wić two­ją mi­łość do męża?”. Od­po­wiedź jest pro­sta: „Musi on po­czy­nić sta­ra­nia, by stać się lep­szym męż­czy­zną”. Z całą pew­no­ścią ini­cja­ty­wa pod­ję­ta przez mał­żon­ka w celu udo­sko­na­le­nia sie­bie oży­wi twą mi­łość do nie­go. Jed­nak­że cud Po­tę­gi ko­bie­co­ści po­le­ga na tym, iż:

1. Kie­dy za­sto­su­jesz się do wie­dzy prze­czy­ta­nej w książ­ce, le­piej zro­zu­miesz i do­ce­nisz swe­go męża, po­znasz jego lep­szą stro­nę, a tym sa­mym do­wiesz się, jak po­ko­chać go bar­dziej.

2. Ży­jąc we­dług za­sad Po­tę­gi ko­bie­co­ści sta­niesz się lep­szą ko­bie­tą – o czu­łej i ko­cha­ją­cej na­tu­rze. Bę­dziesz zdol­na do więk­szej mi­ło­ści wo­bec męża.

3. Kie­dy po­mo­żesz mę­żo­wi w na­by­ciu pew­no­ści i sza­cun­ku wo­bec sa­me­go sie­bie, w stwo­rze­niu szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa i ży­cia ro­dzin­ne­go, tym sa­mym za­chę­cisz go do uczy­nie­nia cze­goś war­to­ścio­we­go w ży­ciu. Sta­nie się on lep­szym czło­wie­kiem, któ­re­go z ła­two­ścią i w peł­ni po­ko­chasz.

Praw­dzi­wa mi­łość jest tym, o czym ma­rzy każ­da ko­bie­ta od po­cząt­ku świa­ta. Już w dzie­ciń­stwie małe dziew­czyn­ki roz­czu­la­ją się w swych ma­rze­niach o ro­man­sie, w któ­rym są one pięk­ny­mi księż­nicz­ka­mi po­szu­ki­wa­ny­mi przez przy­stoj­ne­go księ­cia. Kró­lew­na Śnież­ka i Kop­ciu­szek to ulu­bio­ne bo­ha­ter­ki ma­łych dziew­czy­nek. W mło­do­ści naj­waż­niej­szym ce­lem każ­dej ko­bie­ty jest zna­le­zie­nie męż­czy­zny, któ­ry bę­dzie ją ko­chał i trosz­czył się o nią. Od wie­ków czu­ła mi­łość jest te­ma­tem wiel­kich oper, po­wie­ści i pio­se­nek. Ro­man­tycz­na mi­łość, naj­więk­sza siła spraw­cza ży­cia, z całą pew­no­ścią za­słu­gu­je na na­szą ana­li­zę i roz­wa­ża­nia.

Koń­cząc ten roz­dział, być może za­py­tasz: „W jaki spo­sób mogę wzbu­dzić w swym mał­żon­ku praw­dzi­wą mi­łość?”. Aby się tego do­wie­dzieć, mu­sisz po­znać za­sa­dy, dzię­ki któ­rym moż­na oży­wić mi­łość męż­czy­zny. Mu­sisz do­ko­nać ana­li­zy, jaka jest ko­bie­ta ide­al­na we­dług męż­czy­zny, ko­bie­ta, któ­ra po­tra­fi roz­bu­dzić uczu­cie sza­cun­ku, uwiel­bie­nia i mi­ło­ści.

2Kobieta idealna według mężczyzny

Chcąc po­znać mę­ski punkt wi­dze­nia, spró­buj­my spoj­rzeć na ko­bie­tę ocza­mi męż­czy­zny. Mę­skie wy­obra­że­nie ko­bie­ty ide­al­nej z całą pew­no­ścią róż­ni się od two­je­go. Al­bo­wiem to, co po­dzi­wia­ją ko­bie­ty w so­bie na­wza­jem, rzad­ko bywa atrak­cyj­ne w oczach męż­czyzn. Wręcz od­wrot­nie, to, cze­go prze­cięt­na ko­bie­ta nie do­strze­ga lub kry­ty­ku­je w dru­giej ko­bie­cie, nie­jed­no­krot­nie czy­ni ją fa­scy­nu­ją­cą w mę­skich oczach. Ko­bie­ty nie do­strze­ga­ją swych wdzię­ków, tym sa­mym nie zda­ją so­bie spra­wy z tego, cze­go pra­gną męż­czyź­ni.

Czy nie za­sta­na­wiasz cię cza­sa­mi, co męż­czy­zna wi­dzi w da­nej ko­bie­cie? Prze­cież we­dług cie­bie nie ma ona szcze­gól­ne­go uro­ku, a mimo to on jest ocza­ro­wa­ny. Fa­scy­na­cja, jaką męż­czy­zna da­rzy ko­bie­tę wy­da­je się być od­wiecz­ną za­gad­ką dla ca­łej żeń­skiej płci. Męż­czy­zna za­py­ta­ny o po­wód, nie po­tra­fi wy­tłu­ma­czyć uro­ku, któ­ry zo­stał na nie­go rzu­co­ny. A może znasz ko­bie­ty ma­ją­ce ta­kie przy­mio­ty, któ­ry­mi po­win­ny za­do­wo­lić męż­czy­znę, a jed­nak są nie­do­ce­nio­ne, za­nie­dby­wa­ne i czę­sto nie­ko­cha­ne? Dla­cze­go tak jest? Dla­te­go iż męż­czy­zna kie­ru­je się in­nym sys­te­mem war­to­ści.

Ko­bie­ty zwy­kły uzna­wać za waż­ne ele­gan­cję, ta­lent, spraw­ność in­te­lek­tu­al­ną, po­my­sło­wość; tym­cza­sem męż­czyź­ni po­dzi­wia­ją dziew­czę­cość, czu­łość, uprzej­mość, we­rwę ży­cia i umie­jęt­ność zro­zu­mie­nia męż­czyzn. Ko­bie­ty i męż­czyź­ni od­mien­nie po­strze­ga­ją wy­gląd ze­wnętrz­ny. Ko­bie­ty po­dzi­wia­ją ra­czej kunszt pięk­na, a więc kształt twa­rzy, nosa, gu­stow­ne ubra­nia. Na­to­miast męż­czyź­ni przy­wią­zu­ją więk­szą uwa­gę do iskry w ko­bie­cych oczach, uśmie­chu, rześ­ko­ści, pro­mien­no­ści, a tak­że ko­bie­ce­go spo­so­bu by­cia.

Ide­al­na ko­bie­ta – isto­ta aniel­ska i ludz­ka

Na­tu­ra ide­al­nej ko­bie­ty łą­czy w so­bie – we­dług męż­czy­zny – dwie isto­ty: aniel­ską i ludz­ką. (Aniel­ska od­no­si się do jej przy­mio­tów du­cho­wych, ta­kich jak: do­bry cha­rak­ter, ro­zu­mie­nie męż­czyzn, do­bre speł­nia­nie roli go­spo­dy­ni do­mo­wej, jak rów­nież jej we­wnętrz­na ra­dość. Z ko­lei isto­ta ludz­ka do­ty­czy wy­glą­du ze­wnętrz­ne­go ko­bie­ty, jej spo­so­bu by­cia, ko­bie­cej na­tu­ry, jak rów­nież ko­bie­cych uro­ków, roz­pro­mie­nio­nej twa­rzy, zdro­wia i dzie­cię­ce­go spo­so­bu by­cia. Aniel­ska, jak i ludz­ka isto­ta wza­jem­nie się uzu­peł­nia­ją, i to w oczach męż­czy­zny two­rzy ide­ał ko­bie­ty. Ra­zem oby­dwie te isto­ty są nie­zwy­kle waż­ne w tym, by po­zy­skać praw­dzi­wą mi­łość męż­czy­zny.

Każ­da z tych istot jest zu­peł­nie inna, dla­te­go też ra­zem bu­dzą one wie­lo­ra­kie uczu­cia w mę­skiej du­szy. Isto­ta aniel­ska bu­dzi uczu­cie po­dob­ne do uwiel­bie­nia i daje męż­czyź­nie po­czu­cie spo­ko­ju i szczę­ścia. Isto­ta ludz­ka fa­scy­nu­je go i za­chwy­ca, bu­dząc w nim uczu­cie czu­ło­ści, pra­gnie­nie opie­ki i obro­ny ko­bie­ty przed krzyw­dą i nie­bez­pie­czeń­stwem. Ko­bie­ta, któ­ra łą­czy w so­bie te dwie isto­ty wy­da­je się ide­al­na w oczach męż­czy­zny i zo­sta­je obiek­tem jego sza­cun­ku, mi­ło­ści i tro­ski.

Chcąc uka­zać za­rów­no aniel­ską, jak i ludz­ką isto­tę ko­bie­co­ści, od­wo­łam się do przy­kła­dów za­czerp­nię­tych z li­te­ra­tu­ry kla­sycz­nej. Mimo iż ko­bie­ty te są czę­ścią fik­cji li­te­rac­kiej, to są jed­nak przy­kła­da­mi ko­biet rze­czy­wi­ście ży­ją­cych. Dzie­je się tak za spra­wą ta­len­tów i bo­ga­te­go do­świad­cze­nia au­to­rów utwo­rów li­te­rac­kich, któ­rzy w swych po­sta­ciach od­zwier­cie­dla­ją zna­nych im z ży­cia lu­dzi. Za­kła­da­my więc, że po­sta­cie, któ­ry­mi po­słu­żę się w mych przy­kła­dach, żyły nie tyl­ko w wy­obraź­ni twór­ców, lecz tak­że re­al­nie w cza­sach uka­zy­wa­nych przez nich.

Choć są to wi­ze­run­ki z prze­szło­ści, nie są nam obce. Na­tu­ra ludz­ka po­zo­sta­je nie­zmien­na. Mimo iż lata mi­ja­ją, ro­dzi­na ludz­ka nie tra­ci swej isto­ty. Oto dla­cze­go po­sta­cie bi­blij­ne nie tra­cą na swej ak­tu­al­no­ści. Za­tem chcąc przyj­rzeć się i aniel­skiej i ludz­kiej stro­nie ko­bie­ty, przy­pa­trz­my się bo­ha­te­rom li­te­ra­tu­ry kla­sycz­nej.

Da­wid Cop­per­field

Do­sko­na­łym przy­kła­dem aniel­skiej i ludz­kiej sfe­ry ko­bie­cej jest po­wieść Da­wid Cop­per­field Char­le­sa Dic­ken­sa. Przed­sta­wi­ciel­ką na­sze­go ide­ału nie jest jed­na bo­ha­ter­ka, lecz two­rzą go dwie – Agniesz­ka i Dora.

Agniesz­ka

Agniesz­ka jest re­pre­zen­tant­ką aniel­skiej sfe­ry na­sze­go ide­ału, tej, któ­ra bu­dzi po­dziw i uwiel­bie­nie. Da­wid Cop­per­field znał ją od mło­dych lat, a uwiel­bie­nie dla niej zro­dzi­ło się w mo­men­cie, kie­dy uj­rzał ją po raz pierw­szy. Oto opis ich pierw­sze­go spo­tka­nia:

„Pan Wick­field za­pu­kał do drzwi­czek skry­tych w ta­pe­to­wa­nej ścia­nie. Po chwi­li uka­za­ła się w nich dziew­czyn­ka w moim wie­ku, któ­ra rzu­ci­ła mu się na szy­ję. Twa­rzycz­ka jej mia­ła ten sam wy­raz spo­ko­ju i ła­god­no­ści, co twarz ko­bie­ty na por­tre­cie, tam na dole. Zda­wa­ło mi się na­wet, że to por­tret wrósł w lata, ory­gi­nał zaś po­zo­stał dziec­kiem. Po­mi­mo roz­la­nej na twa­rzycz­ce we­so­ło­ści, w ca­łej po­sta­wie dziew­czyn­ki był ci­chy spo­kój, któ­ry rzu­cił mi się przede wszyst­kim w oczy i na za­wsze po­zo­stał w pa­mię­ci.

Była to wy­żej wzmian­ko­wa­na przez praw­ni­ka go­spo­sia, cór­ka jego, Agniesz­ka. Sły­sząc jak do niej i o niej mó­wił, wi­dząc, jak tu­lił ją do sie­bie, zro­zu­mia­łem, co było onym jed­nym, je­dy­nym jego ce­lem.

U pa­ska mia­ła za­wie­szo­ny wo­re­czek z klu­cza­mi i wy­glą­da­ła na bar­dzo sta­ran­ną i po­waż­ną go­spo­dy­nię. Z uśmie­chem wy­słu­cha­ła, co jej oj­ciec mó­wił o mnie, a gdy skoń­czył, za­pro­po­no­wa­ła ciot­ce obej­rze­nie mo­je­go po­ko­iku. Po­szli­śmy wszy­scy ra­zem, ona przed nami, po ślicz­nych dę­bo­wych scho­dach; su­fit zdo­bi­ły dę­bo­we bel­ki, w oknach błysz­cza­ły szy­by.

Nie pa­mię­tam już, kie­dy i gdzie w dzie­ciń­stwie moim zda­rzy­ło mi się wi­dzieć wi­tra­że w ko­ście­le, lecz te­raz, gdy sta­nę­ła na naj­wyż­szym stop­niu sta­rych scho­dów, oglą­da­jąc się i cze­ka­jąc na nas, przy­po­mnia­ły mi się owe szy­by, a od­tąd za każ­dym ra­zem, gdym wi­dział wi­tra­że w ko­ście­le, przy­po­mi­na­ła mi się Agniesz­ka Wick­field”12.

Da­wid i Agniesz­ka sta­li się bar­dzo bli­ski­mi przy­ja­ciół­mi. Agniesz­ka da­rzy­ła go po­cie­chą, praw­dzi­wym zro­zu­mie­niem, współ­czu­ciem. Była jego brat­nią du­szą.

„Gdyż – jak czy­ta­my – w każ­dym wzru­sze­niu, czy je na­zwie­my szczę­ściem i mi­ło­ścią, na­dzie­ją czy roz­cza­ro­wa­niem, roz­ko­szą czy smut­kiem, ser­ce moje zwra­ca­ło się ku Agniesz­ce szu­ka­jąc uko­je­nia w jej przy­jaź­ni”13.

Prze­by­wa­jąc z Agniesz­ką, Da­wid czuł bo­ski spo­kój. Pew­ne­go razu pod wpły­wem zde­ner­wo­wa­nia i wiel­kie­go stre­su na­pi­sał tak:

„List ten pi­sa­łem pod wie­czór, przy otwar­tym oknie, a tak żywo w pa­mię­ci sta­nę­ła mi Agniesz­ka, z ja­snym swym, nie­zmą­co­nym spoj­rze­niem, i samo to wspo­mnie­nie tak ko­ją­co po­dzia­ła­ło na roz­go­rącz­ko­wa­nie, w ja­kim po­zo­sta­wa­łem od nie­ja­kie­go cza­su, że mi łzy na­bie­gły do oczu”14. Mimo iż znał ją od mło­dych lat, a uwiel­bie­nie, ja­kim ją da­rzył zro­dzi­ło się w mo­men­cie, kie­dy uj­rzał ją po raz pierw­szy, i po­mi­mo iż czuł, że tyl­ko ona po­tra­fi go zro­zu­mieć i być jego brat­nią du­szą, czuł, że do sza­leń­stwa za­wró­ci­ła mu w gło­wie nie Agniesz­ka, lecz Dora”.

Dora

Dora jest przed­sta­wi­ciel­ką ludz­kiej sfe­ry na­sze­go ide­ału, tej, któ­ra fa­scy­nu­je, znie­wa­la, po­bu­dza mę­skie ser­ce do ogrom­nej czu­ło­ści, wzbu­dza w nim pra­gnie­nie opie­ki i obro­ny. Oto jak opi­su­je ją Da­wid:

„Wy­da­ła mi się nad­ziem­ską isto­tą, syl­fi­dą, kró­lo­wą wró­żek, anio­łem. Nie wie­dzia­łem, kim była. Czymś nie­wi­dzial­nym, nie­spo­dzia­nym, nad­przy­ro­dzo­nym15 (…) Po­dzi­wia­łem gło­sik jej me­lo­dyj­ny, śmiech sre­brzy­sty, za­lot­ność nie­win­ną, któ­rą mu­sia­ła po­zba­wić spo­ko­ju każ­de­go chy­ba mło­dzień­ca. Drob­na była, ma­lut­ka i to do­da­wa­ło jej jesz­cze wdzię­ku16 (…) Była tak żywa. Wi­dząc kwia­ty moje przy jej sta­ni­ku o mało nie pa­dłem na ko­la­na wo­ła­jąc: «Za­bij mnie, pani, pra­gnę tu, u nóg twych, umrzeć»”17.

Jej dzie­cię­cy spo­sób by­cia, jej małe za­chcian­ki i ka­pry­sy, dziew­czę­ca uf­ność, jaką w nim po­kła­da­ła, na­dzie­ja, jaką ży­wi­ła w sto­sun­ku do tych, któ­rzy się o nią trosz­czy­li – to wszyst­ko spra­wia­ło, że szar­manc­ka i dżen­tel­meń­ska na­tu­ra Da­wi­da nie po­tra­fi­ła się jej oprzeć. Dora ocza­ro­wa­ła Da­wi­da: «Usia­dłem przed ogniem roz­my­śla­jąc o pięk­nej, błysz­czą­co­okiej dziew­czy­nie. Jak­że pięk­ną mia­ła twarz, ja­kie kształ­ty, ta­lię, jak­że wy­da­wa­ła się żywa i peł­na wdzię­ku»”18.

Żo­na­ty z Dorą, Da­wid zwró­cił się w stro­nę Agniesz­ki

Choć jego uczu­cia wo­bec Dory osią­gnę­ły peł­nię, Da­wid za­tę­sk­nił za zro­zu­mie­niem, uzna­niem i bo­skim spo­ko­jem, jaki od­czu­wał w obec­no­ści Agniesz­ki.

„Dora – mó­wił do Agniesz­ki – jest ra­czej… jak­że to po­wie­dzieć… nie to, aby po­le­gać na niej było moż­na, o nie! Lecz jest ra­czej nie­śmia­łym, bo­jaź­li­wym, de­li­kat­nym stwo­rze­niem.

– Gdy nie mam cię, Agniesz­ko, przy so­bie, gło­wę tra­cę i ty­sią­ce po­peł­niam nie­do­rzecz­no­ści, przy to­bie czu­ję się uko­jo­ny, szczę­śli­wy. Jak piel­grzym u celu po­dró­ży, znaj­du­ję spo­czy­nek”19.

Dora jako go­spo­dy­ni do­mo­wa

Dora nie była naj­lep­szą go­spo­dy­nią do­mo­wą: „Naj­bar­dziej wy­ma­ga­ją­cy czło­wiek był­by za­do­wo­lo­ny z go­spo­si, któ­ra za­sia­dła z nami do sto­łu. Ja­dal­nia, co praw­da, mo­gła być ob­szer­niej­sza. Nie wiem, jak to się dzia­ło, lecz po­kój był za­wsze prze­peł­nio­ny i nie spo­sób było coś zna­leźć, może, dla­te­go zresz­tą, iż żad­na rzecz nie mia­ła prze­zna­czo­ne­go miej­sca”20. Dora nie po­tra­fi­ła po­do­łać obo­wiąz­kom pani domu, ta­kim jak za­rzą­dza­nie fi­nan­sa­mi, go­to­wa­nie. Choć Da­wid spre­zen­to­wał jej książ­kę ku­char­ską, uży­wa­ła jej je­dy­nie jako pod­nóż­ka dla swo­je­go ma­łe­go pie­ska.

Pust­ka w ży­ciu Da­wi­da

Prze­by­wa­jąc w związ­ku mał­żeń­skim z Dorą, Da­wid nadal ko­chał Agniesz­kę. Fa­scy­no­wa­ła go, ba­wi­ła, da­rzył ją czu­łym uczu­ciem. Lecz nie mógł tego sta­nu na­zwać peł­nią mi­ło­ści, gdyż nie czuł się przy niej praw­dzi­wie szczę­śli­wy. Tak brzmią jego sło­wa: „Z ca­łe­go ser­ca ko­cha­łem żonę, szczę­śli­wy by­łem… lecz nie tym szczę­ściem, o któ­rym nie­gdyś ma­rzy­łem. Bra­ko­wa­ło mi cze­goś. I tak cier­nie ży­cia zo­sta­ły dla mnie sa­me­go, pa­dły mi osa­mot­nie­niem na ser­ce. Uczu­cie to wzmo­gło się, po­dob­ne do roz­pły­wa­ją­cych się w noc­nej ci­szy, nie­uchwyt­nych ja­kichś dźwię­ków”21. A po­tem do­dał: „Wów­czas już czu­łem, że wo­lał­bym zna­leźć w żo­nie do­rad­cę, przy­ja­ciół­kę, opar­cie, żem nie­raz po­trze­bo­wał za­chę­ty, rady”22.

Nie­co póź­niej Dora zmar­ła, a Da­wid zwró­cił się w kie­run­ku Agniesz­ki. Zwią­zek mał­żeń­ski tych dwoj­ga był pe­łen spo­ko­ju i szczę­ścia. Agniesz­ka wy­peł­ni­ła pust­kę w ży­ciu Da­wi­da. Wspa­nia­le speł­nia­ła obo­wiąz­ki go­spo­dy­ni do­mo­wej, co wię­cej, da­rzy­ła Da­wi­da peł­nym zro­zu­mie­niem. Do­cze­ka­li się dzie­ci. Ich ogni­sko do­mo­we prze­peł­nio­ne było cie­płem. Ko­chał ją, lecz po raz ko­lej­ny cze­goś mu bra­ko­wa­ło. Jako mąż Agniesz­ki, Da­wid czu­le wspo­mi­nał Dorę. My­śląc o niej na­pi­sał: „Sło­wa Dory, proś­ba jej, sil­ne na mnie wy­war­ły wra­że­nie. Dziś jesz­cze z ćmy cza­su wy­wo­łu­ję wdzięcz­ny wi­ze­ru­nek mej uko­cha­nej, czu­ję jej drob­ne rą­czę­ta sple­cio­ne na mym ra­mie­niu, wi­dzę wznie­sio­ne ku mnie spoj­rze­nie”23.

Pew­ne­go razu jego mała dziew­czyn­ka przy­bie­gła do nie­go z pier­ścion­kiem bar­dzo po­dob­nym do pier­ścion­ka za­rę­czy­no­we­go, któ­ry po­da­ro­wał Do­rze. Ten ma­leń­ki pier­ścio­nek, ople­cio­ny nie­za­po­mi­naj­ka­mi i nie­bie­ski­mi ka­my­ka­mi, obu­dził w nim wspo­mnie­nie Dory i rzekł: „Uczu­łem, jak mi na chwi­lę ja­kiś nie­wy­mow­ny żal ści­snął ser­ce”24.

Uczu­cie, ja­kim Da­wid da­rzył obie ko­bie­ty

Uczu­cie, ja­kim Da­wid pa­łał wo­bec Agniesz­ki mo­że­my na­zwać uwiel­bie­niem. W jej obec­no­ści od­czu­wał bo­ski spo­kój i szczę­ście. Gdy nie było jej przy nim, wy­da­wał się tra­cić gło­wę i pa­ko­wał się w ta­ra­pa­ty. Uspo­ka­jał się na samą myśl o niej. Czuł jak­by była ona czę­ścią jego sa­me­go, nie­odzow­nym ele­men­tem jego du­szy.

To, co czuł do Dory, było czymś zu­peł­nie od­mien­nym. Urze­ka­ła go i ba­wi­ła. Była dla nie­go nie­ziem­ską isto­tą, syl­fi­dą, kró­lo­wą wró­żek, była czymś nie­wi­dzial­nym, nie­spo­dzie­wa­nym, nad­przy­ro­dzo­nym. Jej de­li­kat­ne i po­god­ne uspo­so­bie­nie wzbu­dza­ło jego pra­gnie­nie obro­ny jej i tro­ski o nią.

Pra­gnę za­zna­czyć, iż Da­wid Cop­per­field da­rzył zu­peł­nie róż­ną mi­ło­ścią obie ko­bie­ty. Od­czu­wał mi­łość wo­bec Agniesz­ki, lecz uczu­cie to nie było na tyle głę­bo­kie, by my­śleć o mał­żeń­stwie. Choć taka mi­łość za­pew­nia spo­kój i trwa­łe szczę­ście, z całą pew­no­ścią nie jest rów­no­znacz­na z nie­ziem­ską mi­ło­ścią.

Mi­łość, jaką Da­wid od­czu­wał wo­bec Dory była gwał­tow­na, sil­na i pa­sjo­nu­ją­ca. Kie­dy o niej my­ślał, czuł jak żar­li­wy ogień roz­pa­la jego du­szę. Czuł się jakjej je­niec, nie­wol­nik, i jak gdy­by był w raju. Lecz rów­nież i owo uczcie nie było peł­ne, gdyż nie czuł się praw­dzi­wie szczę­śli­wy. Tak jak po­wie­dział: „Z ca­łe­go ser­ca ko­cha­łem żonę, szczę­śli­wy by­łem… lecz nie tym szczę­ściem, o któ­rym nie­gdyś ma­rzy­łem. Bra­ko­wa­ło mi cze­goś. I tak cier­nie ży­cia zo­sta­ły dla mnie sa­me­go, pa­dły mi osa­mot­nie­niem na ser­ce. Uczu­cie to wzmo­gło się – po­dob­ne do roz­pły­wa­ją­cych się w noc­nej ci­szy, nie­uchwyt­nych ja­kichś dźwię­ków”25.

Da­wid Cop­per­field nig­dy nie za­znał peł­ni mi­ło­ści, po­nie­waż jego uczu­cia oży­wia­ne były przez dwie róż­ne ko­bie­ty. Żad­na z nich w stu pro­cen­tach nie od­po­wia­da­ła na­sze­mu ide­ało­wi ko­bie­ty, dla­te­go też ani jed­na, ani dru­ga nie po­tra­fi­ły roz­bu­dzić w nim praw­dzi­wej mi­ło­ści.

Agniesz­ka kon­tra Dora

Gdy­by nie fakt, że Agniesz­ka nie do­rów­ny­wa­ła Do­rze, jej dziew­czę­cej na­tu­rze, cza­ru­ją­ce­mu dzie­cię­ce­mu, ale i ludz­kie­mu spo­so­bo­wi by­cia, za­ufa­niu, ja­kim da­rzy­ła męż­czyzn, któ­rzy się o nią trosz­czy­li, Da­wid z pew­no­ścią po­ślu­bił­by wła­śnie ją. Uwiel­bie­nie, ja­kie jej oka­zy­wał prze­ro­dzi­ło­by się w praw­dzi­wą mi­łość, pra­gnie­nie tro­ski o nią i opie­ki. Z dru­giej stro­ny, gdy­by Dora da­rzy­ła go tym sa­mym zro­zu­mie­niem, po­dzi­wem dla jego ide­ałów, co Agniesz­ka, i gdy­by po­sia­da­ła tę głę­bię cha­rak­te­ru, co Agniesz­ka, i za­pew­ni­ła Da­wi­do­wi spo­kój i cie­pło ogni­ska do­mo­we­go, jego sza­leń­cze za­śle­pie­nie na jej tle prze­ro­dzi­ło­by się w trwa­łe uwiel­bie­nie i mi­łość. Nie­ste­ty, żad­na z tych ko­biet nie przed­sta­wia­ła ta­kie­go ide­ału. Każ­da z nich po­peł­ni­ła błę­dy, każ­da też zdo­by­ła i utra­ci­ła mi­łość Da­wi­da, lecz z pew­no­ścią za­rów­no jed­na, jak i dru­ga mia­ła ce­chy god­ne na­śla­do­wa­nia.

Cha­rak­te­ry­sty­ka Agniesz­ki

Ja­kie ce­chy po­sia­da­ła Agniesz­ka?

Agniesz­ka ob­da­rzo­na była czte­re­ma nie­zwy­kły­mi ce­cha­mi. Wszyst­kie z nich re­pre­zen­tu­ją aniel­ską sfe­rę na­sze­go ide­ału.

1. Od­zna­cza­ła się nie­win­no­ścią i wspa­nia­łym cha­rak­te­rem: Agniesz­ka była we­dług Da­wi­da jak ko­ściel­ny wi­traż. Przy niej od­czu­wał nie­sa­mo­wi­ty spo­kój. Mał­żeń­stwo Da­wi­da z Dorą było dla niej naj­więk­szą pró­bą cha­rak­te­ru. Choć Agniesz­ka ko­cha­ła Da­wi­da, nie czu­ła się ura­żo­na, ani też nie ży­wi­ła ura­zy wo­bec Da­wi­da czy Dory. Nadal da­rzy­ła Da­wi­da bez­in­te­re­sow­ną przy­jaź­nią, co wię­cej, za­przy­jaź­ni­ła się z Dorą. Od­wa­ga po­zwo­li­ła jej na utrzy­ma­nie w se­kre­cie mi­ło­ści, jaką czu­ła wo­bec Da­wi­da. On, po­mi­mo wiel­kie­go roz­cza­ro­wa­nia, sta­rał się w peł­ni ko­rzy­stać z uro­ków ży­cia. Ko­lej­ną rze­czą świad­czą­cą o wspa­nia­łym cha­rak­te­rze Agniesz­ki jest jej od­da­nie ojcu i ofia­ry, ja­kie dla nie­go po­no­si­ła w ży­ciu.

2. Wy­ka­zy­wa­ła się zro­zu­mie­niem wo­bec męż­czyzn: Da­rzy­ła Da­wi­da szcze­rym zro­zu­mie­niem. Po­tra­fi­ła ra­zem z nim cie­szyć się jego suk­ce­sa­mi i łą­czy­ła się z nim du­cho­wo w trud­nych dla nie­go chwi­lach. Była dla nie­go po­cie­szy­ciel­ką, osto­ją i brat­nią du­szą.

3. Czer­pa­ła z ra­do­ści ser­ca: Była wiel­ko­dusz­na i wpro­wa­dza­ła spo­kój tam, gdzie się po­ja­wi­ła.

4. Była uta­len­to­wa­ną go­spo­dy­nią do­mo­wą: Już w dzie­ciń­stwie wy­ka­zy­wa­ła się ta­len­tem go­spo­si do­mo­wej. Sta­ran­nie przy­go­to­wy­wa­ła po­sił­ki, utrzy­my­wa­ła w nie­na­gan­nym sta­nie dom, trosz­czy­ła się o ojca. W tym wszyst­kim dało się wy­czuć praw­dzi­wie ko­bie­cą rękę.

Cze­go bra­ko­wa­ło Agniesz­ce?

1. Była zbyt nie­za­leż­na: Zda­wa­ła się być sa­mo­wy­star­czal­na. Wa­ha­ła się, czy pro­sić Da­wi­da o po­moc, jak­by nie po­trze­bo­wa­ła jego tro­ski i opie­ki. Ani przez chwi­lę nie po­tra­fi­ła po­my­śleć o sa­mej so­bie. Da­wid po­wie­dział: „– Agniesz­ko! Gdy­byś od dzie­ciń­stwa na­sze­go mniej go­to­wa była do po­świę­ceń, mniej my­śla­ła o mnie jak o so­bie, o, daw­no już prze­czy­tał­bym ja­sno we wła­snym ser­cu. Za do­bra by­łaś, za wspa­nia­ło­myśl­na! Nad­to po­le­ga­łem na to­bie, nad­to mi by­łaś po­trzeb­na, przy­jaźń two­ja mnie ośle­pi­ła”26.

2. Nie po­tra­fi­ła za­ufać jak dziec­ko, jak mała dziew­czyn­ka.

3. Nie po­tra­fi­ła w ła­god­ny czu­ły i fa­scy­nu­ją­cy spo­sób roz­bu­dzić w męż­czyź­nie mi­ło­ści.

Cha­rak­te­ry­sty­ka Dory

Ja­kie ce­chy po­sia­da­ła Dora?

1. Była ko­bie­tą o uro­czym uspo­so­bie­niu.

2. Po­sia­da­ła dzie­cię­ce i dziew­czę­ce atry­bu­ty: Nie­raz Da­wid na­zy­wał ją swo­ją małą ob­lu­bie­ni­cą. Strze­py­wa­ła swe locz­ki jak mała dziew­czyn­ka. Jej po­sta­wa peł­na była dzie­cię­cej uf­no­ści.

3. Mia­ła wraż­li­we uspo­so­bie­nie: Na wi­dok kwia­tów na tle jej ślicz­ne­go doł­ka w pod­bród­ku, czy też spo­so­bu, w jaki gła­ska­ła ko­nie, Da­wid czuł fa­scy­na­cję jej oso­bą.

4. Try­ska­ła szczę­ściem: Ozna­ką tego był jej bez­tro­ski i ra­do­sny śmiech, roz­kosz­nie brzmią­cy głos, jak rów­nież uro­czy spo­sób by­cia.

5. Była ja­sno­oką ko­bie­tą o po­god­nym spoj­rze­niu.

6. Była za­leż­na od in­nych: W ca­łej swej bez­bron­no­ści po­trze­bo­wa­ła mę­skiej opie­ki i po­mo­cy. Z dzie­cię­cą uf­no­ścią po­wie­rzy­ła całą sie­bie Da­wi­do­wi.

Cze­go bra­ko­wa­ło Do­rze?

1. Nie­zbyt do­brze ra­dzi­ła so­bie z obo­wiąz­ka­mi go­spo­dy­ni do­mo­wej: Nie po­tra­fi­ła utrzy­mać po­rząd­ku w domu, za­rzą­dzać do­mo­stwem, ani fi­nan­sa­mi.

2. Nie wy­ka­zy­wa­ła się siłą cha­rak­te­ru: Była do­bra, szcze­ra i miła, lecz by­wa­ła też ego­istycz­na. O Do­rze Da­wid po­wie­dział: „Wów­czas już czu­łem, że wo­lał­bym zna­leźć w żo­nie przy­ja­ciół­kę, opar­cie, żem nie­raz, żem nie­raz po­trze­bo­wał za­chę­ty, rady”27. Jej wła­sne pro­ble­my, tro­ski, za­chcian­ki zbyt­nio ją ab­sor­bo­wa­ły. Nie była wy­star­cza­ją­co wy­czu­lo­na na po­trze­by męż­czyzn.

3. Nie ro­zu­mia­ła męż­czyzn: Z pew­no­ścią było to jej naj­więk­szym nie­do­cią­gnię­ciem. Brak zro­zu­mie­nia, współ­czu­cia, in­tu­icji, uzna­nia dla męż­czyzn, za­in­te­re­so­wa­nia nimi, wni­kli­wo­ści in­te­lek­tu­al­nej, któ­ra czy­ni­ła­by ją od­po­wied­nim to­wa­rzy­szem roz­mów – to wszyst­ko spra­wi­ło, że Da­wid ża­lił się: „Spo­strze­głem, i na­peł­ni­ło mnie to wiel­kim smut­kiem – żem nie zna­lazł w żo­nie przy­ja­ciół­ki, współ­pra­cow­ni­cy, pod­po­ry”28.

Wie­le ko­biet swym peł­nym po­lo­tu i kre­atyw­no­ści cha­rak­te­rem przy­po­mi­na Agniesz­kę. Speł­nia­ją się jako cu­dow­ne mat­ki i go­spo­dy­nie do­mo­we. Da­rzo­ne są sza­cun­kiem i po­dzi­wem swych mał­żon­ków. Jed­nak­że bra­ku­je im tak uwiel­bia­nych przez męż­czyzn ko­bie­cych cech. Dla­te­go też nie po­tra­fią zy­skać praw­dzi­wej mi­ło­ści swych mę­żów. Z dru­giej jed­nak stro­ny są ko­bie­ty ta­kie jak Dora, ko­bie­ty o roz­kosz­nym i dzie­cię­cym uspo­so­bie­niu. Lecz je­śli sta­ją się zbyt ego­istycz­ne, by do­strzec po­trze­by swe­go męża, bądź też nie speł­nia­ją się jako mat­ki i go­spo­dy­nie do­mo­we, mogą się cie­szyć je­dy­nie czę­ścią mi­ło­ści męża.

Każ­da z nas może czuć się po czę­ści Agniesz­ką a po czę­ści Dorą, gdyż ce­chy aniel­skie i ludz­kie mogą ze sobą współ­grać. Tak jed­ne, jak i dru­gie od­gry­wa­ją istot­ną rolę w pod­bi­ja­niu mę­skie­go ser­ca, jak rów­nież w utrzy­ma­niu jego żaru mi­ło­ści. Mał­żeń­skie szczę­ście za­le­ży od tego, na ile ko­bie­ta wy­kształ­ci w so­bie obie sfe­ry tego ide­ału.

De­ru­chet­ta

Uoso­bie­niem za­rów­no aniel­skiej, jak i ludz­kiej isto­ty ko­bie­co­ści jest z całą pew­no­ścią bo­ha­ter­ka po­wie­ści Pra­cow­ni­cy mo­rza Wik­to­ra Hugo.

„Isto­ta taka wno­si do domu nie­biań­ską ra­dość; z każ­dej czą­stecz­ki jej cia­ła ema­nu­je raj; wpro­wa­dza wszyst­kich w za­chwyt, nie za­da­jąc so­bie żad­ne­go tru­du, wy­star­czy, że od­dy­cha obok tym sa­mym po­wie­trzem. Taki uśmiech, któ­ry nie wie­dzieć jak uj­mu­je cię­ża­ru ol­brzy­mim łań­cu­chom, wle­czo­nym wspól­nie przez wszyst­kich ży­ją­cych, mów­cie, co chce­cie, to rzecz bo­ska! A ten uśmiech po­sia­da De­ru­chet­ta. Ba, De­ru­chet­ta sama była tym uśmie­chem”29.

„Spoj­rze­nie mia­ła jed­no­cze­śnie omdla­łe i wab­ne nie wie­dząc o tym. (…) Cała jej oso­ba tchnę­ła do­bro­cią i sło­dy­czą. (…) Pra­cą jej był sam fakt, że żyła, ta­len­tem kil­ka pio­se­nek; miast wie­dzy po­sia­da­ła pięk­ność; mia­ła w so­bie peł­ne wdzię­ku, kre­ol­skie le­ni­stwo po­łą­czo­ne z roz­trze­pa­niem i ży­wo­ścią, prze­kor­ną, dzie­cię­cą we­so­łość po­łą­czo­ną ze skłon­no­ścią do me­lan­cho­lii. (…) Czo­ło jej było na­iw­ne, szy­ja wy­smu­kła i po­wab­na, wło­sy ciem­ne, cera bia­ła, ze śla­da­mi pie­gów w le­cie, usta duże, tchną­ce zdro­wiem i roz­ja­śnio­ne uro­czym, a nie­bez­piecz­nym uśmie­chem. Taką była De­ru­chet­ta”30.

„Nie­wie­le jest na zie­mi obo­wiąz­ków waż­niej­szych niż roz­ta­cza­nie uro­ku. Wno­sić ra­dość, pro­mie­nio­wać szczę­ściem, roz­świe­tlać mro­ki, być ozdo­bą losu, har­mo­nią, wdzię­kiem, po­wa­bem to wiel­ka za­słu­ga”31.

W in­nym miej­scu w po­wie­ści Hugo przy­rów­nu­je De­ru­chet­tę do ma­łe­go ptasz­ka pi­sząc: „Słod­ka, oswo­jo­na istot­ka pa­no­szy się w domu, prze­ska­ku­jąc z ga­łąz­ki na ga­łąz­kę, czy­li wcho­dzi i wy­cho­dzi z po­ko­ju do po­ko­ju, zbli­ża się i od­da­la, wy­gła­dza swo­je piór­ka czy też roz­cze­su­je wło­sy, na­peł­nia dom całą gamą de­li­kat­nych szme­rów i dźwię­ków, szep­ce ci do ucha ja­kieś nie­wy­sło­wio­ne rze­czy (…) Ta isto­ta nosi w so­bie nie­bo. Błę­kit­na myśl roz­pra­sza­ją­ca czar­ne my­śli. (…) Mło­da dziew­czy­na ma w so­bie wie­le z ma­łej dziew­czyn­ki, przy­po­mi­na pieg­żę. (…) Istot­ka, któ­ra kie­dyś zo­sta­nie mat­ką, bar­dzo dłu­go po­zo­sta­je dziec­kiem”32.

Może się wy­da­wać, iż De­ru­chet­ta była ko­bie­tą o nie­szcze­gól­nym uspo­so­bie­niu. Jed­nak­że nie za­po­mi­naj­my, że Wik­tor Hugo był nie­wraż­li­wym męż­czy­zną, któ­ry pi­sał am­bit­ne hi­sto­rie o te­ma­ty­ce ma­ry­ni­stycz­nej. Jego twór­czość jest od­bi­ciem na­tu­ry męż­czy­zny. Wła­śnie dzię­ki nie­mu mo­że­my po­znać mę­skie sta­no­wi­sko do­ty­czą­ce praw­dzi­wej ko­bie­co­ści.

W mo­men­cie, w któ­rym mło­dy wie­leb­ny oświad­czył się De­ru­chet­cie, moż­na było za­uwa­żyć jej aniel­skie ce­chy. Po­wie­dział on: „Dla mnie na zie­mi ist­nie­je tyl­ko jed­na ko­bie­ta. Pani nią je­steś. My­ślę o pani jak o mo­dli­twie. Wy­da­je mi się, że pani jest bla­skiem chwa­ły. Świę­ta nie­win­no­ści to ty, pani. To pani je­steś kró­lo­wą. Je­steś ży­wym kształ­tem bło­go­sła­wień­stwa”33.

Cha­rak­te­ry­sty­ka De­ru­chet­ty

Isto­ta aniel­ska

1. Uspo­so­bie­nie: „Cała jej oso­ba tchnę­ła do­bro­cią i sło­dy­czą”34. Była wraż­li­wa na po­trze­by in­nych, wno­si­ła ra­dość, pro­mie­nio­wa­ła szczę­ściem, roz­świe­tla­ła mro­ki. Ko­lej­nym do­wo­dem na jej aniel­ską na­tu­rę jest wy­zna­nie mi­ło­ści ko­chan­ka, któ­ry po­rów­nu­je ją do mo­dli­twy, świę­tej nie­win­no­ści i ży­we­go bło­go­sła­wień­stwa.

2. Umie­jęt­no­ści go­spo­dy­ni do­mo­wej: Była uta­len­to­wa­ną go­spo­dy­nią do­mo­wą. „Pra­cą jej był sam fakt, że żyła”35, a jej isto­ta wno­si­ła do domu nie­biań­ską ra­dość. Jak mały pta­szek pa­no­szy­ła się w domu, prze­ska­ku­jąc z ga­łąz­ki na ga­łąz­kę, wy­gła­dza­jąc swo­je piór­ka czy też roz­cze­su­jąc wło­sy.

3. Du­cho­we szczę­ście: Tak jak Agniesz­ka, De­ru­chet­ta czer­pa­ła szczę­ście ze swe­go wnę­trza. Gdy­by było in­a­czej, z pew­no­ścią nie roz­ta­cza­ła­by szczę­ścia wo­kół sie­bie.

Isto­ta ludz­ka

1. Dziew­czę­cość: Tak jak Dora, De­ru­chet­ta po­sia­da­ła dziew­czę­cą na­tu­rę. „Istot­ka, któ­ra kie­dyś zo­sta­nie mat­ką, bar­dzo dłu­go po­zo­sta­je dziec­kiem”36. Mia­ła „spoj­rze­nie wab­ne”, a cza­sa­mi cha­rak­te­ry­zo­wa­ły ją „roz­trze­pa­nie i ży­wość, prze­kor­na, dzie­cię­ca we­so­łość37”.

2. Zmien­ność: De­ru­chet­ta była z na­tu­ry zmien­na. Cza­sa­mi pro­mie­nio­wa­ła szczę­ściem, była roz­trze­pa­na i żywa, in­nym zaś ra­zem „spoj­rze­nie mia­ła omdla­łe”38. Choć cała jej oso­ba tchnę­ła do­bro­cią i sło­dy­czą, jej spoj­rze­nie by­wa­ło wab­ne. Raz rzą­dzi­ła nią „prze­kor­na, dzie­cię­ca we­so­łość”, kie­dy in­dziej od­zna­cza­ła się „skłon­no­ścią do me­lan­cho­lii”39. Nie­sta­łość jest zna­mien­ną ce­chą dziew­czę­cej na­tu­ry.

3. Rześ­kość: „Mło­da dziew­czy­na ma w so­bie wie­le z ma­łej dziew­czyn­ki, przy­po­mi­na pieg­żę”40.

4. Ła­god­ność: Ła­god­ny ton świad­czy o jej de­li­kat­no­ści. „Na­peł­nia dom całą gamą de­li­kat­nych szme­rów i dźwię­ków, szep­ce ci do ucha ja­kieś nie­wy­sło­wio­ne rze­czy41.

5. Pro­mie­niu­je szczę­ściem: Naj­bar­dziej zna­mien­ną ce­chą De­ru­chet­ty był fakt, iż pro­mie­nio­wa­ła szczę­ściem. Ce­cha ta uwi­dacz­nia­ła się za­rów­no w jej cha­rak­te­rze, w spo­so­bie by­cia, jak rów­nież w jej czy­nach.

Mło­da dziew­czy­na

ma

w so­bie wie­le z ma­łej dziew­czyn­ki, przy­po­mi­na pieg­żę.

Roz­ta­cza szczę­ście.

Roz­świe­tla mro­ki.

Cała

jej

oso­ba tchnie do­bro­cią i sło­dy­czą.

Wpro­wa­dza wszyst­kich w za­chwyt, nie za­da­jąc so­bie żad­ne­go tru­du.

Wy­star­czy, że

jest

obok.

Taki

uśmiech, któ­ry nie wie­dzieć jak uj­mu­je cię­ża­ru ol­brzy­mim łań­cu­chom, wle­czo­nym wspól­nie przez wszyst­kich ży­ją­cych, mów­cie, co chce­cie, to rzecz bo­ska! A ten uśmiech po­sia­da De­ru­chet­ta. Ba, De­ru­chet­ta sama była tym uśmie­chem.

Bywa

roz­trze­pa­na i żywa.

6. Peł­na wdzię­ku: Ła­god­ność i de­li­kat­ność to ce­chy do­da­ją­ce jej uro­ku. De­ru­chet­ta była „ozdo­bą losu, har­mo­nią, wdzię­kiem, po­wa­bem”42 i „mia­ła w so­bie peł­ne wdzię­ku, kre­ol­skie le­ni­stwo”43. Szy­ja jej była smu­kła i po­wab­na.

Ame­lia

Ko­lej­nym przy­kła­dem za­rów­no aniel­skiej, jak i ludz­kiej sfe­ry ko­bie­cej z całą pew­no­ścią jest Ame­lia, bo­ha­ter­ka po­wie­ści Wil­lia­ma Thac­ke­raya Tar­go­wi­sko próż­no­ści. Au­tor opi­su­je ją jako „do­brą, świe­żą, uśmiech­nię­tą, na­tu­ral­ną, tkli­wą bo­gin­kę do­mo­we­go ogni­ska, któ­rą męż­czyź­ni skłon­ni są ad­o­ro­wać”44. Kil­ka stron da­lej na­zy­wa ją „bied­nym, ko­cha­ją­cym ser­dusz­kiem”45. W in­nym miej­scu mówi o niej „tkli­we, za­cne, ra­do­sne, szla­chet­ne ser­dusz­ko”46.

Przy­zna­je, że nie każ­dy na­zwał­by ją bo­gi­nią pięk­na. „Oba­wiam się na­wet, że jej no­sek jest zbyt krót­ki, a po­licz­ki o wie­le za czer­stwe i pu­co­ło­wa­te – zwłasz­cza dla he­ro­iny ro­man­su. Ato­li jej przy­jem­na twarz pro­mie­niu­je zdro­wą cerą, świe­że usta uj­mu­ją­cym uśmie­chem, a pięk­ne oczy ra­do­ścią i nie­zło­śli­wym hu­mo­rem, je­że­li oczy­wi­ście nie prze­peł­nia­ją ich łzy, co, nie­ste­ty zda­rza się na­der czę­sto. Bo nie­mą­dra pa­nien­ka ma zwy­czaj pła­kać nad zde­chłym ka­nar­kiem albo nad mysz­ką po­chwy­co­ną przez zwin­ne­go kota, albo nad smut­nym za­koń­cze­niem naj­głup­szej na­wet po­wie­ści”47.

Jak mówi au­tor, Ame­lia mia­ła „słod­ki, świe­ży gło­sik”48. Ule­ga­ła „tro­skom, oba­wom, łzom, nie­do­brym prze­czu­ciom”49. Ogar­niał ją strach, kie­dy ktoś był su­ro­wy lub nie­mi­ły. Ogól­nie rzecz bio­rąc Ame­lia „była zbyt skrom­na, uczci­wa, tkli­wa, nie­śmia­ła, ko­bie­ca”50, dla­te­go też każ­dy męż­czy­zna, któ­ry zo­stał­by o to po­pro­szo­ny, mimo iż nie da­rzył­by jej żad­nym uczu­ciem, ochro­nił­by ją i za­trosz­czył się o nią.

Cha­rak­te­ry­sty­ka Ame­lii

Isto­ta aniel­ska

1. Oso­bo­wość: Była życz­li­wą osób­ką o szla­chet­nym ser­cu. Męż­czyź­ni da­rzy­li ją sza­cun­kiem i uwiel­bie­niem. Z całą pew­no­ścią za­słu­gi­wa­ła na ta­kie trak­to­wa­nie.

2. Umie­jęt­no­ści go­spo­dy­ni do­mo­wej: Thac­ke­ray na­zy­wa ją „bo­gin­ką ogni­ska do­mo­we­go”51.

Isto­ta ludz­ka

1. Do­sko­na­łe zdro­wie: Nie­jed­ne­go po­tra­fi­ła ująć swym uśmie­chem. Jej cera była zdro­wa, a oczy pro­mie­nio­wa­ły ra­do­ścią. Ame­lia mia­ła słod­ki, świe­ży gło­sik.

2. Dziew­czę­cość: Mia­ła zwy­czaj pła­kać nad zde­chłym ka­nar­kiem, nad mysz­ką po­chwy­co­ną przez kota albo nad smut­nym za­koń­cze­niem po­wie­ści. Ła­two ule­ga­ła tro­skom, oba­wom, łzom, nie­do­brym prze­czu­ciom. Ogar­niał ją strach, kie­dy ktoś był su­ro­wy lub nie­mi­ły.

3. Ła­god­ność: Była „tkli­wą bo­gin­ką ogni­ska do­mo­we­go”52. Co wię­cej „była zbyt skrom­na, uczci­wa, tkli­wa, nie­śmia­ła, ko­bie­ca”53.

4. Uczci­wość: Od­zna­cza­ła się dzie­cię­cą uczci­wo­ścią.

Czy pięk­no jest nie­zbęd­ne?

War­to za­uwa­żyć, iż ża­den z au­to­rów przy opi­sie na­szych ko­bie­cych bo­ha­te­rek nie przy­kła­dał wiel­kiej wagi do na­tu­ral­ne­go pięk­na. Dla przy­kła­du, Ame­lia była oty­ła i py­za­ta, a jej nos nie na­le­żał do ide­al­nych. Jak pi­sze au­tor: „jej no­sek jest zbyt krót­ki, a po­licz­ki o wie­le za czer­stwe i pu­co­ło­wa­te – zwłasz­cza dla he­ro­iny ro­man­su”54. Twarz De­ru­chet­ty szpe­ci­ły licz­ne zmarszcz­ki, a jej wiel­kie usta da­le­kie były od ide­ału. Choć obie pa­nie nie grze­szy­ły swym pięk­nem, prócz uka­za­nia naj­bar­dziej wi­docz­nych de­fek­tów uro­dy, au­to­rzy nie po­świę­ca­li wie­le uwa­gi opi­so­wi wy­glą­du ze­wnętrz­ne­go swych bo­ha­te­rek. Agniesz­ka i Dora były pięk­ny­mi dziew­czy­na­mi, dla­te­go też Da­wid w swych wy­bo­rach nie mu­siał kie­ro­wać się pięk­nem ze­wnętrz­nym, lecz in­ny­mi ce­cha­mi cha­rak­te­ru.

Czte­ry ko­bie­ty, któ­ry­mi się do tej pory zaj­mo­wa­li­śmy, to przy­kła­dy za­czerp­nię­te z li­te­ra­tu­ry kla­sycz­nej. Mamy tak­że wie­le przy­kła­dów po­sta­ci hi­sto­rycz­nych. Na szcze­gól­ną uwa­gę za­słu­gu­je Mum­taz, dama Taj Ma­ha­lu. Po raz ko­lej­ny za­cy­tu­ję Three Wise Men of the East, Eli­za­beth Bi­sland.

Mum­taz

„Mum­taz urze­ka­ła olśnie­wa­ją­cym pięk­nem. Jej lśnią­co­czar­ne wło­sy sple­cio­ne w dwa war­ko­cze opa­da­ły na ra­mio­na. Oczy jej były pięk­ne, wiel­kie, bi­ją­ce głę­bo­ką, lecz sto­no­wa­ną czer­nią. Jej brwi przy­po­mi­na­ły swym de­li­kat­nie łu­ko­wa­tym kształ­tem ła­bę­dzie skrzy­dła, a dłu­gie, je­dwa­bi­ste rzę­sy do­da­wa­ły uro­ku jej pięk­nej twa­rzy. Ak­sa­mit­na skó­ra była tak ja­sna jak kwiat li­lii”55. Prócz nie­by­wa­łe­go pięk­na ze­wnętrz­ne­go, po­sia­da­ła wie­le po­zy­tyw­nych cech cha­rak­te­ru.

„Była ko­bie­tą o nie­ska­la­nym, szcze­rym i szla­chet­nym ser­cu. Była miła i przy­ja­zna. Wy­ka­zy­wa­ła się nie­sa­mo­wi­tą cier­pli­wo­ścią, któ­ra nie ugię­ła­by się na­wet w naj­trud­niej­szych wa­run­kach. Dla przy­kła­du, w pew­nym mo­men­cie ich ży­cia, za­nim jej mał­żo­nek wstą­pił na tron, czy­nio­no pró­by usu­nię­cia go ze sta­no­wi­ska, na ja­kim się znaj­do­wał. Ści­ga­ny przez Ce­sar­ską Ar­mię, zmu­szo­ny był prze­no­sić się z miej­sca na miej­sce w po­szu­ki­wa­niu schro­nie­nia. Mum­taz wszę­dzie to­wa­rzy­szy­ła swe­mu mał­żon­ko­wi, po­cząw­szy od la­sów Te­lin­ga­na, aż po Rów­ni­ny Ben­gal­skie zno­sząc z cier­pli­wo­ścią i po­go­dą du­cha tru­dy i cier­pie­nia ży­cia ucie­ki­nie­ra. Wie­lu przy­ja­ciół i do­rad­ców księ­cia opu­ści­ło go w jego nę­dzy i cier­pie­niu, jed­nak­że ona trwa­ła przy nim z wiel­kim od­da­niem”56.

„Mum­taz była mą­drą, roz­trop­ną i by­strą ko­bie­tą. Dla­te­go też ce­sarz da­rzył ją bez­gra­nicz­nym za­ufa­niem za­rów­no w spra­wach pry­wat­nych, jak i pań­stwo­wych. Szu­kał jej po­ra­dy w wie­lu waż­nych kwe­stiach do­ty­czą­cych Ce­sar­stwa. Funk­cję do­rad­cy peł­ni­ła z god­ną po­dzi­wu umie­jęt­no­ścią. Była bar­dzo życz­li­wa i miła. Wie­lu po­trze­bu­ją­cych po­mo­cy zwra­ca­ło się do niej, a ona nig­dy nie była obo­jęt­na na spra­wy, któ­re wy­da­ły się jej istot­ne. Dzię­ki jej wsta­wien­nic­twu nie­je­den nie­win­ny zo­stał oca­lo­ny przed gi­lo­ty­ną. Przy­wró­ci­ła na sta­no­wi­sko tych, któ­rzy ścią­gnę­li na sie­bie kró­lew­ski gniew. Sie­ro­ty, wdo­wy, ubo­dzy lu­dzie do­świad­cza­li jej po­mo­cy”57.

„Mum­taz oka­za­ła się ide­al­ną żoną. Za­fa­scy­no­wa­ła sza­cha swą oso­bą. Od­zna­cza­ła się nie­zwy­kłą uro­dą, mą­dro­ścią i wdzię­kiem. Sta­ła na cze­le swej uta­len­to­wa­nej ro­dzi­ny ni­czym lśnią­cy kwiat. Na­wet je­śli sku­tecz­nie wy­ko­rzy­sty­wa­ła swe wdzię­ki, by zmie­nić wolę swe­go męża, ro­bi­ła to nie­zwy­kle umie­jęt­nie, tak, by nikt nie zda­wał so­bie spra­wy z jej dzia­ła­nia. Hi­sto­ria jej ży­cia po­ka­zu­je, iż wy­war­ła ona nad­zwy­czaj­ny wpływ na ży­cie swe­go męża”58.

IDE­AŁ  KO­BIE­TYwe­dług męż­czy­zny

Męż­czy­zna da­rzy taką samą mi­ło­ścią obie sfe­ry ko­bie­cej na­tu­ryZa­rów­no jed­na, jak i dru­ga są nie­zbęd­ne do za­ist­nie­nia praw­dzi­wej mi­ło­ści

„Nie­wy­klu­czo­ne, że to wła­śnie ona przy­czy­ni­ła się do nie­zwy­kle dłu­gie­go okre­su po­ko­ju za pa­no­wa­nia sza­cha Ja­ha­na. Mimo iż jego pa­no­wa­nie trwa­ło po­nad czter­dzie­ści lat, w tym cza­sie do­szło je­dy­nie do trzech wo­jen ma­ją­cych na celu stłu­mie­nie za­mie­szek i bun­tów. W tym sa­mym okre­sie spra­wy pań­stwo­we za­ła­twia­ne były bez­kon­flik­to­wo, dla­te­go też kro­ni­ka­rze nie od­no­to­wa­li żad­nych roz­le­wów krwi, ani też ata­ków prze­mo­cy. Po­li­ty­ka za­gra­nicz­na sza­cha cie­szy­ła się nie­zwy­kłym po­wo­dze­niem, i tak jak po­li­ty­ka we­wnętrz­na była wskaź­ni­kiem suk­ce­su jego pa­no­wa­nia”59.

„Czy­ta­jąc kro­ni­ki mo­że­my na­tknąć się na su­ge­stie, ja­ko­by Mum­taz je­dy­nie nada­ła ży­ciu sza­cha Ja­ha­na pe­wien po­smak. War­to jed­nak za­uwa­żyć, iż ode­gra­ła ona nie­zwy­kle istot­ną rolę. Nie spi­sa­no żad­nych wy­po­wie­dzi sza­cha na te­mat Mum­taz, ani też nie od­no­to­wa­no jej pu­blicz­nych po­czy­nań. Je­dy­ne, co mo­że­my zro­bić to spoj­rzeć na tę wspa­nia­łą po­stać czczo­ną ni­czym świę­tość i chro­nio­ną jak naj­cen­niej­szy klej­not”60.

Cha­rak­te­ry­sty­ka Mum­taz

Isto­ta aniel­ska

1. Oso­bo­wość: Była ko­bie­tą nie­ska­la­ną, szcze­rą i szla­chet­ną. Roz­kosz­na, życz­li­wa i przy­ja­zna, uprzej­ma osób­ka. Była bar­dzo cier­pli­wa. Li­to­wa­ła się nad po­trze­bu­ją­cy­mi, po­ma­ga­ła im w bez­na­dziej­nej sy­tu­acji. Była in­te­li­gent­na, wy­ka­zy­wa­ła się ogrom­ną wie­dzą i roz­trop­no­ścią.

2. Umie­jęt­no­ści go­spo­dy­ni do­mo­wej: Rolę żony peł­ni­ła z za­szczy­tem. Oka­za­ła się ide­al­ną żoną. Dała sza­cho­wi czter­na­ścio­ro dzie­ci. (Jed­nak­że tyl­ko ośmio­ro z nich prze­ży­ło, czte­rech sy­nów i czte­ry cór­ki).

Isto­ta ludz­ka

1. Była ko­bie­ca: Ode­gra­ła nie­zwy­kle istot­ną rolę w ży­ciu swe­go męża i uczy­ni­ła to z wy­ra­fi­no­wa­ną ko­bie­co­ścią. Była ule­gła i po­słusz­na swe­mu mał­żon­ko­wi.

2. Spo­kój du­cha: Za­cho­wy­wa­ła po­go­dę du­cha na­wet w naj­trud­niej­szych wa­run­kach.

3. Urze­ka­ją­ca: Za­fa­scy­no­wa­ła sza­cha swą oso­bą.

Hi­sto­ria ludz­ko­ści uka­zu­je licz­ne przy­kła­dy ko­biet po­sia­da­ją­cych za­rów­no aniel­skie, jak i ludz­kie ce­chy. Urok Kle­opa­try zmie­nił bieg hi­sto­rii. He­le­na Tro­jań­ska była skar­bem, dla któ­re­go sto­czo­no wiel­ką woj­nę. Hel­len Wil­son, żona pre­zy­den­ta Sta­nów Zjed­no­czo­nych, za­słu­ży­ła na szcze­gól­ną uwa­gę. Bi­blio­tecz­ne bi­blio­gra­fie uka­zu­ją nie­zli­czo­ne przy­kła­dy nie­zwy­kłych ko­biet.

Je­śli cho­dzi o współ­cze­śnie ży­ją­ce ko­bie­ty, szcze­gó­ło­we opi­sy ich wdzię­ków na­le­żą do rzad­ko­ści. We­dług tra­dy­cji, cno­ty i za­le­ty zo­sta­ją do­ce­nio­ne do­pie­ro po­śmiert­nie. Nie tak daw­no li­sty mi­ło­sne pre­zy­den­ta Wo­odro­wa Wil­so­na i jego żony Hel­len uj­rza­ły świa­tło dzien­ne.

A co z wie­lo­ma nie­zna­ny­mi ko­bie­ta­mi? Zga­dza się. Od cza­su do cza­su w na­szym co­dzien­nym ży­ciu spo­ty­ka­my się z god­ny­mi do na­śla­do­wa­nia przy­kła­da­mi aniel­skiej i ludz­kiej sfe­ry ko­bie­cej. Wy­pa­truj ta­kich ko­biet. Pa­mię­taj jed­nak, iż nie są one po­dzi­wia­ne przez inne ko­bie­ty, lecz przez męż­czyzn. W krę­gu swych ko­bie­cych przy­ja­ció­łek sta­ją się ra­czej obiek­tem po­gar­dy. Jed­nak przyj­rzyj się uważ­nie ta­ko­wym ko­bie­tom. Mo­żesz się wie­le od nich na­uczyć.

Koń­cząc na­szą ana­li­zę aniel­skiej i ludz­kiej sfe­ry spró­bu­ję ze­spo­lić owe atrak­cyj­ne ce­chy w jed­ną ca­łość, w peł­nię ko­bie­co­ści. Na po­przed­niej stro­nie znaj­du­je się sche­mat przed­sta­wia­ją­cy ide­ał ko­bie­ty wraz z ce­cha­mi, któ­re są atrak­cyj­ne w mę­skich oczach. Choć sche­mat ko­bie­ty zo­stał prze­dzie­lo­ny na dwie czę­ści, po­win­ni­śmy trak­to­wać go jako jed­ną ca­łość. To dzię­ki tym ce­chom ra­zem ko­bie­ta sta­je się urze­ka­ją­ca w oczach męż­czyzn.

Być może za­sta­na­wiasz się skąd pew­ność, co do słusz­no­ści tez za­war­tych w książ­ce, czy rze­czy­wi­ście ce­chy te czy­nią ko­bie­tę fa­scy­nu­ją­cą w oczach męż­czyzn, i czy na pew­no roz­bu­dza­ją w męż­czyź­nie praw­dzi­wą mi­łość. Do­świad­cze­nie wie­lu ty­się­cy ko­biet udo­wod­ni­ło praw­dzi­wość po­wyż­szych tez. Re­zul­ta­ty oka­za­ły się nie­wia­ry­god­ne. Ko­bie­ty, któ­re jak do­tąd twier­dzi­ły, że są szczę­śli­we, od­na­la­zły nowy wy­miar ro­man­ty­zmu w swym mał­żeń­stwie. Te, któ­re czu­ły się za­nie­dba­ne i nie­ko­cha­ne za­ob­ser­wo­wa­ły roz­kwit mi­ło­ści i czu­ło­ści mał­żeń­skiej. Po­dob­nie mia­ła się rzecz z tymi, któ­rych mał­żeń­stwo było o krok od roz­pa­du. One tak­że za­zna­ły nie­sa­mo­wi­te­go szczę­ścia w swym związ­ku. Czas i do­świad­cze­nie po­ka­zu­ją, że gdy kie­dy­kol­wiek ko­bie­ta sto­su­je się do tych za­sad, wte­dy czu­je się ko­cha­na, sza­no­wa­na, uwiel­bia­na, jej mał­żeń­stwo kwit­nie, a jej dom prze­peł­nio­ny jest szczę­ściem. Po­niż­sze świa­dec­twa ko­biet są tego do­wo­dem.

Nie­wia­ry­god­ne skut­ki

Od po­nad czter­na­stu lat je­stem szczę­śli­wą mę­żat­ką. Mam cu­dow­ne­go męża, dla­te­go też czy­ta­jąc Po­tę­gę ko­bie­co­ści za­sta­na­wia­łam się, w jaki spo­sób książ­ka ta może nam po­móc. Rady po­da­ne w książ­ce wy­da­wa­ły się bar­dzo pro­ste, a za­ra­zem sku­tecz­ne. Dla­cze­go nie mia­ła­bym spró­bo­wać? Z nie­do­wie­rza­niem ob­ser­wo­wa­łam jak re­agu­je mój mąż Wy­da­wa­ło mi się, że au­tor­ka nie­co wy­ol­brzy­mia pew­ne kwe­stie. (Ale po­sta­no­wi­łam za­dzia­łać na tych płasz­czy­znach, a mój mał­żo­nek za­re­ago­wał do­kład­nie tak jak było na­pi­sa­ne w książ­ce. Pro­sto­ta i nie­wia­ry­god­ność to dwa sło­wa, ja­ki­mi moż­na opi­sać praw­dy za­war­te w książ­ce.

Po­tę­ga ko­bie­co­ści po­mo­że zmie­nić nie­jed­no mał­żeń­stwo w szczę­śli­wą i ko­cha­ją­ca się „dru­ży­nę” z oboj­giem mał­żon­ków go­to­wych ra­czej do współ­pra­cy, niż do współ­za­wod­nic­twa. W tym sa­mym ty­go­dniu, w któ­rym prze­czy­ta­łam książ­kę, mia­łam oka­zję po­roz­ma­wiać z trze­ma ko­bie­ta­mi, któ­re po­wie­dzia­ły mi, że mają za­miar odejść od swych mę­żów. Te­raz ja mia­łam za­da­nie do wy­ko­na­nia. Choć za­brzmi to nie­praw­dzi­wie, jed­na z tych ko­biet trzy ty­go­dnie póź­niej wy­na­ję­ła ko­goś do opie­ki nad trój­ką dzie­ci, a sama z mę­żem po­je­cha­ła w ty­go­dnio­wą po­dróż po­ślub­ną. Dru­ga z nich zda­ła so­bie spra­wę z tego, jak wie­le może zro­bić, by ura­to­wać swe mał­żeń­stwo. Dwa ty­go­dnie póź­niej ona i jej mąż po­now­nie cie­szy­li się swą obec­no­ścią. Ostat­nia z ko­biet nie sko­rzy­sta­ła z mo­jej rady. Jej mał­żeń­stwo nadal jest w opła­ka­nym sta­nie.

Usi­dlo­ny

Chcę pani po­dzię­ko­wać za Po­tę­gę ko­bie­co­ści. Książ­ka ta po­mo­gła mi roz­bu­dzić praw­dzi­wą mi­łość mo­je­go męża w sto­sun­ku do mnie. Za­wsze bar­dzo chcia­łam, żeby no­sił on ob­rącz­kę. Mó­wił, że jej nie­na­wi­dzi i nie może jej no­sić, gdyż czu­je się usi­dlo­ny. Znaj­do­wa­łam ją w róż­nych miej­scach – na sto­łach, ko­mo­dach, wszę­dzie, tyl­ko nie na jego pal­cu. Wie­dział jak bar­dzo pra­gnę, by ją wło­żył, lecz cią­gle znaj­do­wał wy­mów­ki. Kie­dy po raz ko­lej­ny zna­la­złam ob­rącz­kę na ja­kiejś szaf­ce, scho­wa­łam ją.

Pew­ne­go dnia moja przy­ja­ciół­ka dała mi Po­tę­gę ko­bie­co­ści. Za­czę­łam sto­so­wać w mym ży­ciu re­gu­ły za­war­te w książ­ce. Dwa mie­sią­ce póź­niej, któ­re­goś wie­czo­ru, kie­dy wy­bie­ra­li­śmy się na przy­ję­cie, mąż po­pro­sił mnie bym od­da­ła mu ob­rącz­kę. Ser­ce za­czę­ło mi bić jak osza­la­łe. Mo­ment, w któ­rym ją wy­cią­ga­łam i wkła­da­łam na pa­lec męża był dla mnie nie­zwy­kłym prze­ży­ciem Mąż uno­sił rękę i od­wra­cał ją tam i z po­wro­tem z wiel­kim za­chwy­tem Od tam­te­go mo­men­tu mi­nął rok, a on nadal nie ścią­gnął ob­rącz­ki. Na­sza mi­łość wzra­sta z dnia na dzień. Bez wąt­pie­nia, mogę po­wie­dzieć, że jest pani dla mnie bar­dzo bli­ską oso­bą i pra­gnę pani po­dzię­ko­wać za wszyst­ko z ca­łe­go ser­ca.

Po­ra­da le­ka­rza

Każ­da ko­bie­ta po­win­na obo­wiąz­ko­wo prze­czy­tać Po­tę­gę ko­bie­co­ści. Sama oso­bi­ście ża­łu­ję, że nie zro­bi­łam tego wie­le lat temu. W ten spo­sób uchro­ni­ła­bym swą ro­dzi­nę od wie­lu bó­lów i nie­po­ko­jów. By­li­śmy z mę­żem na kra­wę­dzi roz­wo­du. Przez dłu­gie lata ko­cha­łam go, lecz nig­dy mu o tym nie mó­wi­łam. Ostat­nie­go lata w na­szym mał­żeń­stwie za­czę­ły się pro­ble­my. By­łam zroz­pa­czo­na. Nie wie­dzia­łam, do kogo się zwró­cić, a mąż od­ma­wiał roz­mo­wy. W trak­cie wi­zy­ty u le­ka­rza, moja pani dok­tor za­pro­po­no­wa­ła mi kup­no Po­tę­gi ko­bie­co­ści. Dzię­ki Bogu tak też zro­bi­łam. Mój mał­żo­nek oświad­czył mi, że za­wsze mnie ko­chał, lecz nig­dy do­tąd nie da­rzył mnie tak wiel­kim uczu­ciem.

Kwit­ną­ce mał­żeń­stwo

Z pew­no­ścią sły­sza­łaś o wie­lu hi­sto­riach z po­myśl­nym za­koń­cze­niem. Po­zwól, że mimo wszyst­ko opo­wiem Ci jesz­cze jed­ną. Co­dzien­nie dzię­ku­ję Bogu za wie­dzę, jaką mi prze­ka­zał po­przez Po­tę­gę ko­bie­co­ści. Książ­kę tę po­da­ro­wał mi mój dusz­pa­sterz w ko­ście­le. Od tam­te­go cza­su na­sze mał­żeń­stwo roz­kwi­ta. Za­ku­pi­łam ją rów­nież dla mo­ich ośmiu sióstr. Choć nie­któ­re z nich nie są jesz­cze mę­żat­ka­mi, dzię­ki Po­tę­dze ko­bie­co­ści mogą się wię­cej do­wie­dzieć o męż­czy­znach, le­piej ich ro­zu­mieć, na­uczyć się ko­bie­co­ści i po­znać ży­cio­we role ko­bie­ty.

Nie zda­wa­łam so­bie spra­wy z więk­szo­ści błę­dów, ja­kie po­peł­nia­łam w prze­szło­ści. Jed­nak każ­dy z nich co­raz bar­dziej od­su­wał mnie od męża. Te­raz mój mał­żo­nek trak­tu­je mnie jesz­cze le­piej, niż wte­dy, kie­dy by­li­śmy parą Zwra­ca się do mnie w bar­dzo piesz­czo­tli­wy spo­sób, otwie­ra przede mną drzwi i kil­ka razy dzien­nie dzwo­ni do mnie z pra­cy. Mo­gła­bym tak wy­mie­niać w nie­skoń­czo­ność. Z całą pew­no­ścią, po­sia­da­my już wszyst­ko, co po­trzeb­ne do stwo­rze­nia praw­dzi­wie chrze­ści­jań­skie­go mał­żeń­stwa.

Zmie­ni­łam się

Mój mąż dużo pił, pra­wie każ­dą noc spę­dzał poza do­mem, nie­wie­le ze mną roz­ma­wiał, i śmiem wie­rzyć, że spo­ty­kał się z in­ny­mi ko­bie­ta­mi. Mó­wił, że rów­nie do­brze mo­gła­bym odejść, gdyż mnie nie po­trze­bu­je. Pew­nej nocy za­mknął drzwi i nie wpu­ścił mnie do domu. Ka­zał mi rano wró­cić po ubra­nia. Kie­dy przy­szłam, cze­kał na mnie w drzwiach z moją spa­ko­wa­ną tor­bą. Po­wie­dział, że za­sta­na­wia się czy po­zwo­li mi wi­dy­wać na­szą sze­ścio­let­nią cór­kę. Tego sa­me­go dnia za­dzwo­nił do mnie z pra­cy i chciał że­bym z kimś po­roz­ma­wia­ła. Dał mi do te­le­fo­nu ja­kąś ko­bie­tę. Do­pro­wa­dzi­ło mnie to do roz­pa­czy. By­łam go­to­wa odejść. Wte­dy ktoś po­wie­dział mi o Po­tę­dze ko­bie­co­ści. Są­dzi­łam, że to ist­ne sza­leń­stwo. By­łam pew­na, że żad­na książ­ka nie zmie­ni mo­je­go męża.

Po­nie­waż od pew­ne­go cza­su cier­pia­łam, w koń­cu po­sta­no­wi­łam usiąść i prze­czy­tać książ­kę. Kie­dy skoń­czy­łam, by­łam na­praw­dę pod­eks­cy­to­wa­na. Już na­stęp­ne­go dnia za­czę­łam wy­ko­rzy­sty­wać wie­dzę w niej za­war­tą. W prze­cią­gu kil­ku ty­go­dni mój mąż, a co za tym idzie, na­sze mał­żeń­stwo ule­gło nie­zwy­kłym zmia­nom. Mał­żo­nek za­czął za­bie­rać mnie w róż­ne miej­sca, ku­po­wać nowe rze­czy i pra­wie zu­peł­nie skoń­czył z pi­ciem. Lecz naj­waż­niej­szą rze­czą było to, że chciał ze mną roz­ma­wiać, dzie­lił się swy­mi od­czu­cia­mi, my­śla­mi. Co wię­cej, pew­ne­go zi­mo­we­go dnia, kie­dy spa­ce­ro­wa­li­śmy w ob­ję­ciach mąż stwier­dził, że na­gle zmie­ni­łam się, że coś mu­sia­ło się stać, co spo­wo­do­wa­ło taką zmia­nę. Na­sza mała có­recz­ka tak­że się zmie­ni­ła. Od ja­kie­goś cza­su była bar­dzo za­mknię­ta w so­bie i ner­wo­wa. Po­dej­rze­wa­łam u niej wrzo­dy. Te­raz sta­ła się ra­do­sna i to­wa­rzy­ska, a tata spę­dza z nią co­raz wię­cej cza­su.

Po­wyż­sze świa­dec­twa są do­wo­dem na suk­ces, jaki od­no­si Po­tę­ga ko­bie­co­ści. Jed­nak naj­lep­szą me­to­dą na to, aby prze­ko­nać się o słusz­no­ści prawd za­war­tych w książ­ce jest wpro­wa­dze­nie ich we wła­sne ży­cie. Je­śli uda ci się opa­no­wać choć nie­któ­re umie­jęt­no­ści przed­sta­wio­ne w tym roz­dzia­le, z pew­no­ścią za­ob­ser­wu­jesz nie­zwy­kłą re­ak­cję swe­go męża. W tym cza­sie po­sta­raj się nie mó­wić mę­żo­wi ni­cze­go na te­mat książ­ki. Je­śli za­sto­su­jesz w swym ży­ciu te praw­dy bez wie­dzy męża, ła­twiej uda ci się do­strzec jego na­tych­mia­sto­wą od­po­wiedź na Po­tę­gę ko­bie­co­ści. To z ko­lei bę­dzie ko­lej­nym do­wo­dem na praw­dzi­wość tez za­war­tych w książ­ce.

Za­da­nie

1. Wy­star­czy, że spoj­rzysz we­wnątrz sie­bie, a od­kry­jesz wie­le cech, któ­re są atry­bu­ta­mi ide­al­nej ko­bie­co­ści. Przyj­rzyj się do­brze sa­mej so­bie, a za­uwa­żysz spra­wy, któ­re war­to do­ce­nić. Spisz 25 cech, któ­re w so­bie ce­nisz.

2. Spo­rządź sche­mat w opar­ciu o ludz­ką i aniel­ską isto­tę ko­bie­co­ści. Za­znacz ró­żo­wym ko­lo­rem te ce­chy, któ­re po­sia­dasz, a nie­bie­skim te, któ­rych ci bra­ku­je. Każ­de­go ty­go­dnia zaj­mij się jed­ną bra­ku­ją­cą ce­chą. Z pew­no­ścią wkrót­ce za­uwa­żysz po­zy­tyw­ną re­ak­cję męża.

Część IIstota anielska

Aniel­ska isto­ta bu­dzi w męż­czyź­nie uczu­cie po­dob­ne do uwiel­bie­nia i daje mu po­czu­cie spo­ko­ju i szczę­ścia.

Wstęp do poznania i zrozumienia mężczyznyNie próbuj go zmienić. Spróbuj go uszczęśliwić!

Roz­po­czy­na­my na­sze stu­dium aniel­skiej isto­ty od pró­by po­zna­nia i zro­zu­mie­nia męż­czyzn. Po pierw­sze, mu­si­my so­bie uświa­do­mić, że męż­czyź­ni są róż­ni od ko­biet, a co za tym idzie, mają inną na­tu­rę i tem­pe­ra­ment; tak róż­ne, jak gdy­by po­cho­dzi­li z róż­nych pla­net. Męż­czyź­ni my­ślą, po­stę­pu­ją i re­agu­ją in­a­czej niż ko­bie­ty, mają inne po­trze­by i war­to­ści; na­wet, je­śli ich po­trze­by wy­da­ją się być po­dob­ne do ko­bie­cych, mają one dla nich zu­peł­nie inne zna­cze­nie. Dla przy­kła­du, mi­łość i po­dziw są waż­ne za­rów­no dla ko­biet, jak i dla męż­czyzn; jed­nak mi­łość jest waż­niej­sza dla ko­bie­ty, a po­dziw jest waż­niej­szy dla męż­czy­zny. Nie zda­je­my so­bie spra­wy z owych róż­nic, dla­te­go też za­pew­nia­my męż­czy­znom to, co same chcia­ły­by­śmy otrzy­mać i je­ste­śmy zdu­mio­ne, że ich re­ak­cja jest inna, niż by­śmy tego ocze­ki­wa­ły.

Ko­lej­ne roz­dzia­ły mó­wią o po­trze­bach, tem­pe­ra­men­cie i ce­chach męż­czyzn. Wie­dza w nich za­war­ta po­win­na stać się pod­sta­wą edu­ka­cji każ­dej ko­bie­ty. W jaki spo­sób mo­że­my pró­bo­wać na­wią­zać do­bre re­la­cje z na­szy­mi mę­ża­mi i sy­na­mi, nie zna­jąc do­kład­nie mę­skiej na­tu­ry? Na­stę­pu­ją­ce za­sa­dy od­gry­wa­ją klu­czo­wą rolę, je­śli cho­dzi o mę­ską na­tu­rę, po­trze­by i oso­bo­wość męż­czyzn.

Za­sa­dy bu­do­wa­nia re­la­cji z męż­czy­zna­mi:

1. Przyj­mij go ta­kie­go, ja­kim jest.

2. Do­ceń jego za­le­ty.

3. Po­dzi­wiaj jego mę­skość.

4. Spraw, by czuł się jak Ten Je­den Je­dy­ny.

5. Po­zwól, by był przy­wód­cą, obroń­cą i ży­wi­cie­lem.

6. Po­zwól mu za­rzą­dzać wa­szym bu­dże­tem.

7. Nie rań jego wraż­li­wej dumy mę­skiej.

8. Zro­zum.

3Przyjmij gotakiego, jakim jest

Wie­le lat temu dok­tor Nor­man Vin­cent Pe­ale wy­gło­sił wy­kład w na­szej spo­łecz­no­ści. Po wy­kła­dzie, swo­im zwy­cza­jem, prze­zna­czył pe­wien czas na py­ta­nia pu­blicz­no­ści. Pew­na ko­bie­ta po­wie­dzia­ła: „Pró­bo­wa­łam stwo­rzyć ide­al­ny dom, być do­brą mat­ką i od­da­ną żoną, ale nie po­wio­dło się. Pro­blem po­le­ga na tym, że mój mąż nie­szcze­gól­nie się sta­ra o to, by na­sze mał­żeń­stwo było uda­ne”. Po tej wy­po­wie­dzi wy­li­czy­ła błę­dy swe­go mał­żon­ka w na­stę­pu­ją­cy spo­sób: „Za­nie­dbu­je dzie­ci, w nie­roz­sąd­ny spo­sób wy­da­je pie­nią­dze, pije, i w ogó­le cięż­ko z nim żyć”. Na­stęp­nie za­da­ła py­ta­nie: „Czy po dwu­dzie­stu pię­ciu la­tach mał­żeń­stwa jest jesz­cze ja­kaś na­dzie­ja na to, że się zmie­ni?”.

Dr Pe­ale, nie­co po­iry­to­wa­ny, od­po­wie­dział: „Czyż nie wie pani, że po­win­na przyj­mo­wać męż­czy­znę ta­kie­go, ja­kim jest, i nie pró­bo­wać go zmie­niać?”. Rada dok­to­ra Pe­ale’a jest klu­czem szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa i za­ło­że­niem Po­tę­gi ko­bie­co­ści. Za­tem, je­śli pra­gniesz szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa, przyj­mij swo­je­go męża ta­kim, jaki jest i nie pró­buj go zmie­niać.

Czym jest ak­cep­ta­cja?

Ak­cep­tu­jąc męża przyj­mu­jesz go ta­kie­go, ja­kim jest, nie pró­bu­jąc do­ko­ny­wać w nim zmian. Zda­jesz so­bie spra­wę z tego, że jego po­stę­po­wa­nie mo­gło­by być lep­sze, lecz to on sam ma się zmie­niać. Ty nie mo­żesz zro­bić tego za nie­go. Do­strze­ga­jąc jego sła­be stro­ny, trak­tu­jesz je jako ludz­kie sła­bo­ści. Być może nie zga­dasz się z jego po­my­sła­mi, lecz po­zwól mu wy­ra­zić swo­je zda­nie. Być może nie po­chwa­lasz jego za­in­te­re­so­wań, ma­rzeń, lub bra­ku ma­rzeń, lecz po­zwól mu dą­żyć do nich na swój wła­sny spo­sób. Ak­cep­tu­jąc go, sza­nu­jesz jego pra­wo do by­cia sobą, na do­bre i na złe.

Apro­ba­ta nie ozna­cza zgo­dy na wszyst­ko. Ak­cep­tu­jąc go nie oszu­ku­jesz sie­bie sa­mej są­dząc, że jest on do­sko­na­ły wte­dy, kie­dy wca­le tak nie jest. Ak­cep­ta­cja nie jest też ozna­ką re­zy­gna­cji. Ak­cep­ta­cja to nic in­ne­go jak tyl­ko świa­do­me i ra­do­sne przy­ję­cie go ta­kim, ja­kim jest, bez pró­by zmian.