Pomsta i pokuta Pauline - Louisa May Alcott - ebook + audiobook + książka

Pomsta i pokuta Pauline ebook i audiobook

Louisa May Alcott

2,3

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Mroczna, dramatyczna, pełna emocji i intryg opowieść. Widać w niej fascynację Alcott wątkami bardziej intensywnymi niż te, które pojawiają się w jej późniejszych rodzinnych historiach.

 

Główną bohaterką jest Pauline, inteligentna, silna i zdeterminowana kobieta. Została ona głęboko skrzywdzona przez mężczyznę, którego kiedyś kochała — Gilberta. Porzucił ją dla bogactwa i korzystniejszych koneksji. Pauline, niezłomna i świadoma swojej krzywdy, postanawia się zemścić.

 

Kiedy los ponownie splata drogi Pauline i Gilberta, kobieta wykorzystuje swoje zdolności, opanowanie i umiejętność manipulacji, aby doprowadzić do moralnego „ukarania” dawnego ukochanego. Jej zemsta nie ma jednak charakteru brutalnego — to raczej psychologiczna gra, której celem jest ujawnienie prawdy o Gilbercie i ukazanie jego słabości.

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 83

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 2 godz. 20 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Agnieszka Baranowska

Oceny
2,3 (3 oceny)
0
0
2
0
1
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału Pauline’s Passion and Punishment

Copyright © 2026, Wydawnictwo MG

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw.

ISBN 978-83-8241-181-2

Projekt okładki, opracowanie ilustracji oraz skład książki: Zuzanna Malinowska Studio

Opracowanie: MG

Korekta: Dorota Ring

Ilustracje: różne źródła

[email protected]@wydawnictwomg.pl

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

.

Louisa May Alcott

ROZDZIAŁ I

Tam i z powrotem, niczym dzikie zwierzę w klatce, piękna kobieta przechadzała się niespokojnym krokiem z pochyloną głową i ciasno splecionymi dłońmi. Jakaś duchowa nawałnica, szybka i gwałtowna niczym tropikalny sztorm, przetoczyła się przez nią i pozostawiła po sobie oczywiste ślady. Jakby zagniewawszy się na własną urodę, która teraz okazała się bezsilna, kobieta zrzuciła z siebie wszystkie ozdoby, co jednak w żaden sposób nie przyćmiło jej piękna, a tylko przepełniło ją namiętnym żalem. U jej stóp lśnił klejnot, o którego wcześniejszej obecności na falującej oburzeniem piersi świadczyła rozdarta koronka przy dekolcie; sploty włosów, które przed godziną wieńczyły kształtną głowę najbardziej kobiecym z wszelkich przybrań, teraz wyzwoliły się ze złocistej siatki i opadały w nieładzie na ramiona, lśniąc jeszcze piękniej na tle wplecionych w siatkę szkarłatnych kwiatów granatu; oblicze, tak niedawno promieniujące młodzieńczym rozkwitem, osnuło się posępną bladością niby śniedzią, w duszy bowiem rozpacz zabiła nadzieję, a duma powoli zwyciężała namiętność.

Wstrzymawszy na chwilę swój niespokojny marsz, kobieta odsunęła poruszaną przez wiatr zasłonę i wyjrzała przez okno, jakby wzywając na pomoc Naturę, wspólną nam wielką matkę. Letni księżyc wznosił się wysoko na bezchmurnym niebie, a niżej, jak okiem sięgnąć, rozciągała się zielona dzicz kubańskiego cafetalu1. Nie był to las, lecz tropikalny ogród, pełen bananowców, palm, drzew limonkowych i pomarańczowych; w ich ochronnym cieniu rosły wiecznie zielone krzewy kawowe, których ciemnoczerwone jagody przynoszą rozkosz połowie świata, a pokaźną fortunę właścicielowi.

Szerokie aleje, rozchodzące się od rezydencji otoczonej pasem jaskrawych krzewów i kwiatów, tworzyły cieniste korytarze, wzdłuż których na skrzydłach wiatru niosło się echo dalekiej muzyki, niczym jakiś głos zalotny; magia nocy i odległości stonowała bowiem rytm hiszpańskiej contradanzy2 w dźwięk letargiczny, łagodny, cichy i nieskończenie słodki. Był to widok iście południowy, nie było jednak nic południowego w postaci, która wpatrywała się weń tak nieustępliwie; ani śladu południowej ociężałości w dostojnej i wyprostowanej sylwetce, południowej smagłości na jasnych policzkach i ramionach, południowej ciemności w przyćmionym złocie niedbale rozwianych włosów; w rysach twarzy, delikatnie wyrzeźbionych, a przy tym żywych, zdradzających temperament płomienny i dominujący, choć subtelny, czaił się lekki mróz północnych śniegów. W przepastnych oczach żarzyła się namiętność, zmieniająca ich fiołkowy odcień niemal w czerń. Z gładkiego czoła nad ciemnymi brwiami promieniowała duma; w ustach, które same układały się do uśmiechu, tkwił najsłodszy kobiecy urok; śmiało uniesiona głowa zdradzała wolność intelektu dojrzałego pod zimniejszym niebem, energię natury, która potrafi z cierpienia wydobyć siłę i odważyć się na działanie tam, gdzie słabsze dusze śmiałyby najwyżej pragnąć.

Gdy tak stała, świadoma jedynie krwawiącej rany w nastrojonym na wysokie tony sercu, i pragnienia, które stopniowo nabierało kształtu i stawało się konkretnym celem, nagłe pojawienie się drugiej osoby wyrwało ją z tego niebezpiecznego nastroju i zmieniło panującą w pomieszczeniu dramatyczną atmosferę. Gość prezentował się nad podziw atrakcyjnie, obdarzyły go bowiem urokiem młodość, nadzieja i miłość, które, póki trwa ich panowanie, potrafią upiększać nawet najmniej urodziwych ludzi. W każdym innym klimacie byłby jeszcze chłopcem, tu jego dziewiętnaście lat nadało mu posturę mężczyzny; jego postać, pełna giętkiej smukłości szepczących palm, ciepłych, nasyconych barw kwiatów, które teraz, stuliwszy płatki, drzemały, przyrodzonego wdzięku oswojonej antylopy patrzącej na właściciela ludzkim wzrokiem, wydawała się ucieleśnieniem Hiszpanii, krainy miłości – zwłaszcza w momencie, gdy przystanął na progu w pozie zarazem niecierpliwej i nieśmiałej, śledząc wzrokiem drugą osobę, która patrzyła w noc i nie znajdowała tam ukojenia.

– Pauline!

Ona odwróciła się, jakby nagle jej myśli zyskały głos i odpowiedziały jej, przyglądała mu się przez chwilę, wahając się, czy przyjąć to spełnienie życzenia, po czym przyzwała go jednym słowem:

– Chodź!

Z miejsca lęk prysł, zapał przybrał na sile; rzuciwszy władczym tonem: „Leżeć!” do towarzyszącego mu potulnego stworzenia, młodzieniec usłuchał wezwania z uległością równą jak jego pies, wpatrując się w swoją panią tak samo tęsknie, jak zwierzę w swego pana, i z taką samą dumną pokorą czekając na jej rozkazy.

– Co tu robisz, Manuelu?

– Wybacz mi! Widziałem, jak Dolores niesie ci list; potem zniknęłaś, minęła godzina, nie mogłem dłużej czekać i przyszedłem.

– Cieszę się, potrzeba mi było mojego jedynego przyjaciela. Przeczytaj to.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

PRZYPISY

1 Hiszp. – plantacja kawy. ↩

2 Muzyka taneczna i wokalna, wywodząca się z francuskiego kontredansa (tańca towarzyskiego z figurami), która na Kubie przybrała lokalny styl i później powróciła do Europy jako habanera. ↩