Pod powierzchnią: Profil mordercy. Profile of a Murderer - Bo Norström Weile, Jesper Vestergaard Larsen - ebook + audiobook

Pod powierzchnią: Profil mordercy. Profile of a Murderer ebook

Bo Norström Weile, Jesper Vestergaard Larsen

3,8
39,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Prawdziwa historia Petera Madsena - duńskiego wynalazcy, który brutalnie zamordował dziennikarkę Kim Wall.

W Danii Peter Madsen znany był ze swoich łodzi podwodnych i rakiet. Zdobywał nagrody zarówno w kraju, jak i za granicą, wykładał i występował w programach telewizyjnych. Jednak pod powierzchnią ekscentrycznego wynalazcy, krył się niebezpieczny psychopata, który kłamie, manipuluje i zabija. W tym mrożącym krew w żyłach reportażu autorzy wzięli za punkt wyjścia dzieciństwo Petera, stopniowo odkrywając szokującą historię jego życia. Opisują śmiertelne eksperymenty mężczyzny, jego rozpustę w mrokach klubów erotycznych i drogę od zagubionego outsidera po wybitnego innowatora, a wreszcie bezwzględnego zabójcę.

Pozycja idealna dla fanek i fanów powieści "Manson" Toma O’Neilla i podcastu true crime "Kryminatorium".

Bo Norström Weile i Jesper Vestergaard Larsen - dziennikarze i autorzy bestsellerowych książek o prawdziwych historiach kryminalnych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 209

Oceny
3,8 (14 ocen)
6
2
3
3
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Gliwiczanin

Nie oderwiesz się od lektury

O dziwo bardzo szybko mi się to czytało.
00
Rkreg001

Z braku laku…

Ma się wrażenie, że oryginał przetłumaczono za pomocą Translate Google... Nieodpowiednie zaimki, rzeczowniki w mianowniku tam, gdzie mianownik zdecydowanie nie pasuje. Ciężko się to czytało
00



Bo Norström Weile Jesper Vestergaard Larsen

Pod powierzchnią: Profil mordercy

Saga

Pod powierzchnią: Profil mordercy

Tłumaczenie Saga Egmont

Pod redakcją Kris Puchak

Tytuł oryginału Under Overfladen: Profil af en Morder

Język oryginału duński

Copyright ©2023, 2025 Bo Norström Weile, Jesper Vestergaard Larsen i Saga Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788727178837 

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Żadna część niniejszej publikacji nie może być powielana, przechowywana w systemie wyszukiwania danych lub przekazywana w jakiejkolwiek formie lub w jakikolwiek sposób bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy, ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie oprawy lub z okładką inną niż ta, z którą została opublikowana i bez nałożenia podobnego warunku na kolejnego nabywcę. Zabrania się eksploracji tekstu i danych (TDM) niniejszej publikacji, w tym eksploracji w celu szkolenia technologii AI, bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy.

www.sagaegmont.com

Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 55 milionów złotych.

Vognmagergade 11, 2, 1120 København K, Dania

PRZEDMOWA

Morderstwo 30-letniej Kim Wall jest jedną z najgłośniejszych spraw w duńskiej historii kryminalnej. Było to bezduszne i bezsensowne zabójstwo młodej kobiety, która miała przed sobą całe życie i zostawiła po sobie pogrążonych w głębokim żalu krewnych. Okrucieństwo, z jakim go dokonano, sprawiło, że Peter Madsen stał się jednym z najbardziej znienawidzonych ludzi w Danii. Sprawa wciąż wywołuje wiele emocji, a niektórzy uważają, że Madsen nie zasługuje na to, by o nim mówić, i należy o nim zapomnieć. „Sprawa okrętu podwodnego”, jak nazywano to morderstwo w prasie, była relacjonowana przez media na całym świecie, a na temat śledztwa powstały już publikacje, podcasty i filmy dokumentalne. Po co więc ta książka?

Ponieważ istotne jest, żeby zrozumieć ewolucję Petera Madsena od lubianego i pozornie spokojnego człowieka do brutalnego i cynicznego zabójcy kobiet. Nie dlatego, że Peter Madsen i jego przewinienia zasługują na większą uwagę, ale ponieważ dzięki temu wszyscy możemy nauczyć się czegoś z przeszłości. Przed dokonaniem morderstwa był on w oczach opinii publicznej technologiczną gwiazdą, przekształcał marzenia w rzeczywistość dzięki konstruowanym przez siebie okrętom podwodnym i rakietom. Pojawiał się w różnych talk-show i telewizyjnych programach dla dzieci. Ściskał dłonie ministrom i otrzymywał międzynarodowe nagrody jako wyjątkowa postać, która odważyła się pójść własną drogą. Z ludźmi z całego świata, którzy mogli śledzić starty jego rakiet za pośrednictwem transmisji telewizyjnych na żywo, podzielił się marzeniem o zostaniu pierwszym amatorem w kosmosie. Setki osób powierzało swoje życie Peterowi Madsenowi, pływając jego okrętami podwodnymi, pomagając przy startach rakiet lub spotykając się z nim w ciemnych zakamarkach seks klubów.

Kiedy rozmawiamy z tymi, którzy najlepiej znali Petera Madsena, słyszymy, że nie wyobrażali sobie, że potrafiłby skrzywdzić człowieka. Gdy pytamy, czy widzieli czerwone flagi, odpowiedź zawsze brzmi: „Nie”. Ale żeby je zobaczyć, trzeba wiedzieć, jak dokładnie wyglądają. Stąd ta książka, bo bez względu na to, jak czarujący i inspirujący mógł wydawać się Peter Madsen osobom z jego otoczenia, pod powierzchnią kryło się coś innego i niebezpieczniejszego.

W raporcie na temat jego stanu psychicznego, przygotowanym podczas pobytu Petera Madsena w areszcie, opisano go jako osobę o cechach narcystycznych i psychopatycznych. To czyni go niebezpiecznym, ale bynajmniej nie wyjątkowym. Szacuje się, że od 50 do 200 tysięcy Duńczyków cierpi na antyspołeczne zaburzenie osobowości – wcześniej znane jako psychopatia. W więzieniach jest ich procentowo więcej niż w ogólnej populacji, ale na szczęście tylko nieliczni dopuszczają się takich okrucieństw jak Peter Madsen. Niemniej psychopaci występują wszędzie w społeczeństwie. Niektórzy z nich to kobiety, ale zdecydowaną większość stanowią mężczyźni. Umiejętność ich rozpoznawania jest zaletą.

„Pod powierzchnią” to krytyczny, biograficzny profil Petera Madsena oparty na dokumentach sądowych, aktach sprawy, raportach, książkach, artykułach prasowych, programach telewizyjnych i innych jawnych źródłach. W trakcie naszych dziennikarskich badań weszliśmy również w posiadanie rękopisu autobiografii, którą Peter Madsen napisał w więzieniu na maszynie. Tekst nosi tytuł „Triumf i tragedia” i jest opowieścią Petera o nim samym.

„To jest moja spowiedź”, pisze na początku manuskryptu, który umożliwia unikalny wgląd w romantyczny autoportret Madsena. Nie zawiera on całej prawdy o przebiegu jego życia, dlatego porównujemy treść maszynopisu z tym, co mówią inne źródła. Książka powstała dzięki licznym wywiadom z ludźmi, którzy znajdowali się blisko Petera Madsena na różnych etapach jego życia. To także ich historia. Człowiek, na którym im zależało i którego, jak im się wydawało, znali, okazał się kimś zupełnie innym.

Kim zatem jest Peter Madsen pod powierzchnią? Na to pytanie staramy się odpowiedzieć w tej książce.

Rozdział 1 

WODOWANIE

Najpierw pojawili się tancerze. Ubrani w granatowo-białe marynarskie stroje, wdzięcznie wymachiwali połyskującymi srebrnymi pomponami. Za nimi szła orkiestra. Eksperymentalny zespół złożony z perkusji, basu i saksofonu, który co jakiś czas zmieniał tempo i nastrój muzyki. Najpierw zagrali wesoło w tonacji durowej, a zaraz potem – ponuro w mollowej. Później zaś pojawił się okręt podwodny UC3 Nautilus. Pierwszy tancerz pokazu. Ważąca 32,5 tony, długa na 17,8 metra, pomalowana na czarno jednostka spoczywała na specjalnej naczepie. Powoli, ale bezpiecznie okręt podwodny przewieziono z warsztatu Petera Madsena na terenie kompleksu przemysłowego B &W na nabrzeże techniczne naprzeciwko Langelinie i Małej Syrenki, gdzie miała zostać zwodowana. Za jednostką podążał tłum złożony z widzów i prasy. Nautilus wciąż był wtedy niewiele więcej niż pustą rurą zamkniętą na obu końcach. Nie miał steru ani silnika, ale na górze zamontowano wieżyczkę, dzięki czemu wyglądał jak stary niemiecki okręt podwodny z czasów II wojny światowej. Właśnie na niej stał Peter Madsen, gdy procesja przemierzała nierówne drogi wyspy Refshaleøen.

Tego słonecznego majowego dnia na nabrzeżu zgromadziło się kilkuset widzów. Wśród nich było kilka skąpo odzianych kobiet, które przywitały Petera Madsena uściskami, pocałunkami i ukradkowymi spojrzeniami. Były to jego kochanki. „Diablice”, jak je nazywał. Poznał je w ciemnych klubach erotycznych i na imprezach dla fetyszystów w kopenhaskim podziemiu. Wokół Nautilusa owinięto grube łańcuchy, przymocowano je do dwóch ogromnych metalowych bloków i dźwig uniósł kadłub nad falującą łagodnie w basenie portowym wodę. Kobieta w białym futrze podeszła do łodzi podwodnej z butelką szampana w dłoni. Muzyka przycichła, a ona przemówiła uroczyście:

„Nadaję ci imię Nautilus i oddaję cię w objęcia boga morza Neptuna. Obyś chronił swoją załogę przed gniewem morza i pożogą. Proszę cię też, żebyś pomógł chronić morze przed ludzką chciwością i głupotą. Żegluj dla radości i fantazji”.

Następnie rozbiła butelkę o gruby kadłub. Łódź podwodna została powoli opuszczona na wodę przy akompaniamencie rytmicznej muzyki marszowej granej przez orkiestrę. W końcu łańcuchy zostały spuszczone i w tym momencie stało się jasne, że okręt podwodny nie zatonie ani nie przewróci się na bok. Kamera natychmiast skierowała się na Petera Madsena, który wspiął się na małą platformę, chwycił mikrofon podłączony do systemu nagłośnieniowego i z twarzą rozjaśnioną podekscytowaniem spojrzał na tłum klaszczący i skandujący z oddaniem jego imię. Wziął głęboki oddech, zanim krzyknął:

„Pływa! Pływa!”.

Z wilgotnymi oczami opuścił mikrofon i w uroczystym pozdrowieniu podniósł lewą rękę do skroni. Następnie zniknął w okręcie podwodnym, podczas gdy orkiestra grała dalej, a setki ludzi na nabrzeżu gwizdały i klaskały. Nikt z nich nie mógł wiedzieć, że świętują wodowanie najbardziej groteskowej sceny zbrodni w historii duńskiej kryminalistyki.

Rozdział 2 

POCHODZENIE

Carl Madsen miał duże dłonie ze skórą stwardniałą przez lata pracy jako stolarz. Koszulę nosił wpuszczoną w spodnie, a siwe włosy z przedziałkiem z boku falowały nad poznaczonym zmarszczkami czole. W kąciku ust tkwiło cygaro.

W południowo-zachodniej Zelandii, w mieście Skælskør, prowadził wraz z żoną gospodę o nazwie Centralhotellet. Kiedyś był to świetny hotel, ale później zmienił się w bury bar z parkietem tanecznym i salami klubowymi na piętrze. Para nie miała dzieci i cały swój czas poświęcała roli przedsiębiorców. Carl Madsen był obrotnym człowiekiem o dużych ambicjach. W lokalnej gazecie reklamował wieczory taneczne z muzyką na żywo i bale maskowe, na których losowało się butelki szampana dla „najpiękniejszej damy” i „najbardziej komicznego dżentelmena”. Był bezkompromisowym gospodarzem i prowadził lokal twardą ręką. Kiedy miejscy strażacy nie zachowywali się przyzwoicie, podwijał rękawy kraciastej koszuli i okładał ich pięściami.

W 1967 roku zmarła jego żona i Carl Madsen przejął samotne prowadzenie Centralhotellet i licencję na serwowanie mocnych trunków. Wkrótce potem poznał Annie Langkjær, młodszą od niego o 37 lat. Miała brązowe włosy z lekkimi, naturalnymi lokami. Jej skóra była gładka i o ton ciemniejsza niż u większości Dunek, a oczy miały kształt migdałów i były pełne życia. Nosiła kolorowe sukienki i długie naszyjniki ze złota i srebra. Była przyjazna i towarzyska, nie dało się jej nie zauważyć, kiedy wchodziła do pokoju. Ale pod powierzchnią skrywała wielką wrażliwość.

Annie Langkjær urodziła się 12 lutego 1946 roku. Dorastała w złych warunkach w portowym mieście Skælskør w południowo-zachodniej Zelandii. Jej przybrana matka nie była w stanie opiekować się nią i jej o dwa lata starszym bratem, więc zostawiła ich u przybranych rodziców i rzadko ich odwiedzała. Ojciec Annie był o 26 lat starszy od matki i również nie uczestniczył regularnie w wychowaniu dzieci. Kiedy je odwiedzał, to głównie w weekendy i nigdy w tym samym czasie co matka.

Rodzice adopcyjni urodzili się pod koniec XIX wieku i żyli zgodnie z patriarchalnymi wartościami ukształtowanymi w minionej epoce. Mieli zasadę, że tylko pierworodny chłopiec mógł usiąść przy stole, gdy w domu byli goście. Annie musiała jeść w kuchni i dorastała w przekonaniu, że nie jest warta tyle co jej brat. Była zwariowaną, pełną energii dziewczyną i trudno jej było zachować spokój. Dorośli uważali ją za niegrzeczną i od najmłodszych lat podawano jej lek stymulujący metylofenidat, obecnie znany między innymi pod nazwą handlową Ritalin. Kiedy miała 14 lat, zmarł jej biologiczny ojciec i zostawił jej spory spadek. Szybko dojrzała i już w wieku nastoletnim zaczęła zwracać uwagę na płeć przeciwną. Na piętrze nad mieszkaniem jej przybranych rodziców mieszkał młody kominiarz o imieniu Leif. Dziewczyna wpadła mu w oko, a ich wzajemne spojrzenia wkrótce przerodziły się w związek. Annie Langkjær spakowała rzeczy, zamknęła drzwi do domu, w którym spędziła dzieciństwo, i weszła po schodach. Później za pieniądze odziedziczone przez Annie para kupiła dom w północno-zachodniej Zelandii. Miała 17 lat, gdy po raz pierwszy zaszła w ciążę, a w ciągu następnych pięciu lat urodziła trzech chłopców. Preben był najstarszy, Benny średni, a Tom najmłodszy.

Jeśli Annie Langkjær sądziła, że znalazła ratunek przed opresją znaną z dzieciństwa, to była w błędzie. Kominiarz okazał się brutalny zarówno wobec niej, jak i chłopców, aż w końcu młoda matka nie mogła już dłużej tego znosić. Opuściła go i wraz z dziećmi wróciła do Skælskør.

Podczas wieczoru tanecznego w Centralhotellet poznała starszego od niej o 37 lat Carla Madsena, a 9 listopada 1968 roku powiedzieli sobie „tak” w kościele św. Michała w Slagelse. Carl Madsen miał 59 lat, a Annie Langkjær 22 lata. Liczyła na nowe i bezpieczniejsze życie u boku starzejącego się męża. Nowożeńcy wraz z trzema synami Annie osiedlili się na farmie w pobliżu Drøsselbjerg, 30 kilometrów na północ od Skælskør. Chociaż Carl Madsen nie był biologicznym ojcem Prebena, Benny’ego i Toma, Annie poprosiła chłopców, by nazywali go tatą. Robili to, ale w zamian wcale nie dostawali ciepłego i kochającego ojca. Kiedy chłopcy go zawstydzili, policzkował ich, a jeśli nadal nie byli posłuszni, Carl Madsen zdejmował pas i dawał im lanie. Najgorzej traktowany był najmłodszy syn Annie, Tom. Moczył łóżko, co sprawiało, że Carl Madsen czerwieniał ze złości. Uznał, że z dzieckiem jest coś nie tak, i że trzeba mu to wybić z głowy. Pozostali chłopcy zdawali sobie sprawę, że Tom często był przerażony. Budził się w środku nocy i czuł, że prześcieradło jest mokre. Kładł się wtedy z powrotem – ze strachu przed tym, że Carl Madsen to odkryje. Gdy tak się działo, dostawał lanie.

Carl Madsen był upartym mężczyzną z własnymi pomysłami na organizację świata. Postrzegał zasady i prawa społeczne jedynie jako wskazówki i nikt nie mógł mu mówić, jak ma żyć. Uwidaczniało się to szczególnie, gdy prowadził samochód. Rzadko przestrzegał ograniczeń prędkości i nie traktował zbyt poważnie przepisu zabraniającego siadać za kierownicę po alkoholu, nawet gdy na tylnym siedzeniu były dzieci. Kilka razy, gdy jechał z zapalonym cygarem w kąciku ust i drogą zamazującą mu się przed oczami, Carl stracił kontrolę nad samochodem i wylądował na poboczu. Na czarnej jak smoła wiejskiej drodze pod miejscowością Stillinge o mało nie doszło do tragedii, gdy źle wszedł w zakręt, przez co samochód zboczył z trasy z dużą prędkością i wpadł do rowu. Benny i Tom siedzieli na tylnym siedzeniu, a karoseria pomiędzy nimi została zerwana. Carl Madsen był najbardziej zirytowany kosztami, jakie musiał ponieść w związku z wypadkiem. Refleksja, że jego nietrzeźwość i brak zastanowienia nad konsekwencjami mogły kosztować chłopców zdrowie lub życie, w ogóle nie przeszła mu przez myśl, a wypadek nie sprawił, że przestał prowadzić po pijanemu.

O ile nam wiadomo, Carl Madsen nigdy wcześniej nie miał dzieci, lecz pomimo zaawansowanego wieku gorąco pragnął zostać ojcem. Właśnie Annie Langkjær miała przedłużyć ród Madsenów i 12 stycznia 1971 roku urodziła kolejnego chłopca. Carl Madsen był szczęśliwy, a na farmie odbyły się huczne chrzciny. Malec został nazwany Peterem Langkjærem Madsenem.

Urodził się w rodzinie, w której każdego dnia żyło się w napięciu. Trzej bracia w wieku trzech, pięciu i siedmiu lat musieli rywalizować z nim o uwagę, a rodzice byli zajęci zarówno gospodarstwem, jak i Centralhotellet, który był prowadzony jako firma rodzinna. Chłopcy często towarzyszyli rodzicom w pracy i dorastali w środowisku baru, gdzie dużo pito i wdawano się w bójki. Często tłoczyli się przy oknie i obserwowali pijaków walczących na podwórku. W przeciwieństwie do synów Annie, regularnie karanych cieleśnie, Peter Madsen nigdy nie był bity przez ojca. Nie wolno było go tknąć. Ale pomimo tego, że Peter Madsen nie doznawał fizycznej przemocy, odczuwał ją psychicznie. Doświadczał gniewu ojca skierowanego wobec jego braci i musiał samodzielnie starać się zrozumieć, dlaczego ojciec bił innych, a jego nie. Wiele lat później Peter opisał przyjacielowi przemoc słowami: „Bracia często latali w domu w powietrzu”. Brutalność wobec chłopców – a zwłaszcza nadgorliwe karanie Toma – była dla Annie trudna do zniesienia i stanowiła jeden z powodów, dla których relacje pomiędzy nią a Carlem Madsenem zaczęły się psuć. Innym powodem była silna zazdrość ze strony Carla.

Dzięki młodemu i czarującemu wyglądowi Annie przyciągała uwagę wielu mężczyzn, gdy podawała drinki w Centralhotellet. Dla Carla Madsena było to trudne do zniesienia i często wściekał się, gdy inni po prostu patrzyli na jego żonę. Znaczna różnica wieku między nimi sprawiała, że popadał w paranoję i nieustannie obawiał się, że ucieknie ona z kimś innym. Doprowadziło to do wielu konfliktów w barze. Pewnego wieczoru stały bywalec o pseudonimie „Gartner-Leif” został wyciągnięty na podwórko, ponieważ rzekomo za bardzo zbliżył się do Annie. Domniemana zniewaga skłoniła Carla Madsena do solidnego pobicia przeciwnika. Zazdrość i wściekłość nie ograniczały się do baru – w domu przemoc dotykała również jego młodą żonę.

W sierpniu 1974 roku Carl Madsen podjął decyzję o przekształceniu Centralhotellet w restaurację. Chciał położyć kres pijaństwu na rzecz dobrego jedzenia i białych obrusów na stołach.

„Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby restauracja Skælskør była przede wszystkim dobrym i przytulnym lokalem z jedzeniem w rozsądnych cenach” – powiedział gazecie „Sjællands Tidende”. Carl Madsen sprzedał gospodarstwo i przekształcił salę taneczną Centralhotellet w mieszkanie, do którego wprowadził się wraz z rodziną.

Transformacja z baru w restaurację nie pomogła jednak relacjom w rodzinie Langkjær-Madsen. Zazdrość, kłótnie i przemoc nie ustępowały, więc w 1975 roku, kiedy Peter Madsen miał cztery lata, Annie Langkjær podjęła radykalną decyzję. Złożyła pozew o rozwód, spakowała rzeczy i umieściła Benny’ego, Prebena i Toma w domu dziecka. Petera Madsena zostawiła w Centralhotellet z jego starzejącym się ojcem. Starsi bracia spędzili rok w różnych sierocińcach, zanim Annie zabrała ich z powrotem. Nie wiadomo, co konkretnie robiła w tym czasie, ale chłopcom powiedziano później, że poszła do szkoły ludowej, aby się realizować.

Dla czteroletniego Petera Madsena życie bez matki i braci uległo drastycznej zmianie. Cztery ważne osoby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły z jego życia, a jedną z nich była matka, która powinna być dla niego głównym źródłem bezpieczeństwa i opieki. Został sam z ojcem, który w pojedynkę musiał prowadzić Centralhotellet. Trudna i czasochłonna praca sprawiła, że marzenie o białych obrusach i niedrogim jedzeniu nigdy się nie spełniło. Zamiast tego restauracja Skælskør stała się burym pubem ze stałą klientelą pijanych bywalców.

Po pobycie w szkole ludowej Annie Langkjær nie miała gdzie mieszkać i wraz z chłopcami wróciła do Centralhotellet. Młoda matka nie miała innego wyjścia, ale nie była zainteresowana odnowieniem związku z Carlem Madsenem. Przez następne dwa lata trwała niezręczna sytuacja, kiedy to Peter Madsen poznawał wypaczony przedsmak dysfunkcyjnego wzorca rodzinnego, który go czekał.

Annie i chłopcy przeprowadzili się na pierwsze piętro Centralhotellet, które Carl Madsen zamienił w część mieszkalną. Peter i jego ojciec zamieszkali na parterze. Dzieliły ich tylko schody, a gdy Annie Langkjær odwiedzał jakiś mężczyzna, Carl obserwował, kto wchodzi i wychodzi. Był już po sześćdziesiątce i prawdopodobnie miał nadzieję, że teraz, gdy znów mieszkali pod jednym dachem, on i Annie wrócą do siebie. Ale tak się nie stało. Mężczyzna o imieniu Vagn zaczął regularnie odwiedzać Annie na pierwszym piętrze, a kiedy Carl Madsen to odkrył, był wściekły. W krótkim czasie kazał byłej żonie się wyprowadzić. Zaślepiony zazdrością, postawił Petera Madsena, który właśnie skończył sześć lat, przed trudnym wyborem: albo zostanie z ojcem, albo wprowadzi się do matki i braci. Jeśli wybierze to drugie, nie może liczyć na powrót.

Peter Madsen wybrał ojca i pewnego szarego dnia wiosną 1977 roku patrzył, jak jego matka i trzej starsi bracia pakują swoje rzeczy i wyjeżdżają, aby rozpocząć nowe życie, którego częścią nie miał się stać.

Rozdział 3 

OUTSIDER

Kuchnia w mieszkaniu Carla Madsena w Centralhotellet była zupełnie nowa. Dzięki brązowej podłodze z linoleum, drewnianym szafkom i szufladom, białemu blatowi i modnym czerwono-pomarańczowym kafelkom nad stalowym zlewem zrealizował typowe dla lat 70. marzenie o idealnym otoczeniu dla życia rodzinnego. Pośrodku kuchni stał podłużny stół jadalny przykryty ceratą z żółto-pomarańczowym motywem kwiatowym. Stół był przeznaczony dla sześcioosobowej rodziny, ale teraz w domu pozostali tylko Carl Madsen i jego sześcioletni syn. Po wyprowadzce Annie Carl wprowadził surową zasadę, która poważnie wpłynęła na wychowanie Petera: wolno mu było odwiedzać matkę tylko raz w roku.

Dla Annie rozłąka z najmłodszym synem okazała się ciężkim ciosem. Czuła się winna, że zostawiła go z Carlem, i jego bracia często widzieli, jak płakała w nocy z powodu tego, co się stało. Ale ostatecznie zdecydowała się zaakceptować rzadki kontakt z synem. Latem 1977 roku dostała pracę w szkole Høng Efterskole i wraz z nowym mężem i chłopcami przeprowadziła się do starej ceglanej willi przy Tranevej 9 w Høng, pół godziny jazdy od Skælskør. Annie Langkjær chciała, aby chłopcy nazywali Vagna tatą, ale choć wcześniej chłopcy spełnili podobne życzenie matki w przypadku Carla Madsena, tym razem nie posłuchali. Vagn nie był ich ojcem, tylko nowym mężem mamy.

W Skælskør Carl Madsen nadal prowadził Centralhotellet jako właściciel i gospodarz. Finanse zaczęły się pogarszać i jesienią 1978 roku lokal został przymusowo wystawiony na licytację.

Zgodnie z treścią postanowienia sądowego Madsen od trzech lat nie płacił podatku od nieruchomości. Od trzech kwartałów nie uiszczał też opłat za wodę ani opłat przyłączeniowych do oczyszczalni ścieków. Przebudowa części mieszkalnej nie spełniała wymogów straży pożarnej, a gmina nakazała mu usunięcie nielegalnie wykopanego szybu naftowego.

Czas Carla Madsena jako właściciela hotelu i baru dobiegł końca w środę 6 września 1978 roku. Musiał wtedy znaleźć nowy dom dla siebie i swojego syna. Przez jakiś czas przenosili się z miejsca na miejsce samochodem Volvo Amazon należącym do Carla, aż w końcu osiedlili się w wynajętym mieszkaniu na pierwszym piętrze domu przy Kirkevangen w Gørlev. Znajdowało się ono zaledwie pięć kilometrów od Høng, gdzie Annie i Vagn mieszkali z chłopcami. Byli oni nieco zaskoczeni, gdy zdali sobie sprawę, że Madsen przeprowadził się tak blisko, i uznali to za próbę kontrolowania byłej żony przez Carla.

Mniej więcej rok po rozwodzie Peter Madsen mógł po raz pierwszy odwiedzić matkę. Wizyta odbyła się w domu na Tranevej. W trakcie spotkania Annie Langkjær obsypała go pocałunkami i uściskami, pytając: „Jak leci?” i „Jak się masz?”. Ale dla Petera, który nie miał kontaktu z matką od roku, jej pełne miłości uściski były trudne do odczytania. Nie odczuwał tęsknoty do mamy, jakiej w innych okolicznościach mogłoby doświadczać dziecko w jego wieku.

Surowe zasady odwiedzin narzucone przez Carla Madsena oznaczały również, że Peter w dzieciństwie nie widywał zbyt często swoich braci. Od czasu do czasu mógł go odwiedzić brat Benny, a czasami Carl zabierał obu chłopców na ryby. Carl został wychowany w czasach, gdy kobiety były odpowiedzialne za obowiązki domowe, ale po rozwodzie musiał sam zająć się wszystkim. Pranie i sprzątanie były dla niego obcymi czynnościami i nie utrzymywał wysokich standardów sanitarnych dla siebie i syna. W mieszkaniu panował bałagan, a powierzchnie w kuchni i łazience były pokryte tłuszczem i brudem. Wskazówki z piramidy żywieniowej dotyczące zróżnicowanej diety nie przyjęły się pod dachem Carla Madsena, gdzie zwykle podawano klasyczne duńskie dania, takie jak mielona wołowina z duszoną cebulą. Rezultaty nie zawsze okazywały się udane, a sztućce, którymi jedzono, były brudne, ponieważ nie myto ich odpowiednio, wspomina Benny.

Po wyprowadzce z Centralhotellet Carl Madsen przeszedł na emeryturę. Miał teraz dużo czasu, aby poświęcić uwagę synowi, i postanowił wprowadzić go w świat rzemiosła. Carl chciał, aby Peter nauczył się używać rąk do pracy. Sam był w tym dobry, więc oczekiwał tego również po synu. Zorganizował warsztat stolarski, w którym uczył chłopca budować rzeczy z drewna i wyrażać swoją kreatywność. Carl Madsen często dawał krótkie wprowadzenie, wyjaśniając, jak się coś robi, a następnie Peter musiał sam dojść do reszty. W ten sposób chłopiec od najmłodszych lat umiał wykorzystywać swoją pomysłowość do rozwiązywania problemów.

Podczas pracy w warsztacie skupiał się tylko na fizycznym świecie, jaki miał przed sobą. Zerwania z matką i przyrodnimi braćmi nie odczuwał podobno jako straty. „Jeśli doprowadziło do jakiegokolwiek bólu emocjonalnego, musiało to być nieświadome. Nie tęskniłem za nimi, ale uwielbiałem być kreatywny – uwielbiałem budować, projektować i eksperymentować. Świat Carla Madsena zapewniał całkiem dobre możliwości do robienia tego wszystkiego. Możliwości, które nigdy nie zaistniałyby w znacznie bardziej kontrolowanym i schludnym środowisku mojej matki” – pisze w rękopisie z więzienia.

Peter Madsen uczęszczał do szkoły w Sæby. Była to mała wiejska szkoła do 6. klasy. W każdym roczniku była tylko jedna klasa, a pozostałe dzieci, podobnie jak Peter Madsen, dorastały na wiejskich obszarach zachodniej Zelandii. W szkole szybko stało się jasne, że Peter nie jest taki jak inne dzieci. Nie pod względem zachowania, wyglądu czy sposobu myślenia. Nauczyciel wspomina, że na przerwach często zostawał w środku i podchodził do dorosłych. W czasie gdy inni grali w piłkę nożną i berka na szkolnym podwórku, on mógł korzystać z sali stolarskiej.

Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele uważali, że Peter Madsen jest specyficzny, a jednym z powodów były jego nietypowe zainteresowania. Podczas gdy chłopcy z jego klasy w dzikiej euforii kibicowali sensacyjnemu zwycięstwu narodowej drużyny piłkarskiej nad Włochami na stadionie Idrætsparken w 1981 roku, jego nie pociągała aktywność fizyczna na boisku.

Interesował go natomiast świat technologii, zwłaszcza rakiety i podróże w kosmos. Zaś 12 kwietnia 1981 roku – gdy miał dziesięć lat – ujrzał coś, co było dla niego jak Wigilia w wiosenny dzień.

Sam Peter Madsen opowiedział, że pełen tęsknoty siedział wtedy z ojcem przed telewizorem w Gørlev, obserwując prom kosmiczny Columbia stojący pionowo w oczekiwaniu na ostateczny sygnał z wieży kontrolnej. Kilka sekund później prom uniósł się na szerokich na kilka metrów kolumnach ognia, wypychając na boki gęste, szarobiałe chmury spalin. Rozpoczęła się dziewicza podróż – nie tylko amerykańskiego wahadłowca, ale także blondyna w grubych okularach.

Po obejrzeniu, jak Columbia zamienia się w kropkę na niebie, Peter Madsen zaczął przeprowadzać własne eksperymenty z siłą nośną. W kontenerze za szkołą znalazł książkę do chemii, a w niej opis tego, jak sprawić, żeby balon unosił się na wodorze. Następnie udał się do sklepu spożywczego i kupił kwas solny, który wlał do butelki po napoju gazowanym wraz z małymi kawałkami cynkowej blachy wyciętymi z rynny ojca. Jeden z eksperymentów przeprowadzony w salonie pozostawił na dywanie wytrawioną plamę, ale ostatecznie Peterowi udało się poderwać balon do lotu.

Po czterech latach spędzonych na Kirkevangen w Gørlev Carl Madsen znalazł przy Dyssevej 6 w Sæby żółty parterowy dom z wiatą, do którego wprowadził się wraz z synem. Oznaczało to, że Peter mieszkał teraz bliżej szkoły.

Peter Madsen nie tylko wyróżniał się wyjątkowymi zainteresowaniami związanymi z podróżami kosmicznymi, ale także wyglądał inaczej. Podczas gdy chłopcy zwykle ubierali się zgodnie z ówczesną modą w dżinsowe dzwony i batikowe koszulki, Peter, podobnie jak jego ojciec, nosił koszule w kratę. Nie jest jasne, jak często brał prysznic i prał ubrania, ale kilka źródeł twierdzi, że zawsze otaczał go szczególny zapach. Pachniał kurzem i stęchlizną.

Włosy Petera Madsena również znacznie różniły się od innych chłopców w klasie. Wszyscy mieli jednakową fryzurę, która była popularna w tamtych czasach. Peter poszedł z ojcem do fryzjera i ostrzygł się tak jak on.

„Wyglądał jak starzec. I był za to prześladowany” – wspomina Ralf Jakob Hansen, który jako jedyny przyjaźnił się z Peterem Madsenem w czasach szkoły podstawowej. Podobnie jak Petera, bardziej interesowały go technologia i przyroda niż gra w piłkę nożną. Chodzili razem na ryby lub siedzieli w bibliotece, czytając książki o tym, jak zrobić proch strzelniczy. Pod wiatą domu na Dyssevej wykonywali własne proste rakiety, wciskając proch do kartonowej tuby z glinianą dyszą u dołu i kawałkiem taśmy zaklejającej drugą stronę. Nigdy nie siedzieli w środku, a jeśli Peter potrzebował czegoś z domu, Ralf musiał zostać na zewnątrz.

„Nie wolno mi było wchodzić do pokoju, w którym przebywał jego ojciec. Peter nie chciał, żebym go poznał. Uważał, że to żenujące, że ma starego ojca. Peter nigdy też nie przychodził na imprezy klasowe, na których obecni byli rodzice. Myślę, że chciał mieć młodych rodziców, jak my wszyscy” – mówi Ralf Jakob Hansen.

Peter Madsen nigdy nie wspomniał przyjacielowi o zakazie spotykania się z matką, jaki nałożył na niego ojciec. Był to sekret, który zachował dla siebie.

„Powiedział mi, że jego mama zmarła. Nie wiem, czy to prawda, czy po prostu ją odrzucił. Ale jedyne, co mi mówił, to że ona nie żyje”.

Chociaż Ralf był tylko małym chłopcem, to kiedy bawił się z Peterem Madsenem, wyczuwał, że coś jest nie tak.

„Peter był bardzo dojrzały jak na swój wiek i wyglądało na to, że miał wiele do przemyślenia. Kiedy wracam do tego dzisiaj, uważam, że nie powinien był mieszkać z ojcem. Powinien zostać stamtąd zabrany” – mówi Ralf.

W szkole chłopcy dokuczali mu i zostawiali go w spokoju tylko wtedy, gdy przebywał z Ralfem:

„Był łatwą ofiarą i wiele razy wdawał się w bójki z innymi chłopcami, ponieważ ci się nad nim znęcali” – mówi Ralf Jakob Hansen.

Inny kolega Petera ze szkoły w Sæby pamięta, że nie był on zapraszany na urodziny rówieśników.

„Myślę, że większość klasy uważała Petera za dziwaka. Zawsze miał tłuste włosy i brzydko pachniał” – mówi jedna z koleżanek.

W miarę dorastania Peter Madsen coraz częściej okazywał złość, gdy inni mu dokuczali, a przy kilku okazjach miał trudności z kontrolowaniem temperamentu. Podczas jednej sytuacji, która zdarzyła się w 6. klasie, „zupełnie wyszedł z siebie”, jak wspominają dwaj byli koledzy z klasy. Ktoś powiedział mu coś podczas lekcji. Nikt nie pamięta dokładnie, co to było, ale miało obraźliwy charakter. Peter Madsen poderwał się z miejsca i zaczął szaleńczo popychać ławki po sali, zmuszając innych uczniów do odsuwania się, aby uniknąć zmiażdżenia.

„Rzucał krzesłami, podszedł do tylnej ściany klasy i wyrwał półki ze ściany. Był całkowicie oszalały” – mówi była koleżanka z klasy. Pamięta, że po tym dniu ona i reszta klasy inaczej patrzyli na Petera Madsena. Nie bali się go, ale dostrzegali jego inną stronę, ukrytą złość i temperament, który mógł łatwo wymknąć się spod kontroli, jeśli przekroczyło się granicę.

Kiedy Peter miał trudny dzień i wracał do domu ze szkoły, ojciec był jedyną osobą, z którą mógł porozmawiać, a nie był on troskliwym człowiekiem. Carl Madsen nigdy nie znalazł nowej partnerki, która byłaby macochą dla Petera. Ojciec nie miał też żadnych żyjących krewnych, którzy mogliby zapewnić chłopcu opiekę i zrozumienie.

Przyrodni bracia, z którymi Peter Madsen miał niewielki kontakt, regularnie odwiedzali przybranych rodziców Annie, pełniących funkcję ich dziadków. Podawano ciasto cytrynowe i herbatę, a na koniec wizyty babcia dawała każdemu z chłopców pieniądze zawinięte w folię aluminiową. Preben, który był najstarszy, dostawał 15 koron, podczas gdy Benny i Tom musieli zadowolić się piątką. Chłopcy zawsze jednak dzielili się pieniędzmi po równo. Odwiedzając dziadków, bracia otrzymywali sporą dawkę miłości, której Peter Madsen nigdy nie doświadczył. Ani razu ich nie odwiedził, a kiedy dziadkowie zmarli w odstępie kilku miesięcy od siebie w 1983 roku, możliwość opieki z ich strony odeszła na dobre.

Fascynacja Petera Madsena technologią i rakietami umacniała się przez rozmowy z ojcem, który sam był bardzo zaciekawiony techniką i nauką. Carl Madsen potrafił długo opowiadać o zatonięciu Titanica, do którego doszło, gdy miał trzy lata. To również Carl musiał odpowiadać na wszystkie pytania Petera dotyczące rakiet średniego zasięgu, gdy w wiadomościach mówiono o zimnej wojnie i supermocarstwach USA oraz Związku Radzieckim grożących sobie bronią nuklearną.

Carl Madsen nie miał wykształcenia akademickiego, nie był też człowiekiem oczytanym, ale odpowiadał na pytania chłopca najlepiej, jak potrafił. Jeśli czegoś nie wiedział, po prostu to wymyślał. Sam Peter powiedział później, że spędził dużo czasu na porządkowaniu licznych wypowiedzi ojca, a wiele rzeczy, przy których Carl uparcie obstawał, było sprzecznych z tym, czego Peter uczył się w szkole i o czym mógł przeczytać w książkach.

Gdy był w szóstej klasie, szkoła w Sæby została zamknięta na stałe, a klasę Petera przeniesiono do szkoły miejskiej w Høng. Chociaż nadal przyjaźnił się z Ralfem Jakobem Hansenem, Peter stawał się coraz mocniej odizolowany. Podczas gdy chłopcy w siódmej klasie zaczęli interesować się imprezami, dziewczynami i motorowerami, Peter pozostawał niezwykle nieśmiały w stosunku do płci przeciwnej. Zachowywał się niezręcznie i nie wiedział, jak rozmawiać z dziewczętami, jak pisze w swoim rękopisie.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.