Pierwsze Polki w Hollywood - Marek Teler - ebook + książka
NOWOŚĆ

Pierwsze Polki w Hollywood ebook

Marek Teler

0,0

11 osób interesuje się tą książką

Opis

„Marek Teler w swojej książce Pierwsze Polki w Hollywood, niczym prywatny detektyw śledzący życie i twórczość polskich gwiazd na emigracji, zaskakuje po raz kolejny! Rzuca ruchome smugi światła przecinające nocne niebo Złotego Wieku Hollywood, odsłaniając na moment tragedie, sukcesy i sławę Polek, które miały odwagę wyruszyć za ocean w pogoni za marzeniami, nie zapominając nigdy o swojej ojczyźnie. Trzymam w rękach tę książkę i ze wzruszeniem emigranta chłonę kolejne strony, po których autor przeprowadza mnie do Złotego Salonu, gdzie ubrana w perły Pola Negri z wytwornym uśmiechem głaszcze sierść wyciągającego pazury geparda, szepcząc: Przestań, kochanie, przestraszysz panów”.

 

Marek Probosz, polsko-amerykański aktor, reżyser, scenarzysta, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles

 

 

 

„Marek Teler skrupulatnie odkrywa polskie ślady w Hollywood. Pozostawiły je zapomniane dziś aktorki. Ich zagmatwane losy – nierzadko obfitujące w sensacje – mają wszelkie przesłanki ku temu, aby stać się podstawą scenariuszy filmowych szlagierów”.

 

Tomasz Zbigniew Zapert, publicysta

 

 

 

Książka przywraca pamięć o takich hollywoodzkich gwiazdach jak: Pola Negri, Gilda Gray, Estelle Clark, Lyda Roberti, Camille Astor, Janina Smolińska, Tosia Nowicka i Olga Petrova.

 

 

 

Pozycja bogato ilustrowana unikalnymi zdjęciami, wydana w starannie dopracowanej szacie graficznej.

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 263

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 
 
 
WARSZAWA 2026

© Copyright by Lira Publishing Sp. z o.o., Warszawa 2026

© Copyright by Marek Teler, 2026

 

Redaktor inicjujący: Paweł Pokora

Redakcja: Dagmara Ślęk-Paw

Korekta: Magdalena Białek

Skład: Klara Perepłyś-Pająk

 

Projekt okładki i makiety: Magdalena Wójcik-Zienkiewicz

Zdjęcia na okładce: Gilda Gray (Library of Congress); Pola Negri,

Tosia Nowicka (NAC)

Źródła ilustracji: © b0red, © joseph_alban/Pixabay

Zdjęcie autora: © Maciej Zienkiewicz Photography

Retusz zdjęć: Katarzyna Stachacz, Klara Perepłyś-Pająk

Redakcja techniczna: Igor Nowaczyk

 

Producenci wydawniczy:

Sylwia Reguła, Magdalena Wójcik-Zienkiewicz, Wojciech Jannasz

 

Wydawca: Marek Jannasz

 
 

Lira Publishing Sp. z o.o.,

al. J.Ch. Szucha 11 lok. 30, 00-580 Warszawa

www.wydawnictwolira.pl

 

Wydanie pierwsze

Warszawa 2026

 

ISBN: 978-83-68987-14-0 (EPUB); 978-83-68987-15-7 (MOBI)

 

Wydawnictwa Lira szukaj też na:

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Wstęp
 
 

Hollywood, jakie znałam w owych czasach, to Hollywood marzeń i snów. Teraz to już przeszłość. Ale nawet wówczas za rozkoszną złudą kryła się twarda i gorzka rzeczywistość. Pod oślepiającym pięknem zewnętrznym czaił się amalgamat lęku i osobistych tragedii. Urocze uśmiechy czarowały cały świat, ale często osłaniały niepewność, która tych niewielu wybranych prowadziła do gorszących ekscesów. „Czy odnowią umowę? Czy gwiazda, która wzeszła wieczorem, nie zgaśnie nagle już rano? Czy następny obraz będzie kasowy? Czy barometr wpływów, ten wskaźnik emocjonalnych i ekonomicznych wahań, nagle nie zacznie spadać? Wygrane, jakie los ofiarowywał, nieomal przekraczały wyobraźnię. Ale stawki były równie zawrotne, choć odmierzane inną monetą” – wspominała początki swojej amerykańskiej kariery Pola Negri w wydanym w 1970 r. Pamiętniku gwiazdy[1].

Za uśmiechniętymi twarzami zjawiskowo pięknych kobiet, które pojawiały się na okładkach czołowych filmowych magazynów, często skrywały się wewnętrzne rozterki i dramaty. Ceną wielkiej kariery niejednokrotnie były problemy w życiu osobistym, premierze każdego filmu towarzyszył strach, że może on się okazać ostatnim, a presja idealnego wyglądu nierzadko potęgowała frustrację. Życie hollywoodzkich gwiazd było i nadal jest dalekie od kreowanego w mediach ideału. Dla wielu młodych dziewcząt stanowiło jednak niedościgniony wzór – tamte kobiety były przecież na szczycie, spełniały swoje marzenia i zapewne mimo tych wszystkich problemów z nadzieją patrzyły w przyszłość. Nic więc dziwnego, że perspektywa występów w Hollywood od samego początku nęciła także artystki pochodzące z Polski. W czasach kina niemego do uzyskania statusu gwiazdy często wystarczyły bowiem fotogeniczność, odpowiednia mimika i – przede wszystkim – odrobina szczęścia.

Chociaż pierwsza publiczna projekcja filmu odbyła się w 1895 r. w Paryżu za sprawą braci Auguste’a i Lou­isa Lumière’ów, wystarczyły dwie dekady, by rolę stolicy światowego filmu przejęło Los Angeles. Universal, Metro, Famous Players-Lasky – to tylko kilka nazw wytwórni filmowych, które powstały w najsłynniejszej z dzielnic miasta w drugiej dekadzie XX wieku. Nie jest tajemnicą, że w powstawaniu wielu z nich kluczową rolę odegrali polscy Żydzi, jak choćby urodzony w Warszawie Szmuel Gelbfisz, który jako Samuel Goldwyn był współzałożycielem Wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer, czy pochodzący z Krasnosielca bracia Aaron, Szmul i Hirsz Wonsalowie oraz ich urodzony już w Kanadzie brat Jacob Warner, którzy jako Albert, Sam, Harry i Jack Warnerowie stworzyli słynną Wytwórnię Warner Brothers. Jeśli jednak chodzi o rolę Polek w budowaniu legendy amerykańskiej Fabryki Snów, to tylko nazwisko Poli Negri zdołało utrwalić się w społecznej świadomości. Tymczasem przed wybuchem II wojny światowej w produkowanych w Hollywood filmach pojawiło się kilka artystek polskiego pochodzenia. Jedne stały godzinami przed drzwiami wytwórni, czekając na swój moment, inne na różne sposoby pomagały szczęściu, choćby biorąc udział w konkursach piękności czy innych inicjatywach, które dawały szansę na rozwinięcie aktorskich skrzydeł i spełnienie marzeń o amerykańskiej sławie. Ich losy niejednokrotnie same w sobie stanowią materiał na pełen zwrotów akcji film.

Temat roli Polek w Hollywood bywał już poruszany w historiografii – przykładem może być choćby publikacja Andrzeja Krakowskiego Pollywood. Jak stworzyliśmy Hollywood i jej druga część Pollywood. Uciekinierzy w raju, w których zostały przedstawione m.in. losy Poli Negri i Gildy Gray, czy książka Marioli Szydłowskiej Między Broadwayem a Hollywood. Szkice o artystach z Polski w Stanach Zjednoczonych, w której także opisano historie tych dwóch nietuzinkowych kobiet[2]. Dotychczas nie ukazała się jednak żadna publikacja w całości poświęcona polskim aktorkom występującym przed wojną w Hollywood. Myślę, że nadszedł czas, aby wypełnić tę dojmującą lukę i pokazać, że było ich więcej, niż nam się wydaje.

W książce Pierwsze Polki w Hollywood przybliżam życiorysy siedmiu Polek, którym udało się przed wojną spełnić marzenie o wyjeździe do Fabryki Snów: Camille Astor, Janiny Smolińskiej, Gildy Gray, Poli Negri, Estelle Clark, Lydy Roberti i Tosi Nowickiej. W ósmym rozdziale opisuję zaś historię „fałszywej Polki w Hollywood”, czyli Olgi Petrovej, która przez wiele lat twierdziła, że urodziła się w Warszawie jako córka Anglika i Polki, podczas gdy w rzeczywistości przyszła na świat w Wielkiej Brytanii, a jej rodzice byli Brytyjczykami. Część z bohaterek publikacji, m.in. Gilda Gray, Pola Negri czy Lyda Roberti, przez lata święciła triumfy jako hollywoodzkie gwiazdy, inne zaś, jak choćby Janina Smolińska czy Tosia Nowicka, wystąpiły w jednym lub dwóch filmach albo były po prostu zapowiadane jako nowe artystki w Fabryce Snów, lecz nie doczekały się swojego wielkiego momentu.

Życiorysy bohaterek tej książki pokazują, że marzenie o Hollywood jest tak stare jak pierwsze wytwórnie filmowe, a ich historie mogą być inspiracją – lub przestrogą – dla kolejnych pokoleń dziewcząt, które myślą o wielkiej karierze.

Fot. 1: Camille Astor, 1916 r.

 
CAMILLE ASTOR (1885–1944)
Wszystkie twarze Natalii Olszty
 
 
 

Dziesięć lat przed tym, jak gwiazda Poli Negri zajaśniała na hollywoodzkim firmamencie, jej rodaczka występowała w pierwszych filmach słynnego amerykańskiego reżysera Cecila B. DeMille’a i asystowała jego bratu Williamowi C. DeMille’owi przy jednej z jego produkcji. Camille Astor, bo o niej mowa, jest dzisiaj postacią zupełnie zapomnianą, chociaż miała równie burzliwe życie co amerykańska gwiazda z Lipna i podobnie jak ona angażowała się w działalność dobroczynną na rzecz swojej ojczyzny. Nie przeszkodziło jej to jednak przez kilka lat udawać Brytyjki i manipulować nawet podstawowymi faktami ze swojego życiorysu. Kwerenda w polskich i amerykańskich archiwach pozwala w końcu odrzeć tę historię z legendy i zrekonstruować prawdziwą biografię aktorki.

Pod pseudonimem Camille Astor, nawiązującym do jednej z najbardziej wpływowych rodzin amerykańskich przedsiębiorców, ukrywała się Marcela Natalia Olszta, która przyszła na świat 16 stycznia 1885 r. w Brodnicy jako córka krawca Kazimierza Olszty i Joanny (Anny) z Jeżewskich[3]. Rodzina przyszłej gwiazdy kina od pokoleń związana była z obszarem dzisiejszego powiatu brodnickiego. Jej dziadkowie ze strony ojca, Wawrzyniec Olszta i Antonina ze Świderskich, brali ślub we wsi Szczuka, jej ojciec przyszedł zaś na świat we wsi Opalenica, a młodzieńcze lata spędził w Pokrzydowie[4]. Marcela Natalia została ochrzczona 1 lutego 1885 r. w brodnickim Kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej przy ul. Farnej 1, gdzie trzy i pół roku wcześniej brali ślub jej rodzice[5]. Miała starszą o trzy lata siostrę Kazimierę, starszego o dwa lata brata Leonarda, młodszego o dwa lata brata Albina i młodszą o cztery lata siostrę Annę. Na fali wielkiej emigracji Polaków do obu Ameryk pod koniec XIX wieku także Kazimierz Olszta postanowił spróbować szczęścia za wielką wodą. Przypłynął z portu w Bremie do Nowego Jorku na statku SS Lahn 27 września 1889 r., a kilka miesięcy później w ślad za nim na statku SS Italia wyruszyła w podróż jego żona z dziećmi[6].

Od najmłodszych lat Natalia Olszta marzyła o wielkiej scenicznej karierze i starała się zrobić wszystko, aby jak najszybciej wyrwać się z rodzinnego domu. Już na początku 1904 r. przeniosła się do jednego z pensjonatów na Manhattanie, a następnie dołączyła do zespołu potentata teatralnego Bertrama Cecila Whitneya, który wystawiał w Nowym Jorku musical The Show Girl[7]. Po sukcesie na nowojorskich scenach zespół Whitneya wyruszył w objazd po Stanach Zjednoczonych, wszędzie spotykając się z uznaniem widowni. Jako że nazwisko Olszta nie nadawało się na afisz i było zbyt trudne do wymówienia dla Amerykanów, jeszcze przed premierą sztuki artystka przeobraziła się w Camille Astor. Przy okazji wprowadziła też kilka poprawek do swojego życiorysu, obawiając się zapewne reakcji rodziny na jej sceniczną karierę. Jako miejsce urodzenia zaczęła podawać brytyjski Manchester, a jako prawdziwe nazwisko – Grace Curry. Ojciec artystki z krawca Kazimierza Olszty przeobraził się w Manleya B. Curry’ego, lekarza królowej Wiktorii, który jakoby zakończył życie w 1894 r. w Sydney w Australii. Po śmierci ojca „Grace” miała trafić do szkoły klasztornej w Westminsterze, z kolei po śmierci matki w 1900 r. wyruszyć w samotną podróż do Nowego Jorku[8]. Oczywiście rewelacje te nie znajdują potwierdzenia w źródłach, ale nie przeszkodziło to Camille Astor dzielić się nimi jako prawdziwymi szczegółami jej biografii nawet przed amerykańskim sądem[9].

 

Fot. 2:Camille Astor, ok. 1916 r.

 

Kolejnym spektaklem w dorobku Astor była komedia Around the Town ze słynnym wodewilowym duetem Murray and Mack, który tworzyli Charles Murray i Ollie Mack. W czasie jednego ze spektakli w Filadelfii w listopadzie 1905 r. doszło nawet do nieszczęśliwego wypadku z udziałem młodej artystki – w trakcie tańca spadł jej ze stopy pantofelek i uderzył w głowę Johna Clyde’a, pianistę i dyrygenta orkiestry w jednej osobie[10]. Po kilku miesiącach występów w różnych zakątkach Stanów Zjednoczonych Camille postanowiła zrobić sobie krótką przerwę, po czym wiosną 1907 r. dołączyła do trupy objazdowej John C. Fisher Opera Company i objawiła się na scenie teatru w Albuquerque w Nowym Meksyku jako jedna z czterech tancerek w sztuce Silver Slipper, która zdobyła powszechne uznanie wśród recenzentów[11]. Z Albuquerque zespół przeniósł się do Salt Lake City, gdzie obok Silver Slipper prezentował swoje kolejne dzieło – Florodorado, w którym Astor zagrała Miki, jedną z Florodora Girls[12].

Częste podróże z miasta do miasta najprawdopodobniej nie przysłużyły się młodziutkiej aspirującej gwieździe, która zaczęła sprawiać coraz większe problemy menedżerowi Johnowi C. Fisherowi i kierownikowi sceny Lesterowi Brownowi. „Panna Astor była niesforna. Przychodziła spóźniona na próby, więc postanowiłem się z nią rozmówić, ale tylko zrobiła taką minę (pokazuje krzywą minę). Wtedy odezwał się do niej Lester Brown, kierownik sceny, który powiedział jej, że jeśli nie będzie przychodziła na próby o czasie, to będzie musiała zejść ze sceny całkowicie. Wtedy odpowiedziała, że odejdzie w sobotę wieczorem” – tłumaczył dziennikarzom John C. Fisher, dodając, iż od dłuższego czasu kierownictwo zespołu nie było w stanie okiełznać jej temperamentu. Sprawa przedostała się do prasy, gdzie skrzywdzona Astor zamieściła anons, że poszukuje rosłego mężczyzny, który za pięć dolarów siłą pokaże Brownowi, gdzie jego miejsce. Reporter „The Cincinnati Post” dodawał: „Camille Astor jest młodą dziewczyną – znacznie młodszą, niż pokazuje to jej fotografia – ale ze skromnością w głosie mówi, że nie jest już dzieckiem, lecz dorosłą kobietą i chce takiej zemsty, jak prawdziwie dorosła kobieta”[13]. Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju rozgrywki ze strony Camille nie przyniosły jej chluby w filmowym świecie.

W 1908 r. artystka przeprowadziła się więc do Los Angeles, gdzie starała się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę reżyserów teatralnych, m.in. biorąc udział w paradzie chórzystek wzdłuż Main Street i Broadwayu[14]. Upragniony rozgłos udało się jednak uzyskać dopiero na początku 1910 r., lecz nie za sprawą znakomitego występu w sztuce, tylko... afery obyczajowej. Podróżując z występami z The Show Girl pociągiem do Bakersfield w Kalifornii w 1909 r., poznała agenta nieruchomości DeKalba Spurlina, który dał jej swoją wizytówkę. Z czasem między Camille a Spurlinem narodziła się przyjaźń, a kiedy poznała jego żonę Maude, zaczęli we trójkę imprezować w kalifornijskich restauracjach. Dodatkowo Astor, rozczarowana brakiem intratnych propozycji występów, porzuciła scenę i zatrudniła się w biurze nowego przyjaciela. Zarówno DeKalb, jak i Maude nie dotrzymywali sobie wierności, więc w końcu Spurlin oskarżył żonę o zdradę, w odpowiedzi zaś ona oskarżyła go o romans z Astor[15]. W czasie procesu Camille broniła się, przedstawiając Maude Spurlin w jak najgorszym świetle – miała być ona alkoholiczką i morfinistką, której artystka niejednokrotnie pomagała w trudnych momentach życia. Oczywiście żona DeKalba Spurlina wszystkiemu zaprzeczyła.

Trudno rozstrzygnąć, kto w tym sporze miał rację, ale faktem jest, że jeszcze w lutym 1910 r. został orzeczony rozwód Spurlinów, a 31 sierpnia 1915 r. w Los Angeles nową panią Spurlin została Camille Astor[16]. W akcie ślubu po raz pierwszy od wielu lat podała swoje prawdziwe polskie nazwisko Olszta, choć jednocześnie zaznaczyła, że... nie pamięta imion swoich rodziców. Przy okazji ślubu ze Spurlinem skorzystała też z okazji, by odjąć sobie sześć lat, deklarując się jako dwudziestoczterolatka[17]. Później odejmie sobie kolejne pięć, dzięki czemu przez lata figurowała w wielu publikacjach jako urodzona 1 września 1896 r. w Warszawie[18]. Stolica Polski była przecież o wiele bardziej prestiżowym miejscem do narodzin wielkiej hollywoodzkiej gwiazdy niż Brodnica, o której większość Amerykanów zapewne nigdy nie słyszała.

Po „aferze rozwodowej” Camille Astor postanowiła wrócić do występów scenicznych w charakterze chórzystki, jak również bliżej zainteresować się kinematografią, która zaczęła zyskiwać w Stanach Zjednoczonych coraz większą popularność. W 1911 r. wystąpiła w siedmiu filmach krótkometrażowych: The Code of Honor,The White Medicine Man,The Regeneration of Apache Kid,The Artist’s Sons,Little Injin,The Coquette i A Spanish Wooing. Rok później filmów tych było już dwadzieścia, m.in. The Hand of Fate i In the Tents of the Asra, lecz w większości z nich grała role drugoplanowe lub epizodyczne, najczęściej pokojówek przyglądających się z boku kluczowym dla fabuły wydarzeniom. Kiedy w innym filmie The Little Organ Player of San Juan została ucharakteryzowana na podstarzałą meksykańską pokojówkę, dziennikarz czołowego magazynu filmowego „The Moving Picture World” nadmienił, że „nie rozpoznaliśmy Camille Astor w roli starszej Meksykanki, którą tak dobrze zagrała”[19].

Pierwszymi filmami, w których gwiazda Camille Astor mogła już zabłysnąć pełnym blaskiem, były zrealizowane w 1913 r. The Rancher’s Failingo i The Bridge of Shadows w reżyserii Freda Huntleya. W pierwszym z nich aktorka zagrała rolę córki właściciela rancza Holly Graham, w drugim zaś Becky Sharp. Między innymi dzięki tym aktorskim wcieleniom rok później na łamach „The Spokane Press” pisano już o niej jako o „nowej gwieździe wytwórni filmowej w Los Angeles, która w ostatnim czasie zdobyła wyróżnienia dzięki kilku zaskakującym i autentycznym rolom wielkich postaci historycznych”. Dziennikarz pisma podkreślał, że artystka zna języki angielski, hiszpański, francuski, włoski, rosyjski i grecki, chociaż zapewne nie sprawdzał jej zdolności lingwistycznych i po prostu uwierzył jej na słowo. Dość zadziwiający jest brak wśród tego wyliczenia niemieckiego i polskiego, które prawdopodobnie także znała, choć jeszcze bardziej zaskakuje przypisanie jej... hiszpańskiego pochodzenia. Czarująca Camille pozostawała więc aktorką także w rozmowach z prasą, co rusz zakładając nowe maski. W rozmowie z „The Spokane Press” udzieliła nawet porady swoim amerykańskim koleżankom: „Jednej rzeczy brakuje amerykańskim dziewczętom – pięknego głosu. Być może nie jest on istotny w świecie ruchomych obrazów, ale na pewno potrzebny w budowaniu łagodnego kobiecego wizerunku. Amerykanki powinny naśladować swoje europejskie siostry tylko w doskonaleniu miłych głosów. Wtedy będą miały łagodniejsze maniery i lepsze warunki”. Przekazała im nawet, w jaki sposób mogą to osiągnąć – najpierw powinny nauczyć się mówić szeptem, a następnie stopniowo podnosić skalę głosu[20].

Chociaż w 1914 r. Astor zagrała tylko w dwóch obrazach – pielęgniarkę w Aurora of the North Lloyda Ingrahama i wiedźmę Hagar w The Story of the Blood Red Rose Colina Campbella – obydwie role zostały dostrzeżone przez krytyków filmowych. Reporter „The Houston Chronicle” stwierdził wręcz, że „panna Camille Astor nie może nie zwracać powszechnej uwagi jako wiedźma Hagar”[21]. Kolejny rok przyniósł jej zaś współpracę z ojcem założycielem amerykańskiej kinematografii Cecilem B. DeMille’em, który obsadził ją najpierw w roli pokojówki Hortense w filmie Chimmie Fadden, a następnie w roli Księżnej w kontynuacji: Chimmie Fadden Out West. Dziennikarz jednego z najważniejszych ówczesnych magazynów filmowych „Photoplay”, Julian Johnson, informował po premierze drugiego z filmów, że „Camille Astor, przedstawiona jako ukochana Chimmiego, prezentuje bezsporne i oryginalne artystyczne możliwości”[22].

W tym okresie Camille Astor, która przez lata udawała bądź Brytyjkę, bądź Hiszpankę, znów zwróciła się w stronę swojej znajdującej się pod zaborami ojczyzny. Kraj stał się bowiem areną walk I wojny światowej, a wśród rodaków artystki rosła nadzieja na odzyskanie utraconej przed laty niepodległości. Na początku 1915 r. została nauczycielką tańca polskich dzieci w Los Angeles przy wsparciu pedagożki Olgi Bukowskiej. Na łamach dziennika „Los Angeles Herald” wyjaśniała: „Jak piękne nie byłyby wasze amerykańskie walce, tanga, one-stepy i menuety, są one niczym w porównaniu z cudownymi tańcami z naszej ojczyzny. Nasze tańce są niczym poezja ruchu, stanowią wyraz naszych emocji, sentymentów oraz, przynajmniej w tym przypadku, miłości do kraju”[23].

W kwietniu 1915 r. brała udział w koncercie charytatywnym American-Polish Relief Committee w Hotelu Maryland w Pasadenie, z którego dochód był przeznaczony na zmagających się z dramatem wojennym Polaków. Organizatorem wydarzenia, podczas którego dawna Natalia Olszta z Brodnicy zatańczyła krakowiaka, był ceniony amerykański pianista, kompozytor i pedagog polskiego pochodzenia – Jarosław Zieliński[24]. Podobne koncerty z udziałem Camille odbywały się również w Los Angeles, gdzie obok znanego już krakowiaka wykonywała także inne polskie tańce ludowe[25]. „Zrobię wszystko, żeby pomóc mojemu krajowi. Niewiele zostało bowiem zrobione, aby ulżyć niewypowiedzianym cierpieniom Polski spustoszonej przez wojnę” – mówiła w rozmowie z dziennikarzem „Los Angeles Herald”. Zaoferowała nawet swoją pomoc jako sanitariuszka Czerwonego Krzyża, chociaż ostatecznie ograniczyła swoją pracę wyłącznie do działalności charytatywnej na terenie Stanów Zjednoczonych[26].

Troska artystki o ojczyznę nie oznaczała jednak, że od razu zacznie się przyznawać do polskiego pochodzenia na łamach prasy. Przykładem może być tu artykuł, który ukazał się 3 sierpnia 1915 r. w „The Battle Creek Enquir­er”, zaledwie dwa dni przed wejściem wojsk niemieckich do Warszawy. Amerykański reporter, wierzący naiwnie w każde słowo swojej rozmówczyni, przedstawiał ją następująco: „Panna Astor bardzo martwi się o los polskiego miasta Warszawy, do którego zbliżają się wojska niemieckie. Jej rodzice byli tam z wizytą, kiedy już wybuchła wojna. Panna Astor, chociaż jest Francuzką, urodziła się w tym historycznym mieście i śledzi z niemałym niepokojem nieustającą wojnę, która toczy się w miejscu jej urodzenia”[27]. Z Hiszpanki stała się więc teraz Francuzką, płynnie przechodząc z jednego kłamstewka w drugie. Należy jednak docenić fakt, iż nie kryła publicznie swojego zainteresowania tym, co działo się na ziemiach polskich.

Małżeństwo z DeKalbem Spurlinem nie przeszkodziło Camille Astor w dalszym rozwoju kariery. „Porzucić moją karierę i zostać gospodynią domową? Cóż, myślę, że nie. [...] Wiem, że to możliwe, aby kobieta kontynuowała swoją karierę zawodową, pozostając jednocześnie dobrą żoną” – mówiła w rozmowach z amerykańskimi dziennikarzami[28]. W 1916 r. nie tylko zagrała w czterech filmach: To Have and to Hold,For the Defense,The Thousand-Dollar Husband i The Garden of Allah, ale też została wymieniona jako asystentka reżysera przy filmie Williama C. de Mille’a The Sowers. Nie ulega wątpliwości, że de Mille’owi polecił Camille jego brat, który zdążył już poznać się na zdolnościach lingwistycznych swojej aktorki. Jako że akcja filmu The Sowers rozgrywała się w świecie rosyjskich książąt i hrabiów, a jako statystów zaangażowano Rosjan, aktorka miała służyć im na planie jako tłumaczka. „Jak dotąd panna Astor nie natrafiła wśród statystów na żaden dialekt, którego nie byłaby w stanie zrozumieć, mimo że brzmi on jak z jednej z chińskich pralni” – komentował jej pracę przedstawiciel amerykańskiej prasy, nawiązując do azjatyckich imigrantów, którzy w Stanach Zjednoczonych bardzo często prowadzili pralnie[29].

Charyzmatyczna aktorka nie ograniczała się tylko do pracy na planie filmowym. W wolnych chwilach tworzyła osobliwe laleczki dla dzieci. „Maluje twarze różnych postaci na skorupkach jajek, przyczepia im włosy i ubiera je w stroje z tektury i bibułek. Panna Astor zamierza wysłać je do dzieci z Europy” – informował magazyn „Film Fun” w grudniu 1916 r.[30] Prasa nie wracała już niestety do tego wątku, więc nie wiemy, czy faktycznie europejskie dzieci skorzystały ze stworzonych przez Camille Astor zabawek.

 

Fot. 3:Camille Astor, 1916 r.

 

Rosnąca popularność Astor sprawiła, że coraz częściej angażowano ją do rozmaitych reklam prasowych. Na łamach „Morning Tribune” można było chociażby zobaczyć reklamę sklepu The Paris Cloak and Suite House ze zdjęciem aktorki i podpisem: „Camille Astor z Lasky Studio jest jedną z najlepiej ubranych gwiazd filmowych. Gdybyś towarzyszył jej w zakupowej trasie, zobaczyłbyś, jak przebiera w wyspecjalizowanych magazynach w tym najważniejszym damskim sklepie”[31]. Po dużym sukcesie filmu The Garden of Allah aktorka opuściła na kilka tygodni Hollywood i udała się na wypoczynek na farmę. Chociaż prasa informowała, że w międzyczasie „rozważa szereg ofert, które zostały jej złożone”, po raz kolejny pojawiła się na ekranie dopiero w 1921 r. jako Vida w filmie Arthura Rossona For Those We Love[32]. Na tej roli zakończyła się zresztą jej przygoda z kinematografią.

Pod koniec lipca 1917 r. Astor dołączyła do działającej w Los Angeles polonijnej instytucji dobroczynnej Form Committee for Poles’ Relief, która powstała z inicjatywy śpiewaczki operowej Laury de Turczynowicz, żony Stanisława Turczynowicza i autorki autobiografii When the Prussians Came to Poland. Celem organizacji była działalność na rzecz „odbudowy Polski”, a właściwie odzyskania przez nią niepodległości po latach zaborów[33]. Kiedy 8 stycznia 1918 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Thomas Woodrow Wilson wygłosił w orędziu do Kongresu czternaście punktów, w tym trzynasty o utworzeniu niepodległego państwa polskiego, Camille z pewnością czuła dumę z tego, że jest z pochodzenia Polką. Nigdy nie zdecydowała się jednak na przyjazd do ojczyzny, która w listopadzie 1918 r. powróciła na mapę Europy.

W 1919 r. Camille Astor i DeKalb Spurlin rozwiedli się, oczywiście jak na Hollywood przystało – w atmosferze skandalu i w obecności prasy. Aktorka oskarżyła męża, że zdradza ją z niejaką Hazel Mitchell, która kupiła za jego pośrednictwem dwa domy. Spurlin tłumaczył przed sądem, że jego kontakty z Mitchell miały wyłącznie charakter zawodowy – odwiedzał ją średnio dwa razy w miesiącu i wychodził wówczas najpóźniej o godz. 22.00. Zaprzeczył, aby kiedykolwiek całowali się czy podróżowali razem do San Diego albo żeby Mitchell siadywała mu na kolanach. Takie pytania zadawał mu bowiem sędzia w czasie rozprawy rozwodowej, a dziennikarze z lubością cytowali je wraz z odpowiedziami. Jednocześnie Spurlin sam zarzucał żonie, że przychodziła późno do domu, a czasem nawet nie wracała na noc, co miało być spowodowane pojawieniem się w jej życiu nowego mężczyzny. Kiedy oskarżenia Astor o zdradę zostały odrzucone przez sędziego, stwierdziła, że była ofiarą przemocy domowej. Dwóch świadków zeznało, że pokazywała im swoje siniaki na szyi i nadgarstkach, a nawet, że widzieli, jak Spurlin popychał ją, gdy próbowała dostać się do jego auta[34].

Rozprawa ciągnęła się miesiącami, gdyż Camille Astor nie ustawała w wysiłkach, by udowodnić, że to ona jest w tej całej sytuacji ofiarą. W lipcu 1919 r. prasę obiegła wiadomość, że aktorka wynajęła detektywów, aby śledzili każdy ruch jej (jeszcze) męża, co zdaniem Spurlina poważnie utrudniało mu pracę agenta nieruchomości. Ostatecznie Astor została upomniana przez sędziego, aby nie ingerowała w działalność zawodową męża, lecz na niewiele to się zdało[35]. Jeszcze w styczniu 1920 r. została ukarana karą pięciu dni pozbawienia wolności w zawieszeniu za to, że weszła do pokoju Spurlina i zabrała z niego dwa jego listy do Hazel Mitchell[36].

Na początku 1922 r. w Los Angeles aktorka wyszła po raz drugi za mąż, a jej nowym wybrankiem został inżynier Jack Moore, który trzymał się z dala od artystycznego świata. Świeżo upieczeni małżonkowie udali się w dwumiesięczną podróż poślubną po Stanach Zjednoczonych zakupionym w Nowym Jorku Fordem, zatrzymując się po drodze w Madison w stanie Wisconsin, gdzie Camille udzieliła wywiadu lokalnej prasie. Dziennikarz poprosił ją, aby wyraziła swoją opinię na dowolny temat, na co gwiazda kina odpowiedziała zdziwiona: „Mam wyrazić opinię, kiedy jestem w trakcie miesiąca miodowego? Niemożliwe! Niesłychane! Chyba że chciałby pan usłyszeć o moim wspaniałym mężu”. Następnie zaczęła tłumaczyć, że pochodzi on z Wielkiej Brytanii, jest inżynierem mechanikiem oraz że „kamera śmiertelnie go przeraża i nigdy nie pojawił się w żadnym filmie”[37].

Drugie małżeństwo byłej gwiazdy filmowej zakończyło się po zaledwie kilku latach, lecz już nie w blasku fleszy, ponieważ pod koniec lat dwudziestych o aktorce pamiętali już tylko nieliczni przedstawiciele i miłośnicy amerykańskiego przemysłu filmowego. Powróciła na łamy prasowe na początku lat trzydziestych, kiedy to jej nazwisko co roku pojawiało się na liście osób, które nie zapłaciły w terminie podatków. Wygląda więc na to, że po zakończeniu kariery filmowej popadła w problemy finansowe, co zapewne nie pozostało bez wpływu na jej stan zdrowia[38]. W 1940 r. była zameldowana przy 903 N Edgemont St., gdzie wynajmowała jedno z mieszkań, lecz wkrótce przeniosła się do mieszkania przy 609 S. Vermont Ave w Los Angeles, gdzie – jak się okazało – przyszło jej spędzić ostatnie lata życia[39].

Camille Astor, czyli pochodząca z Brodnicy Natalia Olszta, zmarła na guza mózgu 16 września 1944 r. w Los Angeles County General Hospital w wieku pięćdziesięciu dziewięciu lat. Aby tradycji stało się zadość, w akcie zgonu niemal wszystkie jej dane biograficzne były błędne. Według dokumentu przyszła na świat 1 września 1896 r. w miejscowości Krockoff w Rosji – zapewne chodziło o Kraków, choć był on w zaborze austriackim, a nie rosyjskim. Wpisano co prawda imię ojca Cashmir, czyli Kazimierz, ale już jako personalia matki podano „Andrea Kmita”. Chociaż w chwili śmierci była rozwiedziona z Jackiem Moore’em, opisano ją jako wdowę po DeKalbie Spurlandzie [!], opatrując jednak tę informację znakiem zapytania.

Pogrzeb Camille Astor odbył się 18 września 1944 r. na Angelus-Rosedale Cemetery przy 1831 West Washington Boulevard w West Adams w Los Angeles, na którym w kolejnych latach spoczęły takie gwiazdy kina jak Hattie McDaniel czy Anna May Wong. Grób pierwszej Polki w Hollywood znajduje się więc w tym samym miejscu, co miejsca pochówku dwóch innych pionierek – pierwszej Afroamerykanki, która zdobyła Oscara, oraz pierwszej gwiazdy kina chińskiego pochodzenia[40].

Fot. 4: Janina Smolińska, ok. 1927 r.

 
JANINA SMOLIŃSKA (1895–1971)
Przez konkursy piękności do gwiazd
 
 
 

Na przestrzeni lat polskie artystki na różne sposoby próbowały utorować sobie drogę do Hollywood. Dla Janiny Smolińskiej nadzieją na sukces stały się międzynarodowe konkursy piękności, najpierw w Europie, a następnie w Stanach Zjednoczonych. Chociaż początkowo wydawało się, że uda jej się zaistnieć w Fabryce Snów, trzy lata po przyjeździe do Ameryki opuściła kontynent w atmosferze skandalu. Prawdziwe artystyczne spełnienie znalazła we Francji, gdzie kształciła młode przedstawicielki lokalnej Polonii i angażowała się w działalność na rzecz krzewienia polskiej kultury.

Janina Smolińska przyszła na świat 24 sierpnia 1895 r. w niewielkiej wsi Konopki-Piaski koło Stupska jako córka robotnika Edwarda Smolińskiego i Wandy z Rutkowskich[41]. Rodziny Smolińskich (zapisywanych także jako Smoleńscy) i Rutkowskich od pokoleń były związane z Mazowszem – dziadkowie artystki ze strony ojca, Jan Smoliński i Teofila ze Stryjewskich (primo voto Ostrowska), mieszkali w Krośnicach i brali ślub w parafii lekowskiej, a dziadkowie ze strony matki, Antoni Rutkowski i Emilia z Olszewskich, związali swoje życie z wsią Rutki-Lenki i należeli do parafii w Ciechanowie[42]. Rodzice Smolińskiej z kolei zawarli związek małżeński 25 listopada 1894 r. w Kościele św. Stanisława w Lekowie[43].

Zarówno prawdziwa data urodzenia późniejszej tancerki i aktorki, jak i jej miejsce urodzenia były przez nią ukrywane, a w prasie i dokumentach podawała na ten temat sprzeczne informacje. Raz twierdziła, że urodziła się w 1897 r. w Płocku, innym razem, że w 1905 r. w Warszawie, z kolei w akcie drugiego ślubu w 1931 r. poświadczyła, że ma trzydzieści dwa lata[44]. Na szczęście zachowała się metryka chrztu Smolińskiej, który odbył się 25 sierpnia 1895 r. w parafii w Lekowie. Do chrztu trzymali ją zaprzyjaźnieni z rodziną Józef i Florentyna Głuszkowscy[45]. Przyszła artystka miała czworo młodszego rodzeństwa – urodzoną w 1899 r. Zofię, urodzoną w 1904 r. Mariannę, urodzonego w 1905 r. Czesława Teofila oraz urodzoną w 1908 r. Wiktorię. Dwie z sióstr Marianna i Wiktoria zmarły w dzieciństwie – odpowiednio w 1905 i 1910 r.[46]

 

Fot. 5: Jan Kiepura i Janina Smolińska w Paryżu, 1928 r.

 

W wywiadach prasowych Smolińska najczęściej twierdziła, że jeszcze jako dziecko wyjechała z rodzicami do Rosji, lecz z zachowanych dokumentów wynika, że rodzice i rodzeństwo artystki mieszkali w Konopkach co najmniej do 1912 r. – tam bowiem zmarł w tymże roku Edward Smoliński[47]. Niewykluczone, że tancerka najpierw wyjechała z rodzinnej wsi do Warszawy, a do Rosji trafiła po tym, jak w sierpniu 1915 r. do Warszawy weszli niemieccy żołnierze. „Występy sceniczne jako tancerka rozpoczęłam w operze moskiewskiej; następnie występowałam w Piotrogrodzie, potem przyszła kolej na «tournée» artystyczne po całej Rosji, w czasie którego dotarłam aż do Japonii, gdzie występowałam w Tokio. Z miejscowości widzianych w Rosji najbardziej zachwycił mnie przecudny Krym i wyniosły, malowniczy Kaukaz” – wspominała na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, chociaż ze względu na brak dostępu do japońskiej prasy można jej jedynie zaufać na słowo[48]. W 1918 r. przebywała w Jassach w Rumunii, gdzie występowała w balecie jako koryfejka (baletnica tańcząca w wyróżnionej grupie tancerek, ale jeszcze nie solistka). W tym samym roku została żoną żołnierza rosyjskiej Białej Armii Mikołaja Michajłowicza Trifonowa, lecz w niedługim czasie jej mąż zginął w walkach z bolszewikami[49].

Najprawdopodobniej w 1920 r. Janina Smolińska wróciła do Warszawy i już dwa lata później trafiła na plan filmu Za trzy spojrzenia w reżyserii Eugeniusza Modzelewskiego. Warto wspomnieć, że to właśnie on był twórcą pierwszej ekranizacji Chłopów, która powstawała jeszcze za życia Władysława Reymonta i była z nim konsultowana. Przygotowując się do swojego debiutu na wielkim ekranie, artystka najprawdopodobniej korzystała z lekcji w prowadzonej przez reżysera szkole, lecz i tak nie była zadowolona z efektu. „W tym czasie grałam w kilku filmach polskich, ale wyniki pracy były tak znikome, że liczyć się z nią nie należy” – kwitowała krótko ten okres swojego życia w rozmowie z dziennikarzem „Kina” dekadę później[50]. Po Za trzy spojrzenia wystąpiła jeszcze w 1923 r. w epizodycznej roli w filmie Od kobiety do kobiety w reżyserii i według scenariusza Danny’ego Kadena, jednej z najbarwniejszych postaci początków polskiego kina. Filmowiec urodzony w warszawskiej rodzinie żydowskiej jako Daniel Kirschenfinkel, występujący wcześniej w niemieckich komediach jako Nunek Danuky, w niepodległej Polsce założył Warszawską Kinematograficzną Spółkę Akcyjną, a następnie Wytwórnię Kaden-Film. Chociaż wydawało się, że doświadczenie Kadena przyniesie filmowi sukces, wytwórnia ogłosiła upadłość kilka miesięcy po jego premierze[51]. Rozczarowana Smolińska spakowała zaś walizki i w 1924 r. udała się w podróż do Paryża, gdzie rozpoczęła kolejny rozdział swojej artystycznej kariery.

Niedługo po przyjeździe do stolicy Francji artystka zadebiutowała na deskach słynnego music-hallu Folies-Bergère przy 32 rue Richer w dziewiątej dzielnicy Paryża, nad którym pieczę sprawował od 1918 r. dyrektor Paul Derval. To właśnie za jego dyrekcji Folies-Bergère zaczęło przyciągać elegancką klientelę stolicy Paryża zjawiskowymi rewiami z efektowną scenografią i półnagimi tancerkami. Jedną z najważniejszych ról Smolińskiej na tej scenie była Le Chianti w wystawionej 22 maja 1925 r. rewii Un Soir de Folie, tańczyła też w wystawionej 8 lutego 1928 r. La Grande Folie[52]. Wieści o paryskich popisach pięknej Polki szybko dotarły do jej ojczyzny, przede wszystkim zaś do konserwatywnej prasy, która tak opisywała jej występ w roli japońskiej kurtyzany: „«Robiła» ją Smolińska zupełnie naga, zasłaniając jedynie trzymanym w ręku czarnym kotem miejsca, które pruderia, nieprzezwyciężona nawet przez współczesne music-halle, każe na scenie zasłaniać”[53]. Na paryskim bruku Smolińska poznała kilka ciekawych postaci ze świata kinematografii, m.in. pioniera polskiego filmu rysunkowego Stanisława Dobrzyńskiego, który namówił ją do udziału w kilku filmach realizowanych w ramach Wytwórni Pathé, łączących animację z grą prawdziwych aktorów[54]. Efekty tej współpracy najprawdopodobniej nie zachowały się do dziś, choć z pewnością musiało to być dla Smolińskiej niezwykłe doświadczenie.

Praca w Folies-Bergère ugruntowała w Janinie Smolińskiej przekonanie, że jest piękną i pewną siebie kobietą, przyciągającą wzrok mężczyzn i umiejącą utrzymać ich uwagę. Zaopatrzona w doświadczenie postanowiła więc stanąć w szranki z innymi pięknościami w zorganizowanym w 1927 r. konkursie „La belle de Deauville”. Począwszy od 25 lipca 1927 r. reżyser Henri Diamant-Berger, twórca m.in. czternastoodcinkowej serii filmów Trzej muszkieterowie i Fifty-Fifty z Lionelem Barrymore’em, rejestrował na taśmie w Deauville i okolicznych miejscowościach krótkie ujęcia z udziałem mężczyzn i kobiet zainteresowanych karierą filmową. Sceny te były następnie wyświetlane co tydzień w sali kinowej kasyna Salon des Ambassadeurs w Deauville. Aby ułatwić zainteresowanym dotarcie na plan, codziennie wywieszano w mieście plakaty informujące o tym, gdzie danego dnia kręcone są sceny[55]. Następnie jury pod przewodnictwem dziennikarza Maurice’a de Waleffe’a, późniejszego organizatora wyborów Miss Europy i Miss Universe, miało dokonać wyboru zwycięzcy i zwyciężczyni konkursu, którzy oprócz angażu do filmu La belle de Deauville mieli otrzymać nagrodę w wysokości pięćdziesięciu tysięcy franków[56].

Materiał filmowy z udziałem Janiny Smolińskiej został zrealizowany przez Diamanta-Bergera 28 sierpnia 1927 r. i zachował się do dziś we francuskich archiwach filmowych. Po trwających 10 i 11 września 1927 r. obradach jury ogłosiło zwycięstwo panny Renée Méré, polskiej tancerce przyznało zaś drugą nagrodę. Jako że żaden z biorących udział w zabawie mężczyzn nie zachwycił komisji, „wicemiss” także otrzymała nagrodę finansową[57]. Zachęcona zdobyciem premiowanego miejsca Smolińska poszła za ciosem i już w maju 1928 r. wzięła udział w międzynarodowym konkursie wedet filmowych w Brukseli, tym razem otrzymała już pierwszą nagrodę[58]. Nie może więc dziwić, że nie grzeszyła skromnością. „Dostaję tysiące propozycji małżeńskich, nawet z najbardziej egzotycznych krajów. Jestem stale oblegana przez ciekawych, niedających mi spokoju fotografów. Ach, panie, jakim przekleństwem jest dla mnie czasami moja piękność” – żaliła się w rozmowie z dziennikarzem „Rzeczypospolitej”[59].

Janina Smolińska uznała, że to właśnie konkursy piękności mogą stać się dla niej przepustką do wielkiej hollywoodzkiej kariery – to fotogeniczność była wszak największym atutem w czasach kina niemego. Problem w tym, że już w 1927 r. za sprawą filmu Śpiewak jazzbandu „wielki niemowa” przemówił, więc obok urody kluczowe stały się znajomość języka angielskiego i nienaganna dykcja. Artystka żyła jednak nadzieją i 15 listopada 1928 r. w porcie w Cherbourgu wsiadła na pokład statku SS President Harding, który osiem dni później przypłynął do portu w Nowym Jorku[60]. Przygotowania do podróży musiała poczynić już kilka miesięcy wcześniej, trudno bowiem inaczej wyjaśnić fakt, iż już we wrześniu 1928 r. na łamach „Dziennika dla Wszystkich” w Buffalo ukazał się artykuł Janina Smolińska chce iść do „movies” z informacją, że „panna Smolińska pragnie obecnie poświęcić się wyłącznie sztuce kinematograficznej”[61].

Przed wyjazdem do Ameryki najprawdopodobniej zagrała jeszcze w polskim filmie Tajemnica skrzynki pocztowej w reżyserii Aleksandra Reicha. Chociaż początkowo promowano jej występ jako „największą sensację tego filmu”, próżno szukać wzmianki na jej temat w recenzjach, które pojawiły się po jego premierze 15 lutego 1929 r.[62] Za produkcję filmu odpowiadała Polska Agencja Telegraficzna i miał on powstawać we współpracy z Ministerstwem Poczt i Telegrafów, lecz – jak komentowano na łamach prasy – „w treści filmu poza budynkiem poczty głównej i wejściem doń listonoszy można się doszukać wszystkiego, tylko nie propagandy polskiej poczty i telegrafu”[63]. Okazał się on zaś „naiwną historią miłosną”, dla realizacji której przekroczono zaplanowany budżet o 230 tysięcy złotych[64]. Szczególnie kosztowny – wydano na niego jakoby kilkadziesiąt tysięcy złotych – miał się okazać wyjazd reżysera z ekipą do Paryża w celu nakręcenia jednej małej sceny, zapewne właśnie tej z udziałem Smolińskiej[65]. Może więc artystka miała szczęście, że jej nazwisko nie było z tym wątpliwej wartości dziełem łączone...

Tymczasem dwa tygodnie po przybyciu tancerki do Stanów Zjednoczonych „Dziennik dla Wszystkich” poinformował, że wystąpi ona w rewiach Ziegfeld Follies na Broadwayu, dla których inspiracją były... rewie Folies-Bergère. Nie zachowały się jednak żadne dowody na to, że faktycznie wystąpiła ona na słynnej nowojorskiej scenie. W artykule polonijnego dziennika nie brakowało zresztą nieprawdziwych informacji, jak choćby tej, że „w r. 1904 wyjechała do Moskwy, gdzie otrzymała stanowisko primabaleriny w balecie”. Dziewięcioletnia Smolińska była wówczas pod opieką rodziców w Konopkach i nawet jeszcze nie marzyła, że kiedykolwiek będzie artystką sceniczną. Dziennikarz wspomniał również o zdolnościach malarskich i poetyckich Smolińskiej, choć niestety nie zaprezentował żadnego przykładu jej aktywności na tym polu[66].

W podróży do Stanów Zjednoczonych towarzyszyło Smolińskiej sześć innych piękności pochodzących z Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Rosji i Hiszpanii, a ich wspólne zdjęcia obiegły wiele amerykańskich dzienników. Początkowo piękna Polka przedstawiała się dziennikarzom jako Nita Smolinski, nawiązując zapewne w ten sposób do popularnej amerykańskiej aktorki Nity Naldi, później jednak zdecydowała się używać swojego imienia Janina[67]. Wiadomość o pojawieniu się w USA tajemniczej „Miss Poland” szybko została podchwycona przez polską prasę, która – jak choćby „Na Szerokim Świecie” – pisała z lekkim przekąsem: „Na obecny kongres piękności i z Polski wyjechała «Miss Poland» – pani Jadwiga [sic!] Smolińska. Tytuł swój w krótkiej drodze sama sobie przydzieliła, mimo że nikt jej nie wybierał. Nie protestujemy przeciwko temu, ponieważ p. Smolińska, znana tancerka, jest rzeczywiście osobą bardzo piękną”[68]. Pod koniec stycznia 1929 r. Polacy wybrali zresztą w drodze głosowania prasowego, a następnie werdyktu jury swoją pierwszą oficjalną Miss Polonię – skromną urzędniczkę Miejskiej Kasy Oszczędnościowej Władysławę Kostakównę[69].

 

Fot. 6: Janina Smolińska w atelier w Paryżu, 1928 r.

 

Chociaż Smolińska miała wziąć udział – podobnie zresztą jak jej piękne towarzyszki – w konkursie Miss Universe w Galveston w Teksasie, ostatecznie nie zdecydowała się na ten krok. „Kiedy kobieta z zagranicy próbuje konkurować z pięknem Amerykanek, nie ma dla niej żadnej nadziei” – mówiła kokieteryjnie na łamach amerykańskiej prasy[70]. Ta i podobne wypowiedzi nie wzbudziły entuzjazmu wśród Polonii. Po tym, jak stwierdziła w jednym z wywiadów, że Amerykanka jest samodzielnym „człowiekiem”, a Polka „lalką”, argumentując, że amerykańskie kobiety mogą same chodzić do kawiarni, a polskie nie, „Dziennik dla Wszystkich” nie pozostawił na niej suchej nitki. „Ślicznie, lecz to polskie «lalki», gdy było trzeba, chwytały za broń i broniły Lwowa. Co o tym?” – grzmiał dziennikarz Tomasz Kozak[71]. Warto nadmienić, że w zaplanowanym na czerwiec 1929 r. konkursie Miss Universe miała uczestniczyć Kostakówna, lecz wycofała się, kiedy biskup Galveston Christopher E. Byrne stwierdził, że szanujące się kobiety nie powinny paradować przed publicznością w kostiumach kąpielowych[72]. Dla występującej w Folies-Bergère Smolińskiej tego rodzaju „paradowanie” z pewnością nie stanowiłoby najmniejszego problemu.

W międzyczasie artystka podróżowała po Stanach Zjednoczonych w towarzystwie europejskich i amerykańskich piękności, występując w lokalnych teatrach, m.in. w styczniu 1929 r. w Teatrze Orpheum w Connells­ville w Pensylwanii. „Na scenie pokazała się z godłem Polski i zrobiła nad wyraz miłe wrażenie. Podbiła serca rodaków i rodaczek, gdy przemówiła ze sceny po polsku. W mowie swej, ze szczerego serca pochodzącej, wyraziła swe szczęście, jakie ją spotkało z powodu przybycia do Ameryki. Wyraziła się pochlebnie o tym kraju i równocześnie w bardzo pięknych słowach przedstawiła piękność, a porównując Polskę z Ameryką, powiedziała, że oba te kraje mają dużo wspólnego” – zachwycał się polonijny „Dziennik dla Wszystkich”, dodając, że „rodacy życzą jej najlepszego szczęścia i powodzenia w karierze teatralnej i filmowej, które się do niej uśmiechają”[73].