O wolności sumienia - Feliks Buchwald - ebook
lub
Opis

Bez wolności przedzierzga się człowiek w narzędzie przemocy, do rzędu roboczych zwierząt lub obracającego się w machinie kółka zniżony, traci godność swoją, przestaje być człowiekiem. Bez wolności wszelkie prawa pozbawione są właściwej wartości. Co np. po prawie własności, jeżeli według mego przekonania i potrzeby zabroniono mi nią rozrządzać? Co po prawie do oświaty, jeśli w urzędowej tylko nabywać ją muszę szkole? Wolność, acz z istoty swej jedna, atoli według przedmiotu swego rozmaicie się nazywa, jako to: wolnością sumienia, słowa, stowarzyszenia, pracy, przesiedlenia itp. Nowożytna wolność, wysławiana i wielbiona przez pewnych ludzi, liczy wiek swój zaledwie od 1789 r., a spoglądając z zadowoleniem i dumą na dotychczasowe zdobycze swe, toczy nieprzerwaną walkę o nowe nabytki. Niezmiernej wszakże wagi i doniosłości jest pytanie: Azali bój na całej linii wrzący, o prawdziwą prowadzony jest wolność? Azali osiągnięte zwycięstwa są wolności tryumfem? Aby to pytanie gruntownie rozwiązać, przypatrzmy się przede wszystkim istocie wolności, zastanówmy się czym ona jest właściwie.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 37


 

Ks. Feliks Buchwald

 

O wolności sumienia

 

Armoryka

Sandomierz

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Wydanie według edycji XIX-wiecznej.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-570-8

 

Rozdział I.

 

Bez wolności przedzierzga się człowiek w narzędzie przemocy, do rzędu roboczych zwierząt lub obracającego się w machinie kółka zniżony, traci godność swoją, przestaje być człowiekiem.

Bez wolności wszelkie prawa pozbawione są właściwej wartości. Co np. po prawie własności, jeżeli według mego przekonania i potrzeby zabroniono mi nią rozrządzać? Co po prawie do oświaty, jeśli w urzędowej tylko nabywać ją muszę szkole?

Wolność, acz z istoty swej jedna, atoli według przedmiotu swego rozmaicie się nazywa, jako to: wolnością sumienia, słowa, stowarzyszenia, pracy, przesiedlenia itp.

Nowożytna wolność, wysławiana i wielbiona przez pewnych ludzi, liczy wiek swój zaledwie od 1789 r., a spoglądając z zadowoleniem i dumą na dotychczasowe zdobycze swe, toczy nieprzerwaną walkę o nowe nabytki. Niezmiernej wszakże wagi i doniosłości jest pytanie: Azali bój na całej linii wrzący, o prawdziwą prowadzony jest wolność? Azali osiągnięte zwycięstwa są wolności tryumfem? Aby to pytanie gruntownie rozwiązać, przypatrzmy się przede wszystkim istocie wolności, zastanówmy się czym ona jest właściwie.

Wolności źródłem i prawem wolna wola, będąca najpiękniejszym dziedzictwem każdego człowieka. I gdy cała przyroda niezmiennym ulegać musi prawom i nie może schodzić z nakreślonej sobie raz z góry drogi, to sam jeden tylko człowiek ma wolną wolę czyli możność wyboru i działania według swego upodobania, swej chęci, postanowienia – on sam przeto jest jedynie wolnym.

Wolność tedy jest wyborem, wyrazem, zatwierdzeniem, aktem wolnej woli. Aby można wybierać, potrzeba mieć przedmioty do wyboru, te zaś muszą być albo wręcz sobie przeciwne, albo co najmniej różniące się znacznie między sobą. Jeżeli bowiem przedmioty te równie dobre, pożyteczne, przyjemne, lub równie złe, szkodliwe, wstrętne, w takim razie nie masz wonczas stanowczego powodu oświadczenia się za jednymi lub drugimi – nie masz rozumnie rzecz biorąc aktu wolnej woli. Atoli wola mając wybór między przedmiotami sprzecznymi lub różnymi, ażeby mogła oświadczyć się za jednym z nich, aby to uczynić mogła, w takim razie przedmioty do wyboru postawione muszą być człowiekowi znane, a poznać je, jak wiadomo, jest rzeczą rozumu. Rozum tedy przewodnikiem woli, on ją wprawia w ruch; bez rozumu czyn woli nie istnieje, a przynajmniej nie jest czym innym jedno dziełem instynktu bezrozumnego zwierza.

Z tego więc wynika, że wolność jest płodem rozumu i wolnej woli, a więc ilekroć jednego z tych czynników brak, o wolności mowy być nie może. Każda przeto rozumem i wolą obdarzona istota jest wolną, a wolność jej nie jest czymś od jej rozumu i woli różnym lub odrębnym, owszem jest jednej i tejże co rozum i wola istoty. Mówić tedy, że ktoś ma rozum i wolę albo że jest z przyrodzenia swego wolny, znaczy jedno i to samo.

Między przedmiotami do wyboru woli naszej przedstawionymi, zachodzić musi, jak wykazałem, sprzeczność lub przynajmniej różnica. Sprzeczność jest między prawdą a fałszem, pięknem a brzydkiem, afirmacją a negacją; pod względem zaś moralnym między dobrem a złem. Stąd pospolicie utrzymują, że wolność zasadza się na możności swobodnego wyboru między dobrem a złem, według własnego upodobania i chęci, co właśnie mimo swego rozpowszechnienia grubym i zgubnym jest błędem.

Nie przeczę jednakże, że człowiek wybrać może tak dobre, jak złe, gdyż inaczej nie mógłby wobec Boga przechodzić przez doświadczenie i próby, nie miałby odpowiedzialności, zatem ni zasługi, ni winy. Najmocniej wszakże przeczę, iżby możność swobodnego wyboru między dobrem a złem była wolności istotą. Z takiego bowiem wolności pojmowania, wypływają dwie iście potworne niedorzeczności.

Najprzód, każdy z rozumu i z poczucia uczciwości niewyzuty przyznać musi, że im kto moralnie doskonalszy, tym mniej złego się dopuszcza, a doskonały nic złego nie czyni. Skoro tak, więc gdyby wolność zależała na swobodnym wyborze między dobrem a złem, to im kto doskonalszy, im więcej zwalczył złe skłonności i chuci, tym mniej byłby wolnym, boć takiego bardziej przyciąga dobre niż złe, zatem ma w tym pociągu do dobrego przeszkodę w wyborze złego. A więc marnotrawny byłby wolniejszy od rządnego i troskliwego ojca rodziny, rozpustny od powściągliwego lub wiernego małżonka, potwarca od szanującego cudzą sławę, wyrodny syn albo bezwstydna córka od uczciwych dzieci; najpełniejszą zaś w takim razie wolność dzierżyliby rozbójnicy i mordercy, tacy nawet jak w 1846 roku.

Po wtóre, Bóg jako doskonałość najwyższa, nie może ni chcieć, ni czynić nic złego, a jednak jest wolnym – gdybyśmy zaś chcieli upatrywać wolność w możności czynienia złego lub dobrego, w takim razie Bóg pozbawionym byłby wolności. Ale takiego Boga prócz dobrowolnie bezrozumnych materialistów nikt ze zdrowych na umyśle nie pojmował nigdy. Bóg, będąc Bogiem, w