54,99 zł
Ciąża zaczyna się… na długo przed ciążą.
Coraz więcej par słyszy dziś: „wyniki są w normie, proszę próbować dalej”. A miesiące mijają. Stres rośnie. Nadzieja słabnie. Tymczasem płodność nie zaczyna się w gabinecie, a w codziennych wyborach, stylu życia i uważności na sygnały, jakie wysyła ciało. Doktor Tadeusz Oleszczuk, ginekolog–położnik z niemal czterdziestoletnim doświadczeniem, i dietetyczka Małgorzata Zielińska przygotowali wyjątkowy poradnik o tym, co ułatwia, a co utrudnia zajście w ciążę. To książka dla kobiet, które chcą realnie zwiększyć szanse na macierzyństwo, a także dla tych, które po prostu pragną zadbać o swoje zdrowie i poczuć się dobrze we własnym ciele.
Dlaczego „wszystko jest w normie”, a ciąży nadal nie ma?
Jakie wygląda checklista badań przyszłej mamy?
Jak dieta, sen, ruch i emocje wpływają na jakość komórek jajowych i nasienia?
Co to jest programowanie metaboliczne?
Jak poznać swój cykl miesiączkowy?
W jaki sposób wyregulować hormony?
Dlaczego płodność to gra zespołowa?
Jak do planowania dziecka powinien przygotować się przyszły tata?
Zadbaj o siebie i świadomie przygotuj się do ciąży. Bo regularny cykl, stabilne hormony i dobre samopoczucie to fundament kobiecego zdrowia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 272
Rok wydania: 2026
O płodności i niepłodności
©2026 Copyright by Małgorzata Zielińska & Tadeusz Oleszczuk
©2026 Copyright for this edition by Wydawnictwo Pascal.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana lub przekazywana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy, z wyjątkiem recenzentów, którzy mogą przytoczyć krótkie fragmenty tekstu.
Informacje zawarte w tej książce mają wyłącznie charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej ani nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym specjalistą ochrony zdrowia. Wszelkie decyzje dotyczące suplementacji, modyfikacji diety i leczenia należy poprzedzić indywidualną konsultacją lekarską, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych i stosowania leków.
Autorzy: Tadeusz Oleszczuk, Małgorzata Zielińska
Redakcja: Zuzanna Wierus
Korekta: Kamila Recław
Projekt graficzny okładki: Katarzyna Gaweł
eBook: Atelier Du Châteaux
Elementy graficzne makiety: Freepik (Maria_Fr)
Zdjęcia: Kamil Ozimek (zdjęcie autorki na okładce), Bartosz Maciejewski (zdjęcie autora na okładce)
Redaktor prowadząca: Alicja Pająk
Redaktor projektu: Agnieszka Filas
Kierownik redakcji: Agnieszka Górecka
Bielsko-Biała 2026Wydawnictwo Pascal sp. z o.o.ul. Zapora 2543-382 Bielsko-Białatel. [email protected], www.pascal.pl
ISBN 978-83-8317-799-1
Co widzę, gdy wyobrażam sobie przyszłość? W jakim miejscu chcę być za 5, 10 czy 15 lat? Choć te pytania mogłyby paść podczas rozmowy rekrutacyjnej, to bardzo często zadają je sobie nasze pacjentki. Marzą o rodzinie – gromadce dzieci, domu pełnym gwaru, bliskości i ciepła. Może to także twoje marzenie?
Niestety dla niektórych kobiet to odległa wizja. Wiele z nich latami stara się o upragnione potomstwo bez rezultatu, odbijając się od kolejnych drzwi – specjalistów i klinik.
Inne chcą się przygotować do założenia rodziny najlepiej, jak tylko mogą, ale nie wiedzą, od czego zacząć. Gubią się w gąszczu dobrych rad udzielanych przez osoby bliskie i nieznajome, nierzadko przypadkowych doradców z internetu.
Co łączy wszystkie te kobiety? Brak kompleksowego wsparcia oraz jasnego planu działania, a w nim odpowiedzi na pytania o dietę, diagnostykę, o to, do jakich specjalistów się wybrać, oraz jakie codzienne nawyki wspierają ich cele, a które – wręcz utrudniają ich osiągnięcie.
Mamy prawdziwe szczęście, że przyszło nam żyć w czasach, kiedy ciąża nie jest już zagrożeniem dla zdrowia i życia mamy, a zmiany zachodzące w jej ciele nie są owiane tajemnicą – jak jeszcze kilka wieków temu. Mimo to nadal jednak brakuje jednolitych zaleceń. Nie pomagają też internet i media społecznościowe. Bo choć pełne bezpłatnej wiedzy, trudno się odnaleźć w zalewie tych wszystkich wskazówek, a przede wszystkim oddzielić ziarno od plew – rady niepotwierdzone badaniami naukowymi i latami praktyki od zaleceń, które mają realną wartość. Brak też holistycznego spojrzenia na ciało, psychikę, zdrowie, sposób odżywiania się oraz styl życia przyszłej mamy, a także wiedzy, jak jej działania oddziałują na rozwój płodu, a potem bliską i dalszą przyszłość nowo narodzonego dziecka.
Właśnie dlatego, kiedy po premierze książki „O tarczycy. Czego ginekolog Ci nie powie”, zastanawialiśmy się, jak najlepiej możemy wesprzeć nasze pacjentki, postanowiliśmy się skupić na temacie płodności. Za pomocą tej książki chcemy ci pomóc jak najlepiej przygotować się do ciąży, a także pokazać, że kobieta płodna to po prostu kobieta zdrowa. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że informacje zawarte w tej książce mają wyłącznie charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej ani nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym specjalistą ochrony zdrowia. Wszelkie decyzje dotyczące suplementacji, modyfikacji diety i leczenia należy poprzedzić indywidualną konsultacją lekarską, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych i stosowania leków.
O autorach
Tadeusz Oleszczuk – dr n. med., ginekolog-położnik z niemal 40-letnim doświadczeniem. Autor licznych bestsellerów: „Czego ginekolog Ci nie powie”, „Uspokój swoje hormony”, „Facet jak młody bóg”, „O menopauzie”, „Czego nie wie dziewczyna, a ginekolog jej nie powie”, „O tarczycy. Czego ginekolog Ci nie powie”, „Zdrowie bez wymówek” oraz „O terapii menopauzy”. Występuje w roli eksperta w programach telewizyjnych i radiowych oraz prelegenta podczas konferencji. Z pasją wspiera kobiety w ich drodze do zdrowia i macierzyństwa, a ważnym elementem jego pracy jest edukacja.
Małgorzata Zielińska – dietetyczka kliniczna. Od lat wspiera kobiety w drodze do poprawy zdrowia i samopoczucia oraz osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Towarzyszy kobietom na różnych etapach życia – od okresu dojrzewania, przez ciążę i macierzyństwo, aż po czas okołomenopauzalny. Uczy, jak mądrze dbać o wewnętrzną równowagę dzięki diecie, zdrowym nawykom oraz dobrej relacji z ciałem i jedzeniem. Współautorka książki „O tarczycy. Czego ginekolog Ci nie powie”.
Do naszych gabinetów niemal codziennie trafiają przyszłe mamy. Te na początku drogi, tuż po tym, jak podjęły decyzję o powiększeniu rodziny, a także te z gromadką pociech i marzeniem o kolejnym dziecku. Wiele z nich ma za sobą długą drogę pełną pytań, a nierzadko też łez i frustracji.
Poniżej przedstawiamy kilka takich historii – być może w którejś z nich dostrzeżesz siebie i swoje własne doświadczenia.
Brakujące ogniwo
Długie miesiące starań o dziecko, potem dwie nieudane próby in vitro. Regularne miesiączki, choć bez owulacji. Kolejne wizyty lekarskie, ale bez żadnej informacji o problemie. Z takimi doświadczeniami zgłosiła się do mnie 30-letnia pacjentka z mężem. Szukali, pytali i konsultowali, jednak żadne dotychczasowe spotkanie nie przybliżało ich do wymarzonego celu.
Po pierwszej wizycie opuścili mój gabinet z długą listą badań – i dla niej, i dla niego. Okazało się, że kobiecie nikt do tej pory nie zlecił ani kompleksowych badań tarczycy, ani badania stężenia prolaktyny, zarówno na czczo, jak i po obciążeniu. A przecież to podstawa! Małej objętości tarczycy (dla kobiet norma wynosi 15–18 ml) często towarzyszą przecież wysokie stężenie prolaktyny lub jej nadmierne skoki z powodu stresu, którego przyczyną są m.in. nieudane próby zajścia w ciążę…
Kiedy para zgłosiła się do mnie z wynikami, okazało się, że za brak owulacji odpowiada właśnie wysoka prolaktyna, która wręcz zablokowała pracę jajników. Poza nią zbyt wysokie stężenie miało również TSH – sterujący tarczycą (która wpływa na cały organizm, każda komórkę i tkankę!) hormon produkowany przez przysadkę.
Dziś para cieszy się dwójką zdrowych dzieci, a na dwie naturalne ciąże pozwoliło połączenie odpowiedniego leczenia hiperprolaktynemii i niedoczynności tarczycy, a także – oczywiście – zmiana diety oraz praca nad ograniczeniem stresu.
Niezałatwione sprawy
Ostatnio zgłosiła się do mnie pacjentka w wieku 49 lat. Opowiedziała mi o swojej niełatwej historii zdrowotnej. Jej pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem, druga musiała być stale podtrzymywana, a trzecią zakończono przed terminem drogą cięcia cesarskiego. Obecnie wychowuje dwójkę prawie już dorosłych dzieci. Jej główną bolączką są chroniczne zmęczenie i zaparcia, które nie mijają, choć jej endokrynolog wdrożył leczenie lewotyroksyną po zdiagnozowaniu niedoczynności tarczycy.
Co łączy jej obecne dolegliwości z historią położniczą? Przede wszystkim upodobanie do diety pełnej cukru, który stanowi jeden z czynników ryzyka zachorowania na cukrzycę – a tę stwierdzono już u mamy pacjentki i jej babci… Soki, słodycze, wypieki – to jej ulubione przekąski, tak też było w trakcie ciąż. A to wszystko przyczynia się do słabego samopoczucia, nieoptymalnej pracy układu pokarmowego i – niestety – do zaburzeń pracy tarczycy. Sam lek nie wystarczy! Do prawidłowego funkcjonowania tarczyca potrzebuje białka, zdrowych tłuszczów, wysokiej jakości węglowodanów, a także witamin, składników mineralnych i błonnika. Nie cukru!
Po dodatkowej diagnostyce i kolejnej konsultacji pacjentka cieszy się nie tylko sprawnie działającą tarczycą (także po obniżeniu dawki leku!), ale też – a może przede wszystkim – dobrym samopoczuciem każdego dnia. Regularne wypróżnienia, wysoki poziom energii – to wszystko zawdzięcza zbilansowanej diecie pełnej warzyw, orzechów i nasion oraz białka zwierzęcego i roślinnego.
Tym, co jednak cieszy pacjentkę najbardziej, jest to, że jej córka bierze z niej przykład! Ona również zmieniła nawyki o 180 stopni – już teraz dba o zdrowie swoje i swoich przyszłych dzieci.
Co łączy zaparcia z poronieniami?
W swoim gabinecie niedawno gościłem pacjentkę, która cierpiała na przewlekłe zaparcia. Od wielu lat wypróżniała się raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. To jednak nie było niestety jej jedyne zmartwienie. Miała 34 lata, a o dziecko bezskutecznie starała się już od ośmiu, a dwie ciąże skończyły się poronieniem.
Mając już w głowie pewien trop, dlaczego działania pacjentki i jej partnera mogą nie przynosić skutku, poprosiłem ją o wykonanie kompleksowych badań – w tym panelu tarczycowego: TSH, FT3, FT4, przeciwciał anty-TPO i anty-TG oraz USG tarczycy.
Okazało się, że wymienione przeciwciała znacząco przekraczają normy laboratoryjne, co wraz z USG wskazuje i na chorobę Hashimoto, i na duży stan zapalny w organizmie.
Jaki ma to związek z zaparciami? Nieprawidłowa dieta, uboga w błonnik, a bogata w cukier, sprzyja dysbiozie jelitowej – czyli nieprawidłowemu składowi drobnoustrojów w jelitach. To powoduje zaparcia i zaleganie w jelitach toksycznych z czasem produktów trawienia. W ten sposób nasila się też stan zapalny, który zaostrza Hashimoto i negatywnie wpływa na gospodarkę hormonalną oraz płodność pacjentki.
Jak rozwiązać tę patową sytuację? Zacząć od diety. To źródło energii nie tylko dla nas samych, a także dla dobroczynnych bakterii jelitowych, dzięki którym możemy się wypróżniać codziennie, a co za tym idzie – cieszyć się lekkością, wspierać skuteczne leczenie chorób i zwiększać płodność.
Leczenie objawowe
Wiele lat nieskutecznych starań o potomka – z takim zmartwieniem zgłosiła się do mnie 42-letnia pacjentka. Mimo zdiagnozowanej w młodości hiperprolaktynemii oraz zidentyfikowanego w rezonansie magnetycznym mikrogruczolaka przysadki kobieta nie została poddana leczeniu. Wcześniej przyjmowała za to doustną antykoncepcję hormonalną. Po co? Aby rozwiązać problem długich i nieregularnych cykli.
Zaskoczyłem ją, mówiąc, że odpowiedź na jej problemy cały czas była tuż obok niej. Żaden specjalista po prostu nie połączył kropek! Antykoncepcja nie wyregulowała jej cyklu, a jedynie zamaskowała problemy. Wystarczyło jednak wdrożyć celowane leczenie i nowe nawyki żywieniowe, aby skutecznie obniżyć stężenie prolaktyny. To właśnie jej nadmiar powodował zbyt długie, nieregularne i często też bezowulacyjne cykle. Zastosowałem leczenie i zleciłem dietę przeciwzapalną, którą opisujemy w tej książce. Co dalej? Teraz czekam na kolejne spotkanie z pacjentką – nie mogę się doczekać dobrych wieści!
Wszystkiemu winny cukier
Prolaktyna w normie, sprawna tarczyca, ale jasna diagnoza – PCOS. Co dalej? Z takim pytaniem zgłosiła się do mnie 31-latka. Do tej pory nie znalazła odpowiedzi, jak zajść w ciążę z policystycznymi jajnikami na pokładzie.
Przeprowadziłem wiec wywiad i zapoznałem się z dotychczasowymi wynikami badań pacjentki. Kwestie, które szczególnie zwróciły moją uwagę, do tej pory były pomijane przez wielu lekarzy. To niedawny wzrost masy ciała, a także podwyższone wyniki glukozy i insuliny na czczo. Te jasno wskazywały na insulinooporność – a to przecież pierwszy krok do PCOS, a tym samym nieregularności cykli i braku owulacji. Insulinooporność pociąga też za sobą wiele innych nieprzyjemnych objawów oraz jednostek chorobowych.
Co poradziłem pacjentce? Zmianę diety o 180 stopni, w tym eliminację cukru, a przede wszystkim nadmiaru fruktozy. Koniec z miską owoców na śniadanie i sokiem owocowym – zamiast tego garść borówek po zbilansowanym posiłku. Poleciłem jej posiłki sycące i bogate w białko oraz błonnik, bez podjadania. To pomoże zmniejszyć masę ciała. W jaki sposób? Tego dowiesz się na kolejnych stronach tej książki.
Męski punkt widzenia
„Panie doktorze, tak długo staramy się z żoną o dziecko, i nic!” – to zdanie usłyszałem od młodego mężczyzny, pacjenta, który przeczytał moją książkę „Facet jak młody bóg”. To ona uświadomiła mu, że do tej pory całą odpowiedzialność przypisywał żonie – uważał, że płodność to damska sprawa, a brak ciąży wiąże się tylko ze stanem zdrowia kobiety, a więc także jej dietą czy stylem życia. Po przeczytaniu rozdziału o męskiej płodności jego poglądy drastycznie się zmieniły. „Panie doktorze, zrobię wszystko, zbadam, co trzeba, niech mi tylko pan powie, co dalej!”.
Zmotywowany pacjent otrzymał ode mnie niekrótką listę. A na niej m.in. badania nasienia z oceną morfologii plemników i fragmentacją DNA, parametry związane z tarczycą, a także stężenia glukozy i insuliny w celu wykluczenia insulinooporności oraz kilka innych badań. Nie czekając na wyniki, miał też zadbać o swoją dietę i aktywność fizyczną – najlepiej 1–2 godziny, 2–3 razy w tygodniu. Największą zmianą dla mężczyzny było jednak porzucenie papierosów i alkoholu.
Choć pierwsze badania nie napawały optymizmem, to już kilka miesięcy po wdrożeniu różnorodnej diety i częstszych wizyt na siłowni, a także rzuceniu palenia wizyta odbyła się w szerszym gronie – z mężczyzną i jego ciężarną żoną. Pozostaje czekać na szczęśliwe rozwiązanie!
Czy to odosobniony przypadek? Nie! Coraz więcej mężczyzn, jedząc żywność wysokoprzetworzoną, bogatą w cukier i jego zamienniki, ryzykuje rozwojem insulinooporności. W ich organizmie rosną stężenia insuliny, kwasu moczowego, a warunki do codziennego powstawania plemników ulegają pogorszeniu. I choć norma prawidłowo zbudowanych plemników w nasieniu jest obecnie zaniżona i zgodnie z rekomendacją WHO wynosi tylko 4%, to coraz częściej w wynikach widzę co najwyżej 2%. Czy to wystarczy? Do naturalnego poczęcia nie, więc może to być wskazaniem do in vitro.
Prawidłowa budowa plemnika z główką, wstawką i witką to jedno, ale pozostaje kwestia tego, jaki zawiera materiał genetyczny. To bardzo ważne! A współczesna dieta i styl życia nie sprzyjają dobrej jakości nasienia. Coraz więcej par ma więc problem z naturalnym poczęciem.
Lek na wszystko
Brak okresu od kilku miesięcy. Kolejne wywoływanie krwawienia miesięcznego lekami lub włączenie antykoncepcji mimo jasnego celu powiększenia rodziny.
Taki przepis na ciążę otrzymała młoda pacjentka, którą poznałam w swoim gabinecie dietetycznym. Zirytowana i zasmucona brakiem jasnych wskazówek i planu działania chciała poznać opinię innego specjalisty. Współpracę rozpoczęłyśmy od wywiadu zdrowotnego i analizy jej stanu zdrowia.
Niedoczynna tarczyca okazała się jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Poza nią pacjentka cierpiała na insulinooporność, a badania wykazały wysoki poziom androgenów oraz liczne niedobory składników odżywczych. Priorytetowo ograniczyłyśmy w jej diecie udział produktów przetworzonych, w tym słodyczy. Zadbałyśmy o sycące posiłki o niskim ładunku glikemicznym, aby nie dochodziło do nagłych i zbyt dużych skoków glukozy. To podstawa dietoterapii insulinooporności i zaburzeń pracy tarczycy. Pacjentkę miał za zadanie wesprzeć też protokół suplementacji, mający na celu wysycenie organizmu witaminami i składnikami mineralnymi.
Jak kończy się to historia? Ona cały czas trwa, jednak dzięki spersonalizowanym działaniom nie staramy się już o powrót miesiączki. Ta wróciła, i to regularna jak w zegarku. Dziś naszym priorytetem jest wzmocnienie przyszłej mamy, aby jak najszybciej mogła się cieszyć zdrowym potomstwem.
Wieczorne smutki
Na konsultację dietetyczną zgłosiła się do mnie inna pacjentka, która od lat marzyła o dziecku. Do tej pory jednak starania jej i jej męża pozostawały bezskuteczne. Ze względu na zwiększoną masę ciała oraz insulinoopoorność lekarz prowadzący zalecił jej konsultację dietetyka klinicznego.
Kiedy analizowałam dzienniczek żywieniowy pacjentki, czyli zapis jej ostatnich posiłków, wszystko wydawało mi się jak w najlepszym porządku. Odżywcze i sycące śniadania oraz zbilansowane obiady. Moją uwagę zwrócił jednak wieczór. Pacjentka opowiedziała mi, że kiedy kończy pracę i ma chwilę spokoju, przytłaczają ją smutek i żal z powodu bezskutecznych starań o dziecko i lat wypełnionych wizytami lekarskimi i badaniami. Znalazła jednak nieświadomy sposób na rozładowanie napięcia i odwrócenie uwagi od problemów – słodycze na kolację, po kolacji, przed snem.
To skierowało naszą współpracę na inny, nowy tor. Poza zadbaniem o sycącą dietę, wspierającą zdrowie, rozpoczęłyśmy także działania psychodietetyczne. Podczas kolejnych spotkań szukałyśmy innych metod rozładowania stresu. Pacjentka uczyła się rozróżniać głód fizyczny od emocjonalnego i tworzyła sieć wsparcia wśród bliskich, jednocześnie budując swoje poczucie sprawczości. A to wszystko przy akompaniamencie spadającej masy ciała.
I choć ta podróż cały czas trwa, obie wierzymy w jej szczęśliwy koniec, oczekując na moment, kiedy pacjentka ujrzy na teście ciążowym wymarzone dwie kreski.
Na czym właściwie polega przygotowanie do ciąży i jak długo powinno trwać? I czy aby na pewno jest potrzebne?
Być może i ty, jak wiele naszych pacjentek, zadajesz sobie te pytania. Chcemy podkreślić, że przygotowanie do ciąży nie jest równoznaczne ze staraniami o dziecko – to etap, który je poprzedza. Możesz go rozpocząć w każdym momencie, nawet jeśli nie planujesz macierzyństwa za chwilę ani nawet za kilka miesięcy. Co więcej, im więcej dasz sobie czasu, tym lepsze efekty to przygotowanie przyniesie. Zwłaszcza że płodność to nie tylko gotowość na dziecko. To wiele, wiele więcej – płodność to pełnia zdrowia. Dbając o płodność, dbasz bowiem o:
•regularne cykle z owulacjami;
•bezbolesne, nieprzesadnie obfite ani zbyt skąpe miesiączki;
•brak PMS;
•stabilne poziomy energii, motywacji oraz libido;
•prawidłową masę ciała;
•dobrze odżywiony organizm, bez niedoborów i niezdiagnozowanych jednostek chorobowych;
•świetny nastrój;
•powodzenie w staraniach o potomstwo.
Wiedz, że naszym celem nie jest namówienie cię do niekończących się starań o bycie najlepszą wersją siebie. Upewnij się jednak, że twój organizm dotrzymuje ci tempa. Potraktuj ten czas jako moment, by wsłuchać się w samą siebie – w swoje ciało i swój cykl.
A my? My ci w tym pomożemy jako przewodnicy. Przeprowadzimy cię przez wszystkie najważniejsze kroki przygotowań do ciąży, do których należą:
1. Diagnostyka – dostosowana do stanu zdrowia i historii medycznej, mająca na celu: kontrolę wcześniej zdiagnozowanych jednostek chorobowych lub – ewentualnie – rozpoznanie nowych, identyfikację niedoborów składników odżywczych, polimorfizmów genetycznych, infekcji itp.
2. Plan działania – określenie niedoborów, jednostek chorobowych, które mogą wymagać farmako- i dietoterapii oraz suplementacji.
3. Normalizacja masy ciała, zarówno w przypadku niedowagi, jak i nadwagi i otyłości.
4. Poprawa sposobu odżywiania na taki, który zapewni wsparcie leczenia oraz dobre samopoczucie na co dzień.
5. Zmiana nawyków i stylu życia – aktywność fizyczna, stały rytm dobowy i zarządzanie stresem, które także mają wpływ na stan zdrowia i płodność.
6. Ograniczenie ekspozycji na zanieczyszczenia obecne w domach i bliskim otoczeniu.
Wszelkie dodatkowe działania zależne od stanu zdrowia, w tym kontrola stomatologiczna i szczepienia.
Z pamiętnika doktora Tadeusza
Kilka dni temu otrzymałem maila – kilka zdań wdzięczności, które zostaną ze mną na długo. Autorka napisała, że po sześciu latach starań o ciążę trafiła do mojego gabinetu w połowie 2024 roku. To było sześć lat rozczarowań, ciągłego czekania i powrotów do punktu wyjścia. Sześć lat życia podporządkowanych jednemu celowi i pytaniu: dlaczego wciąż się nie udaje? W wiadomości nie wspomina jednak o szczegółach medycznych – wynikach badań i objawach, i to jest dla mnie bardzo znaczące. Pisze o rozmowie, nowej nadziei i zmianie sposobu myślenia o własnym ciele. O diecie, o suplementach i o zmianie stylu życia – nowym porządku, w którym jej ciało mogło wreszcie się uspokoić. Po tej wizycie nie wydarzył się cud z dnia na dzień, nie było natychmiastowego efektu, ale był proces. Proces zmiany nawyków, odbudowy relacji z własnym ciałem, a przede wszystkim – zrozumienia, że płodność nie jest czymś, co można wymusić na swoim ciele nawet najlepszą procedurą – jeśli funkcjonuje ono w ciągłym napięciu. Ciąża przyszła po czasie. Autorka maila jest dziś w 21. tygodniu, a ciąża rozwija się prawidłowo. Maleństwo to dziewczynka – jej świeże zdjęcie z USG kobieta załączyła do maila. „Dzięki rozmowie z Panem wciąż miałam nadzieję, że się uda”. I to zdanie najlepiej oddaje sens pracy z płodnością. Bo płodność to nie tylko biologia. To również psychika, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie do własnego ciała i do procesu, który czasem wymaga czasu. Kobiety po latach starań zbyt często słyszą tylko jedno: „Trzeba próbować dalej”. A ja uważam, że czasem trzeba przestać próbować, a zacząć rozumieć, co organizm próbuje powiedzieć. Ten mail jest dowodem na to, że zmiana stylu życia nie jest dodatkiem do leczenia, dieta nie jest fanaberią, suplementacja ma sens, jeśli wynika z potrzeb organizmu, a rozmowa bywa równie ważna jak recepta. To jedna z tych historii, które przypominają, dlaczego warto patrzeć szerzej, a płodność należy traktować jako proces przywracania równowagi, a nie wyłącznie jako cel do osiągnięcia. Na końcu maila autorka dziękuje i życzy mi zdrowia oraz sukcesów. Największym sukcesem w pracy lekarza nie jest jednak statystyka, tylko moment, w którym ktoś po latach pisze: „Udało się. I wciąż jestem spokojna, obecna w swoim ciele”. I właśnie dzięki takim historiom powstała ta książka.
Pamiętaj, że droga do zdrowia i płodności nie jest samotną podróżą – zaproś do aktywnego udziału swojego partnera. Przygotowanie do ciąży dotyczy bowiem i kobiety, i mężczyzny. Z tego względu mężczyznom dedykujemy oddzielny, przedostatni rozdział tej książki.
Jak długo powinno trwać przygotowanie do rodzicielstwa? Nie mamy na to jednej odpowiedzi dla każdego – ta zależy od stanu zdrowia przyszłych rodziców. Często jednak polecamy, aby przygotowania trwały minimum trzy miesiące, a czasem nawet rok. Czas przygotowań wyznacza sam organizm, ponieważ komórka jajowa kobiety potrzebuje minimum trzech miesięcy, aby dojrzeć do zapłodnienia. Natomiast spermatogeneza, czyli cykl rozwojowy plemnika, trwa ok. 75 dni, a więc niewiele krócej.
Jeśli to brzmi dla ciebie jak wieczność, spójrz na ten czas jak na inwestycję z wyjątkowym zwrotem. Tym, co możesz dzięki niej zyskać, jest nie tylko własne zdrowie, ale też zdrowie twojego dziecka – tuż po narodzinach i w przyszłości. Nie musisz się też obawiać rewolucji – w tej podróży twój sukces będzie sumą małych kroków. I choć panuje moda na szybkie rozwiązania i magiczne sposoby – zwolnij i daj sobie czas. Zadbaj o siebie, zanim zaczniesz dbać o dwa życia! Dzięki temu podarujesz swojej córce lub synowi najlepszy start.
Czy przygotowanie do ciąży naprawdę jest takie ważne? Czy to, co je kobieta, na co choruje i jak się czuje, aż w tak dużym stopniu przekłada się na przyszłość jej dzieci?
Tak! A potwierdza to teoria programowania metabolicznego, inaczej wewnątrzmacicznego lub płodowego. Zakłada ona, że stan fizyczny i psychiczny przyszłej mamy, jej zdrowie, dolegliwości, dieta, styl życia oraz stres oddziałują na płód i programuje jego prawidłowy rozwój w czasie ciąży, a także zdrowie dziecka po porodzie, a nawet w dorosłości. Czynniki te są szczególnie ważne w tzw. okresach krytycznych, czyli w czasie najintensywniejszego rozwoju płodu. Najczęściej przyjmuje się, że ten okres to pierwsze 1000 dni życia dziecka, od momentu poczęcia aż do 2. urodzin.
O programowaniu metabolicznym piszemy w tej książce również dlatego, że zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka mają swój początek jeszcze przed ciążą! Przygotowania do ciąży to moment, kiedy możesz się postarać o to, by w ten wyjątkowy okres wejść w pełni gotowa. A także upewnić się, że dostarczasz swojemu organizmowi odpowiednią podaż energii, witamin i składników odżywczych – tak aby w ciąży mieć się czym dzielić. A to kluczowe, ponieważ jak wskazują naukowcy, im wcześniej w czasie ciąży pojawia się szkodliwy czynnik, np. niedobory, choroba lub niedożywienie matki, rośnie ryzyko powikłań ciążowych.
Jak to możliwe, że dieta i codzienne nawyki kobiety mają tak znaczący wpływ na zdrowie jej potomstwa? Mechanizmy, które stoją u podstaw programowania metabolicznego, wciąż są badane. Często jednak wskazuje się na epigenetykę, która zakłada, że choć dziecko dziedziczy określony zestaw genów (DNA), to, które z nich będą aktywne, a które nie – zależy od warunków otoczenia, w tym zdrowia mamy.
Jednym z ważniejszych aspektów programowania płodowego jest masa ciała kobiety. Zarówno zbyt niska, jak i zbyt wysoka może prowadzić do powikłań w czasie ciąży, nieprawidłowej masy ciała dziecka tuż po narodzinach, a także w dzieciństwie oraz w późniejszym życiu.
Jakie skutki może mieć zbyt niska masa ciała kobiety przed ciążą i na jej początku?
•Niska masa urodzeniowa noworodka, to znaczy mniej niż 2,5 kg, na skutek ograniczonego transportu substancji odżywczych do organizmu dziecka.
•Tendencja do gonienia rówieśników – choć to kompletnie nieintuicyjne, masa dzieci z niską masą urodzeniową, których rozwój wewnątrzmaciczny był ograniczony, przez pierwsze lata po porodzie rośnie zbyt szybko, często prowadząc do nadwagi i zwiększając ryzyko rozwoju insulinooporności.
•Jeśli niskiej masie mamy towarzyszy niedożywienie – jest to istotny czynnik ryzyka rozwoju nadciśnienia, cukrzycy typu 2 i otyłości u dziecka. Zjawisko to zaobserwowano, badając dzieci urodzone pod koniec II wojny światowej w Holandii, kiedy panował tam głód, a kobiety często przyjmowały nie więcej niż 700 kcal na dobę. Obserwowano je aż do lat 90. XX i stwierdzono u nich zwiększone ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy typu 2 i otyłości, a inni badacze wskazali też na powiązanie z występowaniem schizofrenii. Podobne badania prowadzono też na 40-latkach urodzonych w czasie głodu w Nigerii (w latach 1968–1970). Także u nich wykazano wyższe ryzyko wystąpienia chorób metabolicznych.
Natomiast zwiększona masa ciała przyszłej mamy podnosi ryzyko makrosomii, czyli zbyt dużej masy ciała dziecka po porodzie (4000 g), a także w przyszłości. Może także prowadzić do:
•wewnątrzmacicznego obumarcia płodu;
•wystąpienia u kobiety cukrzycy ciążowej oraz nadciśnienia, które podnoszą ryzyko groźnych powikłań;
•dłuższego czasu hospitalizacji po porodzie;
•wzrostu ryzyka rozwoju u dziecka (w młodości oraz w dorosłości) insulinooporności, cukrzycy typu 2, dyslipidemii, nadciśnienia i chorób sercowo-naczyniowych.
Okiem dietetyczki Gosi
Redukcja lub zwiększenie masy ciała to proces. Warto podejść do niego z troską i – oczywiście – z planem. Zwłaszcza że odchudzanie oparte na diecie restrykcyjnej, eliminacyjnej i niskokalorycznej może prowadzić do niedoborów – białka, witamin i składników mineralnych. A to, mimo prawidłowej masy ciała, także może niekorzystnie wpłynąć na przebieg ciąży oraz rozwój potomstwa.
Liczby liczbami, jednak zawsze najważniejsza jest jakość – także diety przyszłej mamy. Dieta wysokoodżywcza, oparta na naturalnych produktach, zwiększy szansę nie tylko na ciążę, ale też na prawidłowy rozwój dziecka oraz dobre samopoczucie kobiety przed ciążą, w jej czasie i w połogu.
Przyglądając się swojemu dotychczasowemu sposobowi odżywiania, warto się najpierw zastanowić, czy jesz wystarczająco dużo białka. Ten składnik buduje twoje hormony, w tym tarczycowe, a prawidłowa praca tarczycy to niezbędny element płodności! Ponadto odpowiednia ilość białka w posiłkach dba o prawidłowy wzrost płodu, a w przyszłości – wesprze regulację masy ciała dziecka. Naukowcy stwierdzili bowiem, że dieta niskobiałkowa przyszłej mamy przekłada się na słabszą regulację leptyny (hormonu sytości) u dziecka, co powoduje wyższy apetyt i potencjalnie nadmiarowe spożycie pokarmu.
Nie mniej ważne są zdrowe tłuszcze, zwłaszcza nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, które dbają o silne serce mamy, a także jej tarczycę i mózg. U potomstwa zapewniają za to prawidłowy rozwój układu nerwowego. Omega-3 powinny zastąpić nasycone kwasy tłuszczowe i izomery trans, obecne przede wszystkim w żywności przetworzonej, które sprzyjają chorobom układu sercowo-naczyniowego, zarówno u mamy, jak i u dziecka.
Na deser – węglowodany. W ich wypadku także liczą się ilość oraz jakość. W diecie nie powinno zabraknąć warzyw i pełnych zbóż – to źródła cennych witamin oraz błonnika, który dba o prawidłową masę ciała, sytość oraz odpowiednie stężenie glukozy we krwi. Jeśli to ostatnie już na początku ciąży jest wysokie (np. na skutek zbyt kalorycznej lub opartej na niskiej jakości pieczywie, bułkach słodkich, słodyczach i słodzonych napojach diety) – u mamy może dojść do rozwoju cukrzycy ciążowej, a u dziecka – nadmiernego wzrastania i makrosomii.
Pisząc o programowaniu metabolicznym, nie możemy pominąć także witamin i składników mineralnych. Ich odpowiednia ilość w diecie sprzyja równowadze hormonalnej i płodności, a w ciąży – prawidłowemu rozwojowi dziecka i zdrowiu mamy. Naukowcy badający obszar programowania metabolicznego zwracają uwagę przede wszystkim na znaczenie:
•Folianów – ich niedobór znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych wad rozwojowych układu nerwowego dziecka, np. wady cewy nerwowej, która może prowadzić m.in. do deformacji czaszki.
•Witaminy D3, która ma wpływ na wiele narządów zarówno mamy, jak i jej dziecka. U płodu wspiera m.in. rozwój szkieletu. Na prawidłowy rozwój i budowę kości wpływa też spożywanie przez kobietę odpowiedniej ilości wapnia.
•Żelaza, z którego niedoborem mierzy się wiele kobiet planujących ciążę, i nie tylko. Szacuje się, że z niedokrwistością z niedoboru tego pierwiastka zmaga się mniej więcej co piąta kobieta w krajach rozwiniętych (jak Polska) i aż co druga kobieta w krajach rozwijających się. Znalezienie przyczyny tego niedoboru oraz jego uzupełnienie jeszcze przed ciążą są niezwykle ważne, ponieważ anemia może powodować złe samopoczucie ciężarnej mamy (zmęczenie, osłabienie), a także hamować rozwój płodu, być przyczyną przedwczesnego porodu oraz niskiej masy urodzeniowej. Naukowcy wskazują też, że braki żelaza, witaminy B12 oraz cynku u mamy mogą prowadzić do rozwoju insulinooporności u dziecka w przyszłości.
•Wspomnianego wyżej cynku, który dba o rozwój układu nerwowego dziecka podobnie jak foliany. Kobieta zaś powinna sięgać po jego źródła, aby wesprzeć swoją odporność oraz pracę tarczycy.
•Jodu, który jest niezbędny do prawidłowej pracy tarczycy. Jego odpowiednia ilość u matki zmniejsza ryzyko poronień, natomiast u dziecka dba o rozwój funkcji poznawczych, w tym uczenia się, mowy i pamięci. Nie powinno go jednak być zbyt wiele w diecie i suplementacji kobiety – nadmiar może bowiem nasilać stan zapalny oraz choroby autoimmunologiczne (jak Hashimoto).
•Witaminy A – jej niedobór może spowolnić rozwój dziecka, ale nadmiar sprzyja powstawaniu wad wrodzonych. Zarówno niedobór, jak i nadmiar witaminy A nie są więc korzystne.
Okiem doktora Tadeusza
Od wielu lat pomagam kobietom w staraniach o potomstwo. Moje doświadczenie potwierdza, jak ważnym czynnikiem dla płodności są kwasy tłuszczowe omega-3. To one budują ludzki mózg – ten narząd w 60% składa się z tłuszczu, z czego znaczna część to DHA – kwas dokozaheksaenowy, jeden z kwasów omega-3. Odpowiada on za koncentrację, pamięć, ogólne zdrowie neurologiczne, a także również dobry nastrój – jego niedobór sprzyja występowaniu depresji, lęków oraz przyspiesza procesy starzenia się mózgu.
Omega-3, w tym DHA, to również podstawa płodności, i to na kilku płaszczyznach:
•Niedobór omega-3 i nadmiar żywności wysokoprzetworzonej oraz bogatej w cukier, fruktozę, dodatki do żywności i kwasy tłuszczowe nasycone oraz trans w diecie sprzyjają występowaniu zaburzeń bariery krew–mózg1), nieszczelności jelit2) i nasileniu stanu zapalnego. A ten wpływa na gospodarkę hormonalną, ponieważ zapalenie dotyka różnych struktur i narządów – w tym macicy, tarczycy, jajników czy jąder. U kobiet niezważających na swoją dietę pojawiają się i nawracają polipy, mięśniaki i stany zapalne, takie jak zapalenie pęcherza moczowego.
•Kwasy omega-3 budują też błony komórkowe komórek jajowych i plemników oraz dbają o odpowiednią budowę i stan nabłonka macicy. Jeśli w jej jamie występuje stan zapalny endometrium, a żeńskie i męskie komórki rozrodcze nie mają odpowiedniej budowy – nie będą możliwe zapłodnienie i prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka w macicy. Wpływa to również na rozwój zarodka, dlatego niedostatek omega-3 może prowadzić do poronień.
Omega-3 to także podstawa prawidłowego rozwoju mózgu płodu, a potem niemowlaka. Dlatego tak ważna jest suplementacja już kilka miesięcy przed porodem, a potem w ciąży, po porodzie i w czasie karmienia. Dzięki temu rozwijają się zarówno układ nerwowy, jak i wzrok oraz odporność dziecka.
Czy wiesz, że wybory żywieniowe kobiety programują nie tylko zdrowie jej dzieci, ale również ich przyszłe wybory żywieniowe?
Tak jak pisaliśmy już w książce „O tarczycy. Czego ginekolog Ci nie powie”, potomstwo dziedziczy mikrobiotę jelitową. Jeśli mama cierpi na dysbiozę jelitową, często na skutek diety opartej na produktach wysokoprzetworzonych lub nadmiernego, chronicznego stresu, mogą na tym ucierpieć liczebność i różnorodność bakterii w jelitach dziecka. A ta przekłada się na rozwój stanu zapalnego i różnych jednostek chorobowych oraz ma wpływ na to, po jakie produkty najchętniej będzie sięgać dziecko.
Okiem doktora Tadeusza
Okres przygotowań do ciąży może się dodatkowo wydłużyć u kobiet, które ze względu na stan zdrowia stosują leki teratogenne, czyli o toksycznym działaniu na zarodek i płód. W przypadku ich stosowania zaleca się odsunięcie poczęcia na czas leczenia, a czasem również przez określony okres po farmakoterapii. Do leków teratogennych należy np. stosowana do leczenia zmian trądzikowych izotretynoina.
Okiem dietetyczki Gosi
Restrykcyjne diety eliminacje stosowane w wybranych chorobach również nie sprzyjają przygotowaniom do ciąży i aktywnym staraniom się o nią. Mogą prowadzić do niedoborów składników pokarmowych, które przełożą się negatywnie na przebieg ciąży i zdrowia dziecka. Dlatego warto taką dietoterapię stosować pod okiem profesjonalisty, a plany dotyczące starań o dziecko omówić z lekarzem.
Podsumowanie rozdziału
Tak – dieta ma znaczący wpływ na twoją płodność, przebieg ciąży i zdrowie dziecka.
Nie – nie musi być restrykcyjna, wręcz przeciwnie. Powinna być różnorodna, ciekawa i smaczna, tak abyś mogła z łatwością zapewnić sobie wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Im wcześniej o to zadbasz, tym lepiej. To nie tylko pomoże ci w staraniach o dziecko, ale też zaprocentuje lepszym samopoczuciem w ciąży oraz prawidłowym rozwojem potomstwa.
Tak – liczą się też twoje codzienne nawyki! Przyjrzyj się temu, jak śpisz, jak radzisz sobie ze stresem i czy jesteś aktywna.
A przede wszystkim – nie czekaj! Zacznij przygotowania już teraz, pamiętając, że płodność to tak naprawdę pełnia kobiecego zdrowia oraz dobre samopoczucie w każdym dniu i momencie cyklu.
1 Fizyczna i fizjologiczna bariera między krwią a układem nerwowym, zabezpiecza tkankę nerwową przed przedostaniem się do niej szkodliwych substancji.
2 Zwiększona przepuszczalność błony śluzowej, w wyniku rozluźnienia połączeń między komórkami nabłonkowymi w jelitach, która może prowadzić do przedostania się do krwi metabolitów trawienia i niestrawionych cząstek pokarmowych. Może sprzyjać stanom zapalnym.
