O płodności i niepłodności - Tadeusz Oleszczuk,Małgorzata Zielińska - ebook

O płodności i niepłodności ebook

Tadeusz Oleszczuk, Małgorzata Zielińska

0,0
54,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Ciąża zaczyna się… na długo przed ciążą.
 
Coraz więcej par słyszy dziś: „wyniki są w normie, proszę próbować dalej”. A miesiące mijają. Stres rośnie. Nadzieja słabnie. Tymczasem płodność nie zaczyna się w gabinecie, a w codziennych wyborach, stylu życia i uważności na sygnały, jakie wysyła ciało. Doktor Tadeusz Oleszczuk, ginekolog–położnik z niemal czterdziestoletnim doświadczeniem, i dietetyczka Małgorzata Zielińska przygotowali wyjątkowy poradnik o tym, co ułatwia, a co utrudnia zajście w ciążę. To książka dla kobiet, które chcą realnie zwiększyć szanse na macierzyństwo, a także dla tych, które po prostu pragną zadbać o swoje zdrowie i poczuć się dobrze we własnym ciele.
 
Dlaczego „wszystko jest w normie”, a ciąży nadal nie ma?
Jakie wygląda checklista badań przyszłej mamy?
Jak dieta, sen, ruch i emocje wpływają na jakość komórek jajowych i nasienia?
Co to jest programowanie metaboliczne?
Jak poznać swój cykl miesiączkowy?
W jaki sposób wyregulować hormony?
Dlaczego płodność to gra zespołowa?
Jak do planowania dziecka powinien przygotować się przyszły tata?
 
Zadbaj o siebie i świadomie przygotuj się do ciąży. Bo regularny cykl, stabilne hormony i dobre samopoczucie to fundament kobiecego zdrowia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 272

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Karta tytułowa

O płodności i niepłodności

Tadeusz Oleszczuk, Małgorzata Zielińska

 

 

 

 

Karta redakcyjna

©2026 Copyright by Małgorzata Zielińska & Tadeusz Oleszczuk

©2026 Copyright for this edition by Wydawnictwo Pascal.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana lub przekazywana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy, z wyjątkiem recenzentów, którzy mogą przytoczyć krótkie fragmenty tekstu.

Informacje zawarte w tej książce mają wyłącznie charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej ani nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym specjalistą ochrony zdrowia. Wszelkie decyzje dotyczące suplementacji, modyfikacji diety i leczenia należy poprzedzić indywidualną konsultacją lekarską, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych i stosowania leków.

 

Autorzy: Tadeusz Oleszczuk, Małgorzata Zielińska

Redakcja: Zuzanna Wierus

Korekta: Kamila Recław

Projekt graficzny okładki: Katarzyna Gaweł

eBook: Atelier Du Châteaux

Elementy graficzne makiety: Freepik (Maria_Fr)

Zdjęcia: Kamil Ozimek (zdjęcie autorki na okładce), Bartosz Maciejewski (zdjęcie autora na okładce)

Redaktor prowadząca: Alicja Pająk

Redaktor projektu: Agnieszka Filas

Kierownik redakcji: Agnieszka Górecka

 

Bielsko-Biała 2026Wydawnictwo Pascal sp. z o.o.ul. Zapora 2543-382 Bielsko-Białatel. [email protected], www.pascal.pl

ISBN 978-83-8317-799-1

 

Chcę być mamą

Wstęp

Co wi­dzę, gdy wy­obra­żam so­bie przy­szło­ść? W ja­kim miej­scu chcę być za 5, 10 czy 15 lat? Choć te py­ta­nia mo­gły­by paść pod­czas roz­mo­wy re­kru­ta­cyj­nej, to bar­dzo często za­da­ją je so­bie na­sze pa­cjent­ki. Ma­rzą o ro­dzi­nie – gro­mad­ce dzie­ci, domu pe­łnym gwa­ru, bli­sko­ści i cie­pła. Może to ta­kże two­je ma­rze­nie?

Nie­ste­ty dla nie­któ­rych ko­biet to od­le­gła wi­zja. Wie­le z nich la­ta­mi sta­ra się o upra­gnio­ne po­tom­stwo bez re­zul­ta­tu, od­bi­ja­jąc się od ko­lej­nych drzwi – spe­cja­li­stów i kli­nik.

Inne chcą się przy­go­to­wać do za­ło­że­nia ro­dzi­ny naj­le­piej, jak tyl­ko mogą, ale nie wie­dzą, od cze­go za­cząć. Gu­bią się w gąsz­czu do­brych rad udzie­la­nych przez oso­by bli­skie i nie­zna­jo­me, nie­rzad­ko przy­pad­ko­wych do­rad­ców z in­ter­ne­tu.

Co łączy wszyst­kie te ko­bie­ty? Brak kom­plek­so­we­go wspar­cia oraz ja­sne­go pla­nu dzia­ła­nia, a w nim od­po­wie­dzi na py­ta­nia o die­tę, dia­gno­sty­kę, o to, do ja­kich spe­cja­li­stów się wy­brać, oraz ja­kie co­dzien­ne na­wy­ki wspie­ra­ją ich cele, a któ­re – wręcz utrud­nia­ją ich osi­ągni­ęcie.

Mamy praw­dzi­we szczęście, że przy­szło nam żyć w cza­sach, kie­dy ci­ąża nie jest już za­gro­że­niem dla zdro­wia i ży­cia mamy, a zmia­ny za­cho­dzące w jej cie­le nie są owia­ne ta­jem­ni­cą – jak jesz­cze kil­ka wie­ków temu. Mimo to na­dal jed­nak bra­ku­je jed­no­li­tych za­le­ceń. Nie po­ma­ga­ją też in­ter­net i me­dia spo­łecz­no­ścio­we. Bo choć pe­łne bez­płat­nej wie­dzy, trud­no się od­na­le­źć w za­le­wie tych wszyst­kich wska­zó­wek, a przede wszyst­kim od­dzie­lić ziar­no od plew – rady nie­po­twier­dzo­ne ba­da­nia­mi na­uko­wy­mi i la­ta­mi prak­ty­ki od za­le­ceń, któ­re mają re­al­ną war­to­ść. Brak też ho­li­stycz­ne­go spoj­rze­nia na cia­ło, psy­chi­kę, zdro­wie, spo­sób odży­wia­nia się oraz styl ży­cia przy­szłej mamy, a ta­kże wie­dzy, jak jej dzia­ła­nia od­dzia­łu­ją na roz­wój pło­du, a po­tem bli­ską i dal­szą przy­szło­ść nowo na­ro­dzo­ne­go dziec­ka.

Wła­śnie dla­te­go, kie­dy po pre­mie­rze ksi­ążki „O tar­czy­cy. Cze­go gi­ne­ko­log Ci nie po­wie”, za­sta­na­wia­li­śmy się, jak naj­le­piej mo­że­my wes­przeć na­sze pa­cjent­ki, po­sta­no­wi­li­śmy się sku­pić na te­ma­cie płod­no­ści. Za po­mo­cą tej ksi­ążki chce­my ci po­móc jak naj­le­piej przy­go­to­wać się do ci­ąży, a ta­kże po­ka­zać, że ko­bie­ta płod­na to po pro­stu ko­bie­ta zdro­wa. Jed­no­cze­śnie pra­gnie­my za­zna­czyć, że in­for­ma­cje za­war­te w tej ksi­ążce mają wy­łącz­nie cha­rak­ter edu­ka­cyj­ny i po­pu­lar­no­nau­ko­wy. Nie sta­no­wią po­ra­dy me­dycz­nej ani nie za­stępu­ją kon­sul­ta­cji z le­ka­rzem lub in­nym spe­cja­li­stą ochro­ny zdro­wia. Wszel­kie de­cy­zje do­ty­czące su­ple­men­ta­cji, mo­dy­fi­ka­cji die­ty i le­cze­nia na­le­ży po­prze­dzić in­dy­wi­du­al­ną kon­sul­ta­cją le­kar­ską, zwłasz­cza w przy­pad­ku cho­rób prze­wle­kłych i sto­so­wa­nia le­ków.

O au­to­rach

Ta­de­usz Olesz­czuk – dr n. med., gi­ne­ko­log-po­ło­żnik z nie­mal 40-let­nim do­świad­cze­niem. Au­tor licz­nych be­st­sel­le­rów: „Cze­go gi­ne­ko­log Ci nie po­wie”, „Uspo­kój swo­je hor­mo­ny”, „Fa­cet jak mło­dy bóg”, „O me­no­pau­zie”, „Cze­go nie wie dziew­czy­na, a gi­ne­ko­log jej nie po­wie”, „O tar­czy­cy. Cze­go gi­ne­ko­log Ci nie po­wie”, „Zdro­wie bez wy­mó­wek” oraz „O te­ra­pii me­no­pau­zy”. Wy­stępu­je w roli eks­per­ta w pro­gra­mach te­le­wi­zyj­nych i ra­dio­wych oraz pre­le­gen­ta pod­czas kon­fe­ren­cji. Z pa­sją wspie­ra ko­bie­ty w ich dro­dze do zdro­wia i ma­cie­rzy­ństwa, a wa­żnym ele­men­tem jego pra­cy jest edu­ka­cja.

Ma­łgo­rza­ta Zie­li­ńska – die­te­tycz­ka kli­nicz­na. Od lat wspie­ra ko­bie­ty w dro­dze do po­pra­wy zdro­wia i sa­mo­po­czu­cia oraz osi­ągni­ęcia wy­ma­rzo­nej syl­wet­ki. To­wa­rzy­szy ko­bie­tom na ró­żnych eta­pach ży­cia – od okre­su doj­rze­wa­nia, przez ci­ążę i ma­cie­rzy­ństwo, aż po czas oko­ło­me­no­pau­zal­ny. Uczy, jak mądrze dbać o we­wnętrz­ną rów­no­wa­gę dzi­ęki die­cie, zdro­wym na­wy­kom oraz do­brej re­la­cji z cia­łem i je­dze­niem. Wspó­łau­tor­ka ksi­ążki „O tar­czy­cy. Cze­go gi­ne­ko­log Ci nie po­wie”.

Nie jesteś sama!

Do na­szych ga­bi­ne­tów nie­mal co­dzien­nie tra­fia­ją przy­szłe mamy. Te na po­cząt­ku dro­gi, tuż po tym, jak pod­jęły de­cy­zję o po­wi­ęk­sze­niu ro­dzi­ny, a ta­kże te z gro­mad­ką po­ciech i ma­rze­niem o ko­lej­nym dziec­ku. Wie­le z nich ma za sobą dłu­gą dro­gę pe­łną py­tań, a nie­rzad­ko też łez i fru­stra­cji.

Po­ni­żej przed­sta­wia­my kil­ka ta­kich hi­sto­rii – być może w któ­re­jś z nich do­strze­żesz sie­bie i swo­je wła­sne do­świad­cze­nia.

Bra­ku­jące ogni­wo

Dłu­gie mie­si­ące sta­rań o dziec­ko, po­tem dwie nie­uda­ne pró­by in vi­tro. Re­gu­lar­ne mie­si­ącz­ki, choć bez owu­la­cji. Ko­lej­ne wi­zy­ty le­kar­skie, ale bez żad­nej in­for­ma­cji o pro­ble­mie. Z ta­ki­mi do­świad­cze­nia­mi zgło­si­ła się do mnie 30-let­nia pa­cjent­ka z mężem. Szu­ka­li, py­ta­li i kon­sul­to­wa­li, jed­nak żad­ne do­tych­cza­so­we spo­tka­nie nie przy­bli­ża­ło ich do wy­ma­rzo­ne­go celu.

Po pierw­szej wi­zy­cie opu­ści­li mój ga­bi­net z dłu­gą li­stą ba­dań – i dla niej, i dla nie­go. Oka­za­ło się, że ko­bie­cie nikt do tej pory nie zle­cił ani kom­plek­so­wych ba­dań tar­czy­cy, ani ba­da­nia stęże­nia pro­lak­ty­ny, za­rów­no na czczo, jak i po ob­ci­ąże­niu. A prze­cież to pod­sta­wa! Ma­łej ob­jęto­ści tar­czy­cy (dla ko­biet nor­ma wy­no­si 15–18 ml) często to­wa­rzy­szą prze­cież wy­so­kie stęże­nie pro­lak­ty­ny lub jej nad­mier­ne sko­ki z po­wo­du stre­su, któ­re­go przy­czy­ną są m.in. nie­uda­ne pró­by za­jścia w ci­ążę…

Kie­dy para zgło­si­ła się do mnie z wy­ni­ka­mi, oka­za­ło się, że za brak owu­la­cji od­po­wia­da wła­śnie wy­so­ka pro­lak­ty­na, któ­ra wręcz za­blo­ko­wa­ła pra­cę jaj­ni­ków. Poza nią zbyt wy­so­kie stęże­nie mia­ło rów­nież TSH – ste­ru­jący tar­czy­cą (któ­ra wpły­wa na cały or­ga­nizm, ka­żda ko­mór­kę i tkan­kę!) hor­mon pro­du­ko­wa­ny przez przy­sad­kę.

Dziś para cie­szy się dwój­ką zdro­wych dzie­ci, a na dwie na­tu­ral­ne ci­ąże po­zwo­li­ło po­łącze­nie od­po­wied­nie­go le­cze­nia hi­per­pro­lak­ty­ne­mii i nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy, a ta­kże – oczy­wi­ście – zmia­na die­ty oraz pra­ca nad ogra­ni­cze­niem stre­su.

Nie­za­ła­twio­ne spra­wy

Ostat­nio zgło­si­ła się do mnie pa­cjent­ka w wie­ku 49 lat. Opo­wie­dzia­ła mi o swo­jej nie­ła­twej hi­sto­rii zdro­wot­nej. Jej pierw­sza ci­ąża za­ko­ńczy­ła się po­ro­nie­niem, dru­ga mu­sia­ła być sta­le pod­trzy­my­wa­na, a trze­cią za­ko­ńczo­no przed ter­mi­nem dro­gą ci­ęcia ce­sar­skie­go. Obec­nie wy­cho­wu­je dwój­kę pra­wie już do­ro­słych dzie­ci. Jej głów­ną bo­lącz­ką są chro­nicz­ne zmęcze­nie i za­par­cia, któ­re nie mi­ja­ją, choć jej en­do­kry­no­log wdro­żył le­cze­nie le­wo­ty­rok­sy­ną po zdia­gno­zo­wa­niu nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy.

Co łączy jej obec­ne do­le­gli­wo­ści z hi­sto­rią po­ło­żni­czą? Przede wszyst­kim upodo­ba­nie do die­ty pe­łnej cu­kru, któ­ry sta­no­wi je­den z czyn­ni­ków ry­zy­ka za­cho­ro­wa­nia na cu­krzy­cę – a tę stwier­dzo­no już u mamy pa­cjent­ki i jej bab­ci… Soki, sło­dy­cze, wy­pie­ki – to jej ulu­bio­ne prze­kąski, tak też było w trak­cie ciąż. A to wszyst­ko przy­czy­nia się do sła­be­go sa­mo­po­czu­cia, nie­opty­mal­nej pra­cy ukła­du po­kar­mo­we­go i – nie­ste­ty – do za­bu­rzeń pra­cy tar­czy­cy. Sam lek nie wy­star­czy! Do pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia tar­czy­ca po­trze­bu­je bia­łka, zdro­wych tłusz­czów, wy­so­kiej ja­ko­ści węglo­wo­da­nów, a ta­kże wi­ta­min, skład­ni­ków mi­ne­ral­nych i błon­ni­ka. Nie cu­kru!

Po do­dat­ko­wej dia­gno­sty­ce i ko­lej­nej kon­sul­ta­cji pa­cjent­ka cie­szy się nie tyl­ko spraw­nie dzia­ła­jącą tar­czy­cą (ta­kże po ob­ni­że­niu daw­ki leku!), ale też – a może przede wszyst­kim – do­brym sa­mo­po­czu­ciem ka­żde­go dnia. Re­gu­lar­ne wy­pró­żnie­nia, wy­so­ki po­ziom ener­gii – to wszyst­ko za­wdzi­ęcza zbi­lan­so­wa­nej die­cie pe­łnej wa­rzyw, orze­chów i na­sion oraz bia­łka zwie­rzęce­go i ro­ślin­ne­go.

Tym, co jed­nak cie­szy pa­cjent­kę naj­bar­dziej, jest to, że jej cór­ka bie­rze z niej przy­kład! Ona rów­nież zmie­ni­ła na­wy­ki o 180 stop­ni – już te­raz dba o zdro­wie swo­je i swo­ich przy­szłych dzie­ci.

Co łączy za­par­cia z po­ro­nie­nia­mi?

W swo­im ga­bi­ne­cie nie­daw­no go­ści­łem pa­cjent­kę, któ­ra cier­pia­ła na prze­wle­kłe za­par­cia. Od wie­lu lat wy­pró­żnia­ła się raz, mak­sy­mal­nie dwa razy w ty­go­dniu. To jed­nak nie było nie­ste­ty jej je­dy­ne zmar­twie­nie. Mia­ła 34 lata, a o dziec­ko bez­sku­tecz­nie sta­ra­ła się już od ośmiu, a dwie ci­ąże sko­ńczy­ły się po­ro­nie­niem.

Ma­jąc już w gło­wie pe­wien trop, dla­cze­go dzia­ła­nia pa­cjent­ki i jej part­ne­ra mogą nie przy­no­sić skut­ku, po­pro­si­łem ją o wy­ko­na­nie kom­plek­so­wych ba­dań – w tym pa­ne­lu tar­czy­co­we­go: TSH, FT3, FT4, prze­ciw­ciał anty-TPO i anty-TG oraz USG tar­czy­cy.

Oka­za­ło się, że wy­mie­nio­ne prze­ciw­cia­ła zna­cząco prze­kra­cza­ją nor­my la­bo­ra­to­ryj­ne, co wraz z USG wska­zu­je i na cho­ro­bę Ha­shi­mo­to, i na duży stan za­pal­ny w or­ga­ni­zmie.

Jaki ma to zwi­ązek z za­par­cia­mi? Nie­pra­wi­dło­wa die­ta, ubo­ga w błon­nik, a bo­ga­ta w cu­kier, sprzy­ja dys­bio­zie je­li­to­wej – czy­li nie­pra­wi­dło­we­mu skła­do­wi drob­no­ustro­jów w je­li­tach. To po­wo­du­je za­par­cia i za­le­ga­nie w je­li­tach tok­sycz­nych z cza­sem pro­duk­tów tra­wie­nia. W ten spo­sób na­si­la się też stan za­pal­ny, któ­ry za­ostrza Ha­shi­mo­to i ne­ga­tyw­nie wpły­wa na go­spo­dar­kę hor­mo­nal­ną oraz płod­no­ść pa­cjent­ki.

Jak roz­wi­ązać tę pa­to­wą sy­tu­ację? Za­cząć od die­ty. To źró­dło ener­gii nie tyl­ko dla nas sa­mych, a ta­kże dla do­bro­czyn­nych bak­te­rii je­li­to­wych, dzi­ęki któ­rym mo­że­my się wy­pró­żniać co­dzien­nie, a co za tym idzie – cie­szyć się lek­ko­ścią, wspie­rać sku­tecz­ne le­cze­nie cho­rób i zwi­ęk­szać płod­no­ść.

Le­cze­nie ob­ja­wo­we

Wie­le lat nie­sku­tecz­nych sta­rań o po­tom­ka – z ta­kim zmar­twie­niem zgło­si­ła się do mnie 42-let­nia pa­cjent­ka. Mimo zdia­gno­zo­wa­nej w mło­do­ści hi­per­pro­lak­ty­ne­mii oraz zi­den­ty­fi­ko­wa­ne­go w re­zo­nan­sie ma­gne­tycz­nym mi­kro­gru­czo­la­ka przy­sad­ki ko­bie­ta nie zo­sta­ła pod­da­na le­cze­niu. Wcze­śniej przyj­mo­wa­ła za to do­ust­ną an­ty­kon­cep­cję hor­mo­nal­ną. Po co? Aby roz­wi­ązać pro­blem dłu­gich i nie­re­gu­lar­nych cy­kli.

Za­sko­czy­łem ją, mó­wi­ąc, że od­po­wie­dź na jej pro­ble­my cały czas była tuż obok niej. Ża­den spe­cja­li­sta po pro­stu nie po­łączył kro­pek! An­ty­kon­cep­cja nie wy­re­gu­lo­wa­ła jej cy­klu, a je­dy­nie za­ma­sko­wa­ła pro­ble­my. Wy­star­czy­ło jed­nak wdro­żyć ce­lo­wa­ne le­cze­nie i nowe na­wy­ki ży­wie­nio­we, aby sku­tecz­nie ob­ni­żyć stęże­nie pro­lak­ty­ny. To wła­śnie jej nad­miar po­wo­do­wał zbyt dłu­gie, nie­re­gu­lar­ne i często też bez­owu­la­cyj­ne cy­kle. Za­sto­so­wa­łem le­cze­nie i zle­ci­łem die­tę prze­ciw­za­pal­ną, któ­rą opi­su­je­my w tej ksi­ążce. Co da­lej? Te­raz cze­kam na ko­lej­ne spo­tka­nie z pa­cjent­ką – nie mogę się do­cze­kać do­brych wie­ści!

Wszyst­kie­mu win­ny cu­kier

Pro­lak­ty­na w nor­mie, spraw­na tar­czy­ca, ale ja­sna dia­gno­za – PCOS. Co da­lej? Z ta­kim py­ta­niem zgło­si­ła się do mnie 31-lat­ka. Do tej pory nie zna­la­zła od­po­wie­dzi, jak za­jść w ci­ążę z po­li­cy­stycz­ny­mi jaj­ni­ka­mi na po­kła­dzie.

Prze­pro­wa­dzi­łem wiec wy­wiad i za­po­zna­łem się z do­tych­cza­so­wy­mi wy­ni­ka­mi ba­dań pa­cjent­ki. Kwe­stie, któ­re szcze­gól­nie zwró­ci­ły moją uwa­gę, do tej pory były po­mi­ja­ne przez wie­lu le­ka­rzy. To nie­daw­ny wzrost masy cia­ła, a ta­kże pod­wy­ższo­ne wy­ni­ki glu­ko­zy i in­su­li­ny na czczo. Te ja­sno wska­zy­wa­ły na in­su­li­no­opor­no­ść – a to prze­cież pierw­szy krok do PCOS, a tym sa­mym nie­re­gu­lar­no­ści cy­kli i bra­ku owu­la­cji. In­su­li­no­opor­no­ść po­ci­ąga też za sobą wie­le in­nych nie­przy­jem­nych ob­ja­wów oraz jed­no­stek cho­ro­bo­wych.

Co po­ra­dzi­łem pa­cjent­ce? Zmia­nę die­ty o 180 stop­ni, w tym eli­mi­na­cję cu­kru, a przede wszyst­kim nad­mia­ru fruk­to­zy. Ko­niec z mi­ską owo­ców na śnia­da­nie i so­kiem owo­co­wym – za­miast tego ga­rść bo­ró­wek po zbi­lan­so­wa­nym po­si­łku. Po­le­ci­łem jej po­si­łki sy­cące i bo­ga­te w bia­łko oraz błon­nik, bez pod­ja­da­nia. To po­mo­że zmniej­szyć masę cia­ła. W jaki spo­sób? Tego do­wiesz się na ko­lej­nych stro­nach tej ksi­ążki.

Męski punkt wi­dze­nia

„Pa­nie dok­to­rze, tak dłu­go sta­ra­my się z żoną o dziec­ko, i nic!” – to zda­nie usły­sza­łem od mło­de­go mężczy­zny, pa­cjen­ta, któ­ry prze­czy­tał moją ksi­ążkę „Fa­cet jak mło­dy bóg”. To ona uświa­do­mi­ła mu, że do tej pory całą od­po­wie­dzial­no­ść przy­pi­sy­wał żo­nie – uwa­żał, że płod­no­ść to dam­ska spra­wa, a brak ci­ąży wi­ąże się tyl­ko ze sta­nem zdro­wia ko­bie­ty, a więc ta­kże jej die­tą czy sty­lem ży­cia. Po prze­czy­ta­niu roz­dzia­łu o męskiej płod­no­ści jego po­glądy dra­stycz­nie się zmie­ni­ły. „Pa­nie dok­to­rze, zro­bię wszyst­ko, zba­dam, co trze­ba, niech mi tyl­ko pan po­wie, co da­lej!”.

Zmo­ty­wo­wa­ny pa­cjent otrzy­mał ode mnie nie­krót­ką li­stę. A na niej m.in. ba­da­nia na­sie­nia z oce­ną mor­fo­lo­gii plem­ni­ków i frag­men­ta­cją DNA, pa­ra­me­try zwi­ąza­ne z tar­czy­cą, a ta­kże stęże­nia glu­ko­zy i in­su­li­ny w celu wy­klu­cze­nia in­su­li­no­opor­no­ści oraz kil­ka in­nych ba­dań. Nie cze­ka­jąc na wy­ni­ki, miał też za­dbać o swo­ją die­tę i ak­tyw­no­ść fi­zycz­ną – naj­le­piej 1–2 go­dzi­ny, 2–3 razy w ty­go­dniu. Naj­wi­ęk­szą zmia­ną dla mężczy­zny było jed­nak po­rzu­ce­nie pa­pie­ro­sów i al­ko­ho­lu.

Choć pierw­sze ba­da­nia nie na­pa­wa­ły opty­mi­zmem, to już kil­ka mie­si­ęcy po wdro­że­niu ró­żno­rod­nej die­ty i częst­szych wi­zyt na si­łow­ni, a ta­kże rzu­ce­niu pa­le­nia wi­zy­ta od­by­ła się w szer­szym gro­nie – z mężczy­zną i jego ci­ężar­ną żoną. Po­zo­sta­je cze­kać na szczęśli­we roz­wi­ąza­nie!

Czy to od­osob­nio­ny przy­pa­dek? Nie! Co­raz wi­ęcej mężczyzn, je­dząc żyw­no­ść wy­so­ko­prze­two­rzo­ną, bo­ga­tą w cu­kier i jego za­mien­ni­ki, ry­zy­ku­je roz­wo­jem in­su­li­no­opor­no­ści. W ich or­ga­ni­zmie ro­sną stęże­nia in­su­li­ny, kwa­su mo­czo­we­go, a wa­run­ki do co­dzien­ne­go po­wsta­wa­nia plem­ni­ków ule­ga­ją po­gor­sze­niu. I choć nor­ma pra­wi­dło­wo zbu­do­wa­nych plem­ni­ków w na­sie­niu jest obec­nie za­ni­żo­na i zgod­nie z re­ko­men­da­cją WHO wy­no­si tyl­ko 4%, to co­raz częściej w wy­ni­kach wi­dzę co naj­wy­żej 2%. Czy to wy­star­czy? Do na­tu­ral­ne­go po­częcia nie, więc może to być wska­za­niem do in vi­tro.

Pra­wi­dło­wa bu­do­wa plem­ni­ka z głów­ką, wstaw­ką i wit­ką to jed­no, ale po­zo­sta­je kwe­stia tego, jaki za­wie­ra ma­te­riał ge­ne­tycz­ny. To bar­dzo wa­żne! A wspó­łcze­sna die­ta i styl ży­cia nie sprzy­ja­ją do­brej ja­ko­ści na­sie­nia. Co­raz wi­ęcej par ma więc pro­blem z na­tu­ral­nym po­częciem.

Lek na wszyst­ko

Brak okre­su od kil­ku mie­si­ęcy. Ko­lej­ne wy­wo­ły­wa­nie krwa­wie­nia mie­si­ęcz­ne­go le­ka­mi lub włącze­nie an­ty­kon­cep­cji mimo ja­sne­go celu po­wi­ęk­sze­nia ro­dzi­ny.

Taki prze­pis na ci­ążę otrzy­ma­ła mło­da pa­cjent­ka, któ­rą po­zna­łam w swo­im ga­bi­ne­cie die­te­tycz­nym. Zi­ry­to­wa­na i za­smu­co­na bra­kiem ja­snych wska­zó­wek i pla­nu dzia­ła­nia chcia­ła po­znać opi­nię in­ne­go spe­cja­li­sty. Wspó­łpra­cę roz­po­częły­śmy od wy­wia­du zdro­wot­ne­go i ana­li­zy jej sta­nu zdro­wia.

Nie­do­czyn­na tar­czy­ca oka­za­ła się je­dy­nie wierz­cho­łkiem góry lo­do­wej. Poza nią pa­cjent­ka cier­pia­ła na in­su­li­no­opor­no­ść, a ba­da­nia wy­ka­za­ły wy­so­ki po­ziom an­dro­ge­nów oraz licz­ne nie­do­bo­ry skład­ni­ków odżyw­czych. Prio­ry­te­to­wo ogra­ni­czy­ły­śmy w jej die­cie udział pro­duk­tów prze­two­rzo­nych, w tym sło­dy­czy. Za­dba­ły­śmy o sy­cące po­si­łki o ni­skim ła­dun­ku gli­ke­micz­nym, aby nie do­cho­dzi­ło do na­głych i zbyt du­żych sko­ków glu­ko­zy. To pod­sta­wa die­to­te­ra­pii in­su­li­no­opor­no­ści i za­bu­rzeń pra­cy tar­czy­cy. Pa­cjent­kę miał za za­da­nie wes­przeć też pro­to­kół su­ple­men­ta­cji, ma­jący na celu wy­sy­ce­nie or­ga­ni­zmu wi­ta­mi­na­mi i skład­ni­ka­mi mi­ne­ral­ny­mi.

Jak ko­ńczy się to hi­sto­ria? Ona cały czas trwa, jed­nak dzi­ęki sper­so­na­li­zo­wa­nym dzia­ła­niom nie sta­ra­my się już o po­wrót mie­si­ącz­ki. Ta wró­ci­ła, i to re­gu­lar­na jak w ze­gar­ku. Dziś na­szym prio­ry­te­tem jest wzmoc­nie­nie przy­szłej mamy, aby jak naj­szyb­ciej mo­gła się cie­szyć zdro­wym po­tom­stwem.

Wie­czor­ne smut­ki

Na kon­sul­ta­cję die­te­tycz­ną zgło­si­ła się do mnie inna pa­cjent­ka, któ­ra od lat ma­rzy­ła o dziec­ku. Do tej pory jed­nak sta­ra­nia jej i jej męża po­zo­sta­wa­ły bez­sku­tecz­ne. Ze względu na zwi­ęk­szo­ną masę cia­ła oraz in­su­li­no­opo­or­no­ść le­karz pro­wa­dzący za­le­cił jej kon­sul­ta­cję die­te­ty­ka kli­nicz­ne­go.

Kie­dy ana­li­zo­wa­łam dzien­ni­czek ży­wie­nio­wy pa­cjent­ki, czy­li za­pis jej ostat­nich po­si­łków, wszyst­ko wy­da­wa­ło mi się jak w naj­lep­szym po­rząd­ku. Odżyw­cze i sy­cące śnia­da­nia oraz zbi­lan­so­wa­ne obia­dy. Moją uwa­gę zwró­cił jed­nak wie­czór. Pa­cjent­ka opo­wie­dzia­ła mi, że kie­dy ko­ńczy pra­cę i ma chwi­lę spo­ko­ju, przy­tła­cza­ją ją smu­tek i żal z po­wo­du bez­sku­tecz­nych sta­rań o dziec­ko i lat wy­pe­łnio­nych wi­zy­ta­mi le­kar­ski­mi i ba­da­nia­mi. Zna­la­zła jed­nak nie­świa­do­my spo­sób na roz­ła­do­wa­nie na­pi­ęcia i od­wró­ce­nie uwa­gi od pro­ble­mów – sło­dy­cze na ko­la­cję, po ko­la­cji, przed snem.

To skie­ro­wa­ło na­szą wspó­łpra­cę na inny, nowy tor. Poza za­dba­niem o sy­cącą die­tę, wspie­ra­jącą zdro­wie, roz­po­częły­śmy ta­kże dzia­ła­nia psy­cho­die­te­tycz­ne. Pod­czas ko­lej­nych spo­tkań szu­ka­ły­śmy in­nych me­tod roz­ła­do­wa­nia stre­su. Pa­cjent­ka uczy­ła się roz­ró­żniać głód fi­zycz­ny od emo­cjo­nal­ne­go i two­rzy­ła sieć wspar­cia wśród bli­skich, jed­no­cze­śnie bu­du­jąc swo­je po­czu­cie spraw­czo­ści. A to wszyst­ko przy akom­pa­nia­men­cie spa­da­jącej masy cia­ła.

I choć ta pod­róż cały czas trwa, obie wie­rzy­my w jej szczęśli­wy ko­niec, ocze­ku­jąc na mo­ment, kie­dy pa­cjent­ka uj­rzy na te­ście ci­ążo­wym wy­ma­rzo­ne dwie kre­ski.

Przygotowanie do ciąży – co to właściwie znaczy?

Na czym wła­ści­wie po­le­ga przy­go­to­wa­nie do ci­ąży i jak dłu­go po­win­no trwać? I czy aby na pew­no jest po­trzeb­ne?

Być może i ty, jak wie­le na­szych pa­cjen­tek, za­da­jesz so­bie te py­ta­nia. Chce­my pod­kre­ślić, że przy­go­to­wa­nie do ci­ąży nie jest rów­no­znacz­ne ze sta­ra­nia­mi o dziec­ko – to etap, któ­ry je po­prze­dza. Mo­żesz go roz­po­cząć w ka­żdym mo­men­cie, na­wet je­śli nie pla­nu­jesz ma­cie­rzy­ństwa za chwi­lę ani na­wet za kil­ka mie­si­ęcy. Co wi­ęcej, im wi­ęcej dasz so­bie cza­su, tym lep­sze efek­ty to przy­go­to­wa­nie przy­nie­sie. Zwłasz­cza że płod­no­ść to nie tyl­ko go­to­wo­ść na dziec­ko. To wie­le, wie­le wi­ęcej – płod­no­ść to pe­łnia zdro­wia. Dba­jąc o płod­no­ść, dbasz bo­wiem o:

•re­gu­lar­ne cy­kle z owu­la­cja­mi;

•bez­bo­le­sne, nie­prze­sad­nie ob­fi­te ani zbyt skąpe mie­si­ącz­ki;

•brak PMS;

•sta­bil­ne po­zio­my ener­gii, mo­ty­wa­cji oraz li­bi­do;

•pra­wi­dło­wą masę cia­ła;

•do­brze odży­wio­ny or­ga­nizm, bez nie­do­bo­rów i nie­zdia­gno­zo­wa­nych jed­no­stek cho­ro­bo­wych;

•świet­ny na­strój;

•po­wo­dze­nie w sta­ra­niach o po­tom­stwo.

Wiedz, że na­szym ce­lem nie jest na­mó­wie­nie cię do nie­ko­ńczących się sta­rań o by­cie naj­lep­szą wer­sją sie­bie. Upew­nij się jed­nak, że twój or­ga­nizm do­trzy­mu­je ci tem­pa. Po­trak­tuj ten czas jako mo­ment, by wsłu­chać się w samą sie­bie – w swo­je cia­ło i swój cykl.

A my? My ci w tym po­mo­że­my jako prze­wod­ni­cy. Prze­pro­wa­dzi­my cię przez wszyst­kie naj­wa­żniej­sze kro­ki przy­go­to­wań do ci­ąży, do któ­rych na­le­żą:

1. Dia­gno­sty­ka – do­sto­so­wa­na do sta­nu zdro­wia i hi­sto­rii me­dycz­nej, ma­jąca na celu: kon­tro­lę wcze­śniej zdia­gno­zo­wa­nych jed­no­stek cho­ro­bo­wych lub – ewen­tu­al­nie – roz­po­zna­nie no­wych, iden­ty­fi­ka­cję nie­do­bo­rów skład­ni­ków odżyw­czych, po­li­mor­fi­zmów ge­ne­tycz­nych, in­fek­cji itp.

2. Plan dzia­ła­nia – okre­śle­nie nie­do­bo­rów, jed­no­stek cho­ro­bo­wych, któ­re mogą wy­ma­gać far­ma­ko- i die­to­te­ra­pii oraz su­ple­men­ta­cji.

3. Nor­ma­li­za­cja masy cia­ła, za­rów­no w przy­pad­ku nie­do­wa­gi, jak i nad­wa­gi i oty­ło­ści.

4. Po­pra­wa spo­so­bu odży­wia­nia na taki, któ­ry za­pew­ni wspar­cie le­cze­nia oraz do­bre sa­mo­po­czu­cie na co dzień.

5. Zmia­na na­wy­ków i sty­lu ży­cia – ak­tyw­no­ść fi­zycz­na, sta­ły rytm do­bo­wy i za­rządza­nie stre­sem, któ­re ta­kże mają wpływ na stan zdro­wia i płod­no­ść.

6. Ogra­ni­cze­nie eks­po­zy­cji na za­nie­czysz­cze­nia obec­ne w do­mach i bli­skim oto­cze­niu.

Wszel­kie do­dat­ko­we dzia­ła­nia za­le­żne od sta­nu zdro­wia, w tym kon­tro­la sto­ma­to­lo­gicz­na i szcze­pie­nia.

Z pa­mi­ęt­ni­ka dok­to­ra Ta­de­usza

Kil­ka dni temu otrzy­ma­łem ma­ila – kil­ka zdań wdzi­ęcz­no­ści, któ­re zo­sta­ną ze mną na dłu­go. Au­tor­ka na­pi­sa­ła, że po sze­ściu la­tach sta­rań o ci­ążę tra­fi­ła do mo­je­go ga­bi­ne­tu w po­ło­wie 2024 roku. To było sze­ść lat roz­cza­ro­wań, ci­ągłe­go cze­ka­nia i po­wro­tów do punk­tu wy­jścia. Sze­ść lat ży­cia pod­po­rząd­ko­wa­nych jed­ne­mu ce­lo­wi i py­ta­niu: dla­cze­go wci­ąż się nie uda­je? W wia­do­mo­ści nie wspo­mi­na jed­nak o szcze­gó­łach me­dycz­nych – wy­ni­kach ba­dań i ob­ja­wach, i to jest dla mnie bar­dzo zna­czące. Pi­sze o roz­mo­wie, no­wej na­dziei i zmia­nie spo­so­bu my­śle­nia o wła­snym cie­le. O die­cie, o su­ple­men­tach i o zmia­nie sty­lu ży­cia – no­wym po­rząd­ku, w któ­rym jej cia­ło mo­gło wresz­cie się uspo­ko­ić. Po tej wi­zy­cie nie wy­da­rzył się cud z dnia na dzień, nie było na­tych­mia­sto­we­go efek­tu, ale był pro­ces. Pro­ces zmia­ny na­wy­ków, od­bu­do­wy re­la­cji z wła­snym cia­łem, a przede wszyst­kim – zro­zu­mie­nia, że płod­no­ść nie jest czy­mś, co mo­żna wy­mu­sić na swo­im cie­le na­wet naj­lep­szą pro­ce­du­rą – je­śli funk­cjo­nu­je ono w ci­ągłym na­pi­ęciu. Ci­ąża przy­szła po cza­sie. Au­tor­ka ma­ila jest dziś w 21. ty­go­dniu, a ci­ąża roz­wi­ja się pra­wi­dło­wo. Ma­le­ństwo to dziew­czyn­ka – jej świe­że zdjęcie z USG ko­bie­ta za­łączy­ła do ma­ila. „Dzi­ęki roz­mo­wie z Pa­nem wci­ąż mia­łam na­dzie­ję, że się uda”. I to zda­nie naj­le­piej od­da­je sens pra­cy z płod­no­ścią. Bo płod­no­ść to nie tyl­ko bio­lo­gia. To rów­nież psy­chi­ka, po­czu­cie bez­pie­cze­ństwa, za­ufa­nie do wła­sne­go cia­ła i do pro­ce­su, któ­ry cza­sem wy­ma­ga cza­su. Ko­bie­ty po la­tach sta­rań zbyt często sły­szą tyl­ko jed­no: „Trze­ba pró­bo­wać da­lej”. A ja uwa­żam, że cza­sem trze­ba prze­stać pró­bo­wać, a za­cząć ro­zu­mieć, co or­ga­nizm pró­bu­je po­wie­dzieć. Ten mail jest do­wo­dem na to, że zmia­na sty­lu ży­cia nie jest do­dat­kiem do le­cze­nia, die­ta nie jest fa­na­be­rią, su­ple­men­ta­cja ma sens, je­śli wy­ni­ka z po­trzeb or­ga­ni­zmu, a roz­mo­wa bywa rów­nie wa­żna jak re­cep­ta. To jed­na z tych hi­sto­rii, któ­re przy­po­mi­na­ją, dla­cze­go war­to pa­trzeć sze­rzej, a płod­no­ść na­le­ży trak­to­wać jako pro­ces przy­wra­ca­nia rów­no­wa­gi, a nie wy­łącz­nie jako cel do osi­ągni­ęcia. Na ko­ńcu ma­ila au­tor­ka dzi­ęku­je i ży­czy mi zdro­wia oraz suk­ce­sów. Naj­wi­ęk­szym suk­ce­sem w pra­cy le­ka­rza nie jest jed­nak sta­ty­sty­ka, tyl­ko mo­ment, w któ­rym ktoś po la­tach pi­sze: „Uda­ło się. I wci­ąż je­stem spo­koj­na, obec­na w swo­im cie­le”. I wła­śnie dzi­ęki ta­kim hi­sto­riom po­wsta­ła ta ksi­ążka.

Pa­mi­ętaj, że dro­ga do zdro­wia i płod­no­ści nie jest sa­mot­ną pod­ró­żą – za­proś do ak­tyw­ne­go udzia­łu swo­je­go part­ne­ra. Przy­go­to­wa­nie do ci­ąży do­ty­czy bo­wiem i ko­bie­ty, i mężczy­zny. Z tego względu mężczy­znom de­dy­ku­je­my od­dziel­ny, przed­ostat­ni roz­dział tej ksi­ążki.

Jak dłu­go po­win­no trwać przy­go­to­wa­nie do ro­dzi­ciel­stwa? Nie mamy na to jed­nej od­po­wie­dzi dla ka­żde­go – ta za­le­ży od sta­nu zdro­wia przy­szłych ro­dzi­ców. Często jed­nak po­le­ca­my, aby przy­go­to­wa­nia trwa­ły mi­ni­mum trzy mie­si­ące, a cza­sem na­wet rok. Czas przy­go­to­wań wy­zna­cza sam or­ga­nizm, po­nie­waż ko­mór­ka ja­jo­wa ko­bie­ty po­trze­bu­je mi­ni­mum trzech mie­si­ęcy, aby doj­rzeć do za­płod­nie­nia. Na­to­miast sper­ma­to­ge­ne­za, czy­li cykl roz­wo­jo­wy plem­ni­ka, trwa ok. 75 dni, a więc nie­wie­le kró­cej.

Je­śli to brzmi dla cie­bie jak wiecz­no­ść, spójrz na ten czas jak na in­we­sty­cję z wy­jąt­ko­wym zwro­tem. Tym, co mo­żesz dzi­ęki niej zy­skać, jest nie tyl­ko wła­sne zdro­wie, ale też zdro­wie two­je­go dziec­ka – tuż po na­ro­dzi­nach i w przy­szło­ści. Nie mu­sisz się też oba­wiać re­wo­lu­cji – w tej pod­ró­ży twój suk­ces będzie sumą ma­łych kro­ków. I choć pa­nu­je moda na szyb­kie roz­wi­ąza­nia i ma­gicz­ne spo­so­by – zwol­nij i daj so­bie czas. Za­dbaj o sie­bie, za­nim za­czniesz dbać o dwa ży­cia! Dzi­ęki temu po­da­ru­jesz swo­jej cór­ce lub sy­no­wi naj­lep­szy start.

Po co to wszystko? O programowaniu metabolicznym

Czy przy­go­to­wa­nie do ci­ąży na­praw­dę jest ta­kie wa­żne? Czy to, co je ko­bie­ta, na co cho­ru­je i jak się czu­je, aż w tak du­żym stop­niu prze­kła­da się na przy­szło­ść jej dzie­ci?

Tak! A po­twier­dza to teo­ria pro­gra­mo­wa­nia me­ta­bo­licz­ne­go, ina­czej we­wnątrz­ma­cicz­ne­go lub pło­do­we­go. Za­kła­da ona, że stan fi­zycz­ny i psy­chicz­ny przy­szłej mamy, jej zdro­wie, do­le­gli­wo­ści, die­ta, styl ży­cia oraz stres od­dzia­łu­ją na płód i pro­gra­mu­je jego pra­wi­dło­wy roz­wój w cza­sie ci­ąży, a ta­kże zdro­wie dziec­ka po po­ro­dzie, a na­wet w do­ro­sło­ści. Czyn­ni­ki te są szcze­gól­nie wa­żne w tzw. okre­sach kry­tycz­nych, czy­li w cza­sie naj­in­ten­syw­niej­sze­go roz­wo­ju pło­du. Naj­częściej przyj­mu­je się, że ten okres to pierw­sze 1000 dni ży­cia dziec­ka, od mo­men­tu po­częcia aż do 2. uro­dzin.

O pro­gra­mo­wa­niu me­ta­bo­licz­nym pi­sze­my w tej ksi­ążce rów­nież dla­te­go, że zdro­wie i pra­wi­dło­wy roz­wój dziec­ka mają swój po­czątek jesz­cze przed ci­ążą! Przy­go­to­wa­nia do ci­ąży to mo­ment, kie­dy mo­żesz się po­sta­rać o to, by w ten wy­jąt­ko­wy okres we­jść w pe­łni go­to­wa. A ta­kże upew­nić się, że do­star­czasz swo­je­mu or­ga­ni­zmo­wi od­po­wied­nią po­daż ener­gii, wi­ta­min i skład­ni­ków odżyw­czych – tak aby w ci­ąży mieć się czym dzie­lić. A to klu­czo­we, po­nie­waż jak wska­zu­ją na­ukow­cy, im wcze­śniej w cza­sie ci­ąży po­ja­wia się szko­dli­wy czyn­nik, np. nie­do­bo­ry, cho­ro­ba lub nie­do­ży­wie­nie mat­ki, ro­śnie ry­zy­ko po­wi­kłań ci­ążo­wych.

Jak to mo­żli­we, że die­ta i co­dzien­ne na­wy­ki ko­bie­ty mają tak zna­czący wpływ na zdro­wie jej po­tom­stwa? Me­cha­ni­zmy, któ­re sto­ją u pod­staw pro­gra­mo­wa­nia me­ta­bo­licz­ne­go, wci­ąż są ba­da­ne. Często jed­nak wska­zu­je się na epi­ge­ne­ty­kę, któ­ra za­kła­da, że choć dziec­ko dzie­dzi­czy okre­ślo­ny ze­staw ge­nów (DNA), to, któ­re z nich będą ak­tyw­ne, a któ­re nie – za­le­ży od wa­run­ków oto­cze­nia, w tym zdro­wia mamy.

Jed­nym z wa­żniej­szych aspek­tów pro­gra­mo­wa­nia pło­do­we­go jest masa cia­ła ko­bie­ty. Za­rów­no zbyt ni­ska, jak i zbyt wy­so­ka może pro­wa­dzić do po­wi­kłań w cza­sie ci­ąży, nie­pra­wi­dło­wej masy cia­ła dziec­ka tuż po na­ro­dzi­nach, a ta­kże w dzie­ci­ństwie oraz w pó­źniej­szym ży­ciu.

Ja­kie skut­ki może mieć zbyt ni­ska masa cia­ła ko­bie­ty przed ci­ążą i na jej po­cząt­ku?

•Ni­ska masa uro­dze­nio­wa no­wo­rod­ka, to zna­czy mniej niż 2,5 kg, na sku­tek ogra­ni­czo­ne­go trans­por­tu sub­stan­cji odżyw­czych do or­ga­ni­zmu dziec­ka.

•Ten­den­cja do go­nie­nia ró­wie­śni­ków – choć to kom­plet­nie nie­in­tu­icyj­ne, masa dzie­ci z ni­ską masą uro­dze­nio­wą, któ­rych roz­wój we­wnątrz­ma­cicz­ny był ogra­ni­czo­ny, przez pierw­sze lata po po­ro­dzie ro­śnie zbyt szyb­ko, często pro­wa­dząc do nad­wa­gi i zwi­ęk­sza­jąc ry­zy­ko roz­wo­ju in­su­li­no­opor­no­ści.

•Je­śli ni­skiej ma­sie mamy to­wa­rzy­szy nie­do­ży­wie­nie – jest to istot­ny czyn­nik ry­zy­ka roz­wo­ju nad­ci­śnie­nia, cu­krzy­cy typu 2 i oty­ło­ści u dziec­ka. Zja­wi­sko to za­ob­ser­wo­wa­no, ba­da­jąc dzie­ci uro­dzo­ne pod ko­niec II woj­ny świa­to­wej w Ho­lan­dii, kie­dy pa­no­wał tam głód, a ko­bie­ty często przyj­mo­wa­ły nie wi­ęcej niż 700 kcal na dobę. Ob­ser­wo­wa­no je aż do lat 90. XX i stwier­dzo­no u nich zwi­ęk­szo­ne ry­zy­ko cho­rób ser­co­wo-na­czy­nio­wych, cu­krzy­cy typu 2 i oty­ło­ści, a inni ba­da­cze wska­za­li też na po­wi­ąza­nie z wy­stępo­wa­niem schi­zo­fre­nii. Po­dob­ne ba­da­nia pro­wa­dzo­no też na 40-lat­kach uro­dzo­nych w cza­sie gło­du w Ni­ge­rii (w la­tach 1968–1970). Ta­kże u nich wy­ka­za­no wy­ższe ry­zy­ko wy­stąpie­nia cho­rób me­ta­bo­licz­nych.

Na­to­miast zwi­ęk­szo­na masa cia­ła przy­szłej mamy pod­no­si ry­zy­ko ma­kro­so­mii, czy­li zbyt du­żej masy cia­ła dziec­ka po po­ro­dzie (4000 g), a ta­kże w przy­szło­ści. Może ta­kże pro­wa­dzić do:

•we­wnątrz­ma­cicz­ne­go ob­umar­cia pło­du;

•wy­stąpie­nia u ko­bie­ty cu­krzy­cy ci­ążo­wej oraz nad­ci­śnie­nia, któ­re pod­no­szą ry­zy­ko gro­źnych po­wi­kłań;

•dłu­ższe­go cza­su ho­spi­ta­li­za­cji po po­ro­dzie;

•wzro­stu ry­zy­ka roz­wo­ju u dziec­ka (w mło­do­ści oraz w do­ro­sło­ści) in­su­li­no­opor­no­ści, cu­krzy­cy typu 2, dys­li­pi­de­mii, nad­ci­śnie­nia i cho­rób ser­co­wo-na­czy­nio­wych.

Okiem die­te­tycz­ki Gosi

Re­duk­cja lub zwi­ęk­sze­nie masy cia­ła to pro­ces. War­to po­de­jść do nie­go z tro­ską i – oczy­wi­ście – z pla­nem. Zwłasz­cza że od­chu­dza­nie opar­te na die­cie re­stryk­cyj­nej, eli­mi­na­cyj­nej i ni­sko­ka­lo­rycz­nej może pro­wa­dzić do nie­do­bo­rów – bia­łka, wi­ta­min i skład­ni­ków mi­ne­ral­nych. A to, mimo pra­wi­dło­wej masy cia­ła, ta­kże może nie­ko­rzyst­nie wpły­nąć na prze­bieg ci­ąży oraz roz­wój po­tom­stwa.

Licz­by licz­ba­mi, jed­nak za­wsze naj­wa­żniej­sza jest ja­ko­ść – ta­kże die­ty przy­szłej mamy. Die­ta wy­so­ko­odżyw­cza, opar­ta na na­tu­ral­nych pro­duk­tach, zwi­ęk­szy szan­sę nie tyl­ko na ci­ążę, ale też na pra­wi­dło­wy roz­wój dziec­ka oraz do­bre sa­mo­po­czu­cie ko­bie­ty przed ci­ążą, w jej cza­sie i w po­ło­gu.

Przy­gląda­jąc się swo­je­mu do­tych­cza­so­we­mu spo­so­bo­wi odży­wia­nia, war­to się naj­pierw za­sta­no­wić, czy jesz wy­star­cza­jąco dużo bia­łka. Ten skład­nik bu­du­je two­je hor­mo­ny, w tym tar­czy­co­we, a pra­wi­dło­wa pra­ca tar­czy­cy to nie­zbęd­ny ele­ment płod­no­ści! Po­nad­to od­po­wied­nia ilo­ść bia­łka w po­si­łkach dba o pra­wi­dło­wy wzrost pło­du, a w przy­szło­ści – wes­prze re­gu­la­cję masy cia­ła dziec­ka. Na­ukow­cy stwier­dzi­li bo­wiem, że die­ta ni­sko­bia­łko­wa przy­szłej mamy prze­kła­da się na słab­szą re­gu­la­cję lep­ty­ny (hor­mo­nu sy­to­ści) u dziec­ka, co po­wo­du­je wy­ższy ape­tyt i po­ten­cjal­nie nad­mia­ro­we spo­ży­cie po­kar­mu.

Nie mniej wa­żne są zdro­we tłusz­cze, zwłasz­cza nie­na­sy­co­ne kwa­sy tłusz­czo­we ome­ga-3, któ­re dba­ją o sil­ne ser­ce mamy, a ta­kże jej tar­czy­cę i mózg. U po­tom­stwa za­pew­nia­ją za to pra­wi­dło­wy roz­wój ukła­du ner­wo­we­go. Ome­ga-3 po­win­ny za­stąpić na­sy­co­ne kwa­sy tłusz­czo­we i izo­me­ry trans, obec­ne przede wszyst­kim w żyw­no­ści prze­two­rzo­nej, któ­re sprzy­ja­ją cho­ro­bom ukła­du ser­co­wo-na­czy­nio­we­go, za­rów­no u mamy, jak i u dziec­ka.

Na de­ser – węglo­wo­da­ny. W ich wy­pad­ku ta­kże li­czą się ilo­ść oraz ja­ko­ść. W die­cie nie po­win­no za­brak­nąć wa­rzyw i pe­łnych zbóż – to źró­dła cen­nych wi­ta­min oraz błon­ni­ka, któ­ry dba o pra­wi­dło­wą masę cia­ła, sy­to­ść oraz od­po­wied­nie stęże­nie glu­ko­zy we krwi. Je­śli to ostat­nie już na po­cząt­ku ci­ąży jest wy­so­kie (np. na sku­tek zbyt ka­lo­rycz­nej lub opar­tej na ni­skiej ja­ko­ści pie­czy­wie, bu­łkach słod­kich, sło­dy­czach i sło­dzo­nych na­po­jach die­ty) – u mamy może do­jść do roz­wo­ju cu­krzy­cy ci­ążo­wej, a u dziec­ka – nad­mier­ne­go wzra­sta­nia i ma­kro­so­mii.

Pi­sząc o pro­gra­mo­wa­niu me­ta­bo­licz­nym, nie mo­że­my po­mi­nąć ta­kże wi­ta­min i skład­ni­ków mi­ne­ral­nych. Ich od­po­wied­nia ilo­ść w die­cie sprzy­ja rów­no­wa­dze hor­mo­nal­nej i płod­no­ści, a w ci­ąży – pra­wi­dło­we­mu roz­wo­jo­wi dziec­ka i zdro­wiu mamy. Na­ukow­cy ba­da­jący ob­szar pro­gra­mo­wa­nia me­ta­bo­licz­ne­go zwra­ca­ją uwa­gę przede wszyst­kim na zna­cze­nie:

•Fo­lia­nów – ich nie­do­bór zna­cząco zwi­ęk­sza ry­zy­ko wy­stąpie­nia po­wa­żnych wad roz­wo­jo­wych ukła­du ner­wo­we­go dziec­ka, np. wady cewy ner­wo­wej, któ­ra może pro­wa­dzić m.in. do de­for­ma­cji czasz­ki.

•Wi­ta­mi­ny D3, któ­ra ma wpływ na wie­le na­rządów za­rów­no mamy, jak i jej dziec­ka. U pło­du wspie­ra m.in. roz­wój szkie­le­tu. Na pra­wi­dło­wy roz­wój i bu­do­wę ko­ści wpły­wa też spo­ży­wa­nie przez ko­bie­tę od­po­wied­niej ilo­ści wap­nia.

•Że­la­za, z któ­re­go nie­do­bo­rem mie­rzy się wie­le ko­biet pla­nu­jących ci­ążę, i nie tyl­ko. Sza­cu­je się, że z nie­do­krwi­sto­ścią z nie­do­bo­ru tego pier­wiast­ka zma­ga się mniej wi­ęcej co pi­ąta ko­bie­ta w kra­jach roz­wi­ni­ętych (jak Pol­ska) i aż co dru­ga ko­bie­ta w kra­jach roz­wi­ja­jących się. Zna­le­zie­nie przy­czy­ny tego nie­do­bo­ru oraz jego uzu­pe­łnie­nie jesz­cze przed ci­ążą są nie­zwy­kle wa­żne, po­nie­waż ane­mia może po­wo­do­wać złe sa­mo­po­czu­cie ci­ężar­nej mamy (zmęcze­nie, osła­bie­nie), a ta­kże ha­mo­wać roz­wój pło­du, być przy­czy­ną przed­wcze­sne­go po­ro­du oraz ni­skiej masy uro­dze­nio­wej. Na­ukow­cy wska­zu­ją też, że bra­ki że­la­za, wi­ta­mi­ny B12 oraz cyn­ku u mamy mogą pro­wa­dzić do roz­wo­ju in­su­li­no­opor­no­ści u dziec­ka w przy­szło­ści.

•Wspo­mnia­ne­go wy­żej cyn­ku, któ­ry dba o roz­wój ukła­du ner­wo­we­go dziec­ka po­dob­nie jak fo­lia­ny. Ko­bie­ta zaś po­win­na si­ęgać po jego źró­dła, aby wes­przeć swo­ją od­por­no­ść oraz pra­cę tar­czy­cy.

•Jodu, któ­ry jest nie­zbęd­ny do pra­wi­dło­wej pra­cy tar­czy­cy. Jego od­po­wied­nia ilo­ść u mat­ki zmniej­sza ry­zy­ko po­ro­nień, na­to­miast u dziec­ka dba o roz­wój funk­cji po­znaw­czych, w tym ucze­nia się, mowy i pa­mi­ęci. Nie po­win­no go jed­nak być zbyt wie­le w die­cie i su­ple­men­ta­cji ko­bie­ty – nad­miar może bo­wiem na­si­lać stan za­pal­ny oraz cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne (jak Ha­shi­mo­to).

•Wi­ta­mi­ny A – jej nie­do­bór może spo­wol­nić roz­wój dziec­ka, ale nad­miar sprzy­ja po­wsta­wa­niu wad wro­dzo­nych. Za­rów­no nie­do­bór, jak i nad­miar wi­ta­mi­ny A nie są więc ko­rzyst­ne.

Okiem dok­to­ra Ta­de­usza

Od wie­lu lat po­ma­gam ko­bie­tom w sta­ra­niach o po­tom­stwo. Moje do­świad­cze­nie po­twier­dza, jak wa­żnym czyn­ni­kiem dla płod­no­ści są kwa­sy tłusz­czo­we ome­ga-3. To one bu­du­ją ludz­ki mózg – ten na­rząd w 60% skła­da się z tłusz­czu, z cze­go znacz­na część to DHA – kwas do­ko­za­hek­sa­eno­wy, je­den z kwa­sów ome­ga-3. Od­po­wia­da on za kon­cen­tra­cję, pa­mi­ęć, ogól­ne zdro­wie neu­ro­lo­gicz­ne, a ta­kże rów­nież do­bry na­strój – jego nie­do­bór sprzy­ja wy­stępo­wa­niu de­pre­sji, lęków oraz przy­spie­sza pro­ce­sy sta­rze­nia się mó­zgu.

Ome­ga-3, w tym DHA, to rów­nież pod­sta­wa płod­no­ści, i to na kil­ku płasz­czy­znach:

•Nie­do­bór ome­ga-3 i nad­miar żyw­no­ści wy­so­ko­prze­two­rzo­nej oraz bo­ga­tej w cu­kier, fruk­to­zę, do­dat­ki do żyw­no­ści i kwa­sy tłusz­czo­we na­sy­co­ne oraz trans w die­cie sprzy­ja­ją wy­stępo­wa­niu za­bu­rzeń ba­rie­ry krew–mózg1), nie­szczel­no­ści je­lit2) i na­si­le­niu sta­nu za­pal­ne­go. A ten wpły­wa na go­spo­dar­kę hor­mo­nal­ną, po­nie­waż za­pa­le­nie do­ty­ka ró­żnych struk­tur i na­rządów – w tym ma­ci­cy, tar­czy­cy, jaj­ni­ków czy jąder. U ko­biet nie­zwa­ża­jących na swo­ją die­tę po­ja­wia­ją się i na­wra­ca­ją po­li­py, mi­ęśnia­ki i sta­ny za­pal­ne, ta­kie jak za­pa­le­nie pęche­rza mo­czo­we­go.

•Kwa­sy ome­ga-3 bu­du­ją też bło­ny ko­mór­ko­we ko­mó­rek ja­jo­wych i plem­ni­ków oraz dba­ją o od­po­wied­nią bu­do­wę i stan na­błon­ka ma­ci­cy. Je­śli w jej ja­mie wy­stępu­je stan za­pal­ny en­do­me­trium, a że­ńskie i męskie ko­mór­ki roz­rod­cze nie mają od­po­wied­niej bu­do­wy – nie będą mo­żli­we za­płod­nie­nie i pra­wi­dło­we za­gnie­żdże­nie się za­rod­ka w ma­ci­cy. Wpły­wa to rów­nież na roz­wój za­rod­ka, dla­te­go nie­do­sta­tek ome­ga-3 może pro­wa­dzić do po­ro­nień.

Ome­ga-3 to ta­kże pod­sta­wa pra­wi­dło­we­go roz­wo­ju mó­zgu pło­du, a po­tem nie­mow­la­ka. Dla­te­go tak wa­żna jest su­ple­men­ta­cja już kil­ka mie­si­ęcy przed po­ro­dem, a po­tem w ci­ąży, po po­ro­dzie i w cza­sie kar­mie­nia. Dzi­ęki temu roz­wi­ja­ją się za­rów­no układ ner­wo­wy, jak i wzrok oraz od­por­no­ść dziec­ka.

Czy wiesz, że wy­bo­ry ży­wie­nio­we ko­bie­ty pro­gra­mu­ją nie tyl­ko zdro­wie jej dzie­ci, ale rów­nież ich przy­szłe wy­bo­ry ży­wie­nio­we?

Tak jak pi­sa­li­śmy już w ksi­ążce „O tar­czy­cy. Cze­go gi­ne­ko­log Ci nie po­wie”, po­tom­stwo dzie­dzi­czy mi­kro­bio­tę je­li­to­wą. Je­śli mama cier­pi na dys­bio­zę je­li­to­wą, często na sku­tek die­ty opar­tej na pro­duk­tach wy­so­ko­prze­two­rzo­nych lub nad­mier­ne­go, chro­nicz­ne­go stre­su, mogą na tym ucier­pieć li­czeb­no­ść i ró­żno­rod­no­ść bak­te­rii w je­li­tach dziec­ka. A ta prze­kła­da się na roz­wój sta­nu za­pal­ne­go i ró­żnych jed­no­stek cho­ro­bo­wych oraz ma wpływ na to, po ja­kie pro­duk­ty naj­chęt­niej będzie si­ęgać dziec­ko.

 

Okiem dok­to­ra Ta­de­usza

Okres przy­go­to­wań do ci­ąży może się do­dat­ko­wo wy­dłu­żyć u ko­biet, któ­re ze względu na stan zdro­wia sto­su­ją leki te­ra­to­gen­ne, czy­li o tok­sycz­nym dzia­ła­niu na za­ro­dek i płód. W przy­pad­ku ich sto­so­wa­nia za­le­ca się od­su­ni­ęcie po­częcia na czas le­cze­nia, a cza­sem rów­nież przez okre­ślo­ny okres po far­ma­ko­te­ra­pii. Do le­ków te­ra­to­gen­nych na­le­ży np. sto­so­wa­na do le­cze­nia zmian trądzi­ko­wych izo­tre­ty­no­ina.

Okiem die­te­tycz­ki Gosi

Re­stryk­cyj­ne die­ty eli­mi­na­cje sto­so­wa­ne w wy­bra­nych cho­ro­bach rów­nież nie sprzy­ja­ją przy­go­to­wa­niom do ci­ąży i ak­tyw­nym sta­ra­niom się o nią. Mogą pro­wa­dzić do nie­do­bo­rów skład­ni­ków po­kar­mo­wych, któ­re prze­ło­żą się ne­ga­tyw­nie na prze­bieg ci­ąży i zdro­wia dziec­ka. Dla­te­go war­to taką die­to­te­ra­pię sto­so­wać pod okiem pro­fe­sjo­na­li­sty, a pla­ny do­ty­czące sta­rań o dziec­ko omó­wić z le­ka­rzem.

 

Pod­su­mo­wa­nie roz­dzia­łu

Tak – die­ta ma zna­czący wpływ na two­ją płod­no­ść, prze­bieg ci­ąży i zdro­wie dziec­ka.

Nie – nie musi być re­stryk­cyj­na, wręcz prze­ciw­nie. Po­win­na być ró­żno­rod­na, cie­ka­wa i smacz­na, tak abyś mo­gła z ła­two­ścią za­pew­nić so­bie wszyst­kie nie­zbęd­ne skład­ni­ki odżyw­cze. Im wcze­śniej o to za­dbasz, tym le­piej. To nie tyl­ko po­mo­że ci w sta­ra­niach o dziec­ko, ale też za­pro­cen­tu­je lep­szym sa­mo­po­czu­ciem w ci­ąży oraz pra­wi­dło­wym roz­wo­jem po­tom­stwa.

Tak – li­czą się też two­je co­dzien­ne na­wy­ki! Przyj­rzyj się temu, jak śpisz, jak ra­dzisz so­bie ze stre­sem i czy je­steś ak­tyw­na.

A przede wszyst­kim – nie cze­kaj! Za­cznij przy­go­to­wa­nia już te­raz, pa­mi­ęta­jąc, że płod­no­ść to tak na­praw­dę pe­łnia ko­bie­ce­go zdro­wia oraz do­bre sa­mo­po­czu­cie w ka­żdym dniu i mo­men­cie cy­klu.

 

1 Fizyczna i fizjologiczna bariera między krwią a układem nerwowym, zabezpiecza tkankę nerwową przed przedostaniem się do niej szkodliwych substancji.

2 Zwiększona przepuszczalność błony śluzowej, w wyniku rozluźnienia połączeń między komórkami nabłonkowymi w jelitach, która może prowadzić do przedostania się do krwi metabolitów trawienia i niestrawionych cząstek pokarmowych. Może sprzyjać stanom zapalnym.