O-bon matsuri - Marta Sobiecka - ebook + audiobook

O-bon matsuri ebook i audiobook

Sobiecka Marta

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Na łożu śmierci matka wyznaje córce prawdę na temat jej ojca. Prosi, by ta odnalazła jego grób w święto O-bon i odprawiła ducha do świata zmarłych. W przeciwnym razie, ten nigdy nie zazna spokoju. Sayuri zgadza się i wyrusza w podróż, nie wiedząc, że tym samym przypieczętowuje swój los.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 21

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 31 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Agnieszka Kołodziejska

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Marta Sobiecka

O-bon matsuri

Wykałaczka przebiła jasnozieloną skórkę i ugrzęzła w miękkiej tkance. Pociekł sok, a powietrze wypełnił zapach świeżego ogórka, na krótko przezwyciężając intensywną woń białych orchidei. Jeszcze jedna i gotowe – pochylony koń stanął na swych chudych nóżkach. Przypominał tygrysa szykującego się do skoku.

Sayuri patrzy na zwierzę skonstruowane przez panią Reiko i mówi:

– Wygląda jak skorpion.

Staruszka chichocze w odpowiedzi.

– Pora na bakłażany! – Przynosi małe, granatowe warzywa, a ogórki nienadające się na budulec wkłada do wielkiej, ceramicznej misy.

Obok koni stają krowy. Bakłażany są mniejsze, przez co zwierzętom łatwiej utrzymać równowagę. Sayuri przygląda się ich nieruchomym kształtom, podczas gdy pani Reiko układa granatowe warzywa w drugiej misie.

W migotliwym blasku czerwono-białych lampionów zwierzęta wyglądają dostojnie i tajemniczo; ich pancerze lśnią. Dziś w nocy pełnić będą rolę shoryoma – przewoźników dusz. Po obu stronach ołtarzyka stoją białe wazony z kwiatami, niczym strażnicy, którzy mają dopilnować, by wszystko przebiegło tej nocy zgodnie z tradycją.

Kobiety, klęcząc na poduszkach, przyglądają się krytycznie swojemu dziełu. Pani Reiko cmoka z zadowoleniem, butsudan jest gotowy. Pozostało im tylko rozpalić mukaebi – ogień, który powita przodków.

Kobieta podnosi się z kolan i powolnym krokiem rusza przed dom. Sayuri asystuje staruszce. Gdy wychodzą, okazuje się, że nie są pierwsze. Lampiony, latarnie i ogniska już świecą na progach kilku domów, a z każdą chwilą jaśnieje ich coraz więcej. Sayuri rozpala łuczywko sporządzone z łodyżki lnu.

Od strony świątyni dolatują dźwięki muzyki. Niskie, miarowe uderzenia bębnów, natarczywe, drewniane łyżki, klekot kołatek. Ponad nimi unosi się wysoki, melodyjny dźwięk fletów. Muzyka wzywa do rozpoczęcia bon-odori – rytualnego tańca.

Tak rozpoczyna się O-bon matsuri. Święto Zmarłych.

Sayuri wraz z panią Reiko dołączają do wabionego dźwiękiem tłumu. Kierunek trasy wyznaczają mukaebi, będące drogowskazami nie tylko dla żywych, ale przede wszystkim dla zmarłych. Obok Sayuri idzie dwoje dzieci. Wędrują w ciszy, trzymając w dłoniach lampiony wymalowane w symbol słońca. Zmierzają do świątyni Amaterasu, opiekuńczego bóstwa miasteczka. Wejścia do jego siedziby pilnują kinko i ginko – złoty i srebrny lis, które kamiennymi oczami bacznie obserwują wszystkich pielgrzymujących. Wokół wirują tancerze, próbując dogonić muzykę. Wielu przybyłych bez wahania przyłącza się do zabawy.

Sayuri siada na spróchniałym pniu, pozostając na uboczu. Przygląda się ludziom, podziwiając ich energię i brak skrępowania, jakie cechują wszelkie uroczystości. Morska bryza rozrzedza powietrze gęste od duszącego upału. Sayuri wspomina poranek, który teraz wydaje się jej niezwykle odległy. Jest trzynasty sierpnia, jeden z gorętszych dni tego lata.

…Riksza pędzi przez miasto. Mija wózki i wozy zaprzęgnięte w muły transportujące towary, a także omnibusy przewożące ludzi. Koła pojazdu nieznośnie zgrzytają, z trudem obracają się na nierównej powierzchni.

Chlust!