Nowe cuda ks. Jerzego Popiełuszki EBOOK - Milena Kindziuk - ebook

Nowe cuda ks. Jerzego Popiełuszki EBOOK ebook

Milena Kindziuk

0,0
34,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Co znajdziesz w środku?

Autentyczne historie ludzi, którzy doświadczyli pomocy ks. Jerzego w dramatycznych momentach życia.

Świadectwa uzdrowień, duchowych przemian i niewytłumaczalnych wydarzeń.

Refleksje nad przesłaniem ks. Popiełuszki, który do końca pozostał wierny prawdzie i Ewangelii.

Inspirującą opowieść o tym, że święci nie przestają działać – nawet po śmierci.

Dlaczego warto przeczytać?

Bo ks. Jerzy wciąż inspiruje kolejne pokolenia swoją odwagą, pokorą i bezgranicznym zaufaniem Bogu.

Bo książka przypomina, że cuda często dzieją się bliżej, niż myślimy – w codzienności, modlitwie i ludzkim sercu.

Bo to świadectwo, że dobro, prawda i wiara mają moc przemieniać życie nawet w najciemniejszych chwilach.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 205

Data ważności licencji: 5/4/2031

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Copyright © Milena Kindziuk 2026

Copyright © for this edition by Wydawnictwo Esprit 2026

All rights reserved

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym.

Projekt okładki: © Paweł Panczakiewicz

Zdjęcie na okładce: © East News

Redakcja: Magdalena Pawłowicz

Korekta: Justyna Jagódka

ISBN 978-83-68845-05-1

Wydanie I, Kraków 2026

Wydawnictwo Esprit sp. z o.o.

ul. Władysława Siwka 27a, 31-588 Kraków

tel. 12 267 05 69, 12 264 37 09

e-mail: [email protected]

[email protected]

[email protected]

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

IFenomen cudów: gdy święty wchodzi w codzienność

Szeptane historie łaski

To one najgłębiej odsłaniają, czym naprawdę jest cud.

Cuda dzieją się po cichu. Dyskretnie, jakby na marginesie codzienności. Nie rzucają się w oczy, nie domagają się aplauzu, nie krzyczą o uwagę. Ludzie, którzy ich doświadczają, rzadko się tym afiszują – częściej noszą to doświadczenie głęboko w sobie, próbując je zrozumieć i nazwać. Nieraz mówią, że czują się wręcz „porażeni” łaską: niespodziewanym uzdrowieniem czy interwencją, która potrafi wywrócić dotychczasowe życie do góry nogami.

Wiele cudów rozgrywa się bardzo blisko nas. Cudem są narodziny człowieka. Cudem jest każda msza, w której Bóg przychodzi w sposób ukryty, a jednak realny. Cudem bywa każda szczera spowiedź, każdy powrót do Boga po latach odejścia czy obojętności. Wreszcie – cudem jest samo życie, ze swoją kruchością i pięknem.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko życie kochał i cenił, zabiegał o jego godność, bronił tych, którym ją odbierano. Może dlatego właśnie wielu doświadcza go dzisiaj jako szczególnie skutecznego pośrednika również w sprawach związanych z codziennym, ziemskim życiem.

Ci, którzy mówią o otrzymanych nadzwyczajnych łaskach, często podkreślają, że nie przyszły one „znikąd”. Czuli, że byli do nich wcześniej przygotowywani – przez konkretne wydarzenia, trudne doświadczenia, niespodziewane spotkania z ludźmi, którzy stawali się przewodnikami lub świadkami wiary. Niekiedy takim przygotowaniem były przeczytana książka, artykuł czy krótkie zdanie usłyszane przypadkiem, które zapadło w serce i zaczęło w kimś pracować. Dopiero z perspektywy czasu ludzie widzą, że ta mozaika drobnych zdarzeń była jak delikatne prowadzenie ku chwili, w której rozpoznali: „to był cud”.

Przygotowanie do cudu może być trudne – także poprzez doświadczenie cierpienia, o którym nauczał Święty Jan Paweł II w liście apostolskim Salvifici doloris1, ukazując jego zbawczy sens w perspektywie krzyża i zmartwychwstania Chrystusa i traktując jako szczególną łaskę.

Nagłe uzdrowienia z chorób uznawanych za nieuleczalne, niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia, a także nieoczekiwane, głębokie przemiany ludzkich serc – również te opisane w niniejszej książce – potwierdzają, że można mówić o różnych rodzajach cudów.

Pierwszy – to uzdrowienia ciała. Ktoś ciężko choruje, przechodzi długie miesiące lub lata cierpienia, tymczasem choroba nagle ustępuje. Ktoś inny – według lekarskich rokowań skazany na śmierć – niespodziewanie odzyskuje zdrowie i życie.

Drugi rodzaj cudów stanowią uzdrowienia duchowe, rozumiane jako radykalna, wewnętrzna przemiana. Może ona wyrażać się w uwolnieniu serca od nienawiści, w zdolności przebaczenia krzywdzicielowi, w pojednaniu z drugim człowiekiem lub z Bogiem, w powrocie do wiary i życia sakramentalnego – nierzadko po wielu latach obojętności czy buntu.

Takimi właśnie cudami – zarówno fizycznymi, jak i duchowymi – posługuje się błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, towarzysząc ludziom w cierpieniu i prowadząc ich ku nadziei.

Należy w tym miejscu podkreślić, że obok autentycznych interwencji Bożych istnieją również zjawiska określane jako fałszywe cuda. Rozpoznać je można po tym, że wprowadzają zamęt w relację człowieka z Bogiem, odciągają od zaufania Mu i kierują ku bożkom, idolom lub praktykom sprzecznym z wiarą, nierzadko związanym z magią2. A przecież magia nie jest cudem. Jest „łatwiejsza” od cudu, ponieważ operuje na poziomie technik, rytuałów, manipulacji emocjami i wolą człowieka: łatwiej „związać” kogoś zaklęciem, wywołać uległość lub lęk, niż doprowadzić do realnej przemiany serca. Cud natomiast zawsze wiąże się z głęboką, wewnętrzną odnową: dotyka serca, sumienia, sposobu widzenia siebie i świata. Magia rodzi złudzenie mocy, ale nie wymaga nawrócenia. Cud przeciwnie – zakłada spotkanie z Bogiem, które wyzwala, otwiera na prawdę i daje wolność. Można zatem powiedzieć, że magia dotyczy głównie sfery wyobraźni i pragnienia kontroli, podczas gdy cud dotyka rzeczywistości w jej najgłębszym wymiarze. Magia zamyka człowieka w kręgu własnych lęków i potrzeb, podczas gdy cud prowadzi do relacji, spotkania i zaufania.

Ważnym kryterium rozpoznania fałszywego cudu jest także interesowność rzekomego cudotwórcy: tam, gdzie w centrum znajduje się jego korzyść, także materialna, sława lub władza nad innymi, nie ma miejsca na autentyczne działanie Boże.

W niniejszej książce mowa jest wyłącznie o cudach prawdziwych, których rezultatem są zbliżenie do Boga, wewnętrzna wolność i dobro człowieka – nie zaś zniewolenie, lęk czy uzależnienie od jakiejkolwiek ludzkiej „mocy”.

Aby uznać za cud wyzdrowienie osoby nieuleczalnie chorej, poprawa zdrowia musi być nagła, niewytłumaczalna z medycznego punktu widzenia oraz trwała.

ks. prof. Józef Naumowicz,notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Cud zawsze prowadzi dalej

Nie każde zjawisko niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia może zostać uznane za cud w sensie religijnym. Aby można było mówić o cudzie, muszą być spełnione określone warunki. W Kościele katolickim ich klasyczny kształt nadał w XVIII wieku papież Benedykt XIV w dziele pod tytułem De servorum Dei beatificatione et de beatorum canonizatione, które stało się podstawą późniejszej praktyki procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych3. „Wskazują one jednoznacznie, że aby uznać za cud wyzdrowienie osoby nieuleczalnie chorej, poprawa zdrowia musi nastąpić nagle i musi zostać uznana przez lekarzy za niewytłumaczalną z punktu widzenia wiedzy medycznej” – tłumaczy ksiądz profesor Józef Naumowicz, który jako notariusz w procesie kanonizacyjnym błogosławionego księdza Popiełuszki był zaangażowany w badanie domniemanego cudu, który miał dokonać się we Francji za wstawiennictwem polskiego męczennika4.

Choroba, z której ktoś zostaje nagle wyzwolony, musi być uznana za nieuleczalną, a więc w świetle dostępnej wiedzy i metod terapeutycznych niepodlegającą skutecznemu leczeniu. Uzdrowienie powinno mieć charakter nagły, natychmiastowy, całkowity i trwały; nie może go poprzedzać faza „przesilenia” organizmu ani proces stopniowej poprawy, które pozwalałyby choćby częściowo wyjaśnić zmianę stanu zdrowia w sposób naturalny.

Jeżeli zatem chory wraca do zdrowia wbrew obowiązującym prognozom lekarskim, w sytuacji, gdy zgodnie z rozpoznaniem i prawami natury należałoby raczej oczekiwać dalszego pogorszenia, Kościół może rozważać takie zdarzenie jako możliwy cud.

Istnieje jednak jeszcze jeden, kluczowy aspekt. Ksiądz profesor Józef Naumowicz podkreśla, że cud musi dokonywać się na płaszczyźnie wiary, której towarzyszy pokorna, szczera modlitwa, gdy człowiek zwraca się do Boga z prośbą o pomoc. Może ona wypływać z serca samego chorego lub osób wstawiających się w jego intencji, ale konieczne i niezbędne jest wyraźne odniesienie religijne: prośba kierowana do Boga (bądź za przyczyną konkretnego świętego czy błogosławionego) oraz autentyczna wiara w możliwość spełnienia tej prośby.

Podobne warunki muszą byś spełnione w przypadkach uzdrowienia ducha. Przemiana wewnętrzna ma być całkowita, tak jakby narodził się nowy człowiek, który poczuł dotknięcie Boga. Jak podkreślają autorzy książki na ten temat, Jean Guitton i Jean-Jacques Antier, „kiedy religijne nawrócenie dokonuje się w jednej chwili, stanowi jeden z tych znaków, tych cudów, świadczących o tajemnych mocach wiary”5. Bo cud to kategoria religijna. I tylko w takim rozumieniu można go rozpatrywać. Nie przystaje do rzeczywistości materialnej, czysto ludzkiej6. Odnosi się do Bożej ekonomii zbawienia. W książce Funkcje cudu wyjaśnia to ksiądz profesor Marian Rusecki: „W cudach objawia się Bóg. Ujawnia w nich swą zbawczą wolę; jednocześnie daje świadectwo o sobie i swym objawieniu”7.

Każdy cud trzeba więc odnieść do Boga oraz interpretować w kontekście objawienia biblijnego. Bez tego odniesienia stanie się niezrozumiały. Warto w tym kontekście wspomnieć, że najczęściej używane biblijne określenie wydarzeń cudownych to hebrajskie oth (gr. semeion, łac. signum), czyli „znak, który zwykle oznacza zdarzenie przekazujące i zwiastujące pewne orędzie i wskazujące na coś niewidzialnego, ważniejszego”8. Coś, co jest przejawem mocy Bożej.

Cud wykracza poza ludzki horyzont i odnosi się do religijnego aspektu życia. Stanowi przesłanie Boga do człowieka. Pomaga zrozumieć, „jak wieczność może wkraczać w czas i jak porządek wyższy może się posługiwać porządkiem niższego rzędu”9. Niewątpliwie zatem cud przejawia się w tym, że stanowi „niezwykłe zdarzenie spowodowane przez Boga”10. Zakłada bezsprzecznie interwencję Boga, ukazuje Jego moc i potęgę. I to właśnie jest pierwszy element pojmowania cudu i jego istoty.

W ostatecznym aspekcie wymowa cudu nie zatrzymuje się na człowieku, który go doznał. Prawdziwy cud zawsze zaprowadzi do Chrystusa.

Dobrze, uzdrowię cię. Dodaję do twojego życia pięć lat. Co z tym zrobisz?

ks. Jan Kaczkowski

Ta jedna chwila, która odwraca bieg życia

Cud jest znakiem, trzeba go więc rozpoznać. Nie można przejść nad nim do porządku wcześniejszego, do „życia przed cudem”, co zresztą zgodnie potwierdzają ci wszyscy, którzy cudu doznali (także bohaterowie niniejszej książki). Jednak każdy cud wymaga interpretacji. Bo zawsze zdarza się po coś.

Obrazowo tłumaczy tę prawdę dominikanin, ojciec Jacek Salij:

Jezus nigdy nie uległ pokusie dokonywania takich cudów, które byłyby jedynie zewnętrzną manifestacją mocy, nie miałyby w sobie sensu duchowego. Nie poszedł więc za podszeptem szatana i nie rzucił się dla widowiska z świątynnego szczytu, nie dał faryzeuszom znaku z nieba, jakiego oni żądali, nie zstąpił z krzyża, mimo że szydercy obiecywali uwierzyć w Niego. To sobie zapamiętajmy: Chrystus nie uczynił ani jednego cudu, który nie miałby w sobie wewnętrznej duchowej treści, który byłby jedynie zewnętrznym dowodem Jego mocy11.

Pan Bóg nie uzdrawia nikogo dla samego tylko uzdrowienia, po to na przykład, by jedynie przedłużyć komuś życie na ziemi. Ono i tak przecież się kiedyś skończy. Uzdrowiony człowiek też będzie musiał w końcu zaznać śmierci, tak jak biblijny Łazarz, którego Chrystus wskrzesił z martwych12.

Cud ma sens, jeżeli kryje się za nim inny, nadrzędny cel i gdy spełni swą „funkcję motywacyjną”13, gdy stanowi impuls do działania, do zmiany.

Wyjaśniał tę prawdę chory na nowotwór ksiądz Jan Kaczkowski14: „Wiem, że jeżeli Panu Bogu, dla mojego zbawienia osobistego albo ku pożytkowi Kościoła świętego będzie potrzebny cud spektakularny, to On go z pewnością uczyni. I ja go przyjmę z wielką radością. Nawet urządzę imprezę, taką, że głowa mała! Ale może taki cud wcale nie jest konieczny”15.

Duchowny przyznawał publicznie, że sam liczy na cud, ale dodawał zarazem, że nie lubi cudów spektakularnych.

Wolę pełzający cud, który się dokonuje w mojej głowie. Kiedyś zbyt ostrożnie mówiłem, że jestem otwarty na cud. Obecnie wydaje mi się, że takie mówienie jest niemal bluźnierstwem wobec Pana Boga. Teraz przypominam sobie Ewangelię, w której jest napisane: „Kołaczcie, a otworzą wam”. Więc kołaczę. Ale bez przywiązania się do efektu. No nie będę tupał nóżką i mówił: „Zrób cud, zrób cud!”. Widzę w Bogu wielką cichość i pokorę i wiem, że On bardzo rzadko sięga po spektakularne cuda. Mój cud, który się dzieje w mojej głowie (bo zgodnie z prawami medycyny już dawno nie powinienem żyć!), nazywam cudem pełzającym. I tak sobie spokojnie z Panem Bogiem pełzniemy.

Ksiądz Kaczkowski chętnie też przywoływał starotestamentalną opowieść o królu, który zapadł na śmiertelną chorobę i prosił: „Panie Boże, uzdrów mnie”. „I Pan Bóg powiedział: «Dobrze, uzdrowię cię. Dodaję do twojego życia pięć lat. Co z tym zrobisz?». I właściwie każdy cud uzdrowienia, czy każde przedłużenie życia – to jest dodanie jakiegoś czasu, żebyśmy go godnie wykorzystali. Bo podstawowym celem naszego życia jest zbawienie. Nie jak najdłuższe życie na ziemi, tylko życie wieczne w szczęściu”16.

W perspektywie chrześcijańskiej życie ziemskie nie jest jedyną, najwyższą wartością, stąd też cud zdarza się tylko wtedy, gdy ma służyć głębszemu wymiarowi życia. Cuda mają moc przemieniania i torują drogę łasce.

Doskonale wyczuwają tę prawdę ludzie, którzy doznali cudu uzdrowienia ducha lub ciała. Wszyscy, z którymi rozmawiałam na ten temat, także na potrzeby niniejszej książki, zgodnie twierdzili, że są pewni, iż „ich” cud dokonał się w jakimś określonym celu. I starają się go teraz zweryfikować, czyli prawidłowo odczytać i zinterpretować. Po prostu rozpoznać. To z kolei pokazuje, jak bardzo cud zobowiązuje i jak życie po cudzie jest trudne. Człowiek musi wykazać pewną aktywność, która „umożliwi odczytanie sensu cudu i związanych z nim funkcji, oraz dobrą wolę i otwartość na prawdę i wyższe wartości, które do niego w konkretnym cudownym czynie docierają”17.

Nie zawsze rozpoznanie sensu cudu jest dla człowieka łatwe, a interpretacja oczywista. Bywają przypadki, w których ktoś długo nie jest w stanie odczytać zakrytego sensu tego, co w nadzwyczajny sposób dokonało się w jego życiu. Zawsze jednak jest to konieczne, aby do końca wypełnił się ostateczny plan życia konkretnego człowieka, który doświadczył nadzwyczajnej łaski.

Nie można bowiem oddzielać cudu od zamiarów Boga wobec człowieka. Nie istnieje świeckie, areligijne pojęcie cudu. Trzeba go rozpoznać w perspektywie wiary. Dlatego ważne jest, by cud odczytywać z pomocą łaski Bożej. Jak pisze ksiądz Rusecki, „dopiero łącznie z łaską Bożą możliwe jest uchwycenie pełnego sensu cudu i wówczas staje się on skutecznym motywem przyjęcia apelu Bożego i akceptacji Jego działania”18. Odczytanie znaczenia cudu ostatecznie więc zależy od człowieka, od jego wysiłku, otwartości i dobrej woli.

Mała Japonka zapytała papieża Benedykta XVI, dlaczego tsunami zabiło w jej kraju tak wiele osób. A on, jeden z największych teologów w historii Kościoła, ze szczerą bezradnością odpowiedział: „Nie wiem”.

Kiedy cud się nie zdarza – tajemnica nieuzdrowionych

To dramatyczne pytanie wybrzmiewa z różnych krańców świata. Z każdego miejsca na ziemi, gdzie ludzie chorują, cierpią fizycznie lub duchowo i modlą się, prosząc o cud.

Nie wszyscy jednak cudownych uzdrowień doznają.

Dlaczego?

Ksiądz profesor Stanisław Urbański, teolog duchowości z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i autor wielu opracowań na temat świętych, odpowiada na to pytanie krótko: „Nie wiem!”19. I pyta retorycznie, dlaczego nie został uzdrowiony na przykład papież Jan Paweł II, skoro modlił się za niego cały świat.

To jedna z tajemnic, na którą tu, na ziemi, nie ma odpowiedzi. Nie wiadomo zresztą, co dla kogo jest w danym momencie życia lepsze: cud czy brak cudu; uzdrowienie z nieuleczalnej choroby czy przejście już do życia wiecznego.

Ksiądz Jan Kaczkowski wyjaśniał ten problem w ten sposób: „Nie wiem, jakie są motywacje Pana Boga, i trudno mi w Jego imieniu odpowiadać, czym się kieruje, gdy jednych uzdrawia, a innych nie. Naprawdę, nie wiem!”20. Duchowny przywoływał słowa Benedykta XVI, który rozmawiał przez internet z dziećmi. Mała Japonka zapytała papieża, dlaczego tsunami zabiło w jej kraju tak wiele osób. A on, jeden z największych teologów w historii Kościoła, ze szczerą bezradnością odpowiedział: „Nie wiem”. Czasem inaczej nie można21.

Z kolei Christoph Häselbarth i Peter Riechert, autorzy książki Jak możemy zostać uzdrowieni, są zdania, że istnieje kilka koniecznych warunków do cudu: „Aby w naszym życiu mogło się dokonać uzdrowienie, musimy również wykonać naszą część. Musimy się więc jednoznacznie zdecydować na zdrowie, porzucić wszelkie przywileje, jakie dawała nam choroba, wyznać Bogu wszystkie grzechy i odwrócić się od tych zaniedbań, które sobie uświadamiamy, żyć w pojednaniu z innymi, umacniać i powiększać wiarę w uzdrowienie, prosić o uzdrowienie nieustannie…”22.

Fakt, że zbyt mało wierzymy w uzdrowienie i nie do końca go oczekujemy, może zatem niekiedy stanowić przeszkodę do tego, by dokonał się cud.

Ale nie tylko wtedy on się nie dokonuje. Jak czytamy w Ewangelii, Pan Jezus też uzdrowił nie wszystkich, tylko niektórych. Znamy „tylko” trzydzieści sześć Jego cudów, wśród nich między innymi uzdrowienia kobiety chorej na krwotok, uzdrowienie zmarłej dziewczynki, opętanego, epileptyka, wskrzeszenie Łazarza23. Cud uczyniony przez Jezusa nie tylko miał przynieść ulgę czy ratunek danej osobie, ale też był znakiem dla tej osoby albo dla innych, który należało odczytać. Stąd cuda były w Biblii zachętą do wiary lub do jej umocnienia. Temu celowi ostatecznie służyły, nie były natomiast uzdrowieniem dla samego tylko uzdrowienia. Cuda miały ostatecznie cel zbawczy, do które mogło prowadzić uzdrowienie fizyczne. Jak pisał kardynał Dionigi Tettamanzi:

1 Jan Paweł II, Salvifici doloris (List apostolski o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia), https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/salvifici.html [dostęp: 17.02.2026].

2 Por. E. Konderak, Magia łatwiejsza niż cud, w: Jaki jest sens i istota cudu?, oprac. mg/mg, https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/cud_zmienic [dostęp: 16.02.2026].

3 Benedykt XIV, De servorum Dei beatificatione et de beatorum canonizatione, t. 1–3, Boloniae 1738. Papież napisał to dzieło, gdy jeszcze jako kard. Prospero Lambertini był arcybiskupem Bolonii; wcześniej pracował w Kongregacji Rytów, która zajmowała się także sprawami kanonizacyjnymi. W 1969 roku została z niej wyodrębniona Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych (od 2022 r. Dykasteria Spraw Kanonizacyjnych).

4 Relacja ustna ks. prof. dr. hab. Józefa Naumowicza, 16 lutego 2026; archiwum autorki.

5 J. Guitton, J.J. Antier, Tajemne moce wiary. Znaki i cuda, przeł. I. Burchacka, Warszawa 1997, s. 238.

6 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, art. 156, Poznań 1994, s. 48.

7 M. Rusecki, Funkcje cudu, Sandomierz–Lublin 1997, s. 304.

8 Tenże, Cud w myśli chrześcijańskiej, Lublin 1991, s. 341.

9 J. Guitton, J.J. Antier, Tajemne moce wiary…, dz. cyt. s. 34–35.

10 A. Świeżyński, Filozofia cudu. W poszukiwaniu adekwatnej koncepcji zdarzenia cudownego, Warszawa 2012, s. 29.

11 J. Salij, Dlaczego dziś tak mało cudów, https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/cud_zmienic [dostęp: 1.02.2026].

12 Por. J 11, 43–44.

13 M. Rusecki, Cud w myśli chrześcijańskiej, dz. cyt., s. 479.

14 Ks. J. Kaczkowski – szef Puckiego Hospicjum pw. Św. Ojca Pio, autor książek (wywiadów rzek), m.in. Szału nie ma, jest rak, Życie na pełnej petardzie, Grunt pod nogami; zmarł na nowotwór w 2016 roku.

15Na pełnej petardzie do raju, wywiad Mileny Kindziuk z ks. Janem Kaczkowskim, „w Sieci” 2015, nr 21, s. 50–54.

16 Tamże.

17 M. Rusecki, Cud w myśli chrześcijanskiej, dz. cyt., s. 479.

18 Tamże, s. 480–481.

19 Relacja ustna ks. prof. dr. hab. Stanisława Urbańskiego, 16 lutego 2026; archiwum autorki.

20Na pełnej petardzie do raju, dz. cyt., s. 50–53.

21 Tamże.

22 Ch. Häselbarth, P. Riechert, Jak możemy zostać uzdrowieni, tłum. M. Wołochowicz, Kraków 2015, s. 35–36.

23 Por. Mt 9, 20–22; Łk 8, 49–56; Mt 9, 33; Mk 9, 14–29.