Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Łaski, cuda, niewytłumaczalne uzdrowienia. Czy to najstarszy na świecie obraz Serca Jezusowego?
Grzegorz Kasjaniuk - autor serii rozchwytywanych książek o Gietrzwałdzie i o zagrożeniach duchowych w pop kulturze, kontynuuje swoje duchowe śledztwo na temat Serca Jezusowego, zapoczątkowane wcześniejszą publikacją Serce w serce. Objawienie Pana Jezusa i Matki Bożej w Ostrożnem.
Do parafialnej księgi cudów w Milejczycach ciągle zgłaszane są nowe uzdrowienia i łaski. W ciągu ostatnich 3 lat przybyło ich ponad trzydzieści. Pielgrzymi opowiadają o tajemniczych postaciach ukazujących się w niewytłumaczalny sposób na obrazie. Kopie obrazu z Milejczyc zakupione przez wdzięcznych pielgrzymów, którzy odebrali duchowe łaski, peregrynują po wielu regionach Polski.
Skąd wziął się w Milejczycach ten cudowny obraz mający do tego wielką wartość artystyczną? Niektórzy historycy sugerują, że obraz Najświętszego Serca Jezusa pierwotnie mógł odbierać cześć w katedrze w Drohiczynie. Został namalowany pod koniec XVII wieku i jest najstarszym z wizerunków Najświętszego Serca Pana Jezusa w Polsce, a być może nawet na całym świecie.
Sokółka, Legnica, Milejczyce Co Niebo chce powiedzieć Polakom?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 260
Projekt okładki i stron tytułowych
Fahrenheit 451
Projekt graficzny, skład i łamanie wersji do druku, retusz zdjęć
TEKST Projekt
Redakcja i korekta
Małgorzata Ablewska
Elżbieta Steglińska
Dyrektor wydawniczy
Maciej Marchewicz
ISBN 9788368771077
© Copyright by Grzegorz Kasjaniuk
© Copyright for Fronda PL Sp. z o.o.,
Warszawa 2026
Wydawca
Fronda PL, Sp. z o.o.
ul. Łopuszańska 32
02-220 Warszawa
tel. 22 836 54 44, 22 877 37 35
faks 22 877 37 34
e-mail: [email protected]
www.wydawnictwofronda.pl
www.facebook.com/FrondaWydawnictwo
www.twitter.com/Wyd_Fronda
Przygotowanie wersji elektronicznej
Dedykuję Żonie i Dzieciom
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Wstęp
Rozdział 1. Serce w serce
Spis treści
Cover
Title Page
Copyright Page
Dedykacja
Kiedy w maju każdego roku wierni gromadzą się w Milejczycach na odpust, niewielka wieś na Podlasiu staje się duchowym centrum regionu. W tłumie pielgrzymów są osoby, które pamiętają czasy, gdy obraz przetrwał burzliwe lata zaborów i wojen, oraz dzieci, które uczą się, że Pan Jezus z Milejczyc wysłuchuje modlitw. W tym geście wspólnej modlitwy splatają się wieki wierności zwykłych ludzi z podlaskiej ziemi.
Najświętsze Serce Pana Jezusa w Milejczycach jest najstarszym znanym obrazem tego typu w Polsce. Powstał prawdopodobnie w latach czterdziestych XVII wieku, a więc jeszcze za życia św. Małgorzaty Marii Alacoque, gdy wizje z Paray-le-Monial nie zdążyły się rozejść po świecie. To sprawia, że milejczycki obraz jest fenomenem – starszym niż większość słynnych wizerunków Serca Jezusowego w Europie Środkowej, starszym niż kult w Krakowie czy w Poznaniu, starszym nawet niż wiele obrazów w samych Włoszech i we Francji. Jest świadectwem, że łaska Paray-le-Monial dotarła na wschodnie krańce Rzeczypospolitej niemal równocześnie z jej narodzinami.
Milejczyce leżą tam, gdzie Polska od wieków była najbardziej sobą i jednocześnie najbardziej zagrożona. Tu krzyżowały się szlaki handlowe, wojenne i pielgrzymkowe; tu mieszały się wyznania – katolicy łacińscy, prawosławni, a przez pewien czas także żydowskie kahały. Tu w 1839 roku zlikwidowano unię, w 1915 rozpoczęło się bieżeństwo w głąb Rosji, w 1945 roku 1 szwadron „Zygmunta” z 5 Wileńskiej Brygady AK, dowodzony przez por. Zygmunta Błażejewicza, rozbroił posterunek milicji, a w 1959 roku znaczną część miejscowości zniszczył pożar. W tym tyglu historycznych burz obraz Serca Jezusowego przetrwał wszystko: konfiskaty, represje, dwie wojny światowe, komunizm. Przetrwał nie dlatego, że był dobrze ukryty – w czasach zaborów rosyjskich w 1866 roku zasłonięto go i kościół przemieniono na cerkiew – ale dlatego że ludzie go kochali. Kochali tak mocno, że nie wyobrażali sobie życia bez codziennego spojrzenia w te pełne miłosierdzia oczy. Jak nauczał św. Józef Sebastian Pelczar: „Pomnij, o Boskie Serce Jezusa, na to wszystko, coś uczyniło, aby zbawić nasze dusze, i nie pozwól, żeby one zginęły. Pomnij na wieczną i nieskończoną miłość, jaką masz dla nas, i przez zasługi Twej drogocennej Krwi, którąś wylał dla naszego zbawienia, okaż nam miłosierdzie”. Ta refleksja przypomina, że Serce Jezusowe jest źródłem nieskończonej miłości, która chroni i ocala nawet w najtrudniejszych czasach.
Książka, którą oddaję w ręce Czytelników, nie jest monografią sanktuarium. To opowieść o żywej relacji między niebem a bardzo konkretną, gliniastą podlaską ziemią, z której pochodzą moi przodkowie. O tym, jak Pan Jezus wybiera sobie miejsca z pozoru najmniej znaczące – wsie, z pozoru odizolowane od świata – i czyni je źródłami łaski dla całego narodu. Milejczyce są tego najlepszym dowodem. Święty Józef Sebastian Pelczar podkreślał, że „wszystko dla Najświętszego Serca Jezusowego przez Niepokalane ręce Najświętszej Maryi Panny” – ta dewiza zachęca do całkowitego zawierzenia Sercu, które jest tronem miłosierdzia i źródłem wszelkich łask.
Przez wieki obraz pozostawał w drewnianym kościele katolickim, zasłonięty na lata przez prawosławnych zarządców, wracając po renowacjach na swoje miejsce. Wędrował razem z ludem, który nigdy nie przestał wierzyć, że Serce, które płonie na Jego piersi, jest Sercem bijącym dla nich – dla chłopów, którzy ledwo czytali po polsku, dla matek, które traciły dzieci na syberyjskich szlakach, dla żołnierzy AK ukrywających się w lasach, dla dzisiejszych pielgrzymów, którzy przyjeżdżają tu z całej Polski, a nawet z Ameryki i Australii, bo gdzieś usłyszeli, że „w Milejczycach Pan Jezus naprawdę wysłuchuje”. Biskup Pelczar nauczał, że modlitwa do Serca Jezusowego daje duszy hart i siłę, a ufność w Jego pomoc pozwala porywać się na rzeczy trudne wśród walk i cierpień – to duchowa prawda, która ożywia kult w Milejczycach.
W niniejszej książce starałem się połączyć rzetelność historyczną z duchową głębią. Korzystałem z archiwów, wspomnień i z najnowszych świadectw. Przeszedłem też własną ścieżkę prowadzącą do zawierzenia Sercu Jezusowemu. Chciałem pokazać, że cud w Milejczycach nie jest tylko przeszłością – jest teraźniejszością. Każdego pierwszego piątku miesiąca kościół jest pełen, w czasie odpustu, a także w czerwcu, w oktawie Bożego Ciała – brakuje miejsc nie tylko w ławkach, lecz także na placu przed świątynią. Jak przypomina św. Józef Sebastian Pelczar, Serce Jezusowe jest tym, do którego przykładamy usta naszej duszy, czerpiąc z Niego łaski nawrócenia i uzdrowienia.
Książkę układam chronologicznie, ale w centrum zawsze pozostaje On – Jezus wskazujący na Swoje Serce. Najpierw więc idę pielgrzymim szlakiem. Następnie szukam śladów powstania obrazu w burzliwym XVII wieku. Potem towarzyszę mu przez kolejne wieki. Wiek XIX to okres rozkwitu kultu mimo zaborów i represji po powstaniu styczniowym. Wiek XX przynosi dramatyczne ocalenia i rozwój kultu, a XXI – jego odnowienie po renowacji obrazu w 2019 roku.
Poświęcam miejsce analizie artystycznej i teologicznej samego obrazu – bo jest on nie tylko przedmiotem kultu, ale też wybitnym dziełem barokowej pobożności. Najobszerniejsza część książki to rozmowy, relacje, świadectwa i duchowe refleksje. Nie zamierzam ich oceniać – oddaję głos ludziom, którzy doświadczyli dotknięcia Miłosiernego Serca.
Na koniec zapraszam Czytelnika do dzisiejszych Milejczyc – do żywego sanktuarium, gdzie każdy może stanąć twarzą w twarz z Tym, który powiedział św. Małgorzacie Marii: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi”. Może właśnie tu, na tej podlaskiej ziemi, ktoś odkryje, że to Serce wciąż bije – i bije dla niego, jak nauczał Pelczar, prowadząc do głębszego zawierzenia i nawrócenia.
Niech Najświętsze Serce Pana Jezusa, czczone w Milejczycach od ponad trzystu lat, błogosławi wszystkim, którzy tę książkę otworzą. Niech prowadzi do głębszego zawierzenia, do nawrócenia, do uzdrowienia – tak jak prowadziło pokolenia naszych przodków.
Grzegorz Kasjaniuk
Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa,
Olsztyn, 19 stycznia 2026
Siedziałem w kawiarni Domus Mariae w Gietrzwałdzie przy filiżance czarnej kawy z lekką pianką mleczną, gdy podeszli do mnie Andrzej i Dorota Flisowie – małżeństwo z Warszawy, które poznałem kilka lat wcześniej. Był teraz listopad 2025 roku, chłodny wieczór, gdy liście opadały z drzew wokół Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, jedynego miejsca w Polsce z uznanymi przez Kościół objawieniami maryjnymi z 1877 roku, gdzie Matka Boża mówiła po polsku do dwóch dziewczynek, wzywając do modlitwy różańcowej i pokuty. Kawiarnia pachniała świeżo mieloną kawą, kwiatami i nowymi książkami. Drewniane belki sufitowe, obraz Matki Bożej na ścianie, cicha muzyka chrześcijańska w tle – wszystko sprzyjało rozmowie o rzeczach najważniejszych, o cudach, które dzieją się nie tylko w XIX wieku, ale też tu i teraz. Usiedli naprzeciwko, zamówili herbatę owocową i kawę latte, a ich twarze promieniały tym szczególnym światłem, które pojawia się u ludzi dotkniętych łaską, gdy Bóg wchodzi w ich codzienne życie i odwraca to, co ludzkie oczy widzą jako beznadziejne. „Grzegorzu – zaczęła Dorota, ściszając głos, jakby opowiadała tajemnicę, którą nie każdy jest gotów usłyszeć – musimy ci opowiedzieć o Milejczycach. To nie jest zwykła historia pielgrzymkowa, jakich wiele w Polsce. To cud Najświętszego Serca Pana Jezusa, który zmienił nasze życie i życie wielu innych ludzi wokół nas, a wszystko zaczęło się od jednego kazania”.
I zaczęli opowiadać, a ja słuchałem, notując w pamięci każde słowo, bo wiedziałem, że to będzie początek tej książki, że to świadectwo musi zostać zapisane, by inni też uwierzyli. Andrzej mówił spokojnie, z tym charakterystycznym warszawskim akcentem, Dorota uzupełniała z emocją, czasem ze łzami w oczach, a ja czułem, jak Duch Święty działa przez ich świadectwo, jak w tej małej kawiarni w Gietrzwałdzie powtarza się to, co działo się w piwnicach okupowanej Polski czy w klasztorze w Paray-le-Monial. Opowiadali o tym, jak wszystko rozpoczęło się 11 sierpnia 2024 roku w Parafii Imienia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Międzylesiu. Ksiądz Jakub Korczak, rezydent parafii, pełen zapału kapłan, podczas wszystkich Mszy niedzielnych opowiadał o cudownym obrazie Najświętszego Serca Pana Jezusa z motywem Dobrego Pasterza w kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach przy ul. Kościelnej 1, niedaleko Siemiatycz. Krótka historia sanktuarium – najstarszego w Polsce miejsca kultu Serca Jezusowego, z obrazem pochodzącym z około 1640–1650 roku, jeszcze sprzed objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque – łaski, cuda, świadectwa uzdrowień i nawróceń, które płyną stamtąd nieprzerwanym strumieniem. Wystarczyło kilka zdań księdza Jakuba, by po każdej Mszy wierni tłumnie ruszyli do zakrystii z prośbą o zorganizowanie pielgrzymki. W ciągu jednego dnia zebrało się tylu chętnych, że zamówiono autokar na sobotę 17 sierpnia. Ludzie byli poruszeni – w czasach, gdy wiara jest atakowana z każdej strony, gdy media pełne są sceptycyzmu, a młodzi odchodzą od Kościoła, takie miejsca jak Milejczyce przypominają, że Bóg działa tu i teraz, w konkretnych sercach i ciałach, uzdrawiając nie tylko duszę, lecz także ciało.
Dorota, która pracuje jako farmaceutka w aptece naprzeciwko Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, następnego dnia, 12 sierpnia, miała spotkanie, które zmieniło wszystko i pokazało, jak Bóg splata nici ludzkich losów. Do apteki wszedł młody mężczyzna, ojciec małego chłopca. Kupował opatrunki, był zapłakany, przerażony – u synka zdiagnozowano nowotwór siatkówki oka, rzadki, agresywny, rokowania były bardzo złe. Następnego dnia zaplanowano badania potwierdzające diagnozę i propozycję leczenia, które mogło oznaczać utratę wzroku lub gorsze konsekwencje. Dorota poczuła wewnętrzny impuls, jakby sam Duch Święty podpowiedział jej słowa: powiedziała ojcu o cudownym obrazie w Milejczycach, dała informacje o sanktuarium, napisała numer telefonu do proboszcza i poleciła natychmiast dzwonić z prośbą o Mszę Świętą przed obrazem w intencji uzdrowienia dziecka. Ojciec posłuchał, choć pewnie w tamtej chwili wydawało mu się to szalone – w obliczu diagnozy onkologicznej prosić o Mszę w odległym sanktuarium na Podlasiu, gdzie obraz z XVII wieku miałby mieć moc uzdrowienia.
Dwa dni później, w środę, wrócił do apteki z zupełnie inną twarzą. Powiedział, że w czasie badań u syna nie stwierdzono żadnych zmian nowotworowych. Lekarze byli w szoku, powtarzali badania, konsultowali się z kolegami z innych ośrodków – nic, guz zniknął bez śladu. Później wyszło na jaw, że rodzice obchodzili różne szpitale w Polsce – nikt nie chciał się podjąć leczenia, rokowania były złe, mówiono o możliwej utracie oka lub, co gorsza, o chemioterapii, która mogłaby zniszczyć dziecko. Trafili wreszcie do Centrum Zdrowia Dziecka, a przez to – jak mówi Dorota z głębokim przekonaniem, które wtedy w kawiarni w Gietrzwałdzie było widoczne w jej oczach – pod bezpośrednią opiekę Najświętszego Serca Pana Jezusa z Milejczycach. Ojciec wykonał telefon do księdza proboszcza Jarosława Rosłona, który odprawił Mszę Świętą przed cudownym obrazem w intencji chłopca. Chłopiec jest dziś zdrowy, biega, cieszy się życiem, a rodzice stali się stałymi pielgrzymami do Milejczyc, przywożąc kolejne świadectwa i opowiadając innym.
17 sierpnia pojechało ponad sto osób – autokarem i samochodami prywatnymi. Każdy przygotował swoje intencje, które odczytano przed obrazem podczas adoracji. Potem odmówiono koronkę do Miłosierdzia Bożego i odprawiono Mszę Świętą. Ksiądz Jarosław Rosłon podczas konferencji opowiedział o historii sanktuarium, cudach i łaskach płynących z kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa z motywem Dobrego Pasterza – Jezus trzymający baranka na ramionach, wskazujący na swoje Serce, symbolizujący miłość miłosierną, która niesie słabych i zagubionych, tak jak Dobry Pasterz szuka zaginionej owcy. Konferencja trwała długo, bo ludzie chcieli słuchać.
W 2024 roku Andrzej i Dorota byli w Milejczycach jeszcze dwa razy – raz na odpuście czerwcowym, raz prywatnie z przyjaciółmi, którzy też zaczęli jeździć. W roku 2025 – sześć razy, bo łaski płynęły dalej, a oni czuli się zobowiązani dziękować. Najważniejsza pielgrzymka to ta, na którą pojechali 23 sierpnia – zamówili Mszę na 26 sierpnia w intencji pomyślnego przebiegu operacji ich przyjaciółki Tamary z Toronto. Guz na tarczycy wielkości melona, ryzyko utraty głosu na zawsze, szybkie męczenie się nawet podczas chodzenia i mówienia, groźba uduszenia, jeśli guz się powiększy. Operacja była konieczna i ryzykowna – lekarze ostrzegali, że struny głosowe mogą zostać uszkodzone nieodwracalnie, Tamara zajmowała się dwójką wnuków, przekazywała im wiarę, głos był jej pasją i sposobem na modlitwę.
26 sierpnia ksiądz proboszcz Jarosław odprawił Mszę w intencji Tamary, a w Kanadzie przeprowadzono operację. Po kilku dniach Dorota otrzymała wiadomość: „Chciałaś cudu, to masz – mówię :)”. Tamarze wycięto guz bez uszkodzenia strun głosowych. Dziś chodzi sześć–osiem kilometrów dziennie, mówi lepiej niż przed chorobą, nie męczy się w ogóle, wróciła do opieki nad wnukami z nową siłą. Z mężem Wiesławem mieszkają razem z córką Victorią i Christianem oraz ich dziećmi Ignacym (Iggym) (ur. 2016) i Augustem (Guciem) (ur. 2020). Głos jest potrzebny Tamarze do ogarnięcia całego towarzystwa (męża, córki, zięcia, wnuków oraz syna Alexa, który często ich odwiedza).
7 listopada 2025 roku Tamara z mężem Wiesławem przylecieli do Polski – następnego dnia pojechali do Milejczyc podziękować Panu Jezusowi za cud. Stali przed obrazem długo, płakali, dziękowali, Tamara śpiewała cicho litanię do Serca Jezusowego, a jej głos brzmiał czysto i mocno.
Słuchając ich w tej gietrzwałdzkiej kawiarni, przy kawie, która już dawno wystygła, pomyślałem sobie: to jest właśnie działanie Serca Jezusowego. Nie spektakularne, nie głośne – ciche, osobiste, ale zmieniające życie od środka. Chłopiec z nowotworem oka, Tamara z guzem wielkości melona – to nie przypadki. To Serce Jezusowe, które bije w Milejczycach od trzystu osiemdziesięciu pięciu lat, od czasów, gdy obraz powstał być może w unickiej cerkwi, zanim jeszcze objawienia św. Małgorzaty Marii Alacoque stały się znane szerzej na świecie.
Bo kult Najświętszego Serca Pana Jezusa to nie polska specjalność, choć w Polsce jest szczególnie głęboki i żywy, zakorzeniony w historii narodu, który tyle razy klęczał przed tym Sercem w chwilach największej próby. To światowa odpowiedź Boga na grzechy ludzkości, objawiona przede wszystkim w Paray-le-Monial we Francji, ale z korzeniami sięgającymi samego Pisma Świętego i tradycji Kościoła od pierwszych wieków.
Zacznijmy od Biblii. Kult Serca Jezusowego ma fundament w Ewangelii św. Jana – w opisie przebitego boku Chrystusa na krzyżu: „A skoro żołnierz włócznią przebił Mu bok, natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,34). Ojcowie Kościoła widzieli w tym symbol sakramentów – krwi Eucharystii i wody chrztu, źródeł życia Kościoła. Święty Jan Chryzostom mówił o boku jako źródle życia Kościoła. Święty Augustyn pisał o Sercu jako skarbnicy miłości Bożej. W średniowieczu mistycy, jak św. Bernard z Clairvaux, św. Gertruda Wielka (XIII wiek), św. Mechtylda z Hackeborn czy św. Bonawentura mieli wizje Serca Jezusowego jako schronienia dla dusz, pieca miłości, źródła miłosierdzia. Święta Katarzyna ze Sieny nosiła niewidzialne stygmaty Serca Jezusowego, a św. Franciszek Salezy w Traktacie o miłości Bożej pisał o Sercu jako centrum miłości Chrystusa.
Wielki przełom przyszedł jednak w XVII wieku. Święty Jan Eudes, francuski misjonarz, w 1648 roku ustanowił pierwszą Mszę ku czci Serca Jezusowego i Serca Maryi, zakładając zgromadzenie jezuitów i wizytek do szerzenia tego kultu. Ale prawdziwym początkiem publicznego kultu były objawienia prywatne św. Małgorzaty Marii Alacoque, wizytki z Paray-le-Monial. Urodzona w Burgundii, od dziecka doświadczająca cierpień – śmierć ojca, choroby, paraliż trwający cztery lata – uzdrowiona za wstawiennictwem Maryi, wstąpiła do wizytek. Pierwsze wielkie objawienie: Jezus ukazał Serce płonące, otoczone cierniami, z raną, i powiedział słowa, które stały się fundamentem kultu: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło, aż do wyczerpania i wyniszczenia się, by im okazać swoją miłość; a za całą zapłatę otrzymuję od większości tylko niewdzięczność”.
W drugim Jezus dał „wielką obietnicę” pierwszych piątków: łaska ostatecznej pokuty dla tych, którzy przez dziewięć miesięcy przystąpią do Komunii Świętej wynagradzającej. Trzecie – prośba o święto Serca w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała. Najważniejsze, czwarte: Jezus zażądał obrazu Serca, aktu wynagrodzenia i szerzenia kultu wśród ludzi. Małgorzata, wspomagana przez ojca Claude’a La Colombière SJ (kanonizowanego w 1992), walczyła z oporem – janseniści (rygorystyczny ruch wewnątrz katolicyzmu głoszący skrajną predestynację, twierdząc, że natura ludzka jest całkowicie zepsuta przez grzech pierworodny, a do zbawienia konieczna jest łaska Boża udzielana tylko wybranym) widzieli w kulcie „zbytnią emocjonalność”, oskarżali o iluzje. Ale kult rósł powoli, najpierw w klasztorach wizytek, potem w diecezjach.
Kościół uznawał go stopniowo: 1765, Klemens XIII zatwierdził Mszę dla Polski i niektórych diecezji (Polska była jedną z pierwszych!). Rok 1856, błogosławiony Pius IX rozszerzył święto na cały Kościół. Rok 1899, Leon XIII poświęcił świat Sercu Jezusowemu – encyklika Annum Sacrum, akt wykonany publicznie 11 czerwca 1899 roku, uznany za kamień milowy w historii Kościoła. Rok 1928, Pius XI – Miserentissimus Redemptor, najwyższa ranga święta i litania wynagrodzenia. Rok 1956, Pius XII – Haurietis aquas, encyklika wyłącznie o teologii Serca. Jan Paweł II publikował orędzia i nazywał Serce „kluczem do zrozumienia tajemnicy Boga”.
Kult objął świat. Quito (1594–1634) – Matka Boża Dobrego Zdarzenia wzywała do czci Serca. Fatima 1917 rok – Matka Boża prosiła o wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu, złączonemu z Sercem Jezusa. Akita (1973–1981) – łzy Maryi i wynagrodzenie Sercu Jezusowemu. Kibeho 1981 – wizje Serca w Afryce. Narodowe poświęcenia – Polska 1920 (po Cudzie nad Wisłą), Portugalia, Hiszpania, Meksyk, Kolumbia. Sanktuaria – Paray-le-Monial, Montmartre (Sacré-Cœur), Kraków, Manila, Lagos.
W Polsce – najstarszy obraz Serca Jezusowego w Milejczycach. Kult to odpowiedź na zło – jak pisałem w książkach o popkulturze, szatan atakuje dziś przez media, ideologie – Serce jest tarczą.
Świadectwo Andrzeja i Doroty pokazuje: Serce bije, wzywa i czeka. Pozostawili mi obrazki z wizerunkiem najstarszego w Polsce, cudami i łaskami słynącego obrazu NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA z motywem Dobrego Pasterza, które zostały dotknięte o cudowny wizerunek w kościele w Milejczycach. W jednej chwili doświadczyłem tego dotknięcia. Ta książka to wołanie: wróćcie do Serca.
/ / / /
Paray-le-Monial to małe miasto w Burgundii (Francja, departament Saône-et-Loire), znane jako światowe centrum kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tu w latach 1673–1675 św. Małgorzata Maria Alacoque otrzymała prywatne objawienia Jezusa, które stały się fundamentem współczesnego kultu Serca Jezusowego.
Małgorzata Maria Alacoque urodziła się 22 lipca 1647 roku w Lauthecourt (Burgundia). Od dziecka doświadczona cierpieniem: śmierć ojca, choroby, paraliż. Uzdrowiona za wstawiennictwem Matki Bożej, złożyła ślub czystości. W wieku 24 lat (25 maja 1671) wstąpiła do Klasztoru Wizytek w Paray-le-Monial. Złożyła śluby wieczyste 6 listopada 1672 roku. Była skromną, pokorną zakonnicą, często niezrozumianą przez współsiostry. Zmarła 17 października 1690 roku w opinii świętości.
Święta Małgorzata Maria Alacoque została beatyfikowana 18 września 1864 roku przez papieża Piusa IX, a kanonizowana 13 maja 1920 roku przez Benedykta XV. Doświadczała licznych wizji, jednak Kościół wyróżnia i uznaje cztery „wielkie” objawienia, które zostały dokładnie zbadane i oficjalnie potwierdzone.
Pierwsze wielkie objawienie miało miejsce 27 grudnia 1673 roku, w uroczystość św. Jana Ewangelisty. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu Jezus pozwolił Małgorzacie spocząć głową na Swojej piersi – podobnie jak Jan uczynił to podczas Ostatniej Wieczerzy. Następnie odsłonił swoje Serce i powiedział: „Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni... Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi”. Jednocześnie skarżył się na niewdzięczność i zimną obojętność, z jaką spotyka się ze strony ludzi.
Drugie wielkie objawienie wydarzyło się około 1674 roku, najprawdopodobniej w pierwszy piątek miesiąca. Jezus obiecał wówczas szczególne łaski tym wszystkim, którzy przez dziewięć kolejnych miesięcy będą przystępować do Komunii Świętej w pierwsze piątki miesiąca. Ta tzw. wielka obietnica obejmuje łaskę ostatecznej pokuty.
Trzecie wielkie objawienie miało miejsce 2 lipca 1674 roku. Jezus pokazał swoje Serce jako źródło wszelkich łask i poprosił o ustanowienie święta ku czci Jego Serca, które miałoby przypadać w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała.
Najważniejszego, czwartego, wielkiego objawienia Małgorzata doświadczyła 16–17 czerwca 1675 roku, w oktawie Bożego Ciała. Jezus ukazał się jej z Sercem płonącym, otoczonym cierniami, z widoczną raną i krzyżem nad Nim. Powiedział wtedy: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło, aż do wyczerpania i wyniszczenia się, by im okazać swoją miłość. A w zamian otrzymuję od większości tylko niewdzięczność...”. W tym objawieniu zażądał szerzenia kultu obrazu Najświętszego Serca Jezusowego, wprowadzenia Godziny Świętej (adoracji wynagradzającej w czwartek wieczorem), Komunii Świętej wynagradzającej w pierwsze piątki miesiąca oraz codziennego aktu wynagrodzenia.
Pan Jezus przekazał Małgorzacie dwanaście obietnic dla tych, którzy czczą Jego Najświętsze Serce.
Obiecuje, że da im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie życia. W ich rodzinach będą panowały zgoda i pokój. Będzie ich pocieszał we wszystkich utrapieniach i trudnościach. Będzie dla nich bezpiecznym schronieniem przez całe życie, a zwłaszcza w godzinę śmierci. Będzie błogosławił wszystkim ich przedsięwzięciom i zamierzeniom. Grzesznicy znajdą w Jego Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia. Dusze oziębłe staną się gorliwymi. Dusze już gorliwe szybko osiągną wysoką doskonałość. Będzie błogosławił domom, w których obraz Jego Najświętszego Serca będzie czczony i otaczany czcią. Kapłanom udzieli daru poruszania serc najzatwardzialszych grzeszników. Imiona tych, którzy będą szerzyć to nabożeństwo, zostaną na zawsze zapisane w Jego Sercu.
Największą zaś obietnicą jest to, co Pan Jezus przyrzekł w nadmiarze miłosierdzia swego Serca: tym wszystkim, którzy będą przystępować do Komunii Świętej przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca z rzędu, udzieli w godzinie śmierci łaski ostatecznej skruchy – nie umrą w Jego niełasce ani bez sakramentów świętych.
Kościół nie wymaga od wiernych wiary w objawienia prywatne, jednak uznaje je za „godne wiary” i uważa za duchowo owocne.
Sanktuarium w Paray-le-Monial to bazylika romańska z XI wieku (kluniacka). Kaplica Objawień (znajduje się w Klasztorze Wizytek) była miejscem wizji, obecnie z relikwiami św. Małgorzaty Marii i św. Claude’a La Colombière. Co roku przybywają tu setki tysięcy pielgrzymów. W latach 2023–2025 obchodzono jubileusz 350-lecia objawień.
Objawienia w Paray-le-Monial dały światu kult Serca Jezusowego – znak nieskończonej miłości i miłosierdzia Boga w czasach niewdzięczności i oziębłości. „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi...” – te słowa brzmią do dziś w sercach milionów.
/ / / /
Grudzień 2024 roku. Wrocław otulony był mroźnym płaszczem, a ulica Świdnicka wiła się jak ścieżki duchowej wędrówki, pełne zgiełku świątecznych przygotowań, lecz naznaczone cieniem współczesnego świata – świata, w którym duchowe zagrożenia czają się w każdym zakamarku popkultury i codziennych pokus. Wstąpiłem do Kościoła św. Stanisława, Doroty i Wacława, tej gotyckiej warowni wiary, wzniesionej w XIV wieku jako symbol pojednania między królami i narodami. Było to w Wigilię Bożego Narodzenia, gdy serca ludzkie tęsknią za światłem, a ja, jak zawsze, szukałem schronienia w obliczu Tego, który jest Miłosierdziem wcielonym.
Przekroczyłem próg, a powietrze wewnątrz wypełniło się wonią kadzidła i wilgocią kamiennych murów. Barokowy wystrój, z jego monumentalnym ołtarzem i bogactwem rzeźb, przypominał o triumfie Ducha nad materią. Skierowałem się ku Kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego ukrytej w bocznej nawie, gdzie w ołtarzu jaśnieje obraz Serca Chrystusa. To nie jest zwykły wizerunek – to płomienne Serce otoczone cierniową koroną, przeszyte ranami grzechów ludzkości, promieniujące światłem, które rozprasza mrok.
Obraz znajduje się w Kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego wybudowanej przez franciszkanów w 1680 roku, wkrótce po objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque, co świadczy o szybkim rozpowszechnianiu się tego kultu na Śląsku. Obraz Serca Pana Jezusa, umieszczony w ołtarzu tej kaplicy (w bocznej nawie), jest typowym barokowym wizerunkiem: przedstawia Serce otoczone cierniową koroną, przeszyte ranami, z płomieniem miłości i krzyżem – symbolem ofiary Chrystusa. Nie jest to obraz cudowny o szeroko udokumentowanej historii łask (jak np. w innych sanktuariach), lecz ważny element barokowego wyposażenia świątyni, służący pogłębieniu nabożeństwa do Serca Jezusowego.
Stałem tam w ciszy przerywanej jedynie odległym echem modlitw i poczułem, jak to Serce bije w rytm mojej własnej duszy, naznaczonej walką z demonami przeszłości.
W tym grudniowym chłodzie obraz Serca Jezusa stał się dla mnie zwierciadłem duchowej batalii. Widziałem w Nim nie tylko symbol miłosierdzia, lecz także ostrzeżenie przed zagrożeniami, które czyhają na współczesnego człowieka. Jak w moich refleksjach nad muzyką czy popkulturowymi idolami, gdzie zło maskuje się pod płaszczem sztuki, tak i tu Serce Jezusa objawiało prawdę: świat duchowy nie jest abstrakcją, lecz rzeczywistością, w której dobro walczy z ciemnością. Ciernie wokół Serca przypominały mi o pokusach, które oplatają serca ludzkie – o sekciarskich wpływach, o fałszywych duchowościach New Age, o muzyce niosącej ukryte przesłania zniewolenia. A jednak pośrodku tego jest płomień – symbol Ducha Świętego, który oczyszcza i odnawia.
Klęknąłem, a w modlitwie poczułem, jak Serce Jezusa mówi do mnie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”. W tym kościele, poświęconym męczennikom jak św. Dorota, której relikwie spoczywają tu od wieków, zrozumiałem na nowo sens ofiary. Grudzień 2024 roku, czas końca adwentu, stał się dla mnie chwilą doświadczenia Bożej Miłości – nie głośnego, lecz cichego, jak szept wiatru w gotyckich łukach. Obraz Serca Jezusowego nie jest tylko sztuką; to wezwanie do walki duchowej, do błogosławieństwa, które odpędza zło. Wyszedłem stamtąd umocniony, niosąc w sobie ten płomień, by dzielić się nim w moich podcastach i książkach, ostrzegając przed pułapkami, a wskazując na jedyne Źródło – Serce Boga.
Ta wizyta przypomniała mi, że w epoce zamętu duchowego kościoły jak ten we Wrocławiu są latarniami. Podczas każdej z moich wędrówek wypatruję tego znaku, do którego wiedzie Światło Chrystusa. Niech każdy znajdzie w obrazie Serca Jezusa nie tylko pociechę, ale też siłę do oporu przeciw mocom ciemności: „Jezu cichy, pokornego Serca, uczyń serca nasze według Serca Twego”.
/ / / /
Pierwsze wielkie objawienie św. Małgorzaty Marii Alacoque, uznane przez Kościół za pierwsze z czterech „wielkich”, miało miejsce 27 grudnia 1673 roku w uroczystość św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Święta Małgorzata Maria Alacoque miała wtedy dwadzieścia sześć lat i od ponad dwóch lat była zakonnicą w Klasztorze Wizytek w Paray-le-Monial.
Małgorzata spędzała dużo czasu na adoracji Najświętszego Sakramentu. Tego dnia po Komunii Świętej lub podczas adoracji (relacje nieco się różnią co do dokładnego momentu) została „całkowicie pochłonięta” obecnością Bożą. W swoim Pismach autobiograficznych (spisanych na polecenie spowiednika) opisała to wydarzenie własnymi słowami – tekst zachował się w oryginale i jest podstawą wszystkich późniejszych opisów.
Przebieg objawienia (w słowach św. Małgorzaty Marii):
„Pewnego dnia, będąc przed Najświętszym Sakramentem, znalazłam się cała pochłonięta obecnością Bożą, tak że straciłam zupełnie poczucie tego, co działo się wokół mnie. Oddałam się całkowicie temu Boskiemu Duchowi, poddając Mu całą moją wolę i serce.
Wtedy ujrzałam naszego Pana Jezusa Chrystusa w całej Jego chwale. Ukazał mi się w postaci pełnej majestatu, a jednocześnie nieskończonej łagodności. Pozwolił mi spocząć na Swojej Boskiej Piersi, podobnie jak niegdyś św. Janowi podczas Ostatniej Wieczerzy.
Odsłonił mi wtedy swoje Boskie Serce w sposób cudowny i pełen miłości. Pokazał mi je jako źródło wszelkiej łaski, płonące ogniem miłości, otoczone cierniami, z raną od włóczni i małym krzyżem na szczycie. Serce to było jaśniejsze niż słońce i przejrzyste jak kryształ, a płomienie wychodzące z niego oznaczały żar Jego miłości ku ludziom.
Wtedy powiedział mi te słowa, które wyryły się w mojej duszy na zawsze:
„Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, a zwłaszcza ku tobie, że nie mogąc już dłużej utrzymywać w sobie tych płomieni gorejących, czuje potrzebę rozlania ich za twoim pośrednictwem i objawienia się ludziom, aby ich wzbogacić drogocennymi skarbami, które ci ukazuję, a które zawierają łaski uświęcające i zbawienne, konieczne do wyrwania ich z przepaści zatracenia”.
Następnie Jezus polecił Małgorzacie, aby zajęła miejsce św. Jana przy stole podczas Ostatniej Wieczerzy i aby spoczęła na Jego piersi. Małgorzata doświadczyła wtedy niewysłowionej słodyczy i bliskości Boga. Jezus skarżył się na niewdzięczność ludzi, na zimną obojętność i brak wzajemnej miłości, mimo że Jego Serce jest pełne miłosierdzia.
Objawienie trwało długo – Małgorzata straciła poczucie czasu. Gdy wróciła do zmysłów, była tak przepełniona miłością Bożą, że przez kilka dni nie mogła jeść ani spać, żywiąc się jedynie tą łaską.
To objawienie jest fundamentem całego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ukazuje Serce jako źródło miłości, które pragnie się „rozlać” na ludzi. Podkreśla ból Jezusa z powodu ludzkiej niewdzięczności. Wprowadza ideę „wynagrodzenia” – zadośćuczynienia za grzechy świata. Nawiązuje do św. Jana Ewangelisty – umiłowanego ucznia, który spoczywał na piersi Jezusa podczas ostatniej wieczerzy (J 13,23–25), wskazując, że każdy człowiek jest zaproszony do takiej bliskości.
W czasie pierwszego objawienia Małgorzata nie miała jeszcze spowiednika, który rozumiałby jej doświadczenia mistyczne. Dopiero później ojciec Claude La Colombière SJ (przełożony jezuitów w Paray) stał się jej kierownikiem duchowym i pierwszym apostołem kultu Serca Jezusowego poza klasztorem.
Pierwsze objawienie było początkiem serii wizji, które trwały do 1675 roku i dały światu: dwanaście obietnic Serca Jezusowego, praktykę pierwszych piątków miesiąca, Godzinę Świętą, święto Najświętszego Serca Pana Jezusa.
W kościele wizytek w Paray-le-Monial, w kaplicy objawień, do dziś czczony jest relikwiarz z sercem św. Małgorzaty Marii. Miejsce pierwszego objawienia oznaczone jest tablicą z napisem: „Tu 27 grudnia 1673 roku Jezus objawił św. Małgorzacie Marii swoje Boskie Serce”.
To pierwsze spojrzenie na Serce Jezusowe stało się początkiem kultu, który dziś obejmuje cały świat – od Paray-le-Monial po Milejczyce, gdzie Serce bije od niemal czterystu lat.
/ / / /
Sierpień 2023 roku. Szklarska Poręba, ta perła Karkonoszy, otulona mgłami i szumem górskich strumieni, wzywała mnie na duchową wędrówkę. W upalny letni dzień, gdy turyści tłoczyli się na szlakach, ja skierowałem kroki ku barokowej Świątyni Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny – dawnej ewangelickiej perle z XVIII wieku, dziś katolickiemu kościołowi filialnemu, pełnemu historii i łaski. Przekroczyłem próg, a wewnątrz panowała kojąca cisza, przesiąknięta wonią starego drewna i wosku ze świec, z delikatnym światłem wpadającym przez okna.
Najpierw spojrzałem ku głównemu ołtarzowi, gdzie króluje obraz autorstwa Wlastimila Hofmana – tego wybitnego malarza „wewnętrznego blasku”, ucznia Jacka Malczewskiego, który po wojnie osiadł w Szklarskiej Porębie i tu tworzył swe religijne arcydzieła. Hofman, czesko-polski mistrz symbolizmu i baśniowości, obdarował ten kościół wieloma obrazami: cyklem tajemnic różańcowych, scenami pasyjnymi jak Jezus Ukrzyżowany czy Złożenie do grobu. Jego pędzel, naznaczony duchową głębią, oddawał blask transcendencji w twarzach świętych i pejzażach Karkonoszy, przypominając, że prawdziwa sztuka prowadzi do Boga, a nie do pułapek fałszywych idoli współczesności.
Lecz moje serce pociągnęła figura Najświętszego Serca Pana Jezusa – stojąca w ołtarzu bocznym, ta klasyczna rzeźba: Chrystus z otwartym, płonącym Sercem, otoczonym cierniową koroną, z dłonią wskazującą na ranę miłości, promieniejącą miłosierdziem. W kościele poświęconym Niepokalanemu Sercu Maryi ta figura Syna tworzyła harmonijne przymierze – dwa Serca złączone w jednym zbawczym planie jak w orędziach fatimskich, gdzie Maryja zawsze prowadzi do Jezusa.
Stałem przed nią w sierpniowym blasku, gdy góry za oknem przypominały o Stwórcy, a figura Serca Jezusowego stała się dla mnie lustrem duchowej rzeczywistości. W czasach, gdy świat górskich kurortów kusi wakacyjną beztroską, ukrytą pod płaszczem rozrywki, popkultury i fałszywych wolności – Serce Pana jawiło się jako bastion prawdy. Ciernie Je oplatające przypominały o demonicznych pokusach, które jak mgły Karkonoszy zaciemniają dusze. Płomień nad Sercem – to ogień Ducha Świętego, palący zło i wzywający do nawrócenia.
W tym barokowym wnętrzu wśród obrazów i rzeźb przetrwałych burze historii, klęknąłem i poczułem, jak Serce Jezusa bije dla nas wszystkich – utrudzonych współczesnym zamętem duchowym. Maryja, której Niepokalane Serce triumfuje obok, wskazuje: „Czyńcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie”. To wezwanie do walki, do pokuty, do zawierzenia w epoce, gdy zło maskuje się pod pozorem piękna natury i relaksu.
Wyszedłem z kościoła umocniony, niosąc ten płomień w sercu, by ostrzegać przed pułapkami i głosić miłosierdzie. W górskich miejscowościach, jak Szklarska Poręba, gdzie natura woła o Boga, takie miejsca jak ten kościół są znakami nadziei – przypominają, że przez Niepokalane Serce Maryi dojdziemy do zwycięstwa Serca Jezusowego. Niech to przymierze strzeże nas przed mrokiem.
/ / / /
Święty Claude La Colombière SJ jest uznawany za pierwszego publicznego apostoła kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa poza klasztorem wizytek. Jego rola była kluczowa – bez niego objawienia św. Małgorzaty Marii Alacoque mogłyby pozostać nieznane lub uznane za prywatne iluzje.
Urodzony 2 lutego 1641 roku w Saint-Symphorien-d’Ozon (Francja), wstąpił do jezuitów w 1658 roku, a święcenia kapłańskie przyjął w 1670 roku. Był wybitnym kaznodzieją, rektorem kolegium w Paray-le-Monial (1674–1676). Później został kapelanem księżnej Yorku (późniejszej królowej Marii Beatrycze) w Londynie (1676–1679). Więziony w Anglii za wiarę katolicką (1678–1679). Zmarł 15 lutego 1682 roku w Paray-le-Monial na gruźlicę. Beatyfikowany 16 czerwca 1929 roku i kanonizowany 31 maja 1992 roku przez Jana Pawła II.
W 1674 roku Claude został przełożonym jezuitów w Paray-le-Monial. Przełożona wizytek poprosiła go o kierownictwo duchowe dla Małgorzaty Marii, która od 1673 roku miała wizje Serca Jezusowego, ale spotykała się z niedowierzaniem i prześladowaniem w klasztorze (oskarżano ją o iluzje, histerię). Claude La Colombière został jej spowiednikiem i kierownikiem duchowym w lutym 1675 roku. Po kilku rozmowach i rozeznaniu duchowym uznał objawienia za autentyczne. Sam miał wizję, w której Jezus potwierdził misję Małgorzaty.
Po dokładnym rozeznaniu (modlitwa, analiza, obserwacja życia Małgorzaty) stwierdził, że objawienia pochodzą od Boga. Napisał: „Uznaję te objawienia za prawdziwe i pochodzące od Boga”. Claude La Colombière złożył pierwszy publiczny akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Tekst aktu zachował się do dziś i jest zatwierdzony przez polskie zgromadzenia wizytek oraz jezuitów:
„Ja, Claude La Colombière, Towarzystwa Jezusowego, oddaję i poświęcam Najświętszemu Sercu Pana naszego Jezusa Chrystusa moją duszę, moje ciało, wszystkie moje czynności, moje prace, moje cierpienia, moje życie i moją śmierć. Przyrzekam i ślubuję poświęcić się całkowicie czci i chwale tego Najświętszego Serca, na ile będzie to dla mnie możliwe, oraz pracować nad tym, aby Jego chwała i miłość rozszerzały się w duszach ludzkich. Przyrzekam ponadto uczynić wszystko, co będzie w mojej mocy, aby to Najświętsze Serce otrzymało w Kościele Bożym należną Mu cześć i chwałę oraz aby wszyscy ludzie zostali pobudzeni do Jego miłości i czci. Na świadectwo tego mojego ślubu i poświęcenia podpisuję się własną ręką dnia 21 czerwca roku 1675, w święto Najświętszego Serca Jezusa”.
Pożądane przez Jezusa wynagrodzenie zostało złożone zaledwie kilka dni po czwartym wielkim objawieniu Małgorzaty Marii (16–17 czerwca), w którym prosił o szerzenie kultu swego Serca oraz o wynagrodzenie za niewdzięczność ludzi. Claude La Colombière złożył je publicznie w obecności kilku świadków, wśród których była przełożona wizytek. Było to pierwsze publiczne poświęcenie się mężczyzny Najświętszemu Sercu Jezusowemu i pierwsze takie oddanie poza murami klasztoru wizytek. Claude miał wówczas trzydzieści cztery lata i pełnił funkcję przełożonego jezuitów w Paray-le-Monial.
To oddanie stało się wzorem dla wszystkich późniejszych form poświęcenia – zarówno indywidualnych, jak i rodzinnych czy narodowych. Papież Leon XIII w 1899 roku wzorował się właśnie na nim, formułując akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Jan Paweł II podczas kanonizacji Claude’a w 1992 roku nazwał to wydarzenie „pierwszym publicznym świadectwem wiary w objawienia Serca Jezusowego, a kanonizowanego nazwał wiernym przyjacielem i doskonałym apostołem Najświętszego Serca Jezusa”.
Tekst podkreśla trzy zasadnicze elementy: całkowite oddanie siebie – duszy, ciała i całego życia, przyrzeczenie szerzenia kultu Najświętszego Serca oraz wynagrodzenie za niewdzięczność okazywaną przez ludzi.
To właśnie to oddanie Claude’a La Colombière jest do dziś odmawiane podczas uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy przyjmowaniu do Bractwa Najświętszego Serca Jezusowego oraz w wielu nowennach i osobistych aktach poświęcenia. W sanktuarium w Paray-le-Monial oryginał dokumentu przechowywany jest w kaplicy objawień, obok relikwii św. Claude’a i św. Małgorzaty Marii.
Claude’a La Colombière głosił kazania o Sercu Jezusowym w Paray-le-Monial i poza nim. W Londynie szerzył kult wśród katolików angielskich (mimo prześladowań). Zachęcał do praktyk wynagradzających (Godzina Święta, pierwsze piątki). Bronił Małgorzaty przed oskarżeniami w klasztorze. Zachęcał do spisania objawień (Pisma autobiograficzne Małgorzaty). Po jego wyjeździe do Anglii Małgorzata miała wizję, w której Jezus powiedział: „Oto ten, którego ci dałem za ojca i przewodnika”. Bez potwierdzenia przez Claude’a La Colombière objawienia mogłyby pozostać w ukryciu lub być odrzucone.
Święty Claude był mostem między prywatnymi objawieniami Małgorzaty Marii a publicznym kultem Kościoła. Jest patronem osób wątpiących w Miłosierdzie Boże. Jego rozeznanie, poświęcenie i apostolstwo sprawiły, że Serce Jezusowe wyszło z klasztoru wizytek na cały świat – od Paray-le-Monial po Milejczyce i dalej.
/ / / /
Lato 2025 roku. Okolice Olsztyna, te warmińskie lasy i jeziora wzywały mnie na rowerowe wędrówki – te, które zawsze kończyły się chwilą refleksji duchowej, z dala od zgiełku świata. Po kilometrach jazdy przez zielone ścieżki, naznaczone szumem drzew i śpiewem ptaków, zajeżdżałem na Likusy do domu Księży Sercanów przy ul. Rakowej, gdzie serca oddane Chrystusowi biją rytmem ewangelizacji. Tam przed wejściem stoi figura Najświętszego Serca Pana Jezusa – prosta, lecz wymowna rzeźba: Chrystus z otwartym Sercem, oplecionym cierniami, płonącym miłością, wskazujący na ranę zbawienia, promieniejącą łaską dla zmęczonych dusz.
Zsiadałem z roweru, spocony od wysiłku, a powietrze przesycone zapachem warmińskiej ziemi mieszało się z ciszą dochodzącą z domu zakonnego. Figura Serca Jezusa, stojąca jak strażnik przed bramą sercanów – zgromadzenia poświęconego kultowi tego Serca – stawała się dla mnie zwierciadłem własnej walki duchowej. W czasach gdy rowerowe szlaki kuszą iluzją wolności, a popkultura wciska swe demoniczne macki nawet w sport, maskując zło pod płaszczem harmonii z naturą – to Serce jawiło się jako kotwica prawdy. Ciernie wokół Niego przypominały o pokusach, które oplatają serca współczesnych wędrowców, o duchowych zagrożeniach czających się w pozornie niewinnych hobby.
Stałem tam, oparty o rower, w letnim słońcu Warmii i wspominałem swoją posługę w tym dawnym klasztorze. Tu tworzyłem w 2016 roku olsztyński oddział ewangelizacyjnego dzieła Sercanów Radia PROFETO, stąd nadawałem audycje i odbywałem niezwykle duchowe rozmowy.
Księża sercanie, z ich misyjnym zapałem, przypominają tu swoim dziełem Misje Sercanów – zbieram to o przymierzu – Serce Pana, otwarte dla świata, wzywające do nawrócenia. To nie przypadkowe zakończenie wycieczki; to łaska, która przemienia fizyczny trud w duchową ofiarę. Klęknąłem na chwilę, modląc się o ochronę, o siłę do ostrzegania innych w moich tekstach i podcastach.
Wyszedłem stamtąd umocniony, jadąc z powrotem, niosąc w duszy ten płomień miłosierdzia. W epoce zamętu miejsca takie jak ten dom zakonny na Likusach są oazami – figura Serca Jezusa przypomina, że prawdziwa wolność jest w Nim, nie w iluzjach świata. Niech to Serce chroni wszystkich wędrowców duchowych.
/ / / /
Święty Jan Eudes uznawany jest za ojca publicznego liturgicznego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz Serca Maryi. Działając kilkadziesiąt lat przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque w Paray-le-Monial, przygotował solidny grunt teologiczny i liturgiczny dla tego nabożeństwa, które później rozkwitło w całym Kościele. Jego życie i dzieło ukazują, jak głęboko przeniknięte miłością do Bożego Serca może być kapłańskie posługiwanie – Serce Jezusa, płonące nieskończoną miłością do Ojca i do nas, staje się wzorem i źródłem wszelkiego apostolstwa.
Urodził się 14 listopada 1601 roku w Ri w Normandii we Francji. W 1623 roku wstąpił do Zgromadzenia Oratorianów św. Filipa Nereusza, a w 1643 roku opuścił je, by założyć własne Zgromadzenie Jezusa i Maryi (eudystów, CJM). Nowy instytut poświęcił się formacji kapłanów w seminariach oraz misjom ludowym. Równolegle powołał Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Zmarł 19 sierpnia 1680 roku w Caen. Beatyfikowany w 1909 roku, kanonizowany został 31 maja 1925 roku przez Piusa XI, który w bulli kanonizacyjnej nazwał go „ojcem, doktorem i apostołem kultu liturgicznego Najświętszych Serc Jezusa i Maryi”.
Jako pierwszy wprowadził publiczny kult liturgiczny Serca Jezusowego. Już w latach 1640–1650 głosił kazania o Sercu Jezusa jako źródle miłości i Miłosierdzia Bożego. W 1648 roku ułożył teksty Mszy Świętej i oficjum brewiarzowego ku czci Najświętszego Serca Jezusa. W 1670 roku uzyskał lokalne zatwierdzenie tych tekstów od biskupa Rouen i kilku innych francuskich biskupów. 31 sierpnia 1670 roku w seminarium w Coutances odprawiono pierwszą w historii publiczną Mszę Świętą ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa – jeszcze przed objawieniami w Paray-le-Monial. Ta Msza była owocem głębokiego rozmyślania nad tajemnicą Bożego Serca: Serce Jezusa, przebite na krzyżu, jest otwartym źródłem miłosierdzia, które wylewa się na grzeszników, by ich obmyć i uzdrowić. Rozważając to Serce, napełniamy się pragnieniem, by nasze własne serca stały się Jego przedłużeniem – miejscem, gdzie miłość Boża płynie dalej do świata.
Połączył nabożeństwo do Serca Jezusa z kultem Serca Maryi, uważając je za nierozerwalnie złączone. Serce Maryi jest „tronem” Serca Jezusa – Matka Boża w swoim Niepokalanym Sercu odbija i pomnaża miłość Syna. W 1648 roku ułożył również teksty liturgiczne ku czci Niepokalanego Serca Maryi, a 8 lutego 1648 roku w Autun odprawiono pierwszą Mszę ku czci Serca Maryi. Święto Serca Maryi ustanowił na 8 lutego (później przeniesione na sobotę po uroczystości Serca Jezusowego). W ten sposób ukazał, że droga do Serca Jezusa prowadzi często przez Serce Maryi – Ona jako pierwsza i najdoskonalsza uczennica uczy nas całkowitego oddania się Bożemu Sercu.
W dziełach takich jak Le Royaume de Jésus (1637) oraz Le Cœur admirable de la Très Sainte Mère de Dieu (1668) rozwijał teologię Serca jako symbolu miłości Boga do ludzi, źródła wszelkich łask i miłosierdzia, a zarazem centrum życia duchowego – prawdziwego „królestwa Jezusa w sercach”. Podkreślał potrzebę wynagrodzenia za grzechy ludzkości i osobistego poświęcenia się Sercu Jezusa. Zachęcał: „Ukryj się w Sercu Jezusa jak gołębica w szczelinie skały” – to Serce jest schronieniem, w którym dusza znajduje pokój, siłę i prawdziwe życie. Rozmyślając nad tym, czujemy, jak Serce Chrystusa bije w rytmie miłości Ojca i pragnie, by nasze serca biły w tym samym rytmie – pełne wdzięczności, pokory i gorliwości.
Bezpośrednio wpłynął na rozwój kultu przed wielkimi objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque (1673–1675). Po Paray-le-Monial nabożeństwo do Serca Jezusowego rozwinęło się na bazie teologii Eudesa i mistycznych doświadczeń Alacoque. Jego praca przygotowała Kościół na przyjęcie tych objawień – bez niej mogłyby napotkać większy opór. Dlatego Pius XI słusznie nazwał go „twórcą kultu liturgicznego” Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Chronologia kluczowych wydarzeń w jego życiu i dziele ukazuje stały wzrost oddania Sercu Bożemu: w 1637 roku ukazało się pierwsze wydanie Le Royaume de Jésus; w 1648 roku ułożył teksty Mszy ku czci Serca Jezusa i Serca Maryi; w 1670 roku odprawiono pierwsze publiczne Msze ku czci Serca Jezusowego; w 1672 roku kilku biskupów zatwierdziło święto Serca Maryi; w 1680 roku zmarł; w 1909 roku został beatyfikowany, a w 1925 roku kanonizowany – wtedy też oficjalnie uznano go za „ojca kultu liturgicznego Serc Jezusowego i Maryi”.
Zgromadzenie Jezusa i Maryi (eudyści) do dziś prowadzi seminaria i misje, szerząc kult Serca. Teksty liturgiczne św. Jana Eudesa stały się podstawą dla późniejszych zatwierdzeń Mszy i oficjum Serca Jezusowego (od 1765 roku i dalej). Był autorem pierwszej w historii zatwierdzonej Mszy Świętej ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa – ułożył jej teksty w latach 1648–1650, a pierwsze publiczne odprawienie miało miejsce 31 sierpnia 1670 roku w seminarium w Coutances. Ta Msza kładzie silny akcent na Serce Jezusa jako źródło miłości, miłosierdzia i zbawienia. Jej teksty, bogate w odniesienia biblijne do Pieśni nad Pieśniami, Ewangelii św. Jana i Listów św. Pawła, wzywają do wynagrodzenia za grzechy i rozpalania serc ludzkich miłością Bożą. Były szeroko używane w wielu diecezjach francuskich w XVII i XVIII wieku, przygotowując grunt pod powszechny kult.
Msza Święta Jana Eudesa była pierwszą publiczną liturgią ku czci Serca Jezusowego w historii Kościoła – zalążkiem, który otworzył serca na przyjęcie objawień w Paray-le-Monial i późniejszego powszechnego nabożeństwa. Nie otrzymał prywatnych objawień jak św. Małgorzata Maria, lecz na podstawie Pisma Świętego, Tradycji i głębokiej teologii przygotował Kościół na ten dar. Rozważając jego życie, można dostrzec, że prawdziwa duchowość Serca Jezusowego rodzi się z kontemplacji miłości Chrystusa – miłości, która nie zna granic, która oddaje się do końca i która zaprasza nas, byśmy w Nim żyli, w Nim kochali i w Nim wszystko czynili.
Niech Serce Jezusa stanie się Sercem naszych serc, duszą naszych dusz i życiem naszego życia – na chwałę Boga i zbawienie dusz.
/ / / /
Styczeń 2026 roku. Olsztyn skuty mrozem. W ciszy mojego warsztatu zanurzam się we wspomnieniach duchowej drogi, gdzie wizerunek Najświętszego Serca Jezusa stał się rdzeniem mojej egzystencji. To Serce – płonące miłością, oplecione cierniami grzechów ludzkości, wskazujące na ranę miłosierdzia – nie jest jedynie symbolem; to żywa rzeczywistość, która przenika moje życie od dzieciństwa po dziennikarską batalię z zagrożeniami duchowymi. W epoce, gdy popkultura i media wciskają demoniczne treści, Serce Jezusa przypomina o walce, o pokucie i o triumfie łaski.
Korzenie tej więzi sięgają rodzinnego Szczytna, Kościoła pw. św. Stanisława Kostki – świątyni wzniesionej w latach 1929–1931, która po wojnie stała się ostoją wiary dla katolickiej mazurskiej społeczności. Tam, jako młody chłopak, klękałem przed figurą Pana Jezusa wskazującego na swoje Serce, otoczone płomieniem Ducha i cierniową koroną. Ta figura w bocznej nawie mówiła do mnie: „Oto Serce, które umiłowało ludzi do końca”. W otoczeniu patrona młodzieży, św. Stanisława Kostki, uczyłem się czystości serca pośród pierwszych pokus świata – muzyki, subkultur i mediów niosących ukryte zniewolenie. Dziś, ostrzegając przed New Age i okultyzmem w moich podcastach, wracam do tej figury jako tarczy przeciw mrokom.
Ta duchowa nić wzmocniła się podczas mojej posługi dziennikarskiej u księży sercanów w Stadnikach – w Wyższym Seminarium Misyjnym, bastionie kultu Najświętszego Serca, gdzie serca kapłanów pulsują misyjnym ogniem. Pracując w mediach sercanów, tworzyłem materiały demaskujące pułapki popkultury: rockowych idoli z satanistycznymi podtekstami, show-biznes maskujący zło pod blaskiem sławy. Stadniki, z wizerunkami Serca Jezusa w kaplicy, stały się miejscem mojego głębszego oddania się Bogu. Tam zrozumiałem, że moja misja – w radiu, książkach i ostrzeżeniach – jest echem gestu Chrystusa: wezwaniem do zawierzenia Sercu, które pali grzech i odnawia duszę.
Ale ta droga nabrała nowego blasku dzięki objawieniom Maryjnym w Gietrzwałdzie – temu warmińskiemu sanktuarium, gdzie w 1877 roku Matka Boża objawiła się ponad 160 razy Barbarze Samulowskiej i Justynie Szafryńskiej, mówiąc po polsku o modlitwie i nawróceniu. Jako dziennikarz ruszyłem śladem tych wydarzeń, a Gietrzwałd uzdrowił mnie fizycznie i duchowo, przywracając na łono Kościoła. Maryja, wzywając do Różańca i trzeźwości, wskazywała na Serce Jezusa jako źródło ratunku w czasach pruskiego ucisku i współczesnego zamętu. Te objawienia, jedyne uznane w Polsce, stały się dla mnie kluczem do zrozumienia przymierza Dwóch Serc – Maryi i Jezusa – w walce z ciemnością. W moich książkach, jak Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej i Gietrzwałd. Wezwanie, dzielę się tym świadectwem, ostrzegając przed fałszywymi duchowościami.
Wskazania z Gietrzwałdu prowadziły mnie dalej, do Milejczyc – tej podlaskiej wsi – ziemi, z której pochodzą moi uniccy przodkowie, gdzie duchowe impulsy, jak delikatne szepty Maryi, skierowały moje modlitwy. Przenosząc się tam duchowo, w otoczeniu cerkwi i kościoła, pośród mistycznej aury pogranicza doświadczyłem kolejnego etapu łaski: pogłębienia wiary w obliczu kulturowych zmagań. To nie przypadek; to Boże prowadzenie, gdzie Serce Jezusa objawiało się w prostocie wiejskiego krajobrazu, wzywając do misji ewangelizacyjnej. Milejczyce stały się dla mnie symbolem jedności w Chrystusie pośród podziałów, przypominając o potrzebie oporu przeciw ideologii negującej wszelkie elementy religijne tak w życiu człowieka, jak i w całej kulturze.
Dziś wizerunek Serca Jezusa splata się z całą moją egzystencją: od figury w Szczytnie przez Stadniki po łaski Gietrzwałdu i wskazania do Milejczyc. To Serce, wsparte Maryjnymi objawieniami, wzywa do walki duchowej w epoce fałszywych idoli. Klękam przed Nim, modląc się o ochronę dla wszystkich. Niech przymierze Serc Jezusowego i Maryjnego triumfuje. Amen.
