LUST. Swingersi - pięć gorących opowiadań erotycznych - Alexandra Södergran - ebook + audiobook

LUST. Swingersi - pięć gorących opowiadań erotycznych ebook i audiobook

Alexandra Södergran

3,4

Opis

Jeśli chodzi o seks, Johanna i Patrik próbowali już niemal wszystkiego. Jednak gdy pewnego wieczoru odwiedza ich koleżanka, która opowiada o swoich perwersyjnych upodobaniach, budzi się w nich ciekawość i chęć doświadczenia czegoś, o czym nigdy wcześniej nawet nie myśleli. Jak to jest być swingersem? I co się dzieje w tajemniczych klubach? W tym ekscytującym opowiadaniu erotycznym Johanna i Patrik, prowadzeni przez labirynty rozkoszy, odkrywają nowe rejony własnej seksualności.

Zbiór składa się z pięciu opowiadań erotycznych:

Swingersi - opowiadanie erotyczne

Pożądanie - opowiadanie erotyczne

Doktor Lukas - opowiadanie erotyczne

Córki szefa - opowiadanie erotyczne

Carpe diem - opowiadanie erotyczne

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 119

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 3 godz. 6 min

Lektor: Patrycja Mor

Oceny
3,4 (20 ocen)
4
5
6
5
0

Popularność




Alexandra Södergran

Swingersi - pięć gorących opowiadań erotycznych

Lust

Swingersi - pięć gorących opowiadań erotycznychZdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2020, 2020 Alexandra Södergran i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726536201

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Swingersi - opowiadanie erotyczne

– Rebecka przychodzi dziś na kolację! – zawołała Johanna z kuchni.

Patrik odwrócił się od ekranu komputera.

– Okej!

Do mieszkania powoli zakradał się zmierzch, czego on jeszcze nie zauważył. W oddali po niebie krążyło się stado ptaków niczym trzepocząca na wietrze wielka czarna peleryna. Stwierdził, że musi się ogolić i wziąć prysznic, zmieni też strój do biegania na jeansy i koszulę.

Kiedy Rebecka zadzwoniła do drzwi, obydwoje powitali ją w przedpokoju. Od razu zapanowała miła atmosfera. Rebecka była wysoką i atrakcyjną kobietą. Wypełniła wnętrze swoją obecnością, a unosząca się wokół niej woń perfum obudziła w Patricku zaskakujące wspomnienia chwil, kiedy po raz pierwszy tańczył prawdziwego przytulańca.

Nigdy wcześniej nie spotkał Rebecki. Długo się jej przyglądał.

– Łatwo tu trafiłaś? – zapytała Johanna, obejmując ją mocno na powitanie.

– Tak, bez najmniejszych problemów, tylko zagadałam się teraz z Knutem na schodach i straciłam poczucie czasu – powiedziała Rebecka, po czym podeszła do Patricka i jego także objęła na przywitanie. – Cześć, miło cię w końcu poznać.

– Wzajemnie – odpowiedział Patrik.

– Z kim? – zapytała Johanna, wpatrując się w Rebeckę.

– Z Knutem, waszym sąsiadem z parteru – Rebecka powiesiła kurtkę na wieszaku.

– Zupełnie nie mam pojęcia, o kogo chodzi, a mieszkam tu już dwa lata – zdziwiła się Johanna. Zerknęła pytająco na Patricka, który wzruszył ramionami, a na jego twarzy pojawił się lekki, nieco niepewny uśmiech.

– To bardzo miły starszy pan, ale nie mógł przestać opowiadać o swojej podróży na Majorkę – co tam jedli, jakiej muzyki słuchali, jaką mieli pogodę… – nagle przerwała na widok kuchni, nakrytego stołu, zapalonych świec i wina w karafce. – Ależ pięknie wszystko przygotowaliście! – wykrzyknęła z zachwytem.

Kieliszki zostały napełnione. Jedli, pili i rozmawiali, głównie o pracy i o rozmaitych rzeczach, które chcieliby zrobić. Rebecka skończyła posiłek jako ostatnia i gdy z brzdękiem odłożyła sztućce, dopiła wino dużymi łykami.

– Och, było naprawdę pyszne – powiedziała.

– To prawda, ja też się najadłam – stwierdziła Johanna.

– Kiedy ty przyrządzasz posiłek, za każdym razem czuję się, jakbym jadł w dobrej restauracji – dodał Patrik.

– Hmm, ale nie tylko ja tu gotuję, ty też mógłbyś to robić.

– Czy on tu nie próbuje czegoś ugrać? – zapytała Rebecka, mrugając poufale do Johanny.

– O tak, to się chyba nazywa „metoda głaskania”.

– Ale to na nas nie działa – stwierdziła Rebecka.

– Nie, ani trochę! – odparła Johanna i uniosła triumfalnie swój kieliszek. Rebecka poszła w jej ślady. Kuchnię wypełniły głośne brzdęki stukającego o siebie szkła. – Za nas, kobiety! – wykrzyknęła.

– Co to wszystko ma znaczyć? – zapytał Patrik.

Obie parsknęły niepohamowanym śmiechem.

– Cóż, mój drogi – odezwała się Johanna, klepiąc go po dłoni.

Impulsywnie i nieco zbyt brutalnie Patrik strącił jej dłoń.

– Auuuuć! Co ty, do diabła, wyprawiasz? – zawołała.

– Gówniana gra. Na mnie nie działa.

Johanna chwyciła się za pulsujący bólem kciuk. Jej spojrzenie było ciemne i zatapiało się niczym sztylet w osobie po drugiej stronie stołu. Rebecka, która w chwili zaskoczenia wstrzymała oddech, teraz prawie umierała ze śmiechu. Spojrzenie Johanny pociemniało jeszcze bardziej, jeśli to w ogóle możliwe, a jej oczy zwilgotniały. Patrik zerwał się z krzesła, jakby chciał uratować coś, co zaraz spadnie ze stołu, po czym przytulił ją i pocałował, ale Johanna odsunęła się od niego z głośnym „Nieeee”. Wtedy on padł na kolana.

– Ooooooch! – wykrzyknęła rozbawiona Rebecka.

Patrick uniósł dłoń Johanny i zaczął obcałowywać każdą kostkę i każdy skrawek, a kiedy położył głowę na jej kolanie niczym skazaniec przed egzekucją, ona pogłaskała go po włosach i powiedziała:

– No już dobrze.

Potem oboje wstali i długo się obejmowali.

Przez pewien czas kobiety prowadziły ze sobą poufną rozmowę, podczas gdy Patrik przysłuchiwał im się w milczeniu. Pod wpływem nagłego impulsu Rebecka zwróciła się do niego, pochylona do przodu, z brodą spoczywającą na dłoni. Zmrużyła oczy.

– Haaa… słyszę, że lubisz chili – powiedziała, a na jej ustach zagościł figlarny uśmiech.

– Uhm – odpowiedział Patrik, zerkając na Johannę.

Ona szybko się zarumieniła i przegryzła wargę. Rebecka zaczęła wodzić wzrokiem od jednego do drugiego.

– No tak, my dziewczyny rozmawiamy ze sobą. Nie wiedziałeś o tym? Ty też pewnie na okrągło gadasz o seksie ze swoimi kumplami?

– Właściwie nie tak bardzo – odparł Patrik.

– Nabijasz się ze mnie?

– Nie, ale nie opowiadamy sobie żadnych szczegółów i tym podobnych.

– Co za nudziarze.

On wzruszył ramionami.

– Pewnie jestem trochę nudny.

– Nie, no, nie to miałam na myśli, nie w tym sensie! – Rebecka wyciągnęła rękę w jego stronę, jakby chciała go powstrzymać.

– Nie obraziłaś mnie.

– Czuję się tak, jakbym się wygłupiła – powiedziała i zamilkła demonstracyjnie, nieco się garbiąc.

– Chodzi mi o to – zaczął – że po prostu jestem typem introwertyka. To wszystko. Ale ty jesteś fantastycznie towarzyską osobą i potrafisz rozmawiać o wszystkim. Spotykasz naszego sąsiada i od razu nawiązujesz z nim bliski kontakt. To świetna sprawa. Tylko że ja po prostu taki nie jestem. Ale nie myśl, że z tego powodu powinnaś zacząć się hamować albo coś w tym stylu. Popatrz na mnie i Johannę, siedzimy tutaj i oboje na twój widok otwieramy usta z wrażenia – powiedział, zerkając na Johannę, która uśmiechała się czule. On wyczytał zachwyt na jej twarzy i zrobiło mu się gorąco. – Wydajesz się cudowną osobą. Johanna sporo mi o tobie opowiadała – dodał i upił łyk wina.

– Naprawdę? – Rebecka uniosła brwi i przyglądała im się uważnie.

– Same dobre rzeczy – powiedział Patrik, po czym położył dłoń na sercu. – Słowo honoru.

– Co takiego na przykład?

– Że twoje życie jest bardzo ekscytujące, mam na myśli twoje intensywne relacje miłosne. – Spuścił nieco zmieszany wzrok w blat stołu. – I bujne życie seksualne.

Śmiech Rebecki był nagły i serdeczny, po prostu śmiała się całym ciałem.

– O, Boże! No dobra. Teraz już wiemy, kto jest tu prawdziwą szują.

– Uhm, plotkara Johanna – stwierdził Patrick, uśmiechając się ostrożnie do Johanny. Ona westchnęła i teatralnie zademonstrowała, jak wbija sobie ostrze sztyletu prosto w brzuch.

– No, ale to prawda, opowiadasz mi całą masę rzeczy o ludziach z pracy – stwierdziła Rebecka.

– Nie słucham was dłużej. – Johanna skrzyżowała ręce na piersi.

– Strzelasz focha? – zapytał Patrik z ironicznym współczuciem w głosie.

– Może powinnam zostawić was samych? – zapytała Johanna, wstając od stołu.

– Skoro wstałaś, to przynieść jeszcze jedną butelkę wina – krzyknął za nią, ale nie odpowiedziała.

– Myślisz, że się wkurzyła? – zapytał ściszonym głosem Rebeckę, a ona tylko się zaśmiała.

Patrik rozlał resztę wina z karafki po równo do każdego z kieliszków. W ciszy, która zapadła, otoczenie stało się nagle bardziej obecne i wyraziste: szmer lodówki, ciemna noc na zewnątrz, piękny blask rzucany przez palące się świeczki.

– Zastanawiałem się trochę – zaczął Patrik, przyglądając się błądzącemu płomieniowi jednej ze świec – jak to wygląda, kiedy jako para… yyy… zamieniacie się partnerami z inną parą… Ludzie spotykają się w tym celu w klubie czy prywatnie, u siebie w domach?

Rebecka wyglądała na zadowoloną z tego pytania.

– Odbywa się to na rozmaite sposoby! Od wielu lat jestem aktywna w środowisku swingersów, robiliśmy to zwłaszcza z moim eks. Razem z nim spróbowałam praktycznie wszystkiego. Mam nadzieję, że rozumiesz, jestem osobą, która nigdy sobie nie odmawia. Mamy tylko jedno życie i nie można o tym zapominać, tylko dlatego, że masz jakieś obawy albo z powodu całej masy uprzedzeń, które w sobie nosisz. Chodzi o to, by powiedzieć życiu „tak” – nie mam racji? Dla mnie seks jest tym, co w życiu najlepsze. Jest po to, aby próbować nowych rzeczy i eksperymentować. Poza tym, jestem biseksualna, Johanna ci wspominała? Seks z kobietami lubię w takim samym stopniu jak z facetami. Niektórzy uważają, że to dziwne. Kiedy byłam z dziewczyną, moją pierwszą, obracałyśmy się przede wszystkim w środowisku LGBT i miałyśmy praktycznie rzecz biorąc tylko przyjaciół homoseksualistów. I wciąż mnie zadziwia, że oni mają dokładnie tyle samo uprzedzeń i jest w nich tyle samo wrogości, co u ludzi innej orientacji. Tylko że oni żywią je wobec heteroseksualistów albo wobec ludzi w ogóle. Rozumiesz, co mam na myśli?

Patrik przytaknął. Pomyślał, że Rebecka tak się rozgadała, bo jest wstawiona. Wtedy sam uświadomił sobie swój stan upojenia alkoholowego, który zaczął mu się podobać. „To takie proste”, pomyślał. „Zupełnie proste.”

– Zawsze uważałam, że to trudne – ciągnęła. – Wydawało mi się, że nigdy nie będę nigdzie pasować. Ale wszystko zmieniło się dzięki Fredrikowi, mojemu byłemu facetowi. Miał hopla na punkcie seksu podobnie jak ja. Cały czas próbowaliśmy czegoś nowego. Razem odkryliśmy środowisko swingersów. To znaczy wcześniej też żyliśmy w otwartych związkach, ale wtedy tak się to nie nazywało. Z Frederikiem zaczęliśmy chodzić do klubów, nawiązywaliśmy też kontakty w sieci i spotykaliśmy się z niektórymi parami sam na sam. Przez kilka lat bajecznie się bawiliśmy.

Rebecka przestała mówić i zamiast tego zaczęła przyglądać się Patrickowi. Potem znów się odezwała:

– Z czasem jest coraz łatwiej. Trzeba po prostu znaleźć swoje własne tempo. – Wzięła łyk wina i wolno odstawiła kieliszek. – Co mogę więcej powiedzieć? Aha, no tak. Byliśmy tak aktywni w środowisku swingersów, że poznaliśmy większość z nich. Muszę przyznać, że to najfantastyczniejsi ludzie na świecie, zwłaszcza ci starsi, z dużym doświadczeniem. To ludzie, którzy mają poczucie własnej wartości i wiedzą, czego chcą. Wśród nich zawsze czułam się na miejscu. To świat, do którego pasuję.

Patrick pokiwał głową w zamyśleniu.

Usłyszeli odgłos spłuczki w toalecie, a potem szum wody w kranie. Siedzieli dalej w milczeniu aż do momentu, gdy w kuchni pojawiła się Johanna.

– Co tam? O czym tak rozmawiacie?

– Zapomniałaś przynieść wino – stwierdził Patrik.

– Idź na dwór i się powieś – odpaliła mu.

– Pieprz swoją matkę.

– Ty na pewno tak byś zrobił.

Patrik westchnął i spuścił wzrok w pusty kieliszek po winie.

– Rebecka opowiadała mi o parach swingersów. Że są zupełnie pozbawieni uprzedzeń.

– No tak, jasne – skomentowała Johanna. – Rozumiem, jak najbardziej.

Patrik skierował na nią wzrok.

– Ej! – Johanna zwróciła się do Rebecki. – Opowiedziałaś mu o tym, co się stało w Paryżu? No wiesz, chodzi mi o ten klub.

– Nie, o tym nie mówiłam.

– To opowiedz.

– Okej, no dobrze. Byliśmy w Paryżu, w okresie Bożego Narodzenia w 2010. Pojechaliśmy tam na urlop i był to pod wieloma względami cudowny pobyt. Tego konkretnego wieczoru – pamiętam, że to była sobota – mieliśmy wyjść do restauracji, a Fredrik upierał się, że koniecznie musi zjeść gładzicę. Tylko to, żadna inna ryba nie wchodziła w rachubę. Oczywiście nigdzie nie byliśmy w stanie znaleźć takiego menu, i tak chodziliśmy od restauracji do restauracji. Nagle wokół nas zrobiło się dziwnie pusto. Zabrnęliśmy w miejsce, gdzie nie było słychać żadnego ruchu ulicznego. Wyobraź to sobie – zabłądzić w Paryżu! Jedyne, co u słyszeliśmy w ciemności, to stukot przewróconego kosza na śmieci i miauczenie jakiegoś dzikiego kota. Co robić w takiej sytuacji? Nie mieliśmy telefonu. Nigdzie ani śladu jakiejś większej ulicy czy taksówki. Szliśmy więc dalej. Nagle usłyszeliśmy dobiegające skądś stłumione dźwięki muzyki i udaliśmy się w tamtą stronę. Znajdował tam się mroczny, mały pub, taka prawdziwa lokalna francuska speluna. W środku nie było prawie nikogo, ale stwierdziliśmy, że wypijemy po kieliszku wina i zapytamy o drogę. Za barem stoi wielki mężczyzna, niesamowicie barczysty i wielki jak dąb, na dodatek miał bardzo dziwną głowę. Wciąż nie wiem, jak ją opisać. Niczym doniczka postawiona do góry nogami. Sprawiał wrażenie uczynnego. I naiwnego. Trochę prymitywnego. Pyta nas po francusku: „Szukacie ryb w stawie?”, po czym patrzy na nas konspiratorsko.

Patrik uniósł brwi. Powątpiewał w prawdziwość tej historii i to nie uszło uwagi Rebecki.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.