Lolek, zanim został Janem Pawłem II - Wioletta Piasecka - ebook + audiobook + książka

Lolek, zanim został Janem Pawłem II ebook i audiobook

Wioletta Piasecka

4,7

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Jak wyglądały młode lata Karola Wojtyły? Czy wiedzieliście, że był świetnym bramkarzem i marzył o tym, by zostać piłkarzem albo ostatecznie aktorem? Czy wiedzieliście, że w kieszeni zawsze nosił coś wyjątkowego? Albo że pewnego dnia ktoś w ostatniej chwili ocalił go przed śmiercią?

"Lolek zanim został Janem Pawłem II", to opowieść o młodym chłopcu pełnym radości i niezłomnej siły ducha. Śmierć ukochanej Mamy, a potem starszego brata nie złamały go, nie złamała go też wojna. Co sprawiło, że te osobiste tragedie uczyniły go silniejszym?

 

Ta książka to niezwykła podróż w czasie, wypełniona wzruszającą opowieścią i pięknymi ilustracjami, które ożywiają klimat tamtych lat. To nie tylko biografia – to lekcja życia, która poruszy każdego czytelnika.

 

Wioletta Piasecka – autorka bestsellerowych powieści obyczajowych – oddaje w ręce czytelników wyjątkową książkę. Dla dzieci, rodziców i dziadków – dla całej rodziny. Odkryjcie historię Karola Wojtyły i przekonajcie się, że każdy z nas może być częścią czegoś wielkiego!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 45

Rok wydania: 2025

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 16 min

Rok wydania: 2025

Lektor: Klaudia Bełcik

Oceny
4,7 (43 oceny)
36
3
3
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Ewelina2611

Nie oderwiesz się od lektury

"-Moja mama mó­wiła, że wszyst­ko jest po coś, że każdy ma czas ofia­ro­wany od Boga. Nie­któ­rzy ten czas mają dłuż­szy, nie­któ­rzy krót­szy, ale każdy z nas musi go wy­ko­rzy­stać do tego, do czego jest stwo­rzony" Książka Wioletty Piaseckiej to dla mnie poruszająca podróż przez życie Lolka – chłopca, który stał się Janem Pawłem II.  Choć wiele już o nim napisano, autorka potrafiła opowiedzieć tę historię na nowo,dodając ciepła. Widać tu włożone  serce i ogromny szacunek.  Czytając, czułam, jakby Papież był tuż obok, jakby szeptał mi swoją historię. Jego droga nie była łatwa, ale bardzo inspirująca.  Karol był wyjątkowym, pełnym dobroci człowiekiem. Czytając o jego maturze, od razu w głowie rozbrzmiewają słowa: „A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Żeśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze.” Zastanawialiście się ile kremówek zjadł Lolek po maturze ? I skąd wzięła się jego wielka miłość do aktorstwa? Książka "Lolek zanim został Janem Pawłem I...
10
liliowiec

Nie oderwiesz się od lektury

polecam
00
Spady

Nie oderwiesz się od lektury

piękna i wzruszająca ksoazka zarówno dla dzieci, młodzieży i dorosłych
00
Elisabeth76

Nie oderwiesz się od lektury

Pièkna historia cierpoenia i mlodosci naszego wspanialego Karola Wojtyly JPII GORÁCO POLECAM ❤️
00
ania83sosnowiec

Nie oderwiesz się od lektury

A teraz coś dla młodszych czytelników! Jeśli macie dzieci, które uwielbiają słuchać lub czytać bajki, koniecznie sięgnijcie po historię stworzoną przez Wiolę: „Lolek, zanim został Janem Pawłem II”. To opowieść o chłopcu, który wiele przeżył – śmierć ukochanej mamy i brata, a także wybuch II wojny światowej nie złamały jego ducha. Siła, którą nosił w sobie, pomagała mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Książka jest przepięknie zilustrowana i napisana prostym, przystępnym językiem, idealnym dla młodego czytelnika. Duża czcionka to dodatkowy atut – ułatwia samodzielne czytanie dzieciom. Gorąco polecam! To piękna, inspirująca historia, która będzie doskonałym prezentem dla najmłodszych.
00

Popularność




Re­dak­cja i ko­rektaAgnieszka Czap­czyk
Pro­jekt gra­ficzny okładkiAlek­san­dra Czor­nyj
Skład i ła­ma­nieAgnieszka Kie­lak
Ilu­stra­cjeAlek­san­dra Czor­nyj
© Co­py­ri­ght by Skarpa War­szaw­ska, War­szawa 2025 © Co­py­ri­ght by Wio­letta Pia­secka, War­szawa 2025
Ze­zwa­lamy na udo­stęp­nia­nie okładki książki w in­ter­ne­cie.
Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-8329-813-9
Wy­dawca Agen­cja Wy­daw­ni­czo-Re­kla­mowa Skarpa War­szaw­ska Sp. z o.o. ul. K. K. Ba­czyń­skiego 1 lok. 2 00-036 War­szawa tel. 22 416 15 81re­dak­cja@skar­pa­war­szaw­ska.plwww.skar­pa­war­szaw­ska.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

W Wa­do­wi­cach na Rynku przy ko­ściele ze­brały się wi­wa­tu­jące tłumy. Lu­dzie z ra­do­ścią pa­dali so­bie w ob­ję­cia, kla­skali, a nie­któ­rzy na­wet pła­kali ze wzru­sze­nia. Oto dziś, 18 maja 1920 roku, do War­szawy po zdo­by­ciu Ki­jowa wra­cał w chwale mar­sza­łek Jó­zef Pił­sud­ski. Wieść o tym wy­da­rze­niu lo­tem bły­ska­wicy obie­gła naj­od­le­glej­sze za­kątki kraju. Do­tarła na­wet tu. Do Wa­do­wic.

Przed ko­ścio­łem pod we­zwa­niem Naj­święt­szej Ma­ryi Panny usta­wiła się pro­ce­sja dziew­czy­nek w bia­łych ko­mu­nij­nych su­kien­kach i chłop­ców w ja­snych gar­ni­tur­kach. Dziew­czynki prze­stę­po­wały z nogi na nogę, z nie­cier­pli­wo­ścią cze­ka­jąc na umó­wiony znak do sy­pa­nia płat­ków kwia­tów. Ko­ścielny dzwon wła­śnie skoń­czył wy­bi­jać go­dzinę sie­dem­na­stą. Na­bo­żeń­stwo ma­jowe po­winno już się roz­po­czy­nać, ale tłum wciąż fa­lo­wał.

– Chyba pro­ce­sji dziś nie bę­dzie? – Jedna z dziew­czy­nek odło­żyła ko­szy­czek z płat­kami róż i starła dro­binkę ku­rzu z bia­łego pan­to­felka. – Wielka szkoda. Tak chcia­łam sy­pać kwiatki. Cze­ka­łam na to wiele mie­sięcy.

Sto­jący naj­bli­żej męż­czy­zna chwy­cił małą i okrę­cił wo­kół sie­bie.

– A co tam kwiatki! Pol­ska bę­dzie! Nie skoń­czy się! Mar­sza­łek Pił­sud­ski to spra­wił! Co za szczę­ście! Co za wiel­kie szczę­ście! – Po­sta­wił dziew­czynkę i wziął w ob­ję­cia star­szą pa­nią, któ­rej łzy le­ciały ciur­kiem.

– Mało bra­kowo. – Sta­ruszka łkała. – Toż na­sza nie­pod­le­głość taka świeża, taka kru­cha, każdy czyha na ten nasz ka­wa­łek ziemi. – Wy­cią­gnęła z to­rebki chu­s­teczkę i otarła łzy z po­licz­ków.

– Nikt nam jej nie od­bie­rze – po­wie­działa sta­now­czo ele­gancka ko­bieta, pro­stu­jąc ra­miona i uno­sząc dum­nie głowę.

Jej słowa za­głu­szył ksiądz, który przez tubę krzyk­nął, ile sił w płu­cach:

– Pro­szę o spo­kój! Pro­szę o ci­szę!

Roz­mowy uci­chły. Na­gle do uszu zgro­ma­dzo­nych wdarł się zbo­lały, prze­cią­gły jęk. Do­cho­dził z lekko uchy­lo­nego okna ka­mie­nicy przy ulicy Ry­nek 2. Zgro­ma­dzeni na placu jak na ko­mendę spoj­rzeli w tam­tym kie­runku.

– To na pierw­szym pię­trze. U Woj­ty­łów. – Sta­ruszka, któ­rej łzy już nieco obe­schły, sta­ran­nie zło­żyła chu­s­teczkę, by scho­wać ją do nie­wiel­kiej to­rebki. – Dziecko im się wła­śnie ro­dzi – wy­ja­śniła.

– A za­tem nowe ży­cie! – Ksiądz sta­nął na czele pro­ce­sji. – Po­wierzmy to ma­leń­stwo Matce Bo­żej. Niech zdrowe przyj­dzie na ten świat. – Po­pra­wił su­tannę i roz­po­czął Li­ta­nię Lo­re­tań­ską. Dziew­czynki z wolna ru­szyły, roz­sy­pu­jąc płatki róż, a idący w pro­ce­sji po­wta­rzali za księ­dzem słowa mo­dli­twy.

– Szczę­śliwy dzień – szep­nęła star­sza pani i otwo­rzyła ksią­żeczkę do na­bo­żeń­stwa.

W po­koju na pierw­szym pię­trze bra­ko­wało po­wie­trza. Ma­jowy upał, do­cho­dzący tego dnia do nie­mal trzy­dzie­stu stopni, szcze­gól­nie da­wał się we znaki pani Emi­lii Woj­tyle. Le­żała przy­kryta je­dy­nie cien­kim prze­ście­ra­dłem. Dziś miało przyjść na świat jej długo wy­cze­ki­wane dziecko. Bar­dzo się bała. Jak żywe sta­nęły jej w pa­mięci smutne prze­ży­cia sprzed czte­rech lat, gdy tuż po po­ro­dzie zmarła jej có­reczka Olga. Na samo wspo­mnie­nie tam­tych bo­le­snych chwil pani Emi­lia ob­lała się po­tem. Aku­szerka co parę mi­nut wy­cie­rała jej czoło i przy­kła­dała schło­dzone ręcz­niki, by choć na chwilę ulżyć cier­pią­cej.

– Mo­żemy sze­rzej otwo­rzyć okno? – wy­szep­tała spierzch­nię­tymi war­gami.

– Tu jest chłod­niej. Na ze­wnątrz żar leje się z nieba po pro­stu nie do wy­trzy­ma­nia – ostrze­gła ko­bieta.

– To nic, bra­kuje mi po­wie­trza. – Pani Emi­lia zro­biła ruch, jakby chciała wstać.

– Pro­szę le­żeć. Już otwie­ram. – Po­łożna od­sta­wiła mi­skę z wodą i po­śpiesz­nie ru­szyła w stronę okna. Otwo­rzyła je na oścież aku­rat w mo­men­cie, gdy wierni za­częli śpie­wać:

– Ky­rie ele­ison. Chri­ste ele­ison. Ky­rie ele­ison. Chry­ste, usłysz nas. Chry­ste, wy­słu­chaj nas...

Pani Woj­ty­łowa, le­żąc, prze­że­gnała się i ci­chutko, le­dwo po­ru­sza­jąc ustami, przy­łą­czyła się do mo­dli­twy. Aku­szerka po­szła do kuchni przy­go­to­wać wię­cej wody. Przy oka­zji prze­prała ręcz­niki, prze­tarła szafki i stół ku­chenny, po czym cze­ka­jąc na wrzą­tek, zro­biła so­bie ka­napkę. Sta­nęła przy oknie i ob­ser­wo­wała lu­dzi idą­cych w pro­ce­sji. Przede mną nie­prze­spana noc – po­my­ślała.

W mo­men­cie, gdy mo­dli­twy uci­chły, a ksiądz wy­śpie­wał słowo „amen”, z po­koju pani Emi­lii do­biegł płacz nie­mow­lę­cia. Ka­napka wy­pa­dła aku­szerce z rąk. Ko­bieta bie­giem rzu­ciła się do po­koju.

– To nie­moż­liwe! Nie­moż­liwe, by dziecko uro­dziło się tak szybko! – Ob­jęła de­li­kat­nie no­wo­rodka.

– Naj­święt­sza Pa­nienka to spra­wiła – wy­szep­tała pani Emi­lia i spoj­rzała na po­łożną zmę­czo­nym, ale roz­pro­mie­nio­nym wzro­kiem. – Po­ród za­czął się i skoń­czył ra­zem z Li­ta­nią do Naj­święt­szej Ma­ryi Panny.

– No pro­szę! – Aku­szerka z uśmie­chem owi­nęła nie­mowlę w ja­sny fla­ne­lowy ko­cyk. – Po pro­stu święty czło­wiek nam się uro­dził.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki