Królowe polskiego tenisa - Dominik Senkowski - ebook
NOWOŚĆ

Królowe polskiego tenisa ebook

Dominik Senkowski

0,0

Opis

Pięć wielkoszlemowych tytułów Igi Świątek i 125 tygodni spędzonych przez nią na czele rankingu WTA. Finał Wimbledonu z udziałem Agnieszki Radwańskiej. Zwycięstwa w turniejach WTA Magdy Linette i Magdaleny Fręch. Polski tenis jest dziś kobietą. I dlatego w końcu musiała powstać książka o naszych najlepszych współczesnych tenisistkach.

Dlaczego kariera Igi Świątek na wczesnym etapie zawisła na włosku? Co wyróżniało Agnieszkę Radwańską na korcie zdaniem tych, którzy z nią grali? Z jakiego powodu nie mniej utalentowana Urszula Radwańska nie poszła śladem siostry?

Dominik Senkowski wziął pod lupę kariery 11 najwybitniejszych polskich tenisistek, by przybliżyć czytelnikom ich drogę do sukcesu i pokazać, ile wyrzeczeń kosztowało je dołączenie do grona najlepszych zawodniczek świata.

Królowe polskiego tenisa to książka o poświęceniu, ciężkiej pracy, ale też wielkich ambicjach, spełnianiu marzeń i powolnym wspinaniu się na szczyt. Aż do miejsca, w którym polski tenis przybrał twarz dwóch symboli: kobiety i sukcesu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 326

Rok wydania: 2025

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wstęp

Przez lata tenis miał w naszym kraju twarz Wojciecha Fibaka. Jak czytamy w Historii Polskiego Tenisa, jego niespodziewane sukcesy „wywołały w Polsce prawdziwą »fibakomanię«, porównywalną chyba tylko do późniejszej o trzy dekady »małyszomanii«”*. Dziś jednak polski tenis jest kobietą. Nie może być inaczej, skoro w kobiecych rozgrywkach pierwszy raz w historii doczekaliśmy się liderki światowego rankingu. Iga Świątek osiąga sukcesy, o jakich wcześniej nasi kibice nawet nie mogli marzyć. Nie jest w tym jednak osamotniona i stąd pomysł na książkę o polskim kobiecym tenisie ostatnich lat.

Niniejsza pozycja to subiektywny wybór jedenastu tenisistek, które osiągnęły najwięcej w biało-czerwonej historii tego sportu, a ich osiągnięcia miały wyjątkowy wpływ na rozwój tej pięknej dyscypliny w naszym kraju.

Czytelnik będzie miał okazję poznać historie naszych najlepszych zawodniczek. Każda z nich może być też wzorem dla obecnego młodego pokolenia tenisistów. Historia Igi Świątek pokazuje, jak ważny w odniesieniu sukcesu jest team zawodniczki, Agnieszki Radwańskiej – że bez wielkiej siły fizycznej można wejść na szczyt, a jej siostry Urszuli – że ambicja może być motorem, ale też hamulcem rozwoju. Pozostałe bohaterki tej książki zaś udowodniły, ile znaczy praca będąca jednocześnie pasją, jak ważny jest wybór trenerów, a także to, że obok talentu potrzebna jest też czasem nadludzka determinacja, a siłą woli można przebić niejedną barierę.

W gronie wyróżnionych nie znalazła się Jadwiga Jędrzejowska. Doceniam jej przedwojenne sukcesy – finał Roland Garros 1939, finał Wimbledonu 1937 czy finał w Nowym Jorku 1937. Występowała jednak przed rokiem 1968, gdy w tenisie nastała i do dziś trwa tak zwana era open. Od tamtego momentu zniesiono podział na tenisistów amatorów i zawodowców. Pamiętajmy, że wcześniej tylko ci pierwsi rywalizowali w turniejach wielkoszlemowych, a na profesjonalistów przez długi czas patrzono bardzo krytycznie. Turniej w Melbourne 1968 to ostatnie zawody rangi Wielkiego Szlema, w których udział wzięli wyłącznie amatorzy. Z tego powodu trudno porównywać sukcesy „Jadzi” do dzisiejszych wyników „Igi” czy „Isi”. Nie są gorsze, a jedynie uzyskane w zupełnie innych tenisowych okolicznościach.

Większość bohaterek mojej książki to zawodniczki, na których przyszłe sukcesy duży wpływ miał Ryszard Krauze. Polski przedsiębiorca doprowadził do powstania PZT-Prokom Teamu – inicjatywy wsparcia dla najbardziej zdolnych tenisistów i tenisistek przełomu wieków w naszym kraju.

– Bez Ryszarda Krauzego nie byłoby wielu naszych tenisistów: pokolenia Agnieszki Radwańskiej oraz par deblowych, które tworzyli Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska oraz Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Krauze stworzył im możliwości karier międzynarodowych. Nie chodziło tylko o pieniądze, był prawdziwym pasjonatem tenisa i zarazem niezwykle życzliwym człowiekiem – mówi była tenisistka Katarzyna Nowak.

Pomoc PZT-Prokom Teamu miała tym większe znaczenie, że w Polsce za osiągnięciami czołowych tenisistów stoi przede wszystkim determinacja samych zawodników i ich rodzin. Nadal brakuje takiego systemu wsparcia, jaki funkcjonuje w Czechach, Stanach Zjednoczonych, Francji czy we Włoszech.

Czytelniku, nawet jeśli przeczytałeś większość wywiadów z bohaterkami tej książki i myślisz, że wiesz o nich wszystko, to po lekturze Królowych polskiego tenisa poznasz historie naszych najlepszych tenisistek o wiele lepiej i z zupełnie innej perspektywy.

* https://www.historiapolskiegotenisa.pl/wojciech-fibak/153_4318_0.

Iga Świątek

O Idze Świątek pierwszy raz zrobiło się głośno w Polsce w lipcu 2018 roku. To wtedy zwyciężyła w juniorskim Wimbledonie, a po sukcesie wróciła z Londynu prosto do Warszawy na konferencję prasową.

Sala na stadionie Legii była pełna dziennikarzy. Każdy chciał zrobić Idze zdjęcie z mistrzowskim pucharem, zadać jej pytanie… Choć niespełna dwa miesiące wcześniej skończyła siedemnaście lat, nie wyglądała na speszoną tym zamieszaniem, odpowiadała swobodnie. Nie wyglądała także na zmęczoną, mimo że konferencja trwała prawie godzinę i było to pierwsze tak duże spotkanie medialne Igi. „Jestem gotowa na popularność – mówiła tenisistka. – Dużo się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że profesjonalny sport wiąże się z tym, by być aktywnym w mediach. Odkąd osiągałam pierwsze sukcesy, miałam sporo wywiadów i zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Zbieram doświadczenie i nie jest wcale tak trudno, jak mogłoby się wydawać”*.

Świątek cieszyła się z wygranej w juniorskim Wimbledonie, ale wielokrotnie powtarzała też, że choć sukces w Londynie jest dla niej ważny, jeszcze ważniejsze jest to, co przed nią.

„Raczej staram się skupiać na dalszych planach. Mam nadzieję, że gdy wygram taki turniej seniorski, to będę miała okazję bardziej się cieszyć – powiedziała. I szybko się poprawiła: – To znaczy, cieszę się ogromnie, ale staram się jednak patrzeć do przodu”*.

Zapytałem wówczas Igę o jej główny cel w nadchodzącej zawodowej karierze. Z pewną siebie miną odpowiedziała: „Cel na całe życie to wygrać wszystkie turnieje wielkoszlemowe, niekoniecznie w jednym roku, po prostu w całej karierze, oraz zdobyć złoto olimpijskie”*.

Dziennikarze wychodzili z konferencji pod wrażeniem skali ambicji naszej młodej tenisistki.

14 listopada 2018 roku – zaledwie cztery miesiące po juniorskim sukcesie Igi Świątek na Wimbledonie – Agnieszka Radwańska zakończyła karierę. Zdecydowała się na to w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Sama decyzja nie była zaskoczeniem dla tych, którzy od lat obserwowali jej występy. W momencie rezygnacji z zawodowego tenisa Radwańska zmagała się z licznymi problemami zdrowotnymi, a największe dotyczyły prawej stopy. W chwili ogłoszenia decyzji zajmowała 75. miejsce w rankingu WTA. Ostatni raz tak nisko sklasyfikowana była dwanaście lat wcześniej. Zaskakiwać mógł jedynie sposób, w jaki podzieliła się tą informacją z opinią publiczną – w środku tygodnia, po południu, w mediach społecznościowych, bez hucznych zapowiedzi czy konferencji prasowej.

Mało kto spodziewał się wtedy, że szybko doczekamy się tenisistki, która przebije dokonania Agnieszki Radwańskiej. Artur Rolak z magazynu „Tenisklub” wskazywał wówczas, że mamy pustkę w polskim tenisie: „Dziś najlepszą naszą tenisistką będzie Magda Linette, która jest 82. w rankingu. To pokazuje skalę tej straty [rezygnacji Radwańskiej*]. Proponuję zacząć liczyć od teraz czas, kiedy kolejna Polka będzie w pierwszej dziesiątce WTA. Nie sądzę, by to się stało w ciągu dwóch–trzech lat (…). Iga Świątek ma ogromny potencjał, ale jak to u siedemnastolatki, wciąż wiele zmiennych jest niepewnych”*.

Opinia sekretarza redakcji „Tenisklubu” nie należała w tamtym czasie do wyjątkowych. Wszyscy doceniali talent Igi, ale mało kto zakładał, że szybko zdoła wykorzystać swój potencjał w tenisie zawodowym. Przejście z etapu juniora do seniora jest zwykle bardzo trudne. W przypadku Świątek znaków zapytania było nawet więcej, ponieważ niecały rok przed wygraną w juniorskim Wimbledonie doznała poważnej kontuzji.

– To był problem fizyczny, który początkowo został źle rozpoznany, a potem pojawił się uraz w trakcie jednego ze spotkań – wspomina jej ojciec, Tomasz Świątek.

Do kontuzji doszło w trakcie spotkania z Martiną Trevisan w Warszawie podczas turnieju Warsaw Sports Group Open 2017, organizowanego przez agencję, która w tamtym czasie reprezentowała Igę, a była powiązana z Legią Warszawa. Polka przegrała z Włoszką w I rundzie, a po meczu okazało się, że ma kłopot ze stawem skokowym.

Pan Tomasz przyznaje, że kariera córki zawisła wtedy na włosku:

– Przeszła operację, a następnie czekała ją żmudna rehabilitacja, która wymagała od nas ogromnego wysiłku. Musiałem utrzymać ją w przekonaniu, że trzeba znaleźć siły do ćwiczeń. Z drugiej strony musiała uwierzyć, że z czasem wszystko wróci do normy. Ten okres był bardzo trudny… Przez dobre pół roku córka nie mogła w ogóle obciążać nogi, a tenis zszedł na plan dalszy.

Iga na ten czas musiała zapomnieć o grze na korcie. „Znakomitą pracę wykonali fizjoterapeuci Legii. Czasami pracowali wspólnie z nią po sześć godzin dziennie” – opowiadała Jolanta Rusin-Krzepota, ówczesna trenerka przygotowania fizycznego Świątek*.

W tamtym momencie nikt nie był w stanie do końca przewidzieć, jak po wyleczeniu organizm Igi zareaguje na rosnącą dawkę wysiłku fizycznego. Miała przed sobą całą dorosłą karierę, a życie tenisistów jest bardzo intensywne, w trakcie sezonu rozgrywają zwykle ponad pięćdziesiąt spotkań.

Po latach Iga tak wspominała tamten uraz: „Myślałam wtedy, że już nigdy nie zagram w tenisa. Byłam nastolatką i musiałam przejść bardzo poważną operację. Nie powiedziałabym, że zajmowałam się zwykłymi problemami kontuzjowanego zawodnika. Bardziej chodziło o to, że nie wiedziałam, czy mogę wrócić”*.

Dziś w jej grze nie widać nawet śladu po bolesnej kontuzji.

– Niewykluczone, że to efekt tak długiej rehabilitacji. Gdyby wróciła na kort szybciej, mogłoby się to skończyć trwałym uszkodzeniem albo po prostu nie byłoby jej dziś w zawodowym tenisie – mówi jej tata.

*

Podwarszawski Raszyn do niedawna kojarzył się głównie z epoką napoleońską i księciem Józefem Poniatowskim. Dziś ma zupełnie inną bohaterkę. To tu przez wiele lat mieszkała Iga Świątek, zanim rozpoczęła wielką karierę tenisową. Wprawdzie urodziła się 31 maja 2001 roku w Warszawie, ale jej rodzinny dom od samego początku jest w Raszynie.

Tomasz Świątek, ojciec Igi, w przeszłości był zawodowym sportowcem. Jako wioślarz trzykrotnie startował w mistrzostwach świata i raz na igrzyskach olimpijskich – w 1988 roku w Seulu. Polska czwórka podwójna w składzie Tomasz Świątek, Sławomir Cieślakowski, Mirosław Mruk i Andrzej Krzepiński zajęła w Korei Południowej siódme miejsce. Przygotowania olimpijskie były bardzo intensywnie, wioślarze spędzili ponad 300 dni poza domem.

– Niestety, podczas samych zawodów w Seulu rozchorował się jeden z kolegów z zespołu i jego forma poszła w dół. Przed igrzyskami liczyliśmy na medal, a skończyło się inaczej – wspomina Tomasz Świątek.

Jego olimpijskie niepowodzenie miało wpływ na przyszłą drogę Igi i jej siostry Agaty.

– Zależało mi, by córki uprawiały sport indywidualny, co wynikało z moich własnych doświadczeń. Start na igrzyskach pamiętam do dziś…

Siostry zaczęły treningi tenisowe:

– Zawsze powtarzałem Idze i Agacie, że w tenisie wszystko zależy tylko od ciebie, w przypadku wygranej cały splendor spada na ciebie, ale i przegraną trzeba wziąć na siebie.

Jednak to wcale nie musiał być tenis. Początkowo siostry chodziły między innymi na pływanie. „Chciałem, żeby córki zostały pływaczkami. To były czasy najlepszych wyników Otylii Jędrzejczak. W gminie Raszyn wybudowano basen i tam trenowaliśmy. Ale nasz pomysł na sport szybko się zmienił”*.

Wszystko z powodu kłopotów zdrowotnych córek.

– Chorowały często na zapalenie gardła i uszu – opowiada ojciec. – Pani doktor postraszyła mnie nawet, że uprawianie pływania może skończyć się dla nich głuchotą, takie ryzyko istniało zwłaszcza u Agaty. Nie stać mnie też było wtedy na to, by jedna z nich chodziła na basen, a druga trenowała inną dyscyplinę. Pojawił się więc pomysł, by spróbowały sił w tenisie.

Od Tomasza Świątka nie usłyszymy konkretnego wytłumaczenia, dlaczego padło akurat na tenis. Gdy odpadło pływanie, zależało mu jedynie nadal na indywidualnej konkurencji sportowej dla córek. Bo że musiały uprawiać jakąś dyscyplinę, nie podlegało dyskusji. W końcu wychowywały się w rodzinie o sportowych korzeniach.

*

To tata pokazał Agacie i Idze tenis. „Najpierw zapisał na zajęcia moją trzy lata starszą siostrę Agatę. A ja, gdy byłam młodsza, zawsze chciałam robić to, co ona. Bardzo jej zazdrościłam tych zajęć. I nie ma się co oszukiwać: jednym z powodów, dla których zaczęłam grać, było to, że chciałam z nią wygrywać” – wspominała po latach Iga*.

W czasie gdy Agata trenowała, Iga odbijała piłkę o ścianę. Sama rozpoczęła treningi tenisowe w wieku pięciu lat. Początkowo ćwiczyła w klubie Mera Warszawa, czasem także na kortach bliżej domu w Raszynie.

Życie sióstr zostało podporządkowane sportowi.

„I zaczęła się sportowa rutyna: szkoła, trening, nauka, spać – opowiadała Iga. – Wiem, że to brzmi strasznie, ale my naprawdę chodziłyśmy na te zajęcia, bo się na nich dobrze bawiłyśmy. I jasne, czasem zazdrościłam znajomym, gdy umawiali się na grę w piłkę, a ja nie mogłam, bo szłam na trening. Ale bardzo szybko zrozumiałam, że robię coś wyjątkowego i naprawdę fajnego. Żyłam z turnieju na turniej i sprawiało mi to olbrzymią przyjemność”*.

Agata przyznaje, że nie miały tyle czasu na rozrywkę, co ich rówieśnicy: „Zdawałyśmy sobie sprawę, że nasze życie jest trochę inne. Czasem nas to irytowało. Ale dziś patrzymy na to inaczej. W końcu Iga odniosła sukces. Poza tym nawet na wcześniejszym etapie, gdy wyniki nie były tak dobre, zaczęłyśmy być świadome wpływu sportu na nasz rozwój i tego, jak dużo wnosi do naszego życia”*.

Pan Tomasz zapewnia, że nie zmuszał Igi do tenisa. „Ale były sytuacje, że trening nie wychodził, coś się nie układało. Iga mówiła, że rezygnuje z zajęć. Wtedy używałem małego podstępu. Tego samego dnia nie rozmawiałem z nią o tenisie, a następnego znów zabierałem na zajęcia. Mówiłem, że teraz będzie dobrze, na nowo wciągałem ją w temat*.

Sam też pamięta, jak Iga chciała grać w piłkę nożną. „Wychodziła z chłopakami na boisko i kopała piłkę. Sprawiało jej to przyjemność. Chodziła tam po lekcjach. Tymczasem terminarz był bardzo napięty, a Iga przecież normalnie uczęszczała do szkoły i rodziło to wyzwania. To był dla nas dość trudny czas, bo trenowała zarówno Iga, jak i Agata. Przyjeżdżałem po nie do szkoły wcześniej, zabierałem obiad do pudełek dla jednej i drugiej. Wszystko działo się na wariackich papierach. Dziewczyny jadły w samochodzie, bo za pół godziny czy za godzinę miały trening”*.

Iga Świątek przyznaje, że tenis to był pomysł taty. „Ale na pewno nie było tak, że nie miałam wyboru. To ostatecznie była moja decyzja – zapewnia. I dodaje, że wzorowała się na siostrze: – Była lepsza ode mnie i to zawsze motywowało mnie do treningów”*.

Późniejsza mistrzyni wielkoszlemowa od zawsze uwielbiała rywalizację. Tymczasem Agata po prostu lubiła trenować, do tego robiła to niezwykle konsekwentnie. „U mnie trening musiał być zaplanowany. Z konkretnym zadaniem do wykonania, na przykład sto uderzeń w jeden róg kortu. Iga pod tym względem jest bardziej spontaniczna” – opowiada Agata*.

Tomasz Świątek przyznaje, że córki miały zupełnie inne podejście do trenowania: „Agata była niezwykle rzetelna: jeśli trener kazał odbić piłkę sto razy, to odbijała. Iga natomiast po pięćdziesięciu odbiciach przerywała i pytała trenera, po co ona to właściwie robi. Była dzieckiem z charakterem. Zauważyłem to, dlatego postanowiłem nieco skierować ją we właściwą stronę, nauczyć cierpliwości, tłumaczyć to, co się dzieje”*.

W artykule dla portalu The Players Tribune Iga Świątek opowiedziała, że nie od razu myślała o zawodowej karierze. Nie do końca dowierza w historie sportowców, którzy od dziecka wiedzieli, co chcą robić w życiu. Ona tak się nie czuła, a już na pewno nie we wczesnej młodości. „Oczywiście bardzo lubiłam grać, ale na początku nie sądziłam, że kiedyś zostanę zawodową tenisistką. Wtedy to było marzenie mojego taty”*.

Iga i Agata trenowały razem kilka lat.

– W grze podwójnej na korcie słyszałem od nich wymówki typu: „A bo koleżanka nie zagrała tak, jak powinna”. Chciałem, by grały w tenisa, najlepiej w singla, aby z jednej strony mogły wziąć na siebie odpowiedzialność, a z drugiej nie pozostawały uzależnione od postawy innych – tłumaczy ich ojciec.

*

Agata w wieku piętnastu lat musiała zrezygnować z planów uprawiania tenisa zawodowo. Bezpośrednią przyczynę stanowiły problemy z kolanami. Okres dojrzewania to w życiu młodych sportowców ważny moment, który sprawia, że wiele dziecięcych talentów znika ze sportu lub nie rozwija się prawidłowo. Jedni, jak Agata Świątek, z powodu wzrostu masy mięśniowej czy zyskania kolejnych centymetrów doznają urazów, a u innych wygląda to zupełnie odwrotnie. Na przykład nastoletniego Roberta Lewandowskiego charakteryzowały niski wzrost i niewielka masa ciała (w 2002 roku z powodu słabszych warunków fizycznych zrezygnowano nawet z powoływania go do kadry Mazowsza).

„Kłopoty się nasilały, trzeba było przekładać treningi. Przerwy w graniu trwała coraz dłużej. Nie, nie miałam żadnej operacji. Jeden z lekarzy zaproponował, żeby wykonać artroskopię kolana, ale rodzice nie zdecydowali się na zabieg” – wspominała po latach Agata*.

Artroskopia kolana to metoda operacyjna, wykonywana w znieczuleniu w celu leczenia stawów. Wykonuje się jedynie małe nacięcia, a następnie wprowadza do wnętrza kolana kamerę (artroskop) i małe narzędzia zabiegowe. To mniej inwazyjna forma operacji, aczkolwiek to nadal rodzaj operacji.

W czasie gdy Agata powoli musiała zacząć godzić się z tym, że nie będzie grała zawodowo, Iga coraz mocniej przekonywała się do tenisa. W wieku trzynastu lat wygrała rywalizację na mistrzostwach Polski do lat 14 zarówno w singlu, jak i w deblu. „Myślę, że od tego momentu tenis powoli zaczął robić się dla mnie coraz poważniejszy. Pierwszy raz pomyślałam: »Tak, to właśnie będzie moje życie«, gdy jako piętnastolatka pojechałam na juniorskiego Wielkiego Szlema”*.

Co dziś łączy siostry? Agata na pierwszym miejscu wymienia ambicję. „Choć teraz przejawia się ona w różnych dziedzinach. Uważam też, że jesteśmy uczynne, staramy się być pomocne. To wartości, które wyniosłyśmy z domu” – opowiada. Dopytywana o cechy Igi w życiu prywatnym, wskazuje: „Waleczna, mająca swoje zdanie. Tego nie można jej odmówić, ale jest też pomocna i troskliwa. Trochę nawet introwertyczna”*.

„Trochę” wydaje się dość delikatnym określeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę wypowiedzi samej Igi: „Niektórzy pewnie myślą, że jako dziecko marzyłam, że zostanę znaną tenisistką, ale tak nie było. Prawdę mówiąc, skrycie pragnęłam tylko nieco lepiej radzić sobie w sytuacjach towarzyskich, czuć się swobodniej wśród ludzi”*.

Przez pewien czas introwertyzm sprawiał, że rozmawianie z niektórymi ludźmi było dla niej trudne. „Do siedemnastego–osiemnastego roku życia nawet patrzenie moim rozmówcom w oczy czasami stanowiło dla mnie wyzwanie. Okropnie się z tym czułam… Było mi źle z tym, jak trudno mi nawiązywać z ludźmi relacje. W towarzystwie niektórych miałam zupełną pustkę w głowie, nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie potrafiłam tak po prostu do kogoś podejść i do niego zagadać, a zwłaszcza prowadzić tak zwane small talki”*.

Introwertyczne usposobienie nijak ma się jednak do tego, jak Iga Świątek wygląda na korcie. Zawsze gotowa do walki, przejmuje inicjatywę w wymianach, gra agresywnie. Poza meczem jest dużo spokojniejsza, unika zatłoczonych miejsc.

*

Iga wielokrotnie podkreśla, jak wiele zawdzięcza ojcu: „Mój tata wziął większość trudów na swoje barki. Sprawił, że mogłam rozwijać się niezależnie od tego, jakie pojawiały się problemy dookoła”*.

Życie rodzica, który stawiał na sport w Polsce w czasach dzieciństwa Igi Świątek, nie było proste. Infrastruktura tenisowa w naszym kraju wyglądała skromnie. Brakowało kortów, a używanie tych nielicznych istniejących wymagało sporych pieniędzy. Tomasz Świątek opowiadał szerzej o finansowym aspekcie rozwoju kariery Igi: „W Polsce płaci się za kort i za trenera. Na tamten czas wydawałem 80 złotych za godzinę, a tych godzin musiało być kilka w tygodniu. Żadnych rabatów. W pewnym momencie, jako rodzice, poświęcamy swój czas i pieniądze, sami angażujemy się w cały proces. Jest chwila, kiedy dziecko mówi – chcę to robić! Wtedy wkręcamy się w spiralę wydatków. Kiedy dziecko ma kilka lat, sumy nie są wielkie. Ale wreszcie staje się nastolatkiem i trzeba jechać na ogólnopolski turniej. Wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa”*.

Wydatki rosną jeszcze bardziej, gdy przychodzi startować w turniejach zagranicznych.

„Nie chcę, żeby padały konkretne sumy, bo one odstraszają od tenisa. W moim przypadku trenowały dwie córki, więc wydatki się podwajały” – przyznał. Po chwili jednak dodał: „Słyszałem, jak ktoś niedawno mówił o kwocie potrzebnej do utrzymania rokującej zawodniczki w tenisie. Podawał około pół miliona złotych rocznie. Uważam, że w dzisiejszych czasach faktycznie to nie jest przesadzona suma”*. Tomasz Świątek nie ukrywa, że musiał liczyć na innych: „Potrzebowałem pomocy sponsorów, znajomych. Czasem ktoś dopłacał nam do wyjazdu. Wiadomo, nie wiązało się to w żaden sposób z ekspozycją logo danej marki, bo turniejów nie transmitowała telewizja. To była pomoc na zasadzie charytatywnej, relacyjnej. Spotkaliśmy na swojej drodze kilka osób, którym należały się podziękowania”*.

Tomasz Świątek wychował córki w atmosferze szacunku do sportu. Nigdy jednak nie starał się być ich trenerem. Wiedział, że potrzebuje do tego fachowca z odpowiednim doświadczeniem.

– Nie byłem szkoleniowcem córek, bo nie trenowałem tenisa. Mam oczywiście swoje spostrzeżenia, ale brakuje mi wiedzy praktycznej. Byłem dla Igi autorytetem w zakresie zawodowego uprawiania sportu, ale w samym tenisie już niekoniecznie

Parę razy usłyszał od niej wymowne uwagi. Jakie?

„Typu »co możesz wiedzieć na temat tenisa, jeśli nigdy nie grałeś«. Mówiła to, będąc młodziutką dziewczyną. Odpowiadałem więc, że czasem obserwator z boku może zauważyć więcej niż osoba będąca wewnątrz. Nie chodziło o ucieranie nosa, ale raczej szukanie złotego środka”*.

Niemniej Tomasz Świątek zgadzał się z takim podejściem, nie chciał też nigdy wpływać na szkoleniowców Igi.

– Oczywiście rozmawiałem z nimi, ale nie w celu przekazania rozwiązań, jakie mają wprowadzić na korcie. Bardziej zależało mi na tym, by zrozumieć pewne mechanizmy w tenisie, nabrać szerszej perspektywy.

*

Pierwszym trenerem Igi został Artur Szostaczko, były tenisista z Legnicy. „Gdy była jeszcze dzieckiem, imponowała nieprawdopodobnym talentem od Boga. Wyróżniała się wszystkim, nie pękała na robocie. Nie poznawałem jej w tamtych momentach. Iga, którą teraz oglądamy, to jest ta sama Iga, którą poznałem jako bardzo młodą osobę – zapewnia”*.

Potem przyszedł czas współpracy z Michałem Kaznowskim, który prowadził tenisistkę przez pięć lat. Zagrała wtedy między innymi w Orange Bowl 2014, nieoficjalnych mistrzostwach świata do lat 12 i 14 rozgrywanych na Florydzie, gdzie w półfinale przegrała z Anastazją Potapową.

„Dostaliśmy wówczas pierwszy znaczący sygnał, że idziemy we właściwym kierunku (…). Zdecydowaliśmy się przestawić ją na granie juniorskie. Poprosiliśmy o konsultację Pawła Ostrowskiego [były trener między innymi Angelique Kerber, niegdyś numeru 1 rankingu kobiecego tenisa] i Grzegorza Wilczyńskiego, trenera od przygotowania fizycznego. To są wybitni specjaliści. Ruszyliśmy w tenisowy świat. Wielu mówiło, że za wcześnie, a ona od razu miała dobre rezultaty, wygrywała w wieku 14 lat turnieje do lat 18 w Nottingham i Budapeszcie” – wspominał Kaznowski*.

Kolejny ważny krok w karierze Igi Świątek to debiut w wielkoszlemowym turnieju juniorskim, do którego doszło podczas Roland Garros 2016. Do Paryża pojechała już z nowym szkoleniowcem, Piotrem Sierzputowskim, z którym zaczęła pracować od maja. Miało to związek z przenosinami Igi z klubu Mera Warszawa do Legii Warszawa.

– Piotr pojawił się przy Idze w bardzo specyficznych okolicznościach. Gdy odchodziliśmy z Mery, Iga trenowała z Michałem Kaznowskim. Następnie trafiliśmy na Legię, pod skrzydła Warsaw Sports Group – wspomina Tomasz Świątek. To wtedy rozpoczęli współpracę z Piotrem Sierzputowskim.

Warsaw Sports Group to agencja sportowa powiązana z Legią, która od lat promuje młode talenty sportowe. Ojciec Igi potrzebował wsparcia, bo jak przyznaje: „Stałem wtedy pod ścianą, jeśli chodzi o dalsze finansowanie kariery Igi”.

Pod koniec 2016 roku Iga wygrała pierwszy w karierze turniej zawodowy rangi ITF (Międzynarodowa Federacja Tenisowa) – w Sztokholmie, z pulą nagród wynoszącą 10 tysięcy dolarów. W kolejnym sezonie, jako niespełna szesnastoletnia tenisistka, w parze z Mają Chwalińską awansowały do finału debla w juniorskim (do lat 18) Australian Open. Kilka miesięcy później Iga wygrała kolejne turnieje ITF Circuit, w Bergamo i Gyor (oba z pulami 15 tysięcy dolarów).

Jeszcze większe przyspieszenie jej kariery nastąpiło w 2018 roku. Wtedy to w czerwcu triumfowała w juniorskim Roland Garros w grze podwójnej w parze z Amerykanką Catherine McNally. Kilka tygodni później przyszedł zaś sukces w singlu w juniorskim Wimbledonie. Po Londynie poleciała jeszcze na Letnie Igrzyska Olimpijskie Młodzieży do Buenos Aires, gdzie w parze ze Słowenką Kają Juvan zdobyła złoto. To był koniec sezonu, a także koniec juniorskiej kariery Igi, choć w kategorii do lat 18 mogła startować jeszcze w następnym roku. Czekała ją jednak sportowa dorosłość i kolejne wyzwania.

*

Z Piotrem Sierzputowskim w roli trenera Iga Świątek weszła w pierwszy sezon na poziomie WTA. Od 2019 roku przestała już grać w turniejach niższej rangi ITF, a zaczęła wyłącznie w imprezach organizowanych przez WTA (Stowarzyszenie Kobiecego Tenisa) – najważniejszych w świecie tenisa kobiet. Zaczynała sezon jako 178. tenisistka świata, lecz jej dynamiczny rozwój szybko przyciągnął uwagę. Doskonałym przykładem był kwietniowy turniej w Lugano, gdzie mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych po raz pierwszy dotarła do finału imprezy rangi WTA Tour.

Decydujące o tytule spotkanie zostało opóźnione z powodu deszczu – początek tamtej wiosny w Szwajcarii nie należał do ciepłych. Kibice na trybunach byli opatuleni, w zimowych kurtach, tenisistki na korcie grały w długich spodniach i bluzach. W tych trudnych warunkach lepiej odnalazła się bardziej doświadczona Słowenka Polona Hercog (wtedy 89. w rankingu WTA), ale cały turniej w wykonaniu siedemnastoletniej wtedy jeszcze Polki stanowił dowód na jej spore możliwości.

W czerwcu Iga była już 67. w światowym rankingu WTA. To zasługa przede wszystkim jej pierwszego występu w „dorosłym” Roland Garros. W Paryżu doszła do IV rundy (1/8 finału), po drodze obchodziła tam 31 maja osiemnaste urodziny. Została zatrzymana dopiero przez Simonę Halep, w tamtym czasie trzecią tenisistkę świata, która broniła tytułu po wygraniu Roland Garros 2018. Porażka Świątek z Rumunką była jednak dotkliwa, bo ugrała zaledwie jednego gema (1:6, 0:6). Iga dopiero uczyła się obcowania z wielkim tenisem, a wielki tenis z Igą. W 2019 roku organizatorzy Roland Garros nie do końca jeszcze wiedzieli, jak czytać nazwisko Świątek. Mogłem się na miejscu nasłuchać rożnych odmian – między innymi „Swiatek”, „Swiantek” czy „Swiotek”. Jej konferencje prasowe odbywały się w mniejszych salach, dominowali tam polscy dziennikarze, zagranicznych było jeszcze niewielu.

Kolejny wielkoszlemowy start w dorosłym gronie okazał się dla Igi mniej udany. W I rundzie Wimbledonu zmierzyła się z Viktoriją Golubic (81. WTA) i niestety przegrała. Lepiej poradziła sobie pół roku wcześniej w Australian Open, gdzie jako debiutantka w Wielkim Szlemie seniorek dotarła do II rundy, ustępując w niej Camili Giorgi (27. WTA).

Po Londynie Świątek wyruszyła za ocean, by pierwszy raz zagrać w turniejach przygotowawczych do US Open. W Toronto pokazała swoją siłę, dochodząc do III rundy. W Kanadzie odniosła spektakularne zwycięstwo nad Caroline Wozniacki, byłą światową numer 1, która należała wtedy do Top 20 WTA, a rok wcześniej wygrała Australian Open. Pierwszy raz w dorosłej karierze Iga pokonała tak utytułowaną rywalkę. W Kanadzie przegrała dopiero z Naomi Osaką, która niedługo po ich meczu wróciła na prowadzenie w rankingu WTA. To było kolejne niepowodzenie w starciu z rywalką z absolutnej czołówki, ale sam przebieg spotkania i wynik wyglądały inaczej niż kilka miesięcy wcześniej w Paryżu przeciwko Halep. Japonka pokonała Polkę 7:6, 6:4. Kilka ich długich wymian stało na bardzo wysokim poziomie, a kibice zapamiętali zwłaszcza jedną, po której Osaka wyrzuciła w końcu piłkę na aut, została przełamana i pokręciła z irytacji głową. Musiała wznieść się na wyżyny, by tego dnia ograć kilka lat młodszą od niej Świątek.

Przed US Open Iga zadebiutowała w światowym Top 50. Przez chwilę nawet wyprzedziła Magdę Linette, zostając najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką w rankingu WTA. Na Flushing Meadows Iga odpadła w II rundzie z Anastasiją Sevastovą (11. WTA). Po Nowym Jorku zdecydowała się nie lecieć na turnieje do Azji i zakończyć sezon. W mediach społecznościowych poinformowała o problemach ze stopą.

Pierwszy sezon Świątek w rywalizacji seniorek wyglądał obiecująco. Takie osiągnięcia jak awans z 178. na 49. miejsce w światowym rankingu, 1/8 finału Roland Garros i finał w Lugano napawały optymizmem. Z drugiej strony porażki z takimi gwiazdami jak Simona Halep czy Naomi Osaka pokazywały, ile jeszcze brakuje jej do najlepszych.

Po powrocie Igi do Polski umówiliśmy się na wywiad telefoniczny. Początkowo nie odebrała, a ku mojemu zaskoczeniu oddzwoniła po 22.00.

– Dobry wieczór, przepraszam, że dopiero teraz, ale byłam w szkole i miałam jeszcze kilka obowiązków. Czy możemy rozmawiać? – usłyszałem. Pogadaliśmy wtedy o jej pierwszych doświadczeniach w rozgrywkach WTA.

Tłumaczyła, że pierwszy sezon zmienił wiele: „Czułam, że może nie zasługuję, żeby tu być [w dorosłych rozgrywkach]. Teraz to minęło. Na ostatnim turnieju wielkoszlemowym w Nowym Jorku naprawdę miałam świadomość, że jestem częścią tego wszystkiego. Czułam się swobodnie. To dla mnie bardzo ważna rzecz, którą osiągnęłam w tym sezonie. Przekonałam się, że wejście na najwyższy poziom tenisa nie jest czymś, co jest nie do wyobrażenia”*.

W czasie naszego wywiadu kilkukrotnie sprawiała wrażenie osoby, której wcześniej brakowało pewności siebie. W przygotowaniu mentalnym od lutego 2019 zaczęła jej pomagać psycholożka Daria Abramowicz, która dołączyła do teamu tenisistki.

*

Rok 2020 Iga Świątek rozpoczęła z bagażem cennych doświadczeń z zawodowego touru, ale nic nie mogło jej przygotować na to, co miało nadejść wczesną wiosną. Pandemia COVID-19 ogarnęła cały świat, wstrzymując również rozgrywki tenisowe.

Sezon zaczął się zgodnie z planem, od turnieju Australian Open. Tam Iga doszła do IV rundy, wyrównując swój najlepszy ówczesny wynik w turnieju wielkoszlemowym. W meczu o ćwierćfinał przegrała z Estonką Anett Kontaveit (wówczas 31. na świecie). Chwilę później poleciała do Kataru, gdzie odpadła w II rundzie, po meczu ze Swietłaną Kuzniecową (46. WTA), byłą wiceliderką światowego rankingu. Spotkanie Polki z Rosjanką odbyło się 25 lutego. Nikt w tamtym momencie nie mógł przewidzieć, że na kolejne mecze przyjdzie Idze poczekać kilka miesięcy…

Z Bliskiego Wschodu – podobnie jak większość najlepszych tenisistów i tenisistek – Świątek przemieściła się do USA. W kalifornijskim Indian Wells, a następnie w Miami na Florydzie miały zostać rozegrane dwa duże turnieje zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn – odpowiednio rangi WTA 1000 i ATP (Stowarzyszenie Męskiego Tenisa) 1000. To po imprezach wielkoszlemowych najważniejsze zawody w każdym sezonie.

W Kalifornii turniej główny powinien ruszyć 12 marca, a kwalifikacje – od 9 marca. Właśnie tego dnia rano organizatorzy zaskoczyli wszystkich informacją: impreza zostaje odwołana. W okolicach kortów pojawił się pierwszy przypadek osoby zakażonej COVID-19. Władze hrabstwa Riverside zdecydowały się ogłosić stan zagrożenia dla zdrowia publicznego. Zapanował chaos. Tenisiści byli oburzeni sposobem przekazywania im informacji przez WTA i ATP, ponieważ część z nich dowiedziała się o odwołaniu zawodów z mediów społecznościowych. Większość przebywała już w Indian Wells od kilku dni – w tym Iga Świątek. Sascha Bajin, były trener Naomi Osaki, sugerował, żeby przeprowadzić turniej bez kibiców, ale organizatorzy odrzucili jego pomysł.

Tenisiści nie wiedzieli, co przyniesie przyszłość. Zamieszanie potęgował brak koordynacji między podmiotami zarządzającymi różnymi dyscyplinami sportu. W czasie gdy podjęto decyzję o odwołaniu turnieju w Kalifornii, gdzie indziej w USA nadal odbywały się mecze NBA z udziałem widzów.

Indian Wells była pierwszą wielką imprezą tenisową odwołaną z powodu pandemii. 12 marca organizatorzy turnieju w Miami podjęli podobną decyzję, ich zawody miały ruszyć dziesięć dni później. Także 12 marca organizacja ATP ogłosiła, że zawiesza rozgrywki co najmniej do 20 kwietnia. Dzień później na ten sam krok zdecydowały się władze WTA. Nikt nie wiedział, jak długo potrwa ta wymuszona przerwa.

Iga, podobnie jak inni tenisiści, musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdy wcześniej zwykle z tygodnia na tydzień podróżowała z turnieju na turniej. Teraz czekała w domu, aż rozgrywki zostawioną wznowione. Paradoksalnie ta sytuacja miała też swoje dobre strony. „Przez ostatnie pół roku z powodu pandemii, która zmieniła wiele planów, zżyłyśmy się jeszcze bardziej. Mogłyśmy więcej czasu spędzać ze sobą, bo Iga wiadomo – głównie podróżuje na turnieje” – opowiadała Agata Świątek*.

Po 20 kwietnia władze tenisowe przedłużyły przerwę w rozgrywkach do sierpnia. Z tego powodu turnieje WTA w Stuttgarcie i Rzymie przygotowujące do wielkoszlemowego Roland Garros zostały odwołane, a sama impreza w Paryżu przeniesiona na koniec września. Jeszcze większy szok w tenisowym świecie wywołali swoją decyzją Brytyjczycy. Wimbledon 2020 został odwołany i tym samym turniej w Londynie nie odbył się po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej! W całym sezonie zrezygnowano łącznie z kilkudziesięciu turniejów. Jednocześnie Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował, że igrzyska w Tokio, zaplanowane na przełom lipca i sierpnia 2020, zostaną przełożone na kolejny rok. Z powodu pandemii najlepsi tenisiści wrócili do rywalizacji dopiero pod koniec lata. Iga swój pierwszy mecz po przerwie rozegrała 23 sierpnia. Przegrała w I rundzie turnieju WTA 1000 Western & Southern Open z Christiną McHale (81. WTA).

Zbliżało się US Open. Do Nowego Jorku w obawie przed koronawirusem nie przylecieli między innymi ówczesna liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty oraz wielokrotny mistrz wielkoszlemowy Hiszpan Rafael Nadal. Ze względów bezpieczeństwa na trybunach nie było kibiców. US Open 2020 był pierwszym turniejem wielkoszlemowym odbywającym się w „bańce”. Zawodnicy musieli przestrzegać surowych reguł. Piotr Sierzputowski opowiadał wtedy ze szczegółami, jakie ograniczenia przewidziano dla zawodników i trenerów:

„Na zewnątrz mamy wyznaczoną strefę, która kończy się linią. Jej przekroczenie od razu jest zgłaszane przez ochroniarza. Niezależnie od tego, czy linię przekroczy trener, masażysta, czy zawodnik, cała ekipa jest wykluczana z obydwu nowojorskich turniejów [na Flushing Meadows przeniesiono wtedy turniej z Cincinnati] oraz grozi absencja w przyszłorocznym US Open. Dużo czasu spędzamy w pokojach. Z mojej perspektywy, jako trenera, przesadą wydaje się obowiązek noszenia masek na zewnątrz, zachowując bezpieczny dystans między sobą. To jednak sprawia, że czujemy się bezpiecznie”*.

Tenisiści raz za razem musieli przechodzić testy na obecność wirusa COVID-19 i w przypadku pozytywnego wyniku lub kontaktu z osobą zakażoną trafiali na czternastodniową kwarantannę. Po zakończeniu każdego meczu nie mogli podać sobie ręki, stukali się jedynie główkami rakiet. Amerykańscy organizatorzy starali się zadbać także o ich wolny czas, który musieli spędzać w hotelach. Zawodnicy mogli grać w tenisa stołowego, minikoszykówkę, cymbergaja czy na automatach. Korzystali z food trucków, które ustawiały się tuż przy hotelowym wyjściu.

Świątek przystępowała do wielkoszlemowego US Open raptem po jednym meczu rozegranym od końca lutego. W Nowym Jorku doszła do III rundy, w której lepsza od niej okazała się była liderka światowego rankingu Wiktoria Azarenka (27. WTA). Iga przegrała po dwóch dość wyrównanych setach (3:6, 3:6). Wynik tym bardziej znaczący, że Białorusinka kilka dni później doszła do finału nowojorskiej imprezy, w którym przegrała z Naomi Osaką.

W pandemicznym sezonie 2020 turniej Roland Garros odbywał się także w „bańce”, a do tego nie na przełomie maja i czerwca, a wyjątkowo na przełomie września i października. Tuż przed Paryżem Iga przegrała w I rundzie w Rzymie z Arantxą Rus 6:7, 3:6, powrót na korty ziemne nie był więc dla niej udany. W meczu przeciwko Holenderce (wówczas 71. WTA) popełniła kilkanaście błędów, brakowało jej pewności uderzeń.

*

* forBET, Iga Świątek: Chcę wygrać wszystkie Wielkie Szlemy i zdobyć złoto olimpijskie, https://www.youtube.com/watch?v=Qi3MpakUk2A.

* NowaTelewizjapl, Iga Świątek -mistrzyni juniorskiego Wimbledonu 2018 - 5, https://www.youtube.com/watch?v=9T0_1bNBNaI&t=205s.

* forBET, Iga Świątek: Chcę wygrać wszystkie Wielkie Szlemy i zdobyć złoto olimpijskie, https://www.youtube.com/watch?v=Qi3MpakUk2A.

* Wszystkie uwagi w nawiasach kwadratowych pochodzą od redaktora Tomasza Wolfkego.

* https://www.sport.pl/tenis/7,64987,27640756,takich-sukcesow-w-tenisie-nikt-sie-nie-spodziewal-radwanska.html.

* https://www.rp.pl/tenis/art9704971-iga-swiatek-czas-na-powazna-gre.

* https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1059422/swiatek-zapytana-o-krytyczny-moment-kariery-myslalam-ze-juz-nigdy-nie-zagram.

* https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1064623/samotnicy-potrzebuja-azylu.

** J. Suchecka, Young Power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat, Kraków 2020, s. 244.

* Tamże.

*https://eurosport.tvn24.pl/tenis/agata-swiatek-kim-jest-siostra-igi-swiatek-jak-wygladala-jej-kariera-w-tenisie-czym-sie-teraz-zajmuj_sto9459713/story.shtml.

*https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1064623/samotnicy-potrzebuja-azylu.

* Tamże.

*https://sport.se.pl/tenis/siostra-igi-swiatek-w-koncu-postanowila-to-napisac-te-slowa-agaty-swiatek-nie-przejda-bez-echa-aa-WPhc-3DTi-imdW.html.

*https://eurosport.tvn24.pl/tenis/agata-swiatek-kim-jest-siostra-igi-swiatek-jak-wygladala-jej-kariera-w-tenisie-czym-sie-teraz-zajmuj_sto9459713/story.shtml.

* https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1064623/samotnicy-potrzebuja-azylu.

*https://signature.theplayerstribune.com/iga-swiatek-tennis-polish.

*https://eurosport.tvn24.pl/tenis/agata-swiatek-kim-jest-siostra-igi-swiatek-jak-wygladala-jej-kariera-w-tenisie-czym-sie-teraz-zajmuj_sto9459713/story.shtml.

* J. Suchecka, Young Power…, dz. cyt., s. 245.

*https://eurosport.tvn24.pl/tenis/agata-swiatek-kim-jest-siostra-igi-swiatek-jak-wygladala-jej-kariera-w-tenisie-czym-sie-teraz-zajmuj_sto9459713/story.shtml.

*https://signature.theplayerstribune.com/iga-swiatek-tennis-polish.

* Tamże.

*https://www.sport.pl/tenis/7,64987,29841328,wyjatkowe-zachowanie-igi-swiatek.html.

* https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1064623/samotnicy-potrzebuja-azylu.

* Tamże.

* Tamże.

*https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1064623/samotnicy-potrzebuja-azylu.

* https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1003923/pierwszy-trener-igi-swiatek-to-jest-ta-dziewczyna-ktora-poznalem.

*https://sport.interia.pl/iga-swiatek/news-roland-garros-michal-kaznowski-zapomniany-trener-igi-swiatek,nId,4786514#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome.

*https://www.sport.pl/tenis/7,64987,25232457,iga-swiatek-przedwczesnie-zakonczyla-sezon-czulam-ze-nie.html.

*https://eurosport.tvn24.pl/tenis/agata-swiatek-kim-jest-siostra-igi-swiatek-jak-wygladala-jej-kariera-w-tenisie-czym-sie-teraz-zajmuj_sto9459713/story.shtml.

*https://sport.tvp.pl/49537440/tenis-w-nowojorskiej-bance-niektore-zakazy-wydaja-sie-przesadzone.

Królowe polskiego tenisa

Copyright © Dominik Senkowski 2025

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2025

Redakcja – Tomasz Wolfke

Korekta – Grzegorz Krzymianowski, Sandra Popławska

Opracowanie typograficzne i skład – Joanna Pelc

Przygotowanie e-booka – Natalia Patorska

Projekt okładki – Zuzanna Pieczyńska / zpiart.com

Fotografia na I stronie okładki – corleve / Alamy Stock Photo

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

Drogi Czytelniku,

niniejsza książka jest owocem pracy m.in. autora, zespołu redakcyjnego i grafików.

Prosimy, abyś uszanował ich zaangażowanie, wysiłek i czas. Nie udostępniaj jej innym, również w postaci e-booka, a cytując fragmenty, nie zmieniaj ich treści. Podawaj źródło ich pochodzenia oraz, w wypadku książek obcych, także nazwisko tłumacza.

Dziękujemy!

Ekipa Wydawnictwa SQN

Wydanie I, Kraków 2025

ISBN epub: 9788383309309

ISBN mobi: 9788383309293

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:

Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia

Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska

Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Martyna Całusińska, Ola Doligalska, Magdalena Ignaciuk-Rakowska

Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga

E-commerce i it: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz

Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec

Finanse: Karolina Żak

Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak

www.wsqn.pl

www.sqnstore.pl

www.labotiga.pl