Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
India Clairbone miała urodę, wdzięk, duży posag i była szczęśliwie zakochana. Kilka dni przed ślubem straciła narzeczonego, niedługo potem zginęli jej rodzice. Panna, która wiodła beztroskie życie, teraz musi zarządzać zadłużonym majątkiem i zadbać o przyszłość brata. Długo unikała towarzystwa, lecz za namową przyjaciółki zgadza się wziąć udział w skromnym przyjęciu na prowincji. Spotyka tam Carricka Eisleya, którego wini za śmierć narzeczonego. Powinna go nienawidzić, tymczasem Carrick bardzo ją pociąga. India próbuje zwalczyć kłopotliwe zauroczenie, lecz rozsądek rzadko wygrywa walkę z uczuciami.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 268
Rok wydania: 2026
Bronwyn Scott
Kłopotliwe zauroczenie
Tłumaczenie:
Ewelina Grychtoł
Tytuł oryginału: Miss Clairborne’s Illicit Attraction
Pierwsze wydanie: Harlequin Mills&Boons, an imprint of HarperCollinsPublishers, 2022
Redaktor serii: Grażyna Ordęga
Opracowanie redakcyjne: Grażyna Ordęga
© 2022 by Nikki Poppen
© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2026
Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.
Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.
Harlequin i Harlequin Romans Historyczny są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.
HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.
Bez ograniczania wyłącznych praw autora i wydawcy, jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych technologii sztucznej inteligencji (AI) jest wyraźnie zabronione. HarperCollins korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu 4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.
Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
HarperCollins Polska sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A
www.harpercollins.pl
ISBN: 978-83-291-2738-7
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
Londyn, wiosna 1839 roku
Jedni ludzie rodzą się dzikimi, innych dzikość odnajduje sama. Spośród dwóch mężczyzn stojących pośród kurzu wznieconego przez ludzi i konie Maddox należał do tej drugiej kategorii, podczas gdy Carrick Eisley był przykładem tej pierwszej.
- Na Boga, przysięgam, że konkurencja robi się coraz młodsza - mruknął Logan.
Carrick posłał przyjacielowi łobuzerski uśmieszek.
- Młodsza i łatwiejsza do pokonania.
Obrzucił wzrokiem formującą się linię pojazdów. W sumie było ich dwanaście, a rozpoznawał tylko połowę. Drugą połowę stanowiły młode byczki, które przyjechały spróbować swoich sił w nieoficjalnych wyścigach - nie nielegalnych. Nieoficjalne wyścigi stały się czymś w rodzaju rytuału przejścia dla londyńskiej młodzieży.
Carrick podniósł ręce i wykonał kilka szybkich ćwiczeń. Z jękiem je opuścił i wyciągnął nogę, by oprzeć ją na błotniku.
- Jak tam twoje kolano? – spytał Logan.
- W porządku, dzisiaj rano było trochę sztywne, ale się rozrusza.
Jeden z ustawionych w szeregu zawodników pochwycił spojrzenie Carricka i uchylił kapelusza.
- Czyżby jeden z twoich wielbicieli? - spytał z przekąsem Logan.
- Możliwe. - Carrick go nie znał, ale od tak dawna ścigał się powozami i wygrywał, że stał się legendą. Jego ciało za to zapłaciło. Oprócz zwycięstw były też wypadki. Jak wtedy, kiedy za szybko wszedł w zakręt i wypadł z powozu, łamiąc ramię. Mimo to zakończył tamten sezon zwycięstwem. Ale wtedy miał dwadzieścia trzy lata, był młokosem o dekadę młodszym niż teraz.
- To kolano pewnego dnia odmówi posłuszeństwa - ostrzegł go Logan.
- Ale nie dzisiaj. - Carrick zaśmiał się.
- Masz taką nadzieję? - To właśnie był Logan, praktyczny cynik.
- Hola! Carrick, czy to ty? - zawołał ktoś, podjeżdżając jaskrawożółtym faetonem.
- Na Jowisza! Toż to Landon Fellowes! - Carrick wychylił się, by uścisnąć dłoń przyjaciela. Jego widok dodał mu otuchy. - Spójrz tylko, Logan, to nasz przyszły nowożeniec! Jestem zaskoczony, że urocza panna Clairborne spuściła cię z oka tuż przed ślubem.
- Ślub jest w piątek. - Landon uśmiechnął się szeroko. - Właśnie odwiozłem ją na ostatnią przymiarkę sukni. Trudno uwierzyć, że w przyszłym tygodniu o tej porze będę pantoflarzem. - Landon zdradzał wszelkie objawy człowieka zakochanego po uszy. Ślub Fellowesa i panny Clairborne był w tym sezonie tematem numer jeden. - Będziesz na ślubie, prawda? - zapytał Landon.
- Nie ma szans, żeby mnie to ominęło. - Carrick uśmiechnął się. - Masz szczęście. Panna Clairborne jest uroczą kobietą. - Była też popularna, bogata i posiadała liczne koneksje. Jej rodzice nie szczędzili wydatków na ślub i kupili nawet młodej parze dom w Londynie. Landon Fellowes miał natomiast urodę, piękną narzeczoną, w której był zakochany do szaleństwa, majątek, a z czasem miał otrzymać również tytuł.
Carrick lubił ścigać się z Landonem, który był dobrym powożącym. Przyjrzał się zaprzęgowi Landona, dwóm solidnie umięśnionym zwierzętom.
- Nowe konie? - zapytał z uznaniem.
- Nowy zaprzęg i nowy powóz. Prezent ślubny od mojego ojca. - Landon rozpromienił się z dumy. - Ten po prawej nazywa się King, a drugi to Sabre. Chłopaki są szybkie, a powóz to najnowszy model zaprojektowany przez Francuzów. Może dzisiaj cię pokonam.
- Całkiem możliwe - odparł Carrick. - Przegrany stawia pierwszą kolejkę w Richmond?
- Stoi. - Landon uśmiechnął się szeroko. Jego blond włosy błyszczały w słońcu. Ruchem głowy wskazał Carricka. - Wciąż jeździsz na tych holsteinach? Ile one mają lat?
- Mają dziesięć lat i jeszcze mnie nie zawiodły. - Konie, Bronte i Sterope, były mu bliższe niż niektórzy ludzie.
Rozbrzmiało ostatnie wezwanie dla zawodników. Logan wycofał się poza linię karykli, uścisnąwszy najpierw dłoń Carricka, a potem Logana.
- Macie obaj jechać bezpiecznie. Do zobaczenia na mecie.
Carrick zbył obawy Logana, ale kolano bolało go częściej niż kiedyś. Skończy trzydzieści cztery lata za kilka… za niedługo. Odepchnął od siebie tę myśl.
Wygrywanie było opłacalne finansowo i towarzysko. Podtrzymywało przy życiu jego pozostałe marzenia, utrzymywało je na obrzeżach, gdzie czekały na moment, kiedy będzie można po nie sięgnąć: gospodarstwo, konie, przyzwoite życie, budowanie powozów. Życie bez wątpienia spokojniejsze, ale nie był jeszcze gotowy, by zniknąć na prowincji.
Zebrał lejce. Trzeba było ruszyć jak najszybciej i nie utknąć za innymi zawodnikami. Z doświadczenia wiedział, jak to mogło zmienić wynik wyścigu. W przebłyskach zdrowego rozsądku myślał o wycofaniu się z tej niebezpiecznej zabawy, ale kiedy czuł wiatr we włosach, zawsze dochodził do tego samego wniosku: jeszcze nie, jeszcze jeden sezon.
Sędzia startowy uniósł białą chustkę.
- Na miejsca! Gotów! Start!
Carrick strzelił batem, jego zaprzęg ruszył z kopyta.
Bronte i Sterope zajęły miejsce na czele stawki, wykorzystując przewagę wczesnego startu. Teraz mogły pędzić, dopóki droga była prosta i pusta. Na zakrętach będą musiały zwalniać. Nigdy nie było wiadomo, co czeka po drugiej stronie. Minął rolnika z ciężkim wozem, który zaklął, kiedy Carrick śmignął obok. Na pierwszym zakręcie zwolnił do kłusu; pozostali powożący już zbili się w grupę za nim. Wziął zakręt po wewnętrznej; konie płynnie skręciły.
Radość wezbrała w piersi Carricka. To było wszystko, co kochał! Wiatr zwiewał mu włosy z twarzy, czuł dotyk słońca na skórze. Zakręt został za nim, a przed nim rozciągał się prosty odcinek pustej, dobrze widocznej drogi. Puścił luźno lejce.
W dwóch trzecich drogi do Richmond nie było już szans, żeby ktokolwiek go przegonił, może poza Landonem. Obaj musieli zwolnić, kiedy grupa furmanek zajęła całą szerokość drogi. Słyszał za sobą przeklinającego przyjaciela. Przeczesał wzrokiem drogę przed sobą i znalazł wąski pas z boku, wystarczająco szeroki, by jego karykiel przecisnął się między skrajnym wozem a poboczem. Będzie ciasno, bez marginesu na błąd. Pobocze było nierówne. Jeśli zjedzie za bardzo w prawo, karykiel może się wywrócić. Jeśli za bardzo w lewo, wpadnie na furmankę.
Postanowił zaryzykować. Skręcił w prawo, wiedząc, że Landon podąży za nim, ale trudno. Wozy zablokują pozostałych zawodników, zatem odtąd to będzie wyścig dwóch powozów, tylko jego i Landona. Sterope i Bronte pewnie parły przed siebie, gdy manewrował w wąskim przesmyku. Przecisnął się i był wolny!
Zarzucił lejcami, a konie ruszyły z kopyta, szybko nabierając prędkości. Ostatni zakręt przed Richmond majaczył tuż przed nim, powóz Landona był tuż za nim, zmuszając go do zwiększenia tempa. Jak dotąd miał szczęście; na zakrętach nie spotkał żadnych nadjeżdżających pojazdów. Jak szybko powinien wejść w ten? Jeśli zwolni, Landon go wyprzedzi. Carrick utrzymał prędkość i zjechał na środek drogi. To była stara, sprawdzona taktyka. Przynajmniej mógł w ten sposób zablokować Landona, a także miał lepszą widoczność na wypadek, gdyby coś nadjeżdżało z naprzeciwka.
Pozwolił koniom pędzić. Kątem oka zauważył, jak Landon zrównuje się z nim.
Dobry Boże! Ten człowiek był szalony! Chciał wziąć zakręt po wewnętrznej i wykorzystać ciaśniejszy łuk, by wysunąć się na prowadzenie. W teorii to było rozsądne, w praktyce - szalone. Jeśli ktoś nadjechałby z przeciwka, Carrick mógł zjechać na lewo, ale Landon zostałby zepchnięty do rowu na skraju drogi. Chyba że Carrick ustąpi… Do diabła, nie! To był wyścig, a Logan prowadził zakłady w jego imieniu. Potrzebował wygranej. Nie zamierzał ustępować tylko dlatego, że Landon Fellowes jechał tak, jakby ścigał go sam diabeł.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
