Hel. Na straży wybrzeża 1920-1939 - Rafał Witkowski - ebook

Hel. Na straży wybrzeża 1920-1939 ebook

Rafał Witkowski

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych. 

 

Książka historyka wojskowości kmdr. por. dr. Rafała Witkowskiego jest monografią dziejów Polskiej Marynarki Wojennej w latach II Rzeczypospolitej. Omawia ona całokształt przedsięwzięć w zakresie budownictwa wojskowego na Półwyspie Helskim, który w roku 1936 został przekształcony w rejon umocniony. Z kart książki czytelnik dowiaduje się nie tylko, jak na półwyspie powstawały baterie artylerii, port wojenny oraz inne obiekty stanowiące zaplecze bazy morskiej, ale także, jakie były plany obrony wybrzeża morskiego, zgodnie z którymi Hel został uznany za obszar ważny dla obrony kraju. 
Dwa ostatnie rozdziały książki poświęcone są omówieniu przygotowań do obrony rejonu umocnionego oraz walce, jaką toczyła z hitlerowskim wrogiem. 
[Fragment wstępu] 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Miejska Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego w Helu

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 509

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




 

Książka historyka wojskowości kmdr. por. dr. Rafała Witkowskiego jest monografią dziejów Polskiej Marynarki Wojennej w latach II Rzeczypospolitej. Omawia ona całokształt przedsięwzięć w zakresie budownictwa wojskowego na Półwyspie Helskim, który w roku 1936 został przekształcony w rejon umocniony. Z kart książki czytelnik dowiaduje się nie tylko, jak na półwyspie powstawały baterie artylerii, port wojenny oraz inne obiekty stanowiące zaplecze bazy morskiej, ale także, jakie były plany obrony wybrzeża morskiego, zgodnie z którymi Hel został uznany za obszar ważny dla obrony kraju.

Dwa ostatnie rozdziały książki poświęcone są omówieniu przygotowań do obrony rejonu umocnionego oraz walce, jaką toczyła z hitlerowskim wrogiem

 

 

 

Obwolutę, okładkę i kartę tytułową projektował

GERARD DESPUT

 

Redaktor

BARBARA KOSIOREK-DULIAN

 

Redaktor techniczny

MARIA BRASZCZYK

 

Zdjęcia pochodzą: 1—3, 7—10, 11, 13—14, 16—34, 36—41, 43—57 z Archiwum Wydziału Historycznego Zarządu Politycznego Marynarki Wojennej; 15, 42, 58, 59 z Wytwórni Filmowej „Czołówka”; 5, 6 z archiwum Działu Historii Gdyni; 12, 60 z Sali Historii Garnizonu Hel; 4, 35 — zbiór własny autora.

Reprodukcje i odbitki zdjęć: 1, 3—5, 7—11, 13—14, 16—30, 32—33, 36—41, 43—52, 54-57 wykonała Wacława Wiercińska.

 

Witkowski Rafał: Hel na straży Wybrzeża 1920—1939, Warszawa 1974, Wydawn. Min. Obrony Naród.

16°, s. 344, tabl., mapy.

359(438) „1920/1939” (091): 623

Jest to monografia naukowa ukazująca całość poczynań związanych z obronnością wybrzeża morskiego w okresie międzywojennym. Stanowi cenny przyczynek do poznania dziejów wojskowości polskiej II Rzeczypospolitej.

Wstęp

Półwysep Helski, wąski skrawek lądu o długości 33 km, stanowił przed II wojną światową fragment polskiego wybrzeża morskiego. Znaczenie półwyspu z punktu widzenia obronności Wybrzeża było duże, chociaż w pierwszym dziesięcioleciu niepodległości nie uświadamiano sobie tego wystarczająco ostro. Dopiero narastająca groźba ze strony Niemiec pobudziła polskie władze wojskowe do ustawienia na Helu baterii nadbrzeżnych i przeciwlotniczych oraz do przekształcenia w sierpniu 1936 roku półwyspu w Rejon Umocniony. W chwili wybuchu wojny Hel pełnił rolę bazy operacyjnej dla polskiej floty nawodnej, a załoga Rejonu Umocnionego wsławiła się mężną i długotrwałą obroną w zmaganiach z hitlerowską agresją.

Zagadnienie obronności Półwyspu Helskiego nie doczekało się do dzisiaj pełnej naukowej monografii. Mimo opublikowania dość pokaźnej liczby opracowań dotyczących obrony wybrzeża morskiego w 1939 roku, w niewielkim na ogół stopniu zajmują się one obroną Helu. Ich autorzy koncentrują się przede wszystkim na przedstawieniu działań floty oraz walk toczonych na lądzie wokół Gdyni. Monograficzne opracowania walk w obronie Helu należą do zupełnej rzadkości, liczne natomiast są okolicznościowe artykuły w czasopismach. W większości wypadków nie wnoszą one nowych elementów do stanu wiedzy na temat interesującego nas zagadnienia.

W przeciwieństwie do stosunkowo licznych publikacji prasowych dotyczących walk na Półwyspie Helskim, o bardzo różnej zresztą wartości, brak do dzisiaj szczegółowego opracowania, które w sposób wyczerpujący przedstawiałoby rozwój budownictwa obronnego na półwyspie w latach 1920—1939. Brak też syntezy oceny projektów ufortyfikowania Helu, wypływających z konkretnych koncepcji obrony wybrzeża morskiego w latach międzywojennych. Zadanie, jakie autor sobie postawił, wynikało z dążenia do wypełnienia istniejącej luki w stanie badań nad znaczeniem Półwyspu Helskiego w systemie obrony Wybrzeża w latach drugiej Rzeczypospolitej.

Wśród publikacji zajmujących się obronnością Wybrzeża, w tym także Helu, na czoło wysuwa się obszerna monografia Andrzeja Rzepniewskiego, omawiająca obronę Wybrzeża w 1939 roku1. Temu samemu problemowi poświęcili uwagę autorzy jednego z tomów cyklu Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, wydanego w Londynie w 1962 roku2. Krytyczne oświetlenie rozwoju bazy morskiej w Helu dał Stanisław Ordon w opublikowanej w 1966 roku książce3, podczas gdy Stanisław Stępień zamieścił w „Biuletynie Wojskowej Akademii Politycznej” obszerny artykuł omawiający przygotowania do obrony półwyspu oraz przebieg walk na Helu4. Wybrane zagadnienia z obrony Półwyspu Helskiego przedstawił Rafał Witkowski na łamach rocznika „Biuletyn Historyczny Marynarki Wojennej” oraz w miesięczniku „Przegląd Morski”5. Problematyką przygotowań do obrony Helu zajął się Wacław Tym w artykule wydrukowanym w „Wojskowym Przeglądzie Historycznym”6.

Do prac popularnonaukowych, omawiających obronę Helu, należą publikacje Edmunda Kosiarza i Jerzego Pertka. Pierwszy z nich wydał w roku 1971 książkę poświęconą Rejonowi Umocnionemu Hel oraz obronie półwyspu. Opublikował też w ,,Przeglądzie Morskim” kilka artykułów wiążących się tematycznie z walkami w obronie Helu7. Jerzy Pertek jest autorem kilkakrotnie wznawianej książki Wielkie dni małej floty, w której omawia m.in. walki obronne na Wybrzeżu w 1939 roku8. Interesujące dla poznania obrony Helu jest opracowanie Ludwika Głowackiego, zatytułowane Obrona Wybrzeża. Praca ta nigdzie nie publikowana, została napisana w pierwszych latach po wojnie na zlecenie Biura Historycznego Wojska Polskiego9.

Szczególny charakter posiada książka Włodzimierza Steyera, Samotny półwysep10. Znaczenie zamieszczonych w niej wspomnień wynika z tego, że ich autor był w 1939 roku dowódcą Rejonu Umocnionego Hel. Zbliżone w charakterze są wspomnienia Jędrzeja Giertycha, wydane na emigracji w 1957 roku11. Autor książki był dowódcą grupy zmobilizowanych kutrów rybackich, a później ochraniał odcinek obrony Jastarnia, w składzie kompanii dowodzonej przez kpt. mar. Alfreda Yougana. Wspomnienia z walk na Helu opublikował Antoni Seroka; był on w 1939 roku podoficerem w 2 Morskim Plutonie Żandarmerii. Obok spisania osobistych przeżyć z obrony półwyspu autor próbował także przedstawić wydarzenia wojenne na Helu w szerszym ujęciu, wykorzystując wydrukowane po wojnie opracowania i wspomnienia12.

Działania wojenne na Wybrzeżu i na Zatoce Gdańskiej w 1939 roku przyciągały uwagę także autorów zagranicznych. Wśród tej kategorii opracowań znajdują się dość liczne publikacje autorów niemieckich z czasów wojny. W znacznej wszakże większości wypadków są one przepojone duchem propagandy antypolskiej i wyraźnie tendencyjne, wnoszą więc niewiele do naszej wiedzy o walkach w obronie Helu.

Na tle publikacji, będących wytworem propagandy hitlerowskiej, obiektywnym przedstawieniem wydarzeń wyróżniają się dwa opracowania. Autorem jednego z nich jest komandor Friedrich Rugę; był on we wrześniu 1939 roku dowódcą sił trałowych Kriegsmarine na Zatoce Gdańskiej13. Autorem drugiej pracy jest major Hubert Rechlin. Jego książka omawia działania niemieckiej 207 dywizji piechoty w walkach o Gdynię i Hel14.

W powojennych publikacjach autorów zagranicznych opisujących przebieg walk na Helu znajdujemy bardziej pełne, gdyż oparte na materiale źródłowym, przedstawienie wydarzeń wojennych z 1939 roku. Wśród tych prac na pierwszym miejscu wymienić należy wyczerpujące, źródłowe publikacje szwajcarskiego historyka Hansa Bachmanna. Pierwsza z nich dotyczy działalności polskich okrętów podwodnych w wojnie niemiecko-polskiej, druga zaś poświęcona jest opisowi walk na Helu, oparta w całości na archiwaliach zachodnioniemieckich15. Szczególnie ta druga praca ma kapitalne znaczenie dla poznania przebiegu walk o Hel od strony niemieckiej. Ciekawe i wartościowe prace na temat walk na Wybrzeżu, w tym również na Helu, zamieścił na łamach miesięcznika „Marinewesen” historyk wojskowości z Niemieckiej Republiki Demokratycznej Ulrich Israe116.

Nieocenioną publikacją dla poznania składu floty niemieckiej na Zatoce Gdańskiej we wrześniu 1939 roku jest uzupełniane systematycznie od lat zestawienie dokumentacyjne, którego autorami są historycy z RFN, W. Lohmann i H. Hildebrand17. Podobnego typu wydawnictwem jest opublikowana w RFN kronika wojny morskiej w latach 1939—194518.

Dużą wartość dla poznania przebiegu walk o Hel ma książka amerykańskiego autora Roberta M. Kennedy’ego, wydana w 1956 roku19. Autor wykorzystał zdobyczne archiwalia niemieckie i rzucił nowe światło na niektóre epizody walk w obronie wybrzeża polskiego. Interesujące szczegóły dotyczące walk obronnych na Helu zawarte zostały w artykule francuskiego historyka Jacques Mordala, wydrukowanym w czasopiśmie ,,La Revue Maritime”20. Informacje o niektórych akcjach lotnictwa niemieckiego nad Helem zamieścił w popularnonaukowej książce autor zachodnioniemiecki Cajus Bekker21.

Tyle na temat podstawowych opracowań dotyczących obronności Półwyspu Helskiego i działań wojennych na Wybrzeżu w 1939 roku. Co się tyczy materiałów źródłowych, to stały się one zasadniczym tworzywem, które posłużyło do opracowania rozdziałów I — IV książki. Są one stosunkowo bogate w odniesieniu do dziejów budownictwa wojskowego na Helu w latach międzywojennych, natomiast skąpe, jeśli chodzi o odtworzenie przebiegu walk na półwyspie. W tym drugim wypadku brak niemal kompletnie archiwaliów polskich, nieliczne i trudno dostępne są też niemieckie dokumenty archiwalne.

Na czoło wysuwają się zasoby akt w Centralnym Archiwum Wojskowym. Najbogatszy zbiór materiałów źródłowych dotyczących budownictwa obronnego na Helu zawierają teczki wchodzące w skład zespołu Kierownictwa Marynarki Wojennej. Szczególnie cenne są tu akta Służby Artylerii i Uzbrojenia oraz Szefostwa Budownictwa Kierownictwa Marynarki Wojennej. Duże znaczenie dla ustalenia realizacji inwestycji wojskowych na Helu mają różnego rodzaju materiały finansowe, jak: wnioski, preliminarze i sprawozdania z wykonania budżetu.

Spośród innych zespołów akt marynarki wojennej autor wykorzystał dokumenty opracowane przez Dowództwo Floty, Pułk Artylerii Nadbrzeżnej, Dowództwo Obrony Wybrzeża Morskiego, 2 Morski Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej itp. Uzupełnieniem wymienionych archiwaliów stały się dokumenty pochodzące z zespołów Oddziału I Sztabu Głównego, Kancelarii Sztabu Głównego oraz Kierownictwa Fortyfikacji. Cenne archiwalia dla odtworzenia planów obrony Pomorza i wybrzeża morskiego zawierają teczki zespołu Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych.

Pomocnicze materiały źródłowe znajdują się w Centralnym Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. W obu tych archiwach przechowywane są akta Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego w Toruniu, który zasięgiem swym obejmował powiaty nadmorskie. Dokumenty przechowywane w Powiatowym Archiwum Państwowym w Gdyni dotyczą przymusowego wysiedlenia ludności niemieckiej z Helu, podczas gdy złożone w Powiatowym Archiwum Państwowym w Wejherowie akta Starostwa Morskiego pozwoliły m.in. ustalić ruch ludności, szczególnie zaś turystów w różnych miejscowościach Półwyspu Helskiego.

Odrębną grupę źródeł drukowanych, ważnych dla opracowania książki, stanowiły różnego rodzaju zarządzenia i rozkazy szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej. W większości wypadków dotyczą one spraw organizacyjno-administracyjnych, jak: tworzenia nowych jednostek, ustalania etatów, zmian w organizacji wewnętrznej, mianowania oficerów, wyznaczania ich na stanowiska służbowe itp.

Niemal zupełny brak źródeł archiwalnych do obrony Helu w 1939 roku (dokumenty bojowe przed kapitulacją bądź zniszczono, bądź też zakopano w ziemi), postawił autora przed koniecznością sięgnięcia do pisemnych relacji ludzi, którzy albo sami brali udział w walkach, albo też związani byli z organizowaniem na Helu bazy morskiej przed wybuchem wojny. Ogromna większość wykorzystanych relacji pochodzi z archiwum Wydziału Historycznego Zarządu Politycznego Marynarki Wojennej. Komórka badawcza, jaką jest Wydział Historyczny, od lat gromadzi relacje kombatantów i dzisiaj posiada najbogatszy w kraju zbiór relacji odnoszących się do działań morskich na Zatoce Gdańskiej w 1939 roku i do obrony Helu.

Wartość relacji jest naturalnie różna. Zależy ona od wielu czynników, a mianowicie od czasu powstania relacji, pozycji służbowej autora, stopnia zdolności do obiektywnego przedstawienia faktów czy wreszcie od umiejętności przekazania na piśmie przeżywanych osobiście bądź zasłyszanych wydarzeń. Mimo wszystkich swoich słabości stanowią one pierwszorzędne źródło do poznania bohaterskich zmagań marynarza i żołnierza polskiego w obronie Helu. Dzięki szerokiemu wykorzystaniu relacji stało się w ogóle możliwe opracowanie rozdziału VI książki.

Autor poczuwa się do obowiązku złożenia podziękowania wszystkim tym osobom, które w różnej formie przyczyniły się do powstania niniejszej pracy. Ma tu na myśli kierowników i pracowników archiwów, z których zasobów korzystał, a także pracowników bibliotek, które udostępniły mu swoje zbiory. Szczególnie wszakże jest zobowiązany wobec swojego promotora, rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prof. dr. Witolda Łukaszewicza. Nieustannie okazywana życzliwość oraz opieka naukowa, która autorowi towarzyszyła w toku powstawania pracy, skłaniają go do złożenia profesorowi wyrazów serdecznej podzięki.

Wyrazy podziękowania kieruje autor także do obu recenzentów pracy. Jest on szczerze wdzięczny prof. dr. Donaldowi Steyerowi i prof. dr. Romanowi Wapińskiemu za gruntowne, bardzo szczegółowe recenzje oraz za cenne uwagi w nich zawarte. Pomogły one w przygotowaniu pracy do druku. Autor pragnie również wyrazić podziękowanie Dowództwu Marynarki Wojennej za życzliwość i poparcie, jakie zawsze znajdował w pracy nad wydaniem książki.

ROZDZIAŁ I  Koncepcje ufortyfikowania półwyspu

Podpisany w Wersalu 28 czerwca 1919 roku traktat pokojowy nałożył na pokonane Niemcy m. in. obowiązek zwrotu państwu polskiemu dawnych Prus Królewskich. Przyznany Polsce obszar Pomorza obejmował niewielki wycinek wybrzeża morskiego o długości zaledwie 146 km, licząc półwysep Hel z obu stron. W wyniku niechętnej Polsce postawy rządu angielskiego, mocarstwa sojusznicze postanowiły utworzyć z Gdańska i okolicy tzw. Wolne Miasto, pozostające pod nadzorem i opieką powołanej do życia w Wersalu Ligi Narodów. Decyzja o wyłączeniu Gdańska z terytorium Polski pozbawiła ją jedynego wartościowego portu, gdyż porty rybackie w Helu i Pucku nie mogły w żadnym wypadku służyć potrzebom żeglugi i handlu morskiego.

Warunkiem wejścia w życie Traktatu Wersalskiego było podpisanie tzw. pierwszego protokołu ratyfikacyjnego, sporządzonego z chwilą dokonania ratyfikacji traktatu przez Niemcy i co najmniej przez trzy spośród głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. W stosunku do innych państw miał on wejść w życie po dokonaniu przez nich ratyfikacji22. Objęcie Pomorza przez Polskę powinno nastąpić nie wcześniej niż siódmego dnia po ratyfikowaniu traktatu przez Niemcy.

Objęcie wybrzeża morskiego

Prace nad przygotowaniem planu zajęcia Pomorza zapoczątkowane zostały wkrótce po podpisaniu traktatu pokojowego. Z rozkazu Naczelnego Dowództwa opracowaniem planu wojskowej okupacji Pomorza zajęło się Dowództwo Frontu Południowo-Zachodniego, na którego czele stał gen. broni Józef Haller. W sierpniu ukończony został „Plan wstępny okupacji Prus Zachodnich”23. Przewidywał on stopniowe obsadzenie przyznanych terenów. W pierwszym okresie nastąpić miało zajęcie Pomorza przez wojsko z równoczesnym tworzeniem lokalnych oddziałów wojskowych i tymczasowej administracji cywilnej. W drugim okresie przewidywano ustabilizowanie władz administracji państwowej i samorządowej, zorganizowanie garnizonów oraz wojskowe zabezpieczenie objętych obszarów. Plan określał także ilość i rodzaj sił, jakie miały przeprowadzić tę akcję. Miejscowości położone po obu brzegach Wisły miały zająć jednostki pływające Flotylli Wiślanej, wybrzeże zaś miało być obsadzone przez baon morski24.

Jednakże zajęcie Pomorza, przewidywane przez polskie Naczelne Dowództwo na koniec października, opóźniało się wskutek zwlekania przez Niemcy z ratyfikacją traktatu. W tym czasie Dowództwo Frontu Pomorskiego, przekształcone z Dowództwa Frontu Południowo-Zachodniego, miało już w pełni opracowany szczegółowy plan obsadzenia Pomorza. Plan ten, w celu skoordynowania całej akcji, uzgodniono z władzami niemieckimi w Berlinie25.

Gdy 10 stycznia 1920 roku Niemcy ratyfikowały ostatecznie traktat pokojowy, siedem dni później wojska polskie pod dowództwem gen. Hallera przekroczyły linię demarkacyjną pod Nieszawą i następnego dnia weszły do Torunia. 23 stycznia opanowany został Grudziądz, po czym oddziały ze składu 1 dywizji piechoty, dywizji pomorskiej oraz 1 brygady kawalerii przygotowały się do wkroczenia na teren Pomorza znajdujący się na zachód od Wisły. Wtedy jednak akcja zajmowania uległa nieprzewidzianej zwłoce spowodowanej głównie koniecznością uzyskania zgody na przejazd oddziałów przez Gdańsk obsadzony przez wojska angielskie i włoskie. W wyniku tego opóźnienia realizacja drugiej fazy zajęcia Pomorza nastąpiła dopiero pod koniec pierwszej dekady lutego. Przewieziony transportem kolejowym z Torunia baon morski w godzinach rannych dnia 10 lutego wyładował się w Pucku. Dołączył on do znajdujących się w mieście oddziałów piechoty i szwadronów kawalerii, po czym po południu, po przyjeździe z Gdańska gen. Hallera, wziął udział w historycznej uroczystości zaślubin z morzem.

Zgodnie z opracowanym wcześniej planem obsadzenia Wybrzeża, pierwszym i głównym zadaniem baonu morskiego było zabezpieczenie objętych obszarów. W tym celu nazajutrz po uroczystościach w Pucku poszczególne kompanie wysłały do ważniejszych miejscowości Wybrzeża po jednym plutonie ze swego składu. W ciągu następnych tygodni przystąpiono do tworzenia Dowództwa Wybrzeża Morskiego, organizowania Komendy Portu Wojennego w Pucku oraz obejmowania nadbrzeżnych urządzeń nawigacyjnych, jak latarni morskich w Helu, Jastarni, Rozewiu i Oksywiu.

Czynności związane z wojskowym zabezpieczeniem wybrzeża morskiego oraz tworzeniem podstaw pod budowę floty zostały zahamowane wiosną i latem 1920 roku. W tym czasie armia polska, realizując antyradziecką od początku politykę marsz. Piłsudskiego, uderzyła na Republikę Radziecką. Zmuszone do odwrotu w drugiej fazie wojny polskie wojska zajęły pozycje pod Warszawą.

Do walk na froncie pod Łomżą i Ostrołęką skierowany został wtedy także pułk morski; poniósł on duże straty26. Po zawarciu rozejmu w październiku 1920 roku Departament dla Spraw Morskich podjął starania o rozwiązanie pułku. W końcu tego roku i na początku 1921 poszczególne baony pułku zostały rozformowane.

Brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa granicy-morskiej oraz Wybrzeża przez samą tylko marynarkę wojenną, w wyniku poniesionych przez nią strat, skłonił Ministerstwo Spraw Wojskowych (MSWojsk.) do utworzenia w Pucku podporządkowanej marynarce lądowej jednostki artylerii. Zamiarom tym sprzyjała demobilizacja armii, w której wyniku znaczne ilości sprzętu wojennego zostały zwolnione z frontu. Gdy w końcu października Pułk Artylerii Nadbrzeżnej (PANad.) zaczął się formować, w skład jego wchodziła początkowo tylko bateria kadrowa. Zgodnie z rozkazem MSWojsk. z 9 grudnia 1920 roku przewidywano jednak daleko idącą jego rozbudowę. Tak więc pułk miał się składać z 3 dywizjonów, te zaś miały posiadać w swym składzie 6 baterii nadbrzeżnych, 1 baterię salutacyjną i 1 baterię połową ruchomą27. W ciągu listopada i grudnia nadchodziły do Pucka transporty sprzętu artyleryjskiego. W tym czasie sformowano dowództwo pułku, które ulokowało się w budynku przy ówczesnej ulicy Hallera28. Najpierw został utworzony I dywizjon. Dowództwo jego znajdowało się w Swarzewie. W połowie grudnia utworzono III dywizjon, tzw. gdyński. Na czele jego stał kpt. Eugeniusz Iwanowicz, poszczególne baterie zaś rozlokowano: 6 baterię ciężką w Małym Kacku, a 7 baterię ruchomą na Oksywiu (kilka miesięcy później dywizjon został powiększony o dalszą baterię, mianowicie 3 baterię ciężką, która zakwaterowała się w Redzie). Najdłużej trwało formowanie II dywizjonu w Pucku. Zalążkiem jego była bateria salutacyjna, która początkowo podlegała bezpośrednio dowódcy pułku. Ostatecznie organizowanie tego dywizjonu zakończono w połowie 1921 roku.

W czerwcu 1921 roku PANad. otrzymał dalszy sprzęt, mianowicie 6 haubic i 6 armat kał. 105 mm. Uzbrojenie to rozdzielono na poszczególne baterie. W tym samym miesiącu nastąpiła reorganizacja pułku, w lipcu zaś baterie i dywizjony zajęły nowe miejsca postoju (tak np. I dyon przeniósł się ze Swarzewa do Rumii). Równolegle z rozbudową pułku przystąpiono do szkolenia artylerzystów. Z dniem 1 lipca utworzono w Pucku szkołę podoficerską „...dla wyćwiczenia kanonierów i podoficerów w artylerii nadbrzeżnej jako przyszłych podwalin i instruktorów oraz fachowców artylerii nadbrzeżnej”29. Ujednolicono także umundurowanie żołnierzy i oficerów, wprowadzając w pułku tzw. mundur marynarki polowej30.

Zgodnie z zamierzeniami Departamentu dla Spraw Morskich MSWojsk. planowano znaczną rozbudowę i wzmocnienie artylerii nadbrzeżnej. Obok znajdującego się już na Wybrzeżu uzbrojenia pułku w postaci dwudziestu kilku armat polowych i haubic, sprzętu przestarzałego zresztą i o niewielkiej wartości31, zabiegano o ustawienie kilku typowych baterii nadbrzeżnych najcięższych. We wniosku budżetowym na 1921 rok zgłoszono zamówienie na zakup 8 dział „Vickersa” kal. około 350 mm. Koszt nabycia armat wynieść miał 24 mln marek32. Wobec ciężkiej sytuacji ekonomicznej kraju projekty te okazały się całkowicie nierealne. Nie tylko, że nie otrzymano preliminowanych kwot, ale jesienią 1921 roku powzięto w Warszawie decyzję o rozformowaniu pułku.

Postanowienie o likwidacji artylerii nadbrzeżnej wiązało się z zamierzoną reorganizacją marynarki wojennej. W miejsce istniejącego do tego czasu Departamentu dla Spraw Morskich utworzono w Warszawie Kierownictwo Marynarki Wojennej, a Dowództwo Wybrzeża Morskiego w Pucku zostało przemianowane na Dowództwo Floty. Zmiany struktury organizacyjnej władz marynarki wojennej wynikały z dążenia do zmniejszenia wydatków na cele wojskowe, co podyktowane było pogłębiającym się kryzysem gospodarczym. Brak funduszów na zakup artylerii nadbrzeżnej i środków na utrzymanie PANad. spowodował rozwiązanie pułku. Zgodnie z rozkazem wykonawczym Dowódcy Wybrzeża Morskiego z 14 grudnia 1921 roku utworzona została kilkuosobowa komisja likwidacyjna, która niezwłocznie przystąpiła do pracy. W ciągu kilku miesięcy rozformowano poszczególne baterie, odsyłając sprzęt z Wybrzeża, kadrę zaś do różnych jednostek w głębi kraju33. Pod koniec lutego 1922 roku likwidacja pułku została zakończona.

Ważnym zagadnieniem na początku 1920 roku był import do Polski drogą morską z Francji do Gdańska amunicji i sprzętu wojennego. Niemieckie władze utworzonego wtedy Wolnego Miasta Gdańska od samego początku demonstrowały swoje niechętne, żeby nie powiedzieć wrogie, stanowisko wobec Polski. Znalazło ono m. in. wyraz w trudnościach czynionych w czasie wyładunku w Gdańsku transportów wojskowych dla Polski.

Postawa Senatu Wolnego Miasta Gdańska zmusiła polskie władze wojskowe do poszukiwania innego miejsca wyładunku dla nadchodzących transportów. Zrodziła się wtedy myśl wyładunku statków na Helu. Ponieważ niewielki i zaniedbany port rybacki w Helu w żaden sposób nie nadawał się do przyjmowania statków pełnomorskich, postanowiono transportowce rozładowywać na pełnym morzu w pobliżu Helu. Rozładunek miał się odbywać za pomocą dźwigowych urządzeń statkowych na lichtugi, które następnie miały przewozić sprzęt i materiały do portu w Helu, skąd dalej odchodziłyby transportami kolejowymi w głąb kraju. Aby ten ryzykowny projekt mógł być w ogóle wykonany, należało przede wszystkim zbudować na półwyspie linię kolejową. Do tego bowiem czasu jedyne połączenie Helu z zapleczem istniało drogą morską przez Zatokę Pucką, podczas gdy miejscowości na półwyspie połączone były z sobą drogą kołową.

Do budowy linii kolejowej Swarzewo — Hel przystąpiono latem 1920 roku, jednak prace ruszyły w pełni dopiero jesienią. Kierownikiem budowy był kpt. inż. Otton Müller, a biura zarządu budowy mieściły się w Pucku.

Realizacja tej niewątpliwie bardzo pożytecznej inwestycji napotykała jednak niemałe trudności. Wynikały one m. in. z konieczności przejęcia od rybaków na półwyspie pól i ogrodów, przez które prowadzono linię. Sprawa przyznania im odszkodowania za wywłaszczone tereny ciągnęła się jeszcze przez długi czas.

Ostatecznie budowa kolei dobiegła końca latem 1921 roku. Ponieważ pod tę inwestycję zabrano część istniejącej na półwyspie drogi, spowodowało to wystąpienie rybaków z Kuźnicy do wojewody pomorskiego w Toruniu z petycją o wybudowanie nowej drogi dla ruchu kołowego na odcinku od Chałup do połowy trasy Kuźnica — Jastarnia34. Sprawa ta doczekała się załatwienia dopiero we wrześniu 1923 roku, kiedy DOKP w Gdańsku zobowiązała się do naprawy drogi w miejscach przerwanych przez tor i do sporządzenia nowej trasy tam, gdzie drogę zabrano pod tory kolejowe.

Choć koncepcja rozładunku morskich transportów wojennych w Helu wywoływała sprzeciwy i ostatecznie upadła z powodu niemożliwych do przezwyciężenia trudności technicznych, kolej na półwyspie stanowiła niewątpliwe osiągnięcie i odegrała zasadniczą rolę w aktywizacji gospodarczej regionu. Linia kolejowa była nie tylko dużym udogodnieniem dla mieszkańców wsi położonych na półwyspie, ale przyczyniła się także do wzmożenia ruchu turystycznego z głębi kraju do tych miejscowości, a w latach późniejszych ułatwiła budowę obiektów fortyfikacyjnych na Helu.

Duże znaczenie dla informowania Dowódcy Wybrzeża Morskiego (później Dowódcy Floty) o aktualnej sytuacji na morzu i w obszarze nadmorskim miała odpowiednio rozbudowana własna sieć obserwacji i łączności. Toteż już wiosną 1920 roku powstały w wybranych punktach Wybrzeża odpowiednie komórki łączności wydzielone z Oddziału Łączności35. Tworzyły one tzw. punkty obserwacyjne (PO), których głównym zadaniem była stała obserwacja i meldowanie o zauważonych ruchach statków i okrętów na morzu. Punkty takie istniały m. in. w Helu i w Kuźnicy. Jednakże przez długi czas zarówno te, jak i inne punkty obserwacyjne korzystały niemal wyłącznie z miejskiej sieci telefonicznej będącej pod zarządem Dyrekcji Poczt i Telegrafów w Gdańsku. Rzecz jasna, że sytuacja taka z punktu widzenia zabezpieczenia tajemnicy wojskowej musiała budzić poważne zastrzeżenia. Usilnym dążeniem Dowództwa Wybrzeża Morskiego było więc zorganizowanie własnej sieci telefonicznej, a także łączności radiowej.

Odpowiednie starania podjęto już w roku 1920. W tajnym dokumencie zatytułowanym „Organizacja Służby Łączności na Wybrzeżu Morskim”, który stanowił część składową „Wniosku budżetowego na rok obrachunkowy 1921”36, projektowano urządzenie 3 głównych PO w Rozewiu, Helu i Gdyni oraz 3 pomocniczych PO w Dębkach, Rewie i Orłowie. Wszystkie te punkty obserwacyjne miały być połączone z centralami telefonicznymi Dowództwa Wybrzeża Morskiego (w Pucku i Gdyni) oraz między sobą napowietrzną linią telefoniczną. Ponadto dla PO Hel i PO Rozewie przewidziano łączność kablem podziemnym wzdłuż półwyspu. Kabel ten miał służyć przede wszystkim artylerii nadbrzeżnej. Hel miał także uzyskać łączność z Gdynią przez położenie kabla podmorskiego. Choć realizacja tych postulatów odwlekała się, przede wszystkim z powodu wysokich kosztów, warto w tym miejscu podkreślić, że pododdziały łączności były pierwszymi jednostkami marynarki, które zabezpieczały Wybrzeże bez przerwy od chwili jego objęcia aż do wybuchu wojny. W późniejszym zaś okresie, odpowiednio powiększone i wyposażone, stały się one nieodzownym elementem w systemie obrony Wybrzeża.

Wobec braku bazy dla floty istniejący w Helu port rybacki Dowództwo Wybrzeża Morskiego starało się wykorzystać na cele szkoleniowe jednostek marynarki. Jednakże niewielkie rozmiary, płytkość basenu oraz zły stan nabrzeży stwarzały duże trudności w prowadzeniu systematycznych treningów37. Toteż od czasu do czasu tylko zachodziły tutaj cztery trałowce: „Mewa”, „Jaskółka”, „Czajka” i „Rybitwa”, od czerwca zaś do jesieni 1921 roku w basenie portu odbywały się praktyczne treningi kursu nurków. Dowodzony przez kmdr. por. Witolda Żelechowskiego oddział nurków został w maju 1921 roku przeniesiony z Modlina do Pucka i podporządkowany Dowódcy Wybrzeża Morskiego. W Helu nurkowie zamieszkali w willi „Helenza”, zajętej już częściowo przez marynarzy z punktu obserwacyjnego38. W czasie trwającego kilka miesięcy kursu nurkowie odbywali zajęcia praktyczne w porcie, a po zakończeniu szkolenia powrócili jesienią do Pucka.

Do roku 1922 wielostronna była działalność Urzędu Hydrograficznego podporządkowanego Dowództwu Wybrzeża Morskiego w Pucku. Do tego czasu miał on w swojej gestii nie tylko latarnie morskie, ochronę masztów sygnałowych i znaków nawigacyjnych na półwyspie, ale zarządzał wszystkimi tego rodzaju urządzeniami na całym Wybrzeżu. Dopiero zmiana organizacji władz naczelnych marynarki wojennej, przekształcenie Departamentu dla Spraw Morskich w Kierownictwo Marynarki Wojennej i przekazanie przez marynarkę wszelkich spraw związanych z żeglugą Urzędowi Marynarki Handlowej w Wejherowie spowodowało ograniczenie zakresu działania Urzędu Hydrograficznego39. Od tego czasu urząd zajmował się głównie badaniami hydrograficznymi Zatoki Puckiej i opracowywaniem map morskich wód przybrzeżnych.

Pierwsze studia i plany obrony

Dużą rolę w organizowaniu polskich sił zbrojnych po pierwszej wojnie światowej odegrał francuski Sztab Generalny, a zwłaszcza działająca w Polsce od 1919 roku francuska misja wojskowa40.

W ciągu listopada 1920 roku odbyło się w Departamencie dla Spraw Morskich w Warszawie kilka konferencji z przedstawicielami misji francuskiej. Ze strony polskiej uczestniczył w nich szef Departamentu kontradmirał Kazimierz Porębski, strona francuska zaś reprezentowana była przez szefa artylerii misji, gen. Raynal i przez szefa saperów gen. Charriou. Przedmiotem narad było ustalenie wytycznych w sprawie ustawienia na Wybrzeżu artylerii oraz wykonania odpowiednich prac inżynieryjno-saperskich. W wyniku tych spotkań utworzono mieszaną polsko-francuską komisję wojskową, która w początkach grudnia wyjechała do Pucka, aby na miejscu zapoznać się z warunkami geograficznymi Wybrzeża. W skład komisji wchodzili ze strony polskiej: ppłk Wiktor Cieśliński, dowódca Pułku Artylerii Nadbrzeżnej w Pucku oraz mjr mar. (od lutego 1921 roku kmdr ppor.) Jerzy Łątkiewicz, który w Sekcji Organizacyjnej Departamentu dla Spraw Morskich kierował działem artylerii. Misję francuską reprezentowali: płk Auriol z artylerii kolonialnej oraz dowódca batalionu saperów, Bost41.

W dniach 7—9 grudnia komisja odbyła podróż inspekcyjną po Wybrzeżu, po czym zebrała się w Pucku dla zredagowania uwag i wniosków. W tej fazie pracy do komisji dołączył szef sztabu Dowództwa Wybrzeża Morskiego, kpt. mar. Józef Unrug. Sporządzony protokół42 został następnie przedstawiony Dowódcy Wybrzeża Morskiego, płk. mar. (kmdr.) Jerzemu Świrskiemu, który go zatwierdził.

Praca komisji dotyczyła wyłącznie organizacji obrony Wybrzeża na wypadek starcia zbrojnego z flotą radziecką. Nie zajmowano się niemal zupełnie przygotowaniem Wybrzeża do obrony w wypadku ataku ze strony Niemiec. We wstępie do protokołu autorzy jego stwierdzili lakonicznie, że wprawdzie konieczność obrony przeciw atakowi z zachodu była rozważana, jednak z uwagi na specyficzne ukształtowanie granicy z Niemcami obrona taka, uwzględniająca jedynie zaangażowanie sił skoncentrowanych na Wybrzeżu, byłaby niewystarczająca.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że plany wojskowe Polski międzywojennej były opracowywane zgodnie z zasadami polityki realizowanej przez kolejne burżuazyjne rządy polskie. Polityka ta od początku odzyskania niepodległości była niezmiennie antyradziecka, mimo że w traktacie ryskim z marca 1921 roku formalnie zakończono stan wojny i uregulowano całokształt stosunków z Rosją Radziecką. Taki stan rzeczy wynikał z motywów klasowych. Zgodnie z linią polityki kół rządzących Polski kapitalistycznej autorzy planów wojennych widzieli potencjalnego przeciwnika początkowo w Związku Radzieckim. Nastawienie to zaczęło się stopniowo zmieniać w latach późniejszych, w miarę umacniania się Niemiec i postępującej tajnej rozbudowy sił zbrojnych Republiki Weimarskiej. Punkt ciężkości planowania wojennego Polski przesunął się wtedy w większym stopniu na przeciwnika zachodniego. Mimo to w ciągu całego okresu międzywojennego obowiązywała generalna dyrektywa strategiczna, nakazująca przygotowanie sił zbrojnych do wojny zarówno z ZSRR, jak i z Niemcami. Jak zgubne dla Polski przyniosło to skutki w roku 1939 nie ma potrzeby w tym miejscu bliżej wyjaśniać.

Generalna koncepcja możliwości wojny z obu sąsiadami Polski znalazła także odbicie w opracowywanych w latach dwudziestych planach obrony wybrzeża morskiego. Początkowo były to wyłącznie plany wojny z ZSRR, w okresie późniejszym również wojny z Niemcami lub z Niemcami i ZSRR.

Wracając do działalności wspomnianej wcześniej mieszanej komisji polsko-francuskiej należy zaznaczyć, że autorzy opracowanego wtedy protokołu przewidywali wykorzystanie głównie tych sił, jakimi aktualnie dysponowała marynarka na Wybrzeżu. Wnioski ich dotyczyły więc przede wszystkim racjonalnego rozmieszczenia baterii tworzonego w tym czasie w Pucku Pułku Artylerii Nadbrzeżnej.

Jako główne zadanie obrony komisja widziała zabezpieczenie Wybrzeża i znajdujących się na nim urządzeń, m. in. latarni morskich, a także Pucka oraz planowanego portu w Gdyni przed ostrzeliwaniem artyleryjskim i przed desantem. Walka z okrętami przeciwnika byłaby jednak zadaniem trudnym, ponieważ artyleria na wybrzeżu miała zasięg mniejszy od ich donośności ognia. Komisja widziała możliwość zwiększenia skuteczności artylerii przez odpowiedni wybór stanowisk poszczególnych baterii i przez zorganizowanie systemu obserwacji. Według opinii autorów protokołu próby taktycznych desantów nieprzyjacielskich, mających na celu zniszczenie latarń morskich lub baterii artylerii, powinny być łatwo odparte ogniem artyleryjskim i uderzeniem oddziałów obrony ruchomej, to jest piechoty i artylerii polowej.

W przedłożonych uwagach komisja przewidywała możliwość desantu. W celu przeciwdziałania temu komisja proponowała zorganizowanie na lądzie pasa obrony. Pas ten powinien się składać z dwóch pozycji: głównej i zapasowej. Pozycja główna ciągnęłaby się wzdłuż całego wybrzeża morskiego: od Rozewia przez Wielką Wieś i Hel do Gdyni. Pozycja zapasowa biegłaby wzdłuż linii kolejowej Puck — Krokowo. Ponieważ według opinii autorów protokołu działania wojenne w pobliżu granicy niemieckiej, to znaczy w rejonie Jeziora Żarnowieckiego i Karwi, wydawały się mało prawdopodobne, widzieli oni możliwość zastąpienia pozycji zapasowej przez mniej rozbudowaną pozycję ryglową. Pozycja ta, w kształcie ostrego kąta, rozciągałaby się od Starzyńskiego Dworu, przez Swarzewo do Rozewia. Na główną pozycję obrony miały się składać rejony obrony z artylerią i piechotą skoncentrowaną w Rozewiu, Wielkiej Wsi, Jastarni, Helu i Gdyni. Pozycja zapasowa nie miała mieć w zasadzie umocnień stałych i byłaby obsadzana w miarę potrzeby przez oddziały ruchome. Pozycja ryglowa opierałaby się na rejonach obrony w Rozewiu i Wielkiej Wsi.

Główną rolę w odparciu desantu miała spełniać artyleria nadbrzeżna i ruchoma (połowa). Komisja oceniła jako niewystarczające aktualne uzbrojenie Pułku Artylerii Nadbrzeżnej i postulowała zwiększenie posiadanego sprzętu o 8 armat 105 mm rosyjskich oraz uzyskanie 3 baterii polowych rosyjskich lub niemieckich. Wnioski te zostały częściowo spełnione latem 1921 roku, kiedy to przysłano do Pucka 6 armat 105 mm i 6 haubic tego samego kalibru dla artylerii nadbrzeżnej.

Według projektów autorów protokołu stanowisko dowodzenia artylerią miało się znajdować w Rzucę wie. Artyleria nadbrzeżna powinna się składać z trzech dywizjonów, ze stanowiskami dowodzenia w Helu, Gdyni i Swarzewie, natomiast czwarty dywizjon artylerii polowej miał stanowić ruchomy odwód.

Oprócz zadania zwalczania desantów artyleria nadbrzeżna miała prowadzić walkę z okrętami nieprzyjaciela. Co się tyczy sił piechoty, to autorzy protokołu uznali za niezbędne posiadanie przez obronę Wybrzeża trzech batalionów, liczących każdy po dwie kompanie.

W konkluzji swoich uwag i wniosków autorzy protokołu uznali za ważne zadanie przystąpienie do organizowania rejonów obrony, tworzenia nowych baterii artylerii i rozbudowy systemu łączności. Ten ostatni, obok istniejącej już radiostacji Dowództwa Wybrzeża Morskiego w Pucku, powinien być uzupełniony przez budowę dalszych radiostacji w Helu i na Oksywiu oraz położenie kabla podmorskiego z Helu do Gdyni. Jako postulat najpilniejszy wysunięto ufortyfikowanie Helu, to jest budowę artylerii nadbrzeżnej na cyplu półwyspu i zorganizowanie tam rejonu obrony. W drugiej kolejności miał być umocniony obszar Gdyni43. Według oceny komisji postulowane prace możliwe były do zrealizowania przy stosunkowo niewielkim nakładzie środków i kosztów. Powinny one być ukończone do wiosny 1921 roku.

Protokół. mieszanej komisji polsko-francuskiej — pierwszy w ogóle znany plan obrony Wybrzeża — posłużył jako materiał do dyskusji nad zagadnieniem obrony obszaru nadmorskiego. Rozmowy na ten temat odbyły się w Warszawie na zwołanej na dzień 20 grudnia 1920 roku konferencji. Tydzień później szef saperów francuskiej misji wojskowej, gen. Charriou, przedstawił własne uwagi do protokołu z konferencji44.

W uwagach gen. Charriou zdefiniowane zostało pojęcie pasa obrony, który miał być tylko linią teoretyczną, łączącą z sobą poszczególne rozbudowane rejony obrony. Opierając się na ustaleniach konferencji z 20 grudnia, generał proponował wytyczenie pozycji zapasowej mniej więcej wzdłuż toru kolejowego z Gdyni do Krokowa, w różnej odległości od wybrzeża. Gen. Charriou wystąpił też z wnioskiem o zwiększenie liczebności batalionów piechoty z 500 ludzi, jak to projektowano na konferencji, do 1000 żołnierzy. Postulował również dodanie do każdego batalionu po jednej kompanii karabinów maszynowych i pionierów. Co się tyczy pozycji ryglowej między Puckiem a Wielką Wsią, to w opinii generała główną jej funkcją byłoby zatrzymanie, a później odparcie desantu na odcinku półwyspu od Wielkiej Wsi do Kuźnicy.

Raport gen. Charriou zawierał stwierdzenie gotowości natychmiastowego przystąpienia do odpowiednich prac saperskich. Polegały one przede wszystkim na budowie stanowisk dla broni maszynowej i schronów dla piechoty.

Jak wyżej wspomniano, działalność francuskiej misji wojskowej w zakresie planowania obronności Wybrzeża ograniczała się do opracowania wariantu działań na wypadek konfliktu z siłami zbrojnymi Rosji Radzieckiej. Misja nie zajmowała się natomiast zupełnie możliwością uderzenia od zachodu, to jest ze strony Niemiec. Opinię misji, a więc także punkt widzenia francuskiego Sztabu Generalnego na to zagadnienie, wyraził gen. Charriou w następujących słowach: „...na wypadek ataku przez Niemcy, mocarstwo to ma możliwość bezpośredniego zaatakowania drogą lądową przy użyciu znacznych sił obszaru nadmorskiego Polski i w ten sposób zaskoczenia od tyłu obrony Wybrzeża. Z tego też powodu zagadnienie to powinno być omówione w planie obrony Polski”45.

Zgodnie z zaleceniem misji francuskiej sprawą obrony Wybrzeża i Pomorza przed atakiem ze strony Niemiec zajęły się polskie naczelne władze wojskowe. W tym czasie, to jest na początku 1921 roku, odbywało się stopniowe przechodzenie armii z organizacji wojennej na stopę pokojową. Zawarcie w marcu tego roku w Rydze traktatu pokojowego z Rosją Radziecką umożliwiło demobilizację armii oraz podjęcie prac nad odbudową kraju ze zniszczeń wojennych.

Inaczej kształtowały się sprawy nad zachodnią granicą państwa. W rzeczywistości nie była ona do tego czasu w pełni ustalona. Nie rozstrzygnięta pozostawała kwestia przynależności Górnego Śląska do Polski, działalność zaś Freikorpsów w rejonach nadgranicznych nakazywała zachowanie czujności wobec możliwości zbrojnych prowokacji. Na Pomorzu Zachodnim tworzenie oddziałów paramilitarnych, zamaskowanych jako zrzeszenia sportowe lub związki strzeleckie, rozpoczęto już w 1919 roku. Korzystając z wydatnej pomocy Reichswehry, członkowie ich przechodzili wszechstronne przeszkolenie wojskowe. Tolerowaną i popieraną przez władze centralne w Berlinie działalność tych organizacji osłaniano szyldem obrony granicy wschodniej przed rzekomą groźbą napaści ze strony Polski46.

Dnia 15 kwietnia 1921 roku ukazał się rozkaz Naczelnego Wodza marsz. Józefa Piłsudskiego polecający przeprowadzenie studiów nad możliwością obrony granicy zachodniej. W obszernym memoriale, zatytułowanym „Zasady organizacji zawczasu obrony terenów DOG Pomorze”, dowódca Okręgu Generalnego Pomorze47 przedstawił szefowi sztabu III Inspektoratu Armii w Poznaniu48swój punkt widzenia i wnioski w sprawie obrony Pomorza. Pesymistycznie ocenił on szanse utrzymania wybrzeża morskiego, a pogląd swój sformułował następująco: „...brzeg morza należący do Polski w obecnych warunkach nie nadaj e się zupełnie do obrony, gdyż posiadając z obu stron Niemców (Gdańsk jest obecnie złośliwie niemiecki jako twór polityczny) w pasie przybrzeżnym i na odległość w głąb prawie 100 km, odległych wzajemnie od siebie co najwyżej o 35 km — jest skazany na niemal pewne niezwłoczne oddanie go Niemcom przy ewentualnym rozpoczęciu działań wojennych”49. W memoriale wskazywano na konieczność posiadania Gdańska i całego obszaru Wolnego Miasta, co w dużym stopniu ułatwiłoby zadania obrony.

Uwagi dowódcy Okręgu Generalnego Pomorze posłużyły inspektorowi armii gen. dyw. Leonardowi Skierskiemu do opracowania wyczerpującego raportu dla Naczelnego Wodza. W raporcie tym, datowanym 15 maja 1921 roku i zatytułowanym „Plan obrony granic zachodnich na obszarze DOG Poznań i Pomorze”50, gen. Skierski wskazywał na brak możliwości równoczesnej obrony północnej części Pomorza od strony zachodniej i wschodniej. Zwracał on także uwagę na wątpliwość zachowania neutralności przez Wolne Miasto Gdańsk w wypadku konfliktu zbrojnego między Polską a Niemcami. Okoliczności te nakazywały, zdaniem generała, wycofanie się w pierwszej fazie walki z północnej części Pomorza. Ześrodkowane na Pomorzu oddziały armii musiałyby uwzględnić konieczność ewakuacji sił z obszaru nadmorskiego i prowadzić obronę ruchomą z rejonu Grudziądz — Bydgoszcz — Toruń.

Nie wiemy, jak wnioski zawarte w raporcie gen. Skierskiego ocenił Naczelny Wódz. Prawdopodobnie podzielał on punkt widzenia inspektora armii. Wskazywałaby na to okoliczność, że gdy dwa lata później gen. Skierski opracował dla płk. Tadeusza Piskora, ówczesnego szefa Biura Ścisłej Rady Wojennej51, plan ufortyfikowania Pomorza, to jako wytyczną operacyjną przyjął konieczność opuszczenia północnej części Pomorza i niepewność neutralności Wolnego Miasta Gdańska52. W konsekwencji generał proponował wykonanie prac fortyfikacyjnych dopiero na południe od linii Kościerzyna — Tczew.

Zmiany w poglądach na celowość i konieczność bronienia obszaru nadmorskiego zaczęły się zaznaczać w miarę postępu robót nad budową portu w Gdyni. W budowie bowiem nowoczesnego portu dostrzegano nie tylko szansę rozwoju handlu zagranicznego, ale widziano także przyszłą bazę przeładunku materiałów wojennych importowanych z sojuszniczej Francji. Aby jednak baza ta mogła na wypadek wojny spełniać swoją rolę, należało zapewnić jej niezbędną ochronę nie tylko w postaci własnej floty, ale również przez obronę na kierunkach lądowych. Ten drugi postulat miał szczególne znaczenie w wypadku zaatakowania Wybrzeża przez Niemcy.

W roku 1924 prowadzono w Sztabie Generalnym studia nad celowością wykorzystania szlaków morskich na Bałtyku do przewozu amunicji i sprzętu wojennego. Rozważano wtedy także możliwość kierowania transportów morskich do portów Jugosławii i Rumunii. Ostatecznie jednak przeważyła opinia, że bardziej korzystne dla Polski będzie przyjmowanie ładunków wojennych w Gdańsku, w przyszłości zaś we własnym porcie w Gdyni, mimo związanej z tym konieczności osłaniania transportów na Bałtyku

przez okręty wojenne53. Ta decyzja naczelnych władz wojskowych miała zasadniczy wpływ na opracowywanie w latach następnych planów ufortyfikowania Wybrzeża. Otwierała ona drogę do budowy floty oraz dalszej rozbudowy portu w Gdyni. W tym samym czasie starania Polski w Radzie Ligi Narodów w Genewie doprowadziły w roku 1924 do przyznania Polsce terenu na Westerplatte w Gdańsku na miejsce dla Wojskowej Składnicy Tranzytowej, przeznaczonej do składowania importowanej z Francji amunicji i sprzętu wojennego.

Studia nad umocnieniem Gdyni i przyległego do portu obszaru zainicjowane zostały przez Biuro Ścisłej Rady Wojennej, które odpowiednie wytyczne opracowywało pod kierownictwem szefa Oddziału Ilia Biura, płk. sap. Tadeusza Kutrzeby. Początkowo noszono się z zamiarem ufortyfikowania wyłącznie Półwyspu Helskiego jako osłony bazy i portu w Gdyni, jednakże pod wpływem opinii ówczesnego inspektora fortyfikacji, gen. bryg. inż. Hugona Griebscha, zdecydowano się umocnić także samą Gdynię jako tzw. twierdzę pierścieniową. Gen. Griebsch uważał bowiem, że półwysep wskutek swojej geograficznej rzeźby i ukształtowania jest za mały, aby można było na nim pomieścić wszystkie magazyny i urządzenia marynarki54.

Zagadnienie obrony Wybrzeża i możliwości marynarki wojennej były przedmiotem szczególnego zainteresowania płk. T. Kutrzeby. Jako szef Biura Ścisłej Rady Wojennej zorganizował on w drugiej połowie 1925 roku dwudniową grę wojenną w wąskim gronie. Ze strony marynarki uczestniczył w niej kmdr por. Józef Unrug.

W wyniku przeprowadzonej wtedy wymiany poglądów, sprecyzowano rolę marynarki wojennej na wypadek wojny zarówno ze Związkiem Radzieckim, jak i Niemcami. Kmdr por. Unrug nie taił wtedy, że w wypadku wojny ze wschodnim sąsiadem flota, jaka aktualnie istniała oraz ta, którą zamierzano w przyszłości zbudować, zdolna będzie najwyżej do ochrony komunikacji morskich, wespół z flotą francuską. Linia graniczna strefy zabezpieczenia tych komunikacji miała się znajdować na wysokości Libawy.

Znacznie trudniej rysowała się funkcja marynarki wojennej na wypadek starcia zbrojnego z Niemcami. Według wyrażonej przez kmdr. por. Unruga opinii, nawet nieznaczna rozbudowa marynarki niemieckiej musiałaby doprowadzić do tego, że naszej flocie nie pozostawałoby nic innego, jak szybkie wycofanie się i internowanie w neutralnym porcie łotewskim, Libawie. Gdyby i to okazało się niemożliwe, jedynym wyjściem byłoby zatopienie okrętów i prowadzenie walki na lądzie pod Gdynią przez spieszone załogi tych okrętów. Wprawdzie, zdaniem kmdr. por. Unruga, flota angielska mogłaby w jakimś stopniu wiązać niemieckie siły morskie, jednak posiadanie Kanału Kilońskiego gwarantowało Niemcom panowanie na Bałtyku, bez obawy ingerencji ze strony floty angielskiej55.

Biuro Ścisłej Rady Wojennej było inspiratorem prac nad umocnieniem Wybrzeża, jednakże opracowanie konkretnych planów fortyfikacyjno-taktycznych wraz ze studiami terenowymi zlecano innym instytucjom oraz różnego szczebla dowództwom wojskowym. Opracowanie pierwszego, wszechstronnego projektu powierzono w roku 1924 zespołowi oficerów z Oficerskiej Szkoły Inżynierii w Warszawie.

Autorami planu, który obejmował zarówno obronę od strony morza, jak i obronę lądową Helu i Gdyni, było trzech oficerów: płk inż. Konstanty Haller (komendant Szkoły), płk inż. Jan Jastrzębski i mjr Marceli Rewieński. Plan ukończony został 16 lipca 1924 roku56.

W odniesieniu do obrony Półwyspu Helskiego przewidywał on rozmieszczenie na całej jego długości artylerii nadbrzeżnej różnych kalibrów i o rozmaitym przeznaczeniu. Wychodząc z oceny sił morskich sąsiadów autorzy uważali za niezbędne posiadanie na Helu do zwalczania pancerników (okrętów liniowych) i krążowników dwóch baterii po 2 działa kal. 240 mm pod pancerzem. Działa te miałyby możliwość prowadzenia ognia okrężnego, ich zasięg zaś wynosiłby 23 km.

Również na Helu projektowano skoncentrowanie 2 baterii odkrytych po 4 działa kal. 120 mm do przykrycia własnych zagród minowych (uniemożliwienia ich wytrałowania) oraz do prowadzenia ognia do torpedowców.

W celu zabezpieczenia półwyspu przed desantem projekt przewidywał rozmieszczenie wzdłuż całej jego długości co 6 km baterii artylerii przeciwdesantowej po 4 armaty kal. 75 mm każda. Ogółem miało być 6 takich baterii, co dawałoby 24 działa. Na stanowisku każdej baterii znajdować się miał reflektor średnicy 60 cm dla umożliwienia strzelania w warunkach nocnych.

Ruchome wzmocnienie artylerii średnich kalibrów powinny zapewnić 2 pociągi pancerne, każdy wyposażony w 2 armaty kal. 155 mm i 2 armaty kal. 75 mm oraz 6 ckm. Obsługa każdego pociągu liczyć miała 75 żołnierzy.

Uzupełnieniem uzbrojenia artyleryjskiego na półwyspie miała być kompania reflektorów wyposażona w 6 dużych reflektorów średnicy 120 i 200 cm. Autorzy projektu proponowali wybudowanie 4 stanowisk obserwacyjnych i 2 stanowisk kierowania ogniem, te ostatnie wyposażone w dalmierze i środki łączności. Przewidywano także zgromadzenie na Helu zapasu 250 min, jako ilości niezbędnej do postawienia zagród obronnych (po 10 min na 1 km).

Obronę półwyspu od strony lądu miało zapewniać kilka baterii artylerii polowej, obejmujących łącznie 4 armaty kal. 155 mm i 4 armaty kal. 75 mm. Do własnej obrony baterie te posiadały kompanię piechoty i 2 lub 3 plutony ckm.

Ogólny koszt uzbrojenia oraz wykonania niezbędnych prac fortyfikacyjnych na półwyspie wynosiłby około 23 min zł. Jednakże uwzględniając przewidywane przez autorów planu koszty umocnienia Gdyni (ponad 25 min zł), a zwłaszcza wydatki związane z budową pasa fortyfikacji na przedpolach Gdyni (przeszło 300 min zł), dawało to łącznie ogromną kwotę ponad 430 min zł. Nawet rozłożenie tej sumy na kilkanaście rat obciążałoby budżet marynarki (lub budżet ogólnowojskowy) do tego stopnia, że urzeczywistnienie proponowanych wydatków stałoby się nierealne. Z tych też względów projekt Oficerskiej Szkoły Inżynierii nie doczekał się realizacji, a opracowywane w latach późniejszych plany zawierały postulaty już znacznie skromniejsze.

Wartownik przy słupku upamiętniającym objęcie wybrzeża przez Wojsko Polskie w Pucku, 10 II 1920 roku

Pododdziały Pułku Artylerii Nadbrzeżnej na rynku w Pucku (rok 1921)

Fragment plaży i Zatoki Puckiej w Wielkiej Wsi na początku lat dwudziestych

Tor kolejowy na półwyspie Hel z budynkiem stacji w Juracie

Równolegle do powstałego w Oficerskiej Szkole Inżynierii projektu trwały w Kierownictwie Marynarki Wojennej prace nad przygotowaniem kilkuletniego planu rozwoju marynarki. Plan ten w postaci „Programu rozbudowy floty na okres I, lata 1925—1928”, został latem 1924 roku przedłożony wiceadm. Kazimierzowi Porębskiemu i 16 sierpnia uzyskał jego aprobatę. W ogólnych zarysach przewidywał on znaczne powiększenie floty przez zakup za granicą 2 krążowników, 6 niszczycieli, 12 torpedowców i 12 okrętów podwodnych. Program obejmował ponadto budowę warsztatów, składów, urządzeń portowych oraz utworzenie zapasów wojennych dla marynarki francuskiej. Zatwierdzony przez rząd na początku 1925 roku, znany był pod nazwą wstępnego lub małego programu rozbudowy floty.

Autorzy programu wskazywali także na konieczność zapewnienia odpowiedniej obrony Gdyni. Postulat swój uzasadniali istnieniem własnej floty wojennej oraz budową bazy morskiej i portu handlowego w Gdyni. Aby zapewnić skuteczną obronę portu, powinno się równolegle do rozwoju floty tworzyć: ,,a) obronę artyleryjską w Gdyni i na Helu, b) obronę przeciwlotniczą, c) pozycje połowę dla wojsk lądowych w Gdyni i na Helu”57. Propozycje Kierownictwa Marynarki Wojennej, które na roboczo nazwano „małym programem obrony wybrzeża”, przewidywały wydatkowanie na ten cel 15 min zł, przy czym w roku 1925, to jest w pierwszym roku realizacji programu, miano wydać 5 min zł58.

Utworzenie Obszaru Warownego Gdynia i plan mjr. W. Rudowicza

Jak wyżej wspomniano, rozbudowa portu w Gdyni i równolegle prowadzona budowa bazy dla marynarki wojennej na Oksywiu spowodowały ewolucję poglądów na konieczność bronienia wybrzeża morskiego. Po okresie zupełnego zastoju prac wskutek depresji gospodarczej, będącej rezultatem dewaluacji marki polskiej, w drugiej połowie 1924 roku wznowiono roboty ziemne. Stało się to możliwe dzięki przeprowadzonej wtedy reformie walutowej i wprowadzeniu do obiegu złotego polskiego. 4 lipca zawarto umowę z Konsorcjum Francusko-Polskim, które obejmowało kilka francuskich spółek i kilka firm polskich. Umowa przewidywała wybudowanie przez Konsorcjum do końca 1930 roku awanportu i pierwszego basenu wewnętrznego59. W ciągu lata 1924 roku Dowództwo Floty przeniosło się z Pucka do budynku w Gdyni-Grabówku. Była to pierwsza faza ewakuacji marynarki wojennej z Pucka na Oksywie. Całkowite jej zakończenie nastąpiło dwa lata później.

Ważny etap w planowaniu obrony Wybrzeża stanowiła uchwała Rady Wojennej z 25 października 1924 roku, zgodnie z którą „Obszar Gdynia” miał być ufortyfikowany. Jak wynika z pisma szefa Sztabu Generalnego gen. dyw. Stanisława Hallera z 29 maja 1925 roku do Inspektora Armii nr 3 w Toruniu60, przez „Obszar Gdynia” rozumiano nie tylko najbliższą okolicę portu, „ale także cały półwysep Hel oraz rejon Pomorza tworzący przedpole Gdyni”. Ufortyfikowanie Obszaru Gdyni miało umożliwić flocie jak najdłuższe wykonywanie jej zadań operacyjnych na Bałtyku przez obronę bazy w Gdyni przed zniszczeniem od strony lądu i z morza. Zadaniem wtórnym miała być ochrona niezbędnego do prowadzenia działań wojennych majątku państwowego i prywatnego w Gdyni. Uchwała przewidywała stopniową rozbudowę urządzeń obronnych Obszaru Gdyni w miarę rozwoju floty, bazy morskiej i portu handlowego.

Zagadnienie organizacji dowodzenia oddziałami wojskowymi na Wybrzeżu było przedmiotem rozważań Biura Ścisłej Rady Wojennej. W sprawie tej szef Wydziału Fortyfikacyjnego w Oddziale IIIa Biura, płk Franciszek Arciszewski, zwrócił się pisemnie o wyrażenie opinii do płk. Henryka Bobkowskiego, płk. Konstantego Hallera, ppłk. Jana Sadowskiego i kmdr. por. Władysława Filanowicza61. Z treści pisma wynika, że w 1925 roku istniała myśl utworzenia Kierownictwa Fortyfikacji, zapewne przy projektowanym równoczesnym zorganizowaniu Obszaru Warownego Gdynia. Wraz z Kierownictwem Fortyfikacji zamierzano utworzyć „Dowództwo Ogólne”, w roku 1926 zaś odrębne „Dowództwo Gdynia” i „Dowództwo Hel”.

Choć te ostatnie projekty nie doczekały się realizacji, to rzeczywiście na początku 1925 roku zorganizowane zostało Dowództwo Obszaru Warownego Gdynia wraz z podporządkowanym mu Kierownictwem Fortyfikacji.

Obszary warowne były w ówczesnej strukturze wojska jednostkami terytorialnymi specjalnego rodzaju. Posiadały one prawa instytucji centralnych, a ich dowódcy podlegali w sprawach obsady i fortyfikacyjno-administracyjnych bezpośrednio ministrowi spraw wojskowych. Dowódca obszaru warownego był dowódcą wszystkich jednostek wojskowych organicznie należących do obszaru warownego i pełnił równocześnie funkcje komendanta garnizonu. Obowiązująca w tym zakresie instrukcja postanowiła, że „...dowódca obszaru warownego kieruje w myśl specjalnych instrukcji oraz otrzymanych rozkazów i zarządzeń wszelkimi pracami mającymi na celu przygotowanie obszaru warownego do obrony na wypadek wojny oraz ponosi za to zupełną odpowiedzialność”62.

Obszary warowne tworzono w rejonach mających z punktu widzenia obrony kraju znaczenie kluczowe. Tak np. oprócz gdyńskiego obszaru warownego istniały także: wileński i górnośląski. Dowódcą Obszaru Warownego Gdynia mianowano Dowódcę Floty jako pełniącego obowiązki dowódcy, a szefem sztabu został mjr Wincenty Rudowicz, który przybył z Inspektoratu Armii nr 3 w Toruniu. Najważniejszą komórką OWar Gdynia, zajmującą się studiami i pracami w terenie, było Kierownictwo Fortyfikacji. Stanowisko szefa objął przybyły z Biura Ścisłej Rady Wojennej mjr Rudolf Fryszowski, a zastępcą został kpt. Mieczysław Kruszewski, który do tego czasu pracował w Szefostwie Inżynierii i Saperów DOK VIII w Toruniu.

Już w ciągu lata 1925 roku dowództwo OWar Gdynia otrzymało konkretne zadania robocze. W myśl polecenia szefa Sztabu Generalnego gen. dyw. Stanisława Hallera z 29 maja 1925 roku Inspektor Fortyfikacji miał „w porozumieniu z Dowódcą Obszaru Warownego Gdynia i przy współpracy z Kierownictwem Fortyfikacji OWar Gdynia opracować ogólnoorientacyjny plan obrony i plan fortyfikacji obszaru Gdynia na następne lata”63. Plan ten byłby podstawą do późniejszych opracowań szczegółowych. Szef Sztabu Generalnego w piśmie swoim przytaczał treść uchwały Rady Wojennej z 25 października 1924 roku w sprawie ufortyfikowania obszaru Gdynia, a ponadto precyzował własne wytyczne. W myśl tych wskazówek budowa umocnień powinna być ukończona około 1935 roku, a program prac miał uwzględnić trzy fazy realizacji.

W pierwszym okresie, to jest do wiosny 1928 roku, powinna być zapewniona obrona całego Wybrzeża od strony morza oraz obrona najważniejszych rejonów osłaniających Gdynię od strony lądu. Wytyczne precyzowały, że liczba własnych wojsk niezbędnych do obrony powinna być jak najmniejsza. Zakładały one również, że dowóz materiałów wojennych, a nawet transport wojska drogą morską z Francji do Gdyni będzie możliwy, chociaż w wypadku wojny z Niemcami mało prawdopodobny. Instrukcja zawierała wskazówkę, by wszelkie budowle wykonane w fazie pierwszej były tak umiejscowione, aby w przyszłości mogły służyć zadaniom przewidzianym w fazach drugiej i trzeciej.

Realizacja zamierzeń zaplanowanych w fazie drugiej powinna być ukończona do wiosny 1931 roku. W tym czasie miały być zbudowane pomieszczenia, składy, zapasy oraz inne obiekty nieodzowne dla zakwaterowania oddziałów obrony Wybrzeża. W okresie tym powinna być także ukończona obrona obiektów przeciw artylerii kalibrów do 150 mm, a na Helu obrona przeciw artylerii morskiej.

Ostatnia, trzecia faza miała trwać do wiosny 1935 roku. Do tego czasu powinny zostać ukończone prace związane z obroną przeciw artylerii ciężkiej.

Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi dowództwo OWar Gdyniaprzystąpiło do opracowania perspektywicznego planu ufortyfikowania Wybrzeża. Plan ukończony został 18 września 1926 roku64. W odniesieniu do Półwyspu Helskiego punkt ciężkości jego obrony miał spoczywać na silnie rozbudowanej artylerii nadbrzeżnej. Powinna się ona składać z 4 dział najcięższych o dużej donośności oraz sile przebijania pancerzy 200 mm na odległość do 10 km. Zadaniem ich byłaby więc walka z dużymi jednostkami artyleryjskimi przeciwnika (okręty liniowe, krążowniki). Przewidywane początkowo rozmieszczenie tej artylerii w dwóch półbateriach (2 działa w rejonie Helu i 2 na wschód od Boru) zostało zarzucone na rzecz skoncentrowania wszystkich 4 armat w jednej baterii. Autorzy projektu wypowiedzieli się przeciwko umieszczaniu armat na lorach, argumentując swoje stanowisko złym stanem podkładów i nasypu oraz stosunkowo dużą możliwością zniszczenia toru kolejowego na półwyspie.

Artyleria średnia obejmować miała 18 dział kal. 155 mm (początkowo ze względów finansowych tylko 8 dział), artyleria lekka zaś 8 dział kal. 75 mm. Spośród tych ostatnich 2 armaty były przeznaczone do obrony wejścia do portu w Helu, 2 dalsze zaś miały być umiejscowione przy baterii ciężkiej i służyć jako działa oświetlające podczas prowadzenia ognia w nocy. Uzbrojenie artyleryjskie półwyspu uzupełniała bateria haubic polowych.

Do obrony przed desantem dowództwo OWar Gdynia przewidywało oprócz 4 dział 75 mm rozmieszczenie wzdłuż półwyspu ciężkich karabinów maszynowych w grupach po 4, później nawet po 8 karabinów.

W celu umożliwienia strzelania w nocy półwysep miał być wyposażony w 10 reflektorów w schronach betonowych, z dźwigami do ich podnoszenia. Obrona przeciwlotnicza powinna dysponować 8 własnymi reflektorami (projekt nie określał ilości baterii przeciwlotniczych).

Jako ważny postulat wysunięto budowę dróg. Wskazywano, że idąca wzdłuż półwyspu droga ma na zachód od Boru charakter ścieżki, na wschód zaś od tej miejscowości jest piaszczystą drogą polną. Za czynnik utrudniający budowę trwałych umocnień polowych oraz prac betonowych oceniano wodę podskórną, która na półwyspie występuje już na głębokości 0,5—1 m. Mankamentem do przystosowania półwyspu do obrony był także brak przeszkód naturalnych, z wyjątkiem lasów.

Mało znane są dalsze koleje losu planu opracowanego przez dowództwo O War Gdynia. Ostatecznie jednak, z powodu usterek taktycznych, nie został on zatwierdzony przez naczelne władze.

Można przypuszczać, że nieprzyjęcie do realizacji planu opracowanego przez dowództwo OWar Gdynia było przyczyną podjęcia się opracowania planu alternatywnego przez mjr. Wincentego Rudowicza, szefa sztabu OWar Gdynia. Plan ten ukończony został w 1927 roku65.

Propozycje autora projektu przewidywały budowę fortyfikacji na Wybrzeżu, oddzielnie na wypadek wojny z ZSRR i wojny z Niemcami. Co się tyczy pierwszego przypadku, to obrona powinna się koncentrować niemal wyłącznie wokół Gdyni, a w niewielkim tylko stopniu w rejonie Pucka, Wielkiej Wsi i Piaśnicy. Obronę portu i bazy w Gdyni zabezpieczać miały 2 działa artylerii najcięższej, 10 dział artylerii średniej, 8 dział artylerii lekkiej, 8 dział artylerii plot., ckm plot., reflektory i pułk piechoty. W rejonie Wielkiej Wsi, u nasady półwyspu plan przewidywał jedynie baterię artylerii średniej (4 działa kal. 155 mm) i kilka baterii artylerii przeciwdesantowej (12 dział) z reflektorami. W odwodzie miał stać pułk piechoty jako pierwszy rzut do walki z desantem.

Ufortyfikowanie półwyspu Hel autor projektu uważał za uzasadnione jedynie na wypadek wojny z Niemcami. Punktem wyjścia rozważań mjr. Rudowicza było prawdopodobieństwo łatwego opanowania przez przeciwnika Gdyni od strony lądu. Nawet jednak po odcięciu półwyspu od zaplecza lądowego dobrze przygotowana obrona Helu powinna była zapewnić jego załodze przetrwanie do czasu nadejścia odsieczy. Zgodnie z takimi przesłankami miała powstać na Helu bateria artylerii najcięższej składająca się z 4 dział kal. 350 mm. Artyleria średnia miała posiadać 16 dział kal. 155 mm, z tego połowa na traktorach jako artyleria ruchoma. Również artyleria lekka (4 haubice kal. 105 mm i 16 dział kal. 75 mm) powinna mieć trakcję samochodową. Ten sam postulat dotyczył artylerii przeciwlotniczej (12 armat), dla której plan przewidywał ponadto 16 ckm i 10 reflektorów.

Ze względu na duży koszt realizacji całości przedsięwzięcia66mjr Rudowicz uważał za konieczne wykonanie w pierwszej kolejności jednej baterii 4 dział kal. 155 mm w wieżach, schronu dla 4 ckm, kilku reflektorów oraz rozbudowanie pozycji dla piechoty. Swoje poglądy na zagadnienie obrony Wybrzeża wyrażone w opracowanym, lecz nie zatwierdzonym planie szef sztabu OWar Gdynia przedstawił szczegółowo w obszernym artykule, który ukazał się w miesięczniku wojskowym „Bellona”, w numerze z lipca 1927 roku67.

Rozważania swoje poprzedził autor oceną geopolitycznego położenia Polski. Z analizy tego położenia nasuwał się wniosek, że w wypadku wojny Polski z jej sąsiadami niemożliwe będzie sprowadzenie zaopatrzenia wojennego drogą lądową. Z tych też względów wykorzystanie transportu morskiego miało duże znaczenie. Jednakże, aby móc korzystać z morza, trzeba nie tylko zapewnić transportom morskim dojście do własnego portu, co stanowiło zadanie dla floty, ale przede wszystkim utrzymać brzeg morski wraz ze znajdującymi się na nim portami.

Mjr Rudowicz rozróżniał następujące rodzaje działań przeciwko obronie Wybrzeża: desant, ostrzeliwanie portów, forsowanie portów (przerwanie się w ich obręb lekkich sił morskich przeciwnika), blokada. Największe niebezpieczeństwo, zdaniem autora, groziło ze strony desantu. W tym wypadku przewidywał on, że „...nieprzyjaciel użyje do akcji przestarzałych okrętów, które mało nadają się do walki ze współczesną flotą, jednakże są bardzo odpowiednie do walki z artylerią nadbrzeżną. Są to pancerniki i krążowniki starego typu”68.

Zadaniem obrony Wybrzeża jest niedopuszczenie nieprzyjaciela do zajęcia brzegu oraz zabezpieczenie od ostrzeliwania portu i jego urządzeń. Aby obrona Wybrzeża mogła skutecznie spełnić stojące przed nią zadania, musi dysponować odpowiednimi siłami. Autor zalicza do nich: flotę, artylerię nadbrzeżną, zagrody minowe, lotnictwo, obronę przeciwlotniczą oraz obronę od strony lądu (odwody piechoty). Wykorzystanie w obronie Wybrzeża wymienionych sił umożliwia zorganizowanie trzech jej stref, a mianowicie: strefy dalekiej (flota, lotnictwo), strefy bliskiej (artyleria nadbrzeżna) i strefy lądowej (piechota, artyleria połowa).

Analizując poszczególne składniki obrony Wybrzeża, autor wskazuje, iż posiadanie floty jest rzeczą bardzo kosztowną, dlatego też siły morskie wchodzące w skład obrony Wybrzeża powinny ograniczać się do małych okrętów podwodnych, niszczycieli i torpedowców do rozpoznania (dozory) oraz do ochrony własnych zagród minowych, wreszcie do trałowców dla usuwania min postawionych przez nieprzyjaciela.

Artylerię nadbrzeżną mjr Rudowicz dzieli na trzy rodzaje: artylerię dalekonośną, najcięższą do walki z okrętami liniowymi i krążownikami; artylerię średniego kalibru przeciwko mniejszym okrętom i do ochrony zagród minowych; artylerię lekką, której zadaniem jest bezpośrednia obrona brzegu przed desantem oraz obrona portów.

Ważną rolę w obronie Wybrzeża spełniają miny — zarówno kotwiczne, jak i pływające. Jednakże według autora, aby zagrody minowe okazały się skuteczne, muszą być strzeżone przez własne okręty i znajdować się pod ogniem artylerii z brzegu, to jest w strefie ognia specjalnie do tego celu ustawionych baterii.

Chociaż dopiero na czwartej pozycji wymienia autor lotnictwo jako jeden ze składników obrony Wybrzeża, to jednak trafnie dostrzega jego wielkie możliwości w przyszłych działaniach wojennych. Do głównych zadań lotnictwa zalicza: rozpoznanie, atakowanie floty przeciwnika (w tym wypadku działalność lotnictwa jest przedłużeniem ognia artylerii nadbrzeżnej), wreszcie kierowanie ogniem własnej artylerii. Swój pogląd na rolę lotnictwa zamyka mjr Rudowicz w słowach: „...zadanie lotnictwa jest tak doniosłe, że bez niego nie można się obyć, jak nie można się obyć bez artylerii nadbrzeżnej. Słuszne jest powiedzenie, że obrona Wybrzeża bez lotnictwa będzie zupełnie ślepa. Nie dając obronie Wybrzeża lotnictwa, nie warto tracić pieniędzy na fortyfikacje”69.

W skład obrony przeciwlotniczej Wybrzeża wchodzi: lotnictwo myśliwskie, artyleria i broń maszynowa, reflektory, maskowanie oraz balony zaporowe. Orężem najpewniejszym jest lotnictwo myśliwskie, co się zaś tyczy artylerii przeciwlotniczej, to według autora powinna ona być ustawiona bateriami po 4 działa (na przykład kilka baterii w formie trójkąta), gdyż w mniejszym składzie mają one za małą siłę ogniową. Duże znaczenie posiadają reflektory do walki nocnej z lotnictwem, a także maskowanie, zwłaszcza dymne. Stosowanie balonów zaporowych ma sens jedynie w nocy, jednakże dopóki będą one napełniane wodorem, ich znaczenie ze względu na niebezpieczeństwo eksplozji nie będzie duże.

Bezpośrednia obrona lądu należy przede wszystkim do piechoty i artylerii polowej. Zadaniem tych sił jest niedopuszczenie do brzegu środków pływających z desantem oraz walka z desantem na samym brzegu. Piechota powinna być rozmieszczona zarówno wzdłuż brzegu, jak i urzutowana w głąb jako odwody.

Myślą przewodnią rozważań mjr. Rudo wieża był pogląd, że mimo posiadania przez Polskę znikomej floty wojennej istniała możliwość skutecznej obrony Wybrzeża, a to przez jej odpowiednie zorganizowanie i wyposażenie. Pogląd swój uzasadniał on atutami, jakimi zawsze dysponuje obrona Wybrzeża. Zaliczają się do nich: duża donośność artylerii, która przewyższa donośność artylerii floty, mała wrażliwość artylerii nadbrzeżnej na straty, możliwość atakowania floty przez lotnictwo, skuteczność obrony brzegu przez małe okręty podwodne, podwodne stawiacze min, zagrody minowe, wreszcie możliwość szybkiej koncentracji odwodów na zagrożonym odcinku dzięki transportowi kolejowemu, samochodowemu i powietrznemu. Uwagi swoje, zasługujące na uznanie dla ich trafności przewidywania rozwoju sił obrony Wybrzeża, kończy autor zdaniem stanowiącym kwintesencję jego rozważań: „Mając małą flotę, musimy i możemy bronić się skutecznie na samym Wybrzeżu”70.

Propozycje marynarki wojennej

Opracowywaniem koncepcji obrony Wybrzeża zajmowało się przede wszystkim Biuro Ścisłej Rady Wojennej i Sztab Generalny, natomiast marynarka wojenna początkowo występowała niemal wyłącznie z projektami rozbudowy floty, pozostawiając inicjatywę w zakresie planowania budowy fortyfikacji na lądzie wymienionym instytucjom. Sytuacja pod tym względem zaczęła się zmieniać w roku 1927. Wtedy to powstało kilka planów obrony Wybrzeża, których autorami byli bądź poszczególni oficerowie marynarki, bądź też opracowano je zespołowo w Kierownictwie Marynarki Wojennej. Większa inicjatywa władz marynarki wojennej w tym względzie stała się możliwa m. in. dzięki będącej wówczas w toku reorganizacji naczelnych władz wojskowych71.

Spośród propozycji opracowanych przez zajmujących odpowiedzialne stanowiska oficerów marynarki znane są z tego okresu dwa projekty. Autorem pierwszego z nich był pełniący funkcję komendanta Portu Wojennego Gdynia kmdr por. Adam Mohuczy, drugi zaś opracowany został przez kmdr. ppor. Rafała Czeczotta, który w roku 1927 był szefem Oddziału Operacyjnego w Kierownictwie Marynarki Wojennej w Warszawie.

Plan kmdr. por. Mohuczego, który nosi datę 29 marca 1927 roku, zawierał jedynie propozycje ustawienia na Helu artylerii nadbrzeżnej i przeciwlotniczej. Autor projektu przeciwny był przekształceniu półwyspu w bazę operacyjną dla floty, uzasadniając swój pogląd nadmiernym skupieniem środków obrony na wąskim pasie lądu. Propozycje jego dotyczyły wybudowania baterii najcięższej składającej się z 4 armat kal. 350 mm w wieżach po 2 działa. Artylerię średnią powinno tworzyć 6 armat kal. 220 mm na platformach betonowych i 6 armat kal. 155 mm na lorach. Dla tych ostatnich należałoby przygotować kilka stanowisk ogniowych. Artyleria przeciwlotnicza miała mieć 14 armat kal. 75 mm. Uzbrojenie artyleryjskie byłoby uzupełnione odpowiednią ilością reflektorów do oświetlania morza i dla artylerii przeciwlotniczej.

Podobnie jak propozycje kmdr. por. Mohuczego, również projekt kmdr. ppor. Czeczotta ograniczał się w zasadzie do ustawienia na półwyspie artylerii. Autor projektu przewidywał wybudowanie artylerii najcięższej (kal. 305—340 mm), składającej się z 2 dwudziałowych wież. Proponował on także wyposażenie obrony Wybrzeża w ciężką lub średnią artylerię ruchomą na lorach lub traktorach. Stała artyleria średnia powinna składać się z baterii kal. 155 mm, z których jedna (4 armaty) miała powstać na cyplu półwyspu, a druga w Jastarni (2 działa tego kalibru miały być również ustawione w Redłowie). Kmdr ppor. Czeczott proponował ponadto przekazanie obronie Wybrzeża średniej baterii ruchomej, baterii lekkiej do obrony przeciwdesantowej i przeciwkutrowej oraz kilku baterii polowych. Artyleria przeciwlotnicza miała obejmować baterie kal. 75—100 mm.

Trudno ustalić, jakie znaczenie miały oba te projekty w kształtowaniu oficjalnych poglądów Kierownictwa Marynarki Wojennej. Nie ulega jednak wątpliwości, że były one wyrazem większej samodzielności samej marynarki w podejmowaniu problematyki, do tego czasu zastrzeżonej niemal wyłącznie dla sztabów i dowództw wojsk lądowych.

Mimo przytoczonych przykładów inicjatywy marynarki w rozwiązywaniu węzłowych dla niej zagadnień, w dalszym ciągu punkt ciężkości prowadzonych prac znajdował się w Sztabie Generalnym. W latach 1926—1927 Oddział III (Operacyjny) opracował studium, którego autorzy stwierdzili, że „jedyną do przyjęcia koncepcją jest odpowiednio urządzona baza morska dla floty na Helu, broniona przez baon kombinowany, artylerię przeciwlotniczą i ciężką oraz lotnictwo morskie. Koncepcja budowy bazy morskiej jest tym więcej aktualna, że zagadnienie basenu, jak i magazynów mobilizacyjnych, schronów amunicyjnych, zbiorników ropy, benzyny itd. jest konieczne w każdym rozpatrywanym wypadku, racjonalniej zaś będzie, gdy obiekty te staną w rejonie dającym gwarancję większego bezpieczeństwa (Hel), niż w niebronionej Gdyni, przeznaczonej dla niezbędnych tylko potrzeb pokojowych”72.

Opierając się na tych ustaleniach Sztabu Generalnego, szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kmdr Jerzy Świrski wystąpił o przyznanie marynarce, począwszy od roku budżetowego 1928/29, niezbędnych funduszów na dalszą realizację zatwierdzonego wcześniej tzw. małego programu obrony Wybrzeża, tak „by dotychczasowe wysiłki (budowa pięciu nowych jednostek bojowych floty) i włożone już inwestycje na wybrzeżu nie poszły na marne”73. Postulaty szefa KMW dotyczyły wybudowania na Helu basenu, magazynów mobilizacyjnych schronów amunicyjnych, zbiorników na paliwo, schronów dla ludzi, lotniska, rozmieszczenia na półwyspie baonu piechoty i ustawienia artylerii nadbrzeżnej. Zgodnie z tym kmdr Świrski zabiegał o przyznanie w budżecie na lata 1928/29 drugiej raty na budowę basenu w Helu (pierwsza rata mieściła się w budżecie 1927/28 w sumach na budowę portu wojennego w Gdyni) oraz wstawienie do budżetu pierwszej raty na wybudowanie schronów, magazynów i zbiorników. Według decyzji szefa Oddziału III Sztabu Generalnego budowa artylerii nadbrzeżnej, zakup samolotów dla lotnictwa morskiego, budowa obiektów dla oddziałów lądowych i zakup sprzętu łączności miały być sfinansowane z budżetu poszczególnych departamentów MSWojsk. Jednakże z postulowanych kwot przyznano tylko część74.

Z uzasadnienia wydatków budżetowych wynika, iż większość kredytów miała pochłonąć budowa artylerii nadbrzeżnej i przeciwlotniczej. Preliminarz przewidywał zakupienie 2 armat kal. 300 lub 340 mm, 12 armat kal. około 203 mm, 8 dział plot. 100 mm ruchomych (na traktorach lub samochodach), 12 dział plot. kal. 37—40 mm, 36 karabinów maszynowych plot. kal. około 13 mm, 14 reflektorów dla artylerii nadbrzeżnej i przeciwlotniczej, wreszcie aparatów podsłuchowych zarówno lotniczych, jak i podwodnych, dalmierzy i przyrządów do kierowania ogniem, środków obrony przeciwgazowej oraz odpowiedniej ilości amunicji dla wszystkich dział i karabinów maszynowych. Łączny koszt zakupu miał wynieść 31 min zł.

W zakresie łączności projektowano wybudowanie na Helu radiostacji, która nie tylko zapewniałaby łączność z Warszawą, ale miałaby zasięg na Bałtyk i Francję. Proponowano też zorganizowanie łączności telefonicznej na półwyspie przez zakup centrali, 100 aparatów i 30 km kabla podziemnego. Przewidywany koszt sprzętu łączności szacowano na 763 tys. zł75.

Proponowane wydatki budżetowe zamierzano zrealizować w trzech rocznych ratach, tym samym zaś zakończenie planowanych na Helu inwestycji nastąpiłoby w roku 1931. Jednakże szeroko zakrojone projekty doczekały się tylko częściowej realizacji, ta zaś nastąpiła dopiero w ciągu następnego dziesięciolecia. Nie wnikając w tym miejscu w przyczyny tak znacznego opóźnienia, trzeba dla ilustracji ówczesnych poglądów omówić jeszcze jeden plan, opracowany w roku 1928 przez wspomnianego już kmdr, ppor. Rafała Czeczotta. Projekt ten zasługuje na szczególną uwagę z tego względu, iż został uzgodniony przez autora z Oddziałem III Sztabu Głównego76. Znalazły więc w nim odbicie aktualne poglądy zarówno kierowniczych władz armii, jak i marynarki wojennej.

Plan kmdr. ppor. Czeczotta zawarty był w tzw. wytycznych Kierownictwa Marynarki Wojennej77 i przewidywał budowę fortyfikacji w trzech etapach.

W pierwszym etapie miano wybudować na Helu baterię artylerii nadbrzeżnej, składającą się z 4 armat kal. 155 mm o zasięgu około 26 km. W tym samym okresie miała powstać w Gdyni półbateria nadbrzeżna, obejmująca 2 armaty kal. 100 mm i posiadająca zasięg około 10 km. Dla baterii gdyńskiej przewidziano armaty francuskie typu „Canet” (nazwisko konstruktora i fabrykanta), wzór 1897. Obrona przeciwlotnicza Gdyni powinna składać się z 8 dział przeciwlotniczych, w czterech grupach po 2 działa na lorach78.

W drugim etapie wyposażenie obrony Wybrzeża miało się powiększyć, oprócz wybudowanych w etapie pierwszym baterii, o następujące uzbrojenie: baterię kolejową kal. 203 mm i zasięgu ognia około 35 km oraz drugą baterię ruchomą (kolejową lub ciągnikową) kal. 155 mm. Główne stanowisko ciężkiej baterii kolejowej przewidziano na Helu, stanowisko zaś pomocnicze w Gdyni. Średnia bateria kolejowa lub ciągnikowa miała mieć główne stanowisko ogniowe w Redłowie.

Dla etapu trzeciego autor projektu nie przewidywał budowy dalszych baterii nadbrzeżnych, natomiast według jego koncepcji średnia bateria ruchoma miała się wtedy przenieść z Redłowa na Hel, podobnie jak półbateria ,,Canet”. W etapie trzecim powinna być rozbudowana artyleria przeciwlotnicza. Ogólna liczba armat miała wynieść 16 dział na lorach, oprócz tego wojska lądowe dostarczyłyby 2 baterie artylerii polowej. Dla zapewnienia obrony przed desantem projekt przewidywał zbudowanie stanowisk dla piechoty, broni maszynowej oraz ustawienie podwodnych przeszkód saperskich. Ponieważ w etapie trzecim miała być ukończona na Helu baza operacyjna dla floty, należało wybudować na półwyspie schrony betonowe dla amunicji okrętowej, torped, min i bomb.

Koszt inwestycji dla pierwszego etapu szacowano na 16 130 000 zł, etapu drugiego na 17 850 000 zł (kwota ta obejmowała także koszt budowy basenu i schronów amunicyjnych), wreszcie wydatki w etapie trzecim miały pochłonąć 26 750 000 zł. Łączny zatem koszt budowy fortyfikacji przekroczyłby 50 min zł.

Nie była to jednak suma ostateczna, projekt bowiem nie przewidywał niektórych innych niezbędnych wydatków, jak na przykład zakupu sprzętu łączności.

Projekt kmdr. ppor. Czeczotta zamyka dość różnorodny zestaw propozycji opracowanych w latach 1924—1928. Na podstawie przebiegu realizacji inwestycji obronnych na Półwyspie Helskim w ciągu następnych lat można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że właśnie projekt kmdr. ppor. Czeczotta stał się podstawą do opracowania ostatecznego planu budowy fortyfikacji na Helu.

Postępująca budowa portu w Gdyni oraz perspektywa przyjścia do kraju zamówionych w stoczniach francuskich niszczycieli i okrętów podwodnych nakazywały podjęcie starań w sprawie rozbudowy niezbędnych urządzeń obronnych. Tutaj jednak dążenia marynarki wojennej napotykały niezrozumienie i lekceważenie zagadnienia przez Generalnego Inspektora. Wiosną 1928 roku marsz. Piłsudski zarządził likwidację Obszaru Warownego Gdynia79, w czerwcu zaś 1929 roku opracował „Wytyczne do badania zagadnień specjalnych”, w których m. in. zawarł swój punkt widzenia na rolę floty wojennej80. Dokument ten stał się następnie podstawą do pracy inspektorów armii (generałów do prac), którzy latem 1929 roku przeprowadzili inspekcję przydzielonych im obszarów kraju.

Marynarkę wojenną inspekcjonował gen. bryg. Stanisław Burhardt-Bukacki. W sporządzonym sprawozdaniu, datowanym 22 października 1929 roku, pisał on: „Obrona półwyspu przy nasadzie od strony lądu wymaga minimum 2 dywizji piechoty, obrona Helu od morza wymaga kilku baterii artylerii na Helu i obrony wejścia do zatoki polami minowymi i jednostkami floty. Zapewnienie jednak istotnego i realnego panowania nad Zatoką Gdańską nawet po przyjściu nowych okrętów jest niemożliwe i dlatego konieczne jest powiększenie floty o pewną ilość okrętów podwodnych i niszczycieli”81. Słuszne, choć mało precyzyjne, a w odniesieniu do oddziałów piechoty przesadzone, wnioski gen. Burhardta-Bukackiego nie znalazły zrozumienia u Generalnego Inspektora. Podobnie jak inne wcześniej opracowane projekty i postulaty spoczęły one w archiwach Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych.

Likwidacja w roku 1928 Obszaru Warownego Gdynia wymagała powierzenia całości spraw związanych z przygotowaniem Wybrzeża do obrony Dowódcy Floty w Gdyni. Decyzja ta została formalnie wprowadzona w życie jesienią 1928 roku. Znalazła ona wyraz w częściowej zmianie rozkazu wykonawczego do organizacji dowództw obszarów warownych na stopie pokojowej. Punkt IV B tego rozkazu postanawiał, że „wszelkie sprawy związane z przygotowaniem wybrzeża morskiego do obrony na wypadek wojny przejmie Dowódca Floty, który będzie otrzymywać w powyższych sprawach instrukcje i rozkazy od szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej w myśl wytycznych szefa Sztabu Głównego”82. Projektowanie i budowa fortyfikacji należała w dalszym ciągu do Kierownictwa Fortyfikacji Wybrzeża Morskiego, które pozostawiono na Wybrzeżu po zlikwidowaniu OWar Gdynia. Szef fortyfikacji mjr Rudolf Fryszowski podlegał do roku 1933 bezpośrednio Dowódcy Floty, to jest kmdr, (później kontradm.) Józefowi Unrugowi.

Tymczasem postępujący rozwój gospodarczy półwyspu i rozszerzający się ruch turystyczny został w 1929 roku zahamowany. Wtedy bowiem w Sztabie Głównym powzięto decyzję o przeznaczeniu wschodniej części półwyspu na cele budownictwa obronnego. Informował o tym ministra spraw wewnętrznych w piśmie z 4 kwietnia 1929 roku szef Sztabu Głównego gen. dyw. Tadeusz Piskor: „Półwysep Hel, a w szczególności niektóre jego części mają specjalne znaczenie dla potrzeb obrony Państwa, toteż zamierzenia parcelacyjne i zabudowa terenów państwowych i prywatnych na Helu powinna odpowiadać postulatom wojskowym...”83