4,99 zł
Opowiadanie kryminalne „warszawskiego Sherlocka Holmesa" z pierwszej połowy XX wieku, podane z pierwszej ręki. Daniel Bachrach, aspirant Urzędu Śledczego w Warszawie, wspomina sprawę kryminalną, którą prowadził. Śledczy niedawno rozpoczął pracę w angielskiej policji. Spokojny wieczór, który spędza w swoim gabinecie przerywa telefon. To wezwanie od inspektora Scotta. Nie ma czasu do stracenia. Dwie godziny później mężczyźni siedzą w pociągu do Paryża. Nagła sprawa dotyczy serii kradzieży biżuterii. Tajemniczy przestępca przeniósł swą działalność z rodzimej Anglii do Francji. Paryska policja prosi o pomoc. Bachrach ma szansę kolejny raz potwierdzić swoje zdolności detektywistyczne. Nie może zawieść.
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 32
Daniel Bachrach
Saga
Genialny rabuś w potrzaskuJęzyk, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi. Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Daniel Bachrach i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726534818
1. Wydanie w formie e-booka, 2020
Format: EPUB 2.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
Interesująca historia, do opisania której obecnie przystępuję, z pewnością wyda się Szanownym Czytelnikom i Czytelniczkom nieprawdopodobną, zapewnić jednak mogę, że oparta jest na prawdziwym zdarzeniu, chociaż przekracza ona najbujniejszą wyobraźnię. Podane przeze mnie nazwiska w przeważającej części są autentyczne.
Sprawa ta miała miejsce w początkach mojej działalności w policji angielskiej.
Miałem wówczas jeszcze ów młodzieńczy zapał i przyznam szczerze, zbyt lekkomyślnie narażałem życie w walce z elementem przestępczym.
Pewnego wieczoru siedziałem w swoim gabinecie, przeglądając gazety, gdy nagle rozległ się dzwonek telefonu. Usłyszałem głos zwierzchnika, inspektora Scotta.
– Czy to pan, panie Bachrach? – zapytał inspektor. – Tak jest, panie inspektorze.
– Przygotuje się pan natychmiast do podróży. Za dwie godziny wyjeżdżamy do Paryża.
– Rozkaz, panie inspektorze – odpowiedziałem. – Spotkamy się o dziesiątej trzydzieści na dworcu kolejowym Victoria Station – dodał, wieszając słuchawkę telefoniczną.
Nie potrzebuję chyba mówić, że bezzwłocznie opuściłem biuro i udałem się taksówką do domu, by zająć się pakowaniem do podróży. Te dwie godziny oczekiwania wydały mi się wiecznością i z niecierpliwością oczekiwałem na dworcu przybycia inspektora, by dowiedzieć się w jakiej sprawie jedziemy.
Uśmiechała mi się przy tym podróż do Paryża, gdyż miasto to znałem tylko przelotnie. Punktualnie o umówionej porze zauważyłem nadchodzącego inspektora Scotta z małą walizeczką w ręku. Do odejścia pociągu brakowało jeszcze kilku minut, toteż zajęliśmy miejsca w przedziale drugiej klasy. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności byliśmy sami w przedziale i kiedy pociąg ruszył, inspektor Scott rozpoczął:
– Czytał pan zapewne w gazetach o dokonywanych w ostatnich czasach systematycznych kradzieżach biżuterii. Jak się okazuje, tajemniczy przestępca przeniósł teren swojej działalności z Anglii do Francji i grasuje obecnie w Paryżu i jego okolicach. Jest to Anglik i na skutek prośby policji paryskiej oddelegowany zostałem przez naczelnika do Paryża. Wierząc w pańskie zdolności, prosiłem naczelnika, by mi przydzielił do pomocy pana. Spodziewam się, że się nie zawiodę.
– Jestem panu bardzo wdzięczny, panie inspektorze, i dołożę wszelkich starań, by nie zawieść pokładanego we mnie zaufania.
– Powracając do sprawy, jak już panu wspomniałem, kradzieże biżuterii są obecnie w Paryżu na porządku dziennym i nie ma dnia, by nie dokonano jakiejś poważniejszej „roboty”. Tajemniczy przestępca uchodzi w Paryżu za specjalistę i wszelkie wysiłki policji spełzają na niczym.
Prasa paryska gani opieszałość tamtejszej policji, toteż szef policji zdecydował się poprosić nas o pomoc.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
