Czwarty wizjoner z fatimy. Klucz o objawienia wszech czasów - Wincenty Łaszewski - ebook
lub
Opis

Czwarty wizjoner z Fatimy, 7 dni Fatimy i Duchowy przewodnik po Fatimie to seria trzech książek uzupełniających wcześniejszą publikację rekomendowaną przez Światowy Apostolat Fatimski; a zatytułowaną „Fatima. Stuletnia tajemnica”. Wszystkie wyszły spod pióra Wincentego Łaszewskiego, czołowego polskiego mariologa, specjalisty od fatimskich objawień.

W Czwartym wizjonerze z Fatimy autor zachęca do współuczestnictwa w objawieniu wszech czasów. Przypomina, że tylko Łucja dos Santos, jako jedyna z trojką pastuszków widziała, słyszała i mogła rozmawiać z Maryją, Hiacynta widziała Matkę Najświętszą i Ją słyszała, ale nie odzywała się do niej ani słowem. Franciszek jedynie widział Matkę Bożą, nie słyszał Jej i nie próbował z Nią rozmawiać. A my? Mimo, iż nie dostąpiliśmy szansy oglądania czy wysłuchania Maryi, powinniśmy stanąć na miejscu objawień, jako ich uczestnik, nie widz. W objawieniu wszech czasów jest też miejsce dla nas. Każdy z nas może być czwartym wizjonerem z Cova da Iria.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 103


Projekt okładki: Fahrenheit 451

Dyrektor projektów wydawniczych: Maciej Marchewicz

Korekta i redakcja: Martyna Posłuszna, Agnieszka Muzyk

Skład i łamanie: PointPlus, Warszawa

ISBN 978-83-8079-165-7

© Copyright by Wincenty Łaszewski

© Copyright for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2017

Wydawca

Fronda PL, Sp. z o.o.

Ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

Tel. 22 836 54 44, 877 37 35

Faks 22 877 37 34

e-mail: [email protected]

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

WSTĘPKLUCZ DO GŁĘBIN

Wydaje się, że nadszedł czas, aby jeszcze raz opowiedzieć o Fatimie – tym razem zupełnie inaczej. Okazuje się bowiem, że istnieje jeszcze jeden klucz, jakim możemy się posłużyć, by opowiedzieć o tych najważniejszych objawieniach w historii świata. Ten klucz jest nie tylko inny. On jest najważniejszy.

Skąd takie twierdzenie? – zapyta ktoś dociekliwy. Posługując się nim możemy odkryć Prawdę o Fatimie, czyli jej wymiar zbawczy i to taki, który dotyka życia konkretnego człowieka – każdego z nas. A cel objawień fatimskich jest jeden: pomóc nam uciec od piekła, uniknąć czyśćca, dostać się do nieba. Więcej: znaleźć się tam nie w pojedynkę, ale razem ze wszystkimi, których kochamy. A może nawet z tymi, którzy „najbardziej potrzebują Bożego Miłosierdzia”?

To dlatego czas opowiadać o Fatimie zupełnie inaczej.

Dziś o Fatimie mówi się dużo i… mówi bardzo różnie. Zwykle opowiada się po prostu o tym, co się tam wydarzyło, niekoniecznie zresztą mając ku temu pełną kompetencję, bo wgląd w źródła wcale nie jest powszechny, a dostęp do wielu fundamentalnych informacji jest właściwie ograniczony do wąskiego grona specjalistów. Słyszymy więc mniej lub bardziej precyzyjne opowieści o tamtych wydarzeniach jako faktach historycznych. Dobrze, że możemy dowiedzieć się co nieco o tych wydarzeniach, zaś selekcja przekazywanych nam informacji jest tu chyba konieczna, skoro szczegółowy podręcznik „Dzieje Fatimy” liczyłby pewnie kilka tysięcy stron – tak ta opowieść jest bogata i tyle w niej powiązań z innymi tematami historii. Kto jednak ślęczałby nad tak opasłymi tomami?

Możemy też napotkać refleksje nad objawieniami w Fatimie powiązane z analizą teologiczną podejmowaną przez znawców tematu z różnych dziedzin. O „teologii Fatimy” piszą dogmatycy, eklezjolodzy, specjaliści od sakramentów i duchowości. I dobrze, bo ich przemyślenia są nam z pewnością potrzebne.

Historia i teologia to dwa najważniejsze sposoby patrzenia na wydarzenia mające miejsce w 1917 roku w Fatimie. Ale są także inne podejścia do tego tematu. Czasem można napotkać rozważania o objawieniach fatimskich oparte o analizy socjologiczne (cokolwiek to znaczy), a nawet polityczne, bada się je również od strony psychologii. Mówi się nawet o nich w kontekście mody! Bo nagle w jakimś momencie objawień Hiacynta zaczyna się inaczej ubierać… Od razu pojawiają się pytania: Dlaczego? Jaki jest tego powód? Jakie reguły mody obowiązywały w tamtych czasach w Portugalii? Poza tym ludzi bardzo zainteresuje temat „mody niebieskiej” i pytanie o to, jak ubiera się Matka Najświętsza. Ale czy trzeba kogokolwiek przekonywać, że nie z odpowiedzią na takie pytania przyszła z nieba Matka Najświętsza?

RÓŻNE OPOWIEŚCI

Kiedy ludzie pytają o Fatimę, zazwyczaj chcą zaspokoić swoją ludzką – wcale nie złą! – ciekawość… Pytają, co tam się rzeczywiście stało, co Maryja naprawdę powiedziała, co naprawdę jest treścią tajemnicy fatimską. Dopytują się o szansę uchylenia zasłony przyszłości, a ich ciekawość wzrasta, gdy dowiadują się, że dzieci fatimskie podczas jednej z wizji (i wcale nie myślimy tu o wizjach wpisanych w fatimski sekret) widziały w świetle Bożym przyszłe dzieje świata.

Wciąż nurtuje nas to samo pytanie: Czy te odpowiedzi, które słyszymy, sprawiają, że jeszcze bardziej chcemy Pana Boga kochać, jeszcze bardziej chcemy być świętymi? Czy budzi się w nas wielka tęsknota za niebem, a prośby, które usłyszeliśmy w Fatimie, chcemy jeszcze bardziej do swego serca przyjąć, wprowadzić w swoje życie i sprawić, by się spełniły? Nie, takie opowiadanie o Fatimie nie przynosi tego rodzaju owoców. Innymi słowy, z perspektywy nieba nie mają ostatecznego sensu – Bożego sensu. I będzie tak, jeśli w refleksji nad Fatimą będzie dominować klucz sensacji, atrakcyjności, odpowiedzenia na ciekawość słuchaczy… Takie podejście do objawień fatimskich mija się z Prawdą. Matka Najświętsza przekazała nam orędzie z nieba nie po to, by zaspokoić nasz głód sensacji, ale by Jej przesłanie dotknęło ludzkiego serca? Dotknęło, czyli okazało się czymś więcej niż informacją. Było osobistym wezwaniem. Człowiek słuchający orędzia z Fatimy nie ma być widzem – ma stać się uczestnikiem tamtych ponadczasowych wydarzeń; nie ma ich obserwować, siedząc bezpiecznie za szybą – ma samemu stanąć w kręgu nadprzyrodzonej interwencji.

Nie zapominajmy o tym, że objawienia fatimskie nie były prywatną sprawą trojga wizjonerów. Jako uznane przez Kościół stają się apelem z Nieba skierowanym do każdego z nas. I to bardzo konkretnie: to orędzie Maryja mówi do każdego z nas osobiście.

Cytowane próby ukazania Fatimy w kluczach historycznym, socjologicznym, psychologicznym a nawet teologicznym nie spełniają tej funkcji, jaką Fatima miała odegrać w Bożych planach. Wystarczy powiedzieć, że źródłowa dokumentacja fatimska sugeruje, iż Bóg chciał, by orędzie z 1917 roku szybko nawróciło świat i w konsekwencji zmieniło ścieżki historii, po których stąpają kolejne pokolenia. Fatima miała przynieść owoce w ciągu kilku lat, a może nawet kilku miesięcy? Przyjrzymy się temu niebawem w naszej opowieści…

Przez kolejne pokolenia nie udało się ludzkości podjąć fatimskiego wezwania. Gdyby jednak nasze pokolenie przyjęło orędzie z Fatimy takim, jakim ono rzeczywiście jest w oczach Boga, i podjęło je tak, jak wymarzyło to sobie niebo, stalibyśmy się uczestnikami niezwykłych wydarzeń – świadkami wielkiej interwencji Boga, który położyłby kres panowaniu w świecie „szatańskiego pokolenia” (wiele pisała o tym Siostra Łucja). Może rok 2017 jest szansą, bo to się stało… Wystarczy, że Fatima przemówi do nas jak do trójki wizjonerów: Łucji, Franciszka i Hiacynty. Trójki pierwszych wizjonerów… Może uda się nam przejść do właściwej warstwy orędzia, odkryć jego moc i posłużyć się nią, by zmienić świat…. Bowiem Matka Boża przekazuje w nim dwie rzeczy: pierwsza jest „informacyjna” i mówi o proroctwach, o zapowiedziach przyszłych wydarzeń, o konsekwencjach naszych dobrych i złych wyborów. Na tym poziomie orędzie informuje nas o warunkowych faktach. Tyle, że jest to jedynie barwna, intrygująca nas otoczka właściwego przesłania. A właściwa Fatima to nie jest już informacja. To wołanie z serca do serca, byśmy zmienili swoje życie – porzucili grzech i wybrali Boga, przestali hołubić i tolerować zło, podjęli trudne decyzje. Wiemy, że otrzymaliśmy w Fatimie zadanie: mamy pomóc Bogu ratować świat zepsuty przez grzech i ocalić jak najwięcej ludzi przed piekłem. Mamy pomagać Bogu – z Maryją, jak Maryja…

Ta „nieinformacyjna” warstwa orędzia fatimskiego pozostaje w dużej mierze nam nieznana. Nie zawiera jej opowieść o historii objawień ani nawet ich analiza teologiczna. Jak do niej dotrzeć? Trzeba znaleźć inną drogę! Zdumiewające: sama Fatima nam ją wskazuje!

INNE I NIEDOSTĘPNE

Już wiemy, że czas spróbować rozmawiać o Fatimie inaczej. Istnieje ku temu dodatkowy powód: to zupełnie inne objawienie niż wszystkie. Dość przypomnieć, że po „czasie Fatimy” – roku 1917 – miało miejsce co najmniej 40 tys. różnych objawień Maryjnych, z czego kilka Kościół oficjalnie uznał za wiarygodne! Ale… czy wiele mówią nam cokolwiek takie nazwy jak „Banneux 1932”, „Beauraing 1932”, „Amsterdam 1946”, „Lipa 1948”, „Finca Betania 1978”? Czy dużo wiemy o tym, co kryje hasło „Akita 1973” lub „Kibeho 1981”? A o Fatimie słyszeliśmy wszyscy i wiemy o niej wiele. Zdawałoby się, że kiedy jedno objawienie się kończy, a pojawia się kolejne, to właśnie ono, z jego bardziej aktualnym przesłaniem, winno być dla nas ważne. „Nowe” jest ważniejsze. Czyli – powinniśmy znać objawienia datowane na czas po roku 1917 lepiej niż fatimskie. Tymczasem to „stara”, stuletnia Fatima wciąż pozostaje najważniejsza dla Kościoła. Dlaczego? Bo jest „orędziem wieku” – jak nazwał je św. Jan Paweł II – i stanowi „najważniejsze objawienie od czasów apostolskich”. Dlaczego? – pytamy. Bo ma ukryte zadanie, misję ratunkową do spełnienia – nie podjętą w pełni do dziś. Misję, której nie znamy, bo jest ona zastrzeżona, bo wymaga klucza, który musimy znaleźć. Czas odkryć fatimską Prawdę. Znało ją troje dzieci z maleńkiej osady Aljustrel z parafii fatimskiej. Czy i my możemy ją poznać? Odpowiedź brzmi twierdząco.

Pytamy: W jaki sposób mali pastuszkowie byli w stanie ją poznać? I jeszcze: Jakie były konsekwencje tego doświadczenia? Drugą odpowiedź znamy: owocem była świętość.

Zacznijmy od zasadniczego problemu; jeśli go nie rozwiążemy nikt z nas nie zrozumie, czym jest Fatima tak, jak pojęli ją mali wizjonerzy: 10-letnia Łucja, 9-letni Franciszek, 7-letnia Hiacynta. Okazuje się, że już w punkcie wyjścia znajdujemy się w pozycji przegranej: prawda o Fatimie jest dla nas niedostępna! Kiedy próbujemy dotknąć Fatimy, czujemy pod palcami ciepłe, łagodne orędzie: o różańcu, o cudzie słońca, o zamiarach miłosierdzia, o triumfie Niepokalanego Serca… Jest tak trochę dlatego, że szukamy w nim tego, czego się spodziewamy: miłosierdzia, przebaczenia, usprawiedliwienia, nadziei. Nie ma w tym nic złego, bowiem to też jest prawda Fatimy. Ale gdybyśmy zapytali pastuszków, czym jest dla nich to wielkie Maryjne objawienie, czym jest ono w swej głębi, odpowiedź by nas zdumiała. A to, co widzieli w niej pastuszkowie okazałoby się dla nas bardzo trudne i wymagające.

Taka jest prawdziwa Fatima, o której wiele próbował nam powiedzieć Jan Paweł II. Bo w roku 2000 postawił Hiacyntę i Franciszka jako dwie pochodnie, które oświetlają nam drogę… Na czele Kościoła, który przez współczesne czasy mroku kroczy ku niebu, stoją przewodnicy. Dał nam je sam Bóg!

Ojciec Święty mówił:

Z tym obrzędem [z uroczystą beatyfikacją] Kościół pragnie umieścić na świeczniku te dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w jej godzinie ciemności i niepokoju. Niech świecą na drodze (…). Niechaj Franciszek i Hiacynta będą przyjaznym światłem. Niech przesłanie ich życia żyje na zawsze, by oświetlać drogi ludzkości!

Czyli… klucz do zrozumienia przesłania z Fatimy ukryty jest w ich życiu! Dość przeczytać uważnie homilię papieża wygłoszoną podczas mszy beatyfikacyjnej, by poznać poszczególne akcenty orędzia – jakże inne niż to, co zawiera warstwa informatyczna…

Czy przesłanie, które dociera do nas z Fatimy jest trudne, jest wymagające? Tak, ale my tego elementu przesłania wciąż nie znamy i chyba niekoniecznie chcemy znać. Tymczasem trzeba je poznać, bo przecież właśnie ono sprawiło, że udziałem dzieci stało się doświadczenie, którego my nie rozumiemy: zanurzenie w Bogu aż po zatarcie się tego, co zmysłowe… łaska taka, że wszystko miało sens, a cierpienie było źródłem szczęścia…

Jak mam zrozumieć Fatimę jak oni? Tamte dzieci doświadczyły tego, czego my nie doświadczamy. Weszły na drogę świętości, doskonałej współpracy z Bogiem, w świat mistyki i poznania Prawdy…