Czarnolas - Jaga Słowińska - ebook

Czarnolas ebook

Jaga Słowińska

0,0
24,00 zł

lub
Opis

Miejscem wydarzeń tej baśni dla dorosłych jest zwykła, nienazwana polska wieś. Życie tam przypomina drzemkę przeplataną codziennością. Jest leniwe, spokojne, ziewające. W życie to wkrada się chichot śmierci, który zabiera głównemu bohaterowi, małemu chłopcu, rodziców, ukochanego psa a na samym końcu Wuja. Wszystkie te straty, skłaniają chłopa do podjęcia decyzji by spróbować przywrócić to, co odeszło, odwrócić nieodwracalne. Postanawia więc ukryć się w trumnie swojego Wuja i razem z nim zamieszać gdzieś na styku światów. I nauczyć się "sztuki tracenia", mimo że ona tak bardzo boli.

Jaga Słowińskaabsolwentka ASP we Wrocławiu, ilustruje książki.

 

OPINIE O KSIĄŻCE

Autorka i zarazem znakomita graficzka za pomocą prostych fraz potrafi nadać przedstawionemu światu poetycki i metafizyczny wymiar. Umie opowiadać o kwestiach fundamentalnych i nieuchwytnych zarazem tak jakby pojęła jakąś tajemnicę istnienia i to nie tylko dla siebie samej. A ja jej wierzę. Czarnolas to też historia o miłości i śmiechu, zapomnieniu i pamięci i potrzebie współbycia tak silnej, że ograniczenia nie stanowi fizyczny czas i przestrzeń. Słowińska ze spokojem wprowadza nas w świat niewyjaśnionych tragedii, pełny niespodziewanych chichotów losu. A my patrzymy na te malarskie obrazy literackie jak zaczarowani i oniemiali skalą talentu narracyjnego, hipnotyzującą powolnością akcji i pięknem lapidarnego, autorskiego języka.

Tymoteusz Milas

 

Liryczna opowieść pełna magii, księżyca i lasu.

Łukasz Łuczaj


Momentami miałam wrażenie, że śnię.

Kamila Kapłoniak, Czytająca Mewa

 

Czarnolas zabiera na pogranicze życia i śmierci. Zmusza do wyjścia ze strefy komfortu i daje przestrzeń na własną interpretację doświadczenia straty, bo czy istnieje coś bardziej nieodwracalnego i nieoczywistego w swej oczywistości niż śmierć?

Klaudia Michalik, Potęga Książki

 

Motyw cierpienia po stracie stał się dla Jagi Słowińskiej podstawą do stworzenia niezapomnianej baśniowej przygody. To inteligentna i poruszająca wyprawa, która zachwyca swoją niewymuszoną formą. "Czarnolas" można nazwać baśnią dla dorosłych, choć ja myślę, że może być też baśnią łączącą różne pokolenia czytelników.

Mateusz Miedziński, Mój Kajecik

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 44

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Jaga Słowińska, Czarnolas, Kraków 2021
Copyright © by the Author, 2020 Copyright © for this edition by Korporacja Ha!art, 2021
Redakcja serii Piotr Marecki
RedakcjaMarta Syrwid
Projekt okładki Bolesław Chromry
Projekt typograficzny, skład i łamanie, korekta By Mouse | www.bymouse.pl
Podziękowania dla Tomasza Miśtury za prace nad pierwszą formą tekstu.
Wydanie I
ISBN 78-83-66571-34-1
Korporacja Ha!art ul. Konarskiego 35/8, 30-049 Kraków tel. 698 656 [email protected]
Konwersja:eLitera s.c.

Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego

• Jerzy Franczak, Trzy historye

• Sławomir Shuty, Bełkot

• Łukasz Orbitowski, Szeroki, głęboki, wymalować wszystko

• Piotr Cegiełka, Sandacz w bursztynie

• Sławomir Shuty, Cukier w normie

• Michał Palmowski, Przygody Hiszpana Dete

• Michał Witkowski, Lubiewo

• Marta Dzido, Małż

• Marian Pankowski, Rudolf

• Maciek Miller, Pozytywni

• Ewa Schilling, Głupiec

• Adam Wiedemann, Sceny łóżkowe

• Jan Dzban, Dentro

• Piotr Szulkin, Socjopatia

• Marian Pankowski, Bal wdów i wdowców

• Jerzy Nasierowski, Zbrodnia i...

• Piotr Czerski, Ojciec odchodzi

• Maciek Miller, Zakręt hipokampa

• Łukasz Orbitowski, Horror Show

• Joanna Pawluśkiewicz, Pani na domkach

• Joanna Wilengowska, Zęby

• Marta Dzido, Ślad po mamie

• Jan Krasnowolski, Klatka

• Marian Pankowski, Pątnicy z Macierzyzny

• Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Raz. Dwa. Trzy

• Michał Zygmunt, New Romantic

• Joanna Pawluśkiewicz, Telenowela

• Jerzy Franczak, Przymierzalnia

• Wojciech Bruszewski, Fotograf

• Krzysztof Niemczyk, Kurtyzana i pisklęta

• Sylwia Chutnik, Kieszonkowy atlas kobiet

• Juliusz Strachota, Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego

• Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec

• Marian Pankowski, Niewola i dola Adama Poremby

• Maciek Miller, Cockring

• Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun

• Ewa Schilling, Codzienność

• Marian Pankowski, Tratwa nas czeka

• Piotr Szulkin, Epikryza

• Jerzy Franczak, NN

• Sławomir Shuty, Jaszczur

• Darek Foks, Kebab Meister

• Tomasz Pułka, Vida Local

• Ziemowit Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

• Wojciech Bruszewski, Big Dick. Fikcja dokumentalna

• Jan Krasnowolski, Afrykańska elektronika

• Daniel Kot, Kierunkowy 22

• Marian Pankowski, Nastka, śmiej się! Opowiadania

• Sławomir Shuty, Dziewięćdziesiąte

• Łukasz Orbitowski, Horror Show [wyd. II popr.]

• Joanna Dziwak, Gry losowe

• Søren Gauger, Nie to / nie tamto

• Maciej Bobula, Katarzyna Gondek, Adam Miklasz, Aleksander Przybylski, Michał Zantman, Bękarty Wołgi. Klechdy miejskie

• Ziemowit Szczerek, Siódemka

• Juliusz Strachota, Relaks amerykański

• Flash fiction. Antologia

• Dariusz Orszulewski, Zjednoczone Siły Królestwa Utopii

• Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu. Baza

• Konrad Janczura, Przemytnicy

• Maciej Piotr Prus, Przyducha

• Marta Dzido, Frajda

• Olga Hund, Psy ras drobnych

• Juliusz Strachota, Turysta polski w ZSRR

• Jakub Michalczenia, Gigusie

• Anna Mazurek, Dziwka

• Natalka Suszczyńska, Dropie

• Antonina Kardaś, Czernucha

• Aleksandra Wstecz, Kwiaty rozłączki

• Jarek Skurzyński, Zrolowany wrześniowy Vogue

• Zenon Sakson, Zaczarowany uber

• Sławomir Shuty, Historie o ludziach z wolnego wybiegu. Pasty i skity

• Maciej Topolski, Niż

• Jakub Michalczenia, Korszakowo [wyd. II popr. i uzupeł.]

• Maciej Piotr Prus, Wyspa i inni ludzie

• Jan Dzban, Dentro De Luxe

• Anna Sudoł, Projekt

• Sławomir Shuty, Bełkot, [wyd. II popr.]

• Jaga Słowińska Czarnolas

Lato

Było takie miejsce, nad którym panowała powolność. Królowała ze spokojem, przeciągle ziewając. Stała z boku wydarzeń, w ciszy, zapatrzona w dal, obojętna. Jakby spoglądała na rozpalony słońcem horyzont, którego temperatura jest tylko daleką grą czerwieni, pośród których białymi smużkami wznosi się fabryczny dym.

Życie ludzi w tym miejscu było podobne do drzemki. Powolność była w spojrzeniach, w odliczaniu drobnych w sklepie, w nieprzypiętym rowerze pozostawionym na przystanku. Była nawet w psach, w których przejeżdżający samochód mógł wzbudzić najwyżej dwa szczeknięcia, choć najczęściej żadnego.

Popołudniami ludzie siadywali tu na plastikowych krzesłach. Mówili coś czasem, czasem nawet chichotali. Wstawali też z tych krzeseł i chodzili – to tu, to tam. Po chwili przystawali. Ospale przeciągali się i wsparci pod boki zawieszali spojrzenie na horyzoncie, na którym szara kreska ulicy przecinała żółć rzepaku, seledyn owsa i fiolet pierzastych facelii. Wierzchem dłoni przecierali skronie, a potem, mrużąc oczy, spoglądali w niebo. Spodziewali się burzy, zimnej zimy, gorącego lata. Martwili się o pieniądze lub dzieci w Anglii. I trwali albo umierali.

.

Miejsce to ciągnęło się przez dziewięćset metrów w jedną i w drugą stronę, licząc od sklepu i krzyża, które stały pośrodku.

Sklep był przeszklony, płaski, z niebieską kratą na ciemnych oknach. Pręty kraty splatały się we wzór łanów zboża. Krzyż natomiast był strzelisty, dumnie zadarty, pomalowany na brązowo, a z jego czubka ku małemu okalającemu go płotkowi schodziły, prężąc się, kolorowe wstążki.

Na lewo od krzyża, wzdłuż wygryzionego do kamiennych łbów asfaltu wyrastało kilkanaście domów, a potem zarośnięte boisko.

Na tym boisku samochody, chłopcy zapatrzeni w samochody i trzepak.

Obok trzy kolorowe kubły – na plastik, szkło i papier.

A potem sznurki z praniem, starannie odmalowany czerwony płot i cztery nowe domy obcych.

Z drugiej strony, na prawo od sklepu wyrastał niewysoki blok. Surowy i płaski. Za tym blokiem snuła się ścieżka w panujący nad okolicą las – gęsty i ciemny. Wchodziło się do niego, gubiło i płakało, a potem wracało. W całym tym miejscu jednak lasem nie pachniało, ale słodem jęczmiennym, miękkim chlebem tostowym, czymś lepkim i dusznym.

Może czasem, po burzy, także zapach ziemi i pól na chwilę podnosił się do nozdrzy, przeważnie jednak czuć było ten chleb z fabryki widocznej na horyzoncie.