Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Wiara społeczeństwa XXII wieku. Kapłani mając dostęp do danych biochemicznych wiernych intensyfikuja ich religijne doznania.
Tekst luźno powiązany z powieścią Andrzeja Kwietnia „Metamorf”.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 19
Rok wydania: 2023
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
– Łazarzu wyjdź na zewnątrz! – głos Jezusa zdusił szmery rozmów i odbił się od skalnej ściany. Oczy Żydów zgromadzonych przed grobem skierowały się na ziejący ciemnością otwór pieczary. Pokryci kurzem ludzie zastygli w oczekiwaniu. Słońce piekło, pot zalewał oczy i spływał po karkach. W zapadłej ciszy słychać było jedynie muchy i trzepotanie szat targanych sporadycznymi powiewami wiatru.
Z mroku grobowca wyłonił się owinięty bandażami człowiek. Marta, siostra Łazarza, ścisnęła dłoń stojącego obok Jezusa i jęknęła. Usta kobiety zadrgały, a po policzkach spłynęły łzy….
Rhett opuścił projekcje i wsparł się o blat półprzezroczystego terminalu, uformowanego na podobieństwo ołtarza. Czekał, aż bijące z podniecenia serce zwolni swój rytm, i dopiero wtedy otworzył oczy.
Panujący w kościele półmrok rozświetlały zawieszone wzdłuż białych ścian ekrany imitujące witraże. W centralnej części stało dziesięć rzędów ławek, zajętych przez wiernych nadal przebywających w projekcji. Siedzieli nieruchomo z głowami spoczywającymi na obszytych syntetyczną skórą oparciach. Z portu, umiejscowionego za prawym uchem każdego z wiernych, wychodził mieniący się czerwienią przewód, który biegł po podłodze ku ołtarzowi.
Zgromadzeni ludzie nie wydawali z siebie żadnych dźwięków i jedynie poruszające się białka wywiniętych oczu i drgania mięśni twarzy świadczyły o ekstazie, jakiej doświadczali, uczestnicząc w cudzie wskrzeszenia.
Rhett wyciągnął z portu za uchem wtyczkę terminala, rozluźnił koloratkę, starł rękawem krople potu połyskujące na bladym, nienawykłym do słońca czole i palcami zaczesał do tyłu posiwiałe włosy. Ponownie powiódł wzrokiem po wiernych i uniósł nad ołtarz bioniczną protezę prawej ręki. Wygrawerowany na wierzchu metalicznej dłoni krzyż rozświetlił się blado potwierdzając połączenie z terminalem. Na soczewkach osadzonych na niebieskich oczach pojawiło się trzydzieści osiem białych punktów reprezentujących zebranych w kościele ludzi.
Niektórych znał już niemal dziesięć lat, innych pozyskał dla Boga i wspólnoty zaledwie kilka tygodni wcześniej. Reprezentowali wszystkie możliwe rasy i płcie. Nie brakowało wśród nich młodych takich jak piętnastoletni Aron, jak i starców podobnych do stutrzydziestoletniej Helen. Ilustrowali przeróżne stadia augmentacji ciał, od minimalnych, organicznych przeszczepów, aż po te najbardziej inwazyjne, charakterystyczne dla silnego uzależnienia. Pełen przegląd społeczeństwa XXII wieku.
Członków wspólnoty, oprócz wiary, łączyło jeszcze jedno – Mikra, najbiedniejsza dzielnica Steris. Wszyscy pochodzili z niej i Rhett nie stanowił wyjątku. Urodził się tu, wychował i jak wielu uciekł stąd do lepszego życia. Dwadzieścia lat później znowu mieszkał w Mikrze, ale tym razem z wyboru, by krzewić wiarę w Pana.
