Blask wolności - Ojciec Ludwik Wiśniewski OP - ebook
lub
Opis

Człowiek wierzący powinien z powagą zapoznać się z nauczaniem Kościoła, ale jeśli jego sumienie nie jest w stanie zobaczyć w nim dobra, powinien postąpić wbrew niemu. Sumienie będące w kolizji z Magisterium nie musi być zresztą błędne. Jesteśmy w drodze. Boże wezwania widzimy coraz pełniej. Duch Święty może przemówić do indywidualnego człowieka.

o. Ludwik Wiśniewski OP

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 52


O. Ludwik Wiśniewski OP
BLASK WOLNOŚCI
Z PRZEDMOWĄABP. HENRYKA MUSZYŃSKIEGO
BIBLIOTEKA TYGODNIKA POWSZECHNEGO
Copyright © O. Ludwik Wiśniewski OP
ISBN 978-83-936330-6-7
Tygodnik Powszechny ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków e-mail:[email protected] strona internetowa: www.tygodnikpowszechny.pl
Konwersja:eLitera s.c.

Abp Henryk J. Muszyński

ZNANY ZE SWEJ WYRAZISTEJ POSTAWY I POLEMICZNYCH poglądów o. Ludwik Wiśniewski OP poddaje w tej książce pod dyskusję pojęcie wolności w relacji do autonomii indywidualnego sumienia. Pytanie, czym jest wolność, rozumiana nierzadko jako wolność od wszelkich ograniczeń i autorytetów, praktycznie równoznaczna z samowolą, jest dziś bez wątpienia bardzo aktualne. Stąd dyskusja służąca pogłębionej refleksji nad wolnością, prawdą sumienia i ich relacją do autorytetu Kościoła, jest bez wątpienia celowa i potrzebna.

Jak przystało na dominikanina i syna Kościoła, o. Ludwik, w nawiązaniu do poglądów św. Tomasza z Akwinu, podejmuje śmiałą próbę określenia wolności woli, naturalnej zdolności rozumu do poznania prawdy, a także autonomii indywidualnego sumienia i jego stosunku do nauczania Kościoła. Sprawa staje się szczególnie drażliwa, gdy osąd sumienia pozostaje w sprzeczności z oficjalnym nauczaniem Kościoła. Skrajny, współczesny indywidualizm i relatywizm moralny doprowadził do zniekształcenia lub nawet wypaczenia pojęcia wolności. Nie można zatem pominąć faktu, że sumienie powinno być należycie uformowane. Dlatego z uznaniem należy przyjąć poszukiwanie wspólnej, przyrodzonej płaszczyzny etycznej dla ludzi o różnych światopoglądach, przekonaniach religijnych czy nawet niewierzących. Wszystkie wymienione wyżej problemy: czym jest wolność nadana człowiekowi w samym akcie stworzenia, czym jest prawda, w jaki sposób jest ona rozumna, jak daleko sięgają zobowiązania odpowiadające wolności i gdzie są jej właściwe granice, są dzisiaj nadal żywo dyskutowane. Stąd,  nie kwestionując autorytetu św. Tomasza z Akwinu, opieranie się wyłącznie na jego nauczaniu wydaje się nieco ryzykowne i wzbudzi zapewne żywą polemikę.

Jak wskazuje tekst Listu do Rzymian: „poganie, którzy Prawa nie mają, idą za naturą, czyniąc to, co Prawo nakazuje” (Rz 2, 14), natura i prawo wcale nie muszą przeciwstawiać się sobie. Chęć  poszukiwania wspólnej, naturalnej płaszczyzny dla różnych światopoglądów, także ludzi niewierzących, na którą wskazuje św.  Paweł, wydaje się bardziej właściwa.

Kardynał Kazimierz Nycz

DROGA KRZYŻOWA JEZUSA TRWA NIE TYLKO W ŻYCIU KOŚCIOŁA – trwa w życiu każdego człowieka, nawet jeśli nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Medytacje Drogi Krzyżowej służą wzmocnieniu tego związku między Jego drogą a naszymi drogami. Są pożyteczne i dobre, gdy człowiek przy ich pomocy bierze duchowo Krzyż Chrystusa jako swój – tak jak to uczynił papież Jan Paweł II w ostatni Wielki Piątek w swoim ziemskim życiu. Ufam, że medytacje ilustrowane obrazami z Góry Kalwarii spełnią taką rolę dla wiernych w Polsce.

OŚMIELAM SIĘ UPUBLICZNIĆ ZRĘBY TEKSTU, który pisałem przez wiele lat, zdając sobie sprawę, że wnioski, do jakich dochodzę w namyśle nad wolnością, sumieniem naturalnym, prawem i moralnością, mogą być dla kogoś kontrowersyjne, a nawet rozbieżne z tradycyjnym nauczaniem Kościoła. Jestem jednak głęboko przekonany, że odczytuję je właściwie – szczególnie myśl św. Tomasza, mistrza mojego Zakonu.

Jestem synem Kościoła i uznaję jego autorytet, ale odpowiedzialna obecność dorosłego człowieka w Kościele jest dla mnie równoznaczna z prawem i obowiązkiem przedstawienia mu przemyśleń, które uważa za ważne. Tak właśnie czynię, poddając osądowi Kościoła moje tezy. Gdybym milczał, zachowywałbym się jak niewolnik bojący się własnego cienia. Na wszelki wypadek jednak chcę podkreślić, że wnioski, które przedstawiam, są moją opinią, a nie doktryną Kościoła.

O. Ludwik Wiśniewski OP

ZAPOMNIANAWOLNOŚĆ

WSPÓŁCZESNE TENDENCJE, KULTUROWE PRĄDY, IDEOLOGIE – wszystko to jest głoszone i dokonuje się w imię wolności. Mówi się, że wolnością jest odrzucenie wszelkich ograniczeń, nakazów i zakazów; że wolnym jest ten, kto zdolny jest do przekraczania wszelakich „tabu”. Piewcy tak pojętej wolności przedstawiają historię ludzkości jako pasmo opresji, zniewolenia i deptania człowieka. To zniewolenie miało płynąć ze strony tzw. „mędrców”, którzy rościli sobie prawo do posiadania absolutnej prawdy i narzucania jej innym, ale także (może przede wszystkim) ze strony instytucji – plemiennych, państwowych i religijnych. Kościół ma w tej mierze, tak się mówi, szczególną, raczej niechlubną kartę. Niewolony przez wieki człowiek za naszych dni „zerwał się wreszcie z łańcucha niewoli”.

Tymczasem Kościół chce i ma obowiązek, jak uczy Sobór Watykański II, wejść w dialog ze współczesnymi prądami i z ich wyznawcami. Pierwszym i podstawowym warunkiem, aby ten dialog miał sens, jest ukazanie, czym jest wolność, do której wszyscy się odwołują, a która charakteryzuje człowieka i stanowi o jego niezwykłej godności. „Ludzkie problemy najszerzej dyskutowane i rozmaicie rozstrzygane we współczesnej refleksji moralnej sprowadzają się wszystkie – choć na różne sposoby – do zasadniczej kwestii: do kwestii wolności człowieka”, napisał Jan Paweł II (VS 31).

1. Wolność według Tomasza z Akwinu

A zatem, czym jest wolność? Naturalnie pytamy o wolność wewnętrzną człowieka – „wolność do”, jak zwykło się to określać. Otóż twierdzę, zdając sobie sprawę z pewnej bezczelności takiego postawienia sprawy, że chrześcijanie, w tym także ludzie Kościoła, zagubili istotny sens wolności. Historia tego zagubienia jest smutna: łączy się z odrzuceniem antropologii, w tym zwłaszcza nauki o ludzkiej wolności, wypracowywanej przez wieki, a genialnie sprecyzowanej przez św. Tomasza z Akwinu. Ten „odrzut” dokonał się jeszcze za życia Tomasza, utrwalił się w Kościele i wszedł „do podręczników”.

Dzisiaj rzadko kto pamięta, że w czasach Tomasza wybuchł wielki spór – największy i najbardziej brzemienny w skutki spór trzynastowieczny, który zaważył na kształcie filozofii i teologii następnych wieków. Jego przebieg był gwałtowny. Rozgorzał w Paryżu, a następnie przeniósł się do innych ośrodków myśli kościelnej. Podzielił dwie szkoły filozoficznego myślenia – franciszkańską i dominikańską. W oczach współczesnych i potomnych przegrał go Tomasz i tomiści; zdaje się zresztą, że z ran wtedy odniesionych tomiści nigdy się już nie wyleczyli. Niebagatelną rolę w tej „przegranej” spełnił biskup paryski Étienne Tempier, który dwukrotnie, raz w 1270 r., i powtórnie – już po wyjaśnieniach Tomasza i po wprowadzeniu przezeń pewnych modyfikacji – w 1277 r., potępił tezy przypisywane Akwinacie, opowiadając się za tezami sformułowanymi przez uczniów franciszkańskiego mistrza, św. Bonawenturę.

Jak wolność widział Tomasz? Według niego nie chodziło tylko o zdolność do wolnego wyboru: wolny wybór jest konsekwencją, manifestacją wolności, ale nie jest samym jej „rdzeniem”. Rdzeniem jest specjalny dynamizm obecny w ludzkiej naturze, w który wyposażył człowieka Stwórca. W antropologii Tomasza kluczowe miejsce zajmuje nauka o skłonnościach naturalnych duchowych władz rozumu i woli, a także nauka o tym, że te dynamizmy są ze sobą powiązane i nie wolno ich ani oddzielać, ani umniejszać. Zagubienie istotnego sensu wolności dokonało się poprzez „uderzenie” w te dwie antropologiczne zasady.

Skłonności naturalne (Tomasz nazywa czasem te skłonności appetitus naturalis – pożądanie naturalne, a czasem inclinatio naturalis – skłonność naturalna), uczy