Basia i telewizor - Zofia Stanecka - ebook + audiobook

Basia i telewizor ebook

Zofia Stanecka

0,0
9,99 zł

lub
Opis

Nie dość, że od początku jesieni przez cały czas pada deszcz, to jeszcze Basia jest chora. Nie może chodzić do przedszkola, musi zostać w domu. To stanowczo za dużo jak na taką małą dziewczynkę. Na dodatek jej mama nie chce się zgodzić, żeby w ciągu dnia oglądała telewizję. Co tu robić? Zwłaszcza, kiedy tak nudno i smutno... W nocy przychodzi potężna nawałnica, burza oraz deszcz. Na drugi dzień okazuje się, że telewizor nie działa. Basia myśli, że to jej wina, bo potajemnie chciała go włączyć. Czy to możliwe? Co stanie się, kiedy rodzice odkryją prawdę? Czy już nigdy nie będzie mogła zobaczyć swojej ulubionej dobranocki? Choć początkowo sytuacja wydaje się beznadziejna, to Basia odkrywa, że świat bez telewizora jest od niego dużo ciekawszy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 10

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



W piątek padał deszcz. Od wakacji nie było chyba ani jednego słonecznego dnia. Basia trzeci raz tej jesieni była chora i znowu nie poszła do przedszkola. Rano Mama puściła jej dwa filmy: o pluszowym piesku i o rysunkowym słoniu, ale potem stanowczo zakazała dalszego siedzenia przed telewizorem. Od tego czasu Basia snuła się po domu ubrana w wełniane skarpetki i ciepły sweter narzucony na piżamę. Ciągnęła za sobą Miśka Zdziśka, zaglądała we wszystkie kąty i rozsiewała po nich zużyte chustki do nosa. Weszła do kuchni. Mama siedziała przy stole i stukała w klawisze laptopa. Obok niej stały rządkiem kubki z resztkami niedopitej kawy. Basia wkręciła Mamie głowę pod pachę.

– Mogę włączyć telewizor? – spytała.

Mama potargała Basi grzywkę nad czołem. – Wolałabym nie – powiedziała. – Już i tak jesteś zmęczona i nic ci się nie chce, a od dalszego oglądania zrobi ci się tylko gorzej. Weź lepiej kartkę, siądź przy oknie i narysuj wszystkie rodzaje deszczu, jakie zobaczysz.

– Są tylko dwa – stwierdziła stanowczo Basia. – Jeden, kiedy dużo deszczy, i drugi, kiedy deszczy niedużo.

– Co ty mówisz? A urwanie chmury, nawałnica, ulewa, kapuśniaczek, deszcz, który dżdży, mżawka… – wyliczała Mama.

Basia wzruszyła ramionami. Nie wyglądała na przekonaną.

– Proszę cię, córeczko, porysuj przez chwilę. Potem się tobą zajmę, ale teraz muszę wykorzystać to, że Franek śpi, i popracować.

Basia westchnęła i powlokła się do salonu. Zaczęła szukać kredek, gdy nagle zauważyła leżącego na stoliku pilota. Wzięła go i włączyła telewizor. Ściszyła dźwięk, żeby niepotrzebnie nie denerwować Mamy. Z ekranu zamigała do niej kolorowa reklama batoników i Basia od razu zrobiła się głodna. Klik. Zmieniła kanał. Tym razem pan w sztywnym garniturze zapewnił ją, że nad miasto nadciąga burza połączona z nawałnicą. Klik. Pani w białym sweterku zachwalała najlepszy na świecie wybielacz. Klik. Ubrana w same rajstopy i podkoszulek dziewczyna śpiewała o tym, że nikt jej nie rozumie. Klik. Z ekranu popłynęła rzewna melodia serialowej piosenki o nieszczęśliwej służącej Marii Celebes zakochanej w Estebanie – synu pracodawcy.

Basia otuliła się ciasno kocem i zaczęła oglądać.

Pół godziny później Mama oderwała wzrok od monitora. Zapisała plik, przeciągnęła się i wstała, żeby zobaczyć, co robi Basia...

Maria Celebes rzuciła się w rozpaczy na fotel.

– Muszę odejść z tego domu! – łkała, wycierając umalowane oczy rąbkiem fartuszka.

Esteban stanął w progu i spojrzał na nią spod grzywy blond włosów.

– Bez mojej zgody, Mario? – rzucił władczo i sięgnął do kieszeni prążkowanego garnituru.

Mama podeszła do telewizora i wyłączyła go jednym stanowczym ruchem.

– Córeczko, czy możesz mi wyjaśnić, co robisz?