BASIA. Wielka księga przygód 3 - Basia - Zofia Stanecka - ebook + audiobook

BASIA. Wielka księga przygód 3 - Basia ebook i audiobook

Zofia Stanecka

4,8

Opis

Basia jest zabawną i mądrą przyjaciółką wszystkich przedszkolaków. Jej przygody pomagają dzieciom zrozumieć świat i uczą, jak zachować się w trudnych sytuacjach. Trzecia część Wielkiej Księgi Przygód to kolejnych siedem opowieści o Basi i jej rodzinie. Część z nich bawi, część wzrusza, a część pokazuje trudne sytuacje. Trzeci tom "Wielkiej księgi przygód" zawiera siedem opowiadań:

Basia i pieniądze

Basia i słodycze

Basia i dentysta

Basia i Dziadkowie

Basia i telewizor

Basia i telefon

Basia i moda

Młodzi czytelnicy wraz z Basią przeżywają zabawne przygody, które czekają na nich w przedszkolu, w domu, na zakupach, ale także wraz z nią przechodzą przez pierwsze kłopoty, czy stresujące sytuacje. Postać Basi stworzona przez Zofię Stanecką odpowiada rozwojowi jej rzeczywistych rówieśników. Ma podobne marzenia, zainteresowania i lęki. Jest kopalnią pomysłów i twórczych zabaw, choć sama miewa i słabsze momenty. Jak każdy przedszkolak nie lubi sprzątać i bywa zazdrosna o młodsze rodzeństwo. Basia wie jednak, że zawsze może liczyć na swoich mądrych rodziców. Przy ich wsparciu i odrobinie humoru okazuje się, że świat może być bezpiecznym miejscem, wypełnionym samymi dobrymi emocjami. Seria o Basi przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3-7 lat.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 60

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 34 min

Lektor: Maria Seweryn

Oceny
4,8 (90 ocen)
80
6
1
1
2

Popularność




Zofia Stanecka

Marianna Oklejak

Wielka księga przygód 3 - Basia

Saga

Wielka księga przygód 3 - Basia

Copyright © 2015, 2019 Zofia Stanecka i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726127843

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Basia ma tylko pięć lat, ale dużo spraw na głowie! Zastanawia się, skąd Mama bierze pieniądze, czy gratis znaczy za darmo i dlaczego nie zawsze można mieć wszystko, co by się chciało. Bada problem słodyczy: czy zawsze je można jeść, czy wszyscy je lubią i co się stanie, kiedy się nimi przeje. Idzie z rodziną do dentysty, bawi się z Dziadkiem i sprawdza, co można zrobić, kiedy zepsuje się telewizor. Myśli też o tym, czy da się żyć bez własnego telefonu i czy wystarczy coś na siebie założyć, czy trzeba być modnym? Basia ma tylko pięć lat. Tylko? Na pewno w sam raz, żeby szukać odpowiedzi na rozmaite ważne pytania!

Basia i pieniądze

– Skończyło się mleko – oświadczyła Mama w sobotę przy śniadaniu. Zajrzała do szafki. – I płatki też. I makaron.

– I papier toaletowy! – zawołał z głębi mieszkania Janek.

– Jedziemy do sklepu, do sklepu, do sklepu! – zaśpiewała Basia i zaczęła skakać na jednej nodze wokół stołu.

Mama westchnęła i usiadła ciężko na krześle. Nie wyglądała na zachwyconą. Od jakiegoś czasu to Tata robił większe zakupy, ale teraz wyjechał na tygodniową konferencję medyczną.

– Franku, słyszałeś? – Basia pochyliła się nad młodszym bratem, który siedział na podłodze pod stołem i zjadał okruchy. – Jedziemy do sklepu!

– Bła, bła! – ucieszył się Franek i zaklaskał obślinionymi rączkami.

– Kupimy plastelinę – wyliczała Basia – i blok, i...

– ...zeszyty – włączył się Janek – i farby, i chipsy...

– ...i czekoladę, i...

– Chwileczkę – zaśmiała się Mama. – Myślałam, że jedziemy po papier toaletowy i makaron.

– I po plastelinę – dodała Basia.

– I po zeszyty – wtrącił Janek.

– I po czekoladę, i...

– Dobrze, już dobrze – Mama przerwała im wyliczanie. – Najlepiej będzie, jeśli zrobimy listę zakupów. Zanotujemy wszystko, co musimy kupić dla domu, w tym zeszyty, plastelinę i bloki. A jeśli wystarczy pieniędzy, może kupimy też jakieś słodycze.

Do sklepu pojechali samochodem. Mama trochę się denerwowała, bo silnik nie chciał zapalić, a Franek zaczął krzyczeć i usiłował wydostać się z fotelika. W końcu jednak udało im się bezpiecznie dojechać. Wzięli wózek, do którego Mama wsadziła wyrywającego się Franka, i ruszyli na zakupy.

Sklep był ogromny. Na półkach i w koszach ustawionych między nimi piętrzyły się stosy jedzenia, słodyczy, książek, filmów, ubrań i kosmetyków.

– Biegniemy? – zawołała Basia do Janka i ruszyła prosto do kosza z zabawkami.

– Basiu! Janku! – krzyknęła za nimi Mama. – Proszę do mnie wrócić!

Basia nie słyszała. Z zaczerwienioną z przejęcia twarzą pochylała się nad koszem z małymi laleczkami. Obok niej Janek oglądał pudełka z metalowymi samochodzikami.

– Pro-moc-ja – przeczytał. – Przy za-ku-pie dwóch sa-mo-cho-dzi-ków la-lecz-ka gratis.

– Co to znaczy gratis? – zainteresowała się Basia.

– Że jak kupisz dwa samochody, laleczkę dostaniesz za darmo.

– Mamo! – Basia odwróciła się od kosza i poszukała wzrokiem Mamy. – Kupisz mi laleczkę za darmo? Mama podjechała do nich z miną niewróżącą nic dobrego.

– Nie wolno wam tak odbiegać – powiedziała surowym tonem. – Musicie być blisko mnie, tak żebym was widziała, bo jak nie, zaraz wrócimy do domu i nie kupimy ani plasteliny, ani czekolady, ani jedzenia. I aż do powrotu Taty będziemy się żywić suchym ryżem.

– A jeśli będziemy blisko – zapytała Basia – to kupisz mi laleczkę za darmo?

– Ona nie jest za darmo. Żeby ją dostać, musiałabym kupić dwa samochodziki.

– Jeden byłby dla Janka, a drugi dla mojej laleczki. Tej za darmo.

– Basiu – tłumaczyła Mama – gratis nie oznacza, że ta rzecz nic nie kosztuje. To tylko taka próba naciągnięcia ludzi, żeby kupowali niepotrzebne im rzeczy. Zresztą nie planowaliśmy kupowania zabawek. Nie dziś. Gdybym wydała pieniądze na samochody i lalkę, mogłoby mi nie starczyć na jedzenie.

– Eee tam – Basia uśmiechnęła się szeroko. – Przecież zawsze możemy pójść do bankomatu i wziąć więcej pieniędzy.

– Widziałem bankomat koło wejścia – zawołał ucieszony Janek.

Mama przejechała ręką po twarzy. Wyglądała na zmęczoną. – Bankomat nie rozdaje ludziom pieniędzy, które do nich nie należą. Wypłacamy z niego to, co wcześniej wpłaciliśmy do banku. I jeśli wszystko wydamy, nic nam nie zostaje, i już. Basia zmarszczyła brwi.

– Zupełnie nic? Nawet na jedzenie? – zapyała. – Czy to znaczy, że umrzemy z głodu i zamieszkamy na ulicy jak dziewczynka z zapałkami? I nikt nie będzie chciał kupić od nas zapałek, a mróz będzie taki okropny, i...

– Nie, Basiu – uśmiechnęła się Mama. – Nie umrzemy z głodu. Chodziło mi tylko o to, że nie możemy wydawać pieniędzy bezmyślnie. Mamy ze sobą listę zakupów. Trzymajmy się tego, co na niej zapisaliśmy. I rozchmurz się, wciąż mam dość pieniędzy, żeby kupić plastelinę i czekoladę. Basia odwróciła się od kosza z laleczkami i smętnie powlokła się za wózkiem. Milczała, kiedy Mama pakowała do niego kolejne rzeczy z listy.

– A gdybyśmy tak – powiedziała nagle – nie kupili papieru toaletowego i mleka, to wtedy mielibyśmy pieniądze na tę laleczkę, która nie jest za darmo? Mama westchnęła.

– Tak, wtedy mielibyśmy pieniądze, ale nie mielibyśmy mleka do płatków i do kawy.

– Nie muszę pić mleka – oświadczyła Basia.

– Myślę, że powinnaś. A ja lubię wypić rano kawę z mlekiem. I nie próbuj mi wmówić, że nie musisz używać papieru toaletowego.

Janek zachichotał, a Basia spojrzała na niego obrażona.

– Mamo, on się ze mnie śmieje – zawołała.

– Nie ma co się śmiać – powiedziała Mama i wrzuciła do wózka paczkę herbaty. – Każdy używa papieru toaletowego. Ja też. To jedna z tych rzeczy, które po prostu musimy kupić. Podobnie jak mleko. I herbatę. A laleczkę to już niekoniecznie.

– Ale ja chcę ją mieć! – krzyknęła Basia i stanęła między półkami.

– Rozumiem – zaczęła Mama. – Ja też często...

– Nieprawda! – zdenerwowała się Basia. – Wcale nie rozumiesz! Zuzia ma chyba milion takich laleczek, a ja nawet jednej! Wy nigdy nic mi nie kupujecie!

– Nie krzycz, Basiu – powiedziała Mama i dodała: – To naprawdę trudna sytuacja, kiedy ktoś obok ma bardzo dużo rzeczy. Kiedy byłam mała, miałam koleżankę, która miała chyba wszystko i...

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.