Basia i telefon - Zofia Stanecka - ebook + audiobook + książka

Basia i telefon ebook

Zofia Stanecka

5,0
9,99 zł

lub
Opis

Basia idzie z mamą na imieniny do starszej kuzynki Luli. I postanawia zrobić to zupełnie po swojemu. Ubiera więc wygodny dres zamiast sukienki. To dla niej gwarancja, że będzie można jeść ciastka i brudzić nimi ubrania do woli! Ciocia Marta, mama Luli, to bardzo elegancka pani. W środku ich dom przypomina pałac, w którym Lula i zaproszone przez nią kuzynki noszą tiulowe sukienki. Basia zaczyna czuć się dziwnie. A jakby tego było mało, Lula w prezencie od taty otrzymuje prawdziwy telefon! Wszystkie dziewczynki są nim zachwycone, a Basia nie chce się przed nimi przyznać, że nie ma własnego. Sytuacja jest dla niej bardzo trudna. Jak tym razem poradzi sobie mądra Basia? I czy warto mieć w życiu to, co mają inni?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 10

Oceny
5,0 (3 oceny)
3
0
0
0
0



Basia została zaproszona do kuzynki Luli na imieniny. Zaproszenie w kształcie tortu przyszło pocztą, w dużej niebieskiej kopercie z balonikiem.

– Phi! – prychnął Janek, który nie został zaproszony. – Na pewno będą wielkie nudy, a tort będzie obrzydliwy.

– Nieprawda! – wrzasnęła Basia. – U cioci Marty są najlepsze torty na świecie!

– I tak nie zjesz dużo, bo będziesz musiała uważać, żeby nie upaćkać najlepszej sukienki.

– A właśnie, że nie będę musiała! – Basia tupnęła. – Pójdę w dresie i będę paćkała, ile tylko zechcę! Zobaczysz!!!

Dwa dni później Basia stała przy drzwiach wyjściowych w najlepszym ze swoich dresów.

– Jesteś pewna, że nie chcesz włożyć sukienki? – spytała Mama.

Basia pokręciła głową. Włożyły więc ciepłe kurtki i wyszły na mróz, ściskając w rękach owinięte w kolorowy papier książkę i pudełko z farbami.

Drzwi otworzyła im pachnąca perfumami elegancka ciocia Marta.

– Wejdźcie, kochane – powiedziała i uśmiechnęła się.

Mama spojrzała krytycznie na swoje uwalane śniegiem ciężkie buty i na brudnawą puchówkę Basi. Westchnęła i weszła do jasnego przedpokoju.

– Alicjo! – zawołała ciocia. – Goście!

Ubrana w zwiewną sukienkę i zamszowe balerinki Lula zbiegła lekko ze schodów. Basia patrzyła spode łba na jej błyszczące rajstopki i kokardkę z tiulu wpiętą we włosy. Ciocia objęła Mamę i – jak sama powiedziała – „porwała ją do kuchni na pogaduchy”, a Basia powlokła się za kuzynką do jej olśniewającego pokoju.

Pośród kolorowych pufów i zupełnie niezniszczonych zabawek siedziały koleżanki Luli – wszystkie wystrojone i starsze od Basi o jakieś dwa lata.

– To moja kuzynka Ba – przedstawiła Basię Lula. – Chodzi jeszcze do przedszkola.

Basia poczuła nagłą chęć rozwalenia czegoś. Nie powiedziała ani słowa, tylko ciężko usiadła na futrzanym pufie.

Tymczasem Lula i jej koleżanki zajęły się oglądaniem imieninowych prezentów. Czego tam nie było!

Drewniana arka Noego, album naklejek z kotkami, miniaturowy domek dla tyciej laleczki, zestaw odblaskowych długopisów, a przede wszystkim… prawdziwy telefon komórkowy z malinową klapką i dzwoniącą figurką misia pandy.

– Papa mi go podarował, żebym mogła go zawiadomić, gdy lekcje się skończą albo gdybym potrzebowała wyjść wcześniej z baletu – wyjaśniła Lula.

– Masz w nim gry? – spytała Madzia, którą Basia pamiętała z tańców.

– Jasne! – Lula otworzyła telefon, żeby pokazać zestaw najnowszych gier.

– Słodki jest – powiedziała Kasia, najlepsza przyjaciółka Luli. – Chociaż taki mały.

– Specjalnie prosiłam o taki – wyjaśniła Lula.

– Małe są super – potwierdziła Madzia. – A ty… – zwróciła się do Basi – jaki masz telefon?

– Ja? – Basi stanął przed oczami jej zabawkowy telefon zrobiony z drewnianego klocka, na którym Janek narysował długopisem klawisze. – Ja… normalny, telefonowy – wybąkała.