Basia i dentysta - Zofia Stanecka - ebook + audiobook + książka

Basia i dentysta ebook

Zofia Stanecka

0,0
9,99 zł

lub
Opis

W życiu Basi dzieją się poważne sprawy, właśnie zaczął się jej ruszać pierwszy ząb! Do tego dolna jedynka... Od mamy dowiaduje się, że ma próchnicę. Basia nie do końca rozumie, co to znaczy, ale czuje, że nic dobrego. A, że o zęby trzeba dbać, dlatego wszyscy – całą rodziną – jadą do dentysty. Basia bardzo boi się dentysty. No i co teraz? Czy będzie mocno bolało? Co zrobi dentysta? Wyrwie ruszający się ząb? To wszystko brzmi strasznie. Boi się nie tylko Basia, ale i jej tata. Ciekawe, kto z nich zostanie dzielnym pacjentem... Książeczka porusza temat lęku dzieci i dorosłych przed dentystą. Najmłodsi powinni być uczeni dbania o zęby, co jest trudne. A historia sympatycznej Basi pomoże się im z tym oswoić.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 10

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Basi zaczął ruszać się ząb. Dolna jedynka kiwała się w przód i w tył, a popchnięta językiem, bolała i wydawała dziwne odgłosy.

– Mamo! – poskarżył się Janek. – Ona jest obrzydliwa! Ciamka zębem, kiedy ja jem.

– Wcale nie ciamkam! – zdenerwowała się Basia. – Ruszam. To on ciamka, nie ja!

– Jaki „on”? Ząb? – Mama oderwała wzrok od laptopa. Myślami była przy tekście, który właśnie pisała, i docierały do niej tylko niektóre słowa.

Basia zerwała się z krzesła.

– Wcale mnie nie słuchasz! – krzyknęła. – Ciągle pracujesz i pracujesz!

Odwróciła się i pobiegła do swojego pokoju. Trzasnęła drzwiami, złapała Miśka Zdziśka i mocno go przytuliła.

– Tylko ty mnie rozumiesz – wyszeptała w brudnawe ucho.

– Pobawimy się w dentystę – zaproponowała, a Misiek Zdzisiek nie zaprotestował. – Ja będę dentystką, a ty pacjentem. Wyrwę ci ząb, dostaniesz pieniążek od Wróżki Zębuszki, pójdziemy do sklepu i kupię ci żelki, chociaż to bardzo niezdrowe.

Puk, puk! Drzwi skrzypnęły i do pokoju weszła Mama. Tuż za nią przydreptał Franek.

– Wiesz, Basiu... – Mama usiadła na podłodze. – Rozumiem, że jesteś zdenerwowana i że nie lubisz, kiedy jestem myślami gdzie indziej. Nie podoba mi się jednak, że krzyczysz na mnie i trzaskasz drzwiami. A teraz pokaż ten ząb.

Basia otworzyła usta.

– Rzeczywiście się rusza – powiedziała Mama. – Widzę też, że masz próchnicę w dolnej czwórce.

– Płóchnicę? – upewniła się Basia i zamknęła usta.

– Dziurę w zębie spowodowaną przez jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy – sprecyzowała Mama nauczycielskim tonem.

– Dycy am, am! – zawołał Franek. – Nanek dycy am, bła, bła. Jus!

– Nie, Franku – powiedziała Mama. – Nie dostaniesz słodyczy. Ani teraz, ani w najbliższym czasie.

– Nanek am! – krzyknął Franek i zaczął płakać.

– I tak właśnie kończy się karmienie małych dzieci lizakami. Tyle razy prosiłam, Basiu, żebyście tego nie robili. Ty w jego wieku nawet nie znałaś smaku cukru.

– Ja mu nie daję! – broniła się Basia. – To Janek.

– Co ja? – Janek stanął w progu. – Wszystko tylko ja! A kto dał Frankowi krówkę?

– Krówkę?! – zawołała Mama. – Przecież wiecie, że jemu nie wolno jeść niczego, co zawiera krowie mleko!

– Ona mi tylko wypadła! – powiedziała Basia.

– Akurat! – nie ustępował Janek. – Sam widziałem, jak...

– Przestańcie! – krzyknęła Mama. – Ostatnio ciągle się kłócicie. To jest nie do zniesienia. Nie wiem, jak było z tą krówką, i nie chcę wiedzieć. Wiem za to, że wszyscy pójdziecie do dentysty. Dawno nie mieliście przeglądu i trzeba wam zrobić fluoryzację.

– Mi też? – zdziwił się Janek. – Ale to nie ja dałem Frankowi krówkę!

– Nie chcę fluro... frulo... fruroryzacji! – zawyła Basia. – Jest o-brzyd-li-wa!!!

– Nanek nie cie! – poparł ją Franek.

– Nie ma dyskusji! – ucięła Mama.