9,99 zł
Mama Basi ma dużo na głowie. Potrzebuje pomocy, więc w domu pojawia się opiekunka. Basi zdecydowanie nie podoba się ten pomysł. Postanawia nie odzywać się ani słowem. Szybko okazuje się, że to nie takie proste, bo Ola to naprawdę cudowna osoba, a zabawa z nią to czysta przyjemność.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 9
Pewnego wieczora Mama powiedziała:
– Musimy znaleźć opiekunkę. Mam teraz tyle pracy, że nie zdążam po Basię do przedszkola. Przydałby się też ktoś, kto zajmie się Frankiem, w czasie gdy piszę.
– Gdyby była opiekunka… – Tata wyraźnie się ożywił – moglibyśmy wychodzić gdzieś razem wieczorem. Na przykład do kina…
– Do teatru… – dorzuciła Mama.
– Na koncert…
– Na kawę…
Basia patrzyła na rodziców zaniepokojona. Czy oni naprawdę zamierzali wychodzić gdzieś razem sami? Bez niej?! I dlaczego byli z tego powodu tacy zadowoleni?
„O nie! – pomyślała. – Nie będzie tu żadnej opiekunki. A nawet jeśli jakaś się pokaże, to ona, Basia, nie zamierza z nią zostawać”.
Parę dni później Mama przyszła po Basię do przedszkola wcześniej niż zwykle. Na dodatek nie sama.
– Chcę ci kogoś przedstawić, córeczko – powiedziała. – To jest Ola.
– Cześć – przywitała się Ola.
Miała kręcone włosy zaplecione w dwa krótkie warkoczyki – jak mała dziewczynka. Nosiła wytarte dżinsy, wyciągnięty sweter i trampki z kolorowymi sznurówkami – jedną żółtą, a drugą zieloną.
– Masz dziurę w bucie – zauważyła Basia.
– Lubię, kiedy mi stopa oddycha. – Ola uśmiechnęła się do niej porozumiewawczo.
– Ale może ci tam deszcz wpadać. – Basia drążyła temat.
– Na deszcz mam kalosze.
– Też dziurawe? – upewniła się Basia.
– Nieee… – Ola zawahała się. – Dlaczego miałyby być dziurawe?
– Żeby ci stopa oddychała. – Basia spojrzała na nią zdziwiona. Przecież przed chwilą sama o tym mówiła!
– Cieszę się, że się dogadujecie... – Mama przerwała dyskusję o dziurach w butach – …bo od jutra to właśnie Ola będzie cię, Basiu, trzy razy w tygodniu odbierać z przedszkola.
Co??? Basia spojrzała na Olę zdumiona. To miała być ta opiekunka???
– Jutro mogę założyć klapki, jeśli chcesz. – Ola mrugnęła do niej. – Też mają dziury, ale przynajmniej wiadomo, po co.
Basia wbiła ręce w kieszenie i odwróciła wzrok. Nie zamierzała rozmawiać z żadnymi opiekunkami, choćby wydawały się nie wiadomo jak miłe i choćby miały najśmieszniejsze buty na całym świecie. Aż do samego domu nie patrzyła na Olę i starała się nie słuchać jej rozmowy z Mamą. A kiedy były już pod drzwiami, po prostu wbiegła do klatki, nie oglądając się za siebie.
Następnego dnia Ola przyszła do przedszkola zaraz po obiedzie. Basia, chociaż wcale nie miała takiego zamiaru, zerknęła na jej stopy. Klapki. Ola założyła klapki. Paznokcie u nóg miała pomalowane na fioletowo i żółto. Basia wpatrywała się w nie zafascynowana. Fioletowy lakier błyszczał i mienił się w słońcu, jakby ktoś zatopił w nim tysiące pokruszonych szkiełek.
– Dasz sobie radę z ubieraniem? – zagadnęła Ola przyjaźnie. – Ja poczekam na zewnątrz, bo Franek zasnął i zostawiłam go w wózku przed wejściem. Razem z Kretem.
Z Kretem?Niech wie, że z Basią nie pójdzie jej tak łatwo!
– Hau! – szczeknął piesek.
– Jaki ładny! – wyrwało się Basi.
