9,99 zł
Nadchodzą wakacje. Rodzina Basi wybiera się na biwak. Na miejscu jest mnóstwo atrakcji – można pływać w jeziorze, siedzieć przy ognisku i spać w namiocie. Co jednak robić, kiedy pada deszcz?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 8
Na kolację była jajecznica. Basia jadła przez chwilę w ciszy, a potem nagle odsunęła talerz.
– Mam tego dość! – krzyknęła. – Wszyscy w przedszkolu mówią o tym, gdzie jadą na wakacje i tylko my, JAK ZAWSZE, nic jeszcze nie wiemy!
– Nie tym tonem, Basiu – powiedział Tata.
– Jak to „jak zawsze”? – zdziwiła się Mama.
– Błabła – ucieszył się Franek.
– Porozmawiamy o wakacjach, ale najpierw musisz się uspokoić – dodał Tata.
Basia wypiła kakao, przytuliła Franka, który zabrudził jej bluzkę rozpaćkanym bananem, kopnęła w stołek i w końcu się uspokoiła.
A wtedy Tata powiedział coś absolutnie zachwycającego:
– W tym roku pojedziemy pod namiot! Nie na camping, tylko do mojego kolegi, do lasu nad jeziorem.
Już następnego dnia zaczęli przygotowania do wyjazdu.
– Każdy zrobi listę rzeczy do zabrania. W ten sposób weźmiemy wszystko, co nam będzie potrzebne, i unikniemy nerwów przed wyjazdem – powiedział Tata. – To będą PRAWDZIWE wakacje. Przygoda, kontakt z naturą, świeże powietrze, śpiewy przy ognisku… Tośku – zwrócił się do Mamy – pamiętasz nasz pierwszy obóz harcerski? Byłaś zastępową, a ja…
– Miałeś takie chude nóżki – zachichotała Mama.
– Chude nóżki? – Tata spoważniał. – Nie wiem, o czym mówisz. W każdym razie wyjazd pod namiot to okazja, żeby pokazać dzieciom, jak można sobie poradzić bez bieżącej wody, elektryczności i kanalizacji...
– Czy to znaczy, że będziemy siusiać do lasu? – zainteresowała się Basia.
– W lesie – poprawiła odruchowo Mama. – A gdyby nam się coś stało – pogłaskała Tatę po ramieniu – służbę medyczną będziemy mieli ze sobą.
– Nie przymilaj się – mruknął Tata. – Chude nóżki nie zostaną ci tak szybko zapomniane.
Mama zachichotała. Znowu. A Tata nie wiadomo dlaczego uśmiechnął się do niej.
Basia popatrzyła na rodziców.
Zachowywali się dziwacznie.
Wzruszyła ramionami i poszła do siebie.
Wyrwała kartkę z bloku i napisała: „pot namjot ksionszka i rzelki”. Basia nie miała żelków, ale uznała, że jeśli znajdą się na liście, ktoś zadba o to, żeby pojawiły się wśród rzeczy do zabrania. Janek też przygotował listę. Był na niej nowy kapelusz kowbojski, piłka i rycerz Gawain na koniu. Listy były gotowe. Nadszedł czas, żeby pokazać je Tacie.
Tata siedział przy kuchennym stole. Przytulał Mamę, która siedziała na jego kolanach i coś mu szeptała do ucha.
– O, już jesteście? – zdziwił się na widok dzieci.
Mama zeskoczyła z kolan Taty, odsunęła Franka od szuflady z narzędziami i zaczęła kroić pomidory do sałaty.
Tata przeczytał listy Basi i Janka.
– No dobrze – chrząknął – powiem wam, co NAPRAWDĘ musimy zabrać pod namiot. A więc: zapałki, latarkę, butlę gazową i palnik, scyzoryk, menażki, talerze, sztućce, linę, śpiwory, karimaty, koce, polary, płyn na komary, toporek i saperkę.
