Algebra bogactwa. Prosty wzór na twoje bezpieczeństwo finansowe - Scott Galloway - ebook + książka

Algebra bogactwa. Prosty wzór na twoje bezpieczeństwo finansowe ebook

Scott Galloway

0,0
44,00 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Praktyczny przewodnik po budowaniu bezpieczeństwa finansowego

Bezpieczeństwo finansowe nie jest efektem jednorazowych decyzji ani trafnych prognoz rynkowych. To rezultat długofalowych wyborów dotyczących pracy, wydatków, oszczędzania i inwestowania. W świecie rosnącej niepewności i coraz częstszych zmian zawodowych kluczowe staje się myślenie systemowe i konsekwentne działanie.

Scott Galloway, jeden z najwyżej cenionych profesorów biznesu, porządkuje podstawy nowoczesnych finansów osobistych i w swoim charakterystycznym, bezkompromisowym stylu pokazuje, jak krok po kroku budować stabilność finansową.

W książce znajdziesz m.in. odpowiedzi na pytania:

·Jak najlepiej wykorzystać swoje umiejętności i zyskać przewagę na rynku pracy

·Jak pokierować karierą, by przynosiła maksymalne korzyści

·Jak stoicyzm może pomóc ograniczyć wydatki i budować zdrowe nawyki finansowe

·Jak podejmować trafne decyzje inwestycyjne i właściwie dywersyfikować źródła dochodu

To książka dla czytelników, którzy chcą przejąć odpowiedzialność za swoje finanse i w świadomy sposób wykorzystywać je do budowania długoterminowego spokoju, niezależności i elastyczności w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 347

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Scott Galloway Algebra bogactwa. Prosty wzór na twoje bezpieczeństwo finansowe Tytuł oryginału The Algebra of Wealth ISBN Copyright © 2024 by Scott Galloway Copyright © for the Polish translation by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., 2026 Copyright © for this edition by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., Poznań 2026 All rights reserved Redakcja Tomasz Hoga Korekta Jadwiga Jęcz, Bartosz Szpojda Projekt okładki Tyler Comrie Ilustracja na okładce filo/E+/Getty Images Wydanie 1 Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 dział handlowy, tel./faks 61 855 06 [email protected] Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.
Dla Aleka i Nolana. Proszę, przeczytajcie tę książkę i zaopiekujcie swoim staruszkiem.

WSTĘPBOGACTWO

Gospodarka kapitalistyczna jest najbardziej produktywnym systemem w historii, ale i drapieżną bestią. Stawia wyżej rządzących niż innowatorów, faworyzuje bogatych, bardziej ceni kapitał niż pracę, zaś radość i cierpienie dystrybuuje raczej chytrze niż sprawiedliwie. Zrozumienie, o co chodzi w kapitalizmie i inwestowaniu — i umiejętność poruszania się w tych obszarach — może zapewnić nam zdolność wyboru, kontroli i życia w relacjach z innymi wolnych od lęku o byt materialny. Nie jest to książka o tym, co powinno być, ale o tym, co jest — mówi o dobrych praktykach i o tym, jak odnieść sukces w istniejącym systemie.

Do bogactwa prowadzi wiele dróg. Shawn Carter, który porzucił szkołę średnią gdzieś na Brooklynie, przekształcił wrodzone wyczucie muzyki i słowa w imperium pod marką Jay-Z i stał się pierwszym hiphopowym miliarderem. Ronald Read, który jako pierwszy w rodzinie ukończył szkołę średnią, przez całe życie pracował jako woźny, żył oszczędnie i inwestował w akcje spółek blue chip[i]. Zmarł w wieku 92 lat, pozostawiwszy majątek wart 8 milionów dolarów. Warren Buffett pochodził z zamożniejszej rodziny i przekuł lekcje, które pobierał jako dzieciak przesiadujący w biurze maklerskim w Omaha, w karierę inwestora i majątek przekraczający 100 miliardów dolarów.

Moja pierwsza rada: przyjmij, że nie jesteś Jayem-Z, Ronaldem Readem ani Warrenem Buffettem. Każdy z nich był „inny niż wszyscy”, nie tylko pod względem talentu, lecz także szczęścia. Znacznie liczniejszą grupę, o której nikt nie rozprawia, stanowią oszczędni woźni i roztropni inwestorzy, którzy stawiali pierwsze kroki powoli i stabilnie — bez fajerwerków. Wyjątkowe osoby stanowią wielką inspirację… ale próby ich naśladowania mogą się kiepsko skończyć.

Kiedy miałem dwadzieścia kilka lat, chciałem być „inny”. Chciałem się dowiedzieć, jak pokonywać szczeble kapitalistycznej drabiny sukcesu i byłem gotów na to zapracować. W trakcie tych zmagań rozmawiałem o finansach z bliskim przyjacielem, Lee. Kiedyś powiedział mi, że właśnie wpłacił 2000 dolarów na indywidualne konto emerytalne. Sam nie miałem wtedy żadnych oszczędności emerytalnych. „Jeśli w wieku 65 lat 2000 dolarów będzie dla mnie ważne” — odpowiedziałem — „to palnę sobie w łeb”.

Byłem arogancki i nie miałem racji. Strategia wygórowanych ambicji, którą wybrałem, okazała się bardziej ryzykowna, mniej przyjemna i bardziej stresująca niż strategia mojego przyjaciela. Ostatecznie się sprawdziła. A może po prostu miałem szczęście? Odpowiedź brzmi: tak. Założyłem dziewięć firm, kilka z nich odniosło sukces, który ostatecznie doprowadził do powstania firmy medialnej dającej mi korzyści zarówno ekonomiczne, jak i emocjonalne. Bezpieczeństwo ekonomiczne to tylko środek do celu. Coś, co zapewnia czas i zasoby pozwalające skupić się na relacjach bez finansowej presji. Droga mojego przyjaciela do bezpieczeństwa ekonomicznego była bardziej przewidywalna i mniej wyboista niż moja. Tak, moja ścieżka doprowadziła mnie do celu, ale gdybym wcześniej zastosował kilka kluczowych zasad, osiągnąłbym go szybciej i bez turbulencji.

Algebra bogactwa

Jak osiągnąć ekonomiczne bezpieczeństwo? Da się — to ta dobra wiadomość. A zła? To potrwa. W tej książce dzielę się ogromną ilością informacji na temat rynków i tworzenia bogactwa streszczoną w czterech praktycznych zasadach.

Nie jest to typowa książka o finansach osobistych. Brak w niej arkuszy kalkulacyjnych do wypełnienia, nie ma tu wielkich tabel porównujących szczegóły dziesięciu różnych planów emerytalnych lub struktur opłat funduszy inwestycyjnych. Nie zamierzam zalecać cięcia kart kredytowych czy przyklejania karteczek z afirmacjami na lodówce. Nie dlatego, że tego typu porady nie są cenne albo że bezpieczeństwo ekonomiczne można osiągnąć bez otwierania arkusza kalkulacyjnego. Istnieją jednak dziesiątki książek, stron internetowych, filmów na YouTube i kont na TikToku, które prezentują takie lekcje i oferują rozsądne porady, jak wyjść z dołka i wrócić do gry. Podsumowując, nie próbuję pokonać Suze Orman, mistrzyni w jej własnej dyscyplinie — jeśli dobijają się do ciebie komornicy, zacznij od niej. To książka dla tych, którzy mają wszystko poukładane i chcą być pewni, że optymalnie wykorzystują posiadane zasoby. Dwie osoby, które dziś zarabiają tyle samo, za 10 lat prawdopodobnie znajdą się zupełnie gdzie indziej — w zależności od podejścia do kariery i pieniędzy.

Omówimy, jak zbudować fundament nie tylko bogactwa, lecz także zapewniających przewagę umiejętności, relacji, nawyków i priorytetów. Przedstawione tu koncepcje są sprawdzone i poparte naukowo, ale przede wszystkim zasady te można dostosować do własnych potrzeb. Ostatnia część książki stanowi wprowadzenie do podstawowych pojęć naszego systemu finansowego i rynków. System ten, choć stanowi temat ważny dla każdego, kto w nim żyje i pracuje, nie jest omawiany w szkole czy w większości literatury poświęconej finansom osobistym. Wszystko, co tu przeczytacie, bazuje na tym, czego nauczyłem się w trakcie mojej zawodowej kariery z jej wzlotami i upadkami — od zakładania firm, przez zatrudnianie i pracę z setkami ludzi sukcesu, po obserwowanie pokoleń młodych osób, które uczęszczają na moje zajęcia, a po zakończeniu nauki podejmują życiowe wyzwania, odnosząc mniejsze lub większe sukcesy.

Dlaczego bogactwo?

Bogactwo jest środkiem do celu: bezpieczeństwa ekonomicznego. Inaczej mówiąc, bogactwo to brak lęku o byt materialny. Gdy jesteśmy wolni od presji zarabiania, możemy wybierać, jak chcemy żyć. Na nasze relacje z innymi nie wpływa stres związany z pieniędzmi. Brzmi to prosto, wydaje się wręcz łatwe. Ale tak nie jest — żyjemy na globalnie konkurencyjnym rynku, z naturalną predyspozycją do tworzenia problemów, które można rozwiązać, jedynie wydając pieniądze na coś lepszego i większego.

To pierwsza lekcja w tej książce: bezpieczeństwo ekonomiczne nie wynika z tego, ile zarabiasz, ale z tego, ile możesz zatrzymać, i z wiedzy, ile ci wystarczy. Jak powiedziała kiedyś wielka filozofka Sheryl Crow, szczęście to nie „posiadanie tego, czego chcesz, ale pragnienie tego, co masz”1. Nie chodzi o to, żeby zdobyć więcej… ale by ustalić, czego się chce, i adekwatnie działać, by ostatecznie móc skupić się na innych sprawach.

Mój cel jest prosty: bezpieczeństwo ekonomiczne, czyli zgromadzenie wystarczających aktywów — nie dochodów, lecz aktywów — tak aby generowany przez nie dochód pasywny przekraczał poziom wydatków, który sami sobie wybierzemy (czyli nasze tempo wydawania — ang. burn rate). Dochód pasywny to pieniądze zarabiane przez nasze pieniądze: odsetki od pieniędzy pożyczonych komuś innemu, wzrost wartości nieruchomości, dywidendy wypłacane z posiadanych akcji, czynsz płacony przez najemcę mieszkania. O tych i innych źródłach dochodu pasywnego opowiem więcej później, ale w skrócie oznacza on każdy dochód, który nie jest wynagrodzeniem wypłacanym za „chodzenie do pracy”. Nasze tempo wydawania to kwota, którą wydajemy z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc. Jeśli dochód pasywny jest większy niż tempo wydawania, nie musimy pracować (choć możemy chcieć), ponieważ nie potrzebujemy pensji, aby pokryć swoje wydatki.

To właśnie jest bogactwo. Prowadzi do niego wiele dróg — te niezawodne wymagają czasu i ciężkiej pracy, ale są w zasięgu większości ludzi. Wejście na nie powinno być priorytetem, i to już na wczesnym etapie. Bezpieczeństwo ekonomiczne to kontrola. To świadomość, że możemy planować przyszłość, wykorzystywać swój czas wedle własnego uznania i dbać o tych, którymi się opiekujemy.

Zgoda rodziców

Poszukiwanie bogactwa nie zawsze jest modne. W społeczeństwie słusznie zaniepokojonym rosnącymi nierównościami w sferze dochodów bogactwo zdaje się niesprawiedliwą alokacją zasobów w ramach systemu, którym ktoś manipuluje. „Każdy miliarder to produkt wadliwej polityki”. Może. A może nie. Ale nie o to tu chodzi. Palącym problemem, z którym się mierzymy, jest nasze osobiste bezpieczeństwo ekonomiczne, a nie wady i zalety innych ludzi.

„Pieniądze nie mówią, one przeklinają” — stwierdził Bob Dylan2. Z mojego doświadczenia wynika, że pieniądze zmieniają ton, jakim do nas przemawiają, w miarę jak rosną. Rzucają inwektywami, gdy ich brakuje, i pocieszają, gdy się kumulują. Ale przekleństwa, które słyszy większość z nas, stają się coraz głośniejsze. Mediana cen domów w USA jest sześciokrotnie wyższa od mediany rocznych dochodów3 — pięćdziesiąt lat temu była dwukrotnie wyższa — zaś odsetek osób kupujących po raz pierwszy własną nieruchomość stanowi zaledwie połowę średniej historycznej i jest najniższy w historii4. Zadłużenie z tytułu opieki medycznej jest główną przyczyną upadłości konsumenckich5 — połowa dorosłych Amerykanów nie byłaby w stanie pokryć 500-dolarowego rachunku za leczenie bez zaciągania długu. Wskaźniki zawierania małżeństw wśród wszystkich grup społecznych, z wyjątkiem najbogatszych, spadły o 15% od 1980 roku6, ponieważ ludzi nie stać na ślub, nie mówiąc już o posiadaniu dzieci. Pomimo rekordowego wzrostu ogólnego dobrobytu, zaledwie 50% Amerykanów urodzonych w latach 80. zarabia więcej, niż zarabiali ich rodzice w tym samym wieku, co stanowi najniższy odsetek w historii7. Wśród pokolenia Z 25% osób nie wierzy, że kiedykolwiek uda im się przejść na emeryturę8. Rozwód, depresja i niepełnosprawność są niczym ćmy lecące do płomienia problemów finansowych.

W 2020 roku Dylan sprzedał swój katalog piosenek za 400 milionów dolarów. Pieniądze już mu tak nie skrzeczą. W 1965 roku, kiedy pisał wyżej przytoczone słowa, życie wyższej klasy średniej zapewniało 90% tego, czym dysponowali ludzie bogaci. Najbogatsze rodziny miały większy dom, obszerniejszą garderobę i grywały w golfa w prywatnym klubie, a nie na miejskim trawniku. Przez sześćdziesiąt lat, które upłynęły od tamtej pory, byliśmy świadkami rozbudowy fantastycznego przemysłowego kompleksu dla bogaczy. Kiedy bogaci ruszają dziś na wakacje, nie tylko zatrzymują się w ładniejszym pokoju niż zwykła rodzina — latają innymi samolotami (Bob ma Gulfstream IV), zatrzymują się w innym ośrodku, oglądają inne widoki (często po godzinach, kiedy reszta nie ma już wstępu). Ten 1% chodzi do innych lekarzy, jada w innych restauracjach, robi zakupy w innych sklepach. Kiedyś bogactwo oznaczało lepsze miejsce w ­samolocie. Teraz stanowi trampolinę do lepszego życia.

Kluczem do szczęścia są nasze oczekiwania, a nierealistyczne oczekiwania gwarantują jego brak. A jednak za każdym razem, gdy wychodzimy z domu lub sięgamy po telefon, społeczeństwo i jego organizacje albo śpiewają nam serenady, albo nas przeklinają. Każdego dnia jesteśmy epatowani różnicami w poziomie życia tego 1% i całej reszty — „influencerom” towarzyszy obecnie cały przemysł symulowanego, ostentacyjnego bogactwa. Pornografia bogactwa, ciągłe przypominanie: nie o tym, co osiągnęliśmy, ale o tym, czego wciąż jeszcze nie mamy.

Cały ten system należałoby naprawić, ale zanim to się stanie, musimy go znosić. A jeszcze lepiej, pracujmy z nim i rozwijajmy umiejętności i strategie pozwalające zwiększyć prawdopodobieństwo, że uda nam się w nim prosperować. To, co Churchill powiedział o demokracji — że to najgorszy system, jeśli nie liczyć wszystkich innych, które już wypróbowaliśmy — odnosi się również do kapitalizmu. Nierówności podsycają ambicję, zachęta napędza wyniki, kołowrotek się kręci. Jeśli system nam odpowiada, grajmy na nim najlepiej, jak potrafimy. Jeśli nie… grajmy najlepiej, jak potrafimy. Nic z tego nie jest naszą winą. Społeczeństwom grożą większe niebezpieczeństwa niż to, że zostaniemy milionerami. Dopóki nie osiągniemy bezpieczeństwa ekonomicznego, nasz czas nie będzie należał do nas, a z naszego stresu nie wyniknie nic dobrego. (Patrz wyżej: pieniądze nas przeklinają).

Dążenie do zdobycia bogactwa nie oznacza, że jest się niemoralnym, chciwym i samolubnym — i nie jest to wymagane. W rzeczywistości te cechy jedynie utrudniają osiągnięcie bezpieczeństwa ekonomicznego i podważają fundamenty szczęśliwego życia, gdy już nam się uda. Aby pokonać przeszkody stojące na naszej drodze do bogactwa, będziemy potrzebować sojuszników. Prawdopodobnie każdy kiedyś usłyszał, że oszczędzać i inwestować należy zacząć wcześnie. Warto też wcześnie zacząć zabiegać o sojuszników i fanów. We wszystkich aspektach życia chcemy mieć przewagę, jaką daje gra na własnym boisku. Nasze nazwisko powinno (i może) przychodzić ludziom na myśl, gdy ktoś pyta: „Kto byłby odpowiedni do tej pracy, tej inwestycji, tego zarządu?”. I jeszcze jedno: ostatecznym celem jest cieszenie się życiem bogatym w relacje, a nie umieranie z jak największą kwotą na koncie.

Liczba

Zazwyczaj porady dotyczące finansów osobistych koncentrują się na „emeryturze” (z wyraźnym wskazaniem na zakończenie wykonywania pracy). To przestarzała konstrukcja myślowa, która nie jest centralnym elementem naszej filozofii bogactwa. Chciałbym, abyście zapewnili sobie bezpieczeństwo ekonomiczne, zanim przestaniecie pracować. Im szybciej, tym lepiej. Gdy już osiągniecie ten punkt, możecie zadecydować o dalszym skupianiu się na pracy i osiągnięciach zawodowych. Ja tak zrobiłem. Ale poziom stresu związanego z pracą drastycznie spada, gdy staje się ona deską do surfowania, a nie jedynym narzędziem umożliwiającym przeżycie. Działamy lepiej, gdy jesteśmy pewni siebie. Praca pod tym względem przypomina trochę randkowanie — im mniej pragniesz swojej pracy, tym bardziej ona pragnie ciebie.

Możecie zastosować zasady z tej książki i przy odrobinie szczęścia i dużej ilości ciężkiej pracy zamieszkać na jachcie na Karaibach w wieku 40 lat, bez potrzeby zarobienia kolejnego dolara. Albo możecie, już po siedemdziesiątce, uczestniczyć w posiedzeniach zarządów, pełniąc funkcję mentorów prezesów i inkasując czterocyfrowe kwoty za godzinę. Bezpieczeństwo ekonomiczne oferuje takie możliwości. Da się je także sprowadzić do liczby: to wielkość aktywów wystarczających na sfinansowanie własnego stylu życia. Można zdecydować się na dalszą pracę, ponieważ liczne badania pokazują, że praca potencjalnie wydłuża życie i poprawia samopoczucie. Tym, co nas zabija, jest stres, który w dużej mierze wynika z braku poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego. Praca bez finansowej presji przestaje być koniecznością i staje się celem.

Jaka kwota powinna znajdować się na bankowym koncie? Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi — każdy ma własną. I chodzi tu nie tyle o odpowiedź, co raczej o cel, ponieważ znalezienie się w strefie bezpieczeństwa ekonomicznego (lub nie) nie oznacza zdania (lub oblania) egzaminu. Pokonanie większej części drogi do celu sprawi, że życie stanie się łatwiejsze i bardziej satysfakcjonujące. Jak powiedział Thomas J. Stanley: „Bogactwo nie jest kwestią inteligencji, lecz arytmetyki”. Pamiętajmy o matematycznych obliczeniach: dochód pasywny ma być większy niż tempo wydawania.

A zatem, jak szybko „przepalacie” swoje środki? A dokładniej, jakie tempo wydawania chcielibyście utrzymać na zawsze? Im jest się starszym, tym łatwiej odpowiedzieć na to pytanie, bo bliżej już kresu. Ale nawet na początku kariery lub w czasach studenckich można uzyskać pewne pojęcie na ten temat — wystarczy zacząć budować budżet od podstaw, pytając po drodze członków rodziny o ich wydatki i badając typowe koszty mieszkania, jedzenia i innych rzeczy. Nie trzeba zaraz prognozować swoich wydatków na czterdzieści lat do przodu, co do dolara, a wręcz nie należy tego robić. Nie jest to ani możliwe, ani konieczne. Na dobry początek wykonajcie szkic, który można dopracować, gdy cel nabierze ostrości.

To ćwiczenie jest finansowe, ale też bardzo osobiste. W miarę zdobywania doświadczenia lepiej poznajemy samych siebie i czujemy, czego nam trzeba. Tempo wypalania się budżetu jest u każdego inne. W przypadku mojego ojca jest niewysokie. Kilka praktycznych wymagań, kawalerka w Wesley Palms (placówce zapewniającej opiekę), streaming oferujący transmisję meczów hokejowych Maple Leafs i wieczór poza domem (powrót przed siódmą) z meksykańskim jedzeniem i micheladą. U mnie jest inaczej. Moja kasa płonie. Jak supernowa. W każdym razie, niezależnie od tego, czy lubicie tanie piwo, czy Pradę, rozpiszcie ogólnie swoje przewidywane roczne wydatki, a następnie je zsumujcie. Warto dorzucić do tego 20% na pokrycie podatków (30%, jeśli plan obejmuje mieszkanie w Kalifornii, Nowym Jorku lub innym stanie o wysokich podatkach). Oto nasze roczne tempo wydawania. Teraz pomnóżmy je przez 25. Otrzymaliśmy (w przybliżeniu) naszą osobistą liczbę — bazę aktywów potrzebną, aby generować dochód pasywny większy niż wydawanie. Dlaczego przez 25? Bo przyjmuje się, że wtedy nasze aktywa będą generować dochód w tempie 4% powyżej inflacji. Różni doradcy finansowi sugerują nieco inne liczby, jednak 4% stanowi przybliżoną wartość, zaś 25-krotność tej wartości to 100%. To tylko szkic. Szacunki w zakresie podatków są tu bardzo zgrubne. Tempo wydawania rośnie, gdy w domu zjawiają się dzieci, i spada, gdy się wyprowadzają. Nasz szkic nie uwzględnia także ubezpieczeń społecznych, które będą wciąż istnieć za trzydzieści lat — albo i nie. (Myślę, że raczej z nami będą, ponieważ ludzie starsi obecnie żyją — i głosują — dłużej, więc jest bardziej prawdopodobne, że rząd prędzej skreśli szkoły, loty w kosmos i połowę lotniskowców, zanim zabierze się za renty i emerytury). Jednak każdy artysta zaczyna swoje dzieło od szkicu.

Jeśli potrzebujemy 80 000 dolarów rocznie, aby nadążyć za wydawaniem, naszym celem są 2 miliony dolarów. Jeśli osiąg­niemy ten cel dzięki inwestycjom, bingo — pokonaliśmy kapitalizm jego własną bronią. (Kapitalizm ma jednak kilka asów w rękawie: 2 miliony dolarów to nasza kwota na dziś — jeśli plan zgromadzenia takiej bazy aktywów obejmuje 25 lat, inflacja sprawi, że docelowa kwota wzrośnie do około 5 milionów dolarów. Do tego jeszcze dojdziemy).

Dwie kurtki i rękawiczka

Kilka lat temu pojechaliśmy na narty — to hobby, które toleruję, bo pozwala mi „uwięzić” moich synów na stoku i zmusić ich do spędzania czasu ze mną. Pewnego popołudnia siedzę sobie w naszym pokoju hotelowym w Courchevel, wykorzystując pracę jako wymówkę, żeby uciec od obowiązków na stoku. Wchodzi mój starszy syn, który miał wtedy 11 lat, i wiem od razu, że coś jest nie tak. Z reguły obaj synowie, gdy wchodzą do pokoju, odruchowo dają o sobie znać pytaniem lub odruchem fizjologicznym. („Mogę pooglądać telewizję?”, „Gdzie jest mama?”, Beknięcie). Ale tym razem… cisza, dopóki nie stanął przede mną. Ze łzami w oczach.

— Co się stało?

— Zgubiłem rękawiczkę. — Więcej łez.

— Spokojnie, to tylko rękawiczka.

— Nic nie rozumiesz. Mama właśnie mi je kupiła. Kosztowały 80 euro. To dużo pieniędzy. Będzie zła.

— Mama zrozumie. Ja ciągle coś gubię.

— Ale ja nie chcę, żeby kupowała kolejną parę — kosztowały 80 euro.

Było mi łatwo mu współczuć. Skłonność mojego syna do gubienia rzeczy jest dziedziczna. Moja była żona powiedziała kiedyś, że gdybym nie miał penisa przyczepionego na stałe, natknęlibyśmy się na niego gdzieś w SoHo, na stoliku do kart obok regału z używanymi książkami i scenariuszem Chłopców z ferajny. Nie noszę przy sobie kluczy, po co gubić...

Rozumiem go zatem doskonale. Ustalamy, że wrócimy po jego śladach. Po drodze myślę sobie: Czy to ma być lekcja życia? Czy kupienie mu nowej pary będzie rozpieszczaniem? Spoglądam na niego — płacze. Czuję, że tracę grunt pod nogami, w mgnieniu oka znowu mam 9 lat.

Po rozstaniu moich rodziców finansowy stres przerodził się w finansowy lęk. Dręczył mnie i mamę, sącząc nam do ucha, że jesteśmy nic niewarci, że ponieśliśmy klęskę. Moja mama, sekretarka, była mądra i pracowita… a dochód naszego gospodarstwa domowego wynosił 800 dolarów miesięcznie. W wieku 9 lat powiedziałem mamie, że nie potrzebuję już opiekunki, bo wiedziałem, że przyda nam się dodatkowe 8 dolarów tygodniowo. Poza tym, kiedy podjeżdżał samochód z lodami, moja opiekunka wręczała każdemu ze swoich dzieci po 30 centów, a mnie tylko 15.

— Jest zima, potrzebujesz kurtki — powiedziała kiedyś mama, więc pojechaliśmy do Searsa na zakupy. Kupiliśmy jedną o rozmiar za dużą, bo mama uznała, że starczy mi na dwa, może trzy lata. Kosztowała 33 dolary. Dwa tygodnie później zostawiłem kurtkę na zbiórce zuchów, ale zapewniłem mamę, że odzyskamy ją na następnej zbiórce. Nie odzyskaliśmy.

Pojechaliśmy więc po kolejną kurtkę, tym razem do JCPenney. Mama powiedziała wtedy, że to mój świąteczny prezent, bo po zakupie kolejnej kurtki nie będziemy już mieli na niego pieniędzy. Nie wiem, czy była to prawda, czy może chciała mnie czegoś nauczyć. Prawdopodobnie jedno i drugie. Tak czy inaczej, starałem się udawać ekscytację z powodu wręczenia mi mojego przedwczesnego prezentu świątecznego, który, nawiasem mówiąc, również kosztował 33 dolary.

Kilka tygodni później… zgubiłem drugą kurtkę. Siedziałem w domu po szkole, przerażony, czekając, aż mama wróci i dowie się o kolejnym ciosie w nasze i tak już słabe finanse domowe. Usłyszałem, jak przekręca klucz w zamku. Weszła, a ja nerwowo wypaliłem:

— Zgubiłem kurtkę. Nic się nie stało, nie potrzebuję żadnej kurtki… Przysięgam.

Miałem ochotę płakać, wręcz ryczeć. Ale stało się coś gorszego. To mama zaczęła płakać. Potem zebrała się w sobie, podeszła do mnie, zacisnęła pięść i kilka razy uderzyła mnie nią w udo, jakby była w sali konferencyjnej na zebraniu zarządu i próbowała coś udowodnić, a moje udo było stołem, w który uderzała pięścią. Nie wiem, czy to było bardziej denerwujące, czy niezręczne. Potem poszła na górę do swojego pokoju. Zeszła godzinę później i nigdy więcej nie poruszyliśmy już tego tematu.

Lęk przed problemami finansowymi jest jak nadciśnienie — zawsze obecne, czekające, by zamienić drobną niedyspozycję w zagrażającą życiu chorobę. To nie metafora. Dzieci dorastające w rodzinach o niskich dochodach mają wyższe ciśnienie krwi niż dzieci z rodzin zamożnych9.

Tymczasem gdzieś w Alpach ojciec i jego syn w jednej rękawiczce wędrują od trzydziestu minut po okolicy przy temperaturze -15 stopni Celsjusza. Próbuję wykorzystać jego słabszy moment; zaczynam śpiewać i tańczyć o tym, jak to nie rzeczy są ważne, ale relacje. W środku tej ckliwej sceny prosto z Hallmark Channel mój syn staje jak wryty, a następnie podbiega do małej choinki przed sklepem Philippa Pleina. Tym samym sklepem, w którym dzień wcześniej jego 8-letni brat próbował namówić mnie na zakup bluzy z kapturem z aplikacją lśniącej czaszki na plecach za 250 euro. Na czubku choinki, zamiast gwiazdy, leży fosforyzująco niebieska chłopięca rękawiczka. Dobry — i kreatywny — samarytanin znalazł ją i umieścił w zasięgu wzroku każdego chłopca szukającego tego jaskrawego dodatku. Mój syn chwyta rękawiczkę, wzdycha i przykłada ją do piersi. Widać wyraźnie, że czuje ulgę. Wysiłek został nagrodzony.

Żyjemy wprawdzie w erze finansowych innowacji, jednak żadna kryptowaluta ani aplikacja płatnicza nie zaoferuje mi tego, czego najbardziej pragnę — możliwości wysłania pieniędzy w przeszłość do bliskich, którzy ich nie mieli. Niepewność finansowego jutra i wstyd, obecne w moim domu rodzinnym, pozostaną w nim już na zawsze. Ale to nic, dzieciństwo dało mi motywację.

Różni ludzie dążą do bogactwa z różnych powodów. Czasem chcą coś udowodnić, czasem zyskują życiowy cel. Może chodzić o zamiłowanie do dobrego życia, luksusów i doświadczeń, które można sobie zapewnić tylko pieniędzmi. Albo mają pragnienie, by coś wreszcie zrobić z problemami tego świata. Z mojego doświadczenia wynika, że szlachetne intencje stanowią dobrą motywację do ciężkiej pracy, a pragnienia mają potężną moc — jednak strach potrafi wygrać w obu przypadkach. Źródłem siły jest to, czego chcemy. Trzeba odkryć swój cel, pielęgnować go i zawsze mieć go przed oczyma.

Motywacja też się przyda, bo przed nami ciężka praca.

Trudna droga

Jak zatem osiągnąć bezpieczeństwo ekonomiczne? Tak naprawdę są tylko dwa sposoby. Najlepiej byłoby coś odziedziczyć. Większość z nas będzie jednak musiała pokonać trudniejszą drogę. Sprawa jest prosta: trzeba ciężko pracować i zarabiać. Z czasem trochę odłożyć. Potem zainwestować oszczędności. Mogę stwierdzić ze sporym przekonaniem, że maksymalizując dochody, minimalizując wydatki i inwestując mądrze różnicę, można osiągnąć bezpieczeństwo ekonomiczne.

Łatwiej jednak taki plan sformułować, niż go wdrożyć, bo sprawa zaczyna wykraczać już poza finanse, poza to, co da się uchwycić w arkuszu kalkulacyjnym. Bogactwo jest produktem odpowiedniego postępowania — pracy, oszczędności, mądrości. Nie oznacza to bynajmniej mnisiej ascezy — jest miejsce na przyjemność, na błąd, na życie. Ale oznacza ciężką pracę i pewną dozę dyscypliny. I jest tego warte. Podstawowy wzór Algebry Bogactwa ma cztery składniki:

Stoicyzm polega na prowadzeniu świadomego, wstrzemięźliwego życia w pracy i poza nią. Chodzi o oszczędzanie pieniędzy, to jasne, ale także o rozwijanie silnego charakteru i budowanie więzi ze społecznością. To ważne sprawy.

Skupienie dotyczy przede wszystkim zarabiania. Jak już wspomniałem, bogactwo nie weźmie się z samego tylko dochodu, choć jest on niezbędnym pierwszym elementem i potrzeba go w odpowiedniej ilości. Dlatego pomożemy ci zaplanować karierę i nią pokierować, a także zmaksymalizować generowany przez nią dochód.

Czas jest najważniejszym zasobem. Wszystko zaczyna się i kończy na zrozumieniu najpotężniejszej siły we wszechświecie: procentu składanego. Podzielimy się wiedzą, jak sprawić, by czas działał na naszą korzyść. Czas to prawdziwa waluta, jedyny zasób, który otrzymujemy przy narodzinach, i zarazem fundament bogactwa.

Dywersyfikacja to nasze spojrzenie na tradycyjne zagadnienia finansów osobistych, mapa drogowa pomagająca podejmować trafne decyzje inwestycyjne i być świadomym uczestnikiem rynku finansowego.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

[i]Blue chip — określenie dużych spółek giełdowych charakteryzujących się stabilnością, płynnością i cieszących się zaufaniem inwestorów (przyp. red.).

PRZYPISY KOŃCOWE

WSTĘP. BOGACTWO

1 Sheryl Crow i Jeff Trott, Soak Up the Sun, C’mon, C’mon, A&M Records, 2002.

2 Bob Dylan, It’s Alright, Ma (I’m Only Bleeding),Bringing It All Back Home, Columbia Records, 1965.

3 Eylul Tekin, A Timeline of Affordability: How Have Home Prices and Household Incomes Changed Since 1960? Clever, 7 sierpnia 2022 r., listwithclever.com/research/home-price-v-income-historical-study.

4 Ronda Kaysen, ‘It’s Never Our Time’: First-Time Home Buyers Face a Brutal Market, „New York Times”, 11 listopada 2022 r., www.nytimes.com/2022/11/11/realestate/first-time-buyers-housing-market.html.

5 Erika Giovanetti, MedicalDebt Is the Leading Cause of Bankruptcy, Data Shows: How to Reduce Your Hospital Bills, Fox Business, 25 października 2021 r., www.foxbusiness.com/personal-finance/medical-debt-bankruptcy-hospital-bill-forgiveness.

6 Janet Adamy i Paul Overberg, Affluent Americans Still Say ‘I Do.’ More in the Middle Class Don’t, „Wall Street Journal”, 8 marca 2020 r., www.wsj.com/articles/affluent-americans-still-say-i-do-its-the-middle-class-that-does-not-11583691336.

7The American Dream Is Fading, Opportunity Insights, Harvard University, opportunityinsights.org/national_trends, dostęp 31 sierpnia 2023 r.

8How the Young Spend Their Money, „Economist”, 16 stycznia 2023 r., www.economist.com/business/2023/01/16/how-the-young-spend-their-money.

9 Gary W. Evans, Childhood Poverty and Blood Pressure Reactivity to and Recovery from an Acute Stressor in Late Adolescence: The Mediating Role of Family Conflict, „Psychosomatic Medicine” 75, nr 7 (2013): 691–700.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

WSTĘP. BOGACTWO

Algebra bogactwa

Dlaczego bogactwo?

Zgoda rodziców

Liczba

Dwie kurtki i rękawiczka

Trudna droga

PRZYPISY KOŃCOWE