Nowy członek rodziny – Albert Albertson, czyli bohater książek dla dzieci.
09.03.2026Książki o Albercie, tłumaczone na kilkadziesiąt języków, rozeszły się dotąd w przeszło dziesięciomilionowym nakładzie w Szwecji i poza jej granicami, a na ich kanwie powstały spektakle teatralne i filmy animowane. Skąd taka popularność serii o Albercie?
Światowy fenomen
W Szwecji nazywa się Alfons Åberg, w Niemczech Willi Wiberg, a w Finlandii Mikko Mallikas. Pierwsza książka o Albercie Albertsonie, bo tak w Polsce nazywa się ten bohater, została wydana w Polsce w 2012 roku nakładem Wydawnictwa Zakamarki.
W formie papierowej przetłumaczone przez Katarzynę Skalską zostały opublikowane już 24 tytuły.
W 2025 roku na polskim rynku książki ukazało się pierwszych pięć książek cyfrowych o Albercie – w formie audio (czyta Wojciech Korszla) i e-booka. Wszystkie są dostępne w Legimi w katalogu bez limitu i szybko zyskały statut bestsellerów. Książki cyfrowe o Albercie zrealizowane zostały przez Bok-Makaren AB, a więc szwedzkiego wydawcę i właściciela praw. Posłuchać i przeczytać w aplikacji Legimi możemy następujące tytuły: „Dobranoc Albercie, Albertsonie”, „Pospiesz się, Albercie”, „Nieźle to wymyśliłeś, Albercie”, „Co się stało z Albertem?” oraz „Urodziny Alberta”.
Kultowa seria o Albercie Albertsonie jest w Szwecji wydawana od 1972 roku i liczy ponad trzydzieści tytułów. Autorka – Gunilla Bergström – otrzymała za nią wiele nagród i wyróżnień. W 2012 roku w Göteborgu otwarto Centrum Kultury Alfonsa Åberga, które odwiedzają rzesze fanów z całego świata. Czy jest jeszcze jakiś literacki bohater książek dla dzieci, który ma swoje prywatne muzeum? Oczywiście świat wielbicieli Alberta to też rozmaite gadżety takie jak puzzle i bingo z Albertem, pluszowe Alberty, piny, breloczki, koszulki…
Przedszkolak taki jak Ty!
Najmocniejszą stroną serii na pewno jest bohater – Albert, który w niejednym domu stał się kimś więcej niż postacią z książki i na pewno nie raz awansował na członka rodziny. Dzieci łatwo utożsamiają się z Albertem, rozpoznają w nim niektóre swoje zachowania i emocje takie jak np. radość zabawy, ciekawość świata, nieograniczoną fantazję, ale też złość, zazdrość czy strach.
Każdy tom to krótka opowieść o przygodach i codziennych sytuacjach z życia chłopca – o tym jak np. zdobywał nowe umiejętności i uczył się wiązać supły i kokardy, jak poradził sobie z zarozumiałymi kuzynami, jak postanowił, że nie chce się bić i został przezwany tchórzem, także o tym jak dopadły go wyrzuty sumienia, gdy pierwszy raz w złości uderzył młodszego kolegę, jak poradził sobie ze strachem przed ciemnością, jak odkrył, że dziewczyny też są fajne i warto się z nimi bawić i wiele, wiele innych.
Kim właściwie jest Albert? To zwyczajny chłopiec, przedszkolak, który mieszka w bloku na osiedlu z tatą i kotem Puzlem. Warto dodać, że w Szwecji po premierze pierwszej części o Albercie, książka budziła zdziwienie tym, że chłopcem opiekuje się wyłącznie ojciec, matka jest nieobecna. Czasami także w Polsce rodzi to w głowach odbiorców pytania, ale nie staje na przeszkodzie by seria zyskiwała coraz więcej małych i dużych wielbicieli, a Albert stawał się ulubionym rodzinnym bohaterem.
Albert jak każdy kilkulatek czasem ma problemy z zasypianiem, potrafi rano strasznie się grzebać przed wyjściem do przedszkola i jest niezwykle pomysłowy, zwłaszcza jeśli bardzo czegoś chce. W niektórych tomach oprócz Alberta, Taty i kota Puzla pojawiają się również: babcia Alberta, ciocia Fela oraz przyjaciele Alberta – wymyślony Molgan oraz prawdziwy Wiktor i prawdziwa koleżanka Mika. Wiek Alberta jest różny, czasami ma lat cztery, innym razem jest trochę starszy, ma lat pięć lub sześć, a nawet siedem i idzie do szkoły. Jedno jest pewne – fraza „To jest Albert Albertson, lat… ” rozpoczyna każdy tom z serii i od pierwszych słów wprowadza czytelnika w charakterystyczny rytm i nastrój.
Świat Alberta
Zdaję się, że przepisem na sukces serii o Albercie jest fakt, że historii, o których czytamy, to sytuacje z życia codziennego. Doskonale i z własnego doświadczenia zna je większość dzieci, czy ich dorosłych opiekunów. Ale to nie wszystko.
W książkach o Albercie brak moralizatorstwa, poznajemy świat z perspektywy dziecka, które przedstawione jest z szacunkiem, ze swoimi autentycznymi potrzebami, reakcjami czy zachowaniami. Dorośli w książkach o Albercie również nie są idealizowani, to ludzie z krwi i kości – Tata Alberta czasami woli palić fajkę i oglądać dziennik w telewizji niż bawić się z synem, a ciocia Fela zdecydowanie nie bierze pod uwagę preferencji Alberta i organizuje mu urodziny przede wszystkim wedle swego pomysłu.
To co również ogromnie ważne w serii książek o Albercie Albertsonie to humor. Czytając książki o Albercie nie sposób nie zaśmiać się głośno lub po prostu uśmiechnąć się pod nosem np. poznając opowieść o Tacie, który realizując codzienny rytuał usypiania syna sam pada w pewnym momencie ze zmęczenia i zasypia pierwszy. W wielu domach powiedzonko „Zaraz, tylko jeszcze…” po przeczytaniu tomu „Pospiesz się Albercie Albertsonie” jest kultowe, wszak czytamy to sformułowanie wielokrotnie i obserwujemy kolejne czynności, które Albert bezzwłocznie musi wykonać zanim będzie gotowy by wyjść do przedszkola. W przypadku książek dla dzieci często dzieje się tak, że te same tytuły są wspólnie, rodzinnie czytane i słuchane na okrągło i w efekcie wszyscy znamy je już we fragmentach lub w całości na pamięć, wręcz recytujemy, a niektóre stwierdzenia przechodzą do codziennego, rodzinnego alfabetu i są używane w praktyce przez domowników. Ma na to wpływ komizm danej sytuacji w fabule książki, rytmiczność i chwytliwość danego tekstu.
Dodatkowym i ważnym elementem wyróżniającym serię książek o Albercie są ilustracje, których autorką jest również Gunilla Bergström. Jak na współczesne czasy są one trochę retro i paradoksalnie dzięki temu mogą wydawać się też dość śmiałe i nowoczesne. Zastosowana przez autorkę forma kolażu łączy rysunki, wycinki z gazet, faktury materiałów. To ilustracje proste, niekiedy karykaturalne, przywodzące na myśl pierwsze „prymitywne” rysunki dziecka. Spostrzegawczyodbiorca dostrzeże, że ilustracje są bogate w ciekawe detale – możemy odszukać smaczki z minionej epoki, charakterystyczne dla designu z lat 70 i 80-tych minionego wieku.
Świat sportretowany w książkach o Albercie jest daleki od ideału, a bliski rzeczywistości. Czasami widzimy bałagan charakterystyczny dla pokoju przedszkolaka, innym razem czujemy swojskość i ciepło domu zauważając pobrudzone naczynia na kuchennym stole i rozsypane okruszki. Odnajdujemy się zatem dobrze zarówno w tematach poszczególnych historii o Albercie, jak i sposobie komunikacji bohaterów oraz całym świecie przedstawionym, także za pomocą ilustracji.
Klimat retro można dostrzec w serii o Albercie na wielu płaszczyznach i może to być dobry pretekst do ciekawej rozmowy z młodym, współczesnym odbiorcą. Seria jest już przecież w Szwecji wydawana od ponad 50 lat, a w Polsce od lat trzynastu i nie sposób przeoczyć niektórych „niedzisiejszych” szczegółów jak np. faktu, że Tata Alberta czyta wielką, papierową gazetę lub rodzajów zabaw na urodzinach Alberta, które mogą zdawać się nie tylko staromodne ale też inspirujące. Albert z przyjaciółmi, oczywiście pod batutą energicznej i zorganizowanej cioci Feli, bawią się m.in. w dorysowywanie, z zasłoniętymi oczami, ogonka śwince na plakacie, w zgadywanie ile fasolek jest w słoiku, czy też w konkurencję „sadzawka z rybami”, która polega na wyławianiu wędką zza zasłony torebki z łakociami. Warto dodać, że oldskulowe elementy serii książek o Albercie w niczym nie umniejszają jej wartości, a to co nadal w tej serii najbardziej pociąga każdego z odbiorców to realność sytuacji, zachowań i bycie blisko dziecka, a także jego dorosłego opiekuna. Bo pewne zjawiska i wartości się nie starzeją.
Synchrobooki o Albercie Albertsonie na Legimi:
„Dobranoc, Albercie Albertsonie”
Albert czasem trochę rozrabia, a czasem jest grzeczny.
Dziś rozrabia, bo jest bardzo niezadowolony, że musi iść spać.
– Tato, poczytaj mi książkę! – prosi.
„Pospiesz się, Albercie”
Albert szykuje się do przedszkola.
– Jesteś gotowy? – woła tata z kuchni.
– Jeszcze tylko sweter – mówi Albert i bierze sweter z krzesła.
O, tu leży bluzka Lisy! Lisa to lalka Alberta. Ona też się przecież musi ubrać!
– Albercie, idziesz? – woła znowu tata.
– Tak, tylko jeszcze…
„Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”
Kiedy tatusiowie chcą mieć spokój, nie za bardzo przejmują się tym, co robią dzieci.
Dziś tak właśnie jest. Tata czyta gazetę.
– Mogę się pobawić skrzynką z narzędziami? – pyta Albert.
– Mmm – mówi tata. – Ale uważaj na piłę.
„Co się stało z Albertem?”
Albert jest już duży – jutro rozpoczyna szkołę.
Tylko dlaczego nagle zrobił się taki cichy i posłuszny?
Tata domyśla się, że Alberta coś dręczy.
Czyżby się bał pierwszego dnia szkoły?
„Urodziny Alberta”
Albert właśnie skończył sześć lat.
Ciocia Fela postanawia zorganizować mu prawdziwe przyjęcie urodzinowe i z zapałem zabiera się do pracy.
Tylko kto wie lepiej, kogo zaprosić i w co się bawić – Albert czy ciocia?


