Żytnia kuma - Małgorzata Maj - ebook

Żytnia kuma ebook

Małgorzata Maj

0,0
8,00 zł

lub
Opis

Ania i Hania - bliźniaczki, a jakże różne od siebie. Ania psotka, pakuje się w kłopoty. Hania to rozsądna dziewczynka. Czy uratuje swoją siostrę, która dostała się w sidła wiedźmy czającej się w łanach żyta?

Bajka „Żytnia kuma” dostała wyróżnienie w konkursie „Książka przyjazna dziecku”, organizowanym przez Muzeum Zabawek i Zabawy. Jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 8 do 14 lat.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 17




Za górami, za lasami, na krańcu naszego kraju, było sobie małe miasteczko. Mieszkańcom dobrze się tu wiodło i nikt nie narzekał. Burmistrz nie miał zbyt wielu kłopotów na głowie, ponieważ wszyscy mieszkańcy byli dla siebie mili, pogodni i szanowali się nawzajem. Na przykład, kiedy pani Piekarzowej zabrakło mąki na chleb, pan Młynarz chętnie jej pożyczył i dołożył jeszcze dodatkowy worek na zapas.

Miasteczko było ciche i spokojne. Nigdy tam się nic złego nie działo. Nie było tam ani złodziei, ani chuliganów. Mieszkańcom odmierzał czas stary zegar. Dawno temu zawieszono go na wieży miejskiego ratusza, czyli tam, gdzie urzęduje burmistrz. Dzięki temu w miasteczku panował ład i porządek. Pociągi i autobusy odjeżdżały punktualnie, sklepy otwierano o właściwej godzinie, rodzice nigdy nie spóźniali się do pracy, dzieci stały gotowe przed klasą lekcyjną, kiedy dzwonił dzwonek na pierwszą lekcję. Nawet słońce było wdzięczne zegarowi, ponieważ wiedziało, kiedy ma wschodzić, a kiedy zachodzić.

Na skraju miasteczka, w małej chatce mieszkało młode małżeństwo. Mąż pracował w fabryce a żona zajmowała się domem. Domu pilnował pies Burek, który mógł wygrzewać się na słońcu i drzemać na ganku do woli, ponieważ żadne niebezpieczeństwo nie groziło temu domostwu. Sny miał przepiękne, więc często sobie spał z uśmiechem na pysku. Czasami tylko kotek Psotek z sąsiedztwa mu dokuczał. Był to młody kociak i w głowie mu były jedynie zabawy. Burek nie miał ochoty na figlowanie, więc Psotek często musiał sobie szukać innego zajęcia. Życie płynęło tu spokojnie i bez niespodzianek.

Aż pewnego