Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego - Adam Fischer - ebook

Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego ebook

Adam Fischer

0,0

Opis

 

Wszechstronne i obszerne omówienie zwyczajów i wierzeń związanych z umieraniem, śmiercią i pogrzebem. Dotyczy nie tylko Polski, ale także innych krajów. Interesująca lektura oraz okazja do refleksji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 540

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Adam Fischer

ZWYCZAJE POGRZEBOWE

LUDU POLSKIEGO

Wydawnictwo Estymator

Warszawa 2020

Okładka: Natalia Orzech

ISBN: 978-83-66719-10-1

Tekst zaczerpnięto z I wydania tej książki przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Lwów 1921. Został on, na potrzeby niniejszego e-booka, nieco skrócony i poddany korekcie. Pominięto przypisy i spis literatury.

SPIS TREŚCI

I. WSTĘP

(1) Lęk przed śmiercią

(2) Przyczyny śmierci:

(3) Problem zwyczajów pogrzebowych

II. ZAPOWIEDZI ŚMIERCI

(4) Wycie psa

(5) Koń

(6) Kret

(7) Sowa i puszczyk

(8) Kruk i pokrewne

(9) Kukułka, sroka, sojka, jaskółka i dzięcioł

(10) Piejąca kura

(11) Wąż, łasica, świerszcz, trupia główka

(12) Dziwne odgłosy

(13) Spadanie obrazu

(14) Blask i dym świecy

(15) Niezwykłe zdarzenia w zajęciach rolnych

(16) Cień ludzki

(17) Żółta plama

(18) Brak tężca pośmiertnego

(19) Złowrogie sny

(20) Luźne przykłady

III. CHWILA KONANIA

(21) W obliczu śmierci

(22) Ciężka śmierć wynikiem zaklęcia lub czarów

(23) Cudowne środki, zapobiegające ciężkiemu konaniu

(24) Wyjmowanie poduszki z pod głowy

(25) Układanie na ziemi

(26) Wyzwalanie duszy

(27) Cisza ułatwia skonanie

(28) Gwiazda spadająca

IV. Z CHWILĄ ŚMIERCI

(29) Ubieranie zmarłego

(30) Unikanie węzła

(31) Związywanie zmarłego

(32) Zamykanie oczu i ust

(33) Zawieszanie pracy

(34) Ogień a zwłoki

(35) Trup jako tabu

(36) Budzenie śpiących

(37) Wylewanie wody

(38) Zasłanianie zwierciadła

(39) Zatrzymywanie zegara

(40) Przewracanie sprzętów

(41) Dzwonienie za umarłych

(42) Oznaczanie domu żałoby

(43) Zawiadamianie o śmierci

V. WYSTAWIENIE ZWŁOK

(44) Układanie w trumnie

(45) Trumna

(46) Obdarzanie zmarłego

(47) Dawanie pieniędzy do trumny

(48) Dawanie paznogci do trumny

(49) Jajko w trumnie

(50) Wkładanie do trumny przedmiotów na czyjąś zgubę

(51) Zmarły upomina się o swą własność

(52) Światło przy zwłokach

(53) Przygotowywanie krzesła i ręcznika dla umarłego

(54) Ustawianie posiłku obok zmarłego

(55) Częstowanie odwiedzających

(56) Czuwanie przy zwłokach

(57) Śpiewanie pieśni żałobnych

(58) Moc magiczna zwłok

(59) Szkodliwe oddziaływanie zwłok na płodność

(60) Słoma z pod umarłego i wióry z trumny

VI. ZAWODZENIE NAD ZWŁOKAMI

(61) Opłakiwanie zmarłego

(62) Zakazy opłakiwania

VII. WYPROWADZENIE ZWŁOK

(63) Czas i sposób wynoszenia zwłok

(64) Pożegnanie zmarłego

(65) Unikanie i stosowanie żelaza

(66) Sypanie zboża

(67) Wynoszenie nogami naprzód

(68) Wylewanie wody

(69) Rozbijanie naczyń

(70) Uderzanie trumną o próg

(71) Zamykanie drzwi

(72) Zawiadamianie bydła i pszczół

(73) Przewożenie zwłok

(74) Zwierzęta wiozące zwłoki

VIII. POCHÓD ŻAŁOBNY

(75) Trzykrotne cofanie wozu

(76) Szybkość jazdy

(77) Zakaz używania bicza

(78) Okólna droga

(79) Pochód żałobny

(80) Pogrzeb bezżennych

(81) Przemowa pożegnalna

(82) Strój żałobny

(83) Jechanie na wozie ze zwłokami

(84) Niesienie kaszy

(85) Muzyka na pogrzebie

(86) Zakaz wiezienia zwłok przez pola

(87) Zakaz patrzenia oknem

(88) Zakaz jedzenia w czasie pogrzebu

(89) Spotkanie pogrzebu

(90) Dusze błądzące

(91) Zrzucanie słomy w drodze

(92) Dusze spotykają się w zaświatach

(93) Zakaz czytania wszystkich wigilij

(94) Rodzina nie idzie na cmentarz

IX. CHOWANIE ZWŁOK

(95) Składanie zmarłego w grobie

(96) Przesądy związane z mogiłą

(97) Chowanie twarzą ku wschodowi

(98) Rzucanie ziemi na zwłoki

(99) Przystrajanie mogiły

(100) Ciernie na mogile

(101) Sypanie maku

(102) Pokarmy na grobie

(103) Zakaz rwania kwiatów z mogiły

(104) Chowanie zmarłych śmiercią nienaturalną: a) Samobójcy, b) Zabici, c) Położnice

(105) Poezja nagrobkowa

(106) Ziemia wyrzuca zwłoki

(107) Zakaz oglądania się

(108) Powrót z pogrzebu

(109) Oczyszczalne umywanie

X. UCZTA KU CZCI ZMARŁEGO

(110) Stypa

XI. ZAKOŃCZENIE

(111) Zestawienie wyników ogólnych

I. WSTĘP

(1) Lęk przed śmiercią

W ogromie zjawisk, jakie człowieka otaczają, oraz w nim tkwią składają się na pewien całokształt zwany jego życiem, nic nie wywiera tak silnego wrażenia, jak właśnie ta chwila końcowa życia — śmierć. Wtedy bowiem urywa się wszelkie rozumowanie dociekanie przez mniej lub więcej rozwinięty umysł nad istotą wszechrzeczy, nad zagadnieniem bytu. Człowiek jako coś żyjącego Przestaje istnieć. Ciało jego rozkłada się i przemienia na jakąś zupełnie inną substancję, cała strona psychiczna nagle znika i zamiera, a wszelkie więzy, łączące jednostkę z dotychczasowem otoczeniem jej, nagle rwą się. Cały proces odznacza się zbyt wielką tajemniczością i zagadkowością, aby nie skłaniał do zastanowienia się i rozważania ciekawego zjawiska. Ponieważ zaś nie ma żadnych oczywistych zewnętrznych danych, któreby dozwoliły wyrobić sobie pewne zdanie o tej nagłej przemianie stanu żywego w stan martwy, więc wynika stąd zaniepokojenie i powoduje rozmaite fantastyczne objaśnienia tego nagłego zaniku ludzkich sił żywotnych. O ile jest to umysł człowieka, stojącego na pewnym wyższym poziomie kulturalnym, stwarza on sobie w tym celu przeróżne systemy filozoficzne i religijne, jeśli zaś stara się to zrozumieć dziecinna jeszcze prawie psyche człowieka pierwotnego, powstają dziwne i dziwaczne wierzenia, podania i przesądy.

Ponieważ zaś fakt śmierci bardzo silnie każdą jednostkę ludzką dotyka, więc też i obfitość odnośnych prób objaśnienia wytłumaczenia tego problemu nie ma prawie sobie równej; badania etnologiczne stwierdziły dziś już z całą dokładnością, że ludy, stojące nawet na najniższym stopniu rozwoju, niemal zawsze mają jakieś wierzenia w stosunku do śmierci i że na nich to właśnie opierają się w znacznej części ich wyobrażenia religijne. Wogóle bowiem w religjach pierwotnych do tematów religijnych należą elementarne kryzysy życia, jak narodziny, małżeństwo i śmierć. Czynności religijne związane są zaś ściśle z socjologicznemi funkcjami rodziny. Dlatego śmierć jednego z członków rodziny prowadzi do czynności żałobnych, pogrzebowych, będących dalszym ciągiem obowiązków względnie przywilejów, których zmarły za życia używał, względnie, którym podlegał. Temat tych wierzeń tak żywotny i zasadniczy, że zmylił nawet niektórych socjologów i etnologów. Stąd poszło, że Herbert Spencer i uczeń jego, Grant Allen przy rozważaniach nad genezą religji wzięli za punkt wyjścia cześć dla duchów osób zmarłych.

(2) Przyczyny śmierci

Człowiek pierwotny obawia się śmierci wobec tajemniczości jej działania i dziwnych sposobów występowania tej siły wobec otoczenia. Lęk pochodzi głównie wskutek nieznajomości przyczyny, którą też rozmaicie się wyjaśnia.

a) Dusza rozłącza się z ciałem.

Wyobrażenia o tego rodzaju przyczynie zgonu są rozpowszechnione na całej kuli ziemskiej. Powstały te wierzenia na podstawie osądzania istot i rzeczy dokoła siebie wedle własnych warunków życia. Nie rozumiejąc dobrze swego otoczenia, umysł pierwotny fałszywie sądził nie tylko o własnem życiu, ale też o życiu innych istot żywych, albo rzeczy nieżyjących, którym życie przypisywał. Stąd wytworzyło się wyobrażenie duszy, niby czegoś, czego nie można się dotknąć, ale co miało taką postać, jak sam człowiek. We śnie bowiem spotykał innych ludzi, rozmawiał z nimi, chodził z nimi na polowanie, niby w rzeczywistości. Nie mogąc snu tego inaczej zrozumieć, umysł pierwotny przyszedł do przekonania, że w człowieku mieszka inny człowiek bezcielesny takiej samej postaci, jak on sam, z podobnemi zupełnie znamionami potrzebami. Wobec tego zaś, że człowiek śpiący, nie rusza się, nie mówi, nie patrzy, itd. w ogóle jest jakby nieżyjący, powstało przekonanie, że w człowieku istotnie jest jeszcze inny człowiek, który gdy z ciała wyjdzie, ciało leży bez życia. Tak powstało wyobrażenie „czegoś”, co człowieka ożywia, — duszy. A zarazem w związku z tern powstał pogląd na śmierć, jako na sen. I człowiek pierwotny nie umie dobrze rozróżniać snu od śmierci, a więc czy „inny człowiek” wyszedł z niego na chwilę tylko, czy też na zawsze i już nigdy nie powróci. Śmierć więc, to taki sam sen, sobowtór tylko na dłużej się odłączył, ale przyjdzie czas, że wróci. Jeszcze człowiek nowoczesny mówi: „Spoczywaj w pokoju”, „Śpij snem wiecznym”, nie myśląc o tern, że te słowa, których dziś używa się tylko przenośnie, niegdyś miały dosłowne znaczenie. W Grecji u Homera Hypnos i Thanatos występują kilkakrotnie jako para braci, których serdeczny stosunek oddany z wielką subtelnością. Wedle Teogonji Hezjoda obaj byli synami bogini Nocy, a ich stosunek braterski stanowił często ulubiony temat poetów i artystów greckich. Tak też wyobrażano ich na skrzynce, ofiarowanej przez tyrana Hypselosa do świątyni Hery w Olympji. Podobne przekonanie spotyka się u ludów pierwotnych. Wedle Arbousseta mają Buszmeni przysłowie: „Śmierć jest tylko snem”. Przykładów takich można by wiele przytoczyć, na nich to oparła się też animistyczna teorja Tyiora, określająca religję, jako wiarę w istoty duchowe. Dowód, że w człowieku może być jakaś istota bezcielesna, widziano w tem, gdy odbijał się dokładny obraz jego w wodzie lub zauważono cień i oddech; od tego mianowano wprost duchy zmarłych. Zdaniem Karłowicza np. szczep aryjski był skłonny do utożsamiania duszy z oddechem, tchnieniem raczej, niżeli z krwią i sercem. We wszystkich językach słowiańskich przeważa dech, dusza i duch. Duszę utożsamiano pierwotnie nie tylko jednak z krwią, sercem i tchnieniem: mnóstwo innych wymyślano dla niej natur i postaci. Okazuje się to ze wskazówek wierzeniowych w chwili zgonu ludzkiego, kiedy dusza opuszcza ciało, najczęściej w postaci widomej; bywa nią para, cień, ognik, płomyk, motyl, gołąb lub inny ptak, mysz, kot, elf, wąż i w ogóle istoty, które lotnością swą, drobnym kształtem lub też skłonnością do uciekania i chowania się zwróciły na siebie uwagę.

b) Śmierć wynikiem działania nadprzyrodzonej siły.

Człowiek pierwotny w śmierć naturalną nie wierzy, ale uważa ją jedynie za wynik działających sił nadnaturalnych. Rozmaicie jedynie uzasadnia się to wystąpienie bóstwa lub ducha. Więc raz jest karą za, nieposłuszeństwo względem woli bożej; ten biblijny punkt widzenia spotyka się także w podaniach ludów pierwotnych, jak na to zwraca uwagę Hartland (Baganda, Środkowa Afryka, Massai, New South Wales). U innych plemion jest to jedynie wynikiem bożego przekleństwa bez związku z winą, a zależne od innych wyobrażeń religijnych. Taką siłą wyższą jest jakieś zwierzę, księżyc itd. Wobec tej, ciążącej nad wszystkimi nieodmiennej grozy, wytwarza się pewne fatalistyczne usposobienie wobec śmierci, powszechne u naszego ludu. Wyraża to opis chwili śmierci w Studziankach „Cicho poddają się nieubłaganej konieczności. Spokój nie płynie bynajmniej z żywej pogodnej chrześcijańskiej wiary. Na rezygnację przedśmiertną wpływa zupełna bierność wobec wszelkich sił przyrodzonych i żywiołowych. Chłop, gdy pojmie, że musi coś nastąpić nieodwołalnie, poddaje się od razu, bez skargi, bez buntu tak, jak rzeka, co wstecz płynąć nie usiłuje”. Cały ten zakres życia emocjonalnego z jednej strony, a religijnych wierzeń i praktyk z drugiej wyraża się bardzo intensywnie w rytuale pogrzebowym, w ogóle żałobnym, tj. odnoszącym się do ciała i duszy zmarłego.

c) Czary powodują śmierć.

Bardzo często przypisuje się śmierć czarom, a więc złośliwemu aktowi pewnego otwartego lub skrytego wroga, nie gwałtownemu wystąpieniu, ale mistycznemu sposobowi magicznemu. Umysł pierwotny ma niejednokrotnie przekonanie, że człowiek umiera tylko dlatego, bo ktoś mu śmierć niewidzialnemi czarami sprowadził. Wszędzie ukryte są niewidome siły, a cała mądrość człowieka polega na umiejętnem unikaniu jednych, wyzyskiwaniu drugich, bronieniu się, upraszaniu, zmuszaniu, wypraszaniu, oszukiwaniu tych potęg niewidzialnych, których igraszką słaba, niezaradna, ledwie myśleć poczynająca istota ludzka. Śmierć naturalna u ludów pierwotnych nie istnieje. Na Złotem Wybrzeżu pytają się nieboszczyka, kto winien jego śmierci, zawsze bowiem ktoś musi być sprawcą. W ogóle pewne plemiona w Australji i Ameryce południowej wierzą mocno, że gdyby ludzie nie ulegali czarom i nie ginęli zabici, wcaleby nie umierali. Dlatego Afrykanie zawsze starają się dojść, z przyczyny jakiego czarownika umarł ich współtowarzysz i tylko przelanie krwi za krew może ich zadowolić. Podobne przekonanie spotyka się takie w Europie, np. u południowych Słowian, wedle których zawsze czary sprowadzają śmierć. Karłowicz zwrócił zaś słusznie uwagę, źe w dalszem rozwinięciu pojęcia nienormalności i nienaturalności wszelkich chorób i śmierci, Słowianin uosabia i używotnia choroby, zarazy i śmierć; występują też one upostaciowane w kształtach ludzkich lub zwierzęcych (zaraza, cholera, febra, ospa itd. Wyobrażenie śmierci u ludu polskiego, jako chudej baby z kosą, która człowiekowi ścina głowę — powszechne i na to możnaby przytoczyć niezliczone przykłady. Brak natomiast materjałów, któreby wskazywały istnienie przekonań o czarach, jako powodach śmierci wogóle, u ludu polskiego; nie wynika jednak stąd, jakoby wierzeń tych u nas wcale nie było, czegoś przeciwnego dowodzą bowiem znane bardzo liczne praktyki o sposobie zaczarowania kogoś na śmierć. Jedynie przygodny i niesystematyczny sposób zbierania danych etnograficznych w Polsce jest przyczyną, dla której niema w znanych nam zbiorach materjałów stanowczych wyjaśnień w tej kwestji.

(3) Problem zwyczajów pogrzebowych

Odnoszenie się człowieka do zmarłej, szczególnie mu bliskiej osoby, składa się z różnorodnych czynników, w których strach przed nią i żal za nią odgrywają główną rolę; wszystko występuje oczywiście na tle ogólnego zaburzenia równowagi umysłowej, rozpaczy itd. Czynniki to zbyt żywotne i zasadnicze, aby nie wystąpiły na pierwszy plan w wierzeniach i aktach magiczno – religijnych wszystkich ludów. Wyobrażenia takie posiada każdy lud pierwotny i utrzymały się one w mniejszym lub większym stopniu po dzień dzisiejszy nawet u ludów kulturalnych, pomimo usiłowań Kościoła katolickiego przez długie wieki, aby te pierwotne przesądy wykorzenić i zastąpić wyobrażeniami wiary chrześcijańskiej. Cały ten światopogląd ludowy przetrwał w mniejszym lub w większym stopniu prawie wszędzie i również u ludu polskiego. Jak zagadnienie to przedstawia się na polskiem terytorjum etnograficznem, usiłuje rozważyć niniejsza praca. Zakres wierzeń związanych ze śmiercią jest jednak tak rozległy, że nie sposób traktować go w całej rozciągłości, gdyż wiąże się z tem wiele kwestyj bardzo zawiłych i obszernych; badanie może więc wydać tylko wtedy jakiekolwiek wyniki, o ile z góry zakreśli się Pewne ścisłe granice i budowę pracy. W danym wypadku konieczne to ze względu na wspomnianą rozlewność tematu; najlepszym dowodem może być fakt, że w literaturze obcej niema właściwie wyczerpującego a przejrzystego opracowania zwyczajów pogrzebowych. Literatura niemiecka w tej kwestji odznacza się jak zwykle niebywałą obfitością, ale żadne z tych dzieł nie zasługuje na miano zasadniczego i wszechstronnie rozwiązującego cały problem. W polskiej etnologji, prócz drobnych przyczynków i artykułów, podobnej pracy nie było. Tern trudniejsze jej zadanie. Dlatego temat trzeba było ściśle ograniczyć wyłącznie do rozważań nad samym rytuałem pogrzebowym ludu polskiego, a zostawić do studjów późniejszych następujące opracowania: (1) Święta ku czci zmarłych. (2) Wyobrażenie śmierci u ludu. 3) Duchy zmarłych błądzące po świecie, upiory, strzygonie itd. (4) Ludowe wyobrażenia zaświatów.

Metoda badania będzie tego rodzaju, że, przedstawiając zjawiska etnograficzne polskie, uwzględni także inne bliskie nam dziedziny, przede wszystkiem słowiańskie, a obok nich w ogóle ościenne. W nauce bowiem jak w życiu wszystko odróżnić można tylko przez porównanie. Czyje oko nie odróżniałoby innych barw prócz czerwonej, ten nie znałby barw wcale, nie wiedziałby, że ta, na którą patrzy, jest czerwona. Dopiero przez porównanie wie i widzi, że jest ona nie inna lecz właśnie czerwona. Poznajemy więc 'lepiej lud polski, podkreślając cechy charakterystyczne Indjan czy Ajnów, bo wtedy dopiero zaczynamy dostrzegać w nim to, co stanowi jego rysy zasadnicze, charakterystyczne, a czego przedtem nie widzieliśmy, bośmy widzieć nie mogli. Więc i w tem studjum będzie się w całej pełni używać, a może i nadużywać metody porównawczej, aby tem żywiej uwypuklić i objaśnić rodzime zjawiska etnograficzne. W zestawieniach uwzględniać się będzie tylko przykłady charakterystyczne i objaśniające istotę danego zwyczaju, a nie mnożyć jedynie bez liku i bez celu różne zupełnie identyczne przykłady, jak to tak często czyni szczególnie szkoła niemieckich etnologów. W ogóle zaś w rozważaniach idzie mi zawsze tylko o krytyczne objaśnienie faktu bez poddawania się którejkolwiek z obecnych czy dawnych teoryj etnologicznych.

Zestawienie obrzędów pogrzebowych indoaryjskich dowodzi zgodności ceremonjału u wszystkich ludów i pozwala w całym rytuale wyróżnić cztery akty: (1) Wystawienie zwłok. Umarłego po uroczystem umyciu i ubraniu ustawia się celem oglądania go przez krewnych i przyjaciół. (2) Zawodzenie po umarłym przez wszystkie fazy pogrzebu, ale szczególnie w czasie wystawienia zwłok trwają zawodzenia żałobne kobiet, którym towarzyszą gwałtowne i namiętne wybuchy bólu. (3) Wyniesienie zwłok i pogrzeb właściwy. Trzeciego dnia wynoszą zwłoki z domu i jedzie się na cmentarz. (4) Uczta pogrzebowa, którą się przyrządza po powrocie z cmentarza. W czasie tej stypy wspomina się tylko o dobrych czynach zmarłego.

W rozważaniach nad zwyczajami pogrzebowemi ludu polskiego obok tych czterech momentów zasadniczych trzeba uwzględnić także liczne okoliczności towarzyszące, a więc przepowiednie śmierci, chwilę konania, przesądy i czary związane,z ciałem zmarłego i t. d.

II. ZAPOWIEDZI ŚMIERCI

Śmierć, jako następstwo działania sił zaziemskich, zapowiadają różne niezwykłe oznaki. Wśród tych przepowiedni najczęstsze jest dziwne zachowanie się zwierząt. Szczególnie powszechnie uważa się za niezawodną wróżbę śmierci — wycie psa.

(4) Wycie psa

a) Obszar etnograficzny polski.

Pies wyjący jako zwiastun śmierci znany jest na całym obszarze etnograficznym polskim. Już Gołębiowski zanotował: „Pies na łańcuchu gdy w nocy wyje, śmierć jednego sprzątnie z domu, albo wojnę to znaczy”. W Poznańskiem wycie psa wróży śmierć. Na Śląsku zapowiada śmierć również wycie psa w nocy lub szczekanie z pyskiem zwróconym ku ziemi. W Małych Kończycach koło Zebrzydowic na Śląskugdy pies wyje pysk na dół zwiesiwszy, znak to, że ktoś wkrótce umrze. W okolicach Działdowa panuje przekonanie, że śmierć przychodzi przez trzy wieczory z rzędu, ażeby oznajmić o zgonie czyimś jego krewnym. Psy widzą ją i wyją żałośnie. W Prusach Wschodnich pies wyje, gdy widzi śmierć. Wtedy, gdy mu się przystąpi ogon i spojrzy między uszyma, można zobaczyć śmierć. Wierzenia tego rodzaju spotyka się też u Kaszubów. Na Pomorzu Kaszubskiem wierzą, że, gdy wieczorem lub w nocy psy wyją, ktoś wkrótce umrze we wsi. Wierzenia podobne na kaszubskim brzegu w ogóle częste. Na Kaszubach i w Malborskiem mówią również, że skoro pies wyje, widzi śmierć zbliżającą się do wsi, trzeba zaś patrzeć pomiędzy jego uszami, aby ją także ujrzeć. W ziemi dobrzyńskiej gdy psy wyją pod oknami, ktoś umrze. W Kaliskiem mówią, że śmierć zjawia się w postaci czarnego psa, gdy jest w domu konający. W okolicy Siewierza, Żarek i Pilicy wróży śmierć, kiedy pies wyje w progu chaty, trzymając łeb na dół. W okolicach Pińczowa pies tylko jeden widzi zawsze śmierć, kiedy ta przychodzi do człowieka; dlatego też nie daje jej przystępu do takiego domu, w którym znajduje się chory i warczy na nią. A kiedy śmierć z dopuszczenia boskiego ma rychło zabrać człowieka, to z żałości i boleści wyje przenikliwie. W Sieradzkiem pies wyjący, gdy trzyma głowę do góry, zwiastuje pożar, gdy na dół zaś, wietrzy śmierć. Wierzenie znane w ogóle w Krakowskiem. W pow. chrzanowskim w okolicy Rudawy gdy pies bez powodu wyje, śmierć się przybliża. Pies albo kot czarny zawsze widzi śmierć idącą po człowieka. W Andrychowie, gdy pies wyje i pysk zwrócony trzyma ku niebu, wróży komuś zgon. Wedle ludu nadrabskiego, pies wyciem zwłaszcza powtórzonem do trzeciego razu zapowiada śmierć jednemu z domowników lub sąsiadów. Pies jedyny ze zwierząt widzi śmierć przychodzącą po człowieka i warczy na nią, zbliżającą się do domu, w którym leży chory, gdy zaś śmierć wchodzi do izby, wyje przeraźliwie. W Przebieczanach, w pow. wielickim nie lubią słuchać wycia psa, gdyż „będzie coś nowego”, a wyszedłszy dla uspokojenia wyjącego, uważają, w którą stronę wyje; jeżeli do góry, to „śmierć węszy we familii”. Jeżeli wyje pies przed domem chorego, mówią: „Mój Boże, to już umrze, pies daje oznakę”. Gdy umierający jest w domu, nie wpuszczają do domu ani psa ani kota. Także w Radłowie, Dukli, Izdebniku i Choczni wróżą śmierć z wycia psa. W Czarnym Dunajcu wycie psa zapowiada śmierć w sąsiedztwie. W Krościenku i Zabełczu, gdy pies wyje w domu trzyma pysk na dół, to jest oznaką choroby, na którą ludzie mrzeć będą. W Białobrzegach, w pow. Łańcuckim pies kopiąc doły koło domu, zaznacza, że ktoś z rodziny mieszkającej w owym demu, wkrótce umrze; ma on bowiem widzieć zbliżającą się śmierć. Pies wyjąc z podniesioną głową do góry przepowiada pożar, ze spuszczoną głową ku ziemi zaś wojnę. Podobnie wierzą w Żołyni w pow. przemyskim. W Ropczyckiem wycie psa przed progiem lub przed oknami zapowiada śmierć. Wierzenia takie spotyka się w całej Galicji Zachodniej. W Siedleckiem we wsiach Krzesk i Królowa Niwa wycie psa oznacza śmierć jak w ogóle nieszczęście. W okolicach Nałęczowa w Lubelskiem podobne wierzenia. Wedle ludu polskiego z okolic Zamościa i Hrubieszowa żałobne wycie psów jest przepowiednią wojny lub w ogóle jakiejś śmierci powszechnej w okolicy. Przejmuje to słuchających lękiem, szczególnie wtedy, gdy w czasie wycia psy podnoszą pysk do góry, albo też przy tem kopią ziemię. Przyczem przypominają się też wiersze z „Konrada Wallenroda”: „A psy wieśniaków zarywszy pysk w ziemi. Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją”.

Godzi się może przytem zwrócić uwagę także na znany rysunek Artura Grottgera, gdzie duch zabitego żołnierza zjawia się w chałupie włościańskiej, widzialny tylko dla maleńkiego dziecka w kolebce i dla psa; obrazek zaczerpnięty widocznie również z wierzeń ludowych. Szlachta polska w Delejowie w pow. Stanisławowskim wierzy, że gdy pies wyje, prowadzi rozmowę z djabłem, zresztą przeczuwa również ogień, chorobę lub śmierć któregoś z domowników.

b) Terytorjum ościenne i pokrewne.

Analogiczne wyobrażenia spotykamy na całym obszarze etnograficznym słowiańskim. W Czechach, w okolicy Rokycan, gdy pies koło domu wyje, ktoś wkrótce umrze. Przesądy takie znane są na terytorjum czeskiem zarówno ludności czeskiej jak niemieckiej; psy odznaczają się tak bystrym wzrokiem i zdolnością przeczucia, że nawet śmierć mogą zauważyć i dają o tem znak wyciem; gdy pies wyje naprzeciw drzwi, umrze ktoś w domu, jeśli zaś odwraca się od drzwi, ktoś w sąsiedztwie. Jeśli się psa odpędzi i stanie na jego miejscu, można wtedy zobaczyć śmierć. W Lusztenicach zaś opowiadają, że koło domu, gdzie leży umierający, krąży duży czarny pies, który po śmierci chorego zaraz znika. U Słowaków spotyka się mniemanie, że gdy pies koło domu grzebie, wkrótce ktoś umrze. Na Łużycach w którym domu pies wyje i wielkie dziury wygrzebuje, tam ktoś umrze. W Chorwacji szczególnie taki pies, który ma plamę na czole, odznacza się zdolnością widzenia śmierci, o czem daje zawsze znać wyciem. W ogóle u południowych Słowian i na całym półwyspie bałkańskim wierzenie o złowróżbnem wyciu psa prawie powszechne. W Bułgarji wycie psa także śmierć oznacza. Pies bowiem czuje zbliżanie się duchów. Również gdy jamę wygrzebuje w ziemi, wróży to kopanie grobu komuś z domowników. W Puciłkowiczach na Białej Rusi, jeśli pies wyje, zwróciwszy pysk ku ziemi, ktoś z domowników umrze lub bydlę padnie. Jeżeli koty i psy stronią od chorego, chory żyć nie będzie. Białorusini w gub. Witebskiej wycie psa z pyskiem zwróconym na dół lub grzebanie jamy pod oknem uważają także za zapowiedź zgonu. Podobne zapatrywania ma lud małoruski; gdy pies wyje często wieczorem lub ranem, spuściwszy pysk na dół, śmierć w chacie zagości, natomiast wycie ku górze oznacza ogień lub wojnę. Na Podgórzu wschodnio-galicyjskiem pies może widzieć ducha a wróży śmierć, kopiąc jamę i wyjąc z głową na dół zwróconą. Wierzenia takie znane też w okolicy Sniatyna i na Wołyniu. Na Rusi południowej w okolicy Nowej Uszycy i w ogóle mówią, że w której stronie pies wyje, w tej stronie będzie pomór, jeśli przed domem to w domu, jeśli przed oknami chorego, chory umrze. W Rosji wycie psa i kopanie jamy uważa się za pewną oznakę zbliżającej się śmierci. Na Litwie wycie jednego psa, szczególnie gdy na węgieł domu swego gospodarza spogląda, wróży niezawodną śmierć któremukolwiek mieszkańcowi tej chałupy. Istnieje też przekonanie, że na trzy dni przed śmiercią duchy nawiedzają chorego i psy wtedy wyją. W Wileńskiem) gdy pies przed domem wyje lub jamę kopie, ktoś umrze w tym domu. Wuttke podaje cały szereg przykładów. Wiara w złowróżbne wycie psa ogólna. Gdy pies szczeka przed obcem domostwem lub w jego kierunku, oznacza to śmierć W tym domu. (Śląsk, Brandenburgja, Austrja, Czechy, Tyrol). Pies widzi śmierć (Prusy Wschodnie, Czechy, Oldenburg). Gdy się spojrzy między jego uszyma lub przedniemi łapami, można śmierć zobaczyć (Prusy Wsch., Oldenburg). Wierzenia o znaczeniu wycia psa znane także w Lesie Czeskim, u Niemców bukowińskich oraz w okolicach Igławy. W Bretonji gdy psy wyją nocą, znaczy to, że śmierć usiłuje zbliżyć się do domu. Przesąd można uważać za ogólno-celtycki, znany bowiem i we folklorze kymryjskim, na Irlandji i na Hebrydach. Analogje dadzą się znaleźć także w Anglji, Francji i we Włoszech. U żydów polskich na Wołyniu, istnieje wiara, że gdy pies wyje w nocy, śmierć się zbliża; trzeba wtedy przewrócić pantofle stojące przy łóżku.

c) Zestawienia porównawcze

Z góry trzeba się zastrzec, że wywody te będą miały raczej za zadanie zwrócić uwagę na potrzebę zbadania podniesionych tu kwestyj, jak stanowczo rozstrzygać o poruszonych zagadnieniach. W wielu wypadkach bowiem jedynie niedokładność zbieracza, lub przeoczenie pewnych faktów może być powodem tego zróżnicowania w przesądach, w każdym razie na podstawie wyżej przytoczonych materjałów można stwierdzić parę ciekawych szczegółów.

Na całym omawianym obszarze wycie psa zapowiada śmierć, a uzasadnia to przekonanie fakt, że psy mogą widzieć duchy, a więc w tym wypadku zbliżającą się śmierć. Jedna rzecz charakterystyczna da się zauważyć, że pysk psa wyjącego zwrócony ku ziemi oznacza śmierć, a ku górze zwykle pożar (Śląsk, Białoruś, Małoruś, Niemcy). Tymczasem w Przebieczanach, w pow. wielickim i w okolicy Andrychowa pysk zwrócony ku górze, wróży śmierć. Sprawę możnaby wyjaśnić w sposób krótki i prosty, dotąd stosowany, że jest to odmianka zepsuta. Ponieważ jednak zasada ta bardzo łatwo może być nadużyta w tym kierunku, że ludowi przypisuje się koncepcje własne, więc w tym wypadku trzeba to raczej przypisywać pewnej różnicy lokalnej, tern więcej, że spotyka się to w dwu miejscowościach od siebie odległych, ale terytorjalnie bliskich. Zupełnie wyraźne pokrewieństwo wykazuje natomiast wierzenie, że przez trzy wieczory przed zgonem umierającego, śmierć nawiedza jego domostwo, a wtedy psy wyją (Prusy Wsch. i Litwa). Wierzenie zaś, że spojrzawszy między uszyma psa wyjącego, można zobaczyć śmierć, spotyka się w Prusach wschodnich i na Kaszubach, choć zbliżone nieco do niego i czeskie. Najbardziej wyraźnie ta różnica terytorjalna występuje w wierzeniu, że gdy pies kopie jamy koło domu, ktoś wtedy umrze. Na wschodnim brzegu polskiego obszaru etnograficznego (Białobrzegi, pow. łańcucki, Zamość, Hrubieszów) spotyka się, ale bo też i na wschodzie i południu od nas powszechne (Białoruś, Małoruś, Rosja, Litwa, Bułgarja, Słowacy); znane jednak także na Łużycach i w Niemczech (zwykle wtedy pies łańcuchowy), więc trzebaby stwierdzić, czy na terenie polskim brak go istotnie, czy też tylko odnośnych przykładów. Również lokalnie tylko występuje przesąd o szczególnem znaczeniu czarnego psa (Kaliskie, Rudawa), o czem wiele analogicznych przykładów ze współczesnego folkloru przytacza W. Klinger.

Wierzenia o psie, jako wróżbicie śmierci wydadzą się nam zupełnie zrozumiałe, gdy uprzytomnimy sobie zapatrywania pierwotne na godność psa, na bliskie pokrewieństwo zachodzące między nim a ludźmi, oraz wogóle na pewien jego stosunek do dusz zmarłych. Był już towarzyszem człowieka w epoce kamiennej, gdy ten pewnie nie znał jeszcze innych zwierząt domowych. Stąd liczne mitologiczne wyobrażenia, a także kult psa u niektórych ludów (plemię Kalang na Jawie, Jomba w Afryce zachodn., Indje, Persja, Egipt starożytny, Indjanie Ameryki połudn. i mieszkańcy Ziemi Ognistej). Na tern tle wytworzyły się też w świecie starożytnym opowieści o greckim Cerberze, potwornym psie, pilnującym świata podziemnego, oraz o rzymskich lares, domowych bóstwach, które wyobrażano sobie jako karły, ubrane w psie skóry i w towarzystwie psów; czczone u ogniska domowego czyli dusze zmarłych przodków, pierwotnie przedstawiano sobie w postaci psów, o czem świadczą liczne baśnie rozmaitych narodów o pieskach, pojawiających się u ogniska, wyskakujących z ust zabitych lub śpiących ludzi itd. Egipski bożek Pta, prowadzący dusze zmarłe przed tron Ozyrysa, ma psią głowę, a według wierzenia Persów, datującego się jeszcze od religji Zoroastra, pies prowadzi dusze zmarłych do przybytku wieczności i tylko ten Pers może być uważany za zbawionego, który umierając ostatnie spojrzenie rzuci na psa. Wiara w psa, jako przewodnika dusz zmarłych, znajduje się także u Indów; Roscher przedstawił dokładnie na terenie starogreckim i współczesnego folkloru stosunek psa do świata podziemnego, oraz wierzenia, że psy są niejednokrotnie właściwie złemi, piekielnemi duchami. Przykłady powyżej zestawione dowiodły, że wiara w pewne nadprzyrodzone własności psa nie wygasła jeszcze i u naszego ludu. Pies może widzieć duchy, które mu żadnej nie przynoszą szkody, przeciwnie on je odgania i płoszy; stąd może pochodzi dawne, powszechne zaklęcie: „Na psa uroki!”, odsyłające chorobę wszelką (pojętą antropomorficznie) do psa, któremu ona zaszkodzić nie może.

W przesądzie o złowróżbnej roli psa trzeba nadto zwrócić uwagę na jego formę. Widzimy tu typowe przykłady magji symbolicznej i analogicznej. Wiadomo bowiem, że człowiek pierwotny odnosi się do zjawisk w ten sposób, jakby potrafił własnemi siłami kierować i zmieniać bieg natury przez magiczne zaklęcia i rytuały. Wedle Frazera jednem z zasadniczych praw magji jest, że „podobne wywołuje podobne”. Dlatego pies, wyjący żałośnie z pyskiem spuszczonym ku ziemi, w której się chowa umarłych, względnie kopiący jamę w ziemi, jakby dla pogrzebania nieboszczyka w ziemi, zapowiada śmierć. Moment ten pomijany dotąd, a jedynie nawiasowo w innem zresztą zastosowaniu zaznaczony u Tylora, należy podkreślić jako równoważny ze znaczeniem psa w roli jednego z głównych przedstawicieli zwierzęcia-duszy. Dopiero bowiem przy uwzględnieniu tych okoliczności magiczno-symbolicznych cały przesąd objaśnia się wszechstronnie.

(5) Koń

Obok psa także koń odgrywa znaczną rolę w rytuale pogrzebowym; oba należą do zwierząt domowych już człowieka pierwotnego. Towarzyszy człowiekowi aż do mogiły, a identyczny stosunek konia i psa doprowadził też do podobnych religijno-obrzędowych następstw. Koń prowadzi człowieka w zaświaty i dlatego otacza go cały szereg wierzeń i przesądów. U Słowian północno-zachodnich kapłan najuroczyściej wróżył z chodu konia świętego; Thietmar i Sakson pozostawili nam szczegółowy, w głównych rysach zgodny opis takiego wieszczenia, bez którego żadnego ważniejszego nie podejmowano kroku. Litewscy wojownicy byli ogromnie przywiązani do swych koni i kochali je niemal więcej niż żony i dzieci. Stąd dotychczas przechowało się niemało pieśni i podań litewskich, w których koń niekiedy obdarzony nadprzyrodzonym rozumem, zgaduje przyszłość, ma nawet dar słowa. Może też na tle tego rodzaju powszechnych wyobrażeń ludowych przedstawił Swift w swej podróży do Houyhnhnmów idealne społeczeństwo końskie wyższe znacznie od ludzkiego. O tych różnych wyobrażeniach, dotyczących konia, dokładniejsze szczegóły znajdą się w dalszym ciągu pracy, na razie zaś poprzestaję na przedstawieniu konia jako zwiastuna śmierci.

W Polsce koń grzebaniem nogą wróży śmierć. W Przebieczanach, w pow. wielickim, kiedy ksiądz do chorego przyjedzie, a koń nogą grzebie, twierdzą, że chory umrze. W Ropczyckiem gdy w niebezpieczeństwie życia zawołają księdza, wnioskują wedle koni zaprzężonych do wózka, na którym ksiądz przyjechał do chorego, a jeśli stojące przed domem grzebią ziemię kopytami, to choremu grób kopią, a więc umrze. W Nowym Targu rżenie koni i grzebanie nogą przed podróżą zwiastuje nieszczęście w podróży. W Iwoniczu sądzą, że gdy ksiądz przyjedzie z Najśw. Sakramentem do chorego, a koń grzebie nogą, chory umrze. Analogiczne przesądy spotyka się na Litwie. Kawalerzyści litewscy poczytywali za nieomylną wróżbę śmierci tych żołnierzy, których konie, przed wojną, grzebały ziemię nogami i wzdychały. Na Białej Rusi, we wsi Puciłkowiczach, jeżeli koń, na którym przywieziono księdza do chorego, stoi spokojnie, dobry znak, a jeżeli ziemię grzebie, chory umrze. Podobnie też w starej polskiej pieśni o żołnierzu tułaczuwierny koń grzebie panu nóżką mogiłę:

„A koń jego wedle niego

Grzebie nóżką, żałuje go,

Już wygrzebał po kolana

Żałujący swego pana“.

W Czechach natomiast białe konie spotkane w podróży wróżą śmierć. Koń równie jak pies może widzieć ducha, a wiara ta szczególnie powszechna w Niemczech. Parę charakterystycznych przesądów mają Białorusini; w gub. witebskiej, gdy koń przez okno zaglądnie do chaty, wróży to śmierć. Podobne wierzenie spotyka się w Szwajcarji; koń ujrzany wieczorem przez okno jest oznaką śmierci. W Puciłkowiczach natomiast, jeżeli koń wywożąc umarłego z domu, zrobi nieczystość, zapowiada również komukolwiek z rodziny chorobę i rychły zgon; przypomina to wróżbę wedle staroindyjskiego ceremonjału, t. zw. ceremonję kariristi, wedle której, gdy koń zarżał, otrząsnął się lub zrobił nieczystość, było to zapowiedzią deszczu.

Zestawienie powyższe materjału z obszaru etnograficznego polskiego i ościennego pozwala znów na parę wniosków, oczywiście zawsze z tem zastrzeżeniem, że dokładniej zebrane materjały mogą te wnioski zupełnie obalić. Widzimy, że przesąd o koniu grabarzu na razie znamy tylko na obszarze małopolskim, oraz na Litwie i na Białej Rusi. Na Małej Rusi spotyka się w pieśniach analogicznych do naszej o żołnierzu tułaczu. W niemieckich wierzeniach nie spotyka się go zupełnie, wydaje się więc jakby specjalnie słowiański.

Sama forma przesądu podobnie jak wierzenie o psie zawiera również wiele pierwiastku magiczno-symbolicznego. Koń nietyle przez swą istotę, jakkolwiek w tak częstym pozostaje związku ze światem umarłych, ale przez swą czynność grzebania nogą, symbolizującą kopanie mogiły, podobnie jak pies, wydrapujący jamy — staje się w wyobraźni ludowej wtedy dopiero zwiastunem śmierci. Ważna jego rola w rytuale pogrzebowym oczywiście znaczenie to mu w wysokim stopniu ułatwia.

(6) Kret

Kret ze względu na swój sposób życia budził zawsze podziw pierwotnego umysłu. Zdaniem ludu nie ma oczu, bo mu ich nawet po korytarzykach, kopanych pod ziemią zupełnie nie trzeba; bo i poco zresztą, nasypałoby mu się przecież piasku do ócz tylko; o tej ślepocie jego opowiada rosyjska legenda, że Pan Bóg nie dał kretowi oczu mówiąc: „Dam ci oczy wtedy, gdy wyryjesz tyle pagórków, ile gwiazd na niebie". Dlatego krety ciągle jeszcze w ziemi grzebią. Dziwią też lud niejednokrotnie przednie łapki kreta, podobne do ludzkich dłoni. Lud francuski w Auvergne tłumaczy to legendą, że gdy Pan Bóg stworzył człowieka, djabeł chciał naśladować dzieło boże, ale stworzył tylko kreta o łapkach podobnych do małych dłoni.

Wogóle zaś przebywanie tego stworzenia pod ziemią i praca nocna w jej głębi powoduje wiele przesądów, podobnych do wierzeń o myszach, które są jednem z najbardziej typowych zwierząt — dusz. Kret również pozostaje w związku ze światem umarłych i jest jednym z tak licznych zwiastunów śmierci. Na obszarze polskim wierzenia tego rodzaju spotykamy dość często. Już Br. Gustawicz w swych zestawieniach o zwierzętach zaznaczył, że przesąd znany w Jaworniku, Myślenicach, Makowie, Izdebniku, Poroninie, w Janowie koło Lwowa, w Dziewiętnikach, w pow. bobreckim. W okolicach tych kret ryjący tuż pod progiem domu czyli pod przyciesią, z pod domu na pole, zwiastuje, że ktoś z domowników umrze, a gdy zaś wyryje kretowinę z pola do izby lub sieni, jest to oznaką, że ktoś lub coś przybędzie do domu. Podobne przekonanie w pow. chrzanowskim gdy kret pod przyciesią ryje. U ludu nadrabskiego, gdy kret ryje koło domu kretówki, w domu ktoś wkrótce umrze. W okolicach Andrychowa, jeśli kret wyryje ziemię z domu na zewnątrz, ktoś w domu tym rozstanie się z życiem. W Tarnowskiem wierzenie przybiera charakter bardziej ogólny, że gdzie krety poczną mocno ryć ziemię i na powierzchni ukaże się mnóstwo kretowin, tam niewątpliwie wkrótce zawita zaraza i wykopie mnóstwo świeżych mogił. Polacy w Delejowie w powiecie stanisławowskim sądzą, że kret żyjący w chacie, wróży śmierć kogoś z rodziny. Przesąd we formie, że kret ryjący w domu zapowiada czyjąś śmierć, spotyka się też na Mazurach pruskich. Analogiczne zapatrywania można zauważyć u innych ludów słowiańskich. Na Morawach, gdy kret ryje w kierunku ku domowi, liczba mieszkańców powiększy się, jeśli od domu, ktoś umrze. U Słoweńców w południowej Styrji wierzą, że do domu, przed którym kret ryje pod ziemią, śmierć niedługo zaglądnie. W Kijowskiem i Śniatyńskiem, gdy kret ryje pod progiem chaty w kierunku ku polu, zapowiada śmierć. U Białorusinów rolę tę spełnia mysz, szeleszcząca pod łóżkiem. Przesąd znany również powszechnie w Niemczech, w tej formie, że gdy w domu lub przed domem ryje kret, ktoś umrze, gdy w pralni, to gospodyni (Oldenburg, Westfalja), gdy w kierunku ku domowi oznacza to narodziny (Czechy), gdy na drodze, wkrótce drogą tą przejdą czyjeś zwłoki.

Uważanie kreta ryjącego za zwiastuna śmierci spotykamy więc nietylko na obszarze polskim, ale i ościennym. Rzecz charakterystyczna, że wszystkie przykłady prawie odnoszą się do obszaru Galicji; trzeba przypuścić, że chyba to tylko wynik braku odnośnych materjałów, skoro przesąd spotyka się również na pruskiem Mazowszu. Natomiast pewną cechą właściwą tylko terenowi polskiemu i sąsiedniemu zachodnio-słowiańskiemu wydaje się być różniczkowanie rycia kreta ku domowi lub od domu z różnem objaśnieniem tego zjawiska. Na obszarze czysto niemieckim nie spotyka się wierzenia w tej postaci. Wogóle zaś w przesądzie o krecie możemy zauważyć ponownie znaczenie momentów symboliczno-magicznych dla powstawania wierzeń ludowych. Kret staje się zwiastunem śmierci nie tylko ze względu na swe dziwne cechy zewnętrzne, ale szczególnie przez swe rycie w ziemi, które równie jak kopanie psa i grzebanie konia, w umyśle ludzkim kojarzy się z grzebaniem, a więc śmiercią.

(7) Sowa i puszczyk

Z pomiędzy istot żyjących ptak jest może najważniejszem praźródłem wszystkich wyobrażeń o bóstwie i tajemniczej sile świętej. Stąd też w państwie nadpowietrznem doszukiwano się niejednokrotnie już różnych przedstawicieli zwierzęcia-duszy, a co za tem idzie, szuka się związku ptaków ze światem umarłych. Zachowanie się ptactwa bywa też niejednokrotnie wróżbą dla człowieka, zwiastuje mu złą lub dobrą dolę, a także i śmierć. W Galicji zachodniej lud opowiada, że dom, który ma śmierć nawiedzić, opuszczają ptaki. W Puciłkowiczach na Białej Rusi, gdy do domu mieszkalnego wleci jakiś ptaszek, wróży to jednemu z mieszkańców bliską chorobę i śmierć. Zupełnie podobne wierzenie spotyka się w Bretonji. W chwili śmierci uderza ptak o szybę lub wlatuje do pokoju i czeka na zgon, aby unieść duszę. W Kilcurry znaczenie takie przypisuje się wlatującemu gołębiowi do izby i uderzeniu lekkiemu w okno, a wedle celtyckich wierzeń również małe ptaszki wlatujące oznaczają czyjś zgon. O ile wogóle ptactwo wywiera znaczne wrażenie na umysł pierwotny, to objawia się to w jeszcze wyższym stopniu, gdy ptaki mają dziwny i charakterystyczny wygląd zewnętrzny i zachowanie się, jak np. cała rodzina sów i puszczyków, żerująca jedynie w nocy, o ponurym wyglądzie i jękliwym głosie. Wyobraźnia ludowa otoczyła sowę aureolą demoniczną i złowrogą. Sowa jest posłańcem i wróżką śmierci, a głos jej uchodzi za śmiech samego djabła. Lud nasz prawie powszechnie wierzy, że sowa swem nocnem hukaniem zapowiada śmierć. Gustawicz podaje jako ogólno-polskie: gdy sowa w nocy przeleci nad domem i nad nim zakrzyczy lub usiądzie na drzewie i stąd zakrzyczy albo zakwiczy, jedna z miejscowych osób pójdzie na tamten świat, bo sowa ją woła do siebie słowy: „pójdź! pójdź!“ Przykłady z całego obszaru etnograficznego polskiego zapatrywanie to w zasadzie potwierdzają.

W Poznańskiem za wróżbę śmierci uchodzi hukanie sowy na dachu, która wedle wyobrażenia ludu woła: „Pójdź, pójdź w dołek, pod kościołek", skąd ją także pućką nazywają.

Na Kaszubach spotyka się podobne wyobrażenia. Jęczenie puszczyka zapowiada śmierć także na Śląsku. U Mazurów pruskich kiedy sowa usiądzie na domu i woła żałośnie: „pujć“, wtedy ktoś umrze; kiedy zaś woła śmiejącym się głosem: „kołys“! będą chrzciny. W Dobrzyńskiem sowa „późdźka“, siedząc na chałupie, jeśli krzyczy głosem podobnym do wyrazu „pójdź, pójdź“! to ktoś umrze; jeżeli zaś do wyrazu: „idź, idź!“ to się dziecię narodzi. W okolicy Żarek, Siewierza i Pilicy wołanie puszczyka objaśnia się: „puć“, lub „powij“. W powiecie chrzanowskim gdy sowa huczy, ktoś umrze. W Suchej zapowiada to hukanie sowy pod oknem, a w okolicach Andrychowa jeżeli sowa na dachu siądzie. W Gremboszowie, koło Opatowca, gdy sowa woła parę wieczorów na chałupie, zapowiada śmierć. U ludu nadrabskiego, gdy sowa usiądzie na drzewie koło obejścia gospodarskiego lub też na domu i pocznię wołać: „wywodź!“, to z pewnością niedługo wywiedzie gospodarza na drugi świat. W Łopusznie nad Dunajcem gdy sowa na dachu domu, w którym leży chory, „zaskuwika“, chory niezawodnie „umre“. Gdy w Krzeszowicach sowa wleci komu do stodoły, to śmierć do niego już zaglądać poczyna. W Rudawie śmierć zapowiada swoje przybycie przez sowę lub puszczyka, w Ropczyckiem i w Radłowie sowa huczy wtedy na kominie lub przed oknami. W Przebieczanach w pow. wielickim wierzą, że puszczyk siedząc na kościele, przywołuje złowieszczo: „Puuć! pod kościołek, wykop dołek!“. W okolicach Iwonicza, gdy sowa wieczorem da się słyszeć, wnet ktoś umrze w sąsiedztwie. W Rudkach sowa latająca nocą ponad domem i piszcząca głosi czyjś zgon, zwłaszcza jeśli kto w tym czasie ciężko choruje. Gustawicz podaje podobne wierzenie znane w Jurkowie i Zaborowie, gdzie zdaniem ludu sowa woła: „wywiedź, wywiedź!“. W Sielcu sowa w nocy krzycząca zwołuje dusze zmarłych. Gdy sowa kwicy, wołając „Powij“ lub „Puwi“, przepowiada narodziny i to w tym domu, nad którym zakwiczy (Korczyna, Łosiacz, Przemyśl). Ma to być sowa pójdźka, którą w Łosiaczu zowią „Pohutkało“. Gdy w domu jakim jest chory, a sowa zapuka do okna, mówią, że przyszła po duszę chorego (Ladzkie) lub że przepowiada mu śmierć. (Krościenko, Stanisławów, Żydaczów, zresztą powszechne). Przykłady powyższe wymienione przez Gustawicza nie podają dokładnie, czy odnoszą się do wierzeń polskich czy małoruskich, co w kilku wypadkach trzeba przypuścić. Polacy w Delejowie uważają za zapowiedź śmierci, gdy „puhacz“ w nocy siądzie na chacie i zahuczy : „puhu“, lub gdy sowa odezwie się w kominie. W Zamojskiem i Hrubieszowskiem sowa puszczyk swoim śmiechem wyszydza i śmierć sprowadza słyszącym. Mówią również: „sowa na dachu kwili, ktoś pewnie umrze po chwili“. Kiedy zaś sowa odzywa się głosem: „puć, puć“, który jest podobny do „pójdź! pójdź!“ woła dla kogoś na śmierć; gdy natomiast odzywa się głosem: „powi, powi!“ ktoś się narodzi. Złowróżbne znaczenie puszczyka spotyka się też w Nałęczowie (Lubelskie) i w Krzesku (Siedleckie).

Przesądy o złowróżbnej roli sowy i puszczyka znane są także na obszarze etnograficznym innych Słowian. U Serbów łużyckich hukanie sowy w nocy (również sikorki koło domu) oznacza śmierć. W Czechach gdy sowa siądzie na oknie chorego, zapowiada śmierć, a nawet nazywa się smrtonoska. Równe znaczenie ma, gdy puszczyk siądzie na domu i woła: „Poid’, poid’“, lub wpadnie do domu. U Słoweńców w południowej Styrji wierzą, że do domu, przed którym odezwie się puhacz, śmierć z pewnością wkrótce zaglądnie. Przesąd powszechny u Bułgarów wogóle w południowej Słowiańszczyźnie. U Małorusinów, gdy sowa zapuka w okno, zapowiada to śmierć. Wierzenie znane również w Trembowelskiem, w Śniatyńskiem, wogóle na całem podgórzu wschodnio-galicyjskiem i w okolicach Nadwórny. Przesąd ten podaje też Marcinkowski w swych zapiskach o Ukrainie. W Jurkowszczyźnie gdy krzyczy blizko domu „schowaj, schowaj“, to wróży pogrzeb; gdy zaś „spowyj, spowyj“, to narodziny. W mniemaniu ludu w Medwinie, w pow. kaniowskim, puszczyk wydaje krzyk „pochowaj!“, a na czyjejkolwiek zagrodzie usiądzie, krzycząc swe „pochowaj!“, tam na pewno coś z dobytku zginie lub ktokolwiek z mieszkańców zagrody umrze. W Puciłkowiczach na Białej Rusi i okolicy wierzą: jeżeli krzyk sowy zbliżony jest do płaczu dziecięcia, zwiastuje to którejś z kobiet macierzyństwo, w innych wypadkach zaś zawsze chorobę i śmierć. Przekonanie o złowróżbnym głosie puhacza bardzo częste na Białej Rusi. Wedle wierzeń rumuńskich gdy głos puszczyka słychać aż na koniec wsi, wróży to nieszczęście, a gdy ptak usiądzie na jakimś dachu, ktoś w domu tym umrze. Nawet w zawodzeniu kobiet rumuńskich znajduje się zwrotka: „Stało się tak, jak przepowiadała sowa wieszczbiarka i zwiastunka wszelkiego nieszczęścia". Przesądy tego rodzaju spotyka się też powszechnie w Niemczech, gdzie wołanie puszczyka pod oknem chorego (Komm mit, komm mit lub geh wek, geh wek) oznacza bliską śmierć. Szczególnie wtedy, gdy wieczorem przez szereg dni krzyczy (Meklenburgja). W Prusach Wschodnich pewien szczególny śmiech sowy uważa się za zapowiedź urodzin dziecka. Wierzenie o złowróżbnej roli sowy znane również w Lesie czeskim, u Niemców bukowińskich, u Hienzów węgierskich i w Igławie. Andree wykazał, że przesądy o złowieszczem znaczeniu sowy, puszczyka i pokrewnych im ptaków rozpowszechnione są nietylko w Europie, ale i na innych kontynentach. Można też przytaczać dowody na dawność tego przekonania. Znały je już Wedy a również w komedji Plauta p. t. Bliźnięta (Menaechmi) akt IV, sc. 2, w. 651 sowa rzekomo mówi: „tu, tu“, rozumie się „umrzesz“.

Zestawienie przykładów z całego obszaru etnograficznego polskiego dowodzi, że wszędzie znane jest wierzenie o złowróżbnem wołaniu sowy i puszczyka. Różna jest tylko interpretacja ludowa tego wołania, bardziej ku zachodowi „pójdź, pójdź“, na wschodzie „pochowaj". Nadto występuje wyraźnie jedna różnica lokalna; oto na terytorjum małoruskiem, białoruskiem i we wschodniej części obszaru polskiego (Zamość, Hrubieszów, Przemyśl, Korczyna) głos sowy objaśniają dwojako, jako wołanie „schowaj“ lub „powij“ i zależnie od tego jako wróżbę śmierci, lub narodzin. Pozatem spotyka się tylko w ziemi dobrzyńskiej. Brak materjałów odnośnych nie pozwala sprawdzić, czy szczegół ten istotnie na naszym obszarze etnograficznym nie jest znany. W każdym razie można uważać go za właściwość ludu słowiańskiego; Niemcom nieznany, a spotyka się natomiast we Wschodnich Prusach (Wuttke § 274).

W ogólnej swej postaci przesąd o złowróżbnem znaczeniu sowy prawie powszechny. Wedle wyobrażeń arabskich dusza przybiera postać sowy i wydaje żałosne jęki. Sowa więc jako jeden z ptaków, stających się wcieleniem duszy, ma z natury swej pewien związek ze światem umarłych. Jej głos ponury, jakby z zaświatów, dziwny wygląd ponury i cichy lot nocny przyczyniają się do tego w jeszcze wyższym stopniu, aby przyznać jej rolę jednego z najczęstszych zwiastunów śmierci.

(8) Kruk i pokrewne

Wśród ptactwa również kruk jest często symbolem złego, śmierci i zniszczenia. Posiada bowiem zarówno on sam, jak wogóle cała rodzina kruków (coracea) wszelkie do tego warunki zewnętrzne, a więc czarne upierzenie, przykry i smutny głos, żywienie się ścierwem. Wszystkie te momenty bardzo silnie mogły oddziałać na wyobraźnię ludową, stąd gdzie tylko trup, śmierć lub zniszczenie ma nastąpić, tam zjawia się też kruk, jako zwiastun śmierci.

W roli tej znamy go na całym obszarze etnograficznym polskim; w ziemi dobrzyńskiej, w Krakowskiem i Wielbarku na Mazurach pruskich wrona kracząca zapowiada nieszczęście. W Ropczyckiem zakrakanie kruka nad człowiekiem zapowiada bliską śmierć, bo woła: trup, trup! W okolicach Makowa i Andrychowa a także i w Ropczyckiem jeśli nad kimś wrona zakracze, spotka go nieszczęście. Z Makowa podano wierzenie to również w tej formie, że gdy kruk zakracze trzy razy nad głową przechodnia, przechodzień wkrótce umrze. Wogóle w Galicji zachodniej jest przekonanie, że kiedy gawron kracze, siedząc na domu, ktoś w domu tym umrze. Podobne wierzenie u ludu nadrabskiego gdy kruk nad domem przeleci, krzycząc: „trup, trup“. Z Długoręki znamy również przesąd, że krakanie kruka nad domem, zapowiada śmierć kogoś z domowników. Gdy kruk nad lasem przeleci, kracząc, lud w Żdzarach uważa to za zwiastowanie śmierci w lesie. Wogóle zaś w Nowym i Starym Sączu, oraz w Krościenku kruki kraczące zwiastują nieszczęście lub smutek. Również krakanie wron nad domem lub nad głową człowieka jest powszechnie oznaką niezawodnego nieszczęścia, a nawet śmierci (Szczepanów, Krzeszowice). Aby to nieszczęście oddalić, chłopi żegnają się i mówią: „oho, jakieś nieszczęście, a czegóż się tak drzesz? “ (Zaborów), albo „żebyś sie ozpukła“ (Wola Batowska), albo „żebyś sie ozdarła“ (Hecznarowice, Wola Batowska). Indziej żegnają się i odmawiają Ojcze nasz i Zdrowaś Marja (Witanowice), albo też plują, mniemając, że to wronie w oczy. (Osieczany). W puszczy sandomierskiej, gdy jedna wrona kracze nad głową człowieka, to mu zapowiada pewne nieszczęście; ażeby je odwrócić, niech trzy razy splunie i powie: „A to tego cie twa mać naucyua, to ji, tak wouaj“. W Dukielskiem zaś mówią: „Zakracz sobie nad głową“. U Polaków w Delejowie wrona kracząca na chacie, wróży śmierć. Na Śląsku zbieranie się wron koło domu uważa się za złowrogi znak. W Lubelskiem krakanie wron, kruków i kawek ma analogiczne znaczenie.

W Czechach gdy kruk z lewej strony nadleci, zapowiada nieszczęście, gdy lecąc nad kimś kracze, wróży śmierć; podobne przekonanie o kawce. Na obszarze małoruskim krakanie wrony lub kruka również oznacza śmierć. Wiele przykładów z Galicji Wschodniej podanych przez Gustawicza niestety bez oznaczenia ściślejszego przynależności etnograficznej tu prawdopodobnie również należy odnięść. W pieśniach małoruskich kruk donosi matce szukającej syna, który poszedł na wojnę, źe „usta jego już posiniały“, a na „liczku jego ptaki siadają, oczy mu wypijają“. Wogóle zaś na Rusi, gdy kruk kracze nad domem lub nad lasem, zwiastuje śmierć mieszkańcom tych miejsc, podobnie krakanie wrony na chacie, wróży nieszczęście, jak i też puszczającemu się w drogę, jeżeli kracze zwrócona ku niemu. Także na Białej Rusi wrona jest uważana za zwiastunkę śmierci. We wsi Puciłkowiczach, jeśli ponad domem, w którym jest chory, przeleci kruk, szczególnie kracząc, widzi się w tem znak złowrogi. W ziemi wileńskiej, jeżeli kruk zakracze nad oborą, a wrona siedząc na jej dachu, zwiastują pomór na bydło. O kruku przesąd w tej formie podał także Jucewicz. W południowej Słowiańszczyźnie kruk i wrona odgrywają podobną rolę. Wedle bułgarskich przesądów, gdy kruk woła: „kra-kra!“, zginie bydlę, gdy: „kro-kro!“ ktoś z ludzi. Szczególnie, gdy wieczorami przeciągle kracze, można to uważać za wieszczbę śmierci. Na Wschodzie także znane wierzenie o złowróżbnem znaczeniu kruka. W Niemczech spotkanie kruka zapowiada nieszczęście, również gdy wrony lub kruki nad kimś latają i kraczą, lub przez drogę przelecą, szczególnie gdy z lewej strony. Jeśli wrona lub kruk siądzie na domu lub z krzykiem nad nim przeleci, ktoś umrze w tym domu. W Bretonjikruka uważa się za złowrogiego wieszcza. Gdy kruki usiądą na domu, zapowiadają śmierć. W Irlandji uchodzi za szczególnie groźne zakrakanie kruka z lewej strony. Podobne znaczenie ma, gdy wrona nad domem lub nad kimś przeleci. Folklor islandzki zna również przesądy o kruku. R. Andree wykazał zresztą istnienie tych wierzeń w całej Europie.

Zestawienie przesądów polskich z europejskiemi wykazuje prawie zupełną ich zgodność nawet w szczegółach, a więc zakrakanie kruka z lewej strony, krakanie nad kimś lub nad domem. Różnic lokalnych na podstawie dotąd zestawionych materjałów nie można zauważyć, jedna rzecz występuje w każdym razie widocznie, że właściwym ptakiem złowróżbnym w Polsce jest kruk i wrona, podczas gdy np. na obszarze małoruskim i jego pograniczu również dość często występuje kawka (Stanisławów, Horyhlady, Dziewiętniki, Ladzkie, Żywaczów) lub krasnowronek (Janów). Należałoby jednak w każdym razie sprawdzić, czy stan faktyczny odpowiada danym dotąd zestawionym.

(9) Kukułka, sroka, sójka, jaskółka, dzięcioł

Kukułkę wskutek jej wyjątkowych i bardzo charakterystycznych obyczajów otacza bardzo wiele wierzeń. Uważa się też ją za jedną ze zwiastunek śmierci. Trzeba jednak zaznaczyć, że na obszarze etnograficznym polskim przesąd ten nieznany. Przykłady, które n. p. Klinger uważa za polskie, odnoszą się do wierzeń litewskich lub zapisanych u autorów niewiarogodnych, bo nie rozróżniających obszarów polskich historycznych od etnograficznych.

Wielką rolę odgrywa natomiast kukułka w polskich pieśniach ludowych, ale bynajmniej nie w roli złowróżbnej. Zbliżone nieco jest tylko wierzenie w Brzeżówce w Ropczyckiem i w Poroninie, że kto pierwszy raz na wiosnę bez śniadania wyjdzie w pole orać i usłyszy kukanie, to już na przyszłą wiosnę orać nie będzie. Natomiast w wierzeniach małoruskich odgrywa bardzo znaczną rolę, jako złowroga wieszczka. Może dlatego nawet wspomina się o niej tak często w zawodzeniach nad zmarłymi. W Bohorodczanachoznaką śmierci jest, gdy kukułka siądzie na dachu i trzykrotnie zakuka lub trzykrotnie obleci chatę i na każdym rogu zakuka. W Śniatyńskiem, gdy na chacie kuka, lub w jej pobliżu, zwiastuje śmierć. Również jeżeli kukułka siądzie na dachu domu i trzy razy zakuka (Dziewiętniki) lub trzy razy dom obleci i na każdym rogu zakuka (Bohorodczany, Nowesioło) to w ciągu roku gospodarz albo gospodyni tego domu lub ktoś z domowników umrze. Gdy kukułka wcześnie na wiosnę się pojawi, wróży choroby (Zbłudza), gdy kukułka długo kuka, będzie zły rok; będą panowały różne choroby, a bydło będzie padało. (Horyhlady). Również będzie zły rok, gdy w czasie kukania kukułki las jeszcze się nie rozwinął (Pobereże). Podobnie na Białej Rusigdy kukułka „na chaci abo blisko chaty kuje“, niedługo ktoś umrze. Na Litwie i na Żmudzi jeżeli da się usłyszeć nad jakimś domem, przepowiada śmierć. W Czechach tylko, gdy woła przy zachodzie słońca, wróży nieszczęście, drożyznę lub śmierć. U Rumunów, gdy kukułka woła z lewej strony lub poza nami, oznacza to śmierć, gdy z prawej strony coś pomyślnego. W Niemczech, gdy usiądzie na dachu, co jest oczywiście czemś rządkiem, oznacza to wielkie szczęście lub nieszczęście (Południowy Tyrol), a gdy na dachu domu, w którym leży ktoś chory, zapowiada śmierć (Poł. Tyrol i Czechy). Gdy woła ze wschodu zbliża się szczęście, gdy z zachodu nieszczęście (Czechy). W Szkocji gdy kukułka kuka na domie, lub na drodze, podobnie jak w Irlandji zapowiada śmierć.

Z porównania powyższych przesądów o kukułce wynika, że, o ile powszechny wszędzie jest fakt przepowiadania z jej kukania ilości lat życia, jakie nam jeszcze pozostają do przeżycia, o tyle jako zdecydowana zwiastunka śmierci występuje na obszarze Małorusi, Białorusi i Litwy, a także rzecz ciekawa na terytorjum niemieckiem, w Czechach i połudn. Tyrolu. Na obszarze polskim przekonania w tej formie nie spotykamy.

Obok kukułki również sroka niekiedy śmierć zapowiada. Z obszaru polskiego nie wiele możemy przykładów przytoczyć. W ziemi dobrzyńskiej wierzą, że gdy sroka zaskrzeczy pod oknem, niezawodnie umrze jakiś krewny. W Sieradzkiem sroka skrzecząca na płocie jest zwiastunem śmierci, jeśli ktoś w domu jest chory. Podobnie u ludu okolicy Żarek, Siewierza i Pilicy sroka skrzecząca przed samem oknem wróży nieszczęście. W ziemi chełmskiej gdy sroka skrzeczy, przeleciawszy nieopodal chaty, lud mówi, że: „Jak bardzo szczeka to albo wyszczeka, albo przeszczeka“ (t. j. albo sprowadzi gości, albo zwiastuje komu bliską śmierć). Na Małorusi gdy w nocy na chacie sroka zakrzyczy, ktoś umrze. Klinger podaje podobne wierzenia z Norwegji, Szkocji i tatarskiego Kaukazu. Na Morawach, gdy sroka usiądzie na domu i bardzo skrzeczy, będzie w domu jakieś zmartwienie. Przekonanie takie o sroce wyraża się nawet w pieśniach rumuńskich; wierzenie zaś znane w tej formie, że sroka zapowiada śmierć nie mieszkającego w domu, ale kogoś z rodziny, który chwilowo lub stale bawi poza domem. Przesądy podobne spotykamy i w niemieckim folklorze. Gdy sroka leci przez wieś, ktoś we wsi umrze (Wetterau), gdy siądzie na domu, ktoś umrze w nim zaraz lub do trzech dni (Baden, Oldenburg, Szwabja); zła to również zapowiedź, gdy gromadami krzyczą koło domu (Westfalja) lub w pobliżu usiadają. (Oldenburg, Westfalja). W Bretonji sroka siedząca na dachu oznacza, że ktoś w domu umrze. W Morbihan, gdy trzy sroki skaczą razem na drodze, zapowiada to zbliżanie się pogrzebu. Gdy w Irlandji sroka zapuka do okna lub do drzwi, zapowiada śmierć.

Wogóle więc o ile lud nasz zna bardzo wiele przesądów związanych ze sroką, szczególnie powszechny o zapowiadaniu gości przez skrzeczenie sroki, — o tyle sroka jako zwiastunka śmierci zdarza się na obszarze polskim dość rzadko. U ludu małoruskiego gdy sojka lecąc usiądnie na dachu domu, w którym jest chory człowiek, mówią, że śmierć przemieniła się w sojkę i wywołuje ducha z chorego (Posiecz). Wierzenie znane też w Dobrostanach. Na obszarze polskim nie zapisano podobnych przykładów.

Także jaskółka niekiedy zapowiada śmierć. Szczególnie u ludu małoruskiego otacza ją bardzo wiele przesądów, a skrzywdzenie jej można przepłacić śmiercią (Mikuliczyn). Gdy jaskółka wleci do izby, jest to oznaką śmierci lub choroby (Stanisławów, Janów) wogóle jakiegoś nieszczęścia (Fitków). Gdy jaskółka porzuci swe gniazdo, w chacie tej ma wymrzeć cała rodzina, a gdy wleci przez otwarte okno do izby, ktoś w niej umrze do roku (Galicja wschodnia). To ostatnie wierzenie znane również na Białej Rusi. Pewnego rodzaju czcią otacza jaskółkę także lud polski, ale przesąd o jaskółce, jako zwiastunce śmierci nie jest mu znany.

Do tej złowróżbnej rodziny należy także dzięcioł. Na obszarze polskim nieznane mi przykłady tego wierzenia. Przesąd częsty natomiast u Małorusinów i na pograniczu. Dzięcioł czarny stukający dziobem w słup chaty lub róg chaty przepowiada śmierć (Rohatyńskie, Dukla). Na Rusi południowej wierzenie powszechne, że dzięcioł stukający w węgieł domu, wróży śmierć. Wierzenie w tej postaci znane nie tylko na Małorusi, ale na Białorusi i w Rosji. Na Litwie kucie dzięcioła w ścianę domu mieszkalnego uważa się za przepowiednię śmierci. Przesądy takie znane też w Norwegji.

Na podstawie zebranego materjału widzimy, że cała omówiona grupa ptaków, a więc kukułka, sroka, sojka, jaskółka i dzięcioł na obszarze etnograficznym polskim prawie nieznana, spotyka się bardzo często w ziemiach ruskich i litewskich. W ten sposób byłby znów jeden problem do stwierdzenia, a mianowicie, czy przesądy te polskiemu ludowi istotnie nieznane, czy też tylko przez badaczy dotąd przeoczone.

(10) Piejąca kura

Kogut i kura należą do tego rodzaju zwierząt, które wyobraźnia ludowa otoczyła niezliczonemi przesądami, niekiedy aż o mitologicznym czy religijnym charakterze. W kwestji tej mamy bogatą literaturę, której nie myślę tu podawać, gdyż idzie o moment zupełnie inny. Fakt wielkiej roli przesądowej koguta w połączeniu ze stałym objawem ludowej wyobraźni, iż wszelka niezwykłość i nienaturalność w przyrodzie ma swe głębokie i tajemne przyczyny, a tem samem jest zapowiedzią jakichś również niezwykłych wydarzeń, spowodował prawdopodobnie powstanie wierzeń, że piejąca kura uważana jest prawie powszechnie za zapowiedź nieszczęścia, a niekiedy, dość często zresztą, śmierci. Wśród ludu polskiego przekonanie to bardzo rozpowszechnione, czego mogą dowieść wcale liczne przykłady z całego naszego terytorjum.

W Poznańskiem pianie kury zapowiada śmierć lub chorobę. Podobne wierzenie na pruskiem Mazowszu. Już u Szymona Grunaua z XVI wieku podano zabobon, że kiedy kury wabią, mają one widzieć ducha, który błąka się w pobliżu i pragnie być przy ludziach. U Pisańskiego również za nieszczęśliwy znak uważa się, kiedy kura gdacze i niewinna ta wieszczka zazwyczaj przepłaca potem głową swoje zuchwalstwo. W tej formie znany też przesąd z Działdowa. Kura gdacząca oznacza wielkie nieszczęście. Kura w takim razie jest nieodwołalnie zgubiona; natychmiast ucinają jej głowę. W okolicy Orłowa również kura piejąca jest prorokiem nieszczęścia; aby zażegnać grożące nieszczęście, baby zapisują takie lekarstwo: wymierz kurą całą izbę od ściany naprzeciwległej drzwiom aż do samych drzwi. Jeżeli przy ostatniem obróceniu ogon kury leży na progu, to go zetnij, a gdy łeb, to łeb jej zetniesz a rosół dobry wynagrodzi hojnie stratę kury.

W ziemi dobrzyńskiejpianie kury oznacza nieszczęście, dlatego chłopka taką kurę zarzyna. Na Kociewiu, kiedy w jakim domu zacznie piać kokoszą, to z tego domu wnet ktoś umrze; niektórzy, co w to mocno wierzą, zaraz taką kurę zabijają. Opowiadają o jednym człowieku, że wyganiał kury z warzywa, wtenczas się jedna obróciła, spojrzała mu w oczy i głośno zapiała, a w parę tygodni potem umarł. Znów jedna niewiasta powiada o swoim wuju, że „był cieślą i obrabiał drzewo, zaczęły mu się tam kręcić kury, począł je odganiać, wtenczas obróciła się też jedna, spojrzała na niego i zapiała, a trzeciego dnia przy tem samem drzewie ruszył go paraliż i było po nim“. A pewien chłopak jednego poranku przyszedł do izby i powiada, „wy jeszcze leżyta, wstajta, bo na wsi dziś piała kura“, a wkrótce chłopak ten zachorował na tyfus i czwartego dnia umarł. W okolicy Żarek, Siewierza i Pilicy pianie kury grozi śmiercią komuś z domowników. W Galicji zachodniej wierzenie o złowróżbnem znaczeniu piania kury powszechne, również w Łopusznie nad Dunajcem. W Radłowie natomiast wróży śmierć pianie kura przed północą, w Tarnowskiem zaś, gdy się za kurą „ździebło włóczy“. W Ropczyckiem, w którym domu kura zapieje, tam skrywa się zły duch. Gdy kura pieje, to się djabeł cieszy. Gdy kura zapieje rano, to się wydarzy w tym dniu nieszczęście. W puszczy sandomierskiej kura piejąca kogucim głosem, zaznacza, że w niej djabeł siedzi i w chałupie będzie wojował, dlatego taką kurę kobieta zaraz zabija; taka kura przepowiada śmierć, więc należy ją sprzedać (Krzeszowice), albo uciąć jej głowę, bo to zły duch w jej postaci zapiał (Zdżary) albo wreszcie wziąć złowieszczą kurę i od ściany do progu pomierzyć nią podłogę, przewracając głową i ogonem, a na progu uciąć to, co wypadnie, t. j. głowę albo ogon (Krościenko, Myślenice, Szczepanów). W Białobrzegach w pow. łańcuckim mówią o kurze piejącej, że kogoś „wypieje“ (ktoś umrze wkrótce). W Lubelskiem panuje przesąd, że gdy kura pozjada okruszyny ze święconego, będzie piała jak kogut. Kura skrzeczy lub pieje chrapliwym głosem, a stąd powszechnie mówią, że ją „djabeł drze“. Taką kurę albo zaraz sprzedają, albo łeb odcinają, a potem ją trzeba ugotować i zjeść. Względnie, jeżeli jest faworytką, to w prostej od stołu do progu linji, wziąwszy kurę za łeb i ogon przewracają ją wzdłuż tej linji, a gdy łeb na próg padnie, uciąć go trzeba, bo już nic nie pomoże, gdy padnie ogon, to ten uciąć trzeba, a wtedy kura piać przestanie. W Międzyrzeckiem wierzenie o kurze piejącej też znane. W Krzesku, w ziemi siedleckiej, żałosne pianie kogutów we wsi wróży śmierć. W Krynicach, w Tomaszowskiem, gdy ma dzieciom umrzeć matka, kura zapieje głosem koguta. W Studziankach w chwili czyjegoś zgonu, czasem biała kura niewiadomo skąd się weźmie na płocie, zagdacze i „wnet jako para zginie“. U polskiej szlachty w Delejowie znaczenie wierzenia uległo zmianie o tyle, że „jak kura pieji, będą gości złodzieji“. Mierzą długością tej kury odległość od stołu do progu i gdy wypadnie głowa na progu, ucinają ją, a kurę jedzą, gdy ogon, ucinają go a kurę zostawiają przy życiu.

Lud małoruski zapatruje się podobnie na pianie kury. W Śniatyńskiem pianie kury przepowiada nieszczęście. Gdy pieje zwrócona dziobem do chaty, natenczas należy się spodziewać śmierci, gdy zaś zwraca się w inną stronę, jest to złe mniejsze. W takim wypadku mierzą nią chatę od stołu do progu i tną tę część ciała siekierą, która na próg wypadnie. A więc głowę, gdy głowa na progu stanie i wtedy ją spożywają, albo tną ogon, a wtedy przestaje piać. W ten sposób usuwa się nieszczęście, które miała kura swojem pianiem na dom sprowadzić. Wierzenie takie znają też w Dziewiętnikach, Dukli i Jurkowie, a wogóle powszechnie pianie kury zwiastuje, że ktoś zachoruje lub umrze. Marcinkowski opisując to również zaznacza, że w razie takiego wypadku, gospodarz i gospodyni mówią: na twoją głowę, bo bardzo być może, że to niezwykłe zjawisko ma zapowiadać ich własną śmierć. Poczem jako środek zaradczy stosuje się wyżej opisywany sposób ewentualnego mierzenia kurą chaty od stołu do progu i zabicie jej w razie, gdy głowa wypadnie na próg. Na Litwie „śpiewająca“ kura w domu jest przepowiednią śmierci. W Wileńskiem kury gdaczące przed zachodem słońca lub zlatujące rano ze swych grząd, wróżą nieszczęście i śmierć w domu.

Rumuni również wierzą, że kurę piejącą jak kogut, trzeba zabić, gdyż inaczej ktoś z rodziny umrze. Należy też uważać, aby czarna kura nie zginęła śmiercią naturalną, bo inaczej umarłby ktoś w domu, lecz zabija się ją lub sprzedaje. W Czechach kura uchodzi za ptaka, przepowiadającego przyszłość. Gdy zapieje biała kura, ktoś umrze, gdy czerwona będzie pożar, gdy czarna, okradną kogoś złodzieje. Gdy kogut w domu zdechnie, gospodarz za nim niedługo pójdzie. Kura piejąca uchodzi za największą zwiastunkę nieszczęścia; aby go uniknąć, gospodyni musi natychmiast uciąć jej głowę. Na Słowaczyźnie piejąca kura wróży choremu śmierć. Wtedy gospodyni kurze takiej natychmiast łamie nogi i wrzuca ją żywcem do rzeki. Nazywa się to ofiarować djabłu (certowi poslat). W Bułgarji gdy kura zapieje, nastąpi śmierć w domu, o ile się kury nie daruje zaraz klasztorowi. W Niemczech na ten temat bardzo wiele wierzeń. Zapianie kury powszechnie zapowiada nieszczęście. Gdy kury gdaczą popołudniu po dojeniu, wkrótce ktoś w domu umrze (Oldenburg). Gdy kurze upadnie na grzbiet źdźbło słomy, a ona chodzi z tem, kogoś z domu wyniosą jako umarłego, a jeśli jest nawet kłos jeszcze, będzie to ktoś młody (Oldenburg). Gdy kogut pieje ku domowi, oznacza to czyjąś śmierć w nim (Śląsk, Brandenburgia, Austrja, Oldenburg). Przesąd ten rozpowszechniony również w Bretonji. Gdy kogut zapieje tuż koło kogoś, zbliża się koniec jego życia, gdy zaś kura zapląta się w słomie, a do ogona przyczepi się jej jedno źdźbło, zapowiada to żałobę domownikom. Jeśli kogut pieje popołudniu, oznacza to albo wielką radość lub wielki smutek. Jeśli zaś w nocy przed północą, zapowiada wielkie nieszczęście, wypadek lub śmierć. Na Irlandji, gdy kogut pieje trzykrotnie w nocy lub w dziwnej porze, oznacza to śmierć, również ilekroć kura zapieje jak kogut. Zupełnie podobne wierzenia spotyka się w półn.-wsch. Szkocji, w Bretonji i w Galles. Zapowiedź śmierci szczególnie zaś stanowcza wtedy, gdy kogut, piejąc wieczorem, zwraca się w stronę cmentarza. W Leitrim zaleca się zabić kurę, która pieje jak kogut. Na Hebrydach nawet sen o kogucie piejącym w ciemnościach jest zapowiedzią śmierci.

Porównanie przesądów o kurze piejącej pozwala stwierdzić powszechność tego wierzenia na całym obszarze polskim, równie jak u ludów ościennych. Parę wierzeń lokalnych i odrębnych od ogólnego typu zasługuje na szczególniejszą uwagę. Spotykamy np. tylko w Tarnowskiem przekonanie, że źdźbło włóczące się za kurą wróży czyjąś śmierć. W Niemczech przesąd ten znany tylko w Oldenburskiem, z tem symbolicznem zapewne uzasadnieniem, że gdy kura nosi na sobie źdźbło, kogoś z domu wyniosą. Wierzenie znane także w Bretonji w postaci bliższej odmiance polskiej. Ścisłość analogji polsko - bretońskiej występuje nadto w przesądzie z Radłowa, a więc także z Tarnowskiego o złowróźbnem znaczeniu piania koguta przed północą. Tę lokalnę różnicę tak bliską folklorowi bretońskiemu należałoby zbadać, o ile nie znajduje analogji na innych obszarach polskich. Przytem trzebaby też oznaczyć terytorjalne rozszerzenie wierzenia, że przyczyną piania kury jest zły duch. Wieleby też można powiedzieć o magicznem mierzeniu kurą, ale wykroczyłoby to poza zakres pracy.

(11) Wąż, łasica, świerszcz, trupia główka.

Pozostaje do omówienia kilka zwierząt, które bardzo rzadko uchodzą za zwiastunów śmierci, a których rola też wogóle jedynie pośrednia. Przepowiadają one śmierć o tyle tylko, że wchodzą do zastępu zwierząt specjalnie czczonych przez wyobraźnię ludową, a w razie niewypełnienia któregoś z aktów uszanowania wobec nich następuje za to kara, nieraz nawet tak ciężka jak śmierć. W tej formie mamy parę wierzeń o wężu, tak wybitną odgrywającym rolę w wyobrażeniach ludowych i podaniach. Przesąd ten spotyka się szczególnie u ludu małoruskiego. W okolicach Strutyna i Doliny, na kogo wąż z drzewa spadnie lub kto węża zabije, ten umrze. Gdyby gospodarz węża zabił, nieszczęścia go będą spotykać (Rohatyn), zubożeje (Dziewiętniki), bydło mu padnie (Sanok), może nawet sam umrzeć (Kukizów). Kto zabija węża, tego po niejakimś czasie drzewo zabije (pow. przemyski, miasteczko Zołyń). U Hucułów gadzina jest nietykalna. Litwini wierzyli również, że różne nieszczęścia zaraz spotkają tego, kto uderzy węża u siebie w domu. Takie wierzenia odnoszą w Sta-nisławowskiem także do padalca. Wedle Bułgarów⁷) gdy się w domu pojawi wąż, oznacza to śmierć, a gdy się węża zabije, spotka nas jeszcze większe nieszczęście, aniżeli śmierć kogoś z najbliższych. Wedle wierzeń ludu czeskiego w każdym domu żyje biały wąż domowy, którego nie można zabić, pod groźbą śmierci samego gospodarza. Na obszarze polskim nie ma przykładów ścisłego związku węża ze śmiercią. Przesąd, że gdy wąż spadnie z drzewa na kogoś, zapowiada to śmierć, zna szczególnie Małoruś; powszechniejszy zakaz zabijania węża, który w Polsce również wyraźnie się nie zaznacza.

Częściej spotykają się natomiast wierzenia o łasce. W Ropczyckiem nie należy łaski ani drażnić, ani chwytać, bo gdy kogo oparsknie, umrze. W puszczy sandomierskiej kogo łaska napadnie, ten do roku umrze. W Delejowie po ukąszeniu łasicy człowiek puchnie i umiera. Również w Czechach gdy łasica kogoś w lesie lub gdziekolwiek oparsknie, spuchnie mu cała twarz. W niemieckim folklorze wierzenia zupełnie analogiczne spotyka się na Śląsku, w Bawarji i Tyrolu, ale jedynie w Bawarji z tem zastrzeżeniem, że kogo łasica oparsknie, ten musi umrzeć. W Bretonji spotyka się przesąd ten w formie zupełnie identycznej z notatką z puszczy sandomierskiej, że kto zobaczy łasicę, musi do roku umrzeć. Zresztą wierzenie w Bretonji rzadkie, natomiast odgrywa łasica bardzo znaczną rolę w cudownych opowieściach irlandzkich.

W Puciłkowiczach na Białej Rusi, gdy w izbie zagnieżdżą się świerszcze, zapowiada to śmierć kogoś z domowników, gdyż w świerkaniu świerszczów słyszy się wyrazy: „śmierć, śmierć“. W Lubaczowie mówią, że gdzie świerszczyk długo przemieszkuje, tam będzie ktoś chorował. Wedle czeskich wierzeń przynosi on właśnie szczęście. W Tarnopolskiem u ludu małoruskiego słyszałem nieraz objaśnienie złowróżbne. W Niemczech obok tłumaczenia w tem ostatniem znaczeniu powszechne też objaśnienie przeciwne. Przesądów polskich o świerszczach zebrano bardzo niewiele, więc też niema możności dokładniejszego określenia ich różnic lokalnych.

Równie nieliczne dane mamy o żabie. Jedynie Gustawicz podaje, że kto zabije rzekotkę, temu umrze matka, a kto ją potrze solą, wtedy odżyje (Janów); kto ją zarwie t. j. zaczepi, temu ona napluje w oczy i temu umrą ojciec i matka (Tarnów) a wogóle, kto żabę zabije, nie żyje długo, a nadto pomrą mu rodzice lub jaki krewny (Horyhlady). W Prusach wschodnich ropucha w izbie oznacza nieszczęście, w Oldenburgu zaś żaba w domu zapowiada śmierć. Zakazy zabijania żaby powszechne, ale nie występuje ona na obszarze polskim jako zwiastunka śmierci.

W Zamojskiem i Hrubieszowskiem budzi ogólny lęk ćma zwana „trupia główka“, a ukazanie się jej wróży w domu zaraz jakieś nieszczęście lub też śmierć któregoś z krewnych. Przykład dość odosobniony i nie ma wielu analogicznych przykładów.