Żuławy Gdańskie w historię Pomorza Gdańskiego wpisane - Józefa Krośnicka - ebook

Żuławy Gdańskie w historię Pomorza Gdańskiego wpisane ebook

Józefa Krośnicka

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Biblioteka Publiczna Gminy Pruszcz Gdański

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 503

Rok wydania: 2010

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

JÓZEFA KROŚNICKA

 

ŻUŁAWY GDAŃSKIEw historięPOMORZA GDAŃSKIEGOwpisane

 

AGNI, PRUSZCZ GDAŃSKI 2010

 

Projekt okładki – AGA

 

Fotografie z archiwum Urzędu Gminy Cedry Wielkie

 

KSIĄŻKĘ WYDANO PRZY WSPARCIUURZĘDU GMINY CEDRY WIELKIE

 

ISBN 978-83-60176-46-7

 

COPYRIGHT BY AGNI

 

Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za zawartość merytoryczną książki.

 

Wydawca:FPP AGNI

Pruszcz Gdańskiul. Wita Stwosza 5www.agni.com.pl

 

 

Pamięci Mojej Siostry

Leokadii Kołakowskiej,

pułtuskiej nauczycielki,

której

tak wiele zawdzięczam

 

SPIS TREŚCI

 

WPROWADZENIE

 

ROZDZIAŁ I:

NAJSTARSZE DZIEJE ŻUŁAW GDAŃSKICH

Pod rządami książąt pomorskich

W jedności z Polską

Najazd Brandenburczyków i zabór Pomorza przez Krzyżaków

 

ROZDZIAŁ II:

POD PANOWANIEM ZAKONU KRZYŻACKIEGO

Krzyżacka okupacja

Próby odzyskania Pomorza

Żuławy zachodnie w czasach krzyżackich

Grabino Duchowne i Grabino Zakonne

Zakon Krzyżacki u szczytu swojej potęgi

 

ROZDZIAŁ III:

WIELKA WOJNA Z KRZYŻAKAMI

Przed Grunwaldem i po Grunwaldzie

Między pokojem w Toruniu 1411 r. a „Wieczystym Pokojem” w Brześciu Kujawskim 1435 r

 

ROZDZIAŁ IV:

WOJNA 13-LETNIA

11. Sytuacja w państwie krzyżackim w połowie XV wieku

12. Wybuch i pierwszy okres wojny trzynastoletniej

13. Ostatnie lata wojny trzynastoletniej i II pokój toruński

14. Żuławy Steblewskie w czasie wojny trzynastoletniej

 

ROZDZIAŁ V:

POD PANOWANIEM JAGIELLONÓW

15. Nowe warunki życia po pokoju toruńskim 1466 r.

16. Pod rządami Jagiellonów (do hołdu pruskiego)

17. Pod rządami Jagiellonów - okres reformacji

18. Wieś żuławska w II połowie XVI w.

19. Koniec epoki

 

ROZDZIAŁ VI:

POMORZE GDAŃSKIE W KOŃCU XVI w.

20. W okresie „wielkiego bezkrólewia”

21. Wojna Gdańska i jej polityczne następstwa

22. Gospodarka na Żuławach Gdańskich na przełomie XVI i XVII w.

 

ROZDZIAŁ VII:

BURZLIWY WIEK XVII

23. Wojna o ujście Wisły

24. Między pokojem sztumskim (1635 -1655) a „potopem”

25. Czasy potopu szwedzkiego (1655-1660)

26. Po potopie odbudowa

27. Królewska próba reform i opozycja magnacka

 

ROZDZIAŁ VIII:

OSTATNIE ĆWIERĆWIECZE XVII WIEKU

28. ”Vivat Johannes III Rex Polonorum”

29. Pobyt króla Jana III Sobieskiego w Gdańsku (1.VII.1677-12.II.1678)

30. Północne plany króla Jana III

31. XVII-wieczne Żuławy Gdańskie w obrazach i liczbach

 

ROZDZIAŁ IX:

NOWY WIEK - NOWE KONFLIKTY I WOJNY

32. Żuławy podczas wielkiej wojny północnej (1700-1721)

33. ”Bezprzykładna wierność”

34. W obronie wolności, sprawiedliwości i ojczyzny

 

ROZDZIAŁ X:

W OKRESIE ROZBIORÓW

35. I rozbiór Polski-1772 r.

36. Sytuacja Gdańska po I rozbiorze

37. Drugi rozbiór Polski i zabór Gdańska przez Prusy

38. Pruskie gwarancje i III rozbiór Polski 1795 r.

 

ROZDZIAŁ XI:

W ZABORZE PRUSKIM

39. Gdańsk pod pruską okupacją (1793 -1806)

 

ROZDZIAŁ XII:

„JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA”

40. Legiony Dąbrowskiego

41. Napoleońska „pierwsza wojna polska”

 

ROZDZIAŁ XIII:

OD POKOJU TYLŻYCKIEGO DO KONGRESU WIEDEŃSKIEGO (1807-1815)

42. Napoleońskie Wolne Miasto Gdańsk

43. Gdańsk w czasie napoleońskiej „drugiej wojny polskiej”

44. Kongres Wiedeński

 

ROZDZIAŁ XIV:

OD KONGRESU WIEDEŃSKIEGO DO WIOSNY LUDÓW (1815-1848)

45. Po Kongresie Wiedeńskim

46. Pomorski etap wielkiej emigracji po powstaniu listopadowym

47. Kraj na wodzie

48. Kryzys gospodarczy na Pomorzu Gdańskim

49. Wiosna Ludów pod zaborem pruskim

 

ROZDZIAŁ XV:

OD WIOSNY LUDÓW DO POWSTANIA CESARSTWA NIEMIECKIEGO

50. Zastosowanie maszyny parowej w transporcie

51. Wieś pomorska w dobie przemian

52. Wielkomocarstwowa polityka Prus

53. Antypolskie działania kanclerza Bismarcka

54. Udział Pomorza Gdańskiego w powstaniu styczniowym

55. Wojna z Francją. Prusy cesarstwem

 

ROZDZIAŁ XVI:

ERA BISMARCKA

56. Żelazne rządy kanclerza Bismarcka. Kulturkampf

57. Obrona praw narodowych i kultury polskiej

58. Przebudowa Gdańska - miasta i portu

59. Wieś gdańska w ostatnim ćwierćwieczu XIX wieku

 

ROZDZIAŁ XVII

I WOJNA ŚWIATOWA

60. Sytuacja międzynarodowa na początku XX wieku

61. Ziemia gdańska podczas I wojny światowej

62. Sprawa polska podczas I wojny światowej

 

ROZDZIAŁ XVIII:

ZIEMIA GDAŃSKA PO I WOJNIE ŚWIATOWEJ

63. Czas oczekiwania

64. Traktat Wersalski

65. Powrót Polski nad morze

 

ROZDZIAŁ XIX:

WOLNE MIASTO GDAŃSK

66. Formowanie się wolnego miasta

67. Polacy w wolnym mieście Gdańsku

68. Powiat Gdańskie Niziny w okresie Wolnego Miasta Gdańska

69. Swastyka nad Gdańskiem

 

ROZDZIAŁ XX:

II WOJNA ŚWIATOWA

70. Brunatne chmury nad Europą

71. Fali Weiss na Ziemi Gdańskiej i obrona wybrzeża

72. Aktion Tannenberg w Wolnym Mieście Gdańsku

73.Tworzenie lebensraum na Ziemi Gdańskiej

74. Sytuacja w rejonie Gdańska i na Żuławach Gdańskich do wiosny 1945 r.

 

ROZDZIAŁ XXI:

PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ

75. Polska w nowych granicach

76. Gdańsk w XXV-leciu Polski Ludowej

77. Żuławy Gdańskie w pierwszym XXV-leciu Polski Ludowej

 

ANEKS

 

ILUSTRACJE I MAPY

 

LITERATURA

WPROWADZENIE

W styczniu ubiegłego roku radni Sejmiku Województwa Pomorskiego uchwalili, że rok 2008 będzie Rokiem Żuław. Ta uchwała miała niewątpliwie na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa oraz parlamentu i władz państwowych na znaczenie i potrzeby tego stosunkowo niewielkiego w skali krajowej, ale jakże niezwykłego regionu. Stanowiła też zapewne zobowiązanie pomorskich samorządowców do pilnego rozpatrzenia aktualnych problemów Żuław i podjęcia zdecydowanych wysiłków w celu rozwiązywania tych problemów. Nie do mnie należy osąd na ile intencjom towarzyszyła skuteczność działania.

Hasło: „Rok Żuław” wzbudziło społeczne zainteresowanie historią tej nadmorskiej krainy. Moja niniejsza praca, którą pragnę poświęcić zachodniej części Żuław Wiślanych, nazywanej Żuławami Gdańskimi, jest jednym z dowodów tego.

Żuławy Wiślane, kraj bezleśny, niski i płaski z licznymi depresjami leży u ujścia Wisły Ograniczony jest od zachodu Pojezierzem Kaszubskim, od południa Pojezierzem Iławskim, od wschodu Wysoczyzną Elbląską i od północy Mierzeja Wiślaną Jego powierzchnia wynosi około 200 tysięcy ha. Tworzą go: Żuławy Gdańskie, leżące na zachód od dolnej Wisły (39 tysięcy ha) Żuławy Wielkie w ramionach Wisły i Nogatu (83 tysiące ha), Żuławy Elbląskie (48 tysięcy ha) oraz niziny: Nadwiślańskie (ok. 25 tysięcy ha) i Nadzalewskie (ok. 5 tysięcy ha)

Żuławy Wiślane są stosunkowo młodym dziełem natury. W ciągu wieków stworzyła je Wisła oraz rzeki pomorskie płynące z wyżyn ku Zatoce Gdańskiej. W czasach prehistorycznych brzegi zatoki znajdowały się bardziej na południe, niż obecnie Wisła i jej pomorskie dopływy nanosiły i zostawiały tu warstwy różnego rodzaju osadów: piaski, muły, iły i szlam. W ten sposób powstawała delta Wisły o powierzchni płaskiej z licznym, zagłębieniami i rozlewiskami, z depresjami o gruncie mokrym, niestabilnym, grząskim, ale bardzo urodzajnym Na północy cofające się wody morskie pozostawiły rozległe rozlewiska, odcięte z czasem od morza piaskami Mierzei Wiślanej. Ujście Wisły przesuwało się ku północy, a w jej ramionach przybywało lądu.

Rzecz zrozumiała, że osadnictwo na Żuławach wiślanych ma dużo młodszą historię, niż na innych terenach Pomorza.

W początkowym okresie osadnictwa równina delty bogata była w lasy łęgowe. Rosły tu: wierzby, topole, jesiony, graby i wiązy, olchy i dęby o czym dziś już tylko niektóre nazwy miejscowości przypominają. Wśród lasów rozciągły się obszerne pastwiska naturalne, urozmaicone jeziorkami i ciekami wodnymi.Obfitość ptactwa wodnego była jednym z wielu bogactw równiny delty Wisły, zachęcających ludzi do osiedlenia się mimo wielu zagrożeń. Największym zagrożeniem była woda. Wiosenne roztopy czyniły tu grunty trudnymi do przebycia. Każdej wiosny pękanie lodów na Wiśle i tworzenie się zatorów u jej ujścia, a latem ulewne deszcze groziły mieszkańcom Żuław potopem. Obrona przed zagrożeniem wymagała wielkiej czujności, pomysłowości i ogromnej pracy. I to pracy zorganizowanej. W pojedynkę niewiele można tu było zrobić.

W rezultacie wielowiekowych zmagań człowieka z naturą powstawały na Żuławach wały przeciwpowodziowe wzdłuż Wisły i jej pomorskich dopływów, rowy odwadniające, poldery, kanały, śluzy i tamy, mostki i groble. Powstał nawet specjalny zawód-urząd, gdzie indziej niespotykany: wałowego. Z biegiem czasu zmienił się charakter prac melioracyjnych. Siłę mięśni ludzi i zwierząt zastępowały urządzenia mechaniczne coraz bardziej pomysłowe i nowoczesne. I coraz bardziej skuteczne. Ale walka Żuławiaków z wodą i o wodę zdatną do picia trwa do dziś. Choć inaczej wygląda, ale jest problemem i wymaga nowych pomysłów oraz znacznych nakładów finansowych.

Pierwotne osadnictwo na Żuławach miało charakter słowiański z domieszkami pruskimi. Z czasem pojawili się tu osadnicy z Europy zachodniej. Będzie w tej pracy mowa o tym w odniesieniu do Żuław Gdańskich bezpośrednio z Gdańskiem związanych.

Żuławy Gdańskie objęte są dziś granicami powiatu gdańskiego z siedzibą w Pruszczu Gdańskim. Stanowią wschodnią część powiatu, zajmując ponad 30% jego obszaru. Ich naturalna granicę z zachodnią częścią powiatu tworzy Próg Pojezierza Kaszubskiego, wzdłuż którego biegnie droga krajowa nr 1 oraz linia kolejowa.

Wschodnią granicę stanowi Wisła-Leniwka.

Na terenie Żuław Gdańskich znajduje się obecnie 33 wsi sołeckich. 12 z nich leży w obrębie gminy wiejskiej Pruszcz Gdański, 13 tworzy gminę Cedry Wielkie, a 8 gminę Suchy Dąb.

Do gminy Pruszcz Gdański należą: Bogatka, Bystra, Dziewięć Włók, Krępiec, Lędowo, Mokry Dwór, Przejazdowo, Radunica, Rokitnica, Roszkowo, Wiślina i Wiślinka.

Gminę Cedry Wielkie: Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Długie Pole, Giemlice, Kiezmark, Koszwały, Leszkowy, Miłocin, Stanisławowo, Trutnowy, Trzcinisko i Wocławy.

Do gminy Suchy Dąb należą: Grabiny Zameczek, Koźliny, Krzywe Koło, Osice, Ostrowice, Steblewo, Suchy Dąb i Wróblewo.

 

ROZDZIAŁ I: NAJSTARSZE DZIEJE ŻUŁAW GDAŃSKICH

 

Pod rządami książąt pomorskich

Badacze dziejów średniowiecznych Pomorza Gdańskiego utrzymują, że ponad 20 z pośród wyżej wymienionych wsi żuławskich istniało już we wczesnym średniowieczu. Najstarszy rodowód ma osada Ostrowite (gm. Suchy Dąb), wymieniona w dokumencie księcia gdańsko-pomorskiego Świętopełka w r. 1220 jako Wostricza. Do najstarszych należą: Grabino — dzisiejsze Grabiny Zameczek - zapisane w dokumencie z 1273 roku, Mokry Dwór, wymieniony w r. 1285, Wiślinka - r. 1290, Giemlice - r. 1292 i Stebłewo -1299 r.

Na początku XX wieku niemiecki badacz Hugo Bertram sporządził mapę Żuław Gdańskich z końca XIII w. Na tej mapie (patrz mapa nr 2) Bertram ogromną uwagę poświęcił pionowej budowie obszaru tej części Żuław, uwidaczniając różnice wysokości nad poziomem morza z dokładnością do 1/2 m. Widzimy, że najwyższy poziom, przekraczający 5 m. (słownie: pięć metrów) ma południowa część Żuław Gdańskich. W środkowej są tylko 2 wysepki o podobnej wysokości nad poziomem morza, a na północy większość obszaru Żuław stanowią rozlewiska depresyjne, będące pozostałością Zatoki Gdańskiej. Pas zachodni na mapie Bertrama to już pojezierze Kaszubskie.

Na omawianej mapie Bertram uwidocznił 12 osad. Są to licząc od północy Vvslina - Wiślinka (niemiecka Wisslinken), Bystra - Bystra (po niemiecku Scharfersburg) Oteslawy-Wocławy (Wotzlaff), Sunowo - dzisiejsze Stanisławowo Vruthy - dziś Wróblewo (niem. Sperlingsdorf), Uthatino - rozpoznane jako Trutnowy (Truthenau), Grabino - Grabiny Zameczek (Herrengrabin), Osize - Osice (Wossitz), Ostricza - Ostrowite (Osterwick) i Gemelcze Giemlice (Gemlitz). Dwa punkty na południu bez podania nazwy miejscowości to: Steblewo nad Wisłą, a niżej zapewne Koźliny.

Wiek XIII to czasy rządów książąt pomorskich. Najstarsze pisane dzieje wymienionych wsi związane są z panowaniem księcia pomorsko - gdańskiego Świętopełka, syna Mściwoja (Mszczuja) Pierwszego. Z kancelarii Świętopełka pochodzi dokument, którym książę ten przekazuje cystersom oliwskim w r. 1220 wieś Wostricza, czyli Ostrowice. Cystersi, których do Oliwy sprowadził książę Sambor w r. 1188, znani byli z tego, że w swoich posiadłościach wiejskich prowadzili wzorową gospodarkę rolno-handlową, zakładali ogrody, stawy rybne, budowali młyny, urządzali kuźnie. Docenił to gospodarny książę Świętopełk. W kilka lat po wspomnianym fakcie Żuławy Gdańskie, zwane wtedy Insula minor, przeżyły wstrząs. W r. 1226 Prusowie, sąsiedzi zza Wisły, najechali na ziemię gdańską. Dokonali wielkich zniszczeń na Żuławach i w okolicach Gdańska aż po Oliwę, gdzie złupili i doszczętnie spalili klasztor, a zakonników pozabijali.

 

Książe Świętopełk panował długo, bo aż 49 lat. W latach pokoju pod jego mądrymi rządami księstwo gdańsko-pomorskie rozwijało się pomyślnie. Książę dbał o swoja stolicę, o jej rozwój i dobrobyt. Sprowadzał do Gdańska osadników, w tym znających się na handlu i rzemiośle, nadawał im przywileje, dbał o rozwój żeglugi wiślanej i morskiej. A na wsi o usprawnienie gospodarki rolnej. Był też wiernym synem Kościoła. Popierał działalność misyjną zakonów, w tym cystersów i benedyktynów. Do Gdańska sprowadził dominikanów, zakon wyspecjalizowany w pracy duszpasterskiej w środowiskach miejskich. Powierzył im Kościół Świętego Mikołaja. To „nadanie” - choć w formie zmienionej - dotrwało do dziś. Świętopełk popierał też budowę kościołów parafialnych.

W latach czterdziestych XIII w. doszło do wojny Świętopełka z Krzyżakami. Krzyżacy którzy od 1230 roku pod pozorem nawracania dokonywali podboju Prus, szukali okazji do zajęcia Gdańska. Wojna Świętopełka z tym zakonem trwała z przerwami 11 lat: od r. 1242 do r.1253 W tym czasie Krzyżacy trzy razy podchodzili pod miasto: w r. 1243, 1247 i 1252. Nie udało im się zdobyć Gdańska, który był silnie obwarowany, ale złupili okoliczne osady i pola, w tym Żuławy gdańskie, zasobne w żywność i bydło rzeźne. Ucierpiała też Oliwa, gdzie w czasie tej wojny spłonął wyremontowany po najeździe Prusów klasztor cysterski.

Ta pierwsza polska wojna z Krzyżakami zakończyła się pokojem niepomyślanym dla księcia gdańskiego. Świętopełk odstąpił Krzyżakom szereg swoich posiadłości nad Wisłą na granicy z Prusami i w ziemi chełmińskiej oraz zapełnił im swobodną żeglugę na Wiśle na całej długości swego księstwa. Krzyżacy wymusili też na nim zgodę na to, że jeżeli nie dotrzyma warunków pokoju to będą mogli zająć Gdańsk z okolicą. Od tamtej pory nad ziemią gdańska wisiała groźba krzyżackiego miecza.1

W r. 1266 książę Świętopełk zmarł, bardzo żałowany przez poddanych oraz przez duchowieństwo i obdarzony przydomkiem „Wielki”. Spadkobiercami księstwa gdańsko-pomorskiego zostali synowie Świętopełka Warcisław i Mściwój. Warcisław jako starszy miał prawo do księstwa gdańskiego. W trudnych do wyjaśnienia okolicznościach doszło między braćmi do walki o podział spuścizny, głównie o Gdańsk.

 

 

Do walki tej wmieszało się rycerstwo pomorskie, popierając jednego lub drugiego z braci. W tej sytuacji książęta szukali oparcia w potężniejszych sąsiadach. Jeden u Krzyżaków, drugi na zachodzie, u książąt brandenburskich. Krzyżacy byli wtedy zajęci tłumieniem powstania pruskiego i w sporze o Gdańsk zachowali neutralność. Ale Brandenburczycy ściągnęli z wojskiem na Pomorze Gdańskie. Korzystając z okazji, że Mściwój z wojskiem był właśnie w Wielkopolsce, bez trudu dotarli pod Gdańsk. Tu mieszczanie niemieccy, swego czasu faworyzowani przez Świętopełka i obdarzeni prawem do samorządu, otworzyli im bramy. Potem oddziały brandenburskie rozlały się po całej okolicy i zajęły Tczew, dokonując przy okazji grabieży i zniszczeń. Gdy Mściwój wrócił z Wielkopolski całe rycerstwo pomorskie stanęło po jego stronie.

Z Wielkopolski pospieszył mu na pomoc książę Bolesław Pobożny i wspólnymi siłami przepędzono Brandenburczyków. W międzyczasie Warcisław zmarł. Panem całego Pomorza Nadwiślańskiego został Mściwój II, który przyjął tytuł „dux totius Pomeranie” - „Książę całego Pomorza”. Zająwszy się urządzaniem wewnętrznych spraw państwa umiał okazać wdzięczność tym, którzy byli mu wierni. M.in. 28 listopada 1273 r. przekazał żuławską wieś Grabino, leżącą nad Motławą, rycerzowi Kristianowi. Nadał mu ją w połowie na własność, a w połowie na zasadzie prawa lennego. Ten Kristian był zięciem sołtysa tczewskiego Jana Wittensburga. Być może zasłużył się on (albo obaj) księciu w czasie najazdu Brandenburczyków. W r. 1292 Mściwój podarował wieś Giemlice cystersom pelplińskim. Do r. 1301 zbudowali oni tam kościół i założyli pierwszą na Żuławach gdańskich parafię.2 Parafia w Giemlicach przetrwała do dziś i w okresie reformacji pozostała katolicką.

Przekonawszy się, jak niebezpieczne są związki z niemieckimi sąsiadami, oparł się Mściwój w swej polityce zewnętrznej na ścisłym sojuszu z księciem wielkopolskim Bolesławem Pobożnym. A gdy umarł Bolesław Mściwój zawiązał przyjaźń z jego następcą, którym został bratanek zmarłego. Przemysław, wtedy już władający całą Wielkopolską i noszący tytuł „dux Polonie”. (Przemysław miał też prawa do Krakowa, ale Kraków był w rękach króla czeskiego, Wacława).

Mściwój II nie miał dzieci. W trosce o przyszłość swego księstwa przekazał je Przemysławowi na zasadzie „darowizny za życia”, pozostając nadal na swoim stanowisku. Układ zawarto w Kępnie 15 lutego 1282 r.

Już wtedy Mściwój wiedział, że czeka go proces z Krzyżakami. Mianowicie oskarżyli go oni przed Stolicą Apostolska o zabór księstwa gniewsko-tczewskiego, które jakoby było ich własnością na podstawie darowizny jego stryja Sambora. Skargę swą Zakon poparł szeroką propagandą i różnymi dokumentami wątpliwej wartości.

Na zachodzie mało kto orientował się w prawdziwej sytuacji, panującej nad dolna Wisłą. Papież polecił sprawę zbadać. Jeszcze w tym samym roku 1282 Mściwój stawił się w Miliczu (na Śląsku) przed oblicze legata papieskiego. Zakon był - bądź co bądź - instytucja duchowną, z którą się liczono. W rezultacie tego procesu w Miliczu doszło do „ugody”, niestety, niekorzystnej dla księcia gdańskiego. Mściwój II odstąpił Krzyżakom ziemie gniewską z górującym na lewym brzegu Wisły Gniewem. Miało to wkrótce przynieść brzemienne skutki nie tylko dla Pomorza.

W r. 1284 ogół rycerstwa pomorskiego na zjeździe w Nakle zaaprobował układ Mściwoja z Przemysławem Wielkopolskim. Toteż gdy 25 grudnia 1292 r umarł Mściwój II, ostatni książę Pomorza Wschodniego, Przemysław bez problemu objął spuściznę po nim.

Sprawiwszy przyjacielowi godny pogrzeb (Mściwój II został pochowany w kościele opactwa cystersów w Oliwie), Przemysław przybrał do swego tytułu „książę Polski” tytuł „książę Pomorza - „dux Polonie et Pomeranie”. Pomorze Gdańskie wróciło do jedności, z Polską.

W kilka miesięcy później, w czerwcu 1295 r., Przemysław - za zgodą papieża - koronował się w Gnieźnie na króla Polski.

 

W jedności z Polską

Wkrótce po koronacji Przemysław II był znów na Pomorzu. Znał ten kraj i co znaczniejszych w nim ludzi. Wszak przez 12 lat faktycznie współrządził tu z Mściwojem II. Teraz zatwierdził wszystkie nadane przez poprzednika przywileje i nie wprowadzał zmian na stanowiskach. W czasie objazdu Pomorza wszędzie był życzliwie witany. Okazał się przy tym władcą troskliwym i uprzejmym.

Wszystko zapowiadało się dobrze i dla Polski i dla Pomorza. Ale stabilizacja i umocnienie się władzy polskiej na Pomorzu nie leżały w interesie władców Marchii Brandenburskiej. Oni ciągle planowali zabór Pomorza Nadwiślańskiego. Nie ryzykując tym razem akcji zbrojnej użyli podstępu. Potajemnie zorganizowali napad na niespodziewającego się niczego i bezbronnego króla. Miał być porwany i dowieziony do Marchii, ale został zamordowany (w Rogoźnie 8 lutego 1296 r.). Poruszone do żywego tą zbrodnia rycerstwo wielkopolskie i pomorskie zgodnie wybrało królem Polski Władysława Łokietka, księcia kujawskiego.

W objęciu rządów na Pomorzu uprzedził Łokietka jego 20-letni bratanek Leszek, książę inowrocławski, przez matkę Salomeę spokrewniony z Mściwojem II. Musiał jednak ustąpić stryjowi.

W r. 1297 Łokietek przybył do Gdańska. Według świadectwa przeora dominikanów, Wilhelma, „wszyscy rycerze i możni oraz kler i wszystek lud Pomorza” witali go uroczyście i przyjaźnie.3

Łokietek przywiązywał wielką wagę do jedności Pomorza z Polską i do dostępu Polski do morza. W latach 1297-1299 trzykrotnie był w Gdańsku. Zatwierdzał przywileje duchowieństwu i rycerstwu. Kupcom lubeckim nadał nowe uprawnienia. Jak prawdziwy gospodarz objechał całą dzielnice pomorską. Wśród towarzyszących mu tu dostojników pomorskich byli Święcowie: wojewoda pomorski, jego brat i synowie. Jeden z nich, Piotr z Nowego, został kanclerzem pomorskim. Ale już w r. 1300 stracił Łokietek władzę nie tylko na Pomorzu, lecz nawet na swoich dziedzicznych Kujawach. Stało się to za sprawą króla Czech, Wacława, który już od kilku lat okupował dzielnicę krakowską. Wacław postanowił zająć całą Polskę. Znalazł nawet stronników w Wielkopolsce, gdzie energiczne i zdecydowane rządy Łokietka napotkały na opór niektórych duchownych i świeckich możnych. Wobec przewagi najeźdźców czeskich, zagrożony utratą życia Łokietek opuścił kraj, nie rezygnując z walki o swoje prawa. A Wacław, zająwszy Wielkopolskę, koronował się w Gnieźnie na króla Polski.

Było to w roku 1300. Papież Bonifacy VIII nie uznał tej koronacji, ale Wacław II rządził. M.in. przeprowadził w Polsce nowy administracyjny podział kraju na okręgi, zwane starostwami, i ustanowił nieznany dotąd Polakom urząd starosty. Starosta, wyposażony w szerokie pełnomocnictwa, był namiestnikiem panującego w powierzonym sobie okręgu. Na stanowiska starostów powoływał Wacław oddanych sobie ludzi, b. często Czechów, a nawet Niemców, co w Polsce nie było dobrze widziane.

W objęciu władzy nad Pomorzem pomogli Wacławowi Krzyżacy, z którymi był w dobrych stosunkach. Oczywiście nie zrobili tego bezinteresownie. Jeszcze w 1299 r. podarował im Wacław m.in. dużą wieś na Małych (= gdańskich) Żuławach - Steblewo nad Wisłą.

Pierwszym starostą pomorskim został Tasso z Wiesenburga. Sam Wacław II nigdy na Pomorzu nie był. Święcowie, którzy za Łokietka doszli do dużego znaczenia, opowiedzieli się teraz za Czechami, dzięki czemu zachowali swoje dotychczasowe stanowiska. Co więcej: Piotr Święcą z Nowego, ożeniony z Czeszką, został starostą pomorskim. Mając przychylność panującego i dużą swobodę działania ród Święców rósł w dostojeństwa i dostatki.

Panowanie Wacława II nie trwało długo. W połowie 1305 roku zmarł on nagle w czasie przygotowań do rozprawy z Łokietkiem. Bo Władysław Łokietek, mając silnych sojuszników, wrócił do Polski i zdążył już zająć ziemię sandomierską. Spadkobiercą Władysława II był jego syn, także Wacław. Miał zaledwie 16 lat. Rządy zaczął od potwierdzenia praw i przywilejów nadanych przez ojca. M.in. potwierdził Krzyżakom (w r. 1305) nadanie wsi Steblewo na Żuławach. Pomorze mało go interesowało. Podejmując pomysł ojca przygotował akt przekazujący Pomorze Gdańskie margrabiom brandenburskim w zamian za zwrot Miśni, którą swego czasu Wacław II oddał Brandenburczykom w zastaw. Do tej zamiany nie doszło, bo ani Wacław III rządów w Polsce nie objął, ani Polacy takiej zamiany nie dopuszczali. Ale Brandenburczycy mieli tę sprawę na uwadze. Wacław III nie zdążył przybyć do Polski. W rok po objęciu tronu czeskiego został zamordowany na terenie własnego kraju.

Po śmierci Wacława III Łokietek wkroczył do Krakowa, a następnie obejmował kolejno władanie w innych dzielnicach. W grudniu 1306 r. przybył do Gdańska, witany tu jako prawowity władca. Po drodze w Świeciu i w Tczewie osadził Łokietek swoich bratanków, książąt inowrocławskich Przemysława i Kazimierza jako swoich namiestników w księstwie świeckim i gdańskim. Miasta Tczew i Gdańsk złożyły mu przysięgę wierności. I Święcowie uznali władzę Łokietka, więc pozostawił im majątki, których się pod panowaniem królów czeskich dorobili i starego Święcę pozostawił na stanowisku wojewody (piastował je jeszcze za Mszczuja II). Ale Piotra Święcę pozbawił urzędu starosty, a nawet ukazał grzywną za nadużycie władzy. Urażony w swej dumie i zagrożony utratą wpływów Piotr zbuntował cały ród przeciw Łokietkowi i nawiązał konszachty z władcami Marchii Brandenburskiej. Było to w czasie, gdy Brandenburczycy przygotowywali najazd na Pomorze Gdańskie. Podczas swego następnego pobytu w Gdańsku, (na przełomie 1307 i 1308 r.) Łokietek kazał Piotra Święcę aresztować. Wówczas wojewoda i pozostali Święcowie opuścili Gdańsk, udając się na teren księstwa sławeńsko-słupskiego. Za obietnicę wielkich nadań dla całego rodu poddali się pod władzę margrabiów brandenburskich, Łokietek nowego wojewody nie powołał. W grodzie gdańskim osadził sędziego Boguszę, rycerza pochodzącego z Kujaw, do którego miał pełne zaufanie. Rządy nad dzielnicą pomorską oparł na swoich urzędnikach. Wiele urzędów powierzył miejscowym rycerzom. M.in. Wojciech (skąd ?) został kasztelanem gdańskim, Woysław z Rusocina - kasztelanem w Pucku, a Stefan z Pruszcza - kasztelanem w Chmielnie. Do godnych zaufania rycerzy pomorskich należał Unisław z Lublewa, podkomorzy gdański. Jego dwa synowi - Jakub i Jan - otrzymali ważne urzędy przy księciu Kazimierzu w Tczewie: Jakub został kasztelanem tczewskim, a Jan podkomorzym tczewskim. Co więcej: Łokietek nadał im wielkie latyfundium na Małych (czyli późniejszych Gdańskich) Żuławach.

 

Nadanie to obejmowało obszar, na którym znajdowało się 9 wsi: Bystra, Osice, Ostrowite, Suchy Dąb, Stanisławowo, Trutnowy, Wiślinka, Wocławy i Wróblewo. Dla tych miejscowości akt nadania, sporządzony w Krakowie 31 V 1308 r., stanowi początek ich historii pisanej. W bieżącym roku przypada właśnie 700-lecie tego wydarzenia. Obecni mieszkańcy tych miejscowości uczcili ten jubileusz. Pamięć należy, że w dokumencie Łokietka występują nazwy, używane w końcu XIII wieku (patrz: mapa H. Bertrama i objaśnienia oraz M. Perlbach: „Pommerellisches Urkundenbuch” nr 582, 660 i 680 w Państwowym Archiwum w Gdańsku.).

 

Najazd Brandenburczyków i zabór Pomorza przez Krzyżaków

W sierpniu 1308 r. doszła do skutku planowana od ponad roku wyprawa brandenburska na Gdańsk. Sami książęta brandenburscy Otto IV i Waldemar nie brali w niej udziału. Natomiast z ich wojskami szli Święcowic z uwolnionym przez Łokietka z więzienia Piotrem na czele. W zwycięskim pochodzie dotarli do Gdańska i stosunkowo łatwo opanowali miasto. Zajęcie miasta ułatwili im niemieccy mieszkańcy, którzy, niepomni na złożoną Łokietkowi przysięgę wierności, otworzyli Brandenburczykom bramy. Ale gród Gdański nie poddał się. Bronili go wierni Łokietkowi rycerze pod wodza sędziego Boguszy przy współudziale kasztelanów: gdańskiego Wojciecha, puckiego Woysława i chmieleńskiego Stefana.4

Brandenburczycy, nie mogąc grodu wziąć szturmem, postanowili głodem zmusić obrońców do poddania się. Rozłożyli się wokół miasta odcinając grodowi dostawy żywności. Swoje potrzeby bez skrupułów zaspokajali w okolicznych wsiach, także na terenie Żuław, gdzie zaopatrywali się w bydło rzeźne, zboże, nabiał i paszę dla koni. Oblężenie przeciągało się wśród cierpień sterroryzowanej ludności. Obrońcy prosili króla o pomoc. Łokietek, pilnie zajęty na południu Polski, nie pośpieszył na Pomorze, lecz zgodził się - podobno za radą przeora dominikanów, Wilhelma - aby wezwać na pomoc Krzyżaków. Byli blisko, za Wisłą, i mieli oddziały zbrojne. Znana była ogólnie niechęć Krzyżaków do Brandenburczyków. Znany też był - przynajmniej niektórym - fakt, że w 1301 r. Wacław II wezwał Krzyżaków na pomoc gdy Gdańsk był zagrożony najazdem księcia Rugii, Sambora. Pomogli za wynagrodzeniem - jak to było w tych czasach w zwyczaju - a po interwencji wycofali się za Wisłę. I teraz nie odmówili pomocy. Mistrz pruski Henryk von Plotzke wysłał oblężonemu grodowi na odsiecz oddziały zakonne pod wodzą komtura chełmińskiego Guntera von Schwarcburga. Od strony morza zaopatrzono gród w żywność i niezbędny sprzęt, ale przy tej okazji uzgodniono, że Krzyżacy zajmą połowę grodu. Tak się stało.

Interwencja krzyżacka i mobilizacja miejscowych sił sprawiły, że część oblegających zamknęła się w murach miasta, a reszta, zagrożona klęską, pośpiesznie wycofała się na zachód. Wkrótce obrońcy grodu rozprawili się z pozostałą w mieście załogą brandenburską. Ukarani też zostali zdrajcy, którzy wpuścili Brandenburczyków do miasta. Ale gdy było już po wszystkim Krzyżacy nie wycofali się z grodu, jak się spodziewano, lecz zaczęli umacniać w nim swoje pozycje. Na tym tle doszło do zatargu z Boguszą. Wtedy Krzyżacy aresztowali sędziego i innych rycerzy, znajdujących się w grodzie. Na uwięzionym Boguszy wymusili podpisanie dokumentu, że zgadza się (będąc przedstawiciele władcy polskiego) pozostawić im zarząd i obronę całego grodu gdańskiego do czasu, gdy król polski wpłaci Zakonowi sumę, należną za pomoc przeciw Brandenburczykom. Mając w rękach taki dokument Krzyżacy usunęli Polaków z grodu. Na zajęcie miasta wiernego Łokietkowi nie mieli wtedy dość siły. Ale planując opanowanie całego Pomorza wezwali pomoc z zachodu. Tymczasem do akcji włączył się mistrz pruski Henryk von Plotzke. Rozłożywszy swe wojsko pod Tczewem zażądał od księcia Kazimierza, żeby ustąpił z Tczewa, albo się bronił. Nie mając sił wystarczających do obrony Kazimierz wycofał się do Świecia, do swego brata Przemysława. Nie uchroniło to miasta przed zniszczeniem, ani mieszkańców Tczewa przed prześladowaniami. W jakiś czas potem doszło do spotkania (na Kujawach) Łokietka z mistrzem von Plotzke, na którym miano uzgodnić wysokość i termin zapłaty Zakonowi za pomoc przeciw Brandenburczykom. Wtedy mistrz zażądał tak wygórowanej sumy, że - według zeznań zaocznego świadka tych rokowań - król nie mógłby jej zapłacić, nawet, gdyby sprzedał całe Pomorze. (Długosz podaje: „100 tysięcy grzywien szerokich groszy”)5 Łokietek zaproponował, aby oszacowania kosztów i należności dokonał biegły sędzia. Na to mistrz się nie zgodził. Rozjechali się w gniewie.

Okupacja ziem pomorskich trwała dalej. Otrzymawszy z Niemiec „silne i potężne wojsko z taborami i sprzętem oblężniczym” - jak pisze Długosz - Krzyżacy zdobywali tereny nadwiślańskie. Zdobyli Nowe nad Wisłą i podeszli pod Świecie. Tu książęta Przemysław i Kazimierz zorganizowali obronę. Po 10 tygodniach bohaterskiej obrony Świecie - nie doczekawszy się odsieczy - zmuszone zostało do kapitulacji Było to w lipcu 1309 r.

Na początku sierpnia tegoż roku Krzyżacy użyli siły, aby pozbyć się zwolenników Łokietka z Gdańska i okolicy. W czasie jarmarku dominikańskiego napadli na miasto i dokonali rzezi rycerzy, szlachty i mieszczan, których uznali za swoich wrogów. Tę „rzeź Gdańska”, w czasie której ucierpiały także kobiety i niewinne dzieci, szeroko opisał Jan Długosz w swojej kronice. Echa tej zbrodni rozeszły się daleko. M.in. dotarły do Awinionu, o czym świadczy bulla papieża Klemensa V z 19 czerwca 1311 r., a także zeznania świadków w procesach wytaczanych Krzyżakom.

Po zajęciu ziemi gdańskiej mistrz Henryk von Plotzke „przez posłów i listy” prosił Łokietka o spotkanie w obecności kom tu rów zakonnych i panów polskich. Doszło do takiego spotkania w Brześciu Kujawskim. Na liczne i ciężkie zarzuty ze strony Łokietka i rycerzy polskich Krzyżak nie miał jasnych odpowiedzi, natomiast zaproponował... odkupienie ziemi pomorskiej. Gotów był zapłacić „w złocie, srebrze i pieniądzach” za dokument, w którym książę polski za zgodą panów polskich odstąpiłby „na zawsze” Zakonowi swoje prawa do Pomorza Gdańskiego. Rozgniewany bezczelnością Krzyżaka Łokietek zerwał rozmowy i opuścił Brześć. Takiej odpowiedzi ze strony Łokietka zapewne się Krzyżacy spodziewali, bo już wcześniej zwrócili się do margrabiego brandenburskiego z propozycją kupna od niego Pomorza. Jeszcze niedawno nie uznawali praw Brandenburczyków do Pomorza Nadwiślańskiego, a teraz gotowi byli płacić im za te prawa. Koniecznie chcieli mieć dokument własności z podpisami i pieczęciami. Wzięli więc pod uwagę ów akt darowizny Pomorza w zamian za Miśnię, sporządzony przez króla czeskiego Wacława III w r. 1305.

Margrabia Waldemar uznał propozycję mistrza krzyżackiego za interesującą: mógł sprzedać to, czego ni posiadał.

13 września 1309 r. strony zawarły w Myśliborzu umowę wstępną, a w następnym roku doszło do jej realizacji (połowicznej). Za 10 tysięcy grzywien brandenburskich kupili Krzyżacy od Brandenburczyka księstwa gdańsko-tczewskie i świeckie. Bez sławeńsko-słupskiego, które Brandenburczycy okupowali, wycofując się spod Gdańska w 1308 r. Wkrótce potem wielki mistrz Zakonu postarał się o potwierdzenie tej umowy kupna przez cesarza niemieckiego.

W ten sposób Pomorze Gdańskie dostało się pod panowanie Zakonu Krzyżackiego.

Łokietek złożył skargę u papieża. Papież Kleinens V zlecił procesowe zbadanie sprawy. Z przytoczonej we fragmentach przez Długosza bulli papieskiej z 19 czerwca 1311 r. wynika, że papież nie uznał tej brandenbursko-krzyżackiej transakcji. Ale nie zmieniło to faktycznego stanu rzeczy. Już po wstępnej umowie z margrabią Waldemarem, mianowicie w końcu września 1309 r., wielki mistrz Zakonu Zygfryd von Feuchtwagen przeniósł swą stolicę z Wenecji do Malborka. Tu, nad Nogatem, stał już zbudowany w latach 1274 -1280 wspaniały Wysoki Zamek.

 

Przypisy do rozdziału I:

1 Porównaj: Kazimierz Jasiński - „Gdańsk w okresie samodzielności politycznej Pomorza” w pracy zbiorowej pod red. Gerarda Labudy „Historia Pomorza”, tom I, s. 274.
2 Franciszek Mamuszka: „Jantarowe szlaki”, rok 1965, nr 1 (VIII), s. 11.
3 Irena Fabiani-Madeyska: „Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy”, Wrocław-Warszawa-Kraków - Gdańsk”, r. 1076, s. 7.
4 H. Samsonowicz: „Polska Jana Długosza”, Warszawa, r. 1984, s. 99 i 102.
5 Jan Długosz, tamże, s. 102.

ROZDZIAŁ II: POD PANOWANIEM ZAKONU KRZYŻACKIEGO

 

4. Krzyżacka okupacja

Nie wiadomo, jak mieszkańcy podgdańskich małych Żuław przeżywali ten okres najazdu brandenburskiego i krzyżackich podbojów. Nie zachowały się na ten temat żadne wiadomości. Można się tylko domyślać, że niektórzy z nich na wezwanie kasztelana Wojciecha wzięli udział w pospolitym ruszeniu przeciw Brandenburczykom. Że od najeźdźców doznali wielu cierpień, niesprawiedliwości i uszczerbku na majątku. A potem, w końcu 1309 roku, niespodziewanie znaleźli się pod władzą niemieckich panów zakonnych.

O niemieckim Zakonie Szpitala Świętej Marii Jerozolimskiej (Ordo Domus Hospitalis Sancte Marie Teutonicorum in Jerusalem) sporo już tu wiedziano. Że powstał w czasie wyprawy krzyżowej. Że walczył z niewiernymi w obronie chrześcijan Że został sprowadzony na ziemie polskie przez księcia Konrada Mazowieckiego dla obrony jego księstwa przed Prusami i Jadźwingami. Że dostał uposażenie na ziemi chełmińskiej. I że, walcząc z Prusami, podbił ich ziemie i założył tam państwo zakonne. Opowiadano sobie różne rzeczy na ten temat. Zapewne przetrwała tradycja o najazdach Prusów na Pomorze, a także o walkach Świętopełka z Krzyżakami. Ale powszechnie wiadomo było, że zakonnikom w ich wyprawach na Prusy nieraz towarzyszyli książęta polscy, a także pomorscy, więc nie uważano ich za wrogów. Dlatego wezwanie Krzyżaków na pomoc przeciw Brandenburczykom nie wydawało się krokiem niebezpiecznym. Korzystanie z cudzych wojsk za wynagrodzeniem było w tych czasach stosowane. A tego, że Gdańsk i Pomorze Nadwiślańskie w ciągu paru miesięcy znajdzie się pod panowaniem Zakonu nikt się nie spodziewał. Tymczasem Krzyżacy, mając w rękach dowód legalnego kupna Pomorza, rozpoczęli tu rządy. Przede wszystkim usunęli ze stanowisk wszystkich dotychczasowych urzędników, a dobra książęce, czy królewskie przejęli na własność Zakonu. Znieśli dotychczasowy ustrój administracyjny, likwidując podział kraju na kasztelanie. Kasztelanów pozbawili dotychczasowej władzy i wszelkiego znaczenia. Na wzór państwa zakonnego, utworzonego na ziemi Prusów, podzielili Pomorze Nadwiślańskie na komturie, a te na mniejsze okręgi, zwane komornictwami i wójtostwami. Utworzono 5 komturstw z następującymi ośrodkami: Gniew (najstarsze komturstwo, powstałe jeszcze za panowania książąt pomorskich, Świecie, Tuchola, Człuchów i Gdańsk. Najobszerniejsze i najważniejsze było komturstwo gdańskie. W jego granicach znalazły się Małe Żuławy, zwane teraz Steblewskimi od nazwy pierwszej na tym terenie posiadłości krzyżackiej: Steblewo.

Komturstwem zarządzał komtur, rycerz zakonny mianowany na to stanowisko przez wielkiego mistrza Zakonu. Miał on szerokie uprawnienia w zakresie administracji, finansów, wojskowości i sądownictwa. Władzę sprawował przy pomocy urzędników. Wszystkie ważniejsze stanowiska zajmowali członkowie Zakonu.

Po przejęciu władzy na Pomorzu głównym celem Zakonu było umocnienie się na okupowanych terenach. Celowi temu miała służyć budowa bezpiecznych siedzib dla dostojników zakonnych. Bezpiecznych, to znaczy trwałych i mających charakter obronny. Kosztem ogromnych nakładów budowano z kamienia i cegły potężne zamki na siedziby „panów zakonnych”. Otaczano je murami, basztami, warownymi bramami, wałami i fosami, mostami zwodzonymi. Zamki były jednocześnie klasztorami. Komtur był rycerzem - zakonnikiem. Jako zakonnik był zwierzchnikiem tzw. konwentu - zgromadzenia zakonnego, które składało się z kilkunastu braci - rycerzy, kilku księży i pewnej ilości braci służebnych (półbraci). Dlatego poczesne miejsce w zamku zajmowała kaplica. Bo Krzyżacy byli pobożni. Modlili się przepisowo kilka razy dziennie. Również w podróży. A w podległych sobie miastach i wsiach inicjowali budowę kościołów. Także trwałych, murowanych z cegły.

Wkrótce cały kraj pokryła sieć cegielni, dostarczających mocnego materiału na budowę zamków, murów i baszt, a także spichrzów i innych budynków gospodarczych. I świątyń - Bogu na chwałę.

Budowniczych: projektantów, inżynierów i wysokiej klasy majstrów spodziewali Krzyżacy z Niemiec i innych krajów zachodniej Europy, w których architektura stała bardzo wysoko, gdzie nie brakowało wzorców, ani ludzi wykształconych i zdolnych. Tania, przeważnie darmowa, siła robocza była na miejscu. Wszelkie roboty podstawowe: kopanie i urabianie gliny, formowanie i wypalanie cegieł, wznoszenie potężnych, nieraz parometrowej grubości murów, kopanie fos i kanałów, sypanie wałów, budowa mostów, transport - wszystko to było wykonywane przez ludność poddaną i przez pozyskiwanych w czasie wypraw wojennych jeńców. Bo Krzyżacy byli zakonem „rycerskim”, a więc walczącym z bronią w ręku. Najchętniej bili pogan na ich własnej ziemi. A poganie byli w sąsiedztwie: na Litwie i na Żmudzi. Ale i z królem Łokietkiem toczyli boje i z książętami kujawskimi i wielkopolskimi - na polskich ziemiach. Przypomnij my Płowce na Kujawach - 1331 rok. Zginęli wtedy m.in. wielki komtur Otto von Bonsdorf i komtur gdański Albert.6

Przejmujące są opisy tych walk w kronice Wiganda z Marburga. Oto ich krótkie fragmenty: „Bracia więc przeprawiwszy się przez Wisłę zaczęli pustoszyć tamtejsze ziemie, niszcząc, paląc i mordując... nie zsiadając z koni mordowali ludność, brali ogromną zdobycz, zmuszali Polaków do ucieczki. Zaatakowawszy zaś gród tamtejszy, wzięli go szturmem, a załogę, zarówno starych jak i młodych bądź pozabijali, bądź zniszczyli ogniem, bądź wzięli w niewolę.”7

W tych wprawach wojennych Zakonu musieli brać udział - pod wodzą komtura - świeccy rycerze., którzy mieli dobra ziemskie na terenie danego komturstwa. Także wieśniacy byli zobowiązani dostarczyć wyznaczony kontyngent wozów z zaprzęgiem i wozaków. Cała wieś była za to odpowiedzialna. A że Krzyżacy prawie co roku jakąś wyprawę organizowali nie łatwo tu było żyć poddanym.

Badacze tej epoki przekazują, że w momencie opanowania Pomorza przez Zakon 75% ziemi było w posiadaniu rycerstwa - pomorskiego i polskiego - oraz duchowieństwa świeckiego (= biskupa włocławskiego) i zakonnego. Tak było i w dawnej kasztelani Gdańskiej. Krzyżacy dążyli do zmiany tego stanu rzeczy. Nowych nadań nie robili, a starali się ograniczyć majątki i rycerzy i duchowieństwa. W tym celu stosowali różne metody od wykupu lub korzystnej dla siebie zamiany poczynając poprzez zarządzenia administracyjne i różne formy nacisku do konfiskaty włącznie.

 

Już na początku 1310 r. Zakon wykupił wszystkie wsie żuławskie nadane przez Łokietka synom Unisława z Lublewa Jakubowi i Janowi, pozbawiwszy ich najpierw urzędów. Trudno dziś powiedzieć, jaki stosunek do rzeczywistej wartości latyfundium miało owe 606 grzywien, jakie im zapłacono. W podobny sposób stracił swoje Grabino rycerz Christian. Stało się ono własnością Panów Zakonnych. Giemlice pozostały własnością cystersów pelplińskich. I synowie Woysława, b. kasztelana puckiego, Piotr i Bartłomiej, którzy otwarcie opowiedzieli się za krzyżakami, mogli zatrzymać spuściznę po ojcu (mieli, majątki poza Żuławami). Natomiast majątek rycerski Pruszcz, z którego pochodził rycerz Stefan, został prawdopodobnie skonfiskowany, a mieszkająca tu ludność wygnana jeszcze przed zajęciem Tczewa. W II połowie XIV w. powstała tu kolonia niemiecka.

 

5. Próby odzyskania Pomorza

Władysław Łokietek do końca życia nie pogodził się z utratą Pomorza. Nie mógł przeboleć, że skorzystał z pomocy Krzyżaków w czasie najazdu Brandenburczyków i że nie pośpieszył z odsieczą dzielnym obrońcom Świecia. Szukając sprawiedliwości zwrócił się ze skargą do Stolicy Apostolskiej. Papież Jan XXII zlecił przeprowadzenie procesu w sprawie Pomorza. Ten sam papież zezwolił na koronację Łokietka. Koronacja odbyła się w Krakowie w styczniu 1320 r., a już w kwietniu tego roku ruszył proces w Inowrocławiu. Trwał do lutego następnego roku. Zeznawało 25 świadków znających sprawę z autopsji, a pochodzących z różnych stanów.

Proces inowrocławski zakończył się wyrokiem skazującym Zakon na zwrot Polsce Pomorza i zapłacenie 30 tysięcy grzywien odszkodowania. Krzyżacy wśród gwałtownych protestów złożyli apelację. Sprawą zajęli się juryści. Czepiając się formalności procesowych tracili czas i wyrok nie został wykonany. Mimo wygrania sprawy Polska nie odzyskała Pomorza, jedynie ujawnionym zostało, że Krzyżacy posiadali je bezprawnie i że wyrządzili wiele krzywd Polsce i ludności polskiej i pomorskiej.

Krzyżacy jeszcze raz zaproponowali Łokietkowi kupno Pomorza.8 Ostatecznie doszło do walk orężnych.

By nie dopuścić wojsk polskich na Pomorze Zakon organizował najazdy na ziemie polskie. Mobilizował oddziały wojskowe na terenie podbitych Prus i ściągał ochotników z krajów zachodnich. Grabił i niszczył ziemie polskie mordując ludzi i siejąc przerażenie.

W 2 lata po sławnej bitwie pod Płowcami Łokietek zmarł. Przed śmiercią zobowiązał swego syna i następcę Kazimierza do rewindykacji ziem, utraconych na rzecz Krzyżaków. Kazimierz zaraz po objęciu władzy koronował się w Krakowie na króla Polski. Miał przed sobą wielkie zadania do spełnienia. W sprawie Pomorza próbował, jak ojciec w 1320 r., dojść sprawiedliwości na drodze dyplomatycznej. Złożył skargę do papieża. Papież Benedykt XII skargę Przyjął i wyznaczył komisje do zbadana sprawy. W 1339 r. odbył się proces w Warszawie. Ze strony polskiej zaznawało 126 świadków. Proces trwał kilka miesięcy.

Neutralni sędziowie wydali wyrok nakazujący Krzyżakom zwrot Polsce zgrabionych ziem, wypłacenie odszkodowania w wysokości 194 tysięcy grzywien oraz pokrycie kosztów sądowych (1.600 grzyw.) Zakonnicy mieli wykonać wyrok pod groźbą ekskomuniki.9

Znów poruszyli wszystkie swoje kontakty w Awinionie (ówczesna stolica Papiestwa), w państwach niemieckich, w Czechach i na Węgrzech. Apelacja Wstrzymała wykonanie wyroku.

Stolica Apostolska, zgorszona walkami wśród chrześcijan i to z uczestnictwem zakonników, sugerowała dojście do polubownego załatwienia sprawy. W rezultacie między królem Polski a wielkim mistrzem Zakonu doszło do zawarcia „pokoju wieczystego”. Układ ten, zawarty w Kaliszu w 1343 r., przywracał Polsce zagarnięte przez Krzyżaków Kujawy i ziemię dobrzyńską, resztę zdobyczy pozostawiając w ich rękach jako jałmużnę króla polskiego dla Zakonu Świętej Marii Jerozolimskiej.

Wymiana dokumentów i „pocałunek pokoju” zakończyły ten długoletni spór. Niestety, ze szkodą dla Polski.

 

6. Żuławy zachodnie w czasach krzyżackich

Żuławy zachodnie, w czasach krzyżackich zwane Steblewskimi - Stebbelisches Werder - miały wszystko, co było człowiekowi potrzebne: ziemię urodzajną, rozległe pastwiska i lasy łęgowe, rzeki i jeziora z obfitością ryb, mnóstwo ptactwa wodnego i zwierzyny łownej. Tylko wody tu było za dużo. Wszędzie. I z tym nadmiarem wody człowiek walczył tu od początków osadnictwa.

Na długo przed okupacją krzyżacką mieszkańcy Żuław zachodnich budowali i umacniali wały przeciwpowodziowe nad Wisłą. Źródła z początku XIV w. mówią o starej tamie wiślanej, która od Steblewa ciągnęła się na północ obok wsi Długie Pole, Cedry Wielkie, Cedry Małe do Wiślinki.10 Krzyżacy, zanim zajęli te tereny, mieli już duże doświadczenie w gospodarowaniu na nizinnych obszarach nadmorskich, które trzeba było chronić przed zatapianiem przez wody Wisły i przez letnie ulewy. Od kilkudziesięciu lat gospodarzyli na ziemiach żuławskich na wschód od Nogatu. Już w latach 1288 - 1295 krajowy mistrz pruski Meinhard z Querfurtu kazał obudować brzegi Wisły wałami, a tereny nizinne osuszać przez budowę wielkich rowów odwadniających.11 Po zajęciu Żuław zachodnich (1310 r.) Krzyżacy podjęli tu prace melioracyjne na wielką skalę. Podnoszono i umacniano wały wzdłuż zachodniego brzegu Wisły. Obudowano groblami rzeki: Motławę, Radunię, Kłodawę, Bielawę i Gęś. Ta ostatnia, choć mała, potrafiła być dokuczliwa. Radunię obudowano wałami do jej ujścia do Motławy pod Krępcem. Na nisko położonych obszarach wybudowano „większą ilość urządzeń czerpalnych, które wodę ze zbiorników i rowów pompowały do Motławy i innych odpływów”. W pracach melioracyjnych uczestniczyła cała ludność żuławska. Zatrudniano przy nich także jeńców wojennych.

Z reorganizacją wsi żuławskich Zakon się nie spieszył. Obowiązujące tu prawo było korzystniejsze dla właściciela, niż prawo niemieckie. Wymagało większej ilości robocizny pieszej, czy sprzęganej, a o to chodziło wtedy.

Prawdopodobnie pierwszą wsią, przeniesioną z prawa polskiego na niemieckie (chełmińskie) były Koszwały. Stało się to w 1330 r., gdy wielki mistrz zakonu Luter von Braunschweig wystawił przywilej lokacyjny sołtysowi Emnikowi Tangowi. Wieś obejmowała obszar 50 włók, z czego sołtys otrzymał 5 włók, a proboszcz 4 włóki wolne od czynszów. W r. 1378 wielki mistrz Winrych von Kniprode dodał wsi „na opał i paśnik” dalsze 5 włók, z których sołtys dostał pół włóki wolnej od opłat, a od reszty mieszkańcy płacili po 1 marce rocznie. Sołtys, który był sędzią I instancji, miał prawo pobierać 1/3 dochodu z opłat i kar sądowych (praeter viarum judicia).

Przy przenoszeniu wsi z prawa polskiego na prawo niemieckie często przeprowadzano komasacje gruntów, a następnie nowy ich podział. Krzyżacy tworzyli duże gospodarstwa rolne: 1-o, albo 2-włókowe, a na Żuławach nawet 3 włókowe. Polska włóka równa była chełmińskiemu łanowi i wynosiła 16,8 ha. Grunty sąsiadów na Żuławach dzieliły nie miedze, a rowy.

Wieś na prawie niemieckim miała samorząd z własnym sądownictwem. Najważniejszą osobą we wsi był sołtys. Sołtys reprezentował wieś na zewnątrz i pośredniczył między właścicielem gruntów - tu: Zakonem - a mieszkańcami wsi. Dbał o to, aby wszystkie nadziały ziemi były zagospodarowane. Zbierał i dostarczał właścicielowi wyznaczone czynsze i dodatkowe podatki. Dbał o porządek i bezpieczeństwo we wsi. Był sędzią I instancji. Z tej racji miał prawo pobierać z reguły 1/3 opłat i kar sadowych. Sołtys jako lokator wsi otrzymywał zwykle na własność 10% gruntów danej wsi wolne od czynszu i dodatkowych opłat. Ale obowiązany był na wezwanie właściciela wsi do służby wojskowej (konno).

Zarówno urząd sołtysa, jak i dany mu przydział ziemi, stanowiły własność dziedziczną. Pozostali gospodarze także mieli prawo użytkowania nadanej im ziemi dożywotnio i przekazywania jej potomnym, ale płacili z niej czynsz w określonej przywilejem wysokości. Wysokość czynszu, płaconego rocznie, zależała przeważnie od urodzajności ziemi. I właśnie na Żuławach czynsze były najwyższe. Oprócz czynszu w pieniądzach obowiązywały niewielkie, także w przywileju określone, opłaty w naturze oraz kilka dni w roku (najczęściej 6) robocizny na rzecz właściciela ziemi (seniora). Pastwiska i lasy występujące na terenie danej wsi, użytkowano wspólnie i wspólnie płacono z nich dzierżawę pieniężną.

Krzyżacy byli zakonnikami. Dbali więc, aby ludność miała blisko kościół i posługę kapłańską, dlatego zwykle w przywileju lokacyjnym przeznaczali 4 (czasem 3) włóki wolne od czynszu na potrzeby proboszcza i parafii. Tak było i w Koszwałach (niem. nazwa Gotteswalde). Tam, gdzie nie było kościoła, zalecali jego budowę na chwałę Bożą.

W r. 1346 przywilej lokacyjny otrzymała Bogatka. W r. 1353 Koźliny (Guetfland), a w rok później Błotnik i Trzcinisko (Schönrohr). W r. 1363 Krzywe Koło (Kriefkol) i Rokitnica. Natomiast Miłocin (Herzberg) dopiero w r. 1384 został przeniesiony na prawo chełmińskie. Był wówczas posiadłością zakonną o obszarze 54 łany, z czego część do należała szpitala św. Ducha.12

Pierwszy przywilej lokacyjny dla wsi Woda wy, nadany przez w.m. Lutra von Braunschweig, zaginął. Z jego odnowienia w r. 1384 przez w.m. Konrada Zoelnera von Rothenstein wiadomo, że wieś miała 60 włók i 7 morgów, sołtys dostał 6 włók i proboszcz 4 włóki wolne od czynszu. Z każdej włóki oczynszowanej Zakon pobierał rocznie 1 1/2 grzywny i funt pieprzu.13

W r. 1340 otrzymały przywilej lokacyjny wsie Ostrowite i Suchy Dąb, położone nad Motławą po dwu stronach rzeki. Pierwszy przywilej dla wsi Ostrowite (występującej w dokumentach pod różnymi nazwami, m.in. Wostritza, Ostrów - niem. Osterwick) nie zachował się. Z odnowionego wiadomo, że wieś miała 25 i pół włóki oczynszowanej i 3 włóki wolne. Czynsz był wysoki: 3 grzywny i 6 dni tłoki rocznie.14 Te 3 włóki należały prawdopodobnie do proboszcza, bo z innego dokumentu wiadomo, że istniała tu parafia obejmująca także położoną po drugiej stronie rzeki starą polską osadę Suchy Dąb. Przywilej lokacyjny dla Suchego Dębu otrzymał Henryk Culmer. Nazwisko to występuje też wśród mieszkańców ostrowitego, być może, że Henryk Culmer zarządzał obydwiema wsiami. Suchy Dąb miał 40 włók, z tego 4 wolne dostał sołtys. Czynsz z 36 włók wynosił 3 grzywny bez 1 wiardunka od włóki rocznie. Z dokumentu z 1350 (1356 ?) roku wiadomo, że proboszcz z Ostrowitego miał pobierać od parafian z Suchego Dębu po 1 korcu żyta i tyleż owsa od włóki.15

W roku 1343 otrzymała przywilej lokacyjny pierwsza posiadłość krzyżacka na Małych Żuławach: Steblewo. (niem. Stobbelow).

Rok 1343 to niezwykła data. W lipcu tego roku został zawarty w Kaliszu „pokój wieczysty” między królem Polski Kazimierzem, synem Łokietka, a wielkim mistrzem Zakonu Rudolfem Koenigem. Było to ukoronowanie krzyżackich starań o legalizację zaboru Pomorza Gdańskiego. Kazimierz Wielki za cenę pokoju, potrzebnego mu do budowy silnego i nowoczesnego państwa, pozostawił Krzyżakom Pomorze Gdańskie jako „wieczystą jałmużnę” króla polskiego dla Zakonu Świętej Marii Jerozolimskiej. Wielki mistrz Zakonu mógł teraz z otwartą przyłbicą i bez wyrzutów sumienia mienić się panem i gospodarzem tej ziemi i jako taki występować wobec państw Europy Zachodniej, z którymi Zakon niemiecki miał liczne kontakty.

Steblewo było dużą wsią. Miało 70 i pół włoki, z tego 23 1/2 „za groblą”. W. m. Rudolf (Ludolf) Koenig nadał przywilej lokacyjny Henrykowi von Wernersdorf, przydzielając sołtysowi 6 wolnych włók, a dla proboszcza 4 włóki. Sołtys miał prawo do 1/3 kar sądowych.

Steblewo miało już wtedy kościół murowany z cegły, gotycki.

Przywilej lokacyjny dla Steblewa został podpisany w siedzibie wójta tczewskiego w Grabinach. Budowano tu wtedy zamek. Grabiny-Zameczek-Herren Grebin jako siedziba dostojnika zakonnego, zarządzającego Żuławami Steblewskimi, to osobny temat.

W 1347 roku przywilej lokacyjny otrzymała wieś Wiślina (niem. nazwa Hochzeit). Miała wtedy 20 łanów i była majątkiem rycerskim.16

W 1349 r. w.m. Zakonu Henryk Dusmer nadał przywilej lokacyjny wsi Kiezmark (niem. Libensward). Kiezmark była to stara osada, położona nad Wisłą i wielokrotnie nawiedzana powodziami. Od wieków istniała tu przeprawa przez Wisłę. Według dokumentu wieś miała 63 włóki, z czego 6 wolnych od czynszu dostał sołtys Henryk Tisin, 3 proboszcz, a z 54 oczynszowanych gospodarze mieli płacić po 1 1/2 marki czynszu.16

Ten sam w.m. Henryk Dusmer w r. 1350 nadał przywilej lokacyjny wsi Cedry Wielkie, położonej 3 mile od Gdańska, a pół mili od Wisły, przy trakcie prowadzącym z Pruszcza do Łeczków nad Wisłą.

Pierwszy przywilej nie jest znany, ale zaraz w 1353 r. nowy w.m. Winryk von Kniprode potwierdził lokację. Wieś miała wtedy ogółem 60 włók, z czego proboszcz otrzymał 4 włóki wolne.17

Wspomniana tu wieś Leszkowy w dokumentach występuje po raz pierwszy w r. 1387. W 1399 r. sołtysem tu był niejaki Hannus.

Według późniejszego potwierdzenia aktu lokacyjnego wieś miała ogółem 54 włóki, z tego 6 wolnych sołeckich. Z innych płacono po 2 marki rocznie od włóki.18

W 1363 r. w.m. Winrych von Kniprode nadał przywilej lokacyjny wsi Krzywe Koło - Kriwakol (niem. Kriefkol). Jak sama nazwa wskazuje była to stara polska osada. Miała ona około 34 włók gruntów o zróżnicowanej jakości. Od 15 włók i 11 mórg czynsz wynosił po 4 marki, od 16 włók po jednej stronie Motławy po 1 1/2 funta fenigów od każdej włóki i 6 dni tłoki, a od innych włók po 3 wiadrunki (= 3/4 grzywny) rocznie.19

W tym samym czasie - 1363-1364 r. - występują w dokumentach wsie Rokitnica i Roszkowo. Rokitnica miała 64,5 włók czynszowych, a Roszkowo 23,5 włóki oczynszowanej.

Przy przenoszeniu wsi z prawa polskiego na niemieckie (chełmińskie) sołtysami zostawali Niemcy. Urząd sołtysa był nie tylko ważny, ale także bardzo intratny. Umożliwiał sołtysowi produkcje roślinną na dużą skalę, dostarczanie Produktów na rynek miejski, a nawet konkurowanie w cenach z dostawami gospodarzy, obciążonych czynszami. Zapewniał dożywotnio pewien dochód w gotówce (1/3 kar sądowych, a także pewien procent od zbieranych czynszów) Poza tym sołtys często otrzymywał dodatkowe przywileje, np. prawo Prowadzenia karczmy lub założenia stawów rybnych. Jego urząd i prawa byty dziedziczne Nic dziwnego, że sołtys w swojej służbie był „wierny”.

Pełnorolni gospodarze na Żuławach nazywali się sąsiadami. Oprócz sąsiadów mieszkała we wsi pewna ilość „zagrodników. Byli to posiadacze własnych zagród - chat, często z budynkami gospodarczymi i ogrodem, ale z przydziałem ziemi nie przekraczającym 1/4 w włóki.

Nie mieli oni decydującego głosu w sprawach wsi, jak gospodarze. Często byli wynajmowani przez „sąsiadów” do pracy w ich gospodarstwach.

Nie wszystkie wsie żuławskie dzisiejszego powiatu gdańskiego figurują W zachowanych zbiorach dokumentów krzyżackich. Ale też nie wszystkie zostały przeniesione z prawa polskiego na niemieckie. Badacze tych zagadnień przekazują, że 1/5 wsi zakonnych do końca XIV w. pozostała na starych prawach. Najwięcej, bo aż 43 wsie, w komturstwie gdańskim.20

Bez względu na określone dokumentami lokacyjnymi powinności wszystkich mieszkańców wsi obowiązywały szarwarki. Szarwarki były to roboty wykonywane zbiorowo dla wspólnego dobra, polegały na budowie i naprawie dróg, mostów, wałów przeciwpowodziowych i t.p.

Na Żuławach Steblewskich polegały one na budowie i naprawach wałów wzdłuż Wisły, Motławy i Raduni, otaczaniu groblami polderów, kopaniu rowów odwadniających, budowie kanałów (o czym będzie jeszcze mowa) usprawnianiu dróg i budowie mostów nad licznymi tu ciekami wodnymi. Prace melioracyjne wykonywano pod nadzorem fachowców (niekiedy sprowadzonych z zagranicy) i miejscowych sołtysów. Z czasem powstała funkcja przysięgłego wałowego, którego obowiązkiem była stała obserwacja poziomu rzek i strumieni i kontrola stanu tam i wałów. Wałowy w razie niebezpieczeństwa wzywał ludzi do akcji zapobiegającej katastrofie. Wszyscy mieszkańcy wsi mu podlegali w tym zakresie. Bez względu na to, kto był właścicielem wsi. Bardzo ważną była funkcja starszego wałowego, obejmująca nadzorem większy teren, niż granice wsi.

Już w drugiej połowie XIV w. pojawiają się na Żuławach Holendrzy, ludzie najbardziej doświadczeni w osuszaniu bagien i pozyskiwaniu tą drogą terenów uprawnych. Spośród nich wybierano starszych wałowych.

W 1407 r. wielki mistrz Zakonu Konrad von Jungingen wydał dla Żuław ordynację, znaną pod nazwą Tabeli Ściennej (die gemeine Landtafel) w której szczegółowo określono obowiązki poszczególnych wsi w zakresie prac melioracyjnych i utrzymania wałów w należytym stanie. Pilnie przestrzegano podanych w niej przepisów. A przysięgły wałowy był osobą, z którą wszyscy się liczyli.

W Księdze Komturstwa Gdańskiego (KKG) z XIV wieku wymienione są jeszcze następujące wsie żuławskie: pod datą 1384 r. Herzberg, czyli Miłocin jako posiadłość zakonna o obszarze 54 łany, z czego część należała do szpitala Świętego Ducha, oraz Quadenberg, czyli Przejazdowo, pod datą 1399 r. z obszarem 17 łanów na prawie chełmińskim.

 

7. Grabino Duchowne i Grabino Zakonne

Kiedy Krzyżacy zajmowali Małe Żuławy (insula minor) wieś Grabino nad Motławą należała do rycerza Kristiana. W połowie stanowiła jego własność, w połowie była lennem na podstawie przywileju księcia Mściwoja z 1273 r. W 1310 r. stała się własnością Zakonu tak, jak całe latyfundium żuławskie rycerzy Jakuba i Jana, synów Unisława z Lublewa.

W 1317 r. wielki mistrz Zakonu Karol z Rewiru nadał połowę Grabina cystersom oliwskim w zamian za inną posiadłość, a połowa pozostała pod bezpośrednim zarządem braci zakonnych. Cystersi otrzymali niski teren, położony po zachodniej stronie Motławy. Będąc dobrymi gospodarzami otoczyli swoją posiadłość rowami odwadniającymi, osuszyli i zagospodarzyli. W ten sposób powstała nowa wieś nazywana Grabino Oliwskie, a później Grabiny Duchowne. Natomiast wschodnią część Grabina, położoną na najwyższym na Żuławach Gdańskich wzniesieniu (dziś ma ono 14,6 m. npm.) zagospodarowali sami, tworząc tu folwark. Prawdopodobnie już za czasów Kristiana istniał tu dwór obronny, otoczony palisadą i rowami. Miejsce było z natury obronne, a że leżało w centrum Żuław Steblewskich, przy trakcie lokalnym, łączącym Malbork, stolicę wielkiego mistrza z komturstwem gdańskim, miało znaczenie strategiczne. Włączono wsie Grabiny do komturii malborskiej i około 1340 r. stały się siedzibą dostojnika zakonnego, który miał zarządzać całymi Żuławami Steblewskimi.

Pierwszym znanym z nazwiska wójtem grabińskim był rycerz zakonny Henryk von Kranichborn (1343-1347).21 Dwór otoczono dokoła fosą, ale kłopot był z wypełnieniem jej wodą, ponieważ lustro płynącej w pobliżu Motławy było znacznie niżej, niż dno owej fosy. Sprawę rozwiązano w bardzo pomysłowy i niełatwy do wykonania sposób: wody płynącej z Wysoczyzny rzeki Kłodawy doprowadzono do Grabin kanałem długości około 2 km, obudowanym wysokimi wałami. Aby te wody mogły napełnić fosę trzeba było przeprowadzić kanał w Grabinach ponad Motławą. W tym celu pobudowano drewniane (dębowe) koryto, którym Kłodawa płynęła do fos i uchodziła do Motławy. Spadek wody był dość duży, aby można było pobudować młyn wodny. W r. 1347 taki młyn oddano już do użytku. Między płynącymi na pewnym odcinku obok siebie Motławą i Kłodawą powstała wysepka, którą z czasem zagospodarowano.

Prawdopodobnie pod koniec lat 70 XIV w. przystąpiono do przebudowy i powiększenia dworu grabińskiego. W inwentarzu wójtostwa z 1381 r. wymienia się cegielnię i szopę, w której składano materiały budowlane: cegły, wapno i drewno. W planie był murowany z cegły budynek mieszkalny, budynki gospodarcze i mur obronny.

Intensywne prace nad budową tego kompleksu trwały w latach 1402-1409. Robotami kierował mistrz budowlany Mikołaj Fellenstein z Malborka. Od zachodu zbudowano nowe, gotyckie skrzydło mieszkalne zamku, podpiwniczone, wysokie. Od północy i wschodu wzniesiono budynki gospodarcze. Na dziedzińcu wykopano studnię. Całość otoczono mu rem ceglanym z dwoma basztami. A dokoła muru przepływały wody Kłodawy: od zachodu kanałem, z pozostałych stron fosą. Na teren zamku prowadziły 3 mosty zwodzone. Jeden z nich łączył dziedziniec zamkowy z wyspą. Na tej wyspie między Kłodawą a Motławą założono park.

Zamek grabiński miał kilka kondygnacji. W solidnie murowanej piwnicy przechowywano m.in. broń. W części przyziemnej budynku była kuchnia, piekarnia, zbrojownia, siodlarnia i łaźnia. Na piętrze, głównej kondygnacji zamku, była kaplica, refektarz i pomieszczenia administracyjne. Na trzeciej kondygnacji znajdowała się sypialnia wójta, pomieszczenia dla rycerzy oraz izba dla kapłana. A na poddaszu był spichrz. W takim stanie zamek grabiński dotrwał do czasu wojny trzynastoletniej.

Siedziba wójta tczewskiego, podobnie jak zamki komturów, była jednocześnie klasztorem. Oprócz wójta, który był zakonnikiem, przebywał tu niewielki konwent, złożony z kilku braci - rycerzy, pewnej ilości półbraci i kapłana. Kapłan odprawiał codziennie w kaplicy zamkowej mszę świętą dla braci. Miał on też pozwolenie papieża na odprawienie w niedziele i święta mszy dla miejscowej ludności i udzielanie jej sakramentów świętych.

Na gruntach grabińskich istniał dobrze prosperujący folwark, który stanowił zaplecze gospodarcze dla zamku malborskiego. Folwark w Grabinach Zakonnych słynął z hodowli koni. Koń był w życiu rycerzy zakonnych niezbędny w każdej sytuacji. Poruszali się oni konno i w czasie walki stanowili konnicę. Podobno na każdego rycerza przypadało 3 konie, w tym jeden bojowy. Koń bojowy podlegał specjalnej opiece. W czasie wyprawy wojennej prowadzono go luzem, dopiero przed walką rycerz go dosiadał. W grabińskim folwarku trzymano nie mniej, niż 100 koni bojowych, zawsze gotowych na wezwanie. W ogóle folwark miał dobrze rozwiniętą hodowlę. Według inwentarza z 1404 r. było tu 2200 owiec, 120 sztuk bydła, 500 świń i 300 koni.22

Nic dziwnego, że wielcy mistrzowie Zakonu w drodze z Malborka do Gdańska chętnie zatrzymywali się na zamku grabińskim. Zameczek grabiński bywał niekiedy miejscem spotkań w ważnych sprawach, które - do czasu - trzeba było zachować w tajemnicy. Tu w lipcu 1398 r. w.m. Konrad von Jungingen nominował rajcę gdańskiego Arnolda Hechta na „admirała” jednego ze statków, które miały wziąć udział w wyprawie morskiej na podbój Gotlandii. Ten Arnold Hecht został później burmistrzem Gdańska, współrządzącym z Konradem Leczkowem.

Posiadanie przez cystersów Oliwskich Grabin Duchownych potwierdził w.m. Ludolf König 31 października 1342 r.

 

8. Zakon Krzyżacki u szczytu swojej potęgi

Druga połowa XIV w. to szczyt potęgi państwa krzyżackiego. Zakon miał rozległe tereny i wielu poddanych, własne oddziały wojskowe i dość pieniędzy na czynienie zaciągów w razie potrzeby. Czynsze zbierane z miast i wsi wypełniały skarbiec zakonny. Dodatkowe dochody w naturze częściowo zaspakajały potrzeby poszczególnych konwentów. Poza tym Krzyżacy prowadzili własną gospodarkę rolną i hodowlaną. Przy każdym zamku - klasztorze, jakim była siedziba komtura, czy wójta, był folwark, czasem kilka. Dostarczał zboża, mięsa i nabiału nie tylko na potrzeby członków Zakonu i służby, ale także na rynek. Zakon często konkurował z własnymi poddanymi w handlu zbożem, drewnem i innymi produktami i bogacił się na tym. Bywało to niechętnie widziane, zwłaszcza przez kupców.

Olbrzymie dochody przynosiły cła morskie, zbierane w miastach portowych, oraz wiślane, pobierane w określonych miejscach nad Wisłą. Wisła była wtedy główną drogą handlowo-transportową. Od towarów przewożonych z głębi ziem polskich do portów rzecznych i morskich Zakon pobierał cło i to - jak podają źródła - wysokie, często o wiele wyższe, niż w tym czasie obowiązywały na innych terenach. Wielkimi ośrodkami handlu stały się: Toruń i Tczew nad Wisłą oraz porty morskie Gdańsk i Elbląg. Prócz tego Zakon miał uprawnienia, które kiedyś przysługiwały książętom i królom, tzw. regale. Do nich należało np. pozyskiwanie i handel bursztynem. Bez specjalnego pozwolenia i opłat nikt nie mógł zajmować się bursztynnictwem. Bardzo duży dochód dawało regale mennicze. Zakon bił własną monetę, która obowiązywała w całym jego państwie.

Po pokoju kaliskim Krzyżacy rozwinęli działalność inwestycyjną na wielką skalę. To wtedy, w latach 1348-1354, powstała Nowa Radunia. Na południowym krańcu wsi Pruszcz pobudowano tamę, która pozwalała wody rzeki Raduni rozdzielać, kierując je częściowo w stare koryto, a częściowo do kanału, prowadzącego do Gdańska. Była to duża inwestycja i na owe czasy bardzo ważna. Wody nowej Raduni pozwoliły na zbudowanie w centrum Gdańska kilku ważnych zakładów produkcyjnych z „Wielkim Młynem” zbożowym na czele. Wzniesiony wtedy z palonej cegły Wielki Młyn, który stoi do dziś, stanowił dumę Zakonu: był największym tego rodzaju zakładem w Europie. Kanał Raduni, zwany wtedy „Młyńskim”, prowadził dalej, do ujścia Motławy do Wisły, Wypełniając po drodze fosy budowanego nad Motławą zamku. Miał w sumie km długości.

Na miejscu grodu książęcego w Gdańsku Krzyżacy zbudowali murowy zamek z wysoką wieżą na siedzibę komtura i konwentu gdańskiego. W tym czasie budowano także inne zamki i prowadzono rozbudowę siedziby mistrza nad Nugatem. Rozbudowa zamku malborskiego trwała 90 lat, w rezultacie czego Powstał imponujący rozmiarami, obronnością i wspaniałością kompleks zamkowy, największy tego rodzaju w Europie, budzący powszechny podziw.

Tu w roku 1366 przez 3 dni gościem w.m. Winrycha von Kniprode był król Polski Kazimierz. Siedziba głowy Zakonu była na owe czasy nie do zdobycia.

 

Po pokoju kaliskim Zakon rozwinął dynamicznie działalność w zakresie rozbudowy miast. Zabiegając o rozwój handlu i rzemiosła ściągał z Niemiec kupców i rzemieślników. Nadawał im samorząd z własnym sądownictwem i pewien okres wolnizny od czynszów na czas zagospodarowania się. Mieszczanom pozwalał na zakup posiadłości ziemskich. Na tereny wiejskie ściągał z krajów niemieckich rolników, leśników i rybaków. Kolonizował tereny słabo zaludnione.

Opinię dobrego gospodarza i wspaniałego organizatora miał wielki mistrz Winrych von Kniprode. Panował długo, bo 30 lat (1352-1382). M.in. przeprowadził reformę monetarną. Zgodnie z nią grzywna pruska ważyła 190 gramów srebra, a dzieliła się na 4 wiardunki, 24 skojce i drobniejsze monety do 720 denarów (= fenygów). W takiej monecie pobierano czynsze i podatki.

Za czasów tego wielkiego mistrza dużo „gości” z zachodniej Europy przybywało do Malborka. Wielu z tych gości brało udział w krzyżackich wyprawach przeciw pogańskiej Żmudzi i Litwie. Bo Zakon nadal pełnił swą misję „walki z niewiernymi”. Winnich von Kniprode nieustannie wojował z Litwą. Opisywał to jego herold Wigand z Marburga, kronikarz Zakonu. W kronice Wiganda dominują opisy zwycięskich wypraw wojennych panów krzyżackich i fetowanie tych zwycięstw na zamku z udziałem „gości”.

W 1386 r. Litwa przyjęła chrzest. To czego nie mógł dokonać Zakon stało się faktem dzięki młodocianej królowej polskiej Jadwidze i jej małżonkowi, wielkiemu księciu Litwy, Jagielle, przy współudziale panów polskich i litewskich. Jednocześnie nastąpiła unia Polski z Litwą. Krzyżacy próbowali nie uznać tego chrztu. W zachodniej Europie przedstawili go jako fakt wyłącznie polityczny, umożliwiający księciu litewskiemu zdobycie korony polskiej. Nie mniej chrzest Litwy, uznany przez papieża, pozbawił Zakon motywów do najazdu na ten kraj. Pozostała jeszcze pogańska Żmudź. Ziemie żmudzkie oddzielały Prusy zakonne od zakonnych Inflant, dlatego opanowanie Żmudzi było kolejnym celem rycerzy krzyżackich. A że Żmudzini trwali uparcie przy dawnych wierzeniach i obyczajach, więc preteksty były.

Żmudź, stanowiąca zachodnią część Litwy, została podbita. Od 1398 r. znalazła się pod władzą Krzyżaków. Ale Żmudzini nie chcieli panowania panów zakonnych, ani przyjęcia ich wiary. W 1409 r. wzniecili wielkie powstanie przeciw okupantom. Książę Litewski Witold, stryjeczny brat Jagiełły, który w imieniu króla polskiego rządził Wielkim Księstwem Litewskim, poparł Żmudzinów w ich walce. Wielki mistrz zabiegał, aby Polska pozostała neutralna w tym konflikcie, ale te zabiegi nie odniosły skutku. Król Polski gotów był zbrojnie stanąć w obronie Litwy. Sprawa Żmudzi stała się przyczyną wielkiej wojny Zakonu z Polską, trwającej - z przerwami - od 1409 do 1435 roku.

 

Przypisy do rozdziału II:

6 Według kroniki Oliwskiej. Porównaj: Jerzy Wyrozumski w pracy: „Wielka Historia Polski”, tom 2, wyd. 1999, s. 312
7 Cytat z Kroniki Wiganda z Marburga w przekładzie Jana Dąbrowskiego, „Wielka historia Polski”, o.c., t.2, s. 311
8 Porównaj: St. Mielczarski - „Schyłek średniowiecza” w pracy zbiorowej „Dzieje Pomorza Nadwiślańskiego od VI wieku do 1945 r.”, Gdańsk, 1978, s.81
9 Tamże, s. 82
10 Tamże, s. 81

11 W. Hoffmann: „Kronika wsi Pruszcz Gdański, powiat Gdańsk Wyżyny”, oryg. niem. wyd. Pruszcz Gdański 1913 r.; tłum. s. 5

12 K. Fr. Na podstawie: Brandstaetter „Land und Leute de Landskreis Danzing”, s. 209
13 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, Warszawa, 1880-1902, s. 361
14 Tamże, s. 722
15 Tamże, s. 543
16 Porównaj: Jacek Ciarkowski i Monika Ambros-Zezula - „Pierwszy był Pruszcz”, wyd. Pruszcz Gd., 2002, s. 75
17 Słownik, o.c., s. 537
18 Tamże, s. 175 oraz J. Ciarkowski i M. Ambros-Zezula, s. 78
19 Słownik, o.c., s. 805
20 Marian Biskup: „Ustrój terytorialny i polityczny państwa krzyżackiego” w pracy zbiorowej „Historia Pomorza” pod red. Gerarda Labudy, tom I, s. 617 i 634.
21 John Muhl: „Geschichte des Ritters Herrengrebin” w „Mitteilungen Westpreussischen Geschichtsverens” 1923, nr 2, s. 23 i dalsze.
22 Tamże.

ROZDZIAŁ III: WIELKA WOJNA Z KRZYŻAKAMI

 

Przed Grunwaldem i po Grunwaldzie

Widząc gotowość Polski do zbrojnego wystąpienia w razie ataku na Litwę Krzyżacy wypowiedzieli Polsce wojnę i najechali na ziemie polskie. Pierwsi zaczęli wojnę, do której obie strony przygotowywały się od pewnego czasu. Wielki mistrz Ulrik von Jungingen aż z 22 krajów ściągnął chętnych, szukających w walkach sławy i zdobyczy. Miał poparcie baliwatów (prowincji Zakonu) i liczne oddziały wojsk zaciężnych. Polska i Litwa połączyły swoje siły. Zgromadzono znaczne ilości wojska i dużo sprzętu wojennego.

Nie wiadomo, ilu żołnierzy zmobilizowali Krzyżacy na tę wojnę na Żuławach Steblewskich, ani kto nimi dowodził. Zapewne niewielu. Ale pamiętać należy, że oprócz rycerzy i sołtysów powoływano też pewną ilość rzemieślników, np. kowali, stolarzy, młynarzy, piekarzy oraz pewną ilość wozów z woźnicami. Wiadomo, że miasto Gdańsk wysłało na pole bitwy złożony z mieszczan oddział konny oraz zaciężnych marynarzy, którzy walczyli pieszo. Dowodził nimi jeden z burmistrzów gdańskich, a walczyli pod chorągwią Głównego Miasta, na której widniały dwa białe krzyże na czerwonym tle. Oddziały chłopskie wcielano do chorągwi dowodzonej przez komtura. Komturem gdańskim był w tym czasie Jan von Schönfeld.

Centralnym wydarzeniem wojny 1409 -1411 roku była bitwa pod Grunwaldem, stoczona 15 lipca 1410 r. Bitwa pod Grunwaldem, największa bitwa Polski z Zakonem jedna z największych bitew w średniowiecznej Europie, to fakt ogólnie znany. Można tylko przypomnieć, że zginął wtedy wielki mistrz krzyżacki Ulrik von Jungingen, polegli jego najważniejsi urzędnicy: wielki kom tur, wielki marszałek, wielki szatnik i skarbnik oraz 12 komturów, z 13, którzy wzięli udział w tej bitwie. Ocalał tylko komtur gdański, któremu udało się wycofać z pola walki, wrócić do Gdańska i zamknąć z grupą żołnierzy w zamku. Ocalał też komtur Świecia Henryk von Plauen. Mając inne zadanie nie przybył w porę na miejsce koncentracji i nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem i Stębarkiem (niem. Tannenberg). Ale wkrótce po bitwie, 18 lipca, zdążył przybyć do Malborka, przyprowadzając ze sobą około 1000 żołnierzy. Ściągnęli w okolicy zapasy żywności i zamknęli się w twierdzy. Do Malborka uciekali teraz ci, którzy ocaleli z klęski pod Grunwaldem.

Po jednym dniu, odpoczynku, po spisaniu jeńców, opatrzeniu rannych i zorganizowaniu pogrzebów, 17 lipca zwycięska armia ruszyła w stronę Malborka. Wojska, zmęczone wcześniejszymi marszami, zacięta wielogodzinną walką, opatrywaniem rannych, których było bardzo dużo, porządkowaniem pobojowiska, szły wolno. Ale nie próżnowały po drodze. Zajmowały wsie i miasta, obsadzały zamki pruskie, z których uciekały resztki załóg. Jan Długosz pisał później na ten temat: „Bez użycia zatem oręża i przemocy, bez oblegania nawet poddawały się zamki, grody i miasta, w których po owej przegranej bitwie, po zgonie wielkiego mistrza i komturów i zniesieniu wojsk krzyżackich wszystkim serca upadły.”23

Z różnych stron napływały do króla Jagiełły gratulacje i podziękowania. M.in. przybyli do króla przedstawiciele Elbląga z wiadomością, że mieszczanie elbląscy na wieść o tak świetnym zwycięstwie uderzyli na zamek, zdobyli go i wypędzili „panów zakonnych”, a teraz poddają gród i miasto królowi polskiemu.

 

25 lipca przybył król ze swoją armią pod zamek malborski. Niemal na oczach nadciągających wojsk komtur von Plauen kazał spalić miasto Malbork (ocalały tylko kościół i ratusz) i most na Nogacie. Do obrony zamku miał swoich 1000 Żołnierzy, ponad 1400 przybyłych spod Grunwaldu i 400 spieszonych marynarzy, których przysłała mu rada miasta Gdańska. Prócz tego Gdańsk wysłał na Wisłę pewną ilość łodzi z uzbrojonymi marynarzami dla ochrony Żuław Steblewkich.

Jednym z burmistrzów gdańskich był wtedy Konrad Leczkow pochodzący z żuławskiej wsi Leszkowy (Letzkau). Był to jeden z najbogatszych kupców energiczny, zaradny, bardzo wpływowy jako członek gdańskiej rady miejskiej. Leczkow popierał Krzyżaków. Ale gdy Elbląg i potężny Toruń uznały władzę króla polskiego, a w Gdańsku zapanowały nastroje anty krzyżackie, zmienił stanowisko. W towarzystwie biskupa włocławskiego Jana Kropidły udał się do obozu królewskiego pod Malborkiem i przedstawił gotowość Gdańska do uznania władzy króla polskiego. Król wynagrodził miasto. Przywilejem z 5 sierpnia 1410 r. przekazał Gdańskowi 6 pobliskich wsi, należących dotąd do komturstwa gdańskiego: Orunię, Migowo, Pruszcz, Ujeścisko i na Żuławach Steblewskich Bogatkę i Wiślinę. Prócz tego: obszar gruntów przylegających do miasta w promieniu 1 mili z wyłączeniem znajdujących się tu posiadłości kościelnych i prywatnych świeckich; pewne uprawnienia w zakresie użytkowania łąk i lasów, należących do komturstwa w promieniu 2 mil, połowu ryb morskich w promieniu 2 mil od portu gdańskiego oraz połowę dochodów z Wielkiego Młyna.24

 

 

Król mianował starostą gdańskim Janusza z Tuliszkowa, dotychczasowego kasztelana kaliskiego, i polecił mu jechać do Gdańska, aby w jego zastępstwie przyjął hołd i przysięgę wierności od mieszczan. Gdańszczanie przyjęli starostę tłumnie i uroczyście, z muzyką. Miasto uznało władzę króla polskiego, ale zamknięty w zamku komtur von Schönfeld odmówił poddania zamku.

W tym czasie w obydwu podgdańskich zameczkach: w Sobowidzu i w Grabinach były załogi polskie.

Tymczasem oblężenie Malborka przedłużało się. Mimo licznych prób przy użyciu dość znacznej ilości armat nie było rezultatów. Wiele przyczyn złożyło się na to, że Jagiełło i Witold zdecydowali odstąpić spod Malborka. Dotyczyły one zarówno samej armii polsko-litewskiej, jak i ogólnych, bardzo ważnych spraw krajowych. Pierwsze odeszły wojska litewskie. Później oddziały mazowieckie, a 19 września cała armia polska. W zajętych zamkach król pozostawił załogi polskie.

Kiedy armia królewska przekroczyła graniczną Drwęcę zaczął działać obrońca Malborka Henryk von Plauen. Występując jako namiestnik wielkiego mistrza rozpoczął likwidację słabych polskich załóg w zamach prusko-pomorskich. Przybyły mu właśnie na pomoc wojska zakonne z Inflant. Ciągnęły posiłki z niemieckich baliwatów. Znaczne siły zaciężnych prowadził z zachodu wójt Nowej Marchii Michał Kuchmeister von Sternberg. Te zostały rozbite w bitwie pod Koronowem na Kujawach w dniu 10 października. Sam wódz dostał się do niewoli. Miasta Gdańsk i Toruń nie wpuściły Krzyżaków w swoje mury.

W miesiąc po bitwie pod Koronowem Henryk von Plauen został wybrany wielkim mistrzem, Mianował zaraz swego brata komturem gdańskim na miejsce Schönfelda. Wojna trwała jeszcze 3 miesiące.