Zuchwała wyprawa Dziamdziorka i Mamrotka - Jacek Krakowski - ebook + audiobook

Zuchwała wyprawa Dziamdziorka i Mamrotka ebook

Jacek Krakowski

0,0
4,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Dziamdziorek i Mamrotek znów mają okazję, by poznać szeroki świat. Tym razem wyjeżdżają w podróż kolejką. Myli się jednak ten, kto sądzi, że nic niezwykłego nie będzie miało miejsca. Bracia spotkają się z Południcą, ubolewającą z powodu zaśmieconej łąki, naburmuszonym jeżem i czujną jaszczurką. Skrzaty wytrwale podążają do madame Trawnej, której chcą przekazać skargę Południcy.

Inne przygody Dziamdziorka i Mamrotka zostały opisane w książce „Dziamdziorek i Mamrotek wyruszają w świat".

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Jacek Krakowski

Zuchwała wyprawa Dziamdziorka i Mamrotka

Saga

Zuchwała wyprawa Dziamdziorka i Mamrotka

Zdjęcia na okładce: Shutterstock

Copyright © 2021 Jacek Krakowski i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788728011515

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.

 –  Dokąd jedziemy, Mamrotku? – spytał zaniepokojony skrzat Dziamdziorek.

–  Przed siebie, jak zwykle przed siebie – odparł jego starszy brat, Mamrotek, nadgryzając kolejną kanapkę.

Za oknami migały łodygi kwiatów i ziół, wonne powietrze owiewało policzki, a kolejka pędziła wzdłuż drogi wysadzanej rozkwitającymi lipami.

–  Mieliśmy nie ruszać się z naszego domu – rzekł niezadowolony Dziamdziorek.

–  Ach, co tam! – Mamrotek machnął dłonią umazaną miodem. – Byle dalej!… Trzeba poznawać świat.

–  W taki upał – Dziamdziorek otarł pot z czoła – nic mi się nie chce.

–  Nie marudź, Dziamdziorku – obruszył się Mamrotek. – Aż się prosi, żeby w piękny, lipcowy dzień wyruszyć na…

–  Jeśli chodzi o wyruszanie na…

–  Dziamdziorku, widzisz to, co ja? – przerwał mu brat skrzat.

–  Jeśli to można nazwać widzeniem – odparł bez namysłu Dziamdziorek i wpatrzył się w krajobraz za oknem. Po czym przetarł oczy ze zdumienia i spytał cicho:  – Albo… przywidzeniem?

–  Tam coś jest – rzekł z przekonaniem Mamrotek.

–  Mamrotku, czy to możliwe?

–  Jakby się unosiło…

–  Wszystko przez ten upał, braciszku…

–  Faluje w naszą stronę – zaniepokoił się Mamrotek.

–  Białe, powiewne… – zastanawiał się Dziamdziorek. – Panna młoda zgubiła welon na łące.

–  Jakby jakaś postać…

–  Zawoalowana – Dziamdziorek włożył palec do ust. – Wiesz co, braciszku?…

–  Wzlatuje i opada, wzlatuje i opada – powtarzał jego starszy brat, podskakując z wrażenia.

–  Pewnie jakaś… bratnia dusza? – kombinował Dziamdziorek, nie wyjmując palca z ust.

–  Dusza? Co ty pleciesz! – wołał rozgorączkowany Mamrotek. – W samo południe?! To może być tylko duch.

Wysoka postać w powiewnej, białej sukni polatywała obok pędzącego pociągu. Jej twarz nakrywała biała woalka, spod której wymykały się długie, białe włosy. Woalkę przytrzymywał na głowie wianek z białych róż.

–  Zaraz welon wkręci się w koła kolejki – zauważył rzeczowo Dziamdziorek.

–  Duch jest coraz bliżej! – wołał Mamrotek, nie przestając podskakiwać.

–  Wszystko przez ten upał, braciszku. Uspokój się…

–  Nie mogę! – krzyknął Mamrotek. – Duch jest tuż-tuż!

–  A jeśli to tylko – rozmyślał Dziamdziorek – ta… jak jej tam… fatamorgana?

Trzask wylatującego z torów pociągu, przerwał jego domysły. Kolejka stoczyła się do rowu i spłoszyła pszczoły, które z głośnym brzęczeniem uniosły się nad pole koniczyny.

–  Wyciągnę was! – usłyszeli srebrzyście brzmiący głos i dwie blade dłonie pomogły skrzatom wydostać się z przewróconego wagonika.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.