4,99 zł
Czwarta część niezwykłych przygód Dziamdziorka i Mamrotka.
Dziamdziorek i Mamrotek z niecierpliwością czekają na wiosnę. Bracia postanawiają wyruszyć na poszukiwanie Nowego Roku, wierząc, że nakaże on zimie odejść. Tymczasem skrzaty odwiedza zaprzyjaźniony ptak, pan Zięba. Król lodów przysłał Dziamdziorkowi i Mamrotkowi psi zaprzęg, aby pilnie do niego przyjechali.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 31
Jacek Krakowski
Saga
Jak Dziamdziorek i Mamrotek poszukiwali Nowego Roku
Zdjęcia na okładce: Shutterstock
Copyright © 2021 Jacek Krakowski i SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788728011492
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.
www.sagaegmont.com
Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.
– Dziamdziorku, dlaczego ta zima wlecze się i wlecze? – spytał Mamrotek, dokładając do kominka. – Końca nie widać.
Dziamdziorek leżał na kanapie i uparcie wpatrywał się w sufit. Wreszcie rzekł po chwili namysłu:
– Widocznie coś z tym jest nie tak.
– Z czym? – spytał odruchowo Mamrotek.
– Z przychodzeniem i odchodzeniem. Zima rozgościła się na dobre.
– Co masz na myśli? – Mamrotek był coraz bardziej zainteresowany.
– Wiesz, braciszku… Stary rok nie chce odejść, a nowy nie nadchodzi.
Mamrotek podszedł do okna i spojrzał na zasypaną śniegiem równinę.
– Stary, nowy, co to ma do rzeczy? Przecież po Nowym Roku nadal jest zima.
– Jednak zmierza ku wiośnie – odparł Dziamdziorek, nie przestając wpatrywać się w sufit. – Jak nie nastanie Nowy Rok, zima nie będzie wiedziała, kiedy ma zacząć się zbierać.
– Nie rozumiem.
Mamrotek wrócił do kominka, wyciągnął ręce w stronę wesoło skaczącego ognia i zatarł zziębnięte dłonie.
Dziamdziorek nadal liczył plamy na suficie i nic się nie odzywał.
– Chcesz powiedzieć, mój drogi bracie: tak długo ściska mróz, bo zima nie wie, kiedy odejść?
– Niestety – westchnął Dziamdziorek. – Zima musi wiedzieć, że przyszedł na nią czas.
– A Nowego Roku jak nie ma, tak nie ma – zauważył smętnie Mamrotek.
– Właśnie! – Dziamdziorek podskoczył na kanapie. – Kto da zimie znak, by pakowała manatki i ruszała w drogę. Kto, jak nie Nowy Rok?
– Dawno powinien to zrobić – denerwował się Mamrotek. – A tu… ani widu, ani słychu. Gdzieś nam się Nowy Roczek zawieruszył?
– Możliwe – odparł Dziamdziorek, przykładając dłoń do czoła. – Dzisiaj mnie już dłużej nie męcz. Nie dam rady się zastanawiać. Czuję się wyczerpany.
– Na wszelki wypadek sprawdzę, czy Nowy Rok nie nadchodzi.
Mamrotek naciągnął czapkę na uszy, założył rękawiczki… I ledwo uchylił drzwi, do mieszkania wleciał nieduży, barwny ptaszek. Zatrzepotał pasiastymi skrzydełkami, usiadł na oparciu krzesełka i wypiął brzuszek pokryty różowymi piórkami.
– Pan Zięba! – krzyknął skrzat. – Co słychać na szerokim świecie? Pan taki oblatany… Co się dzieje z Nowym Rokiem? Bo my nie możemy się doczekać.
Pan Zięba nastroszył piórka, poprawił na głowie niebieską czapeczkę-pilotkę i odezwał się melodyjnym głosem:
Raz Nowy Rok się uwinął,
psi zaprzęg sprzed nosa zwinął.
Jechał na skrót
i wpadł pod lód.
Odtąd słuch o nim zaginął.
– Kpi pan sobie z nas! – zawołał Dziamdziorek, zrywając się z kanapy.
– Głupstwa, bzdury, kalambury – zaśpiewał pan Zięba. – Rozrywki umysłowe.
– Bardzo mnie pan nastraszył… – Mamrotek przysiadł obok pana Zięby. – Myślałem, że Nowy Rok naprawdę wpadł.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
