4,99 zł
Dziamdziorek i Mamrotek to dwaj skrzaci bracia, którzy właśnie wybudzili się z zimowego snu. Podczas pierwszej wiosennej przechadzki niespodziewanie napotykają nieduży statek. To wspaniała okazja, żeby wyruszyć w świat. Dziamdziorek i Mamrotek rozpoczynają zatem niezwykłą podróż obfitującą w wydarzenia, o których z pewnością nie śnili podczas swego zimowego wypoczynku.
Inne przygody Dziamdziorka i Mamrotka zostały opisane w książce „Zuchwała wyprawa Dziamdziorka i Mamrotka".
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 34
Jacek Krakowski
Saga
Dziamdziorek i Mamrotek wyruszają w świat
Zdjęcia na okładce: Shutterstock
Copyright © 2021 Jacek Krakowski i SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788728011522
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.
www.sagaegmont.com
Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.
–Powódź, powódź! – wołał Dziamdziorek. – Woda zalewa nasz dom! Wstawaj, bracie skrzacie!
Mamrotek otworzył jedno oko i spytał:
–Gdzie ja jestem?
–W naszej zimowej norze – odparł Dziamdziorek. – Szybko wstawaj, Mamrotku, uciekajmy, woda, wszędzie woda!
–Racja – przytaknął Mamrotek, kiedy zimna kropelka spadła mu na nos – mamy przeciek.
–Zaleje nas, jak nic nas zaleje i utoniemy – rozpaczał Dziamdziorek, biegając po całej norce. – Trzeba stąd uciekać. Ratuj się, kto może!
–Uciekać?... – spytał Mamrotek po dłuższej chwili. Usiadł na stosie liści i tarł piąstkami zaspane oczy. – Dokąd?
–Przed siebie, w dal, najlepiej w cały świat! – wykrzykiwał Dziamdziorek. – Musimy się stąd wynosić.
–Aha – powiedział Mamrotek, z zaciekawieniem obserwując strużkę wody, która powolutku wkradała się do ich zimowej norki. – Dziamdziorku, idzie wiosna.
–Idzie?... Gna pełną parą! Zaraz nas stąd wypłucze.
Tymczasem Mamrotek przeciągnął się, nucąc:
Stopniały śniegi,
wezbrały wody,
a ja nie jestem
już taki młody,
jak w zeszłym roku...
–Zbieraj się, uciekajmy! – nawoływał Dziamdziorek. – Wyraźnie słyszę chlupotanie.
Skakał przy tym z jednej grudki ziemi na drugą, one zaś miękły pod naporem coraz śmielej wdzierającej się wody.
–Racja – zgodził się z bratem skrzatem Mamrotek – zdaje się, że słyszałem jedno chlupnięcie.
–Prędzej, prędzej, Mamrotku, bo nie zdążymy! – wykrzykiwał Dziamdziorek.
–Tylko nie zapomnij zabrać złotego guzika wujka Franka – ziewnął Mamrotek. – Ten guzik zawsze do czegoś nam się przydał.
Dziamdziorek miotał się po całej norce w poszukiwaniu złotego guzika wujka Franka, a Mamrotek opowiadał rozespanym głosem:
–Właśnie śniłem coś pięknego, ogromnego... Dziamdziorku, to chyba był cały świat?
–Na pewno nie – oświadczył z przekonaniem Dziamdziorek – ogromny świat nie przyśni się komuś nie większemu od wiewiórki.
–Wielkolud – zamruczał Mamrotek, wygarniając z włosów zeschłe liście – raptem wyższy o pół głowy. Za to ja jestem starszy od ciebie, mój braciszku. Starszy i... bardziej śpiący.
–Wstawaj, leniu, wstawaj! – wrzeszczał Dziamdziorek. – Słyszysz groźne bulgotanie?!
–No dobrze już, dobrze – marudził Mamrotek. – Tylko nie szarp mnie zanadto! Ręce mi powyrywasz. Nie takie bulgotania się słyszało...
Dziamdziorek znalazł złoty guzik ukryty pod muszelką, schował go do plecaka i pchając przed sobą zaspanego Mamrotka, z trudem posuwał się w górę nory. Wreszcie obaj wystawili głowy spod korzenia starego jesionu.
*
–Roztopy, potworne roztopy! – jęknął Mamrotek. – Że też tym śniegom chce się roztapiać na wiosnę.
Ledwo wskoczyli na nagrzany słońcem kamień, już struga błota wdarła się do ich zimowego mieszkania.
–Czemu świat wciąż się zmienia i zmienia? – narzekał Mamrotek. – Raz zimno, raz ciepło, raz sucho, raz mokro, raz ciemno, raz jasno... Raz wiosna przychodzi, raz zima odchodzi. Dziamdziorku, czy nie mogłoby być zawsze tak samo?
–Nie wiem... – Dziamdziorek podrapał się po głowie. – Jeżeli jest tak, jak jest, pewno nie może być inaczej. Ruszaj, przejdziemy groblą wokół kaczej sadzawki.
–Chciałbym jeszcze trochę pospać – dąsał się Mamrotek – spania nigdy nie jest za dużo...
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
