Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
17 osób interesuje się tą książką
Zrozumieć Bałkany to nie tylko opowieść o polityce i historii, ale także przewodnik po codzienności, kulturze i ludziach, którzy tworzą tę niezwykłą część Europy. Dr Zuzanna Sielska zaczyna od pytania, gdzie właściwie leżą Bałkany i jakie państwa należą do tego regionu. Opisuje wspólne państwo Jugosławię – słodko-gorzko, z nostalgią i krytycznym dystansem – oraz konflikty lat 90., które na zawsze ukształtowały polityczno-społeczny pejzaż państw powstałych po jej rozpadzie. Autorka rozbiera na czynniki pierwsze współczesne państwa i społeczeństwa: Serbię wraz z Kosowem i Metochią, Macedonię Północną, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę i Słowenię. To mieszanka esejów, reportażu i popularnonaukowych rozważań – o tożsamości, pamięci i życiu codziennym. Na kartach książki znajdziemy zarówno analizy konfliktów i narodowych mitów, jak i pełne kolorytu opowieści o podróżach, smakach kuchni, muzyce czy bałkańskich weselach. To podróż po regionie, w którym nic nie jest czarno-białe, a każde spotkanie i każda historia pozwalają lepiej zrozumieć nie tylko Bałkany, ale i samą Europę.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 538
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
O Bałkanach można pisać długo i na bardzo wiele sposobów. Bogata kulturowo i urokliwa krajobrazowo południowo-wschodnia flanka Europy od wieków fascynuje podróżników. Ale Bałkany to również zawiłości polityczne, tak skomplikowane, że wielu woli nie wnikać w ich głębię. Zuzanna Sielska, dzieląc się swoją bogatą wiedzą i doświadczeniami z przemierzania bałkańskich – nie tylko turystycznych – szlaków, pozwala wszechstronnie poznać i lepiej zrozumieć ten obszar. Zapisy rozmów z mieszkańcami państw byłej Jugosławii, również na tematy polityczne, pokazują, że za perłami architektury, malowniczym wybrzeżem Adriatyku, zapierającymi dech w piersiach widokami z parków narodowych kryją się interesy mocarstw i problemy egzystencjalne zwykłych ludzi, a nacjonalizmy przenikają się z tęsknotą za życiem we wspólnym państwie. Zrozumieć Bałkany to lektura obowiązkowa zarówno dla pasjonatów Bałkanów, chcących poszerzyć swoją wiedzę, jak i dla osób próbujących dopiero poznać ten niezwykły region.
dr hab. Magdalena Rekść, polska politolożka i bałkanistka, wykładowczyni Uniwersytetu Łódzkiego
Opracowanie pt. Zrozumieć Bałkany jest niewątpliwie niezwykle ciekawą propozycją, zarówno dla wymagajacego jak i nieznającego problematyki bałkańskiej Czytelnika. Nie jest to opracowanie stricte naukowe, a książka popularnonaukowa mająca przybliżyć ten interesujący region Starego Kontynentu, pomocna w zrozumieniu skomplikowanych i burzliwych dziejów, relacji, konfiktów, jakie dotykały Balkany od kilku stuleci. Dr Zuzanna Sielska, wybitna młoda bałkanistka, zaproponowała, aby spojrzeć na narody i kraje bałkańskie nieco z innej perspektywy, nie chłodnej, obiektywnej analizy naukowej, lecz równie ciekawej perspektywy obserwatora doskonalego znającego realia bałkańskie i przedstawiającego je w kontekście różnorodności, specyfiki wynikającej z wielokulturowości oraz wspomnianych już burzliwych i tragicznych dziejów, jakie były udziałem ludów Bałkanów na przestrzeni ponad 600 lat. Właśnie ta koncepcja połaczenia naukowości oraz codziennego życia, problemów, z jakimi muszą się borykać mieszkańcy Bałkanów, są szczególną wartością pracy zatytułowanej Zrozumieć Bałkany. Turysta lub osoba odwiedzająca Bałkany powinna przeczytać tę książkę, bowiem pozwoli ona zrozumieć, w czym tkwi piękno (magia) i niezwykłość tego regionu, dlaczego można w nim się zakochać miłością bezwzględną i wciąż tam wracać, na nowo go odkrywając. Wartością dodaną pracy są zarówno konstrukcja, jak i język, które umożliwiają, dosłownie rzecz ujmując, przeczytanie jej „jednym tchem”.
dr hab. Andrzej Krzak, bałkanista, historyk oraz wykładowca nauk o bezpieczeństwie; uczestnik misji wojskowej UNPROFOR w byłej Jugosławii w latach 1992–1993
„Wiem, że nic nie wiem” ‒ powiedział przed wieloma wiekami grecki myśliciel i filozof i ta banalna na pierwszy rzut oka prawda stała się jednym z filarów naszej cywilizacji, a z pewnością badań naukowych.
Według Sokratesa im więcej wiedzy człowiek przyswaja, tym bardziej rośnie świadomość jego niewiedzy. Ten paradoks doskonale oddaje mój stosunek do Bałkanów. Od wielu lat zajmuję się zawodowo problematyką tego niezmiernie ciekawego regionu, będącego niezwykłą mozaiką kultur, religii i narodów, często bywam tam również prywatnie i dochodzę do wniosku, że nigdy, jakkolwiek bym się nie starała, nie zdołam tak naprawdę go poznać i zrozumieć.
Moja miłość do Bałkanów zaczęła się, jak to z miłościami bywa, gdy byłam nastolatką. Już w liceum fascynowałam się polityką międzynarodową, konfliktami światowymi, ale nie umiałam sprecyzować swoich zainteresowań. Moja wiedza była niby rozległa, lecz ogólna, raczej książkowa, nieukierunkowana i niezweryfikowana. Interesowałam się wszystkim i niczym.
Wszystko się zmieniło, gdy po raz pierwszy wyjechałam do Wielkiej Brytanii do tzw. szkoły letniej. To zdefiniowało moje zainteresowania i zdeterminowało moje życie zawodowe, ale też prywatne.
Był rok 2008. O dziwo, jak na warunki angielskie, w tym czasie w Oksfordzie panowała słoneczna pogoda, było ciepło i bezchmurnie. Był piątek, właśnie zaczynał się weekend i tłumy młodych ludzi z całego świata wyległy przed akademik, by odpocząć po trudach wypełnionego nauką tygodnia. Ja i moi znajomi rozmawialiśmy, piliśmy angielskie słabe piwo i paliliśmy skręcany własnoręcznie tytoń. Traf chciał, że usadowiliśmy się blisko grupy posługującej się językiem, którego nie znaliśmy, ale który brzmiał zaskakująco zrozumiale. Wówczas nie odróżniałam jeszcze narodowości południowych Słowian, lecz z kontekstu podsłuchiwanej mimochodem rozmowy dało się wywnioskować, że nasi sąsiedzi są Serbami ‒ w pewnym momencie zaczęli dyskutować o Kosowie. Przekonana, że mam w tej kwestii wiele do powiedzenia – przecież uczyłam się o tym w szkole, oglądałam wiadomości i czytałam gazety – i pewna, że mogę wziąć udział w tej ciekawej debacie, w pewnym momencie wypaliłam z pewnością siebie, która do dziś wywołuje we mnie wspomnienie wstydu:
– Wydaje mi się, że Kosowo ma prawo do swojego samookreślenia jako państwo!
Moi towarzysze spojrzeli na mnie z przerażeniem, jakby obawiając się, że za chwilę rozpęta się nielicha awantura. Zagadnięci sąsiedzi zareagowali natomiast różnie: jedni ledwo tłumioną, lecz widoczną złością, inni melancholijnym wyrzutem, kolejni wreszcie – pełnym rezygnacji uznaniem mojej ignorancji. Po długiej chwili krępującej ciszy wszyscy wrócili do przerwanych rozmów. Chciałam zapaść się pod ziemię, ale wtedy podszedł do mnie jeden z młodych Serbów.
– Masz ciekawe spostrzeżenia – powiedział z ledwo maskowaną ironią. – Mogę spytać, skąd czerpiesz wiedzę o moim kraju?
– Czytam informacje w internecie, oglądam wiadomości… uważam, że każdy ma prawo do samookreślenia! – brnęłam w zaparte. – Nie możecie narzucać nikomu narodowości i państwowości!
– Naprawdę znasz naszą historię? A obecną sytuację? Poznałaś racje i argumenty obydwu stron tego konfliktu? – Mój rozmówca przyglądał mi się badawczo.
Zaczerwieniłam się ze wstydu i pokręciłam przecząco głową.
– To dlaczego myślisz, że wiesz, co jest czarne, a co białe? Kto ma prawo i do czego? Jaką masz pewność, że to, co mówisz, jest prawdą, jeżeli nie znasz historii naszego państwa, a swój pogląd oparłaś na przekazie płynącym z gazet i telewizji?
Widząc moje zażenowanie, nieznajomy już bardziej spokojnym głosem dodał:
– Umówmy się tak: prześlę ci tytuły książek, które powinnaś przeczytać. Oczywiście po angielsku. Gdy już zaczerpniesz choć trochę wiedzy, napiszesz mi, co o tym myślisz, i wtedy podebatujemy. Co ty na to?
Prawdopodobnie to właśnie ten spokojny i wyważony ton głosu, ale także nienachalność sprawiły, że dość szybko zgodziłam się na tę propozycję, sądząc zresztą, że Miloš – bo tak miał na imię mój interlokutor – zapomni o całej sprawie i nie dotrzyma słowa. Dla świętego spokoju podałam swój profil fejsbukowy i jakie było moje zdziwienie, gdy już następnego dnia dostałam w prywatnej wiadomości kilka tytułów książek, które mój nowy kolega uznał za wyznacznik podstawowej wiedzy na temat historii Serbii i Kosowa. Wróciwszy do Polski, zatopiłam się w świecie pomieszanych nacji, wojen i skomplikowanych relacji pomiędzy państwami. Wkrótce zainteresował mnie nie tylko status Kosowa, lecz także kwestia rozpadu Jugosławii i problematyki wszystkich byłych jej republik. Postanowiłam zbadać tak niejednolity region, dlatego zdecydowałam się zdawać na politologię, by dowiedzieć się więcej o teorii konfliktów, państwa – relacji między podmiotami, o wojnie i pokoju, ale także złożoności świata. Po otrzymaniu tytułu magistra czułam, że nie mogę tak szybko zakończyć swojej drogi naukowej. Zapragnęłam kontynuować ją i otwarłam przewód doktorski. Chciałam poszerzać i wykorzystywać swoją wiedzę, pisać artykuły i książki, poznawać i zrozumieć Bałkany. By to jednak się udało, potrzebowałam podstawowego narzędzia – znajomości kodów pozwalających nie tylko zdobywać wiedzę, ale też komunikować się z ludźmi. Uznałam, że przed doktoratem ukończę filologię słowiańską – i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nauczyłam się języków, którymi mówią południowi Słowianie – chorwackiego, serbskiego, bośniackiego, czarnogórskiego oraz macedońskiego. Poznając języki, poznawałam również kulturę państw, w których są używane, i jak to bywa w przypadku filologów – literaturę.
Moją wiedzę wzbogacały nie tylko czytanie i studiowanie, lecz także podróże. Wyjeżdżałam służbowo, turystycznie, na studia i badania, a od niedawna – w odwiedziny, zyskałam bowiem na Bałkanach grono wiernych przyjaciół. Wkrótce coraz bardziej uzależniałam się od tego regionu. Poznawałam ludzi i ich życiowe historie, opinie na różne tematy oraz problemy, z jakimi borykają się na co dzień. Po skończeniu filologii rozpoczęłam wymarzony doktorat i choć prognozy jego ukończenia były kiepskie (w środku mojego przewodu wybuchła pandemia COVID-19), to udało mi się doprowadzić całą sprawę do szczęśliwego końca w terminie, co wśród doktorantów stało się legendą – „podobno znajomy zna kogoś, który zna kogoś, kto w terminie się obronił”. W tym czasie prowadziłam badania naukowe dotyczące społeczeństw zamieszkujących region. Pojawiła się przede mną wizja rychłego spełnienia. Byłam pewna, że jestem blisko, żeby w końcu rozgryźć „te cholerne Bałkany”, czułam, że co prawda, jeszcze nie wiem wszystkiego, ale pomału elementy układanki wskakują na swoje miejsce. O święta naiwności!
Dziś, nawet po napisaniu niniejszej książki, znów dopadają mnie wątpliwości.
Zrozumieć Bałkany to książka, która ma przybliżyć Czytelnikowi skomplikowaną strukturę obecnych państw powstałych po rozpadzie Jugosławii, czyli „Titowskiego tworu”. Będzie to podróż przez historię, współczesne konflikty i zawiłą politykę, aż po kuchnię, kulturę i własne ciekawe przeżycia z moich podróży po tych rejonach. Zamierzam zabrać Cię, drogi Czytelniku, do świata, gdzie nic nie jest proste ani czarno-białe... Do świata wspaniałych zabytków, zróżnicowanej przyrody, żyznych pól, cudownego morza i majestatycznych gór, do miejsca będącego patchworkiem kultur religii i narodów; miejsca, w którym kocha się tysiąckrotnie mocniej niż gdzie indziej na świecie i tysiąckrotnie bardziej się nienawidzi. Gdzie jedzenie – a zwłaszcza owoce i warzywa – smakuje inaczej, gdzie pali się papierosy na stacjach benzynowych, taksówkarze piją alkohol, nim siądą za kółko, gdzie zaprasza się zupełnie obcych ludzi na kilkudniowe rodzinne imprezy i gdzie gościnność przewyższa nawet tę tradycyjnie polską…
Książka ta powstała, by pomóc Czytelnikom, ale też sobie, zrozumieć Bałkany. Podzieliłam ją na cztery części. Pierwsza stanowi wprowadzenie i zawiera wyjaśnienie problematyki definiowania półwyspu, a także skrócony opis regionu i jego historii. Bałkanów nie można wytłumaczyć bez kontekstu historycznego. W tym rozdziale dowiecie się, skąd się wzięli południowi Słowianie, dlaczego wyznają trzy religie kształtujące ich tożsamość, dlaczego mają takie, a nie inne relacje z sąsiadami oraz podmiotami międzynarodowymi i przede wszystkim – skąd wziął się ich stosunek do własnych państw, które kiedyś zapragnęły utworzyć wspólną Jugosławię.
Później przeniesiemy się do lat 90. – i tu z góry zmuszona jestem prosić o wyrozumiałość. Tematyka konfliktu bałkańskiego bywa bowiem skomplikowana i zawiła nawet dla politologów, a co dopiero dla zwykłego Czytelnika. Nie da się jednak opowiadać o współczesnych Bałkanach bez zrozumienia przyczyn i przebiegu konfliktu z lat 90. w byłej Jugosławii, a to właśnie ten czas w dużej mierze ukształtował krajobraz powstały po rozpadzie republiki stworzonej przez marszałka Titę.
W czwartym rozdziale opowiadam o współczesnych państwach. Postaram się przytoczyć rzetelne informacje dotyczące ekonomii, demokracji, społeczeństwa i realiów politycznych; część z tych to dane zdobyte przeze mnie osobiście w trakcie prowadzonych badań naukowych. Nadałam odrobinę osobistego rytu – moje liczne wyprawy na Południe to setki wzruszających, czasem dziwnych, a czasem śmiesznych doświadczeń, spotkań i rozmów, które być może pozwolą Ci lepiej zrozumieć Bałkany niż niejedno sążniste opracowanie naukowe. Na samym końcu znajdziesz garść porad praktycznych – opowiem Ci, jak podróżować, co zwiedzać, co jeść i pić oraz jak się bawić po bałkańsku.
Książkę tę zaczęłam pisać w 2022 roku i starałam się uzupełniać o nowe wydarzenia i zmiany, jakie zachodziły na Bałkanach. Śledziłam wybory, kryzysy polityczne, protesty, społeczne nastroje i dyplomatyczne przepychanki, które – jak zawsze w tym regionie – miały w sobie coś z teatru, gdzie granica między dramatem a farsą bywa niezwykle cienka. Gdy wydawało się, że sytuacja się stabilizuje, pojawiało się nowe napięcie, a gdy wszystko wskazywało na kryzys – nagle wybuchała fala optymizmu i nadziei. Niektóre rzeczy zmieniały się dynamicznie, inne tkwiły w miejscu od dekad, a pewne schematy powtarzały się niemal mechanicznie, niczym kolejne akty tej samej, dobrze znanej sztuki. Tak więc pisałam, poprawiałam, dopisywałam – z nadzieją, że mimo tych wszystkich zmiennych uda mi się stworzyć książkę, która, nawet jeśli nie uchwyci w pełni tej nieuchwytnej rzeczywistości, to przynajmniej da Ci, drogi Czytelniku, narzędzia do własnych obserwacji i refleksji.
Bardzo bym chciała, aby niniejsza książka była dla Ciebie swoistym kompendium wiedzy o Bałkanach ‒ połączeniem instrukcji obsługi, rozkładu jazdy i przewodnika, lekturą, którą mógłby przeczytać każdy, kto, tak jak ja, pokochał ten cudowny region, chce go poznać i zrozumieć, choć powinien mieć świadomość, że w pełni prawdopodobnie nie uda mu się to nigdy.
Zapraszam Cię do mojego świata. Wyruszmy we wspólną podróż po Bałkanach!
Proszę, tylko zapnij pasy…
P.S. przy okazji ‒ w językach południowosłowiańskich następujące litery czytamy i wymawiamy:
č ‒ jak polskie „cz”
đ ‒ jak polskie „dź”
dž ‒ jak polskie „dż”
v ‒ jak polskie „w”
ž ‒ jak polskie „ż”
Podstawowym problemem podróżnika – a także badacza regionu – wyruszającego w mentalną lub rzeczywistą podróż na Bałkany – jest rozwikłanie skomplikowanych kwestii lingwistycznych i geograficznych. Skąd w ogóle wzięła się nazwa tego regionu? Co tak naprawdę oznacza? Gdzie się znajdują i jakie państwa wchodzą w ich skład? No, i w końcu, czy Bałkany w ogóle istnieją?
Niektóre źródła wywodzą nazwę Bałkanów od pasma górskiego Haemus, ciągnącego się „od ujścia rzeki Timok do Dunaju aż po Morze Czarne” [1] co z języka greckiego dosłownie oznacza „góry pokryte zielenią”. Mianem tym określano łańcuch górski przecinający Bułgarię, biegnący ze wschodu na zachód wzdłuż rzeki Dunaj. Istnieją jednak inne teorie. Jedna z nich wywodzi Bałkany od dosłownego tłumaczenia starożytnego słowa haemus – z tureckiego Bal-Kan – czyli określenia opisującego pasmo górskie [2]. Choć popularna jest etymologia turecka, wywodząca nazwę od bal (miód) i kan (krew), trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, czy to naukowy fakt, czy raczej ludowa interpretacja. Na potrzeby niniejszego opracowania przyjmijmy następującą, chyba nie kontrowersyjną, a dobrze oddającą realia definicję: „Bałkany to obecnie nazwa regionu geograficznego, który obejmuje obszar półwyspu znajdującego się w południowo-wschodniej części Europy”.
Jednak, gdybym miała zadać Czytelnikowi pytanie, gdzie znajdują się Bałkany, zapewne od razu wymieniłby kilka państw, które według niego znajdują się na Półwyspie Bałkańskim. Jakich? A to zależy! Od czego? Od wielu rzeczy! Od dawna znawcy tego regionu sprzeczają się między sobą, które terytoria są „już”, które „jeszcze” Bałkanami, a które już nimi być przestają. Gdzie leży granica tego bogatego kulturowo regionu? Pewne światło na sprawę rzuca bułgarska naukowczyni Maria Todorova, jednak ona również nie daje konkretnej odpowiedzi na powyższe pytanie, a jedynie przytacza dyskusję pomiędzy innymi badaczami. W jednej ze swoich książek, noszącej znamienny tytuł Bałkany wyobrażone, pisze, że zdaniem części geografów Bałkany obejmują wszystkie republiki byłej Jugosławii, takie jak Serbia, Czarnogóra, Chorwacja, Słowenia, Macedonia [I], Bośnia i Hercegowina oraz Kosowo, a także Bułgarię i Albanię [3].
Inni badacze zaliczają do Bałkanów dodatkowo Grecję oraz europejską część Turcji. Jednak zaczyna się robić ciekawie, kiedy niektórzy historycy i politolodzy, uznając, iż granice geograficzne nie pokrywają się z fizycznymi, włączają w grupę państw bałkańskich także część Rumunii (Dobrudżę), a nawet Węgier.
Interesujący jest też pogląd, że do Bałkanów powinno się zaliczyć wszystkie byłe terytoria lenne Turków, ponieważ to właśnie Osmanowie stworzyli specyficzną kulturę tego regionu będącą charakterystycznym wyznacznikiem „bałkańskości”. Jak pamiętamy, nazwa Bałkanów wzięła się z języka tureckiego, a tureckiej spuścizny kulturowej możemy doszukać się między innymi w muzyce, architekturze, języku, ubiorze oraz tradycjach kulinarnych. Sławny burek, czyli przekąska z listkowego ciasta z różnymi rodzajami nadzienia, słodkie aż do ścierpnięcia zębów rahat lokum, kawa po turecku oraz wiele innych potraw, o których będzie mowa w innym rozdziale – to wspólne, smaczne dziedzictwo wszystkich południowych Słowian zawdzięczane właśnie Turkom.
Największe jednak kontrowersje wywołuje przynależność do państw bałkańskich Słowenii i Chorwacji. Wielu badaczy problemu od lat prowadzi ze sobą polemikę dotyczącą kulturowych i historycznych związków pomiędzy tymi państwami a Półwyspem Bałkańskim, a spory te bywają naprawdę gorące i pełne wręcz bałkańskiej pasji. Zdaniem niektórych, Słowenia ma być na „bałkańskość” zbyt „austriacka”, a Chorwacja – zbyt katolicka. Prywatnie jestem zwolenniczką zaliczania obydwu krajów do grona państw bałkańskich z powodów historycznych – w końcu wchodziły w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS), a później obydwu Jugosławii. Jednak nie tylko wspólne państwo jest elementem spajającym Słoweńców i Chorwatów z resztą bałkańskiej wspólnoty – to też, z zachowaniem pewnych oczywistych odrębności, ten sam krąg kulturowy. We wszystkich państwach bałkańskich zjemy przywołanego właśnie burka i ćevapy, które popijemy rakiją, a potem, przy dźwiękach „bałkańskiej” muzyki w tle, zatańczymy kolo.
Jak zatem powinno wyznaczać się granice Półwyspu Bałkańskiego? Może kryterium powinno być samookreślenie się mieszkańców tego regionu i ich własna definicja bałkańskiej tożsamości? Niestety, to również nie najlepszy pomysł i można się o tym przekonać, pytając losowo wybranego mieszkańca regionu, czy jego kraj leży na Bałkanach. Z dużym prawdopodobieństwem – zaprzeczy! „Bałkany” na Bałkanach nie kojarzą się najlepiej, zazwyczaj jako metafora konfliktu, wojny, biedy, zacofania i podziału, a sama próba włączenia kraju do tego zbioru może być traktowana jako obelga. Krótko mówiąc – dla wielu znalezienie się w gronie państw bałkańskich to obciach. Sama doświadczyłam tego wielokrotnie, a ilustracją niech będzie historia, która przytrafiła mi się, gdy zapytałam poznanego właśnie Chorwata, czy jego zdaniem mieszka na Bałkanach. Zrobił groźną minę i wypalił ze złością:
– No co pani? Jakie tu Bałkany? Raczej proszę zapytać Serbów, oni to na pewno mieszkają na Bałkanach.
Jednak, kiedy trafiłam do Belgradu i zadałam przypadkowemu przechodniowi to samo pytanie, odpowiedział bez chwili wahania:
– Serbowie na Bałkanach? Proszę zapytać w Macedonii, oni to na pewno mieszkają na Bałkanach!
W Macedonii pytania już nie powtórzyłam. Z dużą dozą prawdopodobieństwa ten łańcuszek poszedłby w stronę Grecji, a skończyłby się zapewne w Turcji. Albo na mitycznej Atlantydzie.
Zaraz, zaraz… Przecież istnieje takie pojęcie jak „Bałkany Zachodnie” – oburzy się dociekliwy Czytelnik – i będzie mieć oczywiście rację. Nazwa została stworzona przez przedstawicieli Unii Europejskiej, by móc jakoś sklasyfikować państwa znajdujące się w południowo-wschodniej części Europy, które starają się o członkostwo w tej organizacji. W takim razie do Bałkanów Zachodnich będziemy zaliczać Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Macedonię Północną, Kosowo i Serbię. Jednak zupełnie pozbywamy się państw takich jak Słowenia i Chorwacja, które już przystąpiły do Unii Europejskiej. Warto także wspomnieć, że w tym przypadku mamy do czynienia z ciekawym zjawiskiem. Dodanie przymiotnika „Zachodnie” zmienia postać rzeczy – mieszkańcy nie mają problemów, by ich tak nazywać. „Zachód” kojarzy się z czymś lepszym… mniej „bałkańskim”.
Gdzie w takim razie znajdują się Bałkany Wschodnie? W Bułgarii? Według cytowanej już Marii Todorovej jedynie obywatele tego państwa przyznają się do pochodzenia bałkańskiego, a wręcz odczuwają z tej przynależności dumę. W Bułgarii istnieją linie lotnicze Balkan, agencje turystyczne Balkantourist, artyści nagrywają płyty w wydawnictwie muzycznym Balkanton, turyści mieszkają w hotelu Sheraton – Balkan, ba! – mieszkańcy tego państwa w dużej mierze noszą nazwisko Bałkański [4]! Można więc wywnioskować, iż jest to naród, który traktuje poważnie określenie swojej tożsamości jako bałkańskiej.
Spróbujmy zatem uporządkować ten rozgardiasz: na pewno bałkańskie będą kraje powstałe po rozpadzie Jugosławii [II], a poza nimi – Bułgaria, Albania, Grecja i Kosowo. Wszystkie leżą na Półwyspie Bałkańskim, są podobne kulturowo, mają wspólną historię, zamieszkują je ludzie o podobnej mentalności. „Hiszpania jest wszędzie tam, gdzie słońce” – twierdził Juan Sebastian Delcano, jeden z odkrywców Nowego Świata, i trawestując ten uroczy bon mot, można by rzec, że Bałkany są tam, gdzie zjemy burka i ćevapy, zatańczymy kolo w rytm muzyki i wypijemy „turecką” kawę. W książce jednak zajmiemy się jedynie częścią tych państw. Tymi, które należały niegdyś do wspólnoty łączącej południowych Słowian w jedność, tzn. Jugosławii.
Została do omówienia jeszcze jedna kwestia: dlaczego „Bałkany” mają dla wielu tak negatywny wydźwięk? Dlaczego ten region kojarzy się głównie z konfliktami, wojnami i wiecznym „kotłem” pełnym chaosu i niezrozumienia? Dlaczego są „miękkim podbrzuszem Europy”, jak lapidarnie i obcesowo ujął to sir Winston Churchill? Z pewnością na taki odbiór ma wpływ fakt, że to właśnie na Bałkanach rozniecono iskrę, a ta wywołała potężny pożar, pożogę, która ogarnęła cały świat i doprowadziła do jednej z największych hekatomb w dziejach ludzkości, czyli I wojny światowej.
Po kilku dekadach Bałkany zapłonęły zresztą ponownie, w latach 90. ubiegłego stulecia, gdy doszło do okrutnej wojny, a w jej konsekwencji – do rozpadu Jugosławii, państwa skupiającego sześć republik. Zgoda, obydwa te wydarzenia były krwawe i doniosłe w skutkach dla świata, ale czy tylko w tym regionie mieliśmy do czynienia z wojnami i konfliktami? Czy Europa i świat w XVIII, XIX lub XX w. były wolne od innych wojen i innego okrucieństwa? Oczywiście, że nie! Dlaczego więc Bałkany, używając współczesnego języka, mają tak zły public relations? Wytłumaczeniem może być medialność konfliktu, który objął region w latach 90. ubiegłego stulecia (był to prawdopodobnie pierwszy w historii świata konflikt zbrojny transmitowany w czasie rzeczywistym, niemal 24 godziny na dobę, przez nowy typ mediów – telewizje informacyjne w typie CNN) i zaangażowanie weń całego świata, ale też brak zrozumienia problemów i specyfiki regionu. Božidar Jezernik w książce Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników zwraca uwagę na to, że Zachód od wieków podchodził protekcjonalnie do państw bałkańskich, traktując je jak terytoria „gorszego sortu” [5], godne jedynie kolonizowania, dzikie obrzeża Europy, które powinny być wykluczone z cywilizowanej wspólnoty i trzymane jak najdalej od jej granic. Sami Bałkańcy są zresztą często pełni kompleksów wobec Zachodu roszczącego sobie prawa do bycia cywilizowanym. Z badań, które prowadziłam, pisząc swój doktorat, wynika, że mieszkańcy Bałkanów określają się jako Europejczycy, o ile ich państwa należą do struktur politycznych i gospodarczych Unii Europejskiej. W państwach niebędących członkami Wspólnoty stopień identyfikacji z Europą oraz „europejskością” jest bardzo niski. A przecież Europejczycy spoza UE nie przestają być Europejczykami! ( wykres nr 1 – wszystkie wykresy znajdziesz na końcu książki).
Z drugiej jednak strony, warto zauważyć, że „Bałkany” mogą też być kojarzone z czymś pozytywnym, pozostając metaforą „mostu między kulturami” i miejscem, gdzie Okcydent styka się z Orientem [III]. Miejscem, w którym wartościami, wynikającymi z bogatej i skomplikowanej historii, są wielokulturowość, wielonarodowość i koegzystencja wielu religii. Czy da się lepiej opisać „nieboszczkę Jugosławię”, federację, w której sześć republik tworzyło mozaikowy obraz współegzystencji wielu kultur [6]. Do dzisiaj region, pomimo burzliwych i skomplikowanych dziejów (a może właśnie dzięki nim?), jest pełen różnorodności i dlatego też pewnie tak zachwyca podróżników i badaczy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
W oryginalnie przygotowanym tekście książki drukowanej występują dwa rodzaje przypisów: dolne (oznaczone cyframi rzymskimi) i końcowe (oznaczone cyframi arabskimi). Ze względu na specyfikę książki elektronicznej wszystkie one umieszczone zostały tutaj w jednym miejscu, z zachowaną oryginalną numeracją (przyp. redakcji elektornicznej).
[I↑]
W książce będę używać nazwy Macedonia, aby odnieść się do okresu przed zmianą nazwy kraju, natomiast określenie Macedonia Północna będzie stosowane w kontekście wydarzeń po tej zmianie, podkreślając nowy status państwa.
[II↑]
Słowenia, Chorwacja, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Serbia, Macedonia Północna i później także Kosowo.
[III↑]
Zachodem (Okcydent) a Wschodem (Orient).
[1↑]
Rozdział I K.M. Gauss,
Europejski alfabet
, Wyd. Czarne, Wołowiec 2008. M. Todorova,
Bałkany wyobrażone
, przeł. P. Szymon, M. Budzińska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2008.
[2↑]
M. Todorova,
Bałkany wyobrażone
…
[3↑]
Tamże.
[4↑]
Tamże.
[5↑]
B. Jezernik,
Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników
, tłum. P. Oczko, TAiWPN Universitas, Kraków 2007.
[6↑]
Z. Sielska,
Tożsamość Bałkańska ‒ wybrane zagadnienia
, (w:)
The peculiarity of man. Fundamentalne kategorie ludzkiego poznania. Przyczyna ‒ cel
, nr 1, red. R. Stefański, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2016.
Projekt graficzny okładki: Bartek Dudek
Redakcja: Waldemar Cichoń, Katarzyna Zioła-Zemczak
Korekta: Katarzyna Zioła-Zemczak
Skład i łamanie: Katarzyna Ukuś
Opracowanie wersji elektronicznej: Emilia Domańska
Text © Copyright by Zuzanna Sielska 2026
Copyright © by Wydawnictwo Żwakowskie 2026
Copyright © for digital edition by Aleksandria Media 2026
Całość ani żadna część tej książki nie może być powielana i rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób bez pisemnej zgody wydawcy.
Katowice 2026
ISBN: 9788368783254
Wydanie książkowe ukazało się nakładem Wydawnictwa „Żwakowskie”.
