Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
17 osób interesuje się tą książką
Aby zrozumieć prawdziwą naturę zła, musimy odważyć się spojrzeć mu prosto w oczy.
Historia ludzkości to nieskończony ciąg morderstw, gwałtów, zniewalania, tortur, wojen i wszelkich aktów okrucieństwa. Już w czasach społeczeństw zbieracko-łowieckich zapuszczenie się na tereny sąsiedniego plemienia groziło utratą życia. Dziś, pomimo głębokiej humanizacji wielu sfer naszej codzienności, wciąż dopuszczamy się aktów zła – i wciąż go nie rozumiemy.
Bliskość z innymi ludźmi jest dla nas źródłem poczucia sensu i bezpieczeństwa, jednak konflikty i przemoc zdają się nieodzowną częścią naszego wspólnego życia na Ziemi. Jednocześnie nikt z nas nie przyznaje się do bycia złym i nikt nie chce, by inni byli źli.
Psycholog i neurobiolog, profesor Lauri Nummenmaa, odsłania przed czytelnikami mroczną stronę ludzkiego umysłu, badając biologiczną, psychologiczną i moralną naturę zła oraz jego możliwe przemiany w przyszłości.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 514
Data ważności licencji: 4/1/2030
Zło wciąż jest aktualnym tematem, chociaż wcale tego nie chcemy. Codziennie wpycha się do naszego życia. Nawet gdy sami nie stajemy z nim twarzą w twarz, wdziera się w nasz świat za pośrednictwem nieprzerwanego potoku bieżących informacji. Choćbyśmy z całych sił próbowali unikać wszelkiego okrucieństwa i niesprawiedliwości, przestępstwa z użyciem przemocy, gangi młodzieżowe, wojny i znęcanie się nad dziećmi są częścią naszego życia. Obecnie sytuacja w Europie jest niestabilna z powodu ataku Rosji na Ukrainę, a czające się w ludzkim umyśle zło materializuje się tuż za granicą.
Zło łączy w sobie elementy, które budzą jednocześnie nasz wstręt i fascynację. Włos jeży nam się na głowie na myśl o uczestniczeniu w bójce, co nie przeszkadza jednak temu, by przemoc w książkach, filmach i grach wideo przyciągała nas niczym magnes. Człowiek jest istotą o naturze dwoistej: z jednej strony potrafimy doszczętnie niszczyć, z drugiej zaś – tworzyć piękno i dobro. Kłócimy się i kochamy, burzymy i budujemy. Taki jest efekt pieczołowitych prac ewolucji nad ludzkim mózgiem. W naturze najlepiej radzi sobie ten, kto nie tylko ma instynkty zabójcy, ale potrafi też zawierać sojusze, kochać i troszczyć się o innych. Jeśli jednak jednostką kieruje jedynie jej mroczna strona, jest skazana na porażkę, ponieważ ludzie przyjaźnie nastawieni i uczciwi mogą sprzymierzyć się i pokonać przeciwnika dzięki przewadze liczebnej. W razie konfliktu zbyt uprzejmi niezmiennie przegrywają.
Ostatnia dekada przyniosła olbrzymie postępy w pracach naukowych nad zrozumieniem przemocy, przestępczości i powszedniego zła. Genetyka, badania nad mózgiem oraz psychologia ewolucyjna otworzyły specjalistom drzwi do mrocznych zakątków ludzkiego umysłu i pokazały, że najbardziej niszczycielskie siły człowieczej natury działają według przewidywalnej logiki. Wyniki badań mają także to do siebie, że wzbudzają ambiwalentne uczucia. Wpływ genów, więzów rodzinnych i kultury na przemoc jest zatrważający. Badania pokazują, że ludzki umysł nie jest wcale tak czysty i niewinny, jak to sobie wyobrażaliśmy. Często trudno nam zrozumieć zło, ponieważ przemoc i okrucieństwo po prostu nie pasują do wyidealizowanego obrazu ludzkiej natury, jaki nosimy w sobie. Aby pojąć jego istotę, trzeba spojrzeć mu prosto w oczy. Tylko w ten sposób możemy zapanować nad okrucieństwem ludzkiego umysłu i kontrolować instynkt zabójcy.
Ta książka opowiada o mrocznej stronie ludzkiego umysłu, a zwłaszcza o panowaniu nad nią. Im lepiej rozumiemy, jak funkcjonują wciąż ukrywające się w naszych mózgach instynkty zabójcy, tym lepiej potrafimy wzajemnie się przed nimi chronić. Choć badania pokazują, że natura człowieka składa się zarówno z dobrej, jak i złej części, w różny sposób można wpływać na to, która z tych sił się ujawni. W końcu w dziejach ludzkości to właśnie edukacja, kultura i poczucie przynależności były największymi wrogami dzikich instynktów człowieka.
Pracę nad książką wsparły Fińskie Stowarzyszenie Autorów Literatury Faktu (Suomen Tietokirjailijat ry) oraz Komitet do Spraw Upowszechniania Nauki (Tiedonjulkistamisen neuvottelukunta), za co jestem im bardzo wdzięczny. Dziękuję również badaczom i personelowi Państwowego Ośrodka Pozytonowej Tomografii Emisyjnej (Valtakunnallinen PET-keskus), z którymi mogliśmy sprawdzić, z jakich molekuł składa się w rzeczywistości mroczna strona ludzkiej natury. Największe podziękowania składam z kolei mojej rodzinie, która codziennie pokazuje, że umysł człowieka zbudowany jest przede wszystkim ze szczęścia, miłości i relacji z innymi ludźmi.
Turku, 23 czerwca 2022 rokuAutor
1.
Urodzeni zabójcy
Szlachetność człowieka nigdy nie przestanie zdumiewać. Adoptujemy dzieci obcych ludzi, oddajemy nieznajomym krew, komórki macierzyste, a nawet narządy wewnętrzne. Co więcej, opiekujemy się potrzebującymi pomocy zwierzętami. Źródłem sukcesu naszego gatunku są nieznająca granic pomysłowość, zdolności przystosowawcze i gotowość do współpracy. Jeśli funkcjonuje się samemu, wychowywanie dzieci, uprawa zbóż, budowa domu i prowadzenie szkoły mogą się nie udać, za to współpraca w każdej sytuacji przyniesie korzyści. Dlaczego zatem między ludźmi powstają konflikty? Na świecie zdarzają się wszelkiego rodzaju spory, a w wielu przypadkach dobro własne stawiane jest ponad dobro ogółu. Żywności, partnerów oraz miejsc do osiedlenia się nigdy nie wystarczy dla wszystkich. Konkurowanie o najlepsze warunki życia i możliwość przedłużenia rodu w wielu przypadkach przybiera formę przemocy. Kochamy się i kłócimy, budujemy miasta i je niszczymy, pokonujemy choroby, dając jednocześnie możliwość rozwoju kolejnym. Gazety codziennie rozpisują się o wojnach, morderstwach, podpaleniach oraz wypadkach. Każdego ranka w szkołach i miejscach pracy rozwiązywane są mniejsze i większe konflikty, a tysiące par oraz rodzin z dziećmi wzajemnie działają sobie na nerwy każdego wieczoru.
Historia ludzkości obfituje w morderstwa, napaście, zniewolenia, gwałty i inne przestępstwa. W czasach społeczeństw zbieracko-łowieckich dostanie się na terytorium obcego plemienia skutkowało odebraniem życia. Przemoc od zawsze była częstą przyczyną śmierci. Ocenia się, że w kulturach plemiennych, zanim jeszcze powstały państwa narodowe, około 2% wszystkich zgonów spowodowane było ludzką agresją1. Wiele znalezisk archeologicznych podsuwa dowody na stosowanie przemocy.
Ostatnie chwile człowieka zwanego Ötzim były bardzo ponure. Badania sugerują, że śmierć owego mężczyzny spowodowana została strzałą raniącą go w okolicach płuc albo urazem powstałym w wyniku uderzenia tępym narzędziem2. Z kolei na broni, którą dzierżył Ötzi, znaleziono krew i DNA co najmniej czterech osób, co sugeruje, że przed śmiercią brał udział w walce, podczas której musiał się bronić lub zabijać przeciwników. Człowiek z Kennewick, którego szczątki odnaleziono w 1998 roku w okolicach Waszyngtonu w Stanach Zjednoczonych, zginął około roku 7000 p.n.e. na skutek ugodzenia oszczepem3. Najstarsze szczątki ofiary zabójstwa pochodzą z północnej Hiszpanii. Znaleziona w jaskini roztrzaskana czaszka liczy sobie ponad 400 tysięcy lat (Ilustracja 1.1). Dzięki modelowaniu komputerowemu badaczom udało się ustalić, że kości czoła zostały zmiażdżone wielokrotnymi uderzeniami tępego narzędzia. Liczba ciosów wskazuje na to, że atakujący świadomie dążył do zabicia przeciwnika4.
W wielu dawnych kulturach powszechne było składanie ofiar z ludzi. Inkaskie mumie dzieci dowodzą pełnej okrucieństw historii głównych starożytnych ludów Ameryki Południowej. W ten sposób prawdopodobnie potwierdzano władzę duchowych lub świeckich przywódców. Jednak z perspektywy współczesnego człowieka wydaje się to irracjonalne – pozostawione przy życiu dzieci mogłyby stać się przydatną siłą roboczą lub wojownikami, a jeńców wojennych bardziej opłaciłoby się zniewolić niż zabijać. Ludzkiemu życiu nie przypisywano wówczas jednak dużej wartości, uważano je za pełne trudu i bólu, uprzykrzane przez choroby i wojny. A skoro bogowie różnych religii stworzyli świat takim nędznym, na pewno czerpią przyjemność z cierpienia i ludzkich ofiar. Nawet w biblijnej historii o początkach świata pojawia się przemoc, która spełniałaby kryteria ludobójstwa. W Księdze Rodzaju Kain morduje swojego brata, czyli jedną czwartą ludności całej planety. Przy życiu pozostaje tylko on sam, Adam i Ewa. Wątek życia i śmierci Jezusa, najważniejszy w Biblii, to nie tylko historia o przebaczeniu, lecz również o brutalności, zabójstwie i nietolerancji. Krzyż, święty symbol chrześcijan, był przecież swego czasu wykorzystywany jako najokrutniejsze narzędzie tortur i zadawania śmierci.
Ludzkość zawsze wykazywała się pomysłowością w opracowywaniu możliwie najprostszych metod uśmiercania bliźnich. Przez długi czas maczugi, miecze i łuki były szczytowym osiągnięciem technologii przemocy. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej krwawo rządzący jakobini potrzebowali metody na szybkie zabijanie szlachty, jej służby domowej i pozostałych podległych jej podwładnych oraz wszystkich tych, którzy sprzeciwiali się nowej władzy. Wtedy Joseph-Ignace Guillotin stworzył gilotynę, która miała być szybszym i bardziej humanitarnym zamiennikiem egzekucji wykonywanych siekierą. Gilotyna była niezawodnym narzędziem, które odcinało głowę jednym ruchem. „Krwawe igrzyska” Francuzów trwały dziesięć lat i zakończyły się dopiero w 1799 roku, gdy do władzy doszedł Napoleon Bonaparte.
W Finlandii ostatnia tego typu egzekucja została wykonana w 1825 roku. Skazanym był parobek Tahvo Putkonen z powiatu Pieksämäki na wschodzie kraju, który zabił chłopa czynszownika Lassego Hirvonena.
W czasie drugiej wojny światowej nazistowskie Niemcy potrzebowały jeszcze skuteczniejszego narzędzia do zabijania, gdyż dążyły do jak najszybszego wymordowania milionów Żydów. Masowe egzekucje prowadzono z użyciem Cyklonu B, który pierwotnie stosowany był do zabijania owadów. Skazanych zamykano w komorach gazowych, a w kanałach wentylacyjnych umieszczano porcję trucizny. Po kontakcie z wilgocią zaczynała ona uwalniać cyjanowodór. Ofiary umierały w ciągu około piętnastu minut.
Zabójcza siła Cyklonu B nie dorównywała jednak rezultatowi projektu Manhattan. Bomby atomowe, zrzucone w 1945 roku na Hiroszimę i Nagasaki przez amerykańskie siły powietrzne, zabiły łącznie około 200 tysięcy Japończyków.
Morderstwa, napady i gwałty są nieodłącznymi elementami naszej współczesności. Każdego roku w wyniku przemocy ginie około półtora miliona osób5. W 2019 roku w samej Finlandii zgłoszono 33 800 napaści, 1500 gwałtów, 1700 przypadków wykorzystania seksualnego dzieci i 72 zabójstwa. Zło wśród ludzi to jednak nie tylko pozbawienie kogoś życia lub okaleczenie. W ciągu roku policja otrzymuje zawiadomienia o około milionie przestępstw, a mniej więcej 20% uczniów – według ankiety Instytutu Zdrowia i Opieki Społecznej (Terveyden ja hyvinvoinnin laitos) – zgłasza, że stało się ofiarami przemocy w szkole.
Bez względu na formę, przemoc i przestępczość zawsze wyrządzają ofierze krzywdę. W najdrastyczniejszym przypadku traci ona życie, w najłagodniejszym – jedynie mienie, ale między tymi skrajnościami mieści się wiele różnych scenariuszy. Ofiary przestępstw zmagają się z różnymi następstwami: od chorób i poważnych problemów ze zdrowiem psychicznym po niezdolność do pracy, degradację społeczną i kłopoty finansowe. Około 20% ofiar przestępstw oraz weteranów wojennych cierpi z powodu zespołu stresu pourazowego6. Z kolei przestępstwa na tle seksualnym dziesięciokrotnie zwiększają ryzyko samobójstwa pokrzywdzonej osoby7.
Codzienne doświadczanie zła i trudnych sytuacji również głęboko odciska się na ofiarach. Dręczenie w szkole zwiększa prawdopodobieństwo problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym8, na przykład nerwicy, depresji9, trudności z uczeniem się10, zaburzeń psychosomatycznych11, a także podwyższa ryzyko myśli i prób samobójczych12. Ofiary przemocy szkolnej odczuwają jej skutki również w dorosłości – przejawiają na przykład trudności z budowaniem trwałych związków i częściej borykają się z problemami finansowymi13. Te tendencje mogą być także przekazywane z pokolenia na pokolenie, ponieważ psychiczne i finansowe problemy rodziców rzutują również na losy ich dzieci. Zło, przemoc i agresja łamią ludzi, a szczególnie tych najmłodszych. Kłótnie rodziców osłabiają więź między nimi oraz ich dziećmi, a także wzmagają agresję między rodzeństwem14. Już sama groźba, że stanie się coś złego lub ktoś zastosuje przemoc, szkodzi zdrowiu. Na przykład ataki Hamasu utrzymują Izraelczyków w stanie ciągłej gotowości. Szczególnie mieszkańcom obszarów graniczących z Zachodnim Brzegiem Jordanu trudno jest zapomnieć o rakietach terrorystów. Liczba ataków waha się na przestrzeni lat. Ponieważ trwają one już od dekad, naukowcy zebrali obszerny historyczny materiał, na którym udało im się przeanalizować związki pomiędzy zagrożeniem terroryzmem a stresem. Zauważono, że im bardziej Izraelczycy bali się ataków, tym wyższe było u nich tętno spoczynkowe oraz tym niższy poziom acetylocholiny, czyli neuroprzekaźnika, który łagodzi stresowe reakcje mózgu15. Z tego wynika, że ciągłe zagrożenie brutalną przemocą zmusza ciało i mózg do pracy na wysokich obrotach, co może zwiększyć ryzyko przedwczesnej śmierci.
Chociaż na świecie jest pełno zła, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu ludzki umysł nie chce pojąć jego natury. Instynktownie rozumiemy, dlaczego matka pociesza płaczące dziecko albo dlaczego zakochani leżą obok siebie w ciasnych objęciach, ale wydaje się, że myśli i emocje złoczyńcy wymykają się całkowicie naszemu rozumowi. Po prostu nie jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego niektórzy ludzie wyrządzają innym zło. Gdy słyszymy, że poszkodowany został niewinny człowiek, pierwsza nasza reakcja to wielkie zdziwienie: jak takie coś jest w ogóle możliwe?
Siódmego grudnia 2020 roku pracownik budowy w helsińskiej dzielnicy Koskela zaraz po rozpoczęciu swojej zmiany znalazł nagie ciało szesnastoletniego chłopaka. Ofiara została poddana przerażającym torturom. Tego samego dnia ujęto trzech podejrzanych o udział w sprawie szesnastolatków i postawiono im zarzut zabójstwa. Już na początku śledztwa okazało się, że sprawcy nagrali komórką poprzedzające śmierć znęcanie się, a czas popełnienia przestępstwa to piątek 4 grudnia. W momencie znalezienia ciało leżało na miejscu zbrodni już od kilku dni. W weekend dwóch sprawców przyszło je obejrzeć. Szybko wyszło na jaw, że ofiara znała oprawców od długiego czasu, a ci z kolei od lat systematycznie i dotkliwie znęcali się nad chłopakiem. W ciągu ostatniego roku sytuacja eskalowała do tego stopnia, że prześladowcy uciekli się do przemocy fizycznej.
Sprawa zabójstwa wzbudziła u Finów niepokój, smutek i gniew, lecz przede wszystkim wprawiła ich w niedowierzanie i poczucie bezsilności. Co takiego musiało się wydarzyć, skoro nastolatkowie postanowili najpierw torturować swojego znajomego, a potem jeszcze go zabić? W prasie i na forach internetowych z zapałem prowadzono prywatne amatorskie śledztwa. Ludzie, którzy w ogóle nie byli zaangażowani w sprawę, robili, co mogli, aby wydobyć na światło dzienne i udowodnić jakiekolwiek – prawdziwe lub zmyślone – motywy zabójstwa. Również w opublikowanych w prasie listach czytelników poszukiwano przyczyn tego, co się stało, i pytano, dlaczego nie udało się uchronić bezbronnego nastolatka i czy zapewniono mu odpowiednią pomoc i opiekę. Sprawa wstrząsała do głębi również z tego powodu, że ofiara nie ukończyła jeszcze osiemnastego roku życia i w praktyce była jeszcze dzieckiem, które miało całe życie przed sobą. Finowie zdenerwowali się jeszcze bardziej, gdy podano informację, że niepełnoletnich sprawców nie można pociągnąć do odpowiedzialności przed sądem karnym.
To zatrważające wydarzenie pokazuje, że nawet dzieci, które uważamy za niewinne, są zdolne do robienia innym skrajnie okrutnej krzywdy. Tego typu zbrodnia zmusza nas do refleksji nad naturą zła. Bardzo trudno jednak zrozumieć, dlaczego dzieci potrafią zabijać inne dzieci, dlaczego matka topi noworodka albo dlaczego mąż co wieczór nabija żonie kolejne siniaki. Taki brak zrozumienia jest zdumiewający, w końcu ludzie zwykle nie mają większych trudności w odczytywaniu emocji innych i rozumieniu motywów ich postępowania16. Nie potrafimy jednak pojąć zła. Łatwo jest myśleć, że ludzie czynią je po prostu dlatego, że są źli. Jest to jednak błędne koło w rozumowaniu, które może być szkodliwe – gdy pozwalamy złu zamknąć nasze umysły, w ogóle nie próbujemy dociec jego źródeł.
Na szczęście człowiek ma zdolność badania oraz wyjaśniania sobie własnej natury i płynących z niej działań. Dzięki temu, z pomocą naukowych metod biologii i psychologii, można zrozumieć zło. Skoro wiemy, co je wywołuje, wiemy też, jak wcisnąć hamulec, gdy umysłem zaczyna władać ciemność. Kiedy analizujemy agresję, gwałty i śmierć pod postacią liczb lub jako wynik pracy komórek układu nerwowego, hormonów czy neuroprzekaźników, znikają całe wiążące się ze złem i przemocą ból, bezradność i niepokój. Analityczne i zdystansowane podejście wraz z przełożeniem zjawisk na cyfry, przy jednoczesnym porzuceniu emocji oraz własnych poglądów politycznych, pozwala zrozumieć działanie ludzkiej natury i to, jak można utrzymać pod kontrolą jej najmroczniejsze strony.
Gdy rozmawia się o złu, na myśl natychmiast przychodzą gwałciciele i seryjni mordercy, których historie są nieustannie wałkowane przez brukowce i strony internetowe (Ilustracja 1.2). Wielu Finów wciąż pamięta, kim był Veikko „Jammu” Siltavuori, który popełnił liczne gwałty na dzieciach oraz w skrajnie brutalny sposób zamordował w swoim domku letniskowym dwie ośmiolatki, a następnie spalił ich ciała. Siltavuori stał się – i jest do dzisiaj – najbardziej znanym i znienawidzonym przestępcą w Finlandii. Nie bez powodu. Skala potworności jego czynów znacznie przewyższa to, co jest w stanie pojąć przeciętny człowiek. Nie dziwi więc, że w społeczności więziennej był na samym dnie hierarchii, inni osadzeni torturowali go, a nawet podjęli próbę morderstwa. Współcześnie określenie „wujek Jammu” stało się synonimem pedofila. Wielu pamięta także nazwisko i twarz sprawcy szkolnej strzelaniny, Pekki-Erica Auvinena. W zespole szkół w mieście Tuusula zabił on siedmioro uczniów i dwie pracowniczki.
O najsłynniejszych amerykańskich mordercach słyszał znów cały świat. Ludzie w każdym kraju wiedzą, kim był seryjny morderca Ted Bundy, stracony za swoje czyny na krześle elektrycznym. Równie znany jest Charles Manson, religijny guru, który dokonał masowego morderstwa. Wśród jego ofiar znalazła się Sharon Tate, żona Romana Polańskiego, oraz wiele innych osób. Manson cieszył się sławą również podczas odbywania kary: otrzymywał w więzieniu dziesiątki tysięcy listów od wielbicieli. Z kolei Richard Ramirez był znany jako Nocny Prześladowca (ang. Night Stalker). Torturował i zabił trzynaście osób – kobiet, mężczyzn i dzieci – a zgwałcił co najmniej jedenaście. Przez rok siał postrach na ulicach Kalifornii.
Możliwości pojedynczych sprawców są jednak niewielkie w porównaniu ze skalą zbrodni, jakich dopuszczają się państwowe machiny terroru17. Zwłaszcza jeśli znajdują się one w rękach okrutnego despoty. Aby dostać się na listę największych katów w historii, tyran musi mieć na koncie przynajmniej 5 milionów ofiar. Takim wynikiem poszczycić może się Hideki Tōjō, premier i dyktator Japonii w czasie drugiej wojny światowej, odpowiedzialny za przeprowadzenie w usystematyzowany sposób zbiorowych egzekucji ponad 5 milionów cywilów. Wynik ten został trzykrotnie pobity przez króla Belgii Leopolda II – podczas jego rządów zginęło około 15 milionów mieszkańców imperium.
Gdybyśmy zapytali ludzi, która postać historyczna jest prototypem zła, najwięcej osób wskazałoby przywódcę Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników, kanclerza Trzeciej Rzeszy Adolfa Hitlera. W systematycznie prowadzonej masowej zagładzie naziści zamordowali około 17 milionów Żydów, czyli trochę ponad trzy razy tyle ludzi, ile mieszka dziś w Finlandii. Walczący przeciwko Hitlerowi alianci nie okazali się jednak idealną przeciwwagą dla pochodzącego z Niemiec zła: chociaż przywódców Zachodu Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta nadal uważa się za szanowanych mężów stanu, ich wschodni sojusznik nie okazał się tak gorliwym obrońcą wolnego świata. Według szacunków za drugiego najstraszniejszego tyrana w historii można uznać przywódcę Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego, znanego szerzej jako Józef Stalin. Chociaż ZSRR odegrał kluczową rolę w zwycięstwie nad nazistami, los obywateli republik radzieckich nie okazał się tak pomyślny jak zachodnich Europejczyków. Jeszcze przed drugą wojną światową stalinowskie władze rozpoczęły masową kolektywizację rolnictwa i rozpętały bezprecedensowy terror państwowy. Rządzący twardą ręką Stalin założył sieć obozów pracy zwany GUŁagami, do których zesłano około 15 milionów jego przeciwników politycznych. Niektórzy z tych ludzi byli od razu mordowani, jednak duża część zmarła na skutek wyczerpania ciężką pracą. Oprócz tego miliony mieszkańców Związku Radzieckiego zginęły wskutek sprowokowanych przez reżim Stalina klęsk głodu, a także przymusowych przesiedleń. Trudno dokładnie określić skalę jego niszczycielskich działań, ale według badaczy liczba ich ofiar wynosi od 20 do nawet 40 milionów.
W historii świata był jednak pewien człowiek, którego dyktatura okazała się tak okrutna, że nawet terror Stalina przy niej blednie. Mao Zedong, przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, doszedł do władzy w 1949 roku i uczynił z Chin – zniszczonego przez wojny opiumowe agrarnego kraju – jedno z największych światowych mocarstw. Wszelkie koszty tego procesu spadły na samych Chińczyków: ocenia się, że maoistyczna gospodarka centralnie planowana, polityczne prześladowania i klęski głodowe poskutkowały śmiercią około 70 milionów osób. Dla porównania można przypomnieć, że industrializacja w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych przebiegła swego czasu praktycznie bez większych konfliktów. Liczba osób, które zginęły przez Mao, odpowiada niemalże liczbie ludności dzisiejszych Niemiec (nieco ponad 83 miliony) i jest ponad trzy razy większa niż liczba żołnierzy poległych w czasie drugiej wojny światowej (około 25 milionów). W Finlandii corocznie z różnych powodów umiera mniej więcej 53 tysiące osób, co pokazuje, jak abstrakcyjna była liczba ofiar Mao. O stosunku tych danych sporo mówi obserwacja, że chiński dyktator zabił tylu ludzi, ilu według obecnego tempa zmarłoby w Finlandii w ciągu 1500 lat.
Co tak naprawdę dzieje się w głowach dyktatorów i osób, które popełniły masowe zbrodnie? Czy na podstawie aktywności mózgów tyranów i morderców można zrozumieć ludzkie zło? Przeanalizowanie tego, jakie procesy zachodzą w umyśle despotów, psychopatów i pedofili, jest zarówno konieczne, jak też, w makabryczny sposób, pociągające, ale na podstawie takich informacji nie da się wyjaśnić całej istoty zła. Wszystko dlatego, że poznanie aktywności mózgu konkretnej osoby pozwala zrozumieć tylko tę osobę. Drugi taki sam Hitler albo wujek Jammu (na szczęście!) nie urodzi się na naszej planecie. Ponadto trudno jest dotrzeć do wiarygodnych źródeł na temat mózgów dyktatorów i morderców. Hitler popełnił samobójstwo w bunkrze w Berlinie, gdy do miasta docierała Armia Czerwona, i nigdy nie udało się go przesłuchać. Z kolei Stalin skończył swoją karierę jako czczony przez komunistów przywódca ZSRR i dopiero po jego śmierci Zachód w pełni zdał sobie sprawę ze skali prowadzonego przez niego terroru.
Szczególnymi jednostkami wśród i tak wyjątkowej grupy przestępców są sławni mordercy. „Jammu” Siltavuori został uznany za niepoczytalnego i osadzony w zamkniętym zakładzie karnym bez prawa do ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie. Gdy stamtąd wyszedł, został skierowany na przymusowe leczenie psychiatryczne do końca życia. Pekka-Eric Auvinen, po tym, jak zamordował dyrektorkę szkoły, pielęgniarkę i siedmioro uczniów, popełnił samobójstwo. Ted Bundy oraz Charles Manson byli prawdopodobnie psychopatami lub socjopatami, z kolei Richard Ramirez cierpiał na epilepsję, miał halucynacje, był wyznawcą szatana i zażywał narkotyki. Umysły tych postaci funkcjonowały zapewne według własnych, specyficznych zasad, których nie spotyka się nawet u innych przestępców.
Ludobójstwa i morderstwa to niejedyne przykłady zła występujące na świecie. Mnóstwo jest przypadków innych krzywd, na przykład gwałtów, przemocy w rodzinie, dręczenia szkolnego, zdrad, zazdrości i kłótni. Badania psychologiczne pokazują, że umysł każdego z nas ma swoją mroczną stronę. Fantazjujemy o zrobieniu krzywdy drugiej osobie, chociaż nigdy nie chwycilibyśmy za broń ani nikogo nie zaatakowali. Niemal 80% mężczyzn i 60% kobiet deklaruje, że marzyło o zabiciu drugiego człowieka18. Takie fantazje często są bardzo szczegółowe. W wyobraźni zbrodnię precyzyjnie planujemy i realizujemy dokładnie tak, jak zamierzyliśmy. Po wszystkim zacieramy ślady, uciekamy z miejsca zbrodni i oddajemy się radości z rezultatów swego działania.
Ludzie nie mogą pochwalić się wrodzonym poczuciem sprawiedliwości. Najbardziej cenimy rodzinę, krewnych, znajomych i inne bliskie osoby, a odczłowieczamy tych, którzy należą do mniejszości albo są przedstawicielami grup dyskryminowanych. Gdy na zdjęciach widzimy znane nam osoby albo zwykłych pracujących obywateli, aktywują się obszary mózgu odpowiadające za empatię. Jednak gdy fotografie przedstawiają osoby bezdomne lub zażywające narkotyki, aktywność tych obszarów mózgu słabnie, a one same zaczynają działać na najniższych obrotach19. Dorośli postrzegają także osoby pijane jako mniej „ludzkie” – czyli mniej kulturalne, refleksyjne, serdeczne i otwarte – niż ludzi trzeźwych20.
Porażka drugiego człowieka to jeden z naszych największych powodów do radości. Książki i filmy pełne są scen, które pokazują niepowodzenie głównych bohaterów, sprawiając tym uciechę odbiorcom. Pech innych uszczęśliwia nas także w życiu codziennym: odczuwamy przyjemność, gdy nielubiany kolega z pracy nie otrzymuje awansu, na który liczył, a uciążliwy sąsiad rozbija swój nowy samochód. Już czteroletnie dzieci cieszą się, gdy słuchają opowieści, w których wzbudzający niechęć bohater ponosi porażkę21.
Również sadyzm to część naszego dnia powszedniego22. Wielu z nas chętnie ogląda brutalne filmy, śledzi sporty kontaktowe, takie jak hokej czy futbol amerykański, albo gra w gry wideo, które umożliwiają udział w wirtualnych aktach agresji. Nic dziwnego, że okrutne rozrywki od zawsze podobały się ludziom. Oglądanie publicznych egzekucji, walk gladiatorów i palenia czarownic na stosie to widowiska przeszłości, jednak przemoc nadal ma dla rozrywki duże znaczenie. Ludzie często fantazjują o agresji, lecz to nie wszystko. Niewiarygodną popularnością cieszą się skrajnie brutalne filmy (na przykład Nadzy i rozszarpani, Ludzka stonoga) oraz gry wideo (seria Grand Theft Auto, Red Dead Redemption II albo Bulletstorm), nie wspominając już o książkach, zwłaszcza kryminałach i komiksach o superbohaterach.
Narcystyczne i psychopatyczne cechy osobowości są odpychające, a jednak z jakiegoś powodu nas przyciągają. Sprawiają, że dana osoba wydaje się bardziej atrakcyjnym partnerem23, choć na dłuższą metę życie z kimś emocjonalnie chłodnym i manipulującym nieuchronnie prowadzi do katastrofy. Badania wykazały też, że łagodne cechy psychopatyczne wiążą się z sukcesem osób na stanowiskach kierowniczych – przynajmniej jeśli mierzyć go wysokością rocznych dochodów24. Łagodne przejawy psychopatii są również powszechne wśród osób zajmujących stanowiska kierownicze, choć udowodniono, że z perspektywy zarządzania ludźmi są one bardzo szkodliwe!25
Trudno uwierzyć w to, jak świetnie potrafimy negować własną mroczną stronę. Prawie wszyscy ludzie uważają siebie samych za ponadprzeciętnie sympatycznych i inteligentnych, chociaż w rzeczywistości w ogóle tak nie jest26. Brak samokrytyki jest tym większy, im mniej zasobów ktoś posiada, co znaczy, że najmniej utalentowani są często najsilniej przekonani o własnej wyjątkowości27. Ponadto sądzimy, że jesteśmy moralnie wyżsi od innych28. Ta iluzja dotyka nawet więźniów. Znaczna ich część uważa siebie za świetnych kompanów do towarzystwa, a także godnych zaufania i prawych obywateli29. Jesteśmy bardzo hipokrytyczni wobec własnego zachowania. Uważamy, że nasze kłamstwa i oszustwa nie są tak godne pogardy jak podobne występki u innych30. Zazwyczaj wierzymy, że niemoralność ludzi, jak na przykład zdrada albo kłamstwo, wynikają z ich cech charakteru, podczas gdy nasze czyny i potknięcia są spowodowane siłą wyższą31. Chociaż uważamy ludzką naturę za dobrą, nie jesteśmy wcale tak wyjątkowi, jak nam się wydaje. Nie trzeba długo drążyć, aby pod atrakcyjną powłoką zobaczyć swoją ciemną stronę. Ale skąd takie zło wkradło się do ludzkiej natury?
Podstawową przyczyną agresji, przemocy i innych złych czynów jest potrzeba przetrwania. Często mówi się, że ewolucja to „walka o byt”, ale w rzeczywistości z jej perspektywy przetrwanie jednostki, na przykład konkretnego zwierzęcia czy rośliny, nie ma znaczenia. Ważne jest tylko to, jak skutecznie rozprzestrzenia się jej genom, czyli materiał genetyczny. Aby skutecznie brać udział w walce o byt, geny rozwinęły liczne umiejętności. Sterują zwierzętami tak, aby jadły, na noc mościły się do snu w bezpiecznym miejscu i zabijały innych, nawet przedstawicieli tego samego gatunku, jeśli to pomoże im przeżyć. Dlatego w całym królestwie zwierząt przemoc i agresja są uniwersalnymi zjawiskami biologicznymi. Kot fuka, pies warczy, człowiek przeklina i krzyczy. Gniew zwierzęcia i człowieka są skutkiem takiej samej aktywności mózgowej i pomaga zarówno przy atakowaniu ofiary, jak również przy bronieniu się przed atakami. Ewolucja uformowała nasze mózgi i inne organy tak, żebyśmy uzyskali najlepsze możliwe sposoby na przetrwanie.
Podstawową jednostką doboru naturalnego jest nie gatunek, lecz gen, a ewolucja to walka jednostek i składających się na nią genów o to, aby się rozmnożyć. Dlatego to właśnie te cechy, które pomagają w rozprzestrzenianiu się genów i jednostek, są przekazywane z pokolenia na pokolenie i się wzmacniają. Na przykład możliwość przeżycia dzikiego zwierzęcia zwiększa się, jeśli biega szybciej niż polujący na nie drapieżnik oraz umie poruszać się tak, aby nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. Geny odpowiedzialne za prędkość i spryt są przekazywane kolejnym pokoleniom, ponieważ to właśnie ich nosiciele rozmnożą się z większym prawdopodobieństwem niż wolne i robiące hałas jednostki. Tamte z kolei skończą jako żer. Również geny drapieżników konkurują ze sobą: efektywniej rozprzestrzeniają się te, których właściciele są najszybsi, najcichsi i najbardziej zabójczy.
Dobór naturalny zmienił (i zmienia nadal) cechy fizyczne roślin oraz zwierząt. Jego prawidłowości dotyczą również zachowania ludzi. Można więc stwierdzić, że dzięki ewolucji człowiek jest, jaki jest, i że ewolucja będzie go kształtowała w dalszym ciągu32. To właśnie ona stworzyła w ludzkim mózgu mechanizmy odpowiedzialne za zdolności łowieckie oraz za stosowanie przemocy, ponieważ pomagały one naszym przodkom wyjść zwycięsko z walki o przetrwanie. Ten dopracowany do perfekcji system działa w naszych mózgach do dziś, ponieważ przez pokolenia udowadniał swoją skuteczność, dzięki czemu mógł przechodzić na kolejne osobniki. Żeby dogłębnie zrozumieć ludzkie zło, trzeba na nie spojrzeć nie tylko przez pryzmat psychologii, ale również biologii, a przede wszystkim ewolucji. Ona ujawnia niewidzialne siły, które modyfikowały nasze geny tak, żeby łatwiej było im przetrwać.
Gdy myślimy o okrucieństwie natury, na myśl przychodzi nam najczęściej walka o przetrwanie pomiędzy różnymi gatunkami, na przykład polujący na antylopy na sawannie gepard, wyławiający łososia przy progu rzecznym niedźwiedź albo pikujący po młodą mysz myszołów. Zarówno zwierzęta, jak i ludzie zabijają, żeby mieć co zjeść. Chociaż wydaje się to okrutne, zazwyczaj nie uznajemy tego za coś złego, lecz za element kręgu życia natury. Ale w przyrodzie okrucieństwo również wobec przedstawicieli tego samego gatunku zdarza się powszechnie. Wiele małp człekokształtnych jest skrajnie brutalnych, nawet wobec członków tego samego stada, i potrafi zabijać zarówno dorosłe osobniki, jak i młode33. Przemoc występuje często w całej gromadzie ssaków i nie jest wyjątkiem, lecz pewnego rodzaju regułą. Mnóstwo gatunków, które są uważane za spokojne i przyjazne (na przykład konie i chomiki), czasami zabija swoich pobratymców34.
Skąd to się w ogóle bierze? Hiszpański badacz José María Gómez wraz ze swoimi współpracownikami opisał w obszernym studium agresję u różnych gatunków ssaków, z wyłączeniem człowieka35. Zauważono, że 40% z nich zachowuje się agresywnie wobec przedstawicieli własnego gatunku i jest zdolne do ich zabicia. W rzeczywistości liczba musi być jeszcze większa, ponieważ w badaniu uwzględniono tylko część znanych gatunków. Agresywność jest szczególnie powszechna w rzędzie naczelnych, do którego należy również człowiek. Tylko niektóre ssaki, na przykład wieloryby, nietoperze i zajęczaki, w ogóle nie stosują przemocy. Te zwierzęta ze względu na budowę anatomiczną nie mają nawet możliwości zabijania się nawzajem.
Aby wyjaśnić biologiczną historię przemocy, badacze sprawdzili, w jakim stopniu genetyczne podobieństwo gatunków wpływa na ich agresywne zachowanie. Wniosek był jednoznaczny: im bliżej spokrewnione są dwa gatunki, tym więcej łączy je w kwestii stosowania przemocy. Ta konkluzja wskazuje na dziedziczność agresywnego zachowania i jego przekazywanie w toku ewolucji. Badacze najpierw stworzyli model rozwoju agresywnych zachowań, co pozwoliło im ocenić, jak bardzo brutalny byłby człowiek, gdyby jego ewolucja podążyła tą samą drogą co u innych gatunków. Opierając się na kolejnym modelu, który przedstawiał przemoc u innych gatunków ssaków, stwierdzono, że około 2% przypadków śmierci u ludzi byłybo spowodowane przez innych ludzi. Taki scenariusz jest znacznie bardziej ponury niż obecna rzeczywistość, jednak precyzyjnie odzwierciedla liczbę zgonów na skutek przemocy w czasach kultur plemiennych przed narodzinami bardziej rozwiniętej cywilizacji. Agresja człowieka ściśle wiąże się z rozwojem gatunku i nie jest wynikiem postępu kulturalnego. Z punktu widzenia ewolucji agresja daje korzyści, skoro skłonności do przemocy przechodzą z pokolenia na pokolenie.
W naturze na agresywność wpływają przede wszystkim dwa czynniki: zdolność do tworzenia społeczności oraz terytorialność. U ssaków społecznych przemoc jest częstsza niż u samotniczych. Ponadto występuje ona powszechniej u tych gatunków, które żyją na jasno wytyczonym terytorium i muszą go bronić (Ilustracja 1.3). Najczęściej agresja zdarza się u ssaków podobnych do człowieka, które zarówno są terytorialne, jak i tworzą społeczności. Chociaż życie w grupach oznacza wzajemną troskę, wymaga od człowieka również dostosowywania się do zachcianek innych, a najbardziej gotowym do ustępstw trzeba być w bliskich kontaktach. Nie zawsze się to udaje. O ciemnych stronach życia w społecznościach świadczy fakt, że w przeważającej liczbie przypadków przemoc stosowana jest wobec najbliższych. Aż 80% ofiar zabójstwa zginęło z rąk osoby, którą wcześniej znało, a w przypadku 50% ofiar sprawcą był ich przyjaciel lub krewny36. Z tego powodu wielu badaczy twierdzi, że przemoc wymierzona w najbliższych rozwinęła się w mózgowych systemach przetwarzających informacje społeczne37 oraz że w mózgu istnieją nachodzące na siebie i wzajemnie się hamujące mechanizmy, które zarówno prowokują do agresji, jak i jej zapobiegają38. Najprawdopodobniej w trakcie ewolucji przemoc i zdolność do tworzenia społeczności rozwijały się równolegle. Społeczność zwiększa ryzyko przemocy, ale z drugiej strony wspólnotowość i zdolność tworzenia sojuszy pomagają się także przed nią chronić.
Gdy gatunki rozwinęły umiejętność tworzenia społeczności i zaczęły odnosić korzyści ze współpracy, łatwiejsze stało się również wykorzystywanie innych. Wałęsający się samotnie po lesie niedźwiedź rzadko zostaje zmuszony do zaatakowania innego osobnika. Ponieważ da się znaleźć jedzenie i samicę bez wchodzenia drugiemu w drogę, wśród przedstawicieli tego samego gatunku nie dochodzi do sporów. W życiu społecznym niedźwiedzi nie ma gwałtownie wybuchających konfliktów. Inaczej sprawa ma się w przypadku małp człekokształtnych, w których społecznościach napięcie jest cały czas wyraźnie odczuwalne. Dla członka stada szympansów obecność drugiego osobnika oznacza równocześnie korzyści i straty. Chociaż grupa potrafi skuteczniej bronić swojego rewiru i rozdzielać obowiązki przy jego pilnowaniu oraz zdobywaniu jedzenia, wśród jego członków trwa ciągła rywalizacja. Kto otrzyma najlepszą żywność, kto z kim będzie mógł się rozmnożyć i tak dalej. Samiec stojący na czele stada bierze siłą to, co jest do wzięcia, a samce stojące niżej w hierarchii próbują sprytem i podstępem podzielić między sobą resztę jedzenia i samic. Pozycja przewodnika stada jest cały czas zagrożona, ponieważ najsilniejsze osobniki ciągle czekają na okazję, aby zająć jego miejsce.
Życie we wspólnocie daje dużo korzyści, ale łączy się również z konfliktami, które łatwo przeradzają się w przemoc. Agresja może być jednak pożyteczna wśród gatunków żyjących w społecznościach, ponieważ dzięki niej osobnik ma okazję do poprawienia swojej pozycji w stadzie i zyskania dodatkowych zasobów. Ludzie, pomimo swojej społecznej natury, nie atakują się jednak nieustannie. Z punktu widzenia przetrwania genu nikomu nie jest na rękę zabijanie przedstawicieli własnego gatunku czy członków swojej rodziny. Prowadziłoby to przecież do zniknięcia również własnych genów.
Konflikty zbrojne pomiędzy państwami pochłonęły dziesiątki milionów ofiar i na dekady zniszczyły społeczeństwa. Czy życie było szczęśliwsze, zanim wynaleziono broń? O co walczono dawno temu w społeczeństwach zbieracko-łowieckich, skoro własności prywatnej wtedy w zasadzie nie było? Brak jedzenia czy niewystarczająca liczba partnerek oraz mały rewir to odwieczne problemy. Chociaż wystarczyłoby wody, zasobów naturalnych i strategicznie ważnych terenów, takich jak pola rolne, rzeczne delty czy niziny, aby wyżywić wszystkie osobniki, to powiększanie terytoriów i gromadzenie żywności nieustannie prowokuje rywalizację i walkę. Osłabienie przeciwnika zawsze poprawia szanse na przekazanie dalej własnych genów. Wojny są na świecie prawdopodobnie tak długo jak ludzie (Ilustracja 1.4). Najstarsze archeologiczne znaleziska potwierdzające wojnę między ludzkimi społecznościami pochodzą sprzed około 10 tysięcy lat40. Szczątki dwudziestu siedmiu osób, które odkryto w Kenii, świadczą o tym, jak podobne było prowadzenie wojen na przestrzeni wieków. W gronie ofiar byli mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy. Zabito ich bronią, która nie była stworzona do polowania, lecz specjalnie do stosowania przemocy wobec innych ludzi. Atak został zaplanowany, a jego celem było podbicie nowych terenów i zajęcie bogactw naturalnych. Nie ma wiarygodnych dowodów wcześniejszych bitew, ale na podstawie innych zachowanych źródeł można wysnuć przypuszczenie, że praktyka wojenna rozwinęła się ewolucyjnie już na długo przed pojawieniem się pierwszego Homo sapiens na Ziemi.
Wielu ludzi sądzi, że największą eskalacją zła jest wojna. Zdjęcia i filmy pokazujące doświadczone nią społeczności i zburzone miasta opowiadają nam ponurą historię o ludzkiej sile zniszczenia. Wojna nie jest jednak wynikiem rozwoju kulturalnego. Badacze zauważyli bowiem, że stada szympansów walczą ze sobą w ten sam sposób jak ludzie. Pożywienie szympansów, na przykład orzechy i owoce, rośnie na ograniczonym obszarze, a na jego poszukiwanie i zbiór wychodzą grupy liczące do piętnastu osobników. Jeśli spotkają się wyprawy pochodzące z różnych stad, natychmiast biorą się za ustalenie, do kogo należy teren. Przeciwne grupy grożą sobie nawzajem, krzycząc i wydając inne dźwięki, rzucając kawałki gałęzi i kamienie oraz symulując ataki. Słabsza strona często sama się wycofuje, ponieważ fizyczne starcie może nieść dla niej zbyt duże ryzyko. Z kolei silniejsze stado od razu próbuje najlepiej wykorzystać sytuację. W takich walkach stosunek zabijających do ofiar wynosi przeciętnie osiem do jednego, co znaczy, że szympansy wykorzystują przewagę, żeby uniknąć strat w swoim stadzie41.
Przemoc stosowana wobec obcego stada ma swoje prawidłowości. Zabija się młode oraz samotnie poruszające się samce, a samice próbuje się pokryć. Mordowanie członków sąsiednich stad, szczególnie ich samców, może być dla zwycięzców wyjątkowo opłacalne42. Dzięki temu rozszerza się własne terytorium, przez co poprawiają się możliwości zdobycia pożywienia. Zwycięskie stado przyłącza samice z przegranego stada i w ten sposób się powiększa, a geny zwycięskich samców mogą zostać przekazane dalej. Także pod tym względem szympansy są niewiarygodnie podobne do ludzi. „Szympansi umysł” wciąż przypomina człowiekowi o tym, że przy ratowaniu osób spoza naszej wspólnoty najbardziej opłaca się skupić na kobietach i dzieciach. Nawet bezbronni z pozoru mężczyźni mogą być groźni dla społeczności, podczas gdy kobiety i dzieci pomagają jej wzrosnąć. Chociaż zasada „najpierw kobiety i dzieci” brzmi szlachetnie, jakby wyjęta z kodeksu rycerskiego, napędzają ją stare siły natury pochodzące od ssaków człekokształtnych.
Naukowcy udowodnili, że szympansy prowadzą w swoich rewirach walki, które przypominają wojnę o władzę wśród ludzi43. Na potrzeby badania określono rozmiar rewiru oraz prześledzono ruchy „patroli” szympansów na obszarach nadgranicznych ich terytorium na przestrzeni dziesięciu lat. Trasa wielu wypraw wiodła wzdłuż granicy, ale duża część z nich wykraczała również na terytorium sąsiada. Badacze zarejestrowali wszystkie starcia z sąsiednim stadem, które doprowadziły do śmierci, a na koniec określili na nowo rozmiar rewiru. Większa część walk skutkujących ofiarami miała miejsce na obszarze, który stado w końcu od swojego sąsiada odbiło. W walkach ewidentnie nie chodziło tylko o ubezpieczenie granic, lecz o rozszerzenie własnego obszaru kosztem innego stada. Można więc powiedzieć, że „wojna” szympansów przypomina wojny ludzkie, a cel obu stad jest taki sam: podbicie nowych ziem (Ilustracja 1.5). Wojna nie jest więc zjawiskiem kulturowym, tylko starym wytworem rozwoju gatunków44.
Dlaczego ludzie i zwierzęta nie znajdują się w stanie permanentnej wojny, skoro agresją można osiągnąć różne korzyści? Jedna z przyczyn jest taka, że ewolucja to ciągły wyścig zbrojeń. Nieprzerwane akty przemocy nie są opłacalne, ponieważ w walkach straty może ponieść każda ze stron. Agresja jest przeważnie umotywowana strategicznie. To znaczy, że jakiekolwiek osobniki jakiegokolwiek gatunku nigdy nie zaatakują albo swoich pobratymców, albo przedstawicieli innego gatunku spontanicznie, ponieważ agresja wybucha tylko wtedy, gdy jednostka jest wystarczająco pewna tego, że może coś zyskać i że pobije przeciwnika w walce. W takich sytuacjach również słabsza ze stron próbuje bronić się agresją, ponieważ walka z silniejszym jest strategicznie uzasadniona, a nawet konieczna. Obranie pasywnej postawy najprawdopodobniej skazałoby ją na śmierć, a przynajmniej na zranienie. Ludzie zazwyczaj sądzą, że przemoc człowieka wobec człowieka jest nieracjonalna. Wierzy się, że wariat czający się w ciemnej uliczce atakuje ofiarę z powodu nagłego impulsu, a sadystyczny morderca i inicjujący agresywną wojnę przywódca państwa albo cierpią na manię wielkości, albo są niespełna rozumu. W rzeczywistości olbrzymia część przypadków agresji i złych czynów ma w pełni rozumowe wytłumaczenie, a tylko mała grupa wyjątkowych osób czerpie przyjemność z samego stosowania przemocy45.
O strategicznym charakterze agresji świadczy również fakt, że z reguły nie ucieka się do niej, gdy cel można osiągnąć bez użycia siły. Rabuś, który chce jedynie zdobyć pieniądze, nie postąpi rozsądnie, sięgając po drastyczne środki, jeśli ofiara sama oddaje mu swoją własność. Na przykład Czyngis-chan i jego generałowie stosowali bezpośrednią taktykę negocjacyjną, w której drugiej stronie oferowano możliwość bezwarunkowego podporządkowania się Mongołom jako wasal. Jeśli przeciwnik odrzucił propozycję, niszczono jego miasta i wsie, a ludność mordowano. Tego typu brutalne i usystematyzowane rujnowanie miało dwie korzyści. Opłacało się zburzyć każde napotkane na drodze miasto stawiające opór, żeby uniknąć buntów w przyszłości. Ponadto, gdy sława niezwyciężonych Mongołów szeroko się rozeszła, negocjacje z nowymi wrogami stały się łatwiejsze, ponieważ wyobrażano sobie, że armia mongolska to machina wojenna, która z łatwością zgniata każdego. Wielu z przeciwników Mongołów było najprawdopodobniej militarnie silniejszych, ale dzięki skutecznej wojnie psychologicznej wielu przywódców nawet nie próbowało stawiać oporu, bojąc się własnej zagłady w wyniku starcia.
Także w naturze przemoc jest prawie zawsze stosowana w przemyślany sposób i w określonych granicach. Z reguły zwierzęta unikają agresji tak długo, jak to tylko możliwe, ponieważ konflikt zawsze oznacza ryzyko. Często zdarza się, że zarówno zwycięzca, jak i zwyciężony odnoszą w walce rany, i nawet agresor, który ma zdecydowaną przewagę, może zostać osłabiony. Zwycięzca czasem staje się także ofiarą zemsty. Dlatego ludzie i zwierzęta starają się nie dopuszczać do przekształcenia się konfliktu w przemoc fizyczną. Na przykład spotkania stad szympansów kończą się przeważnie tylko na groźbach, które skutkują wycofaniem się słabszej strony. Agresja pojawia się, gdy jedno stado uważa, że jest wystarczająco silne, aby pobić drugie bez odniesienia znaczących strat46. Taka sama prawidłowość tyczy się wojen między państwami: mało który generał prowadzi swoje wojsko i cenny sprzęt do ataku, jeśli wygrana nie jest pewna. Analogicznie działają osoby stosujące mobbing oraz szkolni dręczyciele, którzy wybierają sobie ofiarę tak, by mieć nad nią wyraźną przewagę fizyczną lub psychiczną.
Instrumentalną agresję można wyjaśnić tym, że jest ona praktyczna i zorientowana na cel. To tak jak zdejmowanie ryby z haczyka: chociaż wędkarz w ten sposób odbiera jej życie, robi to bez mrugnięcia okiem, a czasem nawet z wielką dumą. Taka pragmatyczna przemoc może oczywiście prowadzić do czynów, które trudno jest nam zrozumieć. Na przykład do historii przeszły okrucieństwa dowodzonych przez Pol Pota Czerwonych Khmerów. Na polach śmierci żołnierze uderzali niemowlętami i małymi dziećmi w drzewa, aby je zabić. Skoro popełniali tak okrutne czyny, to jakim gniewem musieli być ogarnięci albo jaką chorobą psychiczną oślepieni? Według własnej opinii działali strategicznie i rozsądnie. Żołnierzy i dzieci wroga wyłączono spod moralnej troski i nie odczuwano wobec nich żadnych uczuć, byli równie mało znaczący jak komary przy domku letniskowym w ciepły wieczór. Gdy komar brzęczy nam przy uchu, w naszym mózgu aktywują się sieci przewodzące agresję, co skłania nas do zabicia owada. Mało kto pomyśli wtedy o jego emocjach lub obudzi w sobie empatię. Czerwoni Khmerzy Pol Pota traktowali swoje ofiary w ten sam lodowaty sposób. Dzieci były po prostu uciążliwą przeszkodą, której trzeba było się pozbyć, i dlatego należało je zabić.
Agresja i zdolność do tworzenia społeczności są głęboko zakorzenione w naszych genach. Umysł człowieka w momencie narodzin nie jest pustą tablicą czy dyskiem twardym, na których w trakcie życia zapisują się koncepcje dobra i zła. Umysł nie jest również skończoną książką czy komputerem, na którym biurowi informatycy zdążyli zainstalować już wszystkie potrzebne programy. Lepszą analogią jest nieukończony manuskrypt. W momencie narodzin człowieka gotowy jest jej pierwszy rękopis. Zawiera on najważniejsze postacie i zwroty akcji, jednak cały czas pracuje nad nim redaktor. W przypadku mózgu analogiczne funkcje sprawują środowisko i tworzone przez nie doświadczenia, ponieważ stale modyfikują dostarczoną przez ewolucję wersję roboczą. Ten maszynopis to jedynie najlepsza wskazówka, jakie sposoby należy wykorzystywać, aby w życiu przetrwać. Jeśli mózg byłby ostatecznie zaprogramowany, straciłby swoją elastyczność i nie potrafiłby dostosować się do nowych i zaskakujących sytuacji i środowisk, w których mogą się znaleźć ludzie. Cechy wrodzone dyktują sposób działania centralnego układu nerwowego, jednak ten system może być polepszany i modyfikowany za pomocą doświadczenia. Na umysł wpływa środowisko, da się go również zmodyfikować poprzez uczenie się nowych rzeczy. Zmiany są możliwe jednak tylko w ramach, które zostały określone przez geny ukształtowane w procesie ewolucji.
Ludzką zdolność czynienia dobra i zła można porównać do szwajcarskiego scyzoryka (Ilustracja 1.6). W trakcie ewolucji w mózgu rozwinęły się różne mechanizmy obronne, których używa się w razie potrzeby. Gdy czający się w ciemności przestępca wyciąga ostrze, żeby zaatakować niczego niespodziewającą się ofiarę, w jego mózgu zaczyna się realizować scenariusz łowów i ataku. W innym miejscu ktoś podczas wyprawy narciarskiej otwiera ze scyzoryka śrubokręt, żeby naprawić zepsute wiązanie. Narzędzia wewnątrz scyzoryka mają różne zastosowanie. Są jak scenariusze działań, które w mózgu zmodyfikował dobór naturalny. Ostrzem da się zabić drugiego człowieka, ale także strugać drewno na rozpałkę albo rzeźbić łódeczkę z kory. Analogicznie instynktu łowów i ataku można użyć, żeby napaść na drugą osobę i ją obrabować lub żeby uratować od niebezpieczeństwa własne dziecko.
Porównanie do scyzoryka świetnie obrazuje ludzką psychikę. Chociaż zło i dobro żyją w naszych umysłach obok siebie, to jeśli chcemy, łatwo umiemy wyłączyć jedno z nich. Od sytuacji zależy, po które narzędzia naszego umysłowego scyzoryka sięgamy. Zrozumienie zła wymaga także zrozumienia podstaw biologii, ponieważ ona zmienia się znacznie wolniej niż nasze społeczne i kulturowe otoczenie.
Zło i agresja są naturalnymi elementami ludzkiej psychiki. Rodzimy się z umiejętnością krzywdzenia innych ludzi, ale niekoniecznie odczujemy kiedykolwiek potrzebę jej użycia. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy nasze bezpieczeństwo jest zagrożone. Geny sprawiają, że potrafimy być agresywni albo przyjacielscy, a otoczenie uczy, jak najlepiej zachować się w konkretnej sytuacji. Przemoc jest częścią ludzkiej natury, tak samo jak sumienie, moralność, troszczenie się o drugą osobę i potrzeba bliskości. Koniec końców to kwestia wyboru, których sił użyjemy, by rozwijać siebie i nasze otoczenie. Im lepiej rozumiemy ciemną stronę ludzkiej natury, tym skuteczniej jesteśmy w stanie ją również kontrolować.
2.
Umysł przestępcy
W rozwiniętych krajach zachodnich poziom życia jest wysoki, więc wydawałoby się, że nikt nie ma potrzeby kraść, napadać i mordować. Większość ludzi chce przecież żyć w spokoju, uczyć się, chodzić do pracy, spędzać czas z rodziną i najbliższymi. Część jednak nie podporządkowuje się regułom społecznym i wybiera drogę przestępstw i przemocy47. Kim są ci nieprzystosowani? Trudno przewidywać przestępczość, ale naukowcom udało się ustalić pewne prawidłowości związane ze standardem życia, które jasno wskazują, jakie czynniki sprzyjają agresji i bezprawiu. Badania jednoznacznie opisują biologiczny i psychologiczny profil przestępcy: do przemocy i łamania prawa skłaniają się zazwyczaj młodzi mężczyźni, których geny, osobowość i zdolności intelektualne czynią karierę przestępczą atrakcyjną opcją.
Każdy domorosły psycholog wie, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Zresztą to stwierdzenie pod wieloma względami się sprawdza. Badania naukowe pokazały, że pomiędzy mężczyznami i kobietami istnieje wiele wyraźnych różnic, poczynając od osobowości, a na preferencjach i zachowaniach kończąc. Przykładowo mężczyźni mają silniejszy popęd seksualny, a dla kobiet ważna jest uczuciowość48. Obie płcie różnią się także pod względem upodobań: mężczyźni częściej chcą podejmować ryzyko, podczas gdy kobiety wolą być bardziej altruistyczne i ufniejsze. Mężczyźni częściej interesują się naukami przyrodniczymi czy matematyką. Ta różnica musi wynikać z biologii, ponieważ najbardziej zauważalna jest w kulturach, które podkreślają wolność wyboru własnego stylu życia49. Najjaskrawsza rozbieżność między płciami dotyczy przemocy i przestępczości. Mężczyźni popełniają więcej przestępstw niż kobiety. Są sprawcami 95% zabójstw i w większości przypadków są również ich ofiarami50. Co więcej, mężczyźni w zasadzie dopuszczają się rozmaitych przestępstw częściej niż kobiety.
Dlaczego mężczyźni mają tak duże skłonności do przemocy? Odpowiedź tkwi w sposobie rozmnażania się u człowieka. Różnice płciowe w agresji i skłonności do łamania zasad są uniwersalne i świadczą o tym, że są z góry zaprogramowane w naszych genach. Płeć dotyczy po prostu wielkości gamet: u samic są one większe niż u samców i nie mają form pośrednich. Istnieją gatunki, jak na przykład grzyby, u których wszystkie komórki płciowe są jednakowej wielkości i dlatego nie wyróżnia się samców i samic. Rozmnażanie zawsze wymaga komórek obu płci, które łączą się w czasie zapłodnienia, przez co zarodek otrzymuje po połowie genów od samca i samicy.
Płeć u człowieka można najłatwiej rozpoznać na podstawie narządów płciowych oraz zachowań związanych z rozmnażaniem. Różnice widać również w budowie ciała. Mężczyźni są od kobiet wyżsi i ciężsi oraz mają około 40% więcej masy mięśniowej51. U kobiet zaś zazwyczaj piersi są większe, a biodra szersze. Płcie różnią się również kształtem twarzy52, dzięki czemu z niemal stuprocentową poprawnością potrafimy rozpoznać, kto jest kobietą, a kto mężczyzną53. Ponadto już u dzieci przeciwnych płci widać różnice w budowie mózgu. U mężczyzn jest on o jedenaście punktów procentowych większy w stosunku do całej masy ciała niż u kobiet54, inaczej działają również neuroprzekaźniki regulujące ból, przyjemność, agresję i motywację55. Takie biologiczne różnice przejawiają się na przykład w podatności na zaburzenia psychiczne: u kobiet powszechniejsze są zaburzenia nastroju i zaburzenia lękowe, u mężczyzn zaś różne problemy związane z używkami56. Te cechy jednak nie określają płci, więc zdarza się, że mężczyzna jest drobny albo że ma piersi wypełnione tkanką tłuszczową; analogicznie kobieta może mieć szerokie barki i być umięśniona.
Tym, co najwyraźniej odróżnia płcie, jest rozmnażanie samo w sobie. Mężczyźni mają o wiele więcej możliwości, aby mieć dzieci. Chociaż ich płodność spada po osiągnięciu wieku średniego, szansę zostania ojcem zachowują niemal przez całe życie. W teorii jeden mężczyzna może spłodzić nieograniczoną liczbę dzieci, ponieważ do tego potrzebne są jedynie współżycie i udane połączenie się męskich i żeńskich komórek płciowych. Kobiety z kolei noszą swoich potomków przez dziewięć miesięcy. Jeszcze długi czas po narodzinach dziecko jest zależne od matki, ponieważ najczęściej karmi je ona piersią. Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w tym okresie jest małe. U kobiet płodność zaczyna szybko spadać po osiągnięciu wczesnej dorosłości i kończy się menopauzą w wieku około pięćdziesięciu lat. Możliwości rozmnażania u kobiet są więc ograniczone. Najwięcej dzieci na świecie – sześćdziesiąt dziewięć – urodziła Walentyna Wasiljewa. Dla porównania podobno Czyngis-chan spłodził ponad tysiąc potomków, a sułtan Maroka Maulaj Isma’il około dziewięciuset. Z kolei żyjący niemalże współcześnie Simon Watson i Bertold Wiesner byli dawcami rekordowej ilości spermy, przez co każdy z nich jest ojcem najprawdopodobniej ponad pięciuset dzieci.
Taka dysproporcja w możliwościach rozmnażania się skazuje mężczyzn na walkę między sobą. Kobiety wkładają więcej wysiłku w ten proces i dlatego mężczyźni są gotowi walczyć o reprezentowane przez nie zasoby. Z kolei kobiety mają większą swobodę wyboru nosiciela najlepszych genów. Mężczyźni muszą zadowolić się tymi, które zaakceptują ich jako swoich partnerów (Ilustracja 2.1).
Zarówno kobieta, jak i mężczyzna mogą wychowywać dziecko w pojedynkę, jednak dla wielu ludzi oczywiste jest, że zajmują się nim oboje rodzice – na przykład troszcząc się o nie lub zapewniając mu bezpieczne otoczenie. Tymczasem w królestwie zwierząt dzielenie odpowiedzialności za opiekę nad potomkiem nie jest normą. Wprawdzie 90% gatunków ptaków żyje w parach i razem wychowuje młode57, ale wśród ssaków dotyczy to tylko 3% gatunków58. Naczelne sytuują się pomiędzy skrajnościami – około 25% z nich tworzy pary. Korzyścią z takiego trybu życia są podwojone zasoby przy opiece nad potomstwem. Gdy obydwoje rodzice biorą w niej udział, ich potomek ma większe szanse na przeżycie i osiągnięcie dorosłości. Ciężary związane z rozmnażaniem nie rozkładają się między płciami po równo. Kobiety płacą metaboliczny rachunek za ciążę, ponieważ to w ich jajowodach odbywa się zapłodnienie. Ponadto przez dziewięć miesięcy noszą płód i dają mu wszystkie potrzebne do rozwoju składniki odżywcze. Również po urodzeniu niemowlę jest zależne od matki z powodu jej mleka, ale ojciec i inni dorośli też są w stanie zapewnić mu opiekę. Z punktu widzenia kobiety ważne jest, żeby partner mógł spłodzić zdrowych i silnych potomków, a także był gotowy do troszczenia się o nich.
Jak w zasadzie działa „rynek matrymonialny”? Ponieważ kobiet i mężczyzn jest tyle samo, podaż i popyt powinny być równe. Na poziomie społecznym i psychologicznym daleko mu jednak do równowagi. Ewolucja ukształtowała męskie mózgi tak, że nastawione są na spłodzenie tylu dzieci, ile to możliwe. Cechy partnerki nie mają tak wielkiego znaczenia, ponieważ liczba potomków jest ważniejsza niż ich jakość. Kobiety nie mogą mieć tak wielu dzieci jak mężczyźni, więc muszą skupić się na jakości, czyli urodzić możliwie najzdrowsze i najsilniejsze dzieci możliwie najgodniejszemu zaufania i najbardziej gotowemu do opieki nad nimi partnerowi. Dla mężczyzny seks sam w sobie ma więc większe znaczenie. Dobrym na to dowodem jest znana na całym świecie prostytucja. Prostytutki to przeważnie kobiety, którym mężczyźni są gotowi zapłacić za seks59.
Współcześnie różnice między płciami widać również w dobieraniu się w pary. Tinder to świetny przykład tego, jak działa naturalny rynek matrymonialny: użytkownicy mogą wybrać najbardziej interesujących dla siebie kandydatów, nie ma swatów, aranżowanych czy wymuszonych małżeństw. Doświadczenia użytkowników, analizy danych z aplikacji oraz badania naukowe pokazały, że Tinder działa według prawidłowości biologii. Gdy naukowcy stworzyli fałszywe profile kobiet i mężczyzn, zaobserwowali, że kobiety otrzymały ponad piętnaście razy więcej polubień niż mężczyźni60. Można powiedzieć, że 80% mężczyzn walczy o 20% najbardziej atrakcyjnych kobiet, a 80% kobiet walczy o 20% najatrakcyjniejszych mężczyzn.
Agresja to cecha, która wykształciła się u mężczyzn dawno temu w trakcie rozwoju gatunku ludzkiego, a przyczyną jej pojawienia się była rywalizacja o partnerki. Mężczyźni są wojownikami, ponieważ kobiety są walki warte. Często chodzi nie tylko o symboliczną rywalizację, lecz o fizyczną przemoc i realizację własnych celów bez względu na zasady społeczne. O dawnych korzeniach męskiej agresji świadczy fakt, że zarówno u ludzi, jak i u blisko z nimi spokrewnionych szympansów dokładnie taka sama liczba zabójstw (95%) zostaje dokonana przez samców61. U ludzi nawet wśród dzieci różnice między płciami w agresywnych zachowaniach są ewidentne: stosować przemoc mogą już nawet półtoraroczni chłopcy62. Nie da się tego wytłumaczyć socjalizacją. Niemowlęta i małe dzieci – z wyjątkiem smutnych przypadków przemocy w rodzinie – w zasadzie nie bywają świadkami agresji, więc nie mogą nauczyć się przez obserwację, że jest to typowa dla mężczyzn forma zachowania. Gdy dzieci w wieku około roku uczą się chodzić, po raz pierwszy otwiera się przed nimi możliwość świadomego wejścia w konflikt i zastosowania przemocy. Mierzenie agresji, zanim dziecko ukończy półtora roku, jest trudne, jednak wszystkie badania wskazują na to, że różnice płci pod względem agresywności widać w mózgu już w momencie narodzin.
Jednym z możliwych wyjaśnień agresji wśród mężczyzn jest większa niż u kobiet masa mięśniowa. Oznacza to, że zaatakowanie kogoś łączy się w przypadku mężczyzn z mniejszym ryzykiem. Chociaż intuicyjnie wiemy, że są oni silniejsi niż kobiety, niekoniecznie uświadamiamy sobie, jak duża jest w rzeczywistości ta różnica. Średnią siłę mięśni człowieka dokładnie odzwierciedla siła uścisku dłoni (Ilustracja 2.2). U człowieka siła rośnie równomiernie do około 20–25 roku życia, po czym zaczyna stopniowo słabnąć. Pomiary pokazują, że mężczyźni są znacznie silniejsi od kobiet. W przeprowadzonym badaniu w żadnej grupie wiekowej nie ma zbyt wielu kobiet, których uścisk byłby silniejszy niż u najsłabszego mężczyzny! Masa mięśniowa u mężczyzn jest przecież prawie o połowę większa niż u kobiet. Największe różnice między płciami dotyczą mięśni szyi i mięśni żucia, które chronią szczególnie głowę i mózg. Ponieważ kości czaszki najczęściej ulegają uszkodzeniu w czasie bijatyk, u mężczyzn są one mocniejsze. Wynika więc z tego, że są oni lepiej przystosowani do walki63.
Większa masa mięśniowa sprawia, że przemoc staje się bezpieczniejsza. Losowo wybrany mężczyzna ma więcej słabszych od siebie przeciwników niż losowo wybrana kobieta. Ale jeśli różnice między płciami w stosowaniu przemocy wynikałyby jedynie z poczucia bezpieczeństwa dawanego przez siłę oraz potrzeby rozładowania nagromadzonej agresji, prawdopodobnie mężczyźni biliby i zabijali przede wszystkim kobiety i dzieci. To wiązałoby się z najmniejszym ryzykiem. Sprawy mają się jednak inaczej, ponieważ mężczyzna zazwyczaj wchodzi w fizyczny konflikt z drugim mężczyzną64. Agresja mężczyzn to przecież walka o ograniczone zasoby, czyli o kobiety65, a ich zabijanie byłoby po prostu nierozsądne z punktu widzenia przekazywania dalej swojego genomu.
Testosteron to męski hormon płciowy, który wpływa na przykład na nastrój, siłę mięśni i seksualność. Jego małe ilości występują również u kobiet. W okresie płodowym testosteron sprawia, że zarodek zaczyna nabierać męskich cech. Hormon ten oddziałuje również na tak zaskakującą rzecz jak stosunek długości palca wskazującego i serdecznego. U mężczyzn palec serdeczny jest przeważnie dłuższy niż wskazujący, a u kobiet odwrotnie, chociaż proporcje mogą się różnić w zależności od osoby. Nazywa się to wskaźnikiem 2D:4D, ponieważ mierzone są drugi i czwarty palec (ang. digit). Badania zoologiczne pokazują, że na stosunek długości palców wpływ mają najprawdopodobniej oddziałujące w czasie ciąży hormony płciowe. Jeśli modyfikuje się działanie testosteronu lub androgenu u ciężarnej myszy, drugi i czwarty palec u łap młodych przyjmą długości typowe dla samców lub samic66. Ponieważ mechanizmy rozwoju układu kostnego są podobne u wszystkich kręgowców, wynik badania byłby prawdopodobnie taki sam u ludzi. Stosunek długości palców jest więc orientacyjną informacją o ekspozycji na działanie testosteronu w czasie ciąży i być może także o męskości (Ilustracja 2.3).
Mierzenie stosunku długości palców jest dzięki swojej łatwości popularną metodą badania ekspozycji na testosteron, chociaż nie można nazwać jej doskonałą. Sprawdzanie poziomu tego hormonu u rozwijającego się płodu byłoby sporym ryzykiem, a badacze nie chcą go podejmować tylko z powodu własnej ciekawości naukowej. Mierzenie długości palców jest z kolei proste i bezpieczne. Wiele badań próbowało więc wyjaśnić, czy wskaźnik 2D:4D ma związek z męskością albo typowym dla mężczyzn zachowaniem. Wiemy, że dłuższy palec serdeczny jest powiązany z zaburzeniami zachowania i agresją u mężczyzn67, ale u kobiet już nie68. W niektórych publikacjach naukowych zauważono, że dłuższy palec serdeczny może mieć związek z grożeniem przemocą osobie, z którą pozostaje się w relacji romantycznej69. Przemoc pomiędzy partnerami może być więc odbiciem biologicznych czynników wynikających z ekspozycji na testosteron w czasie ciąży. Długość palców sama w sobie nie jest żadnym wyjaśnieniem, lecz efektem działania testosteronu. Badania pokazują więc, że wystawienie na jego oddziaływanie może być czynnikiem warunkującym agresywność.
W przeszłości dominująca pozycja mężczyzn w społeczeństwie wyraźnie wpływała na ich sukces prokreacyjny. Władcy i szlachcice mieli możliwość utrzymywania na swoich dworach olbrzymiej liczby kochanek, podczas gdy chłopi musieli zadowolić się nielicznymi kobietami, które mieszkały w tej samej wsi. Obecnie na atrakcyjność mężczyzn na rynku matrymonialnym wpływają wykształcenie i zamożność70. Testosteron wiąże się u wielu zwierząt z dominacją i agresywnością. Tak samo jest u ludzi, chociaż związek ten jest słabszy. Poziom hormonu rośnie przez okres młodości i wiek średni, a potem spada. Analogicznie rośnie i spada agresja. Ślub obniża poziom testosteronu, a rozwód go podwyższa71. Testosteron być może nie wiąże się bezpośrednio z agresywnością u mężczyzn, lecz prędzej z gotowością do konkurowania o partnerkę i dominację. Po ślubie potrzeba dominacji maleje i spada też poziom hormonu. Możliwe, że u ludzi testosteron nie wpływa wprost na agresywność, lecz na dominację, a ta z kolei może przybierać formy agresji.
Agresywność jest głęboko zakorzeniona w męskim genomie. Czy można by ograniczyć przemoc, jeśli mężczyzn upodobniłoby się do kobiet tak bardzo, jak to tylko możliwe? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie, przeprowadzając eksperyment, ponieważ zdrowych ochotników nie zmienia się w biologiczne kobiety tylko z powodu naukowej ciekawości. Można za to rozważać odpowiedź, badając pacjentów, na przykład osoby transpłciowe, czyli takie, których płeć biologiczna określona przy narodzinach jest niezgodna z tożsamością płciową. Transpłciowość jest rzadka i w klinicznych badaniach eksperymentalnych oscyluje na poziomie 0,02%. Znacznie częstsza jest u osób, którym przy narodzinach przypisano płeć męską, niż u tych określonych jako kobiety72. W niektórych przypadkach takie osoby poddają się korekcie płci, w której trakcie modyfikuje się budowę i wygląd organów układu rozrodczego, a także innych organów wskazujących na płeć, tak aby odpowiadały tej, z którą dana osoba się identyfikuje. Jest to kompleksowy i wieloaspektowy proces, który wpływa nie tylko na anatomię ciała i wygląd, lecz również na gospodarkę hormonalną. Korekta płci nie zmienia genomu, więc chromosomy płci pozostają w każdej komórce takie, jakie były wcześniej. Badanie takich pacjentów daje rzadką okazję do przyjrzenia się, jak czynniki dziedziczne, fizjologia, a także społecznie doświadczana płeć i jej ekspresja wpływają na gotowość do stosowania przemocy.
Szwedzkim badaczom udało się zgromadzić prawie wszystkie osoby, które w ciągu 30 lat w Szwecji przeszły korektę płci. W momencie przeprowadzenia badania było ich w sumie 324. Badacze komponowali dla każdej z nich grupę kontrolną składającą się z dziesięciu możliwie najbardziej podobnych do niej osób, które nie poddały się korekcie płci. Potem sprawdzono wszystkie w rejestrze wyroków za przestępstwa, w tym za te z użyciem przemocy. Wyniki były wprost zadziwiająco jednoznaczne: transkobiety (osoby, które skorygowały płeć biologiczną na żeńską) były tak samo agresywne i skłonne do popełniania przestępstw jak mężczyźni z grupy kontrolnej73. U transmężczyzn (osób, które skorygowały płeć biologiczną na męską) agresywność zwiększyła się z kolei tylko trochę. Wynika z tego, że agresji u mężczyzn nie da się usunąć, ale da się ją zwiększyć u kobiet. Podobne rezultaty uzyskano, gdy badano wyroki osób transpłciowych, które nie poddały się korekcie płci. Według statystyk brytyjskiej służby więziennej blisko połowa transpłciowych więźniów odbywa wyrok za przestępstwa seksualne, podczas gdy wśród mężczyzn 19%, a u kobiet 4%74.
Prowadzenie takich badań jest trudne, ponieważ osoby transpłciowe są grupą małą, rzadko spotykaną i pod wieloma względami wyjątkową. Z dysforią płciową łączy się wiele zaburzeń psychicznych, na przykład depresja, fobie, stany lękowe, problemy z używkami75. To utrudnia interpretację badań nad agresywnością, ponieważ zaburzenia te same w sobie są związane z przestępczością76. Z drugiej strony tego typu prace naukowców są oryginalnymi próbami zrozumienia agresji, przemocy i przestępczości z perspektywy różnic między płciami. Badania dotyczące korekty płci sugerują, że męska przemoc związana jest z biologią. Nie pomoże na nią ani nóż chirurga, ani przybranie roli społecznej przeciwnej płci.
Kolejnym po płci czynnikiem, który ewidentnie wpływa na przemoc, jest wiek. Na całym świecie najwięcej zabójstw i innych przestępstw popełniają młodzi mężczyźni, a najmniej – seniorzy77. Jednym z wyjaśnień tej prawidłowości jest przyrost masy mięśniowej w młodej dorosłości i jej utrata w wieku podeszłym. Przemoc i konflikty zawsze stanowią ryzyko, więc warto unikać atakowania silniejszej od siebie osoby tak długo, jak tylko się da. Różnice biologiczne w masie mięśniowej wręcz zmuszają dzieci i osoby starsze do bycia ostrożniejszymi. Ale jak sprawa ma się z innymi przestępstwami? Nie wszystkie z nich wymagają prymitywnej siły i na przykład przestępstwa narkotykowe i przeciwko własności można popełnić bez uciekania się do przemocy. Opublikowana przez FBI statystyka z 2018 roku (Ilustracja 2.4) pokazuje, że w przypadku wszystkich przestępstw liczba aresztowań wzrasta wśród nastolatków, osiąga szczyt w okolicach dwudziestego piątego roku życia, a następnie stopniowo spada. Osoby starsze niż 64 lata rzadko mają do czynienia z wymiarem sprawiedliwości.
W momencie narodzin mózg daleki jest od osiągnięcia ostatecznej formy. Ze względu na jego plastyczność w okresie niemowlęctwa warunki zewnętrzne z łatwością go kształtują, lecz jego proces dojrzewania i dostosowywanie się do otoczenia trwa znacznie dłużej. Jeszcze w okresie młodej dorosłości nie jest w pełni rozwinięty. To może być jednym z wyjaśnień przyczyn występowania przestępczości wśród młodych osób78. Wiele obszarów i funkcji mózgu rozwija się w różny sposób. Mechanizmy regulujące podstawowe czynności, takie jak oddychanie, muszą funkcjonować już od momentu narodzin dziecka, ale wiele innych kształtuje się znacznie wolniej. Jako ostatni dojrzewa płat czołowy, który steruje impulsywnością i funkcjami poznawczymi. Osiąga ostateczną formę i typową dla dorosłych budowę we wczesnej dorosłości człowieka, czyli po tym, jak skończy osiemnaście lat79.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Pernter, P., Gostne, P., Vigl, E.E. et al., 2007. [wróć]
Owsley, D.W. & Jantz, R.L., 2014. [wróć]
Sala, N., Arsuaga, J.L., Pantoja-Pérez, A. et al., 2015. [wróć]
WHO, 2007. [wróć]
Resnick, H.S., Kilpatrick, D.G., Dansky, B.S. et al., 1993; Sutker, P.B., Davis, J.M., Uddo, M. et al., 1995. [wróć]
Kilpatrick, D.G., Edmunds, C.N. & Seymour, A.K., 1992. [wróć]
Due, P., Holstein, B.E., Lynch, J. et al., 2005. [wróć]
Zwierzynska, K., Wolke, D. & Lereya, T.S., 2013. [wróć]
Rueger, S.Y. & Jenkins, L.N., 2014. [wróć]
Gini, G. & Pozzoli, T., 2013. [wróć]
Geoffroy, M.C., Boivin, M., Arseneault, L. et al., 2016. [wróć]
Wolke, D. & Lereya, S.T., 2015. [wróć]
Cummings, E.M., 1994. [wróć]
Shenhar-Tsarfaty, S., Yayon, N., Waiskopf, N. et al., 2015. [wróć]
Preston, S.D. & de Waal, F.B.M., 2002. [wróć]
Liczby ofiar reżimów, które podaje autor, bywają rozbieżne z danymi prezentowanymi przez inne źródła. Na przykład przyjmuje się, że przez rządy Leopolda II zginęło do 10 milionów osób, a Mao Zedonga od 50 do 66 milionów. Natomiast w Holokauście zginęło 6 milionów Żydów (przyp. tłum.). [wróć]
Kenrick, D.T. & Sheets, V., 1993. [wróć]
Harris, L.T. & Fiske, S.T., 2006. [wróć]
Riemer, A.R., Gervais, S.J., Skorinko, J.L.M. et al., 2019. [wróć]
Schulz, K., Rudolph, A., Tscharaktschiew, N. et al., 2013. [wróć]
Buckels, E.E., Jones, D.N. & Paulhus, D.L., 2013. [wróć]
Dufner, M., Rauthmann, J.F., Czarna, A.Z. et al., 2013. [wróć]
Howe, J., Falkenbach, D. & Massey, C., 2014. [wróć]
Landay, K., Harms, P.D. & Credé, M., 2019. [wróć]
Alicke, M.D., 1985; Heck, P.R., Simons, D.J. & Chabris, C.F., 2018. [wróć]
Kruger, J. & Dunning, D., 1999. [wróć]
Tappin, B.M. & McKay, R.T., 2017. [wróć]
Sedikides, C., Meek, R., Alicke, M.D. et al., 2014. [wróć]
Valdesolo, P. & DeSteno, D., 2008. [wróć]
Malle, B.F., 2006. [wróć]
Wilson, E.O., 1978; Pinker, S., 2002; Brown, D.E., 1981. [wróć]
Wrangham, R.W. & Glowacki, L., 2012; Wrangham, R. & Peterson, D., 1996. [wróć]
Polis, G.A., Myers, C.A. & Hess, W.R., 1984; Lukas, D. & Huchard, E., 2014. [wróć]
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Harrell, E., 2012. [wróć]
Bartholow, B.D., 2018. [wróć]
Marsh, A.A., 2019. [wróć]
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Lahr, M.M., Rivera, F., Power, R.K. et al., 2016. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Mitani, J.C., Watts, D.P. & Amsler, S.J., 2010. [wróć]
Mitani, J.C., Watts, D.P. & Amsler, S.J., 2010. [wróć]
Buckels, E.E., 2018; Kirsch, L.G. & Becker, J.V., 2007. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Falk, Ö., Wallinius, M., Lundström, S. et al., 2014; Steffensmeier, D. & Streifel, C., 1991. [wróć]
Baumeister, R.F., Catanese, K.R. & Vohs, K.D., 2001; Costa, P.T., Terracciano, A. & McCrae, R.R., 2001. [wróć]
Stoet, G. & Geary, D.C., 2018; Falk, A. & Hermle, J., 2018. [wróć]
Steffensmeier, D. & Streifel, C., 1991; UNODC, 2013. [wróć]
Carrier, D.R. & Morgan, M.H., 2015. [wróć]
Burton, A.M., Bruce, V. & Dench, N., 1993; Hennessy, R.J., Kinsella, A. & Waddington, J.L., 2002. [wróć]
Bruce, V. & Young, W.I., 1998. [wróć]
Ritchie, S.J., Cox, S.R., Shen, X. et al., 2018; Paus, T., Wong, A.P.Y., Syme, C. et al., 2017. [wróć]
